czwartek, 26 marca 2026

"Seryjni mordercy II Rzeczpospolitej" Kamil Janicki

 
"Seryjni mordercy II Rzeczpospolitej" Kamil Janicki, Wyd. Poznańskie, Str. 352

 

Zbrodni przedstawionych w tej książce nigdy wcześniej nie opisano tak szczegółowo.

 

Zbrodnia zbrodni nierówna, ale dla każdego zainteresowanego wszystkie mają w sobie coś intrygującego. Dlatego z dużym zaciekawieniem sięgnęłam po książkę Kamila Janickiego, mając nadzieję poznać historie mrożące krew w żyłach. 

Oparta na prawdziwych źródłach lektura przywołuje zbrodnie, które miały miejsce w prawdziwym świecie. Każda szczegółowo oddaje czas i miejsce oraz próbuje przywołać emocje związane z danym zdarzeniem. Autor starannie przedstawił wszystkie zależności, zadbał o odpowiedni klimat i jak najlepszą realność cofając nas w czasie do przedwojennej Polski. Najważniejszą kwestią jest brak koloryzowania, ponieważ niektóre sceny opisane są z przejmującą dokładnością i możemy dostrzec piętno zbrodni, która mimo upływu lat przeraża, ale są też takie, które nie łatwo było rozwiązać, gdy wszystkie strefy kryminalistyki dopiero nabierały rozpędu.

Chociaż to literatura faktu, nie jest ciężka pod względem informacji. Inaczej jest z samymi opisami, które już wymagają skupienia i zaangażowania. Chodzi przecież o nieludzkie czyny do których dopuszczają się nieliczni, a które, dla zwykłego człowieka, wydają się nie do przyjęcia. W tym temacie autor stanął na wysokości zadania, pokazał więcej niż zakładałam, ponieważ poza morderstwami głównym motywem okazały się problemy społeczne, ubóstwo prowadzące do błędnych decyzji, raczkująca wiedza na temat zbierania śladów na miejscu przestępstwa, co pozwoliło z dystansem spojrzeć na przeszłość, wyciągnąć własne wnioski, skonfrontować przeszłość z teraźniejszością. 

To oczywiście lektura dla wybranych i odnajdzie się w niej ten, który lubi różnorodne kryminalne smaczki. Jeśli jednak czujecie się na siłach oraz szukacie czegoś naprawdę konkretnego - tutaj jest ładne pole manewru. Oczywiście na trzystu pięćdziesięciu stronach nie zmieściło się wszystko a i pewne źródła nie ujawniają wielu informacji, ale całość podbił odpowiedni klimat, brak przegadanych momentów czy dynamiczna akcja prowadzona na wzór fabularnych powieści. Bawiłam się zaskakująco dobrze przewracając kolejne strony, obserwując chronologicznie uporządkowane opisy zaczynające się zbrodnią, kończące wyrokiem. Wiele intrygujących postaci pozwalających rozłożyć ich charaktery na czynniki pierwsze, sporo niewiadomych do rozwiązania oraz możliwych dróg do obrania zapewniły mi kilka wieczorów atrakcji silnie wpływających na moją wyobraźnię.

Przeszłość zamknięta w ramach mrocznych zbrodni. Intensywne wrażenia pozostawiające apetyty na więcej. Książka wciągająca, odrywająca na długie godziny od codziennych obowiązków. Żałuję, że autor opisał tak niewiele przypadków, ale rozumiem też jego działania, ponieważ lepiej było opisać konkrety pozostawiając sobie pole na kontynuację serii aniżeli pisać o wszystkim i o niczym jednocześnie. Dlatego fanom gatunku polecam, ponieważ nie tylko zmierzycie się z mrocznymi działaniami człowieka, ale i poczujecie dreszcz przerażenia, gdy zrozumiecie, że to wszystko wydarzyło się naprawdę.

środa, 25 marca 2026

"Profesor" Charlotte Brontë

 "Profesor"
Charlotte Brontë, Tyt. oryg. The Professor, Wyd. MG, Str. 320

"Wszystko osiąga w pewnej chwili swój kres, zarówno każdy rodzaj uczucia, jak i każde położenie w życiu."


William Cromsworth dopiero zaczyna swoją konfrontacje z wielkim światem. Porzucając swoje dotychczasowe życie i arystokratyczne pochodzenie wyrusza do Brukseli, gdzie samodzielnie chce zapracować na własne utrzymanie. Ma również nadzieję, że właśnie tam odnajdzie szczęście, którego na próżno szukał w swojej rodzinnej miejscowości. Posada nauczyciela angielskiego w internacie dla młodych panien wydaje się idealnym rozwiązaniem. Jednak wszystko ma swój głębszy sens. William spotyka tam miłość, która ma zapoczątkować w jego życiu szereg niespodziewanych wydarzeń.

W przeciwieństwie do pozostałych książek autorki "Profesor" to historia opowiedziana z perspektywy głównego bohatera, mężczyzny. William dopiero poznaje przeciwności losu i stawia im czoło, chociaż nie zawsze udaje mu się ze wszystkim wygrać. W czasach kiedy to kobiety rzadko były dopuszczane do głosu, mężczyźni mieli znaczna siłę przebicia i mogli ze swobodą lawirować pomiędzy tłumem, młody bohater wystawiony jest na niełatwe zadanie obronienia swoich racji. To zadanie trudne w przypadku bohatera, ponieważ zmienia on całkowicie swoje życie, rezygnując z wysokiego statusu społecznego na rzecz ciężkiej pracy i własnego utrzymania. Jak na czasy, w których żyła i pisała Brotne to rzecz prawie nie pojęta, więc tym ciekawsza w odbiorze, zrywająca z przyjętymi zasadami.

Myślę, że nikogo nie zdziwi fakt występowania w powieści nad wyraz złożonych postaci i ich dogłębnej analizy przez autorkę. W tym przypadku wyostrza się siła percepcji, czytelnik chłonie wszystko co ofiarowuje fabuła na jednym wdechu i szybko łączy przedstawione fakty. Tak przekonująca historia i co najważniejsze, główny bohater, szybko pozwalają na realistyczny odbiór prezentowanych wydarzeń. Całość pieczętuje niezastąpiony klimat, który szybko zabarwia powieść i nadaje jej swoisty klimat tamtych czasów.

Książka została wydana dopiero po śmierci autorki, mimo że to jej pierwsza napisana powieść. W książce dostrzegalne są te elementy związane z wahaniem przy swoim pierwszym dziele i bywają momenty, które niekoniecznie pasują do wybranych scen. Myślę jednak, że można to wybaczyć Charlotte Bronte właśnie ze względy na fakt, że dopiero rozwijała swoje skrzydła i jak każdy zapewne uczyła się na swoich błędach, biorąc pod uwagę fenomen jej pozostałych książek. Nie chodzi mi wcale, że "Profesor" to nieudana lektura. Wręcz przeciwnie! Dla fanów autorki nadaje się idealnie, jednak Ci którzy dopiero rozpoczynają swoją przygodę z siostrami Bronte mogą poczuć lekki niedosyt.

wtorek, 24 marca 2026

"Królowa Mieczy" Sara Sehdev, Gareth Moore

 
"Królowa Mieczy" Sara Sehdev, Gareth Moore, Tyt. oryg.  Queen of Swords: A Romantasy Puzzle Quest, Wyd. Czwarta Strona, Str. 240

 

Wyrusz w podróż pełną uczuć… i łamigłówek.

 

Jeśli lubicie czytelnicze wyzwania - oto idealna propozycja. Trochę fabularna, trochę łamigłówkowa, na pewno inna niż wszystkie i dająca do myślenia.

Nie do końca wiedziałam na co mogę liczyć sięgając po książkę i właściwie byłam przekonana, że czeka mnie typowa przygoda w stylu fantasy. Autorzy wykazali się jednak przewrotnością serwując mi coś nietuzinkowego. Nie zrozumcie mnie źle, to wciąż powieść oparta na fabule, prezentująca losy głównych bohaterów w świetle konsekwencji podejmowanych decyzji a same łamigłówki są lekkim dodatkiem prezentowanym w swobodnej, łatwej do przewidzenia formie. A jednak przełamującej schematy, co bardzo przypadło mi do gustu i jedyne do czego mogę się przeczepić to zbyt mała ilość stron, która nie pozwoliła na pełne rozwinięcie tematu.

