niedziela, 31 maja 2026

"Ego" Marcel Moss

 
"Ego" Marcel Moss, Wyd. Filia, Str. 384
 

Obudźcie się, anioły zemsty! Dołączcie do mnie i pomóżcie mi oczyszczać ten świat!

 

Błażej Heller i Malwina Zygart znowu na tropie! Czy i tym razem zdążą na czas, by przegonić mrok i niebezpieczeństwo? 

Autor ponownie otwiera przed nami piekielne bramy prowadzące ku niepokojącej rozgrywce. Bawi się z czytelnikiem w podstępy, niedomówienia oraz drogi pozornie prowadzące donikąd. Pokazuje mrok, który stopniowo ogarnia człowieka. I raz za razem, z zaskakującą precyzją, uderza silnymi emocjami. Nie mam pojęcia skąd u niego takie pokłady wyobraźni, które mimo wielu napisanych książek wydają się nieskończone a jednak przekłada się to na fabułę od której nie sposób się oderwać. 

Bolesławiec staje w obliczu brutalnego morderstwa. Na ciele ofiary ktoś wyrył literę, która przed laty była znakiem rozpoznawczym seryjnego mordercy. Raptor jednak od lat przebywa w więzieniu, więc jak to możliwe, by był zaangażowany w obecną sprawę? Błażej i Malwina będą ścigać się z czasem, by połączyć ze sobą wszystkie kropki, ale nim na horyzoncie zawita finał wydarzeń przeszłość upomni się o uwagę. 

Akcja powieści sięga wcześniejszego tomu, więc polecam nadgonić zaległości i czytać z chronologią. Jeśli jednak lubicie dynamikę, mnóstwo zaskoczeń oraz gęsty klimat niewiedzy - będziecie wdzięczni mając obie książki pod ręką. Zagadka kryminalna została tutaj utrzymana na najwyższym poziomie, wiele momentów sugerowało czytanie pomiędzy wierszami a złożone kreacje bohaterów zachęcały do głębszej analizy. I chociaż całość czyta się z rosnącym apetytem, wszyscy wiemy, że Moss jest mistrzem ekscytujących finałów i to one przyprawiają o wypieki na twarzy, gdy opowieść zmienia swój bieg i nagle to co wstępnie nielogicznie nabiera dodatkowego sensu. Trudno napisać coś co nie zdradzi zbyt wiele, więc zapewnię jedynie, że skoki czasowe podsycą zainteresowanie, poszczególne elementy połączą oba tomy a dla głodnych więcej pozostanie jeszcze sporo do odkrycia w nadchodzącym trzecim tomie.

To misternie skonstruowana układanka, która pogrywa sobie z nami według własnych zasad. Pozostawia w głowie chaos myśli nie tylko wobec rozgrywanych wydarzeń, ale i moralnych kwestii. Autor z precyzją rozkłada człowieka na czynniki pierwsze pokazując jego słabości z świetle dnia oraz przewrotność losu, która czasami prowadzi do tragicznych konsekwencji. O tym wszystkim przeczytacie jednak w "Alter" i "Ego", które ponownie przełamią schematy, by poprowadzić czytelnika przez zawiłą opowieść przyspieszającą bicie serca.  

sobota, 30 maja 2026

"Emma" Jane Austen

 
"Emma" Jane Austen, Tyt. oryg. Emma, Wyd. MG, Str. 544

Emma Woodhouse to dwudziestoletnia, bogata dama, mieszkająca z ojcem w pobliżu prowincjonalnego miasteczka Highbury.


Ze wszystkich klasycznych, znanych na cały świat autorów z Jane Austen docierałam się najdłużej. Ciężko było mi wgryźć się w styl autorki i przekonać do jej barwnych opowieści, ale jednocześnie powolnych i skupiających się na tu i teraz. Potrzebowałam czasu, ale kiedy już w końcu zaiskrzyło to na dobre. 

"Emmę" czytałam kilkukrotnie i wciąż jestem miło zaskoczona nowymi wartościami, które z niej za każdym razem wyciągam. To niepozorna lektura, która nosi znamiona romansu, ale wystarczy przerzucić pierwsze kilka stron, żeby zrozumieć, że kryje w sobie wiele więcej. To opowieść o otaczającym nas świecie, o ludziach, którzy widzą więcej niż mówią , o indywidualności, pasji oraz wyzwaniach dnia codziennego, które kształtują nasz charakter. A to wszystko zamknięte w pięknym stylu, który maluje w naszej wyobraźni piękne obrazy i przybliża nas do postaci tak bardzo jak to tylko możliwe.

Tytułowa Emma ma dwadzieścia lat i życie o którym marzy wiele jej rówieśniczek. Bogata, dobrze wychowana i pewna siebie żyje jednak w przekonaniu, że nigdy nie wyjdzie za mąż. Woli natomiast skupić się na innych i zmienia się w rolę swatki mając na koncie kilka dobrze połączonych par. Teraz decyduje się pomóc swojej przyjaciółce Harriet Smith i będzie to dla niej nie lada wyzwanie, bo przecież kandydatem dla bliskiej jej osoby nie może być byle kto. Tylko czy w międzyczasie Emma sama nie ulegnie chwilom przyspieszonego bicia serca?

Oto powieść, którą czyta się z rosnącą przyjemnością! Zabawna, pełna optymizmu, szczera odpowiedź na potrzeby społeczeństwa, zmienia się nie tylko w przyjemną dla wyobraźni powieść obyczajową, ale i otwiera przed czytelnikami obraz elegancji utrzymanej na wielu etapach. Z jednej strony obserwujemy nieszablonową, charyzmatyczną postać głównej bohaterki, która jest świadoma swoich życiowych celów, z drugiej patrzymy na jej otoczenie pełne blichtru i dobrych manier a jednak poprzeplatane odrobiną ludzkiej zazdrości czy problemów związanych z postrzeganiem klas społecznych. Autorka w delikatny sposób nakreśliła wielowymiarowe, wielopoziomowe tło wydarzeń i chociaż podjęła się uroczego, lekkiego tematu o miłosnym zabarwieniu to zdecydowała się podpiąć pod to mocniejszy wydźwięk.

Uwielbiam "Emmę" za klasę, szyk i elegancję. To wyjątkowa powieść do której wracam z przyjemnością. Przywołuje na twarzy szczery uśmiech, rozbraja nastawieniem głównej bohaterki i przywiązuje nas do Emmy, w której dostrzegamy cząstkę siebie. Za każdym razem bawię się wybornie w jej towarzystwie, chętnie chłonę zachodzącą w niej przemianę i odpływam myślami do świata, w którym emocje odgrywają kluczową rolę. Jane Austen miała wyjątkowy literacki talent i to się czuje w każdym słowie o czym koniecznie polecam Wam przekonać się osobiście.

"Nostalgia. Rzecz o moich ukochankach" Małgorzata Kalicińska

 
"Nostalgia. Rzecz o moich ukochankach"  Małgorzata Kalicińska, Wyd. Poradnia K, Str. 392
 

Czy wiosna naprawdę jest lepsza od jesieni?

 

Trudno odpowiedzieć na powyższe pytanie, które jest typową kwestią charakteru. Ja, klasyczna jesieniara, zawsze wybiorę jesień, ale zaczytywać się w powieściach Małgorzaty Kalicińskiej mogę o każdej porze roku.

Szczególnie tak plastycznych, emocjonalnych, rozgrzewających serce. Znam wiele powieści autorki, każda z nich wyróżnia się urokiem i inteligencją, ale powyższa wydaje się najbardziej osobista, jakby pisana z głębi serca, na bazie przeżytych doświadczeń. Ta wiarygodność sprawia, że przerzucamy kolejne strony z rosnącym zainteresowaniem, nie tylko chcąc wiedzieć jak potoczą się losy głównej bohaterki, ale i na jej podstawie zrozumieć naszą własną potencjalną drogę. Motywem przewodnim jest tutaj bowiem proza życia, wzloty i upadki dnia codziennego a także niepewne jutro, które dyktuje własne warunki.

To historia kobiety takiej jak my, która szukając szczęścia podejmowała różne, nie zawsze dobre decyzje. Uczyła się na błędach, szukała lepszej drogi, budowała siebie na nowo, szczególnie w strefie uczuciowej. Każdy z nas potrzebuje obecności drugiego człowieka gwarantującej komfort psychiczny, ale czasami potrzeba lat, by znaleźć odpowiednią osobę. I doświadczeń, które pozwolą nam zrozumieć kto będzie dla nas odpowiedni.

