czwartek, 22 czerwca 2017

"MMA Fighter. Szansa" Vi Keeland

"MMA Fighter. Szansa" Vi Keeland, Tyt. oryg. Worth the Chance, Wyd. Kobiece, Str. 367

"Na szczęście nie nawiedzają mnie już wizje historii, którą muszę opisać."

Vi Keeland powróciła z drugą częścią serii o zawodnikach MMA - śmiało można czytać ją bez znajomości poprzedniego tomu, bo to jedna z tych historii która z tomu na tom opowiada o przygodach innych bohaterów.

Tym razem na pierwszoplanowe role autorka wytypowała Olivię i Vince'a, którzy chyba nie mogliby być bardziej od siebie odlegli. Ona - dziennikarka z krwi i kości , która realizuje się zawodowo i nie ma ochoty na związki z nieodpowiedzialnymi mężczyznami. On - rasowy sportowiec, dla którego najbardziej liczy się adrenalina. W żyłach buzuje mu krew przed każdym wejściem na ring. A jednak przekorny los pcha ich w swojej objęcia w najmniej oczekiwanym momencie. W dodatku poznali się już siedem lat wcześniej, a żadne z nich nie wspomina tego spotkania dobrze. Czy upływ czasu może zmienić niechęć pomiędzy nimi w płomienne uczucie?

Autorka zasmakowała w gatunku powieści erotycznych i na jej motywach przewodnich oparła swoją serię. Przyznaję, że jest ona w pewien sposób schematyczna, bo wciąż uparcie bazuje na utartych już schematach: nikt nie chce miłości, która i tak bardzo szybko odnajduje drogę do ich lodowych serc burząc mury i rzucając bohaterów w ramiona płomiennej miłości. Tylko czy właśnie nie za te schematy lubimy tą serię? Myślę, że trudno jest wymyślić coś świeżego w momencie, gdy wszystkie pomysły zostały już wykorzystane. Keeland podążyła śladami sportu porzucając wizerunek bogatego milionera na rzecz oddanego pasji mężczyzny naznaczonego problemami z przeszłości. Tu też robi się ciekawie, bo Vince nie jest tylko typowym macho szukającym poklasku, ale i człowiekiem naznaczonym piętnem problemów z którymi przyjdzie się zmierzyć Olivii. 

Mieszanie erotyki z motywem new adult to pomysł, który od jakiegoś czasu króluje wśród podobnych powieści. Czy się sprawdza? Wszystko zależy od tego kto zabiera się do pisania, ale to chyba problem wszystkich gatunków - dobry pisarz jest w stanie wymyślić coś z niczego, a zły... No właśnie, zły niewiele potrafi. Vi Keeland na całe szczęście odnalazła się gdzieś pośrodku, bo choć nie uważam, ją za wybitną pisarkę to lubię jej książki i dostrzegam w nich pewien potencjał. Tym bardziej, że jej seria zyskała trochę w moich oczach, bo drugi tom okazał się znacznie lepszy od pierwszego. Perypetie miłosne Olivii i Vince'a okazały się nie tylko ciekawsze, ale i bardziej dopracowane, warte uwagi, gdzie nie tylko płomienny romans królował w fabule, ale i inne, pomniejsze wątki na których warto było zwrócić uwagę.

"Szansa" to warta uwagi kontynuacja, choć obawiam się, że zginie w tłumie jej podobnych. Nie wyróżnia się niczym szczególnym co jest niestety jej kluczowym minusem, ale są też atuty o których warto pamiętać. Historia jest ciekawa i dopracowana, bohaterów można łatwo polubić a fabuła została wzbogacona o trudne wydarzenia z przeszłości. Delikatnie nakreślony sekret dodał historii uroku i dzięki temu pojawiło się też sporo emocji. A jeśli łączy się je z płomienną miłością - cóż - wówczas dzieją się rzeczy warte uwagi. Lektura idealna na lato, której śmiało można poświęcić całą uwagę w upalne popołudnie. Skusicie się zatem?