Szybka, dynamiczna akcja pozwala nam wraz z dwudziestoletnią Penryn przekroczyć rzekę oddzielającą świat ludzi od magicznej krainy zwanej Arkanią. Świat zamieszkały przez fae okaże się zaskakujący i pełen niespodzianek a mieszkający tam, mroczny Rafa całkowicie skupi na sobie uwagę. Wydaje się, że dziewczyna nie powinna mu ufać, ale czy nie chodzi w życiu o to, by ryzykować?  

Siłą rzeczy angażujemy się w fabułę, ponieważ razem z postaciami pokonujemy kolejne przeciwności. Na przestrzeni całej historii rozłożono trzydzieści zagadek, mniej lub bardziej wymagających, które miały za zadanie wyznaczyć cel dalszej wędrówki. I chociaż pomysł był naprawdę dobry to słabiej wypadło wykonanie, które kusiło obietnicą romansu fantasy innego niż wszystkie a jednak zostało potraktowane zbyt powierzchownie. Autorzy próbowali, ich książka wypadła plastycznie a kreacja bohaterów zachęcała do przerzucania kolejnych stron, które niestety urwał się zbyt szybko. Życzyłabym sobie  bardziej wkręcić się w akcje, więcej pokonywać czekających na nas problemów, walczyć z nieprzychylnym losem i trzymać za wszystkich kciuki. Wiszący w powietrzu klimat niepewności, wszechobecna magia oraz zacieranie granic pomiędzy dwoma światami były doskonałym wstępem ku dobrze rokującej lekturze, która - mam nadzieję - doczeka się kontynuacji i wówczas nabierze rozpędu. 

Nie było idealnie, ale nie było też źle. To przyjemny czasoumilacz na jedno leniwe popołudnie. Świat magii w połączeniu z przyjemnym dla wyobraźni wątkiem romantycznym nie tylko przypadł mi do gustu, ale i sprawił, że bardzo polubiłam bohaterów za ich pomysłowo przedstawione osobowości. Owszem, znalazło się kilka niedociągnięć, ale w ostatecznym rachunku autorzy wyszli na plus i myślę, że fani romantasy nie będą rozczarowani. Sam pomysł, stworzone na potrzeby akcji emocje i relacje łączące postacie - zdecydowanie na plus.

poniedziałek, 23 marca 2026

"Opowiadania" Antoni Czechow

 
"Opowiadania" Antoni Czechow, Wyd. MG, Str. 179

 

Opowiadania Czechowa można w nieskończoność dzielić na czynniki pierwsze, za każdym razem odkrywając coś nowego.

 

Ponadczasowy, błyskotliwy zbiór opowiadań, które odnajdą zwolenników pośród czytelników wszelakiej maści. Antoni Czechow bowiem wyróżniał się nieprzeciętną inteligencją, która odznaczała się w każdej opisanej historii. 

Wydaje się, że ten zbiór to idealne połączenie różnorodnych pomysłów autora, więc bez problemu zjedna sobie wszystkich zainteresowanych. Każdy odnajdzie tutaj swoją drogę, wybraną dla siebie opowiastkę, pełną symboli i ukrytych znaczeń. Zwolennicy błyskotliwej prozy docenią kunszt Czechowa, jego złożoność na wielu płaszczyznach a także wyobraźnię, która wydaje się nieograniczona. Krótka forma pozwala wgryźć się w treść i analizować ją na wszystkie sposoby a bogata tematyka gwarantuje nieustanne zainteresowanie. 

Bohaterowie przypominają nas samych, trudnią się normalnymi zawodami, przeżywają racjonale dylematy. Wszystko jest tutaj w pełni wiarygodne, świadome oraz mające odbicie w otaczającej nas codzienności. Mimo upływu lat żadne opowiadanie na traci na swojej mocy a wręcz wydaje się nabierać intensywności wraz z większą świadomością ludzkiej psychiki.

Rozkładamy na czynniki pierwsze aż dwadzieścia osiem opowiadań, smakujemy je według własnego widzimisię i przekładamy całość na realia współczesnych czasów. Rosyjskie historie sięgają kupców, urzędników, ziemian i chłopów, czyli serwując cały wachlarz codzienności pozwalają nam stanąć na ich miejscu i wspólnie przeżywać wszystkie psychologiczne czy emocjonalne rozterki. A będzie ich cała masa, zależnie od oczekiwań wobec życia czy przyszłości, bowiem Czechow nie ogranicza się do monotematów i żongluje pomysłami. 

Refleksyjne, nostalgiczne, ironiczne, zabawne i zawsze, ale to zawsze intrygujące. "Opowiadania" Czechowa odnoszą się do ludzkiej natury, która przecież nieustannie budzi wiele pytań i trudno na niektóre znaleźć konkretne odpowiedzi. Ta książka zabiera nas głęboko w meandry umysłu, angażuje mimo swojej krótkiej formy na wiele godzin i pozwala wracać, za każdym razem ucząc czegoś nowego. Wyjątkowy zbiór obok którego nie możecie przejść obojętnie.  

niedziela, 22 marca 2026

"Cień Marsa" Radosław Prokopiuk

 
"Cień Marsa" Radosław Prokopiuk, Wyd. Novae Res, Str. 414

 

Ludzkość nie jest gotowa na podbój Marsa. 

 

Przyznaję, że chociaż nie jestem wielką fanką przestrzeni kosmicznych, to sięgam po książki w podobnej tematyce, by w końcu odnaleźć tą, która odczaruje mi ten motyw. Kilka z nich śmiało mogę zaliczyć do udanych przygód, w tym również "Cień Marsa". 

Autor miał pomysł, który realizował krok po kroku. Jego propozycja od początku wydawała się biec mimo jasno wytyczonej ścieżki, może trochę nazbyt jasnej, ponieważ momentami przewidywalnej. Nie był to jednak thrillera a historia zamykająca się w motywach sci-fi, więc można to wybaczyć. Szczególnie przez lekkość stylu, odpowiednie poprowadzenie klimatu i dzięki barwnym bohaterom, przy których czas się zatrzymuje i zachęca do poznania ich z bliska.

Tom Moore żyje na Czerwonej Planecie pogrążony w przejmującej samotności. Każdy jego dzień to bolesna rutyna. Jedna pewnego dnia na horyzoncie pojawia się statek. Nowo przybyli chcą zatrzeć wszelkie ślady bytności na Marsie a tym samym pozbyć się Toma. Nie spodziewają się natomiast nadchodzących problemów, które całkowicie pokrzyżują ich plany.

Bez wątpienia największym atutem jest główny bohater. Cichy, wycofany, momentami mocno koncentrujący się na własnych trudnych emocjach. Analizujemy jego zachowanie, działania, podejmowane decyzje, próbując jednocześnie zrozumieć motywy, którymi się kieruje w naprawdę nie łatwej sytuacji. Tuż za Tomem stoi sama intryga napędzająca wydarzenia, wiele pytań na które odpowiedzi pojawią się w późniejszej części lektury. Podejmiemy w międzyczasie kwestie moralne, społeczne a także oczekiwania wobec potencjalnej przyszłości choć będą to dość luźne rozważania, ponieważ opowieść jest typowo przygodowa, lekka i prowadząca przez pomysłową intrygę. 

Klimat zrobi swoje, historia potoczy się własnym rytmem, lektura zaskoczy prezentacją Marsa w nowej odsłonie. To książka w sam raz na spokojne popołudnie, która otwiera drzwi do nowego świata, pozwala oderwać myśli i wraz z głównym bohaterek pokonywać kolejne przeciwności. Ma pewne znamiona debiutu, ale na pewno nie żałuję wyboru, ponieważ kosmiczna przestrzeń w tym wypadku spodobała mi się bardziej niż zakładałam. 

sobota, 21 marca 2026

"Serce w butelce rumu" Oliwia Rolak

 
"Serce w butelce rumu" Oliwia Rolak, Wyd. Novae Res, Str. 342

 

Niebezpieczny sojusz może ocalić królestwo. Albo pociągnie je ze sobą na dno. 

 

A gdyby tak rzucić codzienne obowiązki i dać się porwać przygodzie? Zapomnieć na moment o problemach i walczyć z różnorodnymi przeciwnościami?