Autorka podejmuje wiele ważnych kwestii z którymi bez problemy potrafimy się utożsamić. Stawiamy siebie na miejscu głównej postaci i z dystansem patrzymy na własne osiągnięcia. Niewiele książek pozwala w tak psychologicznym stylu odwrócić oddziaływanie akcji a tutaj każdy detal jest dopracowany i osobisty. Podstawą wydarzeń będą różnorodne odcienia miłości, próby budowania relacji na nowo a także zmiany zachodzące w bohaterach, chociaż w tle pojawi się wiele innych kwestii jak samotność, rozgoryczeniu, przemijającej chwili czy czasie, który biegnie nieubłaganie. I chociaż można by sądzić, że to książka bardzo nostalgiczna, wcale tak nie jest - pokazuje bowiem, że każdy z nas zasługuje na szczęście a najważniejsze jest, by nigdy się nie poddawać, nawet jeśli świat dookoła nas wydaje się niesprzyjający.

Poruszająca, błyskotliwa, stawiająca konkretne pytania i skłaniająca nas do głębokiej refleksji. Przede wszystkim jednak pięknie napisana, emocjonalna i delikatna, kobieca opowieść dla kobiet (i nie tylko), w której znaczenie ma każdy najmniejszy ruch. "Nostalgia" nie jest książką smutną a świadomą, idealną do poczytania po ciężkim dniu, która zajmuje nasze myśli i ani przez chwilę nie pozostawia obojętnym na to co dzieje się dookoła. 

piątek, 29 maja 2026

"Dobra samarytanka" John Marrs

 
"Dobra samarytanka" John Marrs, Tyt. oryg. The Good Samaritan, Wyd. Czwarta Strona, Str. 496
 

Potrzebują zapewnienia, że mają po co żyć.

 

Jeśli chodzi o thrillery psychologiczne, John Marrs nie ma sobie równych. Każda jego powieść pełna jest domysłów i zaskoczeń, tak zręcznie przedstawionych, że analizujemy je w głowie na długo po zamknięciu ostatniej strony. 

Od samego początku uderza w nas gęsta atmosfera niepokoju. Znając prozę autora wiedziałam, że lada moment wybuchnie wielka sensacja, ale i tak nie mogłam wyjść z podziwu jak umiejętnie skonstruował intrygę i pokierował nią inteligentnie w nieprzewidywalną stronę. To znak rozpoznawczy Marrsa, jego kluczenie w zawiłym labiryncie podszeptów i czytania pomiędzy wierszami, które dla poszukiwaczy motywów psychologicznych są najlepszą formą czytelniczej uczty. Odpowiednie dawkowanie emocji w połączeniu z dojrzałą, solidnie przedstawioną kreacją wszystkich bohaterów to przepis na niewątpliwy sukces. 

Laura pracuje pod numerem Ostatniego Przystanku, ale zupełnie nie zależy jej na ludziach szukających ratunku. Dla niej mogliby umrzeć. A jednak sprawia pozory i jest w tym doskonała. Utrzymuje stan tych, którzy poszukują pomocy, ponieważ sama odżywia się ich nieszczęściem. Pozostawiła za sobą trudną przeszłość, ale ta zdążyła silnie wpłynąć na jej charakter. Ktoś przejrzał zamiary kobiety, ale ta nie pozwoli na zdemaskowanie.  

Fabuła pełna jest pułapek i do samego końca trudno przewidzieć, w którą stronę potoczą się losy bohaterów. Zawiłość zdarzeń to zdecydowanie najmocniejsza strona tej książki, ale każdy najmniejszy detal odpowiada za misternie skonstruowaną opowieść pełną ukrytych znaczeń. Ważny temat zaburzeń poczucia wartości odpowiada za podejmowane przez bohaterów decyzje, które czasami były błędne przez wgląd na prywatne demony. To podbiło stawkę tworząc fabułę bardziej wiarygodną i dojrzałą a same napięcie wynikające z działań nieprzewidywalnych postaci dopełniło dzieła. Marrs sięga po moralne dylematy, pokazuje, że człowiek postawiony w trudnej sytuacji jest znacznie łatwiejszy do manipulowania a samotność wyznacza własny rytm dnia. Tym sposobem otrzymujemy powieść głęboką, z duszą, która poza niezaprzeczenie wybuchową psychologicznie akcją oferuje szerszy kąt patrzenia na kogoś po drugiej stronie. Bardzo smaczna, nieszablonowa, otwierająca drzwi do miejsca, w którym wszystko może się wydarzyć.

Wstrząsająca, dająca mocno do myślenia, inna niż wszystkie i - chociaż uwielbiam całą twórczość Marrsa - uważam, że "Dobra samarytanka" to jego najlepsze dzieło. W tej książce wszystko ma podwójną wartość, nie tylko sam tekst, ale i działania podejmowane przez wszystkich bohaterów. A jak wiemy takie historie czyta się z jeszcze większym apetytem. Dlatego jeśli szukacie lektury gwarantującej niebezpieczną przygodę na kilka długich godzin - zdecydowanie polecam.

czwartek, 28 maja 2026

"Akord" W.P. Rdzanek

 
"Akord" W.P. Rdzanek, Wyd. Rebis, Str. 296
 

W świecie cyfrowych zagrożeń śmierć nadchodzi z najmniej oczekiwanej strony.

 

Po przyjemnej lekturze pierwszej części pomysłowej trylogii od W.P. Rdzanek chętnie skusiłam się na kontynuację. Ponownie wkroczyłam do niebezpiecznego świata hakerów, którzy gotowi są na wszystko, by osiągnąć zamierzone cele.

Na pewno warto pochwalić już na wstępie autora za zauważalnie lepsze wykonanie. Pierwszy tom był ciekawy, ale kontynuacja wypada lepiej. Pewne fragmenty są dopracowane, intryga lepiej skonstruowana a bohaterowie, po staremu, wciąż przyciągają swoimi barwnymi charakterami. I chociaż wydaje się, że podjęte motywy nie przypadną do gustu każdemu, Rdzanek dobrze opisuje akcje, wdraża nas w cyberświat z odpowiednim detalami i przez to jego historia wydaje się pomysłowa nawet dla tych, którzy byli początkowo sceptycznie nastawieni.

Terroryści rozpościerają nad Europą widmo nieuchronnej tragedii. Dysponują bronią groźniejszą niż bomby. Karol Koppel ma świadomość, że jego genialny program przysłużył się nie tym komu trzeba. W dodatku w warszawskim hotelu dochodzi do morderstwa. Trwa śledztwo i przewrotny wyścig z czasem, gdy łamigłówka wydaje się co raz bardziej komplikować. 

Fabuła na nowo łączy ze sobą elementy różnych gatunków i każdemu poświęca chwilę uwagi. W ten sposób witają nas thriller, sensacja, sprawy polityczne, społeczne oraz obyczajowe a także sercowe zamknięte na niespełna trzystu stornach. Dzieje się zatem bardzo dużo, nasza wyobraźnia otrzymuje liczne motywy do rozpracowania a głównym motywem okaże się pościg za nieznanym, by uchronić świat przed cybrezagładą. To odpowiedź na współczesne światy, na wyprzedzającą nas technologię, która potrafi ułatwiać codzienne życie, ale w nieodpowiednich rękach wydaje się przerażającym narzędziem. Autor poruszając ważne kwestie na tle przyjemnej fabuły pozwolił nam wyciągać własne wnioski i bez zbędnego moralizatorstwa dostarczył wartościowej rozrywki. 

Lektura w sam raz dla tych, którzy lubią mocno angażować się w treść. Można bawić się na równi z bohaterami, można także na własną rękę próbować łączyć wszystkie kropki. Intryga stworzona przez autora pobudza nasze szare komórki a bohaterowie zachęcają do zawiązania z nimi nici porozumienia. To przyjemna odskocznia po ciężkim dniu, która wydaje się być wariacją na temat potencjalnej, wcale nie tak dalekiej przyszłości. Polecam mieć pod ręką oba tomy i jeden po drugim czytać jako czasoumilacz w duecie z kubkiem gorącej herbaty. 

środa, 27 maja 2026

"Ostatnia sprawa" Jørn Lier Horst

 
"Ostatnia sprawa" Jørn Lier Horst, Tyt. oryg. Den siste saken, Wyd. Smak Słowa, Str. 394
 

Gdy na jaw wychodzą kolejne tajemnice, stare i nowe wątki zaczynają się splatać.  

 

Są takie powieści od których trudno się oderwać i bez wątpienia cała seria William Wisting należy do tego ścisłego grona. Każda część liczącego już dziewiętnaście(!) tomów cyklu zasługuje na pochwałę za klimat, zagadkę oraz charyzmatyczną kreację bohaterów.

Nie musicie skupiać się na chronologii, ponieważ każda książka to inne wyzwanie. Co prawda pewne detale z życia bohaterów są spoiwem łączącym całość, ale i bez tego można się wybornie bawić przy przerzucaniu kolejnych stron. Autor stawia na silny wątek psychologiczny, pozwala snuć wiele domysłów oraz czytać między wierszami a to dla wyobraźni czytelnika najlepsza opcja. Starając się wybiegać przed to co ma się wydarzyć tuż za rogiem stajemy się częścią powieści, bohaterami gotowymi na nieznane a mroczny, gęsty od wszechobecnego napięcia klimat tylko zaostrza nasz apetyt. 