środa, 21 czerwca 2017

"Dziewczyna z nagietkowym szalem" Susan Meissner

"Dziewczyna z nagietkowym szalem" Susan Meissner, Tyt. oryg.A Fall od Marigolds, Wyd. Kobiece, Str. 368

"Wszystko co piękne, ma do opowiedzenia swoją historię."

Kiedyś trzymałam się z daleka od typowo kobiecych książek. Byłam przekonana, że to nijakie czytadła, które nie dostarczą mi żadnej przyjemności z lektury. Dzisiaj mam nauczkę, bo wiem, że przez swoje uprzedzenia na pewno straciłam kilka dobrych powieści. Dlatego dziś nie oceniam, tylko wybieram wszystkie potencjalnie ciekawe lektury i dopiero po przeczytaniu decyduję czy były złe, czy też nie. Tak trafiłam na piękną historię "Cytrynowy sad" czy też obecną "Dziewczynę z nagietkowym szalem".

Powieść rozpoczyna przygodę dwóch kobiet, która okazała się dla mnie wyjątkową i pouczającą historią. Jestem pewna, że długo o niej nie zapomnę, bo choćbym nawet chciała doszukać się minusów tej lektury - nie znalazłam ich. Dopracowani bohaterowie, przygoda na przestrzeni stu lat i ponadczasowe prawdy to motywy przewodnie tej wyjątkowej lektury od której po prostu nie sposób się oderwać.

Fabuła rozpoczyna się w roku 1911, kiedy to Clara, młodziutka pielęgniarka traci w wyniku pożaru swojego ukochanego Edwarda. By zapomnieć o tragedii oddaje się pracy i nowo poznanym osobom - pracuje przy pomocy imigrantom i tam też poznaje tajemniczego mężczyznę cierpiącego z powodu straty żony. Łączy ich ból, ale i pewna tajemnica mocno namąci w ich życiu, kiedy uwagę Clary przykuje nagietkowy szal, a tuż po tym - pewne dokumenty, które okażą się przełomem w ich życiu. Tuż po tych wydarzeniach przechodzimy do roku 2011 i poznajemy Taryn, kobietę tęskniącą za mężem, który zginął już 10 lat temu. Pech chciał, że padł ofiarą ataku na World Trace Center, a strata dla kobiety była tak szybka i drastyczna, że do dziś nie potrafi się z nią pogodzić. Jednak jest też tajemniczy mężczyzna, który uratował jej wtedy życie. Dziś na nowo przypomina sobie jego osobę, bo niedługo odegra on w jej życiu ponownie kluczowe znaczenie.

Jak widzicie powieść mocno osadzona w realiach tragedii i utraconej miłości na pierwszy rzut oka powinna być smutną historią przepełnioną bólem i stratą. W rzeczywistości wcale się tego nie odczuwa, bo jest w tym też dużo nadziei pozwalającej wierzyć, że po burzy zawsze wychodzi słońce. Autorka doskonale radzi sobie w żonglowaniu emocjami i plastycznie przedstawić czytelnikowi wszelkie prawdy na temat życia - poczucie winy, tęsknotę czy samą niespełnioną miłość, która zdecydowanie zbyt szybko została przerwana. Jak odnaleźć się w życiu, kiedy został nam brutalnie odebrany jego sens? Czy można iść samemu przez życie, skoro zawsze robiło się to w duecie? Czy miłość warunkuje dalsze szczęście? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie podczas lektury i dostrzeżecie poprzez losy głównych bohaterek jak wielka jest potęga kobiet i jak wiele dają one od siebie.

Nagietkowy szal odegrał w tej powieści kluczową rolę, ale nie zdradzę Wam jego znaczenia. Musicie poznać je samemu i wówczas - możecie mi wierzyć - zrozumiecie całą magię tej historii. Susan Meissner napisała piękną historię o sile kobiet i o niespełnionych uczuciach, które kiedyś mogą odrodzić się na nowo, jeśli tylko odpowiednio o nie zadbamy. Pełna tajemnic, ciekawych zwrotów akcji i wyrzeczeń powieść wzruszająca i intrygująca. Zdecydowanie nie zasługuje na miano zwykłego kobiecego czytadła - jest w niej głębia i mądrość, obok których nie można przejść obojętnie. Polecam!