Nie wiedziałam czego mogę się spodziewać decydując się na powyższą lekturę, ale opis sugerował, że prawdopodobnie odnajdę wewnątrz nie małą ucztę dla mojej wyobraźni. Pełna nadziei dałam się więc namówić na podróż u boku głównej bohaterki i uważam, że to był naprawdę dobrze zainwestowany czas. Co prawda nie jest to przewrotna fabuła stawiająca na oryginalność, ponieważ porusza się na płaszczyźnie znanych schematów, ale robi to płynnie, emocjonalnie i w pełni wiarygodnie, więc nawet doza przewidywalności nie przeszkadzała mi w przerzucaniu kolejnych stron. 

Wojna opanowała Surean rozrywając go od środka. Królestwo jeszcze mocniej zarysowało granice między stolicami. Penelopa, władczyni złotego miasta, postanawia zrobić wszystko, by zakończyć konflikt. Zdesperowana zwróciła się o pomoc do władających potężną magią, ale jednocześnie tych, którzy zostali z jakiegoś powodu odrzuceni przez społeczeństwo. Czwórka wyznaczonych bohaterów będzie musiała ścigać się z czasem, by odnaleźć zaginiony przed wiekami artefakt. 

Fabuła zaskakuje mnogością wątków. Na przestrzeni całej akcji dzieje się naprawdę dużo. Spokojnie możemy przyjrzeć się wszystkim bohaterom, zrozumieć ich sens w fabule a także dalszą drogę wyznaczoną przez autorkę. To oni napędzają bieg wydarzeń i międzyludzkie relacje wydają się wychodzić na pierwszym plan, ale świat przedstawiony również zyskał odpowiednie kształty, by móc zaintrygować i jedynie magia została potraktowana trochę zbyt wzmiankowo, ponieważ chętnie bardziej wgryzłabym się w temat. Na korzyść książki przemówili jednak piraci, których wciąż w literaturze jak na lekarstwo a którzy mają w sobie coś tak intrygującego, że od początku koncentrują uwagę. 

Lekka, napisana tak, by czytelnik mógł się poczuć obecny na wszystkich płaszczyznach fabuły, niekoniecznie skomplikowana, ale na pewno ciesząca wyobraźnię. Pomysł dobry, potencjał też, sama twórczość autorki również rokująca pozytywnie na przyszłość. Jeśli więc szukacie przyjemnej odskoczni po ciężkim dniu w delikatnych fantastycznych tonach - warto dać jej szansę choćby dla pewnej bardzo charyzmatycznej piratki, która przywołuje szczery uśmiech!

piątek, 20 marca 2026

"Pomsta i pokuta Pauline" Louisa May Alcott

 
"Pomsta i pokuta Pauline" Louisa May Alcott, Tyt. oryg. Pauline's Passion and Punishment, Wyd. MG, Str. 160

 

Mroczna, dramatyczna, pełna emocji i intryg opowieść. 

 

Uwielbiam książki Alcott. Podążam jej drogą z każdą nowością, niezależnie czy jest to krótka czy długa forma, ponieważ z każdą radzi sobie wzorowo. Nie inaczej było w przypadku powyższej lektury, której jedynym mankamentem wydaje się ilość stron, ponieważ mimo pełnego zamknięcia podjętych wątków, była tak dobra, że pozostawiła apetyt na więcej. 

Historia jest subtelnie inna niż te, które autorka dała nam poznać do tej pory. Tutaj wydaje się, że nagromadzenie silnych, mrocznych emocji przepędza nadzieję na lepsze jutro. A jednak chodzi przede wszystkim o ukojenie nerwów, o wyrównanie rachunków, o wzięcie głębszego oddechu po dniach bezsilności zamknięte mimo wszystko w obyczajowej formie. Autorka z precyzją prowadzi nas przez przemyślaną intrygę, pozwala wejść w głąb umysły głównej bohaterki i brawurowo prezentuje akcje, prezentującą paletę uczuć zranionej kobiety.

Pauline miała inne plany wobec swojej przyszłości. Liczyła na szczęśliwy związek z Manuelem. On jednak boleśnie skrzywdził kobietę nieświadomie początkując przejmujący dramat. Chcąc żyć w bogactwie i dostatku odszedł od ukochanej, która po latach zdecydowała się udowodnić mu co stracił. I zrobiła to w podziwu godny sposób.

Krótkie opowiadanie idealne na jedno popołudnie pozwala nam postawić się na miejscu tytułowej bohaterki i wraz z nią podążać wyznaczoną drogą. Być może hasła o mrocznym dramacie nie odzwierciedlają w pełni fabuły, której wciąż bliżej do przyjemnej anegdotki niż typowego thrillera, ale pomysł był dobry a wykonanie jeszcze lepsze. Przewracałam strony dynamicznie analizując poczynania Pauline i obserwując konsekwencje jej decyzji, jednocześnie zachwycając się mocnym wątkiem psychologicznym podbijającym stawkę. Dużo w tej historii można wyłapać pomiędzy wierszami, ponieważ błyskotliwy styl autorki zapewnia nam wiele atrakcji, intryg oraz fabularnych twistów nie czujących ograniczenia niewielką ilością stron. 

Tylko kobieta zna ścieżki swojego zawiłego umysłu, który w tej powieści odegra rolę jednego z bohaterów. Pauline wykazując się talentem do manipulacji jako inteligentna bohatera nie jeden raz zaskoczy czytelnika a sama Louisa May Alcott po raz kolejny pokaże się od najlepszej strony. Niech Was nie zrazi krótka forma, ponieważ książka nosi znamiona głębokiej prozy wielowątkowej, która angażuje, wciąga i nie chce wyjść z głowy na długo po zamknięciu ostatniej strony. 

czwartek, 19 marca 2026

"Więcej dzieci nie pamiętam" Wiktoria Łoboda

 
"Więcej dzieci nie pamiętam" Wiktoria Łoboda, Wyd. Novae Res, Str. 400

 

Niektóre domy wznosi się na sekretach. I krwi. 

 

To miała być lektura na weekend - relaksująca, angażująca, na raz i do zapomnienia. A jednak! Wiktoria Łoboda bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła.

Dobra fabuła, która obroniła się kilkoma kluczowymi aspektami. Po pierwsze autorka wykazała się plastycznym stylem, który zaangażował mnie od pierwszych stron. Plastycznie, realnie przedstawione sceny od razu pozwoliły mi kluczyć między rodzącymi się intrygami a dalej było tylko lepiej, gdy poznałam bohaterów, ich moralne dylematy a także poczucie, że skrywają więcej niż chcą powiedzieć. I chociaż mam wrażenie, że więcej było tu chwil społeczno-obyczajowych niż niebezpiecznych zdarzeń to uważam, że całość zaprezentowała się bardzo apetycznie.

Eliza zatrudniła się w rezydencji Alencynowiczów jako pomoc domowa, ale jej celem nie była praca zarobkowa. Jako początkująca dziennikarka miała nadzieję napisać przełomowy artykuł o pracy służby. Nie sądziła, że trafi w sam środek zagadkowej intrygi. Szybko okaże się, że rodzina dziewczyny jest powiązana z jej pracodawcami a wszystko toczy się wokół przeszłości, której demony powinny zostać głęboko zakopane.  

Mam słabość do historii, w których akcja napędzana jest przez rodzinne sekrety. Lubię doszukiwać się powiązań między postaciami oraz szukać ukrytej na drugim planie prawdy. Tutaj dostałam nie małe pole do popisu, żonglowałam emocjami uderzającymi we mnie z każdej strony i badałam przeszłość mającą kluczowe znaczenie dla teraźniejszości. Główna bohaterka miała tendencje do pojawiania się w odpowiednich miejscach, w odpowiednim czasie, więc jesteśmy doskonale zorientowani w sprawie a nowe postacie wkraczające na scenę za każdym razem niosły ze sobą nowe pokłady niedopowiedzeń. Tak na czterystu stronach zapętlało się koło kłamstw prowadzących w ostatecznym rozrachunku do wybuchowego finału. 

Trochę thriller, trochę sensacja a minimalnie nawet saga rodzinna, czyli połączenie w sam raz do poczytania późnym wieczorem. Nie jest to propozycja dla fanów mocnych wrażeń, ponieważ akcja toczy się dość swobodnie i nie ma wielu szokujących momentów, ale mimo to całość czyta się z rosnącą przyjemnością i zainteresowaniem, chętnie towarzyszymy głównej bohaterce i dopatrujemy się powiązań pomiędzy bohaterami, którzy uparcie milczą. 