Erik Kaplin wyszedł na wolność po osiemnastu latach spędzonych w więzieniu i zamierza wyrównać rachunki. Na szczycie jego listy znajduje się William Wisting. On jednak nie spodziewa się zagrożenia i bagatelizując sprawę poświęca się opiece nad swoim wnukiem. Jednak gdy ginie jego przełożony a śmierć nie wygląda na naturalną wszystko zaczyna się komplikować. Czy William zdąży rozwikłać tajemnice nim ta pierwszy wyjawi swoje mroczne oblicze?

Jedynym pewnym elementem fabuły jest jej całkowita nieprzewidywalność. Wszystko może się tutaj wydarzyć a my z zachwytem obserwujemy misternie skonstruowany plan, który tylko Horst potrafi kontrolować. Mimo licznej serii wciąż czujemy niedosyt, chcemy więcej i więcej ("Ostatnia sprawa" to tylko tytuł! Wciąż możemy liczyć na kolejne tomy) a rozgrywana akcja jest logiczna, dopracowana, intensywna w odbiorze i po brzegi wypełniona pułapkami podbijającymi stawkę. Autor kierował nas drogą tajemnicy, prowadził przez labirynt pułapek oraz ślepych zaułków a bohaterów nie oszczędzał ani trochę, gdy zmuszeni byli odwołać się do swojej przeszłości, prywatnych demonów oraz ledwo zabliźnionych ran. Dojrzała postać Wistinga gwarantuje nam szeroki obraz spojrzenia na wydarzenia, błyskotliwe dialogi, racjonalne przemyślenia oraz szczerą ironię, która rozbraja nas w odpowiednich momentach. A gdyby zachwytów było mało poza dobrze naznaczoną kryminalną drogą obserwujemy międzyludzkie relacje, siłę rodziny, wzajemny szacunek oraz plejadę różnorodnych emocji przedstawionych w pełni wiarygodnie. 

Skandynawie kryminały to oddzielna kategoria. Każdy fan gatunku wie, że kryją w sobie wszystko co najlepsze pod kątem atmosfery, głębokiej kreacji postaci czy sekretów nabierających niemal namacalnych kształtów. Jørn Lier Horst nie po raz pierwszy pokazuje jak wielkie znaczenie mają detale, prowadząc nas przez pasjonującą opowieść o ludzkich problemach, o niebezpieczeństwie, błędnych decyzjach a także o mroku, który żyje w każdym z nas. Rewelacja! Wszystkie tomy serii trzymają ten sam wysoki poziom, więc niezależnie od tomu, będziecie zachwyceni. 

wtorek, 26 maja 2026

"Nie uwierzysz kto zabił" Max Czornyj

 
"Nie uwierzysz kto zabił" Max Czornyj, Wyd. Filia, Str. 320
 

Nic nie jest tym, czym się wydaje. Nawet zło. 

 

Kiedy Max Czornyj rzuca wyzwanie, nikt się nie opiera. Szczególnie, gdy zapowiada się tak smaczna przygoda! Nie czekając dałam się porwać lekturze i ścigając się z czasem sama spróbowałam odpowiedzieć na niewypowiedziane pytanie. 

Przyznaję, autor stanął na wysokości zadania a nawet subtelnie podniósł poprzeczkę. Już od pierwszych stron uderzyła we mnie siła powieści, jej mroczny, duszny klimat oraz wszechobecne niebezpieczeństwo. Chociaż wydaje się, że książka liczy sobie niewiele stron, okazały się one wystarczające, by moja czujność była nieustannie wystawiana na próbę a wyobraźnia podsuwała co raz to nowe pomysły potencjalnych rozwiązań. Wszystko było tutaj na swoim miejscu, odpowiednia kreacja bohaterów budziła szok oraz konsternację, emocje przyprawiały o zawrót głowy a wypieki na twarzy gwarantowała niepewność wobec tego co kryje się tuż za rogiem. To thriller pełen pułapek, który zdecydowanie bije konkurencje na głowę. 

Kotlina Kłodzka ma własne demony. To właśnie tutaj rozgrywa się akcja fabuły, w której wszystko może się wydarzyć. Najpierw pojawi się szokujące odkrycie grupy bawiących się dzieci, zaraz po tym pewna kobieta będzie uciekała przed swoim oprawcą. Tak rozpocznie się manipulacja na szeroką skalę, która otworzy labirynt kłamstw, niedomówień oraz ślepych zaułków. 

Warto od samego początku czytać pomiędzy wierszami i doszukiwać się ukrytych detali, które z czasem nabiorą znaczenia. Czornyj w charakterystycznym dla siebie stylu igra sobie z inteligencją czytelnika stawiając na naszej drodze niemożliwą ilość psychologicznych pułapek. Dzięki temu jego historia nabiera na znaczeniu, fabuła naszpikowana skrajnymi emocjami i wszechobecnym mrokiem dopełnia dzieła a my z zaciętością próbujemy jeszcze przed finałem odkryć całą prawdę. Nie będzie to łatwe, ponieważ to misternie skonstruowana opowieść o wielowymiarowej formie, ze skomplikowanymi bohaterami o tajemniczej przeszłości na pierwszym planie i prowadzącymi śledztwo podatnymi na walkę z prywatnymi demonami. Cały przekrój najlepszych wątków gatunku odnajdzie więc swoje miejsce pośród pędzącej na złamanie karku akcji a ja nie mogę wyjść z zachwytu jak smaczne to było, błyskotliwe i dopracowane!

Tak właśnie powinny wyglądać thrillery psychologiczne. Pełne pułapek, ekscytujących momentów, bohaterów gotowych stawić czoła najtrudniejszym wyzwaniom. Wszystkie powieści Maxa Czornyja to lawina niezapomnianych przygód, ale w jego najnowszej odsłonie znajdziecie kwintesencję twórczości autora. Kto jest mordercą? O tym musicie przekonać się sami, ale gwarantuję, że do samego końca możecie snuć wszelkie domysły, które i tak nie pokryją się z wybuchowym finałem. Brawo! Tak dobrej powieści dawno już nie miałam w swoich rękach.  

poniedziałek, 25 maja 2026

"Algorytm" W.P. Rdzanek

 
"Algorytm" W.P. Rdzanek, Wyd. Rebis, Str. 352
 

Pierwszy tom trylogii „AI-gent. Mroczne kody”. Wejdź do świata zbrodni, hakerów i cybersłużb.

 

Lubię sięgać po historie, które wyznaczają nowe szlaki. Tak trafiłam na serię W.P. Rdzanek, która zapowiadała się naprawdę ekscytująco. Czy spełniła moje oczekiwania? 

Tak! I to z nawiązką. Wydaje się, że sięgnęłam po tą powieść w idealnym momencie, ponieważ już od pierwszych stron zachęcona dynamiką akcji dałam się wprowadzić w sam środek niebezpieczeństw oraz poznać bohaterów o nieprzeciętnych umysłach. Zaplanowana intryga kusiła niepewnymi wydarzeniami a wszechobecny gęsty, mroczny klimat podbiał stawkę. Autor bardzo pozytywnie mnie zaskoczył budując całość w naszej polskiej rzeczywistości i ukazując cyberświat jako miejsce tylko dla wybranych. 

Karol to programista o wielkim talencie, który stworzył program oparty na sztucznej inteligencji, potrafiący namierzyć każdego szpiega i przestępcę w sieci. Jednak dostęp do ZEUSa oraz sam Koppel przepadli bez wieści. wiele osób szuka chłopaka, mając ku temu swoje własne powody. Wszyscy patrzą na zysk, zapominając o tym co liczy się najbardziej. ZEUS otwiera cyfrowe drzwi, których przekroczenie może okazać się zarówno szczęściem jak i wielką tragedią. 

Fabuła powoli nabiera rozpędu, więc początek wydaje się dość spokojny. Uważam to za plus dla całej akcji, która potrzebowała wprowadzenia i delikatnego wyjaśnienia przez wzgląd na podjęty temat.  Szeroka gama różnorodnych postaci gwarantuje ciekawy przekrój osobowości przy których warto się zatrzymać i doszukać tego co ukryte pomiędzy wierszami. Czytelnik wie, że wielu z nich nie chce zdradzać tego co uważa za niebezpieczne sekrety, ale powoli odkrywane karty ukazują obraz całej układanki. Nim jednak do tego dojdziemy, po drodze spotka nas wiele zwrotów akcji, momentów odnoszących się do przestępczego cyberświata czy nawet romantycznych chwil, ponieważ proza życia zostanie zaznaczona wyraźnie oraz w pełni wiarygodnie. Jedyną moją obawą była świadomość tematyki, która nie jest moją mocną stroną, ale autor zadbał o to, by każdy zrozumiał tło wydarzeń a nawet zatrzymał się i zaczął rozmyślać, przekładając fabułę na współczesne czasy. 

