środa, 15 lipca 2020

Premierowo: "Daisy Jones & The Six" Taylor Jenkins Reid

"Daisy Jones & The Six"
Taylor Jenkins Reid, Tyt. oryg. Daisy Jones & The Six, Wyd. Czwarta Strona, Str. 424
PREMIERA: 15 lipca 2020r.

To, co stało się między członkami zespołu, było wielka tajemnicą. Aż do teraz.

Po spektakularnej powieści "Siedmiu mężów Evelyn Hugo" nadszedł czas na nową historię spod pióra Taylor Jenkins Reid. "Daisy Jones & The Six" zachwyciło czytelników na całym świecie. Czy i do mnie trafi ta historia?

Pierwsza powieść autorki była niesamowita. Druga podniosła poprzeczkę jeszcze wyżej. Od samego początku zostałam wrzucona w wir wydarzeń i pochłonął mnie rewelacyjny klimat, który bez wątpienia jest tutaj jednym z największych atutów. Ciężka, gęsta atmosfera niepewności wisi nad relacją członków fikcyjnego zespołu a czytelnik nie może oprzeć się wrażeniu, że jest tu zdecydowanie więcej prawdy niż fikcji.

Forma książki jest nietypowa, ponieważ przypomina bardziej transkrypt wywiadów przeprowadzonych z bohaterami. Wypowiadają się nie tylko członkowie zespołu, ale ich bliscy oraz ekipa, która z nimi pracowała. To wielki plus, ponieważ omijamy zbędne opisy, nie wchodzimy w niepotrzebną gadaninę a włączamy wyobraźnię na najwyższe obroty i dodajemy do tego emocje związane z całą relacją. To świeże, oryginalne podejście do tematu, które w pełni mnie do siebie przekonało i pozwoliło wejść w głąb każdej postaci z osobna.

A jest o czym mówić. Taylor Jenkins Reid wykreowała charyzmatyczne, barwne i oryginalne postacie na czele których bez wątpienia stają Daisy oraz Billy. O ile każdy zasługuje tutaj na chwilę uwagi, o tyle ta dwójka zaskarbia sobie niemal całą uwagę czytelnika. Ich związek był burzliwy, nietypowy, przepełniony sprzecznymi emocjami a relacja jaka ich połączyła intryguje czytelnika od początku do końca. Autorka wprowadza nutę tajemnicy, wciąż nie wiemy dlaczego rozpadł się ich zespół i co ich poróżniło, ale to dodaje powieści kolorytu, sprawia, że jest ona niemal egzotyczna, inna niż wszystko co poznaliśmy do tej pory.

Przełom lat 60. i 70. Niesamowity klimat. Zadziorni bohaterowie. Tajemnicza historia zespołu. Lekki styl. Mnóstwo emocji. "Daisy Jones & The Six" to jedna z tych książek obok których absolutnie nie można przejść obojętnie, ponieważ uwielbia się ją już po przeczytaniu zaledwie kilku pierwszych stron. Zaskoczy Was fakt, że ta książka potrafi porządnie namieszać w głowie, stawia wiele pytań, ale nie udziela odpowiedzi i w finale zostałam rozłożona na łopatki. Do dziś nie wiem co o tym wszystkim myśleć i chyba to podoba mi się najbardziej.

Taylor Jenkins Reid ma wielki dar i to widać na przykładzie jej obu powieści. To książki bystre, inteligentne, wciągające na całego i otwarte na czytelnika. W obu fabułach mamy możliwość dostrzeżenia prawdziwego życia bohaterów, których bez problemu jesteśmy w stanie wyobrazić sobie gdzieś w prawdziwym świecie. Nie potrafię wybrać, która historia podobała mi się bardziej, ponieważ obie głęboko mnie poruszyły i zachwyciły, ale przyznaję, że "Daisy Jones & The Six" to fenomenalna powieść, którą mam nadzieję, wielu z Was pozna i doceni. 

wtorek, 14 lipca 2020

"Lev" Belle Aurora

"Lev"
Belle Aurora, Tyt. oryg. Lev, Wyd. Niezwykłe, Str. 431

Seria o mafijnej rodzinie Leokov bestsellerowej autorki "Raw Family"!

Uwielbiam książki Belle Aurora. Nie wiem co ta autorka w sobie ma takiego, ale zawsze potrafi w pełni skupić moją uwagę i rozkochać w bohaterach. Nie mogłam doczekać się jej najnowszej propozycji, która od razu wciągnęła mnie na całego!

Mafia mafii nie równa, ale pewne jest jedno - w takim towarzystwie zawsze grozi nam prawdziwe niebezpieczeństwo. Dlaczego więc Mina Harris zdecydowała się pracować dla Leokova, który nie grzeszył dobrocią serca? Lev przyłapał ją na kradzieży i dostrzegł w dziewczynie coś takiego, co nie pozwoliło mu przejść obok niej obojętnie. Przedstawił jej zatem trzy opcje rozwiązania sytuacji. Ona wybrała najkorzystniejszą dla siebie. Tylko czy na pewno?

Lekki styl, przewrotne dialogi, zakręceni bohaterowie i mnóstwo emocji - właśnie taka jest najnowsza powieść autorki. Jeśli mieliście okazję poznać jej wcześniejsze książki to mniej więcej wiecie czego można spodziewać się po pierwszym tomie jej nowej serii, a jeśli wciąż zastanawiacie się czy warto rozpocząć przygodę z Belle Aurora - zdecydowanie warto.

Mina kant to jedna z tych bohaterek, którym w życiu się nie układa. Poznajemy ją w dość nieprzyjemnym momencie życia, kiedy stara się po prostu przetrwać. Nie traci jednak przy tym charakteru, jest silna, waleczna, pewna siebie. Polubiłam ją od razu, choć muszę przyznać, że najlepszym bohaterem w całej tej zakręconej historii był dla mnie Lev. Z jednej strony niebezpieczny członek mafii, bezwzględny i mroczny, z drugiej człowiek taki jak my, który pod wpływem nieoczekiwanego uczucia zmienia się nieoczekiwanie. Jednak każdy z bohaterów zasługuje na uwagę, ponieważ jest świetnie wykreowany i w pełni wiarygodny.

Nie jest to typowo mroczna historia z motywem mafijnym. Właściwie finał jest nawet troszkę zbyt cukierkowy. Jednak nie jest to Cora Reilly ze swoją demoniczną serią a urocza i słodka Aurora, której książki mają cieszyć przyjemnymi wątkami romantycznymi i jakąś nutą niebezpieczeństwa w tle. Mnie to w pełni przekonuje i wciąż pozostaję wielką fanką autorki.

"Lev" to pierwszy tom serii, ale już liczę na to, że niebawem pojawią się kolejne powieści. Doskonale bawiłam się podczas czytania i ogromnie polubiłam głównych bohaterów. To idealna propozycja na lato, kiedy szukamy czegoś lekkiego i wciągającego jednocześnie. A w tym wszystkim lekkie choć nie zbagatelizowane motywy walki o siebie, poszukiwania miejsca w świecie, trudna przeszłość i niepewna przyszłość, czyli lepiej być nie mogło.

poniedziałek, 13 lipca 2020

"Nagła zmiana planu" Ewelina Miśkiewicz

"Nagła zmiana planu"
Ewelina Miśkiewicz, Wyd. Czwarta Strona, Str. 320

Pełna ciepła historia o sile kobiecej przyjaźni.

Lubię odkrywać nowe książki, lubię także odkrywać nowych autorów. A jako, że czas letni jest okresem, kiedy najbardziej lubię sięgać po powieści obyczajowe zdecydowałam się na lekturę Eweliny Miśkiewicz debiutującej w świecie literatury.

Lektura okazała się przyjemną odskocznią od codzienności, przyjemną historią na leniwe popołudnie. Autorka ma ciekawy styl, z lekkością przedstawia poszczególne wydarzenia i nawet wprowadza kilka zwariowanych scen. Co prawda nie pękałam ze śmiechu przy perypetiach głównej bohaterki, ale co jakiś czas uśmiechałam się pod nosem, więc bawiłam się naprawdę dobrze.

Jak na debiut muszę przyznać, że autorka dała radę. Widać od razu, że wyznaczyła sobie cel do którego dążyła i poza kilkoma małymi potknięciami w fabule (jedna czy dwie niedopracowane sceny, trochę mozolne przejścia między wątkami, początkowo irytująca główna bohaterka) to całość wypadła lepiej niż dobrze. Cieszę się, że mamy do czynienia z serią, ponieważ chętnie zobaczę w jakim kierunku potoczy się kariera autorki (a coś czuję, że będzie tylko lepiej).

Skupiając się na fabule otrzymujemy lekką choć nie pozbawioną dramatów historię trzydziestopięcioletniej Leny, której życie legło w gruzach. Zostawił ją mąż i od tej pory kobieta musiała radzić sobie sama. Okazało się, że ciężko będzie jej znaleźć pracę, szczególnie gdy u boku ma aż nazbyt troskliwą mamę. I choć wszystko utrzymane jest w dość pozytywnym (wbrew wszystkiemu) tomie i można się uśmiechnąć czytając o kolejnych niepowodzeniach Leny to ona sama na początku mocno dała mi się we znaki. Nie lubię, gdy bohaterka robi z siebie życiową ofiarę, rozumiem, że odszedł mąż, że życie jej się zawaliło, ale trzeba żyć dalej, głowa do góry! Na szczęście Lena ma u boku przyjaciółki, które szybko stawiają ją na nogi i aranżują randkę w ciemno co - jak się domyślacie - doprowadzi do kolejnych przewrotnych wydarzeń.