środa, 18 marca 2026

"Obrońca" Ana Huang

 
"Obrońca" Ana Huang, Tyt. oryg. The Defender, Wyd. Czwarta Strona

 

Musi przestrzegać zasad… ale dla niej złamałby wszystkie.

 

Nowa rozgrywka, zasady te same. Ana Huang nie zwalnia tempa i po raz kolejny zaprasza nas do romantycznej przygody podczas której wszystko może się wydarzyć.

Jak to często bywa w podobnych opowieściach - cała seria połączona jest niuansami, które pozwalają czytać według zainteresowania. Chronologia opiera się na niewielkich detalach, ale na pierwszym planie pojawiają się różne pary bohaterów. Wciąż jednak chodzi o emocje, walkę serca z rozumem, o miłość, która pokonuje wszystkie bariery. Styl Huang prowadzi nas przez nastrojową, klimatyczną przygodę wśród sportowej scenerii i zbliża do postaci za sprawą realnych opisów, zrozumiałych dramatów, słownych potyczek. Czy można zatem chcieć czegoś więcej?

Vincent, kapitan klubu piłkarskiego, nie spodziewał się, że sława i sukces przysporzą mu takich kłopotów. Zmuszony do zamieszkania z córką trenera wdał się w rozgrywkę, którą chciał wygrać za wszelką cenę. Brooklyn nauczyła się jak radzić sobie z pewnością siebie sportowców, ale jej towarzysz wydawał się aż nazbyt irytujący. Obydwoje nie wiedzieli co o sobie myśleć do czasu, gdy emocje wskazały im drogę.  

Fabuła jest prosta i łatwa do przewidzenia a jednak nie umniejsza to jej wartości. Dynamicznie poprowadzona, koncentrująca naszą uwagę na bohaterach z którymi bez problemu potrafimy się utożsamić od samego początku zachęca do szybkiego przerzucania stron. Głównym motywem będą romantyczne dylematy, ale opisane w sposób wiarygodny i na pewno nie przesłodzony, rozwijające się powoli, skupiające na wewnętrznych przeżyciach. Nie będzie łatwo, ponieważ w tle zagoszczą dramatyczne sceny, ale dzięki nim akcja nabierze rozpędu i odpowiedniej proporcji pomiędzy tym co przyspiesza bicie serca a tym co wpływa na wyobraźnię. Kontynuacja dorównuje poprzedniczce a może nawet wydaje się podnosić subtelnie poprzeczkę pod kątem dopracowania, prezentując się jako sportowy romans z kilkoma wątkami. Pomysłowe konsekwencje podejmowanych decyzji oraz inspiracja zwykłymi dnami zaowocowały lekturą zdecydowanie wartą poznania. 

Idealna towarzyszka po ciężkim dniu, która odrywa myśli, relaksuje i zapewnia kilka wieczorów przyjemnej, emocjonalnej przygody. Nie ucieka od schematów, ale powiela je w kojący sposób, więc mimo pewnej przewidywalnej nuty wciąż potrafimy zaangażować się w losy bohaterów i trzymać za nich kciuki. Zabawna, wyznaczająca dla postaci nowe ścieżki, pokazująca jak wszelkie decyzje w łatwy sposób wprowadzają chaos do poukładanego życia. 

wtorek, 17 marca 2026

"Equalibrum. Zwiastun Śmierci" Andrzej Dąbroś

 
"Equalibrum. Zwiastun Śmierci" Andrzej Dąbroś, Wyd. Novae Res, Str. 456

 

Śmierć nadciąga. Wypełznie z ciemności i zbierze żniwo. 

 

Miałam nosa! Od początku czułam, że to będzie dobra książka, więc zarezerwowałam sobie dla niej wolny wieczór. I to wystarczyło, ponieważ od pierwszej do ostatniej strony nie mogłam się od niej oderwać. 

Na wstępie pochwalmy autora za pomysł, który wydaje się wymykać schematom i budować własny obraz fantastycznego świata. Bez większych wyjaśnień otwierają się przed nami drzwi do dynamicznych zdarzeń i dopiero z czasem wychwytujemy detale rozjaśniające nam w głowie. Bardzo lubię taki zabieg, ponieważ mogę doświadczać wszystkiego wraz z bohaterami a tutaj, w tym przypadku, było to podwójnie przyjemne, ponieważ główne postacie intrygowały swoją przeszłością, przyciągały uwagę sposobem bycia a także poddawały w wątpliwość podejmowane decyzje. A na przestrzeni ponad czterystu stron było mnóstwo trudnych wyborów. 

Pożeracz Światów dawno temu zapragnął przejść władzę nad żywymi. Wówczas został pokonany i zepchnięty ku zapomnieniu. Czekał jednak w ukryciu na dzień swojego odrodzenia. Wiele stuleci później Alex zostanie powołany do odkrycia prawdy o tajemniczym świecie. Mając u boku Anastazję stanie naprzeciw niebezpieczeństwom, by przegonić wszechobecne cienie. Tylko czy zdąży na czas? I czy odnajdzie w tym swoje prawdziwe przeznaczenie?

Nie tylko motyw magicznego świata zawita na pierwszym planie, ponieważ tuż pod powierzchnią czaić się będą tematy polityczne, społeczne i kwestie moralne. Autor rozbudował swoją krainę na każdej płaszczyźnie, pokazał panujące w niej zasady a także w subtelny sposób skonfrontował to z naszą codziennością. Czytając o pokonywaniu kolejnych przeszkód, wraz z Alexem szukałam własnego miejsca oraz odpowiedzi na wiszące w powietrzu pytania i bawiłam się lepiej niż dobrze, gdy surowe otoczenie było zamknięte na moje prośby. 

To powieść pisana męską ręką, dojrzała, błyskotliwa, ale także bezlitosna. Dużo skrajnych emocji łączy się w spójną opowieść naszpikowaną niebezpieczeństwem oraz podstępnym losem. Andrzej Dąbroś pozytywnie mnie zaskoczył w pełni wykorzystując potencjał swojego pomysłu, zmieniając go w grę pełną pułapek, z odpowiednim klimatem, gęstą atmosferą oraz mylnymi tropami prowadzącymi nas do wybuchowego finału. Polecam!

poniedziałek, 16 marca 2026

"Chibineko. Niezwykła restauracja wspomnień" Yuta Takahashi

 
"Chibineko. Niezwykła restauracja wspomnień" Yuta Takahashi, Tyt. oryg. Chibinekotei no omoidegohan, Wyd. Rebis, Str. 208

 

Wzruszające historie i proste przepisy na podnoszące na duchu dania.

 

Japońska literatura wkrada się do serc czytelników w zaskakującym tempie. Patrząc jednak na książkę Yuty Takahashi trudno się temu dziwić, ponieważ jego lektura czaruje już od pierwszych stron. 

Szukając przyjemnej odskoczni od codziennych obowiązków sięgnęłam po propozycję bardzo niepozorną. Dwieście stron na jeden wieczór wydawało się kuszącą ofertą. A jednak z każdym kolejnym słowem dawkowałam sobie lekturę, próbowałam ją przedłużać czytając dokładniej niż potrzeba to co ukryte pomiędzy wierszami. Nie miałam ochoty opuszczać miejsca wykreowanego przez autora, chciałam natomiast jak najbliżej poznać bohaterów, ich troski, nadzieje oraz wraz z nimi zatopić się w tym wyjątkowym, serdecznym, roztapiającym serce klimacie. 

Wielu bohaterów, liczne problemy, wewnętrzne demony z którymi trudno sobie poradzić. Jedno miejsce, które wydaje się nieść ukojenie. W Chibineko każdy może liczyć na zrozumienie oraz wsparcie, na jeszcze jedną, ostatnią próbę kontaktu z bliskimi. Kai wraz z matką przygotowują posiłki o wyjątkowych właściwościach, które nie tylko wypełniają kubki smakowe, ale i leczą złamane serca. Jak to możliwe? Sami się przekonajcie! 