"Algorytm" to ciekawe wprowadzenie do trylogii, która mimo wyjaśnionych kwestii wciąż ma wiele luk do zapełnienia. Intryga, ciekawe sylwetki postaci a także hakerzy o nieprzeciętnych umysłach prowadzą nas przez przygodę pełną emocji wartych poświęconego czasu. Co prawda zabrakło mi większej ilości mroku, który dodałby thrillerowi mocniejszego brzmienia, ale tuż pod ręką czeka kontynuacja, więc kto wie czym jeszcze autor mnie zaskoczy? Tymczasem zapewniam, że w swojej debiutanckiej  pieści Rdzanek wzorowo pokazuje nieprzewidywalność ludzkiej natury oraz jego losu. 

niedziela, 24 maja 2026

"Przerwane linie serca" Magdalena Artomska-Białobrzeska

 
"Przerwane linie serca" Magdalena Artomska-Białobrzeska, Wyd. Novae Res, Str. 258 
 

Nielegalna gra. Zapomniane uczucia. I namiętność, która nie zna granic.

 

Jesteście gotowi na historię pełną niebezpieczeństw i ledwo hamowanych namiętności? Magdalena Artomska-Białobrzeska zaprasza nas w podróż podczas której wszystko może się wydarzyć!

Stosunkowo krótka książka wydaje się zaskakująco treściwa. Wybuchowa akcja, burzliwe relacje, motywy zapraszające do głębszej analizy oraz bohaterowie, których sylwetki warto rozłożyć na czynniki pierwsze. Autorka bawi się uczuciami zarówno czytających jak i tych, którzy stają na pierwszym planie całej akcji, pokazując, że wie jak kontrolować zaplanowany chaos i dostarczając nam przy tym mnóstwo pozytywnych emocji. To proza obyczajowa z elementami akcji, sensacji oraz - oczywiście - romansu, więc każdy znajdzie coś dla siebie.

Piotr dostał propozycję, która mimo moralnych wątpliwości, mogła przynieść korzyści. Jednak dostał warunek, by zaangażować we wszystko swoją byłą żonę. Agnieszka kiedyś była miłością jego życia, dziś nie chce mieć z nim nic wspólnego. A jednak, gdy ich drogi na nowo się krzyżują dawne rany zaczynają nabierać nowych kształtów. Czy połączeni wspólnym celem na nowo odnajdą drogę do siebie?

Romans stanie na pierwszym planie i wyznaczać będzie rytm całej akcji, ale to co rozegra się w tle również zasługuje na moment zatrzymania. Autorka zadbała o dynamikę, wprowadziła delikatne punkty zaskoczenia, pokazała jak podejmowane decyzje rzutują na teraźniejszość oraz przyszłość. Nic nie działo się bez przyczyny, chociaż momentami mijałam się z wyborami bohaterów i na ich miejscu postąpiłabym inaczej. Nie zmieniło to jednak mojej sympatii do nich oraz przyjemnie spędzonego czasu w towarzystwie burzliwych emocji, trudnej walki serca z rozumem czy samych zdarzeń polityczno-gospodarczych, gdy Piotr zdecydował się wejść do trudnej rozgrywki. Wszystko było ciekawe, dobrze poprowadzone, momentami ekscytujące, kiedy indziej serdeczne i romantyczne, czyli połączenie w sam raz na leniwe popołudnie.

Oto przed nami opowieść o przewrotności życia, momentach trudnych decyzji czy o miłości piszącej własne scenariusze. Pomysłowa, stawiająca na różnorodną paletę uczuć, dedykowana wszystkim romantyczkom poszukującym mocniejszych wrażeń. "Przerwane linie serca" sprawdzi się w duecie z kubkiem gorącej herbaty, pozwoli na moment uciec od codziennych obowiązków i wraz z bohaterami przeżyć niebezpieczną przygodę. 

piątek, 22 maja 2026

"Spoglądając z Góry, widzisz więcej" Damian Legendziewicz

 
"Spoglądając z Góry, widzisz więcej" Damian Legendziewicz, Wyd. Novae Res, Str. 140
 

Czasem wiesz, co nadchodzi, ale możesz tylko patrzeć... 

 

Króciutkie opowiadanie idealne na jedno leniwe popołudnie otwiera przed nami drzwi do głębokiej analizy ludzkiego życia. Kto by się spodziewał, że takie niepozorny debiut okaże się lekturą w sam raz do podjęcia ważnych, ponadczasowych treści.

Sięgając po powyższą historię nie sądziłam, że będzie ona niosła ze sobą tak silny bagaż emocjonalny. A jednak autor bardzo miło mnie zaskoczył na wielu płaszczyznach, nie tylko bowiem napisał ciekawą fabułę, która mocno dała mi do myślenia, ale i postawił wiele pytań na które odpowiedzi znalazłam wewnątrz własnego sumienia. To historia pełna trudnych dróg, kręta i momentami bolesna, ale jednocześnie życiowa, świadoma oraz inspirująca się tym co otacza nas na co dzień.

Czytamy o losach młodego, zaledwie ośmioletniego Pawła, który po śmierci swojego dziadka zaczyna rozumieć, że otrzymał pewien zaskakujący dar. Dostrzegł wówczas tajemniczą postać w bieli zwiastującą niebywałą przyszłość. Nim jednak bohater zrozumie jak dokonać wielkich czynów, będzie musiał pokonać własne słabości. 

Fabuła składa się z połączenia kilku gatunków i jest całkiem nietypowym misz-maszem pełnym pułapek. Autor wychodząc poza schemat zbudował coś zupełnie innego a zamykając całość w krótkiej formie musiał wykazać się nie lada pomysłowością, by domknąć wszystkie wątki. Oczywiście pojawiło się po drodze kilka typowych dla debiutu potknięć, tu było za szybko, tu za mało szczegółowo, ale w ogólnym rozrachunku całość zatrzymuje przy sobie samym tematem, motywami moralnymi, kwestią radzenia sobie z własnymi demonami, szukania w sobie odwagi, by wyjść przed szereg. I nawet jeśli akcja w pewnym momencie była niebywała, balansowała na granicy fantastyki to pozostawiała po sobie delikatny ślad poczucia, że każdy z nas jest wyjątkowy.

To krótkie opowiadanie skłaniające do wielu refleksji, chociaż mam poczucie, że nie każdy znajdzie z nim wspólny rytm. Sięgając po "Spoglądając z Góry, widzisz więcej" warto mieć otwartą głowę i pozwolić, by pomysł autora wyznaczył własną ścieżkę a wówczas zamykając ostatnią stronę otrzymamy szansę do głębszej analizy oraz wsłuchania się we własne priorytety.  

"Leśne pejzaże" Joanna Szarańska

 
"Leśne pejzaże" Joanna Szarańska, Wyd. Czwarta Strona, Str. 340
 

Leśne pejzaże to przejmująca historia o samotności, potrzebie miłości i wyborach. 

 

Każdy z nas mierzy się z własnymi problemami. Często wydarzenia przeszłości rzutują na nasze myślenie oraz podejmowane decyzje. Nie zawsze wiemy jak odnaleźć się w tej sytuacji, ale robimy wszystko co w naszej mocy, by życie jakoś się poukładało.

Właśnie o tym jest najnowsza powieść Joanny Szarańskiej, o poszukiwaniu własnego miejsca, o dążeniu do szczęścia wbrew wszelkim trudnościom. Utrzymana w stylu historii obyczajowej z bliska przygląda się bohaterom takim jak my, pokazuje wzloty i upadki dnia codziennego oraz delikatnie, niemal niezauważalnie, skłania do zatrzymania się, zastanowienia, przełożenia tego co w książce na to co nas otacza. Nie po raz pierwszy zauważam ogromną literacką czułość i mądrość autorki, która pisząc lekko, niezwykle plastycznie, umiejętnie zamyka na kartach powieści to co od dawna doskwiera społeczeństwu.

Akcja rozgrywa się w latach sześćdziesiątych i już na starcie wita nas odpowiednio przygotowany klimat. Krystyna wraz z córką wyruszają do Krakowa, by tam zacząć od nowa. Niestety już po drodze stają się ofiarami napadu i pozbawione drobiazgów, które ze sobą zabrały, trafiają do małej, podkrakowskiej wsi. Odrzucone przez innych kierują się w stronę natury tam znajdując ukojenie. Jednak wszystko w życiu ma swoje miejsce, więc i szczęście w końcu zawita w skromne progi porzuconej chaty.