Podoba mi się podejście autorki do kreacji bohaterów. Otrzymujemy plejadę różnych charakterów a każdemu z nich możemy przyjrzeć się z osobna. Mama Leny stoi na czele, to taka typowa pani swego życia, która doskonale wie jak zorganizować życie uczuciowe córki i chyba ona właśnie zaskarbiła moją największa sympatię, ale miło było poznać także przyjaciółki Leny, czyli Ankę, Karolinę i Ewę. Coś czuję, że w kolejnych tomach to one mogą stanąć w roli pierwszoplanowej postaci a chętnie poznam ich historie.

"Nagła zmiana planu" to lekka, przewrotna i zabawna powieść obyczajowa. Ewelina Miśkiewicz debiutują postawiła sobie poprzeczkę wysoko, ale myślę, że bez problemu przeskoczy ją z kolejną książką. Jeśli lubicie takie przyjemne, niezobowiązujące historie romantyczne, to nie wahajcie się ani chwili! 

niedziela, 12 lipca 2020

"Teściowa" Sally Hepworth

"Teściowa"
Sally Hepworth, Tyt. oryg. The Mother-in-Law, Wyd. Prószyński i S-ka, Str. 392

W tej rodzinie każdy ma coś do ukrycia...

Tematy i żarty na temat teściów nie mają końca. To skomplikowane relacje, które od dawien dawna wywołują wiele kontrowersji, jednak są też takie rodziny, które cenią siebie i kochają bezwarunkowo. Niestety, nie tym razem. Sally Hepworth sięga po niezwykle toksyczną relację, która prowadzi do wielu nieprzyjemności.

Lubię thrillery rodzinne, ponieważ zawsze intryguje mnie zaangażowanie oraz postawa poszczególnych członków rodziny. Dlatego zdecydowałam się od razu na lekturę "Teściowej" z nadzieją, że otrzymam dynamiczną akcję, dużo tajemnic i intrygujących bohaterów na pierwszym planie. Nie pomyliłam się - historia wciągnęła mnie od razu, choć przyznam, że miałam ochotę na coś z większym pazurem. To bardziej stonowana, lekka opowieść jak na ten gatunek, choć nie można jej odmówić napięcia czy dobrze poprowadzonej tajemnicy, która steruje całą akcją.

Lucy i jej teściowa Diana nigdy nie były w dobrych relacjach. Lucy się starała, ale Diana od początku była do niej negatywnie nastawiona. Po latach, dokładnie pięciu, wydarzyło się coś złego. Do tej pory żyły jak pies z kotem, ale jednak w jakiś sposób się tolerowały. Jednak Diana popełniła samobójstwo a w liście napisała, że powodem była śmiertelna choroba. Autopsja nic takiego nie wykryła, więc podejrzenia od razu padły na Lucy. Czy to możliwe, że po latach nieprzyjemności przyłożyła rękę do śmierci swojej teściowej?

Plusem dla tej historii jest przedstawienie dwóch perspektyw: synowej oraz tytułowej teściowej. Mamy wgląd w umysł kluczowych i odmiennych zarazem bohaterek, mamy także możliwość rozłożenia na czynniki pierwsze ich charakterów. Która coś ukrywa? A może obie mają tajemnice? Bez wątpienia jest coś takiego w obu bohaterkach, że czytelnik od razu doszukuje się drugiego dna choć prawda i tak wyjdzie dopiero w finale, który mnie osobiście miło zaskoczył.

Autorka udowadnia nam w swojej powieści, że pozory potrafią mylić a niedopowiedzenia i intencje potrafią mieć drugie dno. Czasami także mylnie interpretujemy czyjeś zachowanie co prowadzi do wielu nieprzyjemnych konsekwencji. Niezależnie jednak od tego co wydarzyło się w rodzinie Goodwinów liczą się emocje, których podczas czytania jest sporo oraz bohaterowie, których losy ciekawią od początku do końca. "Teściowa" to przyjemny thriller na relaks po ciężkim dni, który pozwolił mi się zrelaksować oraz na moment oderwać od rzeczywistości. 

"Zdradziecka królowa" Danielle L. Jensen

"Zdradziecka królowa"
Danielle L. Jensen, Tyt. oryg. The Traitor Queen, Wyd. Galeria Książki, Str. 360

"Zrobię wszystko, co konieczne, by cię uwolnić."

Zapierająca dech w piersi akcja, niesamowici bohaterowie oraz emocje, które nie mają końca. Danielle L. Jensen z przytupem kontynuuje swoją serię zapewniając nas, że jeszcze nie powiedziała ostatniego słowa.

Z fantastyką jako gatunkiem literackim jest u mnie różnie i zazwyczaj wolę sięgać po inne powieści, ale mam kilku sprawdzonych autorów, po których sięgam w ciemno i Jensen bez wątpienia do nich należy. Ona doskonale wie jak zachwycić czytelnika, jak wprawić go w osłupienie i zaskoczyć nie jeden raz, ale to co cenię najbardziej to jej nieograniczona wyobraźnia, której obrazy umiejętnie potrafi przelać na papier. Dowodem na to jest seria Królestwo Mostu, w której wielkie krainy nie mają granic a malownicze miejsca dodają fabule odpowiedniego klimatu.

Wyczekiwałam tej kontynuacji z niepewnością, ponieważ nie wiedziałam co czeka bohaterów, których tak bardzo polubiłam. Finał pierwszej części pozostawił mnie w konsternacji a drugi tom od razu rzucił w wir przygody nie przygotowując na tyle dramatów rzucanych pod nogi bohaterom. Od samego początku więc przyszło mi się zmierzyć z emocjami Lary po porwaniu jej męża oraz z samą historią Arena torturowanego nie tyle fizycznie co psychicznie.

To bardzo dojrzała opowieść i w pełni dopracowana. Od początku mamy wgląd w życie i doświadczenia wszystkich bohaterów oraz równocześnie śledzimy przebieg wydarzeń związany z losem Ithicany. Lara jako zdrajczyni i królowa na wygnaniu może nie ma szczególnie dobrej opinii w królestwie, ale walczy o męża i świadomie pozwala wabić się przez ojca, by uratować ukochanego. Zaopatrzona więc w wielką determinacją i mając u swego boku uratowane siostry nie spocznie, póki nie wyzwoli Arena oraz całego Królestwa Mostu spod władania swojego ojca spodziewając się, że będzie to droga trudna i pełna niebezpieczeństw.

Kontynuacja dorównuje poprzedniczce a może nawet przerasta ją pod względem akcji i dopracowania bohaterów. Kłamstwa, intrygi, tajemnice i bezwzględność przybocznych króla nie pozwolą zbyt łatwo opuścić dworu a przez to "Zdradziecka królowa" staje się lekturą pełną wyzwań, zaskakującą, pomysłową, z dynamiczną akcją. Doskonale bawiłam się podczas lektury a to co zapadło mi w pamięć najbardziej to oblicza miłości i najtrudniejsze wybory w życiu głównej bohaterki.

sobota, 11 lipca 2020

"Someone new" Laura Kneidl

"Someone new"
Laura Kneidl, Tyt. oryg. Someone New, Wyd. Jaguar, Str. 480

Skrywa tajemnicę z przeszłości, która może na zawsze zmienić sposób, w jaki Micah go postrzega.

Laura Kneidl wyroiła sobie nazwisko jako jedna z najlepszych autorek powieści romantycznych dla młodzieży, pisanych w stylu New Adult i odwołujących się do aktualnych, ważnych problemów. Ja również zdecydowanie należę do fanek jej twórczości a nową serię, którą nam prezentuje, już po pierwszym tomie mogę nazwać najlepszą.

"Someone new" to jedna z tych powieści przez które po prostu się płynie. Zarwałam dla niej noc, ponieważ czytałam bez odkładania choćby na minutę a gdy zamknęłam ostatnią stronę biłam się z myślami rozważając wybory i los głównej bohaterki. Kneidl swoją najnowszą powieścią ogromnie na mnie wpłynęła i jestem jej za to bardzo wdzięczna, ponieważ od dawna szukałam tak dojrzałej i emocjonującej lektury jednocześnie.

Na początku powieść wydaje się banalna, ponieważ podąża po torze niewielu motywów. Jednak im dalej w historię tym bardziej wartościowa się staje, tym mocniej i rzetelniej porusza poszczególne tematy przez co szybko okazuje się, że pozornie lekki wstęp był jedynie przygotowaniem nas na jazdę bez trzymanki. Tym sposobem stajemy oko w oko z tematyką problemów ludzi wchodzących w dorosłość, seksualnością, brakiem akceptacji, zrozumienia aż w końcu z trudnym rodzicielstwem, gdy ci którzy mieli nas bezwarunkowo kochać wydają się pogrążeni we własnych oczekiwaniach i zapominają o tym co najlepsze dla swoich dzieci.