Urocza fabuła kryje w sobie coś znacznie głębszego, coś, co trafia w nasze najczulsze struny. Pokazuje ból po stracie w zupełnie nowej odsłonie, łagodząc rozstanie i pozwalając wziąć głębszy oddech. Traci przy tym subtelnie na wiarygodności, ponieważ jest bardziej mrzonką niż realnymi wydarzeniami, ale jednocześnie nie umniejsza to książce w żaden sposób. Właściwie pozwala czytelnikowi stanąć tuż obok bohaterów, wysłuchać ich dramatów, zrozumieć wszystkie problemy, ponieważ wielu z nas chciałoby wejść do podobnej restauracji i na własnej skórze doświadczyć tych wyjątkowych cudów. Lekkie pióro autora oraz swoboda z jaką tworzył przełożyły się na cztery krótkie opowiadania zwieńczone przepisami, które wystarczyły na poruszenie wyobraźni, choć przyznaję, że zaostrzyły również apetyt na więcej i nie miałabym nic przeciwko, gdyby książka liczyła sobie więcej stron.

Złożone postacie oraz ich trudne doświadczenia prowadzą nas przez opowieść pełną silnych emocji. Różnorodność tragedii sprawi, że każdy odnajdzie w tej lekturze cząstkę siebie a na pewno zauroczy się stylem autora oraz jego wyobraźnią. "Chibineko. Niezwykła restauracja wspomnień" to odpowiedź na traumę, trochę nostalgiczna, momentami smutna, ale od początku do końca przepełniona nadzieją, że po buzy zawsze wychodzi słońce. Zdecydowanie polecam. 

niedziela, 15 marca 2026

"Morderstwo w podróży" Merryn Allingham

 
"Morderstwo w podróży" Merryn Allingham, Tyt. oryg. Murder in a French Village, Wyd. Mando, Str. 320

 

A przy okazji rozwiązują mrożącą krew w żyłach zagadkę.

 

Nie ma nic przyjemniejszego niż lektura typowo przygodowa, do której nieoczekiwanie wkrada się kryminalna zagadka. Nasza wyobraźnia otrzymuje wówczas niebywałą ucztę, szczególnie, gdy pisana jest tak wytrawnie jak robi to Merryn Allingham.

Troszkę w stylu Agathy Christie, ale nie zapominając o własnym stylu, autorka snuje opowieść od której ciężko się oderwać. Klasyczna forma w połączeniu z charyzmatycznymi bohaterami prowadzi nas przez liczne zaskoczenia oraz pomysłowe sceny. Dobra zabawa to jedno, natomiast warto już na wstępie zaznaczyć, że proza Allingham wyróżnia się bardzo dużą inteligencja, więc pomiędzy wierszami przewija się wiele istotnych kwestii czy ponadczasowych wartości. 

Flora i Jack wyruszają na francuską prowincję, aby zaznać trochę spokoju. Matka mężczyzny po wielu latach ponownie kontaktuje się z nim i prosi o przyjazd. Marząc o pięknych polach lawendowych nikt nie spodziewa się problemów jakie pojawią się na miejscu. Przyjaciółka Sybil została zamordowana a matka Jacka wplątała się w sieć zawiłych problemów prowadzących do jej szybkiej zguby. Czy Flora na czas połączy kropki, by uratować ją przed złem? 

Prosta fabuła niesie ze sobą mnóstwo przyjemności. To już kolejna odsłona serii, którą możecie czytać dowolnie, ponieważ za każdym razem rozwiązujmy nową zagadkę. Co prawda będąc na bieżąco będziecie mieli lepsze spojrzenie na rozwój postaci Flory, która należy do grona moich ulubionych bohaterów, ale nawet nie znając jej wcześniejszych losów z miejsca obdarzycie ją sympatią. Tym razem kobieta będzie musiała zmierzyć się nie tylko z rozwiązaniem morderczej tajemnicy, ale i własnymi demonami przeszłości, ponieważ malownicza Francja przywoła to o czym Flora próbowała zapomnieć. Na pierwszym planie pojawi się wiele postaci rzucających cień na dalsze wydarzenia i każdy wyda się podejrzany, ponieważ wielu będzie wiedziało więcej niż zdecydują się ujawnić. I właśnie to w tym wszystkim będzie najlepsze: pomieszanie z poplątaniem, świadomie kontrolowane przez autorkę, które nam przyspieszy dech a fabule nada odpowiedniego dynamizmu. Całości dopełni piękna, spokojna, powoli rozwijająca się relacja pomiędzy właścicielką księgarni a pisarzem, więc nie zabraknie niczego a wszystkie wątki będą miały sens oraz wysoką jakość przekazu.

Malownicza Francja, bogate doświadczenia uczuciowe, wzloty i upadki w połączeniu z prywatnymi rozterkami. Merryn Allingham po raz kolejny udowadnia nam swój niepodważalny literacki talent serwując przygody pełne ekscytujących momentów. "Morderstwo w podróży" to idealny wybór na późne popołudnie, który pozwoli oderwać nam nasze myśli od codziennych obowiązków i wraz z bohaterami wyruszyć w stronę niebezpieczeństwa. Literacka uczta pełna ukrytych smaczków, która pokazuje, że z prostej historii można stworzyć coś nieszablonowego i w pełni zachwycającego. Intryga na poziomie, bohaterowie przebojowi i charyzmatyczni, emocje kontrastowe i idealnie dopasowane. Czy można chcieć czegoś więcej?

sobota, 14 marca 2026

"Więzi" Karolina Wilczyńska

 
"Więzi" Karolina Wilczyńska, Wyd. Czwarta Strona, Str. 378

 

W domu Wardeckich od dawna nie słychać już śmiechu.

 

Piękna powieść pisana silnymi emocjami, w której główną rolę odgrywają ludzkie tragedie. Przygotowani na to co może nastąpić dzięki pierwszej części cyklu zacieramy ręce w oczekiwaniu na równie imponującą kontynuację. 

Warto zachować chronologię czytania, ponieważ autorka stawia na ciąg przyczynowo-skutkowy. To co działo się wcześniej okazało się motywacją do kolejnych decyzji podejmowanych przez bohaterów. Jeśli jednak nie obca jest Wam proza obyczajowa i lubicie czytać o problemach, które otaczają nas na co dzień, gwarantuję, że obie książki przeczytacie w oka mgnieniu. Styl Wilczyńskiej charakteryzuje się bardzo dużą realnością, zarówno postacie jak i miejsca czy przeżywane momenty widzimy oczami wyobraźni, potrafimy postawić się w samym centrum wydarzeń i zrozumieć wszelkie dylematy, z którymi sami się kiedyś borykaliśmy. Dzięki temu już od pierwszych stron łapiemy wspólny język z fabułą i z przyjemnością przerzucamy kolejne strony. 

Dom Wardeckich nie należy do udanych. Zosia miała inne założenia, ale niestety wszystko okazało się bańką, która pękła zbyt szybko. Matka rozczarowała dziewczynę swoim zachowaniem, ojciec, który robił wszystko, by je pogodzić sam źle wszystkim pokierował. Na szczęście była też Emilia, której dom zawsze był otwarty i która miała dar pomagania zranionym kobietom. Ich losy połączyły się w kluczowym momencie, by pozwolić dziewczynie wejść na drogę ku lepszej przyszłości.

Opowieść o życiu piszącym własne scenariusze. Trudna emocjonalnie, ale jednocześnie niezwykle plastyczna i szybko wkradająca się do naszej wyobraźni fabuła kreśli problemy znane nam z prozy życia. Autorka snując przygody Zosi i bliskich jej postaci, pokazała całą paletę trudności do pokonania, które czasami próbują złamać człowieka, ale przede wszystkim kształtują jego charakter, uczą podejmowania właściwych decyzji lub wyciągania wniosków z popełnionych wcześniej błędów. Szczera historia jest idealnym przykładem życia, które rzadko bywa takie o jakim marzyliśmy a na jedną szczęśliwą chwilę zazwyczaj przypada znacznie więcej niepowodzeń. Jednak nie tylko Zosia będzie tutaj istotną bohaterką, ponieważ każdy kto pojawi się na pierwszym lub drugi planie będzie musiał przyjąć na siebie ciężar niespełnionych oczekiwań, pokazując jednocześnie czytelnikowi jak zmienia się człowiek pod naporem trudnych, czasami niemożliwych do odbudowania relacji.

