niedziela, 31 marca 2024

"The Name Drop" Susan Lee

 
"The Name Drop" Susan Lee, Tyt. oryg. The Name Drop, Wyd. Harper Collins, Str. 320

 

Czy uda im się uniknąć wykrycia, a co za tym idzie – katastrofalnego skandalu?

Oto przed nami lektura, w której każdy czyn bohaterów będzie miał konkretne znaczenie. Lekka jak piórko a jednak w jakiś sposób motywująca do działania, która udowadnia, że droga do realizacji własnych planów jest kręta i pełna przeciwności.

Susan Lee osadziła swoją fabułę w gatunku New Adult, pisząc o losach młodych dorosłych, którzy musieli konfrontować się z dorosłym życiem. Opisała skomplikowaną relację, która zmusza nas do intensywnego myślenia, a zaczerpnęła swoją inspirację z prozy życia i na tej bazie stworzyła w pełni wiarygodną opowieść. Czytamyzatem o losach postaci zaskakująco dobrze przypominających nas samych, którzy dążą do realizacji założonych wcześniej celów. To ambitne sylwetki nastawione na sukces, które w niespodziewanym momencie musiały poradzić sobie z rozterkami sercowymi, ale o tym musicie przekonać się już sami.

Elijah przyjechał do Nowego Jorku na staż do firmy swojego ojca. Miał być tutaj traktowany jak król i jak przyszły dyrektor. Oczekiwania okazały się zgoła inne. Jessica przyjechała na staż do Nowego Jorku pełna zapału i nastawienia na lepsze jutro. Chciała powoli piąć się po szczeblach zawodowej kariery a jednak już na starcie została potraktowana jako przyszła pani dyrektor. Zamieszkała w jednej kamienicy z Elijahem i jak się szybko okazało, ktoś pomylił ich nazwiska. Tym sposobem przyszło im zamienić się rolami. Elijah oraz Jessica postanowili nie wyprowadzać nikogo z błędu, kontynuując działania w przypisanych im rolach. Trochę na podstawie motywu księżniczki i żebraczki obserwujemy zatem jak dwa światy konfrontują się w jednej rzeczywistości i jak zmieniają się myślenia dwóch skrajnie różnych bohaterów, gdy zawodowe cele zaczynają kolidować z sercowymi rozterkami.

Muszę przyznać, że autorka miło zaskoczyła mnie pomysłem na fabułę. Wykorzystała bajkowy motyw a jednak jej historia okazała się w pełni przyziemna. Bohaterowie walczyli z własnym uczuciem i nie chcieli dopuścić się zmian jakie zawisły nad ich głowami, ponieważ bali się związanych z tym konsekwencji. Każdy z nich radził sobie także z prywatnymi demonami, które popychały ich w ramiona aktualnej sytuacji a tym samym stali się jeszcze bardziej wiarygodnymi sylwetkami, ponieważ czytelnik doskonale rozumiał wszelkie zawahania czy podejmowane błędy. Na bazie prostej i uroczej lektury autorka sięgnęła zatem po kilka wartościowych, współczesnych motywów i tym sposobem napisała fabułę przyjemną dla serca i angażującą dla rozumu.

"The Name Drop" prezentuje się lepiej niż dobrze a z każdą kolejną stroną czytelnik ma poczucie dobrze zagospodarowanego czasu. Susan Lee składa na nasze dłonie dojrzałą historię o podwójnym znaczeniu, z której każdy z nas wyciągnie inne wnioski. Z jednej strony czytamy o perypetiach młodych bohaterów wchodzących w dorosłe życie, którzy znaleźli się w nietypowej sytuacji, z drugiej obserwujemy jak zmieniają się ich plany a także oczekiwania wobec przyszłości. Wszystko to otoczone zostało pozytywnymi emocjami a także nadzieją, że każdy z nas może liczyć na poprawę własnego losu. Jeśli zatem szukacie przyjemnej historii do poczytania spokojnym popołudniem – oto lektura dla Was.

"Przepowiem ci przyszłość" Joanna Parasiewicz

 
"Przepowiem ci przyszłość" Joanna Parasiewicz, Wyd. Mando, Str. 366

 

Opowieść o pożądaniu, sławie i tragedii.

Sięgając po powieść Joanny Parasiewicz pomyślałam sobie, że przede mną thriller jakich wiele. Ot historia do przeczytania i zapomnienia. Przynajmniej tak sugerowała okładka. Wystarczyło jednak pierwsze kilka strony żebym zupełnie zmieniła swoje nastawienie wobec lektury a im więcej czytałam tym bardziej zachwycona byłam.