W takich warunkach wychowywała się Micah dla której sztuka zawsze była bliska, a która musiała studiować prawo, by spełnić oczekiwania rodziców. Miała w przyszłości dziedziczyć kancelarię i fortunę, która towarzyszyła jej od najmłodszych lat. Opływając w dostatek nie spodziewała się jak trudne potrafi być życie bez pieniędzy, więc gdy przeprowadziła się do własnego mieszkania spotkała na swojej drodze sporo niepowodzeń. Nie załamała się jednak za co polubiłam ją jeszcze bardziej. Walczyła, doszukiwała się prawdy, szczególnie w przypadku Juliana, którego niedawno poznała a z którym poróżniła się przez zupełny przypadek. Chłopak nie chciał mieć z nią nic wspólnego i ewidentnie skrywał jakiś wielki sekret dodający smaku całej historii, a to co tłamsił w sobie wybuchło w finale ze zdwojoną siłą. 

Nie jest to powieść romantyczna, choć czytelnik doszukuje się płomiennego uczucia pomiędzy Micach i Julianem, szczególnie, że chemia pomiędzy nimi wyczuwalna jest od pierwszego spotkania. To po prostu lektura o życiu, o trudach i wyzwaniach jakie stawia przed nami każdego dnia. Zachwyciło mnie w niej wszystko, od kreacji bohaterów po całą masę skrajnych emocji i z zapartym tchem śledziłam przebieg wydarzeń. Jaki sekret skrywa Julian? Jaki los zgotowali rodzice dla brata Micah i dlaczego wyrzucili go z domu? O tym dowiecie się sięgając po jedną z najpiękniejszych powieści tego roku. 

piątek, 10 lipca 2020

"Wybór Zofii" William Styron

"Wybór Zofii"
William Styron, Tyt. oryg. Sophie's choice, Wyd. Replika, Str. 608

Co zrobiłaś, że żyjesz, gdy tylu tam zginęło?

O lekturze tej powieści myślałam od dawna, ale zawsze coś innego pojawiało się po drodze, przez co nie miałam dla niej chwili czas. Na szczęście (jak to często u mnie bywa) wznowione wydanie w końcu mnie nakłoniło do nadrobienia zaległości.

To kultowa powieść, niemal klasyczna, o której słyszał chyba każdy dorosły czytelnik. Ważna, opowiadająca o losach kobiety naznaczonej piekłem obozu koncentracyjnego. Nie jest to jednak literatura obozowa a na pewno nie w takim świadomym podejściu - to raczej emocjonalne wyznania bohaterki, która zagubiona i niepewna swoich wartości próbuje odbudować swoje życie z piętnem tej, która przeżyła, mimo że miliony umarło w katuszach.

Głowna bohaterka to tytułowa Zofia, córka polskiego antysemity i była więźniarka obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. To jej historię poznajemy od samego początku, to jej towarzyszymy w niełatwych wyborach oraz śledzimy jej nerwową walkę z samą sobą, ponieważ przeszłość bardzo mocno na nią wpłynęła a otaczający ją ludzie nie pozwalają ustabilizować teraźniejszości. Trudno jest jednoznacznie ocenić Zofię, ponieważ to przez co przeszła jest czymś nie do opisania, ale na pewno jej postać fascynuje od początku do końca i przez cały czas skłania do myślenia. Dlatego nie będę oceniać wyborów jakie podejmowała w obozie i pozostawię to każdemu czytelnikowi z osobna.

Powieść bez wątpienia jest wybitna, z oryginalnym podejściem do motywu obozowego, chociaż nie każdemu przypadnie do gustu. Piękny styl, malownicze słowa i wiele emocji przeplatane są z rozterkami głównych bohaterów i o ile Zofia zasługuje na uwagę o tyle jej sąsiad pisarz niekoniecznie mnie do siebie przekonał. Jego podejście do życia i seksualne problemy kompletnie nie pasowały mi do tej historii i wręcz wywołała mieszane uczucia.

Cieszę się, że w końcu sięgnęłam po "Wybór Zofii" i nawet nie żałuję, że czekałam z lekturą tak długo. Czuję, że to odpowiedni moment, że jestem w dobrym miejscu, by mierzyć się z lekturą takiej rangi. Ma ona swoje plusy, ma też minusy i nie uważam, że jest idealna, ale na pewno skłania do myślenia i pozwala spojrzeć inaczej na wiele spraw. To dogłębna analiza psychologiczna i głęboki obraz życia przed, po i w trakcie holokaustu, którzy rzuca nowe światło na znane fakty.

czwartek, 9 lipca 2020

"Zgubne pożądanie" Danka Braun

"Zgubne pożądanie"
Danka Braun, Wyd. Prozami, Str. 380

Czy erotyczny układ okaże się wystarczającym remedium na nudę w dotychczasowym związku?

Relaks z książką? Leniwe popołudnie przy dobrej historii? W takim razie Danka Braun i jej pomysłowe historie, zdecydowanie!

Są dni, w których potrzebuję lekkiej, ale i wciągającej lektury, która zapewni mi kilka godzin dobrej zabawy. W takich momentach na ratunek przychodzi mi Danka Braun. Jej historie są zawsze dopracowane i zaskakujące choć częściej spod jej pióra czytam kryminały niż romanse. "Zgubne pożądanie" zalicza się do grupy romantycznej, ale i tak nie żałuję swojego wyboru.

Edyta Pawlik, główna bohaterka powieści, zaprasza nas do swojego poukładanego życia. Ślub, praca, marzenia. Chce otworzyć pensjonat wraz ze swoim narzeczonym i już zbiera na to pieniądze. Jak jej nie zazdrościć takiego życia? Jednak pozornie szczęśliwe życie Edyty zaczyna przypominać parodię, gdy jej narzeczony chce zachować wstrzemięźliwość do ślubu a w pracy poznaje przystojnego prezesa z którym wdaje się w otwarty romans. Czy zdoła utrzymać dwa życia i nie zdradzić się przed nikim?

To powieść mocno romantyczna, opowiadająca o różnych odcieniach miłości i pragnienia. Edyta popełnia błędy i nie jest w stu procentach postacią pozytywną, ale z drugiej strony trudno jej nie zrozumieć. Religijna wstrzemięźliwość narzeczonego była intrygująca na początku, ale kobieta pragnienie zaspokojenia swoich potrzeb i nie czuje się w jakiś sposób kobieca w oczach swojego mężczyzny. Czy właśnie to skłoniło ją do romansu? Trudno powiedzieć, ponieważ przy tym drugim otrzymuje wszystko czego chce, a nawet więcej, ale wymyka jej się przez palce ten idealny świat do którego dążyła.

Nie będę oceniać głównej bohaterki ani jej wyborów. Powiem tylko, że nie mam jej nic do zarzucenia. Ciekawił mnie rozwój wypadków z nią w roli głównej i chętnie śledziłam opowieść, która pisana lekkim stylem rozwijała się w intrygującym kierunku. To romans z mocnymi scenami erotycznymi (ale bez przesady), który rządzi się swoimi prawami i pozostawia w głowie czytelnika pytanie czy warto poświęcić równowagę dla chwili rozkoszy.

Danka Braun po raz kolejny nie zawiodła i zaprezentowała historię przy której można się zrelaksować. Fani autorki na pewno nie poczują się rozczarowani a ci, którzy dopiero zaczynają przygodę z jej twórczością śmiało mogą zdecydować się właśnie na "Zgubne pożądanie". To połączenie romansu z historią obyczajową, otwartą i wiarygodną, więc bez problemu odnajdziecie się w fabule, polubicie główną bohaterkę i po prostu spędzicie w jej towarzystwie miło czas.

"Niedopasowani" Samantha Young, Kristen Callihan

"Niedopasowani"
Samantha Young, Kristen Callihan, Tyt. oryg. Outmatched, Wyd. Burda Książki, Str. 400
Parker Brown nie może uwierzyć, że musi wynająć chłopaka na niby.

Dawno nie czekałam na żadną premierę tak, jak na pojawienie się przetłumaczonej wersji "Niedopasowanych" autorstwa dwóch bardzo cenionych przeze mnie autorek. Jak się spisały? Czy ten duet napisał romans od którego trudno się oderwać? Zdecydowanie!

Na wstępie zaznaczę jednak, że nie jest to typowa, naiwna historia o zakochanej dziewczynie i bad boy'u. To coś więcej. Bardziej dopracowana, odpowiadająca na współczesne problemy historia zabiera nas w sam środek perypetii dziewczyny, która stanęła na życiowym rozdrożu i z pomocą przyszedł jej dość specyficzny mężczyzna, ale zdecydowanie odnalazł się w nowej roli. W to wszystko wmieszał się humor, zabawa i trochę ciętego języka, więc całość wypada bardzo, bardzo dobrze.

Parker Brown podejmując pracę w nowej firmie nie spodziewa się, że jej szefostwo będzie oczekiwać dziewczyny z ustabilizowanym życiem prywatnym. Kto by pomyślał, że tak postępowa firma będzie miała staroświeckie poglądy? Musi więc znaleźć kogoś, kto odegra rolę jej narzeczonego chociaż nie spodziewa się, że będzie to akurat Rhys Morgan, były bokser o pokaźnej postawie i ciętym języku. Czy w takim przypadku ktokolwiek uwierzy, że jej życie prywatne nie jest tylko złudzeniem? A może to początek do nowej, zaskakującej historii?