"Więzi" to lektura, która angażuje nasz rozum i serce, rozkłada na czynniki pierwsze osobowości wszystkich bohaterów i pokazuje barwny przekrój charakterów różnorodnie radzących sobie z pojawiającymi się problemami. Szczera, wiarygodna i bardzo inteligentna książka pięknie wypełnia kwestie podjęte w pierwszym tomie. Każdy z nas w pewnym momencie stanął na rozdrożu nie wiedząc, którą drogę wybrać i tak jak bohaterowie, czuliśmy przerażeni możliwym konsekwencjami. To właśnie jednoczy nas z lekturą i sprawia, że nie możemy przestać o niej rozmyślać. 

piątek, 13 marca 2026

"Passenger Princess" Morgan Elizabeth

 
"Passenger Princess" Morgan Elizabeth, Tyt. oryg. Passenger Princess, Wyd. Czwarta Strona, Str. 384

 

Gdy Ava po kilku kieliszkach tequili wypełniała formularz konkursowy, nie sądziła, że właśnie zaczyna pisać własną bajkę.

 

Pomysłowa komedia romantyczna pełna przewrotnych scen. Bardzo niepozorna a jednak pozostająca w głowie na długo po zamknięciu ostatniej strony!

Lekka jak piórko fabuła porywa czytelnika w sam środek przyjemnych, radosnych zdarzeń. Przyznaję, że nie spodziewałam się aż tak dobrze poprowadzonej fabuły. Mając w głowie podobne historie zdecydowałam się przeczytać powyższy tytuł jako przerywnik pomiędzy innymi, cięższymi lekturami a bardzo szybko dałam się oczarować głównej bohaterce oraz jej niepodważalnej charyzmie. Autorka sprawnie manewrując pomiędzy schematami napisała własną, nietuzinkową opowieść o przewrotności życia, pokazując plusy i minusy realizacji marzeń. Dużo wiarygodności, uśmiechów oraz dobrej zabawy zmieściło się na prawie czterystu stronach. 

Ava nie sądziła, że czeka ją taki obrót zdarzeń. A jednak pod wpływem chwili wypełniła formularz, by zaraz stanąć na podium jako Miss Americana. Wyruszyła w trzymiesięczną trasę po wszystkich stanach mając u swojego boku ochroniarza, Jame'go. On naburmuszony i niechętny do współpracy robił wszystko, by trzymać ją na dystans. Ona umilając sobie czas doskonale bawiła się wystawiając jego nerwy na próbę. Nie spodziewali się, że tym sposobem zbudowali grunt idealny do głębszych emocji.  

Dobra, przyznaję, czytałam z wypiekami na twarzy. Uwielbiam takie historie! Szczególnie pisane tak smacznym, emocjonalnym, szczerym i inteligentnym stylem. Autorka zachęciłam mnie do lektury poprzez dużą realność zdarzeń, zatrzymała kreacją bohaterów a silnymi emocjami dopełniła dzieła. To taka urocza, lekko słodkawa komedia pomyłek, która jednak ma w sobie mnóstwo uroku i zamiast nużyć, rozgrzewa zmysły i przywołuje uśmiech. Ava z premedytacją działała na przekór oczekiwaniom, by troszkę tupnąć nogą i udowodnić swoją rację. Wyznaczyła tym drogę wartości, pokazała jak ważne jest walczyć o swoje, nie zatracić siebie mimo nieprzewidzianych okoliczności a także podążać za uczuciem, które być może i jest zakazane, ale jednocześnie bardzo potrzebne dla psychicznej równowagi. 

Podczas lektury poczułam się troszkę jak nastolatka przeżywająca swoje pierwsze głębokie uczucie. Nie naiwna a po prostu chłonna tych wszystkich nowych, wielkich, nie do końca zrozumianych uczuć. Morgan Elizabeth bardzo miło mnie zaskoczyła zarówno smacznym humorem jak i bohaterami z którymi potrafiłam łatwo się utożsamić. Wszystko w tej historii okazało się być na swoim miejscu, wykraczało poza znane granice i udowodniło, że mając w rękach wrodzony talent można stworzyć coś nieoczywistego na bazie znanych historii. Brawo!  

czwartek, 12 marca 2026

"Kobieta z pokoju jedenastego" Ruth Ware

 
"Kobieta z pokoju jedenastego" Ruth Ware, Tyt. oryg. The Woman in Suite 11, Wyd. Czwarta Strona, Str. 432


Ruth Ware powraca z elektryzującym thrillerem, w którym Lo Blacklock znów staje oko w oko z niebezpieczeństwem.

 

Ponownie wkraczamy do świata dziennikarki skazanej na wieczny chaos. Lo Blacklock wydaje się bowiem nieustannie przyciągać kłopoty. Dla niej to brak spokoju, dla nas - przygoda od której trudno się oderwać. 

Osobiście polecam zachować chronologię czytania, raz dla lepszego poznania głównej bohaterki i wgłębienia się w odpowiedni klimat, dwa dla samego stylu autorki, która pisze tak pomysłowo, że każda jej książka wydaje się żywym obrazem. Ware ma w sobie dużo inteligencji wynikającej z bacznego obserwowania otoczenia, dzięki czemu jej fabuła jest nie tylko w pełni wiarygodna, ale i bardzo emocjonalna. Thriller rozgałęzia się więc na kilka dróg, opisuje nie tylko lawinę zagadek do rozwiązania oraz licznych zaskoczeń, ale jednocześnie pozwala przeanalizować sylwetki bohaterów, poznać ich codzienność oraz zmierzyć się z trudnymi decyzjami. 

Lo przez moment wstrzymała się od pracy zawodowej na rzecz prowadzenia rodziny. Jednak zaproszenie do luksusowego hotelu położonego nad Jeziorem Genewskim należącego do pewnego miliardera miało być nową inwestycją w siebie. Niestety na miejscu spotka kobietę, która całkowicie pokrzyżuje jej plany i rozpocznie rozgrywkę na śmierć i życie, której wyznacznikiem będzie jak najszybsze odkrycie czającej się w mroku prawdy. 

Intensywna fabuła pozwala nam mocno zaangażować się w treść oraz doszukiwać się detali, które w odpowiednim momencie dopełnią całości. Lo zmienia się na naszych oczach, nie jest już tą samą kobietą, którą poznaliśmy w części pierwszej, ale wciąż z odwagą stawia czoła wyzwaniu oraz decyduje się rozwiązać sprawy na pierwszy rzut oka beznadziejne. Tym sposobem serwuje czytelnikom moc atrakcji, raz za razem uderzają w nas fabularnymi twistami a napięcie rośnie ze strony na stronę, gdy na światło dnia wychodzą szczegóły jakich nikt się nie spodziewał. To historia pełna pułapek, podszeptów oraz domysłów, która najbardziej przypadnie do gustu tym, którzy lubią manewrami między tym co widać a tym co dopiero się pojawi.

Dobra kontynuacja w której zauważalnie ewoluuje sylwetka bohaterki, z konkretnie zaznaczoną zagadką oraz towarzyszącymi nam na każdym kroku wyzwaniami. Ruth Ware nie zwalnia tempa, wyciąga asy z rękawa i stawia nas w obliczu pomysłowych zdarzeń. To idealna propozycja do poczytania po ciężkim dniu, która oderwie nas od codziennych obowiązków i pozwoli popuścić wodze fantazji. Thriller z elementami prozy życia, bohaterowie, którzy skrywają własne demony oraz wszechobecne niebezpieczeństwo. Czy można chcieć czegoś więcej? 

środa, 11 marca 2026

"Kryształowy deszcz" Marek Stelar

 
"Kryształowy deszcz" Marek Stelar, Wyd. Filia, Str. 400

 

Kiedy mówią ci, że jesteś sam przeciw wszystkim, uważasz, że masz jeszcze szansę. 

 

Seria z kriminalinspektorem Eilhardem Kurtzem zaczęła się z przytupem. Zastanawiałam się więc jak dalej potoczą się jego losy i czy kolejne przygody będą równie ekscytujące. Okazało się, że niezawodny Marek Stelar nie tylko podwyższył poprzeczkę, ale i przeskoczył ją z zapasem.

To nie jest taki typowy kryminał a powieść mocno rozbudowana, wielowątkowa, intensywna w swojej formie i jednocześnie bardzo inteligentna. Sięga dalej poza zbrodnię, mocno kombinuje w zagadce, by jej rozwiązanie nie przyszło nam zbyt łatwo, bawi się retro formą a wszechobecny mroczny, gęsty klimat pięknie dopełniał dzieła. Autor snuje fabułę na bazie domysłów, pozostawia tropy, którymi podążamy i jednocześnie kreuje bohaterów, których z przyjemnością rozkładamy na czynniki pierwsze. Czterysta stron w ten sposób czyta się w oka mgnieniu a jedynym mankamentem wydaje się apetyt na więcej i potrzeba kontynuacji serii. 