Trudno opisać bez emocji jak piękna i dojrzała była ta historia. Za każdym razem piszę o nowej książce Szarańskiej, że bije na głowę poprzedniczki, ale tak właśnie jest. Nie mam pojęcia skąd autorka czerpie tyle nietuzinkowych inspiracji, ponieważ mimo każdorazowego odniesienia do prozy życia, zaskakuje czymś nowym, świeżym i wymyka się przy tym schematom. Bohaterowie, których kształtuje na naszych oczach pod naporem wszelkich doświadczeń to osoby z krwi i kości, w których doszukujemy się cząstki siebie samych, trzymamy za nich kciuki i wraz z nimi mamy nadzieję na lepsze jutro. Z każdej strony bombardują nas silne emocje a pomiędzy wierszami ukrywają się liczne ponadczasowe wartości co w połączeniu buduje spójną, przejmującą, trafiającą w sam środek serca całość. 

Uczuciowa, nastrojowa, złożona i dojrzała. "Leśne pejzaże" to książka jedyna w swoim rodzaju, kryjąca w sobie wiele literackich mądrości. Jednak przede wszystkim to bardzo przyjemna dla wyobraźni lektura o ludziach i ich problemach, o trudnych decyzjach, małych przyjemnościach oraz sercowych rozterkach pojawiających się w najmniej spodziewanym momencie. Joanna Szarańska z podziwu godnym wyczuciem prowadzi nas przez fabułę, która pozostaje w sercu na długi, długi czas. 

czwartek, 21 maja 2026

"Landsberg. Miasto z mgły" Maciej J. Dudziak

 
"Landsberg. Miasto z mgły" Maciej J. Dudziak, Wyd. Muza, Str. 384
 

Przeszłość nigdy nie znika. Czeka tylko, by o sobie przypomnieć. 

 

Niebezpieczeństwo nadciąga w postaci nieznanego a mieszkańcy małego miasteczka będą musieli mieć się na baczności. Czy wyznaczonym do walki ze złem uda się wygrać z czasem?

W tej książce królować będzie przeszłość. To ona upomni się o uwagę w najmniej spodziewanym momencie. Jest jak tytułowa mgła, gęsta i dusząca, oplatająca swoimi podstępnymi ramionami i pozwalająca zobaczyć tylko to co przed nami. Autor musiał zadać sobie wiele trudu, by stworzyć tak skomplikowaną opowieść, ale wyszło mu to na dobre, ponieważ otrzymałam labirynt niedomówień, ślepych zaułków, wyborów moralnych i emocjonalnych rozwiązań. Podstawą będzie kryminalna treść, ale pojawiające się na drugim planie równie istotne zagadnienia odnoszące się do ludzkiej natury oraz bogatej definicji zła. 

Wiosna 1933 roku jest dla Landsbergu nad Wartą początkiem tragicznych wydarzeń. Ktoś porywa i morduje dzieci. Komisarz Carl Faber zrobi wszystko, by odkryć prawdę, ale nie spodziewa się związanych z nią konsekwencji. Naziści dochodzą do władzy a zło płynie strumieniami. Współcześnie Gorzów Wielkopolski stanie się świadkiem odkrycia mroków przeszłości. Czy to co dawno ukryte znajdzie dziś swoje odpowiedzi?  

Fabuła dzieli się na dwa plany czasowe i równolegle prowadzi dwa pozornie niezwiązane ze sobą motywy. A jednak wszystko zostało w tej książce odpowiednio dopracowane, by w kontrolowanym chaosie zbudować coś zaskakującego oraz ekscytującego. Duszna atmosfera opowiada o bogatej palecie człowieczeństwa, które kształtuje się pod naporem doświadczeń i obiera czasami zaskakującą formę. Wielu bohaterów, których spotkamy na drodze, będzie wiedziało więcej niż zechce od razu wyjawić a to będzie dla nas wstępem do czytania pomiędzy wierszami oraz własnej analizy zdarzeń. Sam kryminalny obraz to klasyczny przykład wszechobecnej niewiedzy, gdzie pojedyncze elementy zbudują z czasem spójną całość. A my nie będziemy mogli przestać zachwycać się nad licznymi suspensami.

To książka, która silnie oddziałuje na naszą wyobraźnię. Jest w niej coś niepokojącego, gęstego od ledwo wstrzymywanego napięcia. Maciej J. Dudziak napisał kryminał wkradający się do podświadomości czytającego i pozostający tam na długo po zamknięciu ostatniej strony. Uwielbiam małomiasteczkowy klimat po brzegi wypełniony tamtejszymi tajemnicami i w tym przypadku historia w pełni spełniła moje oczekiwania.

środa, 20 maja 2026

"Kiedyś były tu wilki" Charlotte McConaghy

"Kiedyś były tu wilki" Charlotte McConaghy, Tyt. oryg. Once There Were Wolves, Wyd. Filia, Str. 304
 
 

Mroczna, poruszająca opowieść o siostrzanej więzi. 

 

Autorka pisząca wyjątkowe, głębokie oraz silnie poruszające historie ponownie porywa nas w wir nowej przygody, pozwalając zajrzeć w głąb siebie i odpowiedzieć na niespodziewane pytania.

Książki Charlotte McConaghy nie należą do najłatwiejszych, ale właśnie to wyróżnia je z tłumu. Wiele ważnych treści poruszanych pomiędzy linijkami fabuły, wiele przystanków do wzięcia głębszego oddechu i wsłuchania się w głąb siebie. To nie jest proza moralizatorska, jej celem nie jest przekonanie czytelnika do swoich racji, wręcz przeciwnie - życiowa opowieść prowadzona swobodnym rytmem pokazuje otaczający nas świat w naturalnym świetle pozbawionym upiększeń. Plastyczny przekaz, lekkość oraz wszechobecna nostalgia sprawiają, że od losów głównych bohaterek nie można się oderwać. 

Inti i Aggie, bliźniaczki, przybywają do Szkocji, by wraz z grupą biologów poszerzyć populację wilków szarych. Jednak nie tylko zwierzęta staną się punktem obserwacji, ponieważ w tym procesie siostry również będą próbowały zaleczyć swoje traumy. Nie bez powodu uciekły z Alaski. Niestety wypracowany spokój zostanie zburzony, gdy w okolicy ktoś znajdzie ciało rolnika a podejrzenia spadną na wilki i na samą Inti, która zrobi dla tych zwierząt wszystko. Tylko czy prawda faktycznie jest taka prosta?

Autorka łączy prozę obyczajową z elementami kryminału w bardzo subtelny sposób. Króluje tutaj klimat, który nadaje akcji konkretnego wydźwięku, otula nas swoim mrokiem, buduje trudne do zniesienia napięcie. Z jednej strony uderza w nas siła przyrody, jej piękno oraz unikatowość, którą człowiek zaprzepaścił lata temu a dziś próbuje ratować to co przecieka pomiędzy palcami. Z drugiej czytamy o człowieczeństwie, ludzkiej naturze, o niesprawiedliwościach przeszłości. Trudne relacje łączące główne bohaterki wydają się silnie poplątaną siecią, która zamiast łączyć bliźniaczki, trzyma ja na krawędzi. I to wydaje się najmocniejszym punktem historii, najbardziej emocjonalnym, ale prawdą jest, że to całokształt, spójna całość, tworzą epicki efekt. 

Wielowarstwowa, niezwykle złożona a jednak na swój sposób oszczędna i delikatna. Taka jest właśnie proza Charlotte McConaghy, która pokazuje, że nie trzeba wiele, by stworzyć coś niezwykłego. Po raz kolejny nie mogę wyjść z zachwytu jak misternie można połączyć to co nas otacza na co dzień, pisząc o rodzinnych relacjach, traumach, trudnych wyborach czy samej dzikości mającej w tej powieści wiele oblicz. Jesteście gotowi na przygodę, która pozostanie w waszych głowach na długo po zamknięciu ostatniej strony? Zdecydowanie polecam!

piątek, 15 maja 2026

"Hrabia Monte Christo. Tom 2" Aleksander Dumas

 
"Hrabia Monte Christo. Tom 2" Aleksander Dumas, Tyt. oryg. Le Comte de Monte-Cristo, Wyd. MG, Str. 624



Genialna powieść o wyrównaniu rachunku krzywd.


Aleksander Dumas po raz drugi zabiera nas w niezwykłą podróż, której nie da się zapomnieć. Pierwszy tom ogromnie mnie zauroczył różnorodnymi emocjami, zaskoczył wykonaniem i przekonał do siebie mnogością wątków, więc nie mogłam przejść obojętnie obok kontynuacji, która miała w końcu przynieść rozwiązanie historii tytułowego bohatera. 

Aleksander Dumas zapisał się na kartach klasycznej literatury nie bez powodu. Jego proza jest wyjątkowa pod każdym możliwym względem, pozwala czytać między wierszami, zmusza nas do analizowania zachowań bohaterów, ich wyborów czy życiowych ścieżek a jednocześnie angażuje w to co dzieje się dookoła, ponieważ na naszych oczach rozgrywa się wyjątkowy, w pełni dojrzały, błyskotliwy, wiarygodny spektakl. Mimo ciężkiego języka i licznych opisów zapomnieć możemy o nudnych momentach, ponieważ w tej fabule wszystko ma znaczenie a ciąg przyczynowo-skutkowy napędza akcję od pierwszej do ostatniej strony.