Centralnym punktem powieści są bohaterowie. Autorki spisały się na medal kreując w pełni wiarygodnych, przesympatycznych bohaterów, którzy wiele razy podczas całej lektury przywoływali na mojej twarzy szczery uśmiech. Jednak ich lekki sposób bycia nie znaczy, że nie mają prywatnych problemów. Rhys walcząc o stabilność swojej podupadającej siłowni musi także troszczyć się o młodszego brata i widać jak się stara, jak próbuje wszystko poukładać, nawet jeśli Parker nie jest jego oczkiem w głowie. Obydwoje na początku pałają do siebie szczerą wrogością, ale mają swój cel w tym by być razem a jak wiadomo od nienawiści do miłości jest niespełna jeden krok. 

Uwielbiam takie historie, więc bez zbędnych słów mogę napisać, że "Niedopasowani" zajmuje honorowe miejsce pośród najlepszych z najlepszych na mojej półce. Zabawna, dotykająca aktualnych tematów, ze wspaniale wykreowanymi bohaterami powieść porwała mnie na całego! Oczywiście, nie zapominajmy, że ta powieść ma być przede wszystkim odskocznią od codziennych spraw, więc jest przede wszystkim lekka i przyjemna, ale nawet pośród podobnych książek wyróżnia się z tłumu. Idealna na leniwe popołudnie czy wieczór weekendowy, z nieodłącznym kubkiem herbaty sprawdzi się w sam raz. 

środa, 8 lipca 2020

"Malarz dusz" Ildefonso Falcones

"Malarz dusz"
Ildefonso Falcones, Tyt. oryg. El pintor de almas, Wyd. Albatros, Str. 704

Sztuka, miłość, pasja i walka o ideały!

Nigdy wcześniej nie miałam szansy zapoznać się z twórczością Ildefonso Falcones'a choć słyszałam wiele dobrego na temat jego prac. Postanowiłam więc nadrobić zaległości zaczynając od jego najnowszej powieści. Czy przypadła mi do gustu? O tym poniżej.

Kompletnie nie wiedziałam czego mogę spodziewać się po tej historii, więc podeszłam do niej bez żadnych oczekiwań. Otwarty umysł pozwolił mi wejść w opowieść z odpowiednim nastawieniem, ponieważ okazało się, że w fabule króluje sztuka i wiele emocji a te odbiera się indywidualnie i zależnie od rozgrywanych wydarzeń. To historia nostalgiczna, nastawiona na ważne fakty i kluczowe wydarzenia, napisana w bardzo malowniczy zdecydowanie wyróżniający ją na tle innych książek. 

Ildefonso Falcones ma swój charakterystyczny styl, który się akceptuje, albo od którego się ucieka. Na początku sama nie byłam przekonana, raczej nastawiałam się przez to na nudnawą lekturę w której się nie odnajdę. A jednak. Wystarczyło kilka pierwszych stron, żebym zrozumiała przesłanie z jakim autor wychodzi do czytelnika i otoczona oryginalnym klimatem dałam porwać się lekturze.

Powieść historyczna osadzona w Barcelonie roku 1901 ma w sobie wyjątkowy urok. Zabrana ze sobą w podróż lub czytana w okresie wakacyjnym na pewno zaserwuje czytelnikowi dodatkowe wrażenia, chociaż to jedna z tych powieści, które dobrze czyta się o każdej porze roku. Nie jest jednak ona łatwa - nawiazuje do wielu ponadczasowych i trudnych do jednoznacznego zrozumienia wartości o walkę między wyzwoleniem a anarchią. W tej powieści bohaterowie stawiają czoła aktualnym problemom swoich czasów, czyli walki o prawa robotników, świętość religijną czy ścisły podział warstw społecznych. 

Dalmau Sala, syn skazanych na śmierć anarchistów, to główny bohater, który zabiera nas w podróż ku poznaniu dwóch różnych światów: trudów i wyzwań ponurego życia oraz piękna sztuki kryjącej się gdzieś w zapomnianych uliczkach Barcelony. To dodaje powieści piękna, wyjątkowego uroku i sprawia, że subtelne emocje otaczają czytelnika z każdej strony. Fabuła jest powolna, stopniowana, więc nie ma w niej zaskoczeń i można czasami trafić na nudnawe momenty, ale jeśli ktoś lubi powieść historyczną na pewno doceni prozę autora.

Jestem miło zaskoczona po lekturze "Malarza dusz" choć jeszcze przemyślę fakt czy zdecyduję się na inne książki Ildefonso Falcones'a. Prawdę mówiąc lubię żywsze tempo fabularne. Nie mogę jednak źle ocenić tej powieści, ponieważ oczarowała mnie klimatem i malownicza Barceloną oraz zaimponowała ideami z którymi walczył i o które starał się główny bohater.  

wtorek, 7 lipca 2020

"Gdy skończy się sierpień" Penelope Ward

"Gdy skończy się sierpień"
Penelope Ward, Tyt. oryg. When August Ends, Wyd. Editio, Str. 296

Z kart tej książki przeczytasz przepiękną historię o uczuciu rodzącym się z przyjaźni i nieśmiałej fascynacji. 

Penelope Ward wraz ze swoją najnowszą powieścią zabiera nas do świata lektury romantycznej, obyczajowej i opierającej się na wyznacznikach gatunku New Adult. Mamy więc bohaterkę, która próbuje poradzić sobie z problemami, tragedię w tle oraz romans, który wcale nie jest taki oczywisty. Czy można chcieć czegoś więcej?

Bardzo lubię twórczość tej autorki. Pisze lekko, obrazowo, jej bohaterowie są wiarygodni a opisy konkretne, bez niepotrzebnych opisów. Jej książki są idealne na letnie upalne dni, ale i jesienią z kubkiem gorącej herbaty sprawdzą się bardzo dobrze. Najnowsza książka zatem była dla mnie oczywistym wyborem i muszę przyznać, że mimo niewielkiej ilości stron "Gdy skończy się sierpień" stała się jedną z moich ulubionych lektur.

To prosta opowieść, więc nie powinniście nastawiać się na fajerwerki. Opowiada o losach nastoletniej, wchodzącej w dorosłość dziewczyny, dla której los przygotował inne doświadczenia niż te z jakimi mieli mierzyć się jej rówieśnicy. Zdradzona przez chłopaka, zmagająca się z samobójczą śmiercią siostry Opal, Heather Chadwick musiała porzucić marzenia o studiach i zająć się podupadającą na zdrowiu matką. Trudno było mi o tym czytać i przyznaję, że los tej bohaterki ani na moment nie był mi obojętny. Bardzo szybko zapałałam do niej sympatią i weszłam w jej skórę.

Życie Heather nie należało do najłatwiejszych, więc wiele razy pojawiły się u mnie łzy wzruszenia, gdy widziałam jak ta młodziutka dziewczyna musi radzić sobie z obowiązkami. Na całe szczęście w jej ustabilizowany chaos wkradł się Noah Cavallari, kilkanaście lat starszy od niej przyjaciel, który nie chciał przejść w związek i uciekał od miłości. Skrywał pewną tajemnicę, ale chemia pomiędzy nimi była wyczuwalna od razu, więc nieuchronnie, nawet o tym nie wiedząc, zbliżali się ku sobie zwierzając się i rozumiejąc swoje troski. Nie da się ich nie kochać! Od razu czułam, że są dla siebie stworzeni i z zapartym tchem śledziłam przebieg ich niecodziennej relacji do samego końca nie wiedząc jaki będzie finał.

"Gdy skończy się sierpień" to powieść romantyczna choć jednocześnie bardzo dojrzała, rozsądna i w pełni przemyślana. Niespiesznie poznajemy losy głównych bohaterów, odsuwamy w niepamięć napięcie czy erotyzm skupiając się na prostotach i trudach życia. Czuję się oczarowana takim podejściem do tematu i tą lekkością poprzedzającą najtrudniejsze wybory w życiu głównej bohaterki. Jaki więc będzie finał jej losów? O tym musicie przekonać się sami. 

poniedziałek, 6 lipca 2020

"Zakazana" Ella Fields

"Zakazana"
Ella Fields, Tyt. oryg. Suddenly Forbidden, Wyd. Kobiece, Str. 360

Romantyczna opowieść o pierwszej o miłości, której nie da się puścić w niepamięć.

O miłości, przyjaźni, rozstaniu i sztuce. Tak w skrócie można opisać pierwszy tom nowej serii od Elli Fields "Zakazana". I choć wszystko wskazuje na to, że powinna to być kolejna schematyczna opowieść jakich wiele - nic bardziej mylnego. Owszem, schematy są i to widać jak na dłoni, ale nie znaczy to jednocześnie, że ta powieść nie zatrzymuje przy sobie na dłużej, ponieważ wystarczył mi jeden wieczór na poznanie losów bohaterów i jedyne czego żałuję to fakt, że na drugi tom przyjdzie mi jeszcze poczekać.