Przenosimy się do roku 1938, obserwujemy poczynania III Rzeszy, czujemy na sobie nadchodzącą powoli zimę. Nazistowska ideologia narzuca własne zasady co utrudni prowadzenie śledztwa w sprawie zamordowanego emerytowanego generała. Gwiazda Dawida wydrapana na ścianie ofiary będzie sygnałem do niełatwych działań a tajemnicza organizacja całkowicie przewartościuje wstępne założenia. Berlin stanie w obliczu rytualnych morderstw a nad mieszkańcami wisieć będzie widmo wielkiego przerażenia.  

Fabuła bazuje na dwóch kluczowych wątkach: pościgu za mordercą oraz historii dodającej całości wiarygodności oraz potrzebnych detali. Autor opisuje wiele ważnych kwestii inspirowanych prozą życia, pisze o polityce, sprawach społecznych, o zmianach zachodzących na przestrzeni lat. To pomaga mu postawić bohatera na skraju trudnych wyborów, opowiedzenia się po stronie tego co wypada lub tego co czuje, gdy system narzuca odgórnie trudne do zaakceptowania wartości. Pamiętajmy, że akcja rozgrywa się w czasach III Rzeszy, gdzie wolność indywidualnej jednostki nie była tak szeroko rozumiana jak w dzisiejszych czasach a sam Eilhard powinien reprezentować sobą prawidłowe przykłady. My natomiast z zachwytem czytamy o przełamywaniu barier, o podążaniu własną drogą, o pościgu za sprawcą z przekonaniem, że należy pytać tam gdzie nie wolno a każdy błędny krok doprowadzi do zguby. Stelar po mistrzowsku zbudowało napięcie i równie wybitnie przebił je w najmniej spodziewanym momencie. 

Bogate tło historyczne, mnogość wątków oraz skrajne, silne emocje, przełożyły się na adrenalinę podsycaną nieustannymi mylnymi tropami. Zabawa była przednia podczas przerzucania kolejnych stron, bohaterowie intrygowali swoimi zachowaniami a styl autora pobudzał w mojej wyobraźni barwne, żywe sceny. Pierwszy tom serii bardzo miło mnie zaskoczył, natomiast kontynuacja podbiła znacznie poziom, pokazując niekwestionowany talent Stelara oraz jego bystre postrzeganie świata. 

wtorek, 10 marca 2026

"Rudowłosa z Auschwitz" Nechama Birnbaum

 
"Rudowłosa z Auschwitz" Nechama Birnbaum, Wyd. Poradnia K, Str. 344

 

Mówiono jej, że rude włosy to przekleństwo i że zginie w Auschwitz. 

 

Trudna powieść o trudnych czasach napisana w iście epickim stylu. Koncentruje naszą uwagę wokół silnych emocji i nie wypuszcza z ramion na długo po zamknięciu ostatniej strony.

Trzeba przyznać, że spośród obozowych książek powyższy tytuł wskakuje na wyższy poziom. Do tej pory czytaliśmy bowiem o wszechobecnej tragedii, o smutku, rozgoryczeniu i bezsilności, i owszem, to wszystko jest tutaj obecne, ale autorka w mrokach przeszłości doszukała się również tych bardziej budujących, motywujących przesłanek. Na bazie kreacji głównej bohaterki zakreśliła siłę oraz determinację, postawiła przed nami wzór do naśladowania, jednocześnie pisząc książkę, która przenika do serca i rozumu w zaskakująco szybkim tempie. 

Obserwujemy losy osiemnastoletniej Rachie, która w roku 1944 za sprawą bezwzględnych nazistów szybko uczy się jak przetrwać. Wyrwana z przyjemnego życia, które znała trafiła do prawdziwego piekła na ziemi. I nic nie wskazywało na to, że będzie lepiej. A jednak silą woli, przez przekonanie do prawa życia jak każdy zwyczajny człowiek, młoda bohaterka podjęła wyzwanie, jedno, drugie, wszystkie po kolei, by mimo niepewnego jutra zawalczyć o swoje miejsce na ziemi. 

Fabuła jest poruszająca, ponieważ oparta na prawdziwych wydarzeniach. Birnbaum czerpiąc inspiracje z doświadczeń swojej babci odwzorowała z dokładnością wszystkich szczegółów serdeczność żydowskiej rodziny, więź wytworzoną przez wzajemne zaufanie oraz miłość a także panujące w ich domu zwyczaje. To zbliża do nich czytelnika i jeszcze mocniej wstrząsa, gdy wkracza pomiędzy nich śmierć. Sielanka szybko ustępuje miejsca obozowej rzeczywistości opisywanej z subiektywnej perspektywy młodej bohaterki, która przeszła przez okrucieństwo trzech obozów, doświadczyła bólu marszu śmierci i pożegnała przyjaźnie, które w sercu dramatu dawały siłę do dalszej walki. Nie była to zatem łatwa przygoda, ale nie żałuję ani jednego przeczytanego słowa, ponieważ tak wiele nauczyłam się na bazie losów Rachie i jej wielkiej charyzmy, że powrócę do tej książki zapewne jeszcze nie jeden raz. 

To opowieść o nierównej walce z demonem w ludzkiej skórze. Człowiek człowiekowi zgotował los jakiego nikt się nie spodziewał i chyba ten przełamany kontrast w przypadku fabuły wywołuje największy szok. Jednak należy przyznać, że Nechama Birnbaum wykazała się wielką delikatnością, zaskoczyła emocjonalnym i szczerym stylem a także zatrzymała mnie na dłużej świadomością, że wszystko o czym pisała było poparte prawdziwym życiem. Na ponad trzystu stronach obozowa lektura zmieniła się w obraz horroru w jakim nikt nie chciałby brać udziału będąc największą przestrogą, by nigdy nie powtórzyć czegoś podobnego. 

poniedziałek, 9 marca 2026

"Sunlight. Nasze sekrety" Devney Perry

 
"Sunlight. Nasze sekrety" Devney Perry, Tyt. oryg. Sunlight, Wyd. Czwarta Strona, Str. 362

 

Nieoczekiwane zauroczenie, magnetyczne przyciąganie i miłość, której trudno się oprzeć.

 

Wracamy na ranczo Haven River, by ponownie zmierzyć się z miłosnymi rozterkami. Czy i tym razem bohaterowie pozytywnie nas zaskoczą?

To opowieść romantyczna, ale w takim bardzo przyziemnym znaczeniu. Ukazująca problemy bohaterów, demony z którymi się borykają a dopiero później naprawczą siłę uczucia. Niewymuszona relacja kiełkuje na naszych oczach w subtelny, zrównoważony sposób a my chłoniemy wszelkie detale pojawiające się dookoła. Kontynuacja serii Perry to opowieść o innej parze, o nowej przygodzie z delikatnym akcentem tego co wydarzyło się wcześniej, więc zachowanie chronologii nie jest tutaj konieczne. Jeśli jednak jesteście romantycznymi duszami i lubicie dobrze napisane historie z tego gatunku - polecam obie książki. 

Akcja powieści rozgrywa się kilka lat po wydarzeniach z pierwszej części. Tym razem to Jax przejmie dowodzenie nad rodzinnym biznesem a pomagać będzie mu Sasha. On robił wszystko, by zwrócić jej uwagę. Ona chciała tam zostać tylko na chwilę. Nie dało się jednak powstrzymać chemii między nimi, szczególnie, gdy Jax potrafił rozbroić dziewczynę swoim zniewalającym uśmiechem. Tylko czy prywatne demony pozwolą na odłożenie ich na bok i sercowe zaangażowanie?  