Zacznijmy od samego pomysłu, który okazał się nietuzinkowy a jednak w pełni wykorzystujący swój potencjał. Autorka bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie nieograniczoną wyobraźnią, która skrupulatnie prowadziła ją przez całą fabułę i pozwoliła doskonale zrozumieć losy bohaterów. Dużą rolę odebrała tutaj narracja, która otula czytelnika niczym ciepły kocyk i pozwala mu w pełni zaangażować się we wszystko co dzieje się dookoła, co w połączeniu z gęstym mrokiem czy duszącą atmosferą tworzy niebywały efekt. W tle przewija się nadprzyrodzony dar, który budzi wątpliwości i mocno daje do myślenia a my z zachwytem przerzucamy kolejne strony, by jak najszybciej spróbować wyjaśnić to co dzieje się w życiu głównej bohaterki.

Marie nie spodziewała się, że dzień w którym zostanie potrącona przez rozpędzoną dorożkę okaże się wielkim przewrotem. Doznała urazu głowy i w konsekwencji zaczęłam widzieć przyszłość obcych ludzi. Początkowo sama nie wiedziała co z tym zrobić, ale nie ukrywała swojego daru przez to sława wieszczki przeszła na paryskie salony. Marie stała się ludzką atrakcją i towarzyszką wpływowych spotkań. Wielka sława jednak trwała do czasu gdy zainteresował się nią Fryderyk de Vallete, sparaliżowany, przykuty do wózka genialny wynalazca. Wówczas sprawy nabrały szybszego tempa.

Niebanalna i nieszablonowa fabuła prowadzi nas przez niesamowite wydarzenia, które trudno przełożyć na prawdziwe życie. Jednak losy Marie zostały tak ciekawie poprowadzone, że czytelnik oczami wyobraźni dostrzega ją tuż obok siebie i kibicuje jej w drodze ku zrealizowaniu celu. Do niedawna była zwykłą dziewczyną niewidzianą przez tłum a dziś wybita pośród szereg staje się jedną z najważniejszych osób w Paryżu. Śledzimy zmiany zachodzące w Marie a także dostrzegamy jak dar kieruje ją w stronę niekoniecznie logicznie podejmowane decyzji, jednocześnie doskonale to rozumiemy ponieważ stawiają się na jej miejscu sami nie do końca wiedzielibyśmy jak racjonalnie i moralnie postępować. Ta historia budzi wiele pytań i jednocześnie nie stawia na nie żadnych konkretnych odpowiedzi, ponieważ wiele motywów powoli łączy się w jedną spójną całość i prowadzi nas do zaskakującego finału.

"Przepowiem ci przyszłość" łączy w sobie kilka gatunków. Czytamy o powieści obyczajowej, zastanawiamy się czym niebawem zaskoczy nas wątek romantyczny a także dostrzegamy elementy fantastyki, ale tak subtelne i wydające się jedynie mgiełką, że momentami wręcz niemożliwe. Autorka zaskakuje także mieszanką barw pojawiających się na przestrzeni całej fabuły i pozwala wierzyć, że jej książka wymyka się wszelkim schematom. Bez wątpienia to lektura jedyna w swoim rodzaju, którą ogromnie wam polecam.

sobota, 30 marca 2024

"Moja dziewczyna" Cecilia Vinesse

 
"Moja dziewczyna" Cecilia Vinesse, Tyt. oryg. The Girl Next Door, Wyd. Poradnia K, Str. 350

 

Kiedy życie napisze inne zakończenie do twojego scenariusza, czyli queerowy romans dla Young Adult.

 

Zazwyczaj ten, kto wybiega planami daleko w przyszłość, najwięcej cierpi. Nie od dziś wiadomo bowiem, że los pisze własne scenariusze i często ingeruje to co sobie założyliśmy.

Cecilia Vinesse zaprasza nas w sam środek uroczej historii romantycznej, w której nastąpi kilka zaskakujących dla bohaterów zwrotów akcji. Składa na dłonie czytelnika lekturę prostą i w pewien sposób przewidywalną, ale jednocześnie napisaną w tak przyjemny dla wyobraźni sposób, że trudno jej zarzucić jakieś negatywne aspekty. A przynajmniej ja nie potrafię, ponieważ sięgając po lekturę wiedziałam, że będzie ona przyjemnym przerywnikiem pośród codziennych obowiązków i traktując ją właśnie w ten sposób bawiłam się lepiej niż dobrze, ponieważ u boku pomysłowych bohaterów spędziłam naprawdę sympatyczne chwile.

Przygotujcie się na fabułę w stylu: ona zerwała z nim, on jest z nią a one są przeciwko nim. I chociaż brzmi to schematycznie czy nawet ironicznie, to zapewniam, że całość naprawdę warta jest uwagi. Czytamy o losach zwykłych młodych bohaterów wchodzących w dorosłe życie i mających konkretne plany na swoją przyszłość a którym sercowe sprawy pomieszały szyki. Bawimy się przy tym dobrze, ponieważ potrafimy postawić się na ich miejscu i trzymamy kciuki za osiągnięcie założonych celów. 