Fabuła jest prosta, nie ma w niej dużo motywów, skupiamy się więc na losach dwójki bohaterów, którzy kiedyś byli nierozłączni a dziś, po latach, spotykają się na jednym uniwersytecie. Tylko, że to wszystko nie jest takie proste. On jakby zapomniał co ich łączyło a dla niej przecież ten związek był najważniejszy w całym dotychczasowym życiu. Trudno jest więc pogodzić się z pierwszymi scenami, w których Daisy dostrzega Quinna w ramionach innej dziewczyny, ale te emocje zagrzewają czytelnika do walki wraz z główną bohaterką, która nie spocznie dopóki nie odzyska swojej utraconej miłości.

Widać, że autorka mocno przyłożyła się do swojej historii. Perspektywy narracji są różne, rozdziały podzielona na teraz i wcześniej a wszystko to połączone w logiczną, spójną całość, która idealnie łączy się pod koniec powieści. Tym samym mamy możliwość wglądu w niemal całe życie bohaterów bez zbędnych opisów czy niepotrzebnej gadaniny, widzimy towarzyszące im emocje a wszystko to bardzo zbliża czytelnika do Daisy i Quinna.

Powieści o wielkiej miłości rozgrywające się na tle uniwersyteckich problemów nie są nowością, ale na pewno zadowoli każdego wymagającego czytelnika fakt, że autorka wychodzi poza schemat, buduje historię od początku do końca, opowiada o tym co było w dzieciństwie bohaterów, jak żyli po rozłące i dlaczego wszystko wydarzyło się tak a nie inaczej. Nie jesteśmy rzucani od razu w ramiona słodkiego romansu a wręcz usychamy z tęsknoty za tym, by Quinn w końcu dostrzegł Daisy i zrozumiał jak bardzo ta dziewczyna go kocha. Poznajemy więc miłość o różnych obliczach, od przyjaźni po jednostronne definiowanie miłości oraz - oczywiście - widzimy głęboko skrywane, niechętnie ujawniane uczucia ze strony Quinna, który nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.

Jestem pod wrażeniem "Zakazanej" i uważam, że to idealna lektura na lato. Chociaż prawdę mówiąc doceni ją każda romantyczka niezależnie od pory roku. Mnie ta powieść w pełni do siebie przekonała, ale to wielka przyjaźń zatrzymała mnie na dłużej. Widoczna chemia pomiędzy bohaterami stała się dla mnie wstępem do wielu, wielu emocji kryjących się w tej opowieści. Ella Fields udowodniła, że z czegoś znanego można stworzyć zupełnie nową historię i wybiła się na tle innych nowości.

niedziela, 5 lipca 2020

"Red, White & Royal Blue" Casey McQuiston

"Red, White & Royal Blue"
Casey McQuiston, Tyt. oryg. Red, White & Royal Blue, Wyd. Prószyński i S-ka, Str. 476

Co się stanie, gdy Pierwszy Syn Ameryki zakocha się w księciu Walii?

Nie cichną słowa zachwytu nad powieścią Casey McQuiston i to bardzo dobra wiadomość. "Red, White & Royal Blue" to książka doceniona przez wielu czytelników z czego ogromnie się cieszę, ponieważ zajmuje honorowe miejsce na półce moich ukochanych powieści.

Syn prezydent USA zakochał się w księciu Walii. Takie są fakty i na takim motywie opiera się ta historia. Podczas wesela na brytyjskim dworze dochodzi do kłótni, w rezultacie której Henry i Alex lądują wspólnie w weselnym torcie wywołując nie lada kryzys państwowy. By wyciszyć sprawę PR-owcy decydują, by chłopcy spędzili jeden wspólny dzień i w mediach społecznościowych obwieścili się najlepszymi przyjaciółmi. Nikt nie spodziewa się, że to zaprowadzi ich do zaskakującej relacji i... miłości.

Zdecydowanym plusem tej historii jest jej wiarygodność. Casey McQuiston nie przesadza, nie nagina rzeczywistości czy jej nie przekłamuje oraz - co najważniejsze - nie słodzi. Pisze jak jest, dotyka kwestii prawdziwego życia, opiera swoją fabułę na czasach współczesnych, więc podjęte tematy są jak najbardziej aktualne a tym samym relacja pomiędzy głównymi bohaterami wypada bardzo naturalnie i świadomie.

To urocza, przesympatyczna i zabawna książka. To także powieść od której za nic nie można się oderwać. Henry i Alex to dwójka bohaterów o charyzmatycznych osobowościach, którzy przekonują do siebie czytelnika od pierwszych stron i przygoda w ich towarzystwie jest historią, której nie będzie można szybko zapomnieć. Świadomi bohaterowie podejmują rozsądne, dojrzałe decyzje, rozmawiają ze sobą i wyjaśniają wszystkie wątpliwości przez co nie pojawia się wiele niepotrzebnych nieporozumień. Ich związek przez wzgląd na wysoką pozycję nie może być zwykłym romansem, wiedzą więc, że trzeba podejść do tego z głową i bardzo podobało mi się jak funkcjonowali w nowej rzeczywistości Autorka pozytywnie mnie zaskoczyła, gdy z lekkością połączyła tematykę LGBT z pięknym, subtelnym odcieniem miłości.

Policzki bolą od śmiechu, oh! i ah! nie cichną podczas czytania a ja wciąż mam w sobie wiele emocji po lekturze "Red, White & Royal Blue". Tak błyskotliwej, zabawnej i dobrze napisanej książki już dawno nie czytałam. Świeże spojrzenie na miłość, mądre i dojrzałe przekonało mnie najbardziej choć skłamałbym pisząc, że nie zakochałam się w głównych bohaterach. Zdecydowanie polecam - każdemu! 

sobota, 4 lipca 2020

"Zmysłowy anioł stróż" Kristen Ashley

"Zmysłowy anioł stróż"
Kristen Ashley, Tyt. oryg. Rock Chick Rescue, Wyd. Akurat, Str. 512

Jet MacAlister ukrywa pewien sekret.

Po dość średniej pierwszej części cyklu Rock Chick, kontynuacja podnosi poprzeczkę. "Zmysłowy anioł stróż" wypada zauważalnie lepiej, to książka zabawniejsza, bardziej romantyczna i - zgodnie z obietnicą tytułu - bardziej zmysłowa. Bawiłam się świetnie podczas czytania i chyba muszę uznać, że to najlepsza, jak do tej pory, książka autorki.

Fabuła to misz-masz gatunkowy, w którym właściwie dostaniemy wszystko: od romansu na pierwszym tle, przez powieść obyczajową, na subtelnym wątku kryminalnym kończąc. Wniosek jest zatem jeden - z tą książką nie da się nudzić. Akcja jest dynamiczna, tempo utrzymuje wysoki poziom i ciągle coś się dzieje a by rozładować napięcie autorka wprowadza zabawne dialogi i rozbrajające przygody głównych bohaterów. Można więc się pośmiać, można powzdychać do męskiego bohatera i ogólnie naprawdę dobrze się bawić podczas czytania.

Wszystko było ustabilizowane do momentu, gdy nie zrobiło się niebezpiecznie. Wówczas Eddie Chavez stracił cierpliwość do Jet MacAlister. Rozumiał fakt, że dziewczyna go odpycha, ale nie miał pojęcia dlaczego tak się naraża. Więc gdy pewnego dnia ktoś zagroził jej nożem tuż przy samym gardle, Eddie nie wytrzymał. Jako policjant oferuje swoją pomoc, ale nie wie, że dziewczyna skrywa sekret i nie chce się nim z nikim dzielić. Jednak pewnego dnia niebezpieczeństwo sięga zenitu i przychodzi czas na konfrontację z problemami.

Autorka ma lekkie pióro i pomysł na swoje książki, którym skrupulatnie podąża do celu. To zdecydowany plus, ponieważ nie gubimy się w fabule a wszystko jest jasne i konkretne. Choć wydawać by się mogło, że po tak banalnym romansie niewiele można się spodziewać to historia ma w sobie to coś i porywa od początku. Za jej dynamikę w dużej mierze odpowiadają bohaterowie, którzy mają milion pomysłów na minutę i nie potrafią usiedzieć na miejscu. Są przy tym intrygujący, choć przyznaję, że to postać Eddiego bardziej mnie zaciekawiła. On był seksowny, pewny siebie, przyciągający niczym magnes. Ona niestety była denerwująca. Jet jak dla mnie okazała się słabym punktem tej historii a jej naiwność wręcz przyprawiała o chęć wywrócenia oczami.

"Zmysłowy anioł stróż" wyróżnia się na tle innych książek autorki i zapewnia kilka wieczorów przyjemnej, romantycznej przygody. Cieszę się, że autorka podwyższyła znacznie poziom dla tej serii, ponieważ daje mi to nadzieję na to, że w kolejnych tomach będzie jeszcze lepiej. Tymczasem jeśli szukacie lekkiego, zabawnego romansu z cudownym głównym bohaterem - polecam. 

piątek, 3 lipca 2020

"Ręka na ścianie" Maureen Johnson

"Ręka na ścianie"
Maureen Johnson, Tyt. oryg. The Hand on the Wall, Wyd. Poradnia K, Str. 392

Finał trylogii zapowiada się równie intrygująco i emocjonująco, co dwie poprzednie części!

Jeśli szukacie dobrej młodzieżówki z wyraźnie zarysowanym motywem kryminalnym na pierwszym planie, polecam Wam całą trylogię Maureen Johnson. Dość długo przyszło nam czekać na trzeci, finałowy tom, ale czas ten w pełni został nam wynagrodzony porządnie poprowadzonym zakończeniem.

