piątek, 24 listopada 2017

"Para idealna" Jennifer Echols

"Para idealna" Jennifer Echols, Tyt. oryg. Perfect Couple, Wyd. Jaguar, Str. 304

"Zamknij się i podziwiaj widoki."

Na twórczość Jennifer Echols trafiłam przez przypadek. Kiedy jeszcze nurt New Adult nie miał swojej nazwy i był po prostu powieścią dla młodzieży, pojawiła się książka "Dziewczyna, która chciała zbyt wiele" właśnie tej autorki. Zdecydowałam się na jej lekturę, ponieważ szukałam czegoś lekkiego, przyjemnego, gdzie miłość będzie grała pierwsze skrzypce i poczułam się pozytywnie zaskoczona wprawą z jaką autorka poprowadziła mnie przez jeden wątek za sprawą całej masy sprzecznych emocji. Od tamtej pory wszystkie książki Echols biorę w ciemno.

Lubię styl Jennifer Echols za lekkość i swobodę. Wiem, że nie muszę szczególnie skupiać się na rozgrywanych wydarzeniach i przedzierać przez zawiłe sieci nieporozumień między bohaterami, bo tak naprawdę wszystko zaczyna się i wyjaśnia na moich oczach. Autorka stawia wyłącznie na jeden główny motyw - miłość w jej książkach wiedzie prym, dostarcza mnóstwa pozytywnych wrażeń i zapewnia pocieszenie dla rozbitego serca. Nie trzeba włożyć wiele trudu w jej książki, by móc czerpać z nich maksymalną radość.

Także tym razem otrzymałam dokładnie to co oczekiwałam - piękna historię miłosną, w której różne perypetie bohaterów budziły we mnie zaciekawienie. Harper, uczennica ostatniej klasy liceum - narratorka i główna bohaterka - przedstawia się przed czytelnikiem jako niezwykle barwna osobowość. Wyróżnia się na tle swoich rówieśników charyzmą i indywidualnym podejściem do każdej sprawy. Nie boi się wyrażać swoich opinii i mieć własnego stylu a to zawsze wielki atut podobnych bohaterów, którzy nie giną gdzieś w schematyczności i monotonii własnych kreacji. Pech chciał, że jej spokojne i w miarę poukładane życie zaczęły przecinać pasma nieoczekiwanych niepowodzeń. Okazało się, że tytuł Idealnej Pary przypadł jej i Brody'emu, chłopakowi trudnemu w kontakcie, typowemu sportowcowi, który lubi bawić się dziewczynami. Różni ich wszystko, ale łączy jedno: obydwoje są już w związkach. Czy kontrast pomiędzy nimi zmieni wzajemne postrzeganie bohaterów czy wręcz przeciwnie, poróżni ich jeszcze bardziej?

Licealne perypetie młodych bohaterów to utarty już schemat. A jednak jeden z moich ulubionych. Gdy szukam odprężenia i lektury niezobowiązującej a jednak przyjemnej i wartej poznania - wybieram właśnie taką, gdzie wiem, że pozytywne emocje nie będą miały końca. "Para idealna" jest idealnym przykładem - dziewczyna z zasadami trafia na chłopaka, który nie ma żadnych i w plątaninie sporów oraz nieporozumień zaczyna nawiązywać się pomiędzy nimi nić porozumienia. W tle pojawiają się smutne odniesienia do rozwodu rodziców Harper, by nadać równowagę dla pozytywnych chwil, ale to jedynie ukłon w stronę stylu NA, a nie konkretny motyw tej powieści. Tutaj chodzi o to, by polubić bohaterów i zrobić wszystko, by życie ułożyło im się po ich myśli a właśnie tak jest - nie mogłam oprzeć się poczuciu, że muszę im kibicować, bo chociaż kreacja Harper i Brody'ego była typowym przedstawieniem bohaterów nastoletnich, którzy trochę naiwnie patrzą na niektóre sprawy, to obydwoje miało swoją własną historię i nieoceniony charakter czego nie mogłam pominąć.

