czwartek, 2 kwietnia 2020

"Nasze wszystkie światła" Jamie McGuire

"Nasze wszystkie światła" Jamie McGuire, Tyt. oryg. All the Little Lights, Wyd. Kobiece, Str. 488

Wzruszająca i pełna zwrotów akcji opowieść o przyjaźni i stracie z tajemniczą zbrodnią w tle.

Przyjaźń wystawiona na próbę, doświadczenia życiowe które wszystko odmieniły. Czy młodzi bohaterowie odbudują to co stracili?

Pamiętacie powieść "Piękna katastrofa"? Historię w stylu New Adult, bardzo poruszającą i dobrze napisaną? Taką, od której trudno było się oderwać? Ja pamiętam i do dziś bardzo miło ją wspominam dlatego z przyjemnością i rosnącymi nadziejami na to, że otrzymam coś równie dobrego o ile nie lepszego sięgnęłam po najnowszą powieść autorki "Nasze wszystkie światła".

Ta powieść to połączenie romansu, nurtu New Adult oraz subtelnego klimatu thrillera czy nawet kryminału (bardzo niewielkie ilości) jeśli weźmiemy pod uwagę tragedię do której dochodzi w trakcie lektury. Jednak przede wszystkim skupiamy się na trudnych relacjach pomiędzy głównymi bohaterami, obserwujemy ich problemy wieku dorastania, emocje jakie im przy tym towarzyszom oraz nastawienie na wzajemną relację. Całość nie jest jednak monotonna, nastawiona wyłącznie na jeden temat, ponieważ autorka serwuje nam sporo wątków pobocznych, które w trakcie czytania łączą się w konkretną całość, dzięki czemu otrzymujemy dojrzałą historię przy której można spędzić miłe chwile.

Nie brakuje emocji co bardzo lubię w podobnych historiach. Jeśli tak jak ja polubicie głównych bohaterów to na własnej skórze poczujecie to jak ciężko jest im na nowo odbudować utraconą relację. Elliott i Catherine poznali się gdy byli dziećmi a wiadomo, że w wieku kiedy nikt nie ma przed niczym oporów buduje się najlepsze przyjaźnie. Jednak ich drogi się rozeszły, on opuścił miasto w dniu, kiedy ona potrzebowała go najbardziej i to pozostawiło w niej gorycz porzucenia. Po latach spotkali się na nowo, ale to już nie było to, czas zatarł pomiędzy nimi dawne emocje i chociaż próbowali to nie łatwo było im rozpocząć tą przyjaźń co kiedyś.

Jamie McGuire wiedziała co robi pisząc swoją powieść i to widać od pierwszej do ostatniej strony. Serwuje nam dojrzałych bohaterów z którymi bez problemu można się utożsamić oraz nawiązuje do współczesnych problemów pokazując, że nic nie jest czarne czy białe. Powrót chłopaka do miasta burzy spokój Catherine, która pomaga swojej mamie w prowadzeniu pensjonatu, ale nie można odebrać mu zaangażowania, gdy robi wszystko by odzyskać zaufanie dawnej przyjaciółki. Otrzymujemy zatem prosty wątek romantyczny, który nie jest przesłodzony czy nachalny a wręcz naznaczony tragedią, gdy wszyscy w mieście oskarżają Elliotta o coś czego nie zrobił.

Podoba mi się pomysł i jeszcze bardziej wykonanie. Nie jest to co prawda powieść, która wywraca nasze życie do góry nogami, ale całość dobrze się czyta, nawet nie wiem kiedy zamknęłam ostatnią stronę i na tyle mocno zżyłam się z bohaterami, że postanowiłam zrobić sobie na chwilę przerwę od czytania innej książki. "Nasze wszystkie światła" powoli zakrada się do serca i umysłu czytelnika, ale umiejętnie, przez co pozostała ze mną na dłużej z czego ogromnie się cieszę. Pośród wszystkich nowości ta zasługuje na największa uwagę.

środa, 1 kwietnia 2020

"Ostatnia walka" Rachel E. Carter

"Ostatnia walka" Rachel E. Carter, Tyt. oryg. Las Stand, Wyd. Uroboros, Str. 512

On jest Czarnym Magiem, a ona zdrajczynią. 

Nadszedł czas ostatniego pojedynku, wyrównania rachunków i odnalezienia swojego miejsca w świecie. Czy Rachel E. Carter spełni nasze oczekiwania wobec zakończenia serii?

Pamiętam dzień pierwszej zapowiedzi "Pierwszego roku", czyli startowego tomu serii Czarny Mag. Kręciłam wtedy nosem, narzekałam, że znowu pojawia się marna kopia Harry'ego Potter'a, że powielają schematy. Dopiero po lekturze zobaczyłam jak bardzo się pomyliłam. To faktycznie powieść o magii, ale zupełnie inna, oryginalna, z powiewem świeżości. Historia, która żyje w nas od pierwszej do ostatniej strony a losy bohaterów nawet przez moment nie są nam obojętne. 

Teraz przyszedł czas, by zakończyć przygodę Ryiah i dowiedzieć się jaką odegra rolę w tytułowej ostatniej walce. Przez trzy wcześniejsze tomy śledziłam dzielną dziewczynę, która nie bała się stawić czoła przeciwnością i także w czwartej finałowej części Ry nie zmieniła się w tym postanowieniu. Jednak z perspektywy czasu widzę, że zaszło w niej wiele pomniejszych zmian - wydoroślała, zaczęła podejmować bardziej świadome decyzje, uczyła się na błędach. To wielka przyjemność obserwować taką książkową ewolucję, ponieważ dla czytelnika to znak, że i autorka w pełni zaangażowała się w swoje dzieło.

Nie mogę zdradzić zbyt wiele jeśli chodzi o samą fabułę, ale jedno powiem: akcja gna na złamanie karku! W ostatnim tomie dzieje się tyle, że strony przewracają się same. Carter zamyka wcześniej podjęte wątki, wprowadza wyjaśnienia, pokazuje ostateczne losy drugoplanowych bohaterów oraz prowadzi do ostatniej rozgrywki Ry i robi to w taki sposób, że wszystko jest racjonalne, spójne a przy tym niesamowicie wciągające. Nie brakuje emocji, wzruszeń, subtelnego uśmiechu oraz początkowej tęsknoty za tym co odchodzi. 

Na własnej skórze czułam to, co dręczyło Ryiah a problemy z jakimi mierzyła się ta bohaterka nie były łatwe. Dręczona przez serce i rozum jednocześnie musiała wybrać pomiędzy miłością a obowiązkiem. Walczyła z najpotężniejszym Magiem w królestwie, pomagała rebeliantom i próbowała zwieść własnego męża. To trudne wybory, których konsekwencje będą ciężkie do zniesienia dla każdego, ale na tych motywach została zbudowana idealna część łącząca i zamykająca jednocześnie wszystkie wątki. Jestem bardzo zadowolona z tempa akcji, dopracowania i ostatecznej kreacji bohaterów.

Zazwyczaj kiedy trzymam w rękach ostatni tom serii, która bardzo mi się podobała czuję nostalgię. W przypadku "Ostatniej walki" czuję przede wszystkim dumę, że Rachel E. Carter tak dobrze poradziła sobie z finałem tej wielkiej przygody. Magia, niebezpieczeństwo i zaskakujące wybory to niby powielony schemat, ale tak umiejętnie poprowadzony, że nie sposób oderwać się od lektury. Jeśli nie znacie wcześniejszych tomów teraz to najlepsza okazja, by nadrobić zaległości.