Słowne przepychanki, dynamiczne dialogi, bohaterowie, których nie da się nie lubić. Autorka z uczuciem i serdecznością prowadzi nas przez opowieść, w której odnajdzie się każdy, ponieważ króluje tutaj proza zwykłych dni. Owszem, na pierwszym planie pojawia się romans, który jednak nieśmiało doprasza się o uwagę, ponieważ postacie nie do końca są przekonane co do poprawności tej relacji. Dlaczego? O tym musicie przekonać się sami, ponieważ Perry snuje wiele wątków, łączy je w spójną całość, buduje konkretną przeszłość i wypełnia ją odpowiednimi detalami, aby jej historia była świadoma oraz pobudzająca wyobraźnię. Sasha skrywając pewną tajemnicę wstrzymuje swoje uczucia, więc na wstępie wydaje się oschła i nieprzystępna. To jednak dowodzi jak ciekawie została poprowadzona jej postać, pełna sprzeczności oraz marzeń o znalezieniu własnego miejsca w świecie. Jax rozczula swoją charyzmą i jest typem mężczyzny charakterystycznego dla gatunku, więc niewiele mogę napisać, by nie zdradzić tego co najważniejsze, zapewnię jednak, że ich wspólna przygoda zdecydowanie warta jest bliższego poznania.

To co najlepsze w tej książce, to poczucie solidarności z bohaterami. Bardzo szybko odnajdujemy swoje miejsce w Montanie i trzymamy kciuki za pozytywny przebieg wypadków. Devney Perry pisze lekko i bardzo emocjonalnie, ułatwiając nam poznawanie kolejnych atrakcji a małomiasteczkowy klimat dopełnił dzieła. To romans rozgrzewający serce, szczery i zabawny kiedy sytuacja tego potrzebuje, ale przede wszystkim błyskotliwy oraz życiowy, mający swoją bazę w prawdziwym życiu. Jeśli więc lubicie historie w podobnym tonie - proza autorki Was nie zawiedzie. 

niedziela, 8 marca 2026

"Łąki kwitnące purpurą" Edyta Świętek

 
"Łąki kwitnące purpurą" Edyta Świętek, Wyd. Mando, Str. 384

 

Epicka opowieść o miłości i przetrwaniu w cieniu powstającej Nowej Huty. 

 

Powracamy do ulubionych bohaterów, by poznać dalsze losy ich krętych dróg. Czy tym razem życie będzie dla nich łaskawe i przyniesie odrobinę ukojenia?

Edyta Świętek pisze swoje serie z mocnym naciskiem na ciąg przyczynowo-skutkowy, więc polecam zacząć zgodnie z chronologią. Natomiast na starcie uprzedzam, że ten kto raz zdecyduje się na jej twórczość - przepadnie na całego. Wiem z doświadczenia! Baczne obserwowanie świata jest przelewane na karty powieści tworząc niezwykle złożone, realne, w pełni wiarygodne historie z którymi bez problemu potrafimy się utożsamić. I nie ma tutaj żadnego przerysowana, świadomego koloryzowania treści - są dramaty znane z prozy życia, trudne wybory oraz związane z nimi, czasami niemożliwe do odwrócenia, konsekwencje. 

Nowa Huta nieustannie zaskakuje. Niestety nie pozytywnie. Mieszkańcy szukają spokoju, chociaż codzienność tego nie ułatwia. Edward Marczyk przyjeżdża, by pomścić brata a rodzina Szymczaków będzie musiała uniknąć ciosów. Bronek rozerwany między przeszłością a teraźniejszością nie potrafi zdecydować w którą stronę powinno podążać jego serce. Złe wybory prowadzą do nieustannych kłótni. Julia natomiast będzie musiała wykazać się spostrzegawczością, gdy jako samotna matka będzie musiała ochronić siebie i dziecko przed tajemniczym nieznajomym. Czy losy ich wszystkich w końcu wskoczą na właściwe tory?

Wydaje się, że kontynuacja podnosi poprzeczkę i wypada jeszcze lepiej. Wielowątkowa fabuła kluczy pomiędzy losami licznych bohaterów i pokazuje nam jak kształtują się ich charaktery na bazie tego co doświadczyli. Dużo skrajnych emocji łączy się w spójną całość, gdy wraz ze wszystkimi przeżywamy chwile smutku, wzruszeń, obawy o bezpieczne jutro czy ulotnej nadziei, szczęścia, poczucia subtelnej równowagi. Na prawie czterystu stronach dzieje się naprawdę dużo, akcja jest dynamiczna i w odpowiednich momentach zaskakująca a my do samego końca nie jesteśmy w stanie przewidzieć jak ostatecznie potoczą się wszystkie losy. Lekkość stylu, odpowiednio dobrana forma a także duża plastyczność towarzyszą nam na każdym kroku podbijając stawkę a wszechobecny klimat PRL-u uwzględnia wszystkie potrzebne detale.

To przepiękna historia w której każdy z nas odnajdzie cząstkę własnej opowieści. Nostalgiczna, trudna, pokazująca doświadczenia codzienności, gdy za każdym razem jedno powodzenie przyćmiewa wiele innych wyzwań. Autorka z dbałością o szczegóły i podziwu godną precyzją prowadzi nas przez szereg problemów do pokonania, jednocześnie zaznaczając jak ważna jest w tym wszystkim akceptacja ze strony bliskich oraz ich bezinteresowne wsparcie. Jeśli więc szukacie sagi rodzinnej angażującej na wiele godzin literackiej uczty - oto idealna propozycja.  

sobota, 7 marca 2026

"Gdzie jesteś, siostrzyczko?" Max Czornyj

  
"Gdzie jesteś, siostrzyczko?" Max Czornyj, Wyd. Filia, Str. 304
 
 

Niepokojący thriller, którego nie da się zapomnieć.

 

Trudno jest przejść obojętnie obok najnowszej powieści autora, który nigdy nie zawodzi. Porzuciłam więc aktualnie czytane lektury na rzecz "Gdzie jesteś, siostrzyczko?" i to był strzał w dziesiątkę, ponieważ Max Czornyj po raz kolejny przeszedł samego siebie!

Ta książka to uczta sama w sobie. Każdy ruch postaci, każdy najmniejszy detal, wszystko miało odbicie w dalszych wydarzeniach. Misternie zaplanowana intryga co rusz podbijana mrocznym, gęstym klimatem, prowadziła mnie przez szereg zaskoczeń i trudnej do udźwignięcia, ale w pełni wiarygodnej, prozy życia. Czornyj uwielbia tupnąć nogą w najmniej spodziewanym momencie podbijając stawkę a w połączeniu z plastycznym, płynnym i momentami silnie emocjonalnym stylem (gdy sytuacja tego wymaga) otrzymujemy mieszankę wybuchową. Tak powstaje thriller, który wpływa na wyobraźnię i którego nie da się odłożyć choćby na moment. 

W jednym z luksusowych hoteli położonych w Beskidzie Sądeckim odbywa się walentynkowa kolacja. Goście są zachwyceni, obsługa staje na wysokości zadania, ale coś idzie nie tak i w pewnym momencie dochodzi do tragedii. Mijają miesiące a zagadka wciąż pozostaje nierozwiązana. Co stało się z córką właścicieli? I dlaczego w powietrzu wisi tak wiele niedomówień? Demony przeszłości uderzą z podwójną siłą i nie wszyscy udźwigną to brzemię. 

Warto zapamiętywać subtelne gesty i wyłapywać szczegóły, ponieważ autor prowadzi swoją opowieść w bardzo inteligentnym stylu. Z jednej strony kusi nas pomysłowym rozwiązaniem zagadki, z drugiej koncentruje naszą uwagę na codzienności otaczającej bohaterów, na prozie życia, która nie zawsze smakuje tak jakby się tego chciało. Odpowiednia dawka wiarygodności, złożone sylwetki postaci, mrok, sekrety, skrywane tajemnice, to wszystko buduje akcje pełną napięcia, dynamizmu, momentami wręcz dramatyzmu, pięknie się ze sobą komponując i zapewniając czytelnikowi kilka wieczorów (o ile nie zarwiecie dla tej książki nocy) przyspieszonego bicia serca. Autor wykorzystując elementy gatunku zrobił sprytny unik dodając coś od siebie, ale o tym musicie przekonać się sami!

Historia kompletna, dojrzała oraz w pełni przemyślana. Thriller inny niż wszystkie, ponieważ nie zamykający swoich rozdziałów tuż po rozwiązaniu zagadki. Czy w końcu możemy dostrzec co dzieje się za kulisami życia bohaterów? Bez wątpienia Max Czornyj po raz kolejny rozbija bank składając na nasze dłonie powieść ekscytującą oraz pobudzającą wszystkie zmysły, tak smaczną, że trudno będzie po niej znaleźć cokolwiek co utrzyma jej poziom. Jesteście gotowi na to co Was czeka? Spodziewajcie się niespodziewanego!