Jeśli nie mieliście okazji zajrzeć jeszcze do pierwszego tomu lub sądziliście, że to nie jest lektura dla Was - polecam jak najszybciej nadrobić zaległości. Zbliżają się wczesne, długie jesienne wieczory do których idealną kompozycją będzie potężna, angażująca lektura, więc lepiej trafić nie mogliście. W duecie z kubkiem gorącej herbaty, otuleni ulubionym kocem, będziecie przeżywać wzloty i upadki Hrabiego Monte Christo i docenicie wówczas nie tylko klimat powieści, ale i jej wielowymiarowość, dopracowanie, potencjał aż w końcu otwartość na czytelnika, który czuje się w pełni aktywnym, obecnym na pokładzie przygód bohaterem. Warunek jest jednak jeden: koniecznie zachowajcie chronologię czytania.

W drugim tomie akcja nabiera na intensywności, mnożą się wydarzenia a my możemy znacznie lepiej poznać głównego bohatera. Wydaje się, że część pierwsza była zaledwie wstępem do tego co rozgrywa się obecnie, ponieważ otrzymujemy znacznie więcej odpowiedzi. Edmund Dantès na naszych oczach przechodzi ogromną przemianę a ja nie mogę przejść z podziwu jaki trud i zaangażowanie autor włożył w kreację tego bohatera. Edmund poznany na początku jest zupełnie inną osobą niż ta, którą żegnamy w finale drugiego tomu, ale najcenniejsze wydają się być te momenty, w których kształtuje on swój charakter a na przestrzeni całej powieści jest ich ogromna liczba. Kierował się zemstą, ale nie zatracił przy tym swojego hartu ducha czy inteligencji a jedynie zapomniał o początkowej naiwności, która doprowadziła go do tego miejsca. Przyznaję, że z zapartym tchem śledziłam jego poczynania, ale nie mogę jednocześnie zapomnieć o całokształcie, ponieważ wszystko: tło wydarzeń, drugoplanowi bohaterowie, emocje, zostało wzniesione na najwyższy poziom.

"Hrabia Monte Christo. Tom 2" to porywająca opowieść o zemście, wyzwaniach oraz pokonywaniu przeciwności. To również piekielnie klimatyczna lektura, która pobudza wyobraźnię czytelnika i sprawia, że ogrom stron nie ma dla nas najmniejszego znaczenia. Wielowymiarowa, łącząca mnóstwo motywów, pięknie przedstawiająca prozę życia w połączeniu z niecodziennymi wydarzeniami sprawia, że każdy z nas utożsami się z wydarzeniami i znajdzie idealny dla siebie powód, by pokochać prozę Aleksandra Dumasa.

poniedziałek, 11 maja 2026

"Wojna i pokój. Tom II" Lew Tołstoj

 
"Wojna i pokój. Tom II" Lew Tołstoj, Tyt. oryg. Война и мир, Wyd. MG, Str. 352
 

Dylematy moralne, miłość i rozczarowania.

 

W drugim tomie "Wojny i pokój" powracamy do ulubionych bohaterów, by obserwować ich dalsze starania. Pięknie zmieniają się na naszych oczach nabierając niezastąpionej charyzmy.

Lew Tołstoj to pisarz kompletny, którego proza porywa serca wielu czytelników i udowadnia jak ważna jest historia łącząca pokolenia. Oczywiście nie jest to proza łatwa, ponieważ skłania do refleksji, analiz, doszukiwania się treści ukrytych na drugim planie, ale buduje to odpowiedni klimat, zapewnia czytelnikowi moc atrakcji a podział całości na trzy tomy na pewno ułatwia sprawę. To motyw wojny osadzony pomiędzy opowieściami różnorodnych bohaterów, którzy w świecie wyzwań muszą mierzyć się z prywatnymi dramatami. Tołstoj potrafił połączyć to wszystko w spójną całość, niczemu nie umniejszając, wszystkiemu nadając odpowiedniej wagi. 

Tym razem akcja skupia się na latach 1806-1811 przywiązując większą wagę do bohaterów. Wojna wciąż dyktuje warunki w ich sercach i nie pozwala zapomnieć o zadanych ranach, ale odniosłam wrażenie, że autor zdecydował się mocniej zakreślić postać Piotra, Nataszy oraz ich bliskich czy ludzi z niedalekiego otoczenia. Każde z nich wybrało inną drogę, niekoniecznie dla nich dobrą, ale taką, jaką zdecydowali się podążać a brzemię z tym związane nadało akcji intensywności.

Fabuła jest pełna pomniejszych wątków składających się na spójną całość. Klimat przemian wiszących w powietrzu wydaje się nabierać intensywności ze strony na stronę a im bardziej będziemy starać się zrozumieć proces myślowy postaci, tym mniej z tego wszystkiego zrozumiemy. Chodzi tutaj bowiem o wszechobecny chaos specjalnie ukierunkowany na psychikę, pokazujący zależność umysłu a zmian na świecie, gdzie wszyscy aż nazbyt mocno uderzają w moralne tematy zamiast po prostu spróbować iść do przodu. Jednocześnie nie czujemy się w żaden sposób przytłoczeniu tymi treściami a wręcz nie możemy przestać rozmyślać o losach Piotra i Nataszy, o ich prywatnych demonach i niełatwych dylematach, którzy zaskarbiając sobie naszą sympatię bardzo szybko odnaleźli miejsce pośród grona ulubionych, inteligentnie oraz szczerze wykreowanych bohaterów. 

Są takie powieści, które należy przeczytać obowiązkowo i bez wątpienia "Wojna i pokój" właśnie do nich należy.  Dojrzała literatura pełna podszeptów, ukrytych znaczeń, tras do pokonywania pomiędzy wierszami. Lew Tołstoj wyróżniał się wybitnym talentem, który po dziś dzień toruje sobie drogę do serc i umysłów czytelników na całym świecie. Trudno odnaleźć prozę bardziej błyskotliwą, wielowymiarową, intensywną a przez to porywającą na wiele niezapomnianych godzin. Nie chcę słyszeć, że klasyka nie jest dla Was! To wymówka, która w tym przypadku nie znajdzie swojego uzasadnienia. 

niedziela, 10 maja 2026

"Wojna i pokój. Tom I" Lew Tołstoj

 
"Wojna i pokój. Tom I" Lew Tołstoj, Tyt. oryg. Война и мир, Wyd. MG, Str. 336
 

Wielowątkowa rosyjska epopeja, arcydzieło literatury. 

 

Epicka, wielowymiarowa powieść pełna ukrytych znaczeń. Obowiązkowa lektura dla poszukujących ambitnej treści, która pozostaje w głowie na długo po zamknięciu ostatniej strony.

Nie wiem jak to się stało, że "Wojna i pokój" dopiero niedawno wpadła w moje ręce. Uwielbiam "Annę Kareninę" Tołstoja, ale gdzieś po drodze zapomniałam o innych jego dziełach. Dziś nadrabiam zaległości pękając z dumy, że trafiłam na tak wybitną powieść, która okazała się literacką ucztą dla mojej wyobraźni. Sam styl autora wydaje się kwintesencją książki, nadaje rytm, maluje piękne obrazy i buduje bohaterów, których analizować możemy z każdej możliwej strony. A dalej jest tylko lepiej, ponieważ bez żadnego moralizatorstwa napotykamy po drodze wiele ponadczasowych wartości, prawd czy zachowań pokazujących jak treściwa jest to historia.

Czas wojen napoleońskich nadaje bieg wydarzeniom. Akcja koncentruje się wokół arystokratycznych rodzin przeżywających prywatne wzloty i upadki. Piotr Bezuchow staje na pierwszym planie jako ulubiony nieślubny syn pewnego bardzo bogatego hrabiego. Mężczyzna ma zaledwie dwadzieścia lat i dobre wykształcenie, ale zupełnie nie posiada towarzyskiego obycia. Zraża więc do siebie część obecnych na wystawnym przyjęci, a drugą połowę podejmuje swoją serdecznością. 

Fabuła koncentruje się zarówno wokół życia pojedynczych jednostek jak i odnosi się do wojny opisanej w zaskakujący sposób. Trudne, dynamiczne momenty zostały przedstawione w emocjonalny i zrozumiały dla każdego sposób, ciekawie koncentrując świat elit niekoniecznie świadomych tego co ich otacza. Błędne decyzje, ich konsekwencje oraz wyciągane wnioski kształtują charaktery, odmieniają postacie na naszych oczach i wyznaczają im miejsce w świecie konkretnych zasad czy podziału między kobietami a mężczyznami. W tle przewija się wojna, strata bliskich osób w kontraście do pojedynczych, serdecznych ludzi wyciągających bezinteresowną dłoń, gdy przyjdzie taka potrzeba. 