"Para idealna" to drugi tom serii, ale historia dwójki bohaterów zamyka się w jednym tomie. Jennifer Echols napisała trylogię o przyjaciołach, a każdemu z nich poświeciła inny tom serii, dzięki czemu nie trzeba zachowywać chronologii by móc cieszyć się lekturą. A zabawy jest co nie miara, bo lekkość stylu autorki pozwala przeczytać lekturę w jeden wieczór i nie zapomnieć o niej szybko. Przede wszystkim za sprawą humoru i pozytywnego rozwoju wydarzeń. Może nie zaskakuje, nie pędzi akcją na złamanie karku, ale na pewno relaksuje i dostarcza mnóstwa pozytywnych wrażeń. A za to właśnie uwielbiam Jennifer Echols.

"Zamarznięte serca" Karolina Wilczyńska

"Zamarznięte serca" Karolina Wilczyńska, Wyd. Czwarta Strona, Str. 310

"Jedynym pragnieniem, jakie czułam, była chęć zniknięcia. Rozpłynięcia się, przestania istnieć."

Pierwszy śnieg już za nami, więc śmiało mogę sięgać po zimowe propozycje książkowe. Już czuję w powietrzu ten okres, kiedy idealnie sprawdzą się fabuły przyprószone śniegiem i topiące serca mimo panującego zimna. Bo jak wiadomo tam gdzie mróz na pierwszych stronach - z czasem przychodzi również ocieplenie klimatu.

Jeśli ciekawi Was chronologia serii Rok na kwiatowej, przyznam że sama rozpoczęłam swoją przygodę od drugiego tomu nie znając wcześniejszych wydarzeń. Czy słusznie postąpiłam - nie wiem, ale nie czułam się szczególnie poszkodowana podczas lektury. Serię łączą cztery bohaterki: Malwina, Róża, Wioletta i Liliana, którym jak przypuszczam, autorka postanowiła poświęcić osobne tomy. W pierwszej części czytelnik ma szansę poznać perypetię Malwiny, a w obecnej części - Liliany. I chociaż wszystkie kobiety przewijają się przez fabułę, każda z nich charakteryzuje się odmienną opowieścią.

Bardzo polubiłam postać Liliany. Zwyczajna kobieta, z własnymi słabostkami i nadziejami. Patrząca na świat z perspektywy realizmu i niekoniecznie realizująca własne marzenia. Obecnie stanęła w trudnej sytuacji, gdy w jej domu zagościła nastoletnia kuzynka. Kiedy kłopoty związane z dziewczyną zaczynają ją przerastać, Liliana postanawia przeprowadzić z kuzynką poważną rozmowę. Z niej dowiaduje się szokujących faktów - traumatyczne przeżycia dziewczyny widoczne są teraz jak na dłoni. Okazuje się nagle, że obie łączy tragedia. Czas zatem cofnąć się wstecz i wrócić do przeszłości by na nowo odpowiedzieć sobie na pytania, czy ich obecne decyzje zostały mądrze podjęte.

Chociaż Karolina Wilczyńska postawiła na powieść obyczajową nie zapomniała nawiązać również do trudnego tematu. Autorka klarownie ukazała cały tragizm sytuacji, w której nikomu nie było łatwo, ale należało w końcu stanąć przed obliczem wyzwania. Przeszłość upomniała się o uwagę i zmusiła także czytelnika do tego, by zaangażował się w rozgrywane wydarzenia. Na całe szczęście mogłam spojrzeć również na historię z pewnego dystansu, bo chociaż autorka wybrała pierwszoosobową narrację - podzieliła ją na przyjaciółki. Dzięki czemu nie tylko Liliana miała głos do wypowiedzenia się.

Zima zawsze zaskakuje, bo chociaż wiemy, że jest już niedaleko, przychodzi przeważnie w złym momencie. Podobnie jest z wydarzeniami z "Zamarzniętych serc". Mimo, że wyczuć można było, że coś wisi w powietrzu, nie spodziewałam się strony w jaką zmierzała fabuła. Uważam jednak, że to bardzo dobre nawiązanie do trudnego tematu w sposób bardzo ludzki i realny. Powieść jest idealną propozycją jako lektura na późny wieczór, kiedy marzymy wyłącznie o dobrej historii i kubku gorącej herabty.