środa, 28 września 2016

"Wszystko to, co wyjątkowe" Matthew Quick

"Wszystko to, co wyjątkowe" Matthew Quick, Tyt. oryg. Every Exquiste Thing, Wyd. Harper Collins, Str. 256

"A potem któregoś dnia zaczniesz szukać siebie w lustrze i nie będziesz w stanie się zidentyfikować - będziesz widzieć jedynie wszystkich innych. Będziesz wiedział, że zrobiłeś to, czego inni po tobie oczekiwali. Zasymilujesz się. Znienawidzisz się za to, bo będzie za późno."

Czasami po przeczytanej książce po prostu brakuje słów a czasami jest ich  zbyt dużo, by móc je poukładać w głowie. Zawsze taki mętlik wywoła u mnie książka tego autora - chciałabym powiedzieć tak wiele, a zazwyczaj trudno mi powiedzieć cokolwiek. Wiem jednak co jest tego powodem - niezaprzeczalnie dobra fabuła.

Tym razem Quick nawiązał do niezwykle ponadczasowego tematu poszukiwania samego siebie. Własna tożsamość nie zawsze wydaje się taka łatwa do zrozumienia jak można by przypuszczać. Wydawać by się mogło, że bycie sobą to nic bardziej prostego. Więc gdy pewnego dnia Nanette - do tej pory przykładna córka i wzorowa uczennica, zaczytuje się w lekturze, która z miejsca ją porywa coś w niej pęka. Pod wpływem chwili decyduje się na chwilę buntu, by poczuć na własnej skórze to co czuła ukochana bohaterka niesamowitej książki. Jednak czy wcielanie się w czyjąś rolę jest takie proste?

Nanette to dziewczyna, która ma mnóstwo różnych oblicz. Na początku nie zdobyła mojej sympatii i mogę otwarcie napisać, że jej charakter nie wzbudzał we mnie żadnego zaciekawienia. Pierwsze strony historii przedstawiły mi nijaką dziewczynę bez żadnych ambicji, której jedynym celem jest spełnianie oczekiwań innych. Ale jednak coś się w niej przełamuje i chociaż robi to nieudolnie, zaczyna przeciwstawiać się niepisanym zasadom, które zawładnęły jej życiem. W tym momencie autorka zmienia się zupełnie, staje się bardziej ludzka, rzeczywista i postrzeganie jej postaci zmienia się w oczach czytelnika bardzo szybko.

Autor zmusza swoich czytelników by czytali między wierszami, doszukiwali się podwójnych znaczeń, odpowiedników fikcji literackich w realnym świecie i - co najważniejsze - podążali własną drogą nie zapominając przy tym o wartościach istotnych dla współczesnego świata. Na przykładzie Nanette pokazał jak trudno zmienić się w kogoś innego i chociaż zewnętrznie możemy wywrócić nasz świat do góry nogami, to w środku wciąż możemy być tac sami - zagubieni, samotni, potrzebujący zrozumienia. Możemy oszukiwać się, że nigdy nie udawaliśmy kogoś kim nie jesteśmy, jednak czy to na pewno prawda? Sięgając po "Wszystko to, co wyjątkowe" łatwo zorientujecie się, że wystarczy chwila, by jedna decyzja nieodwracalnie zmieniła nasze życie.

Matthew Quick jest mistrzem w przelewaniu na papier emocji, które najpierw budują odpowiednie napięcie a następnie trafiają w czytelnika z siłą pocisku. Zawsze zaskakuje mnie prawdziwość historii, które wychodzą spod pióra autora, więc i tym razem historia książki "Wszystko to, co wyjątkowe" zrobiła na mnie piorunujące wrażenie. Bez dwóch zdań Quick to mistrz w pisaniu powieści młodzieżowych przesiąkniętych ponadczasowymi wartościami. Gorąco polecam!

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Harper Collins.

wtorek, 27 września 2016

"Manwhore" Katy Evans

"Manwhore" Katy Evans, Tyt. oryg. Manwhore, Wyd. Kobiece, Str. 400

„Żadna historia nie została opowiedziana w ciągu jednego dnia. Żaden sekret nie został odkryty w godzinę. Nic trwającego nie zostało zbudowane na jednym momencie.”

Powieści erotyczne to gatunek trzeba lubić, bo jeśli z miejsca nastawicie się, że to nic nie warte historie - za nic nie będziecie cieszyć się lekturą. Wiem, że rządzi się swoimi prawami, ale jeśli potraktujecie go z przymróżeniem oka to docenicie daną lekturę. "Manwhore" bardzo dobrze nadaje się na rozpoczęcie przygody z powieściami erotycznymi, bo łączy w sobie wszystkie te pozytywne cechy, które jednak skłaniają do czytania podobnych powieści.

Podobno wszystkie książki tego gatunku zbliżają się do Grey'a i bazują na znanej całemu światu powieści James. To stwierdzenie na wyrost i ja nie jestem jego fankom. Bądźmy szczerzy: każdą książkę traktujmy jako indywidualną historię a nie coś, co już powstało. Książka Evans wcale nie przypomina Grey'owej historii a jednak trzyma poziom i intryguje - jest zdecydowanie, zdecydowanie lepsza!

Autorka ma bardzo sprawną rękę do tworzenia mocnych, balansujących na granicy scen, które uderzają w czułe punkty każdego czytelnika i na moment rozpalają jego zmysły. Przyznaję, że trudno oderwać się od lektury, która raz za razem wywołuje w czytelniku całą masę emocji - od zaintrygowania rozgrywaną akcją, przez polubienie głównych bohaterów, po zaangażowanie emocjonalne w fabułę. W tej historii wszystko zazębia się jak dobrze naoliwiona maszyna - bohaterowie przypominają zwykłych ludzi, z trochę niezwykłym życiem, ale da się ich lubić i z przyjemnością śledzi się ich dalsze losy a fabuła chociaż nie prowadzi zbyt wielu wątków jest konkretna i rzeczowa, nie ma tak, że jedna akcja została pominięta na rzecz drugiej.

"Manwhore" kryje w sobie wielkie pokłady emocji, których poznawanie krok po kroku okazało się dla mnie naprawdę dobrą przygodą jak to bywa w przypadku książki dla kobiet. Nie wiem czy to stopniowanie napięcia czy może solidne dopracowanie każdego elementu fabuły sprawiły, że książka mnie oczarowała, ale jedno jest pewne - nie podejrzewałam, że to będzie taka dobra powieść. Bohaterowie wchodzą w dorosłe życie z przytupem i dążą do realizacji swoich celów mimo przeszkód i chociaż los pcha Rachel w objęcia Malcolma, nie zapominają, że życie jest życiem i należy je dokładnie wykorzystać. 

Kobiece wdzięki igrają sobie z dumą mężczyzny, który nie dopuszcza do siebie żadnych uczuć. Emocje kotłują się jak szalone, uparcie próbując wydostać się na światło dnia. Akcja stopniowo podąża na przód, by w finale położyć czytelnika na łopatki. Czy można chcieć czegoś więcej? "Manwhore" to powieść z krwi i kości - za nic nie da się jej oprzeć!
http://www.taniaksiazka.pl/manwhore-katy-evans-p-774841.html