Można wiele pisać o tej książce i to wyłącznie w samych superlatywach. Jednak najlepszym posunięciem będzie samodzielne sięgnięcie po tą opowieść. Przejmująca podróż przez świat indywidualnych osobowości, gdzie pojawi się miłość, nienawiść oraz walka serca z rozumem przełożą się na nieodkładalną lekturę na długo zapadającą w pamięci. Lew Tołstoj po dziś dzień uznawany jest jako pisarz wybitny i to nie bez powodu, ponieważ każda jego książka to nauka dedykowana pokoleniom.  

piątek, 8 maja 2026

"Obrona" Paisley Hope

 
"Obrona" Paisley Hope, Tyt. oryg. Protect, Wyd. Czwarta Strona, Str. 450
 

Kobieta, która wraca z bliznami. Mężczyzna, który je zostawił.

 

W rękach Paisley Hope strażak gasi ogień i rozpala zmysły. W drugiej odsłonie swojej gorącej serii autorka prezentuje cały kalejdoskop romantycznych emocji.

Pierwsza część była przyjemna dla wyobraźni, ale miała swoje małe niedociągnięcia. Druga prezentuje znacznie lepszy poziom i od pierwszych stron angażuje w losy postaci. To klasyczna proza obyczajowa wymieszana z sercowymi uniesieniami, w której kluczowym punktem będą powiązania pomiędzy postaciami. Każdemu z nich przypatrujemy się z bliska, trzymamy kciuki za to, by ich problemy znalazły rozwiązanie a oni sami - drogę ku dobrej przyszłości. Autorka umożliwia nam to za sprawą lekkiego stylu, plastycznych opisów i sporej realności zdarzeń a także, co bardzo lubię, w nowym tomie rozgrywając przygody innej pary głównych bohaterów.

Violette zdecydowała się zacząć od nowa, wróciła w rodzinne strony i poświęciła swoją uwagę dziecku oraz pracy pielęgniarki. Nie spodziewała się, że pozorny spokój zostanie zburzony przez mężczyznę, który wiele lat temu złamał jej serce. I chociaż robią wszystko, by trzymać się na dystans, wydaje się, że życie zaplanowało inny scenariusz. Tylko czy drugie szanse mają predyspozycje na szczęśliwe zakończenie?

Jeden kluczowy wątek i walka z demonami przeszłości. Niby nic skomplikowanego a jednak historia jest przyjemna i dynamiczna. W tle przewija się kilka ponadczasowych kwestii podnosząc jej rangę, ponieważ ponownie czytamy o trudnym zawodzie strażaka, o kruchości ludzkiego życia, o walce z niebezpieczeństwem. Oczywiście nie zabraknie również motywów typowych dla każdego z nas, gdy będziemy czytać o potrzebie akceptacji, zrozumienia, bliskości czy empatii. Violette zaprezentuje cechy samotnego rodzic i niełatwą drogę z tym związaną, Rowan natomiast udowodni jak trudne do zwalczenia będą demony przeszłości. W takim połączeniu otrzymamy romantyczną historię dwójki dorosłych, naznaczonych życiem bohaterów, którzy mimo wszystko z uśmiechem na ustach walczą o lepsze jutro. Przyznaję, czyta się to bardzo przyjemnie!

Niby banalna książka a jednak mająca swoje własne cechy wyróżniające ją spośród tłumu. Możecie czytać "Obronę" bez znajomości poprzedniej części, możecie też zachować ciąg chronologiczny - tutaj wybór należy do Was. Natomiast jeśli szukacie odpowiedniej towarzyszki na leniwe popołudnie a utożsamiacie się z rasowymi romantyczkami, nie ma co się zastanawiać: solidna porcja emocji, sympatyczne postacie oraz intrygujące treści zapewniają dobrze zagospodarowany czas.  

środa, 6 maja 2026

"Licytacja" Tomasz Tomaszewski

 
"Licytacja" Tomasz Tomaszewski, Wyd. Novae Res, Str. 562
 

Ludzi da się kupić. Niektórych – dosłownie. 

 

A gdyby tak  najmroczniejsze wizje stały się rzeczywistością? Czy wówczas podjęlibyśmy się walki ze złem, czy może uciekali od tego jak najdalej?  

Bohater prowadzący śledztwo w najnowszej powieści Tomasza Tomaszewskiego nie wahał się ani chwili. Z dumą walczył ze złem, które powoli i skrupulatnie zaciskało wokół niego swoje silne ramiona. Autor od początku wykazał się pomysłem na swoją powieść, poprowadził spójną, wielowątkową akcję i pozwolił, by jego postacie rozwijały się wraz z podjętymi decyzjami. Duża plastyczność, silne emocje, lęk przed dalszymi niepewnymi krokami przełożyły się na intrygującą opowieść w sam raz dla fanów książek z charakterem. Warto jednak zaznaczyć, że to propozycja dla wytrzymałych, ponieważ niektóre opisy są krwawe i brutalne, z jednej strony wiarygodne, z drugiej nie pozostawiające zbyt dużego pola dla wyobraźni (nie jest to minusem!).

Ludzie, którzy mają wszystko, sami próbują poszerzać granice. Tytułowa licytacja odegra w historii kluczową rolę, ale tuż po niej miejsce zajmie obojętność, chciwość, brak umiaru. Gdy ma się pozycje, władzę i pieniądze wciąż brakuje czegoś nieuchwytnego co prowadzi do decyzji tragicznych w swoich konsekwencjach. Przekonali się o tym bohaterowie powieści, którzy trafili w sam środek bezwzględnej gry ludzkim ciałem, palec po palcu. 

Już od pierwszych stron dużo się dzieje. Dynamiczna akcja prowadzi nas przez co raz to mroczniejsze, brutalniejsze zdarzenia. To kryminał wychodzący poza granice gatunku, sięgający po momenty thrillera a może nawet i horroru, gdy włos na głowie jeży się od działań bohaterów. W tle przewijały się treści BDSM i erotyka tylko dla odważnych. Duszna atmosfera przekłada się na tempo czytania, gdy jak najszybciej przerzucałam strony, by rozwiązać zagadkę i zmierzyć się z ekscytującym finałem. Trafnie dobrane motywy i skoncentrowanie na odpowiednio przedstawionej kreacji bohaterów zaowocowały ciekawie uchwyconą kwestią oprawcy, który wydaje się gotowy wejść do aktywacji, gdy tylko pozwolą mu na to warunki. Niebywałe zdarzenia szokują na wielu płaszczyznach, ponieważ nie tylko działania kata budzą wątpliwość, ale i obojętność otoczenia, które niekoniecznie stara się walczyć ze złem. Niełatwa zatem opowieść zachęca do wejrzenia w głąb siebie i odnalezienia odpowiedzi na wiele moralnych kwestii.

"Licytacja" to książka intensywna, gęsta od wszechobecnego napięcia i bardzo ciekawie zaprezentowana. Natomiast wciąż zaznaczam - tylko dla silnych psychicznie, którzy nie boją się krwi odgrywającej rolę jednego z bohaterów. Niebezpieczeństwo wisi w powietrzu, postacie z determinacją ścigają się z czasem a my próbujemy postawić się na ich miejscu, ale sytuacja jest tak niebywała, że to naprawdę trudne. Polecam zarezerwować sobie dla tej książki wolny wieczór, ponieważ szybko jej nie odłożycie a wiele myśli będzie krążyć w głowie na długo po zamknięciu ostatniej strony. 

poniedziałek, 4 maja 2026

"Gdyby miłość miała cenę" Ana Huang

 
"Gdyby miłość miała cenę" Ana Huang, Tyt. oryg. If Love Had a Price, Wyd. Czwarta Strona, Str. 384
 

Każde serce ma swoją cenę

 

Nowa historia w wykonaniu ulubionej autorki zawsze cieszy podwójnie. Wracamy do serii If love, ale ponownie przyglądamy się innej parze głównych bohaterów, trzymając kciuki za ich sercowe rozterki. 

Trzeba przyznać, że Ana Huang potrafi pisać i w powieściach romantycznych czuje się jak ryba w wodzie. Pełno tutaj różnorodnych emocji dodających barw całej akcji oraz bohaterów, których sylwetki intrygują od pierwszej do ostatniej strony. Poza strefą romantyczną autorka buduje drugie tło, pisze o życiu, podejmowanych decyzjach, o trudnych momentach. Tym sposobem zapewnia nam maksymalną przyjemność czytania, silne zaangażowanie w treść oraz odpowiednią wiarygodność. 

