środa, 9 maja 2018

Premierowo: "Mistrz ceremonii" Sharon Bolton

"Mistrz ceremonii" Sharon Bolton, Tyt. oryg. The Craftsman, Wyd. Amber, Str. 400
PREMIERA: 10 maja 2018r.

"- On jest blisko, czuję to. – Linda nie puszczała. – On nie uciekł. Jest gdzieś blisko i chce tylko wrócić do domu."

Sharon Bolton to autorka, która doskonale wie jak zaintrygować czytelnika. Jej pozornie lekkie kryminały ze strony na stronę nabierają rozpędu, by w finale mocno zaskoczyć. Podobnie jest z nową powieścią - "Mistrz ceremonii", która od pierwszych stron pokazuje to co w twórczości autorki najlepsze.

Zacznę od stylu, bez którego - moim zdaniem - nie byłoby tego wszystkiego. Zawsze cenię kryminały napisane przystępnym językiem, bo chodzi o to by zagadka wciągnęła mnie na całego a nie dialogi i opisy przysłaniające wszystko co najlepsze. U Bolton właściwie tekst jest tylko tłem dla rozgrywanych wydarzeń, chociaż łatwo też zauważyć, że wszelkie dialogi i opisy akcji to czysta przyjemność: swoboda obrazowości scen połączona z pomysłem i dużą wyobraźnią. Tym sposobem z wielką przyjemnością czytam każdą kolejną książkę autorki, bo wiem że nie tylko mnie zaciekawi, ale i prosto wyjaśni wszystkie kryminalne kwestie.

Fabuła opowiada dość schematyczną historię rozpoczynającą się zaginięciem trójki dzieci. Ktoś dokonał na nich bestialskiej zbrodni, ale sprawce pojmano i ukarano. Brzmi znajomo, prawda? Wiele podobnych historii zostało opartych na tym motywie. Jednak dobrze przemyślana i mądrze poprowadzona fabuła - nawet taka, która trochę zderza się ze schematycznością - wciąż może zaskakiwać. I tak właśnie jest w przypadku powyższej lektury, ponieważ otrzymałam zaskakujący, pełen zwrotów akcji kryminał goniący za mordercą, od którego trudno było mi się oderwać.

Florence Lovelady, bohaterka powieści, rozpoczęła swój zawodowy sukces od pojmania mordercy, który bestialsko mordował dzieci. Wszystko wydarzyło się trzydzieści lat temu, skazany przyjął na siebie całą winę i sprawę zamkniętą. Aż do dnia jego śmierci, kiedy ten wysłał kobiecie tajemniczy list. I okazało się, że nic nie jest takie jak się wydawało. Tym samym rozpoczął się pościg a nieuchwytnym celem, bestią w ludzkiej skórze, która na nowo rozbudziła we Florence wszystkie traumatyczne przeżycia. Demony przeszłości pukają do drzwi a wydarzenia sprzed lat na nowo rozgrywają się w teraźniejszości. Czy faktycznie kobieta pomyliła się w swojej ocenie? Czy morderca nie był tym, za kogo go uważano? Pościg trwa - a tym samym w fabule nie brakuje zaskoczeń, dynamicznych zwrotów akcji i finału (możliwego do rozgryzienia jeszcze przed zakończeniem), który idealnie łączy się ze wszystkimi tropami.

"Mistrz ceremonii" to potwierdzenie pomysłowości Sharon Bolton. Jej powieści - często niesłusznie niedoceniane - potrafią zapewnić kilka godzin pełnych atrakcji. Wiszący w powietrzu klimat, tajemnica sprzed lat i ciekawi bohaterowie to tylko początek atutów najnowszej książki autorki napisanej fantastycznym stylem, który trzyma w napięciu do ostatniej strony. Subtelna zagadka i dynamiczny pościg to propozycja dla tych, którzy szukają spokojnego kryminału z mroczną tajemnicą w tle. Zapewniam, szybko odkryjecie talent Sharon Bolton.

4 komentarze:

  1. Mam nadzieję, że uda mi się upolować tę książkę, bo bardzo zakręciłaś mnie do jej przeczytania. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. O autorce nie słyszałam, ale widzę, że będę musiała się z nią zapoznać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pierwszy raz słyszę nazwisko tejże autorki, ale z tego co widzę, warto pochylić się nad jej twórczością.

    OdpowiedzUsuń