Wszystkie trzy części są ściśle ze sobą połączone, więc polecam czytać z zachowaniem chronologii. Chodzi tu o zagadkę, której ciąg przyczynowo-skutkowy kontynuowany jest od początku, więc bez tego nie byłoby całej zabawy. A mogę Was zapewnić, że podczas czytania pojawia się mnóstwo atrakcji, nieoczekiwanych zwrotów akcji, zaskoczeń, niedowierzań oraz przeróżnych emocji.

Chociaż powieść kierowana jest bardziej do młodzieży to nie wpisywałabym ją konkretnie w te ramy. To po prostu kryminał z młodą bohaterką, ale niczym nie odbiega od powieści swojego gatunku. Jest fantastyczny mroczny klimat, jest też tajemniczy morderca za którym staramy się podążać, więc ciągle coś się dzieje, akcja goni akcję i nawet na moment nie zwalniamy tempa. Pojawiają się ofiary śmiertelne (już trzy!) i chociaż Stevie, główna bohaterka odgadła tożsamość Nieodgadnionego to wciąż pozostaje jeszcze wiele do zrozumienia.

Jednak czy na pewno Nieodgadniony został ujawniony? Wydaje się, że tak, choć trudno połączyć jego osobę z wydarzeniami z przeszłości. W głowie czytelnika pojawia się więc wiele pytań, ale Stevie nie zamierza zostawić tego dopóki nie dowie się całej prawdy. I tu muszę powiedzieć szczerze: zuch dziewczyna! To idealna bohaterka dla tej historii, silna, waleczna, popełniająca błędy oraz wyciągająca konsekwencje z lekcji jakie dostaje od życia. Nie da się jej nie lubić i jestem bardzo zadowolona, że miałam okazję uczestniczyć wraz z nią w tej trzytomowej przygodzie.

Akademia Ellinghama to klimatyczne miejsce pełne uroku, ale i tajemnic. Powoli odkrywamy prawdę na jej temat oraz w końcu otrzymujemy odpowiedzi związane z zagadką, która miała swój początek siedemdziesiąt pięć lat temu. Wszystko to łączy się w spójną całość, której przebieg śledziłam już od pierwszego tomu i jestem zachwycona tym jak autorka podołała postawionemu przez siebie wyzwaniu.

To ostateczny pojedynek między Stevie a mordercą, gra warta świeczki. Przygotujcie się na kilka niezapomnianych godzin dynamicznej akcji, intrygujących bohaterów oraz zagadek, których rozwiązanie poznamy w ekscytującym finale. Wszystko się w tej serii udało a Maureen Johnson nie zawiodła. Trochę Wam zazdroszczę, że nie musicie czekać na kolejne część, skoro wszystko zostało już wydane, ale i tak za nic nie oddałabym tego dreszczyku ekscytacji w oczekiwaniu na kolejne wydarzenia.

czwartek, 2 lipca 2020

"Przy naszej piosence" Klaudia Bianek

"Przy naszej piosence"
Klaudia Bianek, Wyd. We need YA, Str. 384

To jedno spotkanie będzie początkiem krętej i pełnej wyzwań drogi. 

Lubię książki Klaudii Bianek, ponieważ są życiowe, przyjemne (mimo rozgrywających się dramatów) i idealnie nadają się jako relaks po ciężkim dniu. To miło patrzeć jak młoda polska autorka tak energicznie przebija się wśród innych pisarzy i szybko przekonuje do siebie spore grono czytelników.

"Przy naszej piosence" to trzeci tom serii Jedyne takie miejsce, ale zachowanie chronologii nie jest tutaj obowiązkowe. To cykl połączony bohaterami, którzy przewijają się gdzieś tam w tle, ale w każdej książce pojawia się inna para w roli głównych postaci. Tym sposobem obecnie śledzimy losy Antka i Kornelii, których los zetknął ze sobą w idealnym momencie. 

To jedna z tych książek o których mówi się, że mają w sobie to coś. Nie wiem co dokładnie, ale czyta się ją z rosnąca przyjemnością oraz zainteresowaniem. W dodatku odnoszę wrażenie, że autorka z książki na książkę wypada co raz lepiej, słucha opinii czytelników, dopracowuje styl i kreację bohaterów co ogromnie mnie cieszy, ponieważ nie osiada na laurach tylko wciąż się rozwija co naprawdę odbija się na historiach jakie nam później prezentuje.

Tym razem mamy możliwość bliższego poznania Antka oraz Kornelii, postaci z dwóch różnych światów. On walczył o marzenia i dziś może pochwalić się własną kawiarnią a przy tym miał wspierających rodziców, którzy byli dla niego oparciem. Ona wraz z bratem musiała każdego dnia walczyć o przetrwanie, kraść i zastanawiać się co będzie dalej. Połączyło ich jedno spotkanie, być może przeznaczenie, ale właśnie dzięki temu rozpoczęła się ich wspólna przygoda, która wplotła w opowieść wiele ponadczasowych wartości.

Widzimy przede wszystkim wiarygodnych bohaterów z różnych klas społecznych, którzy do tej pory wiedli odmienne życie. W tle jednak przewija się problematyka głodu, braku zaufania, porzucenia, niska samoocena czy potrzeba akceptacji aż w końcu powoli kiełkująca miłość. Autorka się nie spieszy, nie pcha bohaterów w swoje ramiona, po ludzku podchodzi do sprawy i pozwala by bieg wydarzeń był w pełni naturalny choć napiętnowany również sporą dawką kłamstw, które w drugiej połowie powieści będą miały swoje konsekwencje.

"Przy naszej piosence" czyta się jednym tchem. To dojrzała, pięknie napisana historia o trudach życia oraz wielu odcieniach miłości. Chwyta za serce, ponieważ jest piekielnie prawdziwa i przez to przywołuje wiele, wiele emocji. Ale to dobrze! Można sobie popłakać przy momentach bardzo wzruszających, można również się uśmiechnąć gdy bohaterowie powoli zbliżają się do siebie. Żyłam zatem tą powieścią od początku do końca a nawet kilka dni po skończonej lekturze za co jestem bardzo wdzięczna autorce.

środa, 1 lipca 2020

"Zabójczy wirus" Alex Kava

"Zabójczy wirus"
Alex Kava, Tyt. oryg. Exposed, Wyd. Harper Collins, Str. 304

Choć ofiary wydają się przypadkowe, w rzeczywistości sprawca wybiera je z wielką precyzją.

Alex Kava, znana i ceniona autorka powieści kryminalnych, zbiera nas do świata Maggie O’Dell w szóstym tomie jej przygód.

"Zabójczy wirus" nie jest nową książką w kolekcji autorki a wznowieniem, czyli dodatkowym bodźcem do sięgnięcia po jej twórczość. Pisze lekko, przyjemnie, czasami zaskakuje, kiedy indziej ciekawi rozgrywanymi wydarzeniami, więc jej lektury są idealnym wyborem po ciężkim dniu czy jako relaks w leniwy dzień.

Cykl z Maggie O’Dell liczy sobie dwanaście tomów, ale możecie czytać go bez zachowania chronologii, ponieważ w minimalnym stopniu pojawiają się nawiązania do wcześniejszych części. Każda książka to odrębna przygoda bohaterki, więc skupiamy się przede wszystkim na tu i teraz.

Tym razem fabuła skupia się na tajemniczym liście i pogróżkach od terrorysty. Maggie O’Dell i dyrektor Cunningham zaangażowani w śledztwo nie spodziewają się, że staną tak blisko wielkiego niebezpieczeństwa. Bronią mordercy jest tajemniczy wirus, który atakuje pozornie przypadkowe ofiary, ale śledczy powoli zaczynają łączyć fakty i dostrzegają pomiędzy nimi pewną zależność.

Fabuła aż nazbyt dobrze oddaje aktualne wydarzenia, tajemniczy wirus można od niechcenia utożsamić z COVID-19, więc historia nabiera kolorytu. Nie ma tutaj tak dobrego tempa akcji jak w pozostałych książkach autorki, ale i sama historia nie jest szczególnie wymagająca, więc po prostu dobrze się bawimy podczas śledzenia wyścigu z czasem prowadzących śledztwo oraz rozgryzamy ich rozterki uczuciowe, których jest tu sporo. I tyle, nie sądzę, by autorka miała w tym większy zamysł, więc nie będę wdrażać się w to co nią kierowało podczas pisania.

"Zabójczy wirus" to taki miły czasoumilacz, do herbaty, kawy czy deszczu za oknem. Na długie weekendy jak znalazł, na wakacyjną podróż czy po prostu relaks po pracy. Fani autorki się nie zawiodą, może jedynie tym, którzy zaczynają dopiero przygodę z jej twórczością polecę zacząć od innej jej powieści.  

"Xavier Cold" Michelle A. Valentine

"Xavier Cold"
Michelle A. Valentine, Tyt. oryg. Xavier Cold, Wyd. Niezwykłe, Str. 273

"Zawsze znajdę sposób, by do ciebie wrócić. Zawsze."