Kris zrobiłaby wszystko, by pozbyć się swojej przyszłej macochy. Była przekonana, że jej ojciec zasługuje na kogoś lepszego. Dlatego nie wahała się ani chwili prosząc Nate'a o pomoc. On potrzebował pieniędzy, ona chciała zapłacić za to, by uwiódł kobietę. Żadne z nich nie spodziewało się konsekwencji działań, gdy dodatkową zapłatą miał być jeszcze pocałunek. Nate powiedział to z przekory, ale okazało się, że wpadł po uszy.

Fabuła wydaje się typową romantyczną kwestią, ale dzięki intrygującym, charyzmatycznym bohaterom nabiera barw. Mimo jednego motywu przewodniego dzieje się dookoła nich zaskakujący dużo i z wypiekami na twarzy przewracamy kolejne strony, by dowiedzieć się, jak to wszystko się potoczy. Autorka buduje napięcie pisząc o ponadczasowych problemach, stawia naprzeciw siebie postacie z dwóch różnych światów, które mimo głębokich uczuć nie potrafią pokonać mentalnej barykady. Czytamy o zbawiennej sile miłości, o potrzebie akceptacji, zrozumienia, bliskości drugiej osoby a w tym wszystkim z przekąsem przerzucamy się zabawnymi kwestiami w dynamicznych dialogach. Nie ma nudy, nie ma przestojów, nie ma braku pomysłu zastąpionego pustą treścią, jest zamiast tego dynamika, sercowe rozterki do głębszej analizy a także ważne decyzje mogące wywrócić życie bohaterów do góry nogami.

Idealna na leniwy wieczór, angażująca i jednocześnie kojąca. Sympatyczne zaprezentowanie dwóch różnych charakterów udowodniło, że od prawdziwego uczucia nie można uciec. Lekki styl autorki, umiejętność zaprezentowania konkretnych faktów oraz duża realność fabuły po raz kolejny utwierdziły mnie w przekonaniu, że Ana Huang to odpowiednia osoba na odpowiednim miejscu. Propozycja w sam raz dla wszystkich romantyczek, najlepiej wszystkie części serii, które trzymają ten sam równy poziom!

niedziela, 3 maja 2026

"Wampir" Władysław Stanisław Reymont

 
"Wampir" Władysław Stanisław Reymont, Wyd. MG, Str. 300
 

Zimowy, spowity we mgle, unurzany w błocie, pełen kontrastów, nędzy i bogactwa Londyn początku XX wieku.  

 

Nie tylko "Chłopi" są wyznacznikiem prozy autora, choć na pewno najczęściej przywoływane w pierwszej kolejności. A jednak zagłębiając się mocniej w temat dostrzeżemy książki równie pasjonujące, równie intensywne pod względem klimatu. 

Autor opisuje Londyn będący jednym z kluczowych bohaterów. To tutaj rozgrywa się intrygująca akcja z mocnym, momentami wręcz mrocznym klimatem. Wydaje się, że mieszkający tutaj ludzie zdolni są do wszystkie a ich działania nie zawsze idą w parze z kwestiami moralnymi. Reymont buduje napięcie, dawkuje informacje, zmierza w tylko sobie znanym kierunku, by dopiero później wyjaśnić swój pomysł i zaskoczyć przebiegiem wydarzeń. W tym wszystkim swoją rolę odegra oczywiście pewien zagubiony bohater, który stojąc w konfrontacji serca i rozumu nie będzie wiedział jakie decyzje ostatecznie podjąć. 

Zenon wydaje się mieć obsesję na punkcie Daisy. Nie wie w jaki sposób mógłby zdobyć na jej temat więcej informacji. Tak trafia na drogę seansów spirytystycznych i zjawisk trudnych do wyjaśnienia. Mieszanka wybuchowa gotyku, thrillera, romansu, będąca czymś zaskakującym, dającym do myślenia, wymykającym się wszelkim schematom. Podążająca tropem wampiryzmu, ale czy na pewno w formie jakiej spodziewał się bohater? 

Tytułowy wampir to postać złożona, idealna do głębszej analizy. Tym mocniej intrygująca, gdy dowiemy się, że pisana na podstawie silnej autobiografii. Bardzo dużo jest analizy psychologicznej, wiele niewiadomych i pytań na które nie łatwo znaleźć odpowiedź, ale wydaje się, że właśnie to jest kwintesencją fabuły. Snując się pomiędzy duchami będącymi zjawiskiem konsekwencji wyborów bohatera dostrzegamy to co ukryte, wyciągamy własne wnioski, mamy pewne teorie, ale ostatecznie i tak najwięcej dowiadujemy się z bogatych opisów próbujących jak najdokładniej przedstawić granicę jawy i snu. To Reymont w innym wydaniu, ale smacznym, nietypowym, zdecydowanie wartym uwagi. 

Na pewno nie jest to propozycja dla każdego, ponieważ wymaga czasu, zaangażowania i chęci. Jeśli jednak lubicie podobne historie, znajdziecie tutaj zaskakującą ilość ciekawych aspektów. To mroczna analiza duszy człowieka pełnego sprzeczności, który chciałby, by w jego życiu wszystko było dobrze, ale nie wie jak poukładać puzzle, które otrzymał. Nie do końca rozumiesz co się dookoła dzieje, ale i tak dobrze się bawisz. 

piątek, 1 maja 2026

"Alfa" Grzegorz Brudnik

 
"Alfa" Grzegorz Brudnik, Wyd. Filia, Str. 528
 

Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Do czasu.

 

Jak to dobrze, że możemy pochwalić się przeróżną paletą charyzmatycznych polskich autorów, których powieści wybijają się spośród tłumu. Autorów pomysłowych, błyskotliwych i piszących tak, że nie można się oderwać! Do tej elity bez wątpienia należy Grzegorz Brudnik a swoją najnowszą książką podbija stawkę. 

Zazwyczaj wybieram powieści kryminalne, w których prowadzącymi sprawę są zwykli ludzie. A jednak w tym przypadku komisarz postawiony na pierwszym planie koncentruje pełną uwagę czytającego. Jego wiarygodnie wykreowana, złożona postać zachęca do głębszej analizy a emocje z nią związane szybko pozwalają nam nawiązać nić porozumienia. W takim towarzystwie zostajemy wprowadzeni w sam środek nieprzewidywalnej gry potęgowanej mrocznym klimatem oraz gęstniejącym napięciem, więc z zachwytem przerzucamy kolejne strony, by w końcu odnaleźć prawdę. 

Trudno jest opisać fabułę, aby nie zdradzić podstawowych informacji. W tej rozgrywce wszystko ma bowiem swoje znaczenie. Podążając po nitce do kłębka obserwujemy bogaty, wielowątkowy proces w pełni angażujący naszą wyobraźnię i ukazujący jak przeszłość oraz wiejskie wierzenia potrafią wpłynąć na proces myślenia. Co z tym wszystkim będą miały przekazywane miejskie legendy oraz wspominane po cichu czarownice? O tym musicie przekonać się sami! 

Trzeba przyznać, że autor ma doskonałe wyczucie i wie gdzie oraz kiedy tupnąć nogą, żeby wywołać największe zamieszanie. Czytasz sobie spokojnie o wszystkich wypadkach, łączysz fakty, doszukujesz się tego co ukryta pomiędzy wierszami a tu bum!, ni z tego, ni z owego akcja zmienia bieg, bohaterowie nagle wylewnie ujawniają nowe informacje i niby z zachwytem podejmujesz ten trop, by za moment trafić na ślepy zaułek. Uwielbiam takie kręte fabuły! Jednak tylko autor o odpowiednim literackim wyczuciu potrafi wszystko posklejać w sposób tworzący spójną, ekscytującą, emocjonalną całość. Brudnik robi to rewelacyjnie, bawi się z czytelnikiem w grę, której zasady zna tylko on i podsyca nasz apetyt na więcej. Z jednej strony delektujemy się dynamiczną fabułą, z drugiej analizujemy decyzje bohaterów, z trzeciej pocieramy ramiona, gdy zimne mazurskie powietrze dostaje nam się pod ubrania. Autor stawia na podszepty, pokazuje sytuacje z różnych perspektyw i udowadnia ile człowieka jest w człowieku, gdy stanie on oko w oko z prawdziwym zagrożeniem. 

To niepokojąca opowieść, w której wszystko może się wydarzyć. Polecam wcześniejszej sięgnąć po pozostałe książki z komisarzem Lichym, ponieważ jego postać budowana jest jako całokształt (chociaż pojedyncze tomy w postaci samej kryminalnej przygody również warte są uwagi). Fani gatunku nie poczują się rozczarowani, docenią natomiast styl i pomysłowość autora, który z książki na książkę wydaje się wypadać (o ile to tylko możliwe) jeszcze lepiej. Bardzo dobra historia, bardzo dobry klimat, bardzo dobra podstawa do tego, by zaszyć się z lekturą gdzieś poza codzienne obowiązki i pozwolić wciągnąć się w wir wydarzeń.