Michelle A. Valentine pozostawiła nas w osłupieniu i z nie małym szokiem, gdy finał pierwszego tomu jej romantycznej serii okazał się tak zaskakujący. Pojawiło się jedno, kluczowe pytanie: co dalej ze związkiem głównych bohaterów?

Książki autorki są stosunkowo krótkie, ale treściwe. Są też ze sobą ściśle połączone co właściwie bardzo mi pasuje. Zazwyczaj wolę, gdy każdy tom danej serii opowiada o losach innej pary, ale w tym przypadku bardzo polubiłam Annę oraz Xaviera, więc chętnie śledziłam przebieg ich burzliwej, pełnej emocji relacji. Nie polecam jednak tym, którzy dopiero teraz zwrócili uwagę na serię, czytać od drugiego tomu, bo zgubicie się i ominie Was spora afera, która dodała dreszczyku do całej fabuły.

To powieść typowo romantyczna, ale absolutnie nie głupiutka czy naiwna. Nic z tych rzeczy! W fabule ciągle coś się dzieje, akcja gna na złamanie karku, ponieważ historia bohaterów ma w sobie pazur i temperament. Nie mogło być inaczej skoro głównym bohaterem jest porywczy wrestlingowiec o nieokiełznanej naturze. To na Xavierze opiera się cała historia, na jego trudach życia, problemach w dorosłości, gdy musi zmierzyć się z niełatwą rzeczywistością, związkiem oraz prywatnymi demonami. Autorka postawiła na emocje, częściej negatywne, ponieważ życie bohatera do łatwych nie należało, ale cieszę się z tego powodu, ponieważ książkę odbiera się przez to bardzo intensywnie i nie sposób jej odłożyć aż do ostatniej strony.

Drugi tom jest wyraźnie lepiej dopracowany niż część pierwsza. Lepsza jest dynamika akcji, problemy bohaterów oraz ich dążenie do pojednania i zrozumienia. Otrzymujemy serię ludzkich, wiarygodnych decyzji (także tych złych) przez co historia od początku wydaje się prawdziwa. Anna jest jedną z tych bohaterek, która dźwiga na sobie duże brzemię jeśli chodzi o wybór swojej drugiej połówki, bo charakter Xaviera do łatwych nie należy, ale kibicowałam jej, ponieważ chemia wyczuwalna była już od pierwszego tomu i nie wyobrażałam sobie, by coś mogło ich rozdzielić.

Podoba mi się, że to seriach o trudach życia. Jest wzbogacona w doświadczenia, błędne wybory, trudne decyzje i mnóstwo emocji. Chwyta przy tym za czułe struny wewnątrz czytelnika i nie pozwala o sobie zapomnieć. Można się wzruszyć podczas czytania, ale najważniejsze jest to w jakim kierunku potoczy się relacja Anny i Xaviera, ponieważ to skomplikowane, pełne sprzeczności połączenie, którego finał bardzo trudno przewidzieć. 

wtorek, 30 czerwca 2020

"Niegrzeczny idol" Kristen Callihan

"Niegrzeczny idol"
Kristen Callihan, Tyt. oryg. Idol, Wyd. Akurat, Str. 384

Historia romansu osadzonego w oszałamiającym świecie gwiazd rocka.

Kristen Callihan zwróciła moją uwagę przy innej książce. W duecie z nieocenioną Samanthą Young napisała "Niedopasowanych", czyli historię, która mnie oczarowała. Postanowiłam więc dać jej szansę i zobaczyć jak poradzi sobie przy samodzielnej powieści.

"Niegrzeczny idol" to lekka, utrzymana w klimacie romantycznym historia z muzyką w tle. Opowiada o losach dwójki bohaterów, których połączyła trasa koncertowa i którzy znaleźli w sobie bratnią duszę. Niestety - nie ma w tym nic więcej. To historia przyjemna choć dość przewidywalna, którą można wybrać pewnej leniwej niedzieli jako wypełniacz czasu, ale niestety jeśli liczycie na wybuchy, dramaty, fajerwerki i inne tego typu sprawy: nie tym razem.

Libby nie wyróżnia się niczym z grona swoich rówieśników. To młoda dziewczyna, domatorka, która nie przepada za byciem zauważalną. Inaczej jest z Killianem, gwiazdą rocka, nieziemsko przystojnym i aroganckim. Jak więc się stało, że te dwa światy znalazły dla siebie wspólną rzeczywistość? Los bywa przewrotny. Obydwoje wyruszają w trasę koncertową, podczas której zbliżają się do siebie i faktycznie chemia między nimi jest widoczna. Nie mam do zarzucenia nic temu związkowi, miło było śledzić to jak łapią wspólne fale i zaczynają dostrzegać, że łączy ich coś więcej. Żałuję tylko, że zabrakło w tym wszystkim większych dramatów, które wprowadziłyby do historii więcej emocji.

Fabuła jest prosta, akcja dynamiczna jak na wydarzenia o których czytamy a bohaterowie skupiają na sobie całą uwagę. Ich przygoda jest przewidywalna i zmierza w kierunku jaki łatwo możemy sobie wyobrazić, ale sama kreacja Libby czy Killiana wypada na plus. Ona przypomina zwykłą dziewczynę, prostą, trochę wycofaną, więc łatwo się z nią utożsamić a on niczym z disneyowskich filmów dla młodzieży jest arogancki, drwiący ze świata i pogrążony w chaosie. Na początku nie byłam fanką Killiana, ale ten bohater zyskuje z czasem, więc w finałowych scenach z przyjemnością im kibicowałam.

Nie żałuję, że sięgnęłam po "Niegrzecznego idola" i chętnie zdecyduję się na drugi tom serii, ale teraz już wiem na co się przygotować. Prosta, nieskomplikowana, dość przewidywalna lektura z sympatycznymi bohaterami, którzy ratują całą sytuację. Jako, że już przejadły mi się tego typu historie i zawsze szukam czegoś więcej niż prostej fabuły, tym razem napiszę, że książka nie trafiła do mnie jakbym tego chciała i wybór pozostawię Wam. Mam jednak nadzieję, że jej nie skreślicie i sami zadecydujecie, ponieważ mam przeczucie, że wraz z następnymi książkami Kristen Callihan rozwinie skrzydła. 

poniedziałek, 29 czerwca 2020

"Prawo krwi" Tess Gerritsen

"Prawo krwi"
Tess Gerritsen, Tyt. oryg. Never Say Die, Wyd. Harper Collins, Str. 256

Czy potrafi ochronić ją przed śmiertelnym niebezpieczeństwem?

Tajemnice, niebezpieczeństwo i sekrety sprzed lat. Tess Gerritsen wie jak zaciekawić czytelnika!

Kiedy potrzebuję lekkiego thrillera, bardziej kobiecego, z nutą romantyzmu w tle, wiem do kogo zwrócić się z prośbą o dobrą historię. Tess Gerritsen nie raz umilała mi leniwe popołudnie, gdy z kubkiem gorącej herbaty, z zaciekawieniem przewracałam strony jej powieści. Nie inaczej było z "Prawem krwi", wznowieniem książki, której akurat jeszcze nie miałam okazji przeczytać.

Nie będę Was oszukiwać - to banalnie prosta książka, mniej w niej thrillera czy kryminału a więcej powieści obyczajowej i romansu. Tak już pisze Gerritsen i albo się lubi takie podejście do tematu, albo wybiera się coś bardziej angażującego. Chociaż muszę dodać, że fabuła ma w sobie coś co nie pozwala oderwać się od niej aż do ostatniej strony, a jako że liczy sobie niewiele stron, śmiało można przeczytać ją w jeden wieczór.

Główna bohaterka Willy zabiera nas w podróż do Azji. Nigdy nie dała wiary śmierci swojego ojca, który miał zginać w katastrofie amerykańskiego samolotu podczas wojny w Wietnamie. Kobieta dostrzegała w tym wiele luk i nieścisłości. Dlatego zdecydowała się wyruszyć w podróż, by w końcu odkryć całą prawdę. Szybko orientuje się, że jej prywatne śledztwo nie podoba się wielu ludziom i Willy stanie twarzą w twarz z prawdziwym niebezpieczeństwem.

Akcja jest dynamiczna, choć nie ma w niej wiele motywów. Autorka próbuje skupić nasza uwagę na tajemniczej śmierci ojca głównej bohaterki i ten wątek jej wychodzi - pojawia się tajemniczy pasażer o którym nikt nie chce mówić, pojawiają się tajemnice i dziwne zachowania wybranych bohaterów, więc podążanie tropem tej zagadki jest przyjemnością. Inaczej rzecz ma się na linii Willy oraz  Guy Bernard, antropolog pracujący na zlecenie armii, ponieważ ich związek był tak oczywisty, że nawet nie dostrzegła chemii pomiędzy tą dwójką.

Podsumowując, "Prawo krwi" to przyjemna lektura na jeden wieczór, bardziej kobieca lub dedykowana mało wymagającemu miłośnikowi gatunku. Nie żałuję swojego wyboru i chętnie sięgnę po inne książki autorki gdy najdzie mnie ochota, ale Was przestrzegam, że to thriller bardziej romantyczny niż thrillerowy. Nie jest zły! Tylko nastawienie musicie mieć inne sięgając po lekturę a ona wówczas odwdzięczy się lekką, sympatyczną historią z tajemnicą w tle. 

"Far from the tree" Robin Benway

"Far from the tree"
Robin Benway, Tyt. oryg. Far from the tree, Wyd. Jaguar, 
Wydanie: tylko w formie ebooka

Trójka nastolatków połączonych więzami krwi, stara się zgłębić znaczenie rodziny we wszelkich jej aspektach - jak ją znaleźć, jak utrzymać i jak kochać.

Jeśli szukacie powieści dla młodzieży, która równie mocno trafi do dorosłego czytelnika, zachwyci go podjętym tematem, kreacją bohaterów oraz wszechobecnymi emocjami, to powieść "Far from the tree" jest dla Was. Nie bez powodu otrzymała nagrodę National Book Award, ponieważ w pełni zasłużyła na ten tytuł.

Zagraniczne strony aż pękają od nadmiaru pozytywnych opinii na temat tej powieści a amerykańcy czytelnicy wydaje się, że nie przestają się nią zachwycać. Właśnie to skłoniło mnie do lektury, chociaż nie ukrywam, że początkowo miałam obawy czy na pewno cała historia zasługuje na tak duży rozgłos. Teraz, już po zakończeniu ostatniej strony, wiem że nie było jeszcze tak przejmującej i prawdziwej historii o podobnej tematyce i sama przyłączam się do grona tych, którzy zdecydowanie namawiają, by po nią sięgnąć.

To opowieść o trójce nastolatków połączonych więzami krwi, którzy jednak nie od początku byli ze sobą razem. Grace dowiaduje się o tym, gdy sama decyduje się oddać swoją córeczkę do adopcji. Nie mogąc pogodzić się z tą trudną decyzją postanawia odnaleźć swoją biologiczną matkę i tak poznaje Mayę oraz Joaquina. Ich życie także nie rozpieszczało, szczególnie chłopaka, który wciąż przechodził z rąk do rąk i nigdzie nie czuł się kochany. Maya natomiast wydaje się pogodzona z sytuacją, ale jej cięty język wydaje się być reakcją obronną na to wszystko. Rodzeństwo zatem spotyka się po latach i próbuje zbudować coś z niczego prezentują czytelnikowi kawał emocjonalnej, bardzo wzruszającej opowieści.

Każdy z bohaterów niesie ze sobą bagaż doświadczeń, który powoli prezentuje. Grace ich jednoczy, więc to od niej wszystko się zaczyna, ale powoli przyglądamy się każdemu z tej trójki i zauważamy jak jest im ciężko. Nie jestem w stanie powiedzieć kto skradł moje serce najbardziej z rodzeństwa, ponieważ każda z tych postaci była w pełni prawdziwa i silnie uzależniała emocjonalnie, ale jestem pewna, że każdy kto zdecyduje się na lekturę utożsami się z ich losami niezależnie od własnych doświadczeń. Taka jest właśnie ta książka - angażująca, świadoma, piękna.

Temat nie jest łatwy, wręcz wyciska z oczu łzy a jednak nie można odłożyć książki do ostatniej strony. Robin Benway bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła pisząc piekielnie prawdziwą powieść. Sami powiedzcie jak tu nie wylać morza łez nad Grace, której serce pęka po oddaniu dziecka? Jak nie zrozumieć Mayi, której rodzina wcale nie jest taka idealna? Albo jak nie trzymać kciuków za Joaquina? Nie da się, nie można. Ta lektura wkrada się głęboko w umysł czytelnika i jednoczy go z tą historią już do końca, ponieważ świadomość, że to wszystko mogło wydarzyć się tuż obok nas jest aż nazbyt bolesna choć sama powieść o sile miłości i rodziny w nowym znaczeniu jest niezwykle pozytywnym przekazem.

niedziela, 28 czerwca 2020

"Królowa pszczół" Nina Nirali

"Królowa pszczół"
Nina Nirali, Wyd. NovaeRes, Str. 436

Ona, on i krzywy uśmiech losu.

Szukacie idealnej, klimatycznej, barwnej i pełnej przygód powieści w sam raz na lato? W takim razie koniecznie musicie zabrać się za "Królową pszczół", powieść po którą sama sięgnęłam z polecenia (dziękuję Agnieszka Kaniuk!), bo gdyby nie przeczytana przeze mnie, bardzo pochlebna recenzja, pewnie obok tej książki przeszłabym obojętnie. 

Nina Nirali zabiera nas w podróż, w której zmysły odegrają kluczową rolę. Moja wyobraźnia już na pierwszych stronach nabrała rozpędu i nie zatrzymała się aż na ostatniej stronie, choć prawdę mówiąc nawet dziś, kilka dni po skończonej lekturze wciąż wracam wspomnieniami do miejsc, emocji i bohaterów, których losy przedstawiła nam autorka i trochę żałuję, że cała historia już za mną. 

Skylar, główna bohaterka, opuszcza rodzinna Anglię i wyrusza w podróż do Indii. Ma w tym swój cel, ponieważ jako bestsellerowa autorka planuje napisać powieść, która kolosalnie wpłynie na jej karierę. Nie spodziewa się jednak, że wyjazd ten okaże się wielką zmianą nie tylko w jej literackiej karierze. Na miejscu poznaje Ravisha, mężczyznę pełnego uroku, ale i tajemniczego, który bardzo szybko dostrzega w Skylar coś więcej. Widzi również, że kobieta pod pretekstem nowej powieści kryje coś więcej i nie spocznie, dopóki nie odkryje prawdy.

Muszę przyznać, że ta historia jest niesłychanie magiczna. Nie ma tu magi, nie ma wróżek czy zaklęć, ale są emocje, tajemnice, wyznania. Jest też wspaniała, powoli kiełkująca relacja pomiędzy Skylar oraz Ravishem. To wszystko buduje spójną kompletną całość, w klimacie baśni, trochę niebezpiecznej przygody, trochę ludzkich zwierzeń i problemów. Jestem bardzo miło zaskoczona w jak mądry sposób autorka poruszyła ważne i ponadczasowe tematy w połączeniu z konfrontacją dwóch różnych kultur serwując czytelnikom powieść istotną i w pełni dopracowaną.

"Królowa pszczół" na pierwszy rzut oka może wydać się historią niepozorną, ale możecie mi wierzyć, że wystarczy kilka pierwszych stron by przepaść w niej na całego. Wiele mądrości, życiowych prawd i możliwych rozwiązań, kultura Indii z jej drugą, mroczną stroną oraz trudne losy tamtejszych mieszkańców stanowią istotne tło dla losów głównych bohaterów. Ta historia daje do myślenia i pozostaje w głowie czytelnika na długo po zamknięciu ostatniej strony. 

"Mali mężczyźni" Louisa May Alcott


"Mali mężczyźni" Louisa May Alcott, Tyt. oryg. The Little Men, Wyd. MG, Str. 464

Światowy bestseller amerykańskiej pisarki Louisy May Alcott. Dalsze losy bohaterów Małych kobietek i Dobrych żon.

"Małe kobietki", czyli pierwsza część serii Louisy May Alcott od lat zachwyca czytelników w każdym wieku, ale odnoszę wrażenie, że aktualnie powieść zyskała na wartości przez piękne wydanie Wydawnictwa MG. To przyciągająca wzrok minimalistyczna okładka namówiła nieprzekonanych do lektury - i bardzo dobrze! Warto sięgać po klasykę, szczególnie reprezentującą tyle mądrości.

Najpierw "Małe kobietki", później "Dobre żony" a teraz "Mali mężczyźni", czyli trzecia spośród czterech części serii. Autorka wciąż utrzymuje ten sam klimat sagi rodzinnej opierającej się na życiu oraz wyborach poznanych bohaterów. Bawi nas, umila czas i uczy poprzez doświadczenia wybranych postaci. Nie ma więc znaczenia, że to historia dedykowana młodszym czytelnikom - każdy dostrzeże w niej urok oraz doceni ukryty przekaz.

Tym razem na pierwszym planie pojawiła się Jo Bhaer z mężem oraz dzieciakami ze szkoły w Plumfield. To ich perypetie, zabawne pomysły oraz czystą radość z zabawy śledzimy na przestrzeni całej fabuły chociaż autorka nie zapomina, by wpleść w to wszystko pouczające fakty z dorosłego życia. Bhaerowie są wspaniałą rodziną, wychowują dzieci na mądrych, wykształconych ludzi co naprawdę chwyta za serce. Miło jest patrzeć na nich z góry, czerpać z nich inspirację i odczuwać tą wszechobecną miłość.

Powieść jest prosta, nie ma co ukrywać. Czyta się ją szybko, przewija się przez nią również sporo emocji. Akcja nie jest szczególnie dynamiczna, ale nie nudzi jednocześnie a bohaterowie tak realni i wiarygodni od razu łapią dobry kontakt z czytelnikiem. To jedna z moich ulubionych serii klasycznych, więc cieszę się, że doczekała się tak pięknego wydania.

"Mali mężczyźni" to uniwersalna i ponadczasowa powieść o miłości, która ma wiele barw oraz o rodzinie, która stanowi centralny punkt świata. Oparta na prawdziwych doświadczeniach autorki jest tym samym bardziej osobista i wiarygodna. Piękne wydania z dumą prezentują się na mojej półce więc nie pozostaje mi nic innego jak czekać na ostatni, finałowy tom.