Cleo, która uwielbiała horrory od dawna wiedziała, że wyjedzie na uniwersytet, by tam szkolić się jako filmowiec. Chciała to zrobić razem ze swoim chłopakiem, by móc jednocześnie budować wspólną przyszłość. Jednak nic z tych planów się nie udało. Daniel rzucił ją dla Kiki, która jeszcze do niedawna była dziewczyną Marianne a ta z kolei była sąsiadką i dawniej najlepszą przyjaciółką Cleo. To zrodziło pewien pomysł – czy dwie porzucone dziewczyny nie powinny nawiązać współpracy, by odzyskać utracone miłości? Jak się możecie domyślać, wspólna misja zbliży je do siebie bardziej niż przypuszczały.

Autorka w ciepły i serdeczny sposób pokazuje, że miłość puka do drzwi w najmniej odpowiednim momencie i nie zawsze ujawnia się pod postacią tej osoby, o której myśleliśmy na początku. A jednak zawsze jest nadzieja, że znajdziemy swoje miejsce w świecie oraz z tą drugą serdeczną połówkę przy której będziemy czuć się bezpiecznie. W swojej lekkiej jak piórko historii autorka pozwala nam spojrzeć z dystansem na życie i porzucić angażujące plany na rzecz spontaniczności. Historia jest prosta i niekoniecznie wymagająca intensywnego myślenia, ale na pewno wprowadzające na scenę wiele pozytywnych emocji, które udowadniają, że każdy z nas zasługuje na szczęście.

"Moja dziewczyna" to lektura idealna na leniwe popołudnie. Nawiązuję do współczesnych czasów, pokazuje, że uczucie potrafi być spontaniczne, piękne i nie nacechowane żadnymi zasadami. Queerowy romans w hołdzie dla nowoczesnego życia, pisany z lekkością i swobodą oraz dużą plastycznością. Oto przed nami ponad 300 stron historii niczym romantyczny film: dobrze napisanej i ciekawie poprowadzone.

piątek, 29 marca 2024

"Poławiacz dusz" Jonathan Stroud

 
"Poławiacz dusz" Jonathan Stroud, Tyt. oryg. The Creeping Shadow, Wyd. Poradnia K, Str. 430

 

Czwarty tom bestsellerowej serii o młodych pogromcach duchów. Pierwsze dwa tomy zostały zekranizowane przez platformę Netflix.

Muszę przyznać, że do serii Jonathana Strouda mam ogromną słabość. Jego paranormalne historie są przyjemne dla wyobraźni i idealnie angażujące, pozwalające oderwać myśli oraz utożsamić się z sympatycznymi bohaterami.

Autor od początku miał pomysł na swoją serię, który realizuje już na poziomie czwartego tomu i utrzymuje równie wysoki status co poprzednie części. Nie dziwi nikogo fakt, że dwa pierwsze tomy zostały zekranizowane, ponieważ to idealny scenariusz na film. A dalej jest tylko lepiej. Każdą część polecam czytać z zachowaniem chronologii, chociaż opowiada o innej przygodzie, jednak łączy ze sobą niuanse związane z losami głównych postaci, młodych bohaterów prowadzących agencję do łapania niesfornych i wymykających się spod kontroli duchów. Całość pobudza wyobraźnię, pozwala się zrelaksować i porwać wielkiej przygodzie, ponieważ napisana jest z lekkością i na bazie pozytywnych emocji, które podsycają obrazy rozgrywane w naszej głowie.

Lockwood i Spółka musi sobie radzić z deficytem agentów, ponieważ Lucy postanowiła działać na własną rękę. Była jednak nieocenionym talentem wśród ekipy i nic w tym dziwnego, że Anthony Lockwood wystąpił do niej z prośbą o pomoc. Tylko jak się zachować w tej sytuacji? Problemy się potęgują. Olbrzym Cień nie daje się łatwo zlikwidować a Kanibal z Ealing nie opuszcza nawiedzonej kuchni. Chłopcy robią co w ich mocy, by wywiązać się z kolejnych zadań, ale wydaje się że bez Lucy są całkowicie bezradni.

Fabuła zaskakuje nie tylko pomysłowością, ale wartościami do których się odnosi. Z jednej strony czytamy o paranormalnej przygodzie i niebezpiecznych duchach (które wcale nie są takie groźne jak się bliżej wczytamy) i nie sugerujcie się w żadnym wypadku, że autor składa na nasze dłonie horror, ponieważ jest to urocza i sympatyczna historia fantasy. Z drugiej czytamy o wielkiej przyjaźni nadszarpniętej próbą czasu i własnych ambicji a jednak wydaje się, że solidnej i wartej bliższej analizy. Nie od dziś bowiem wiadomo, że w grupie siła i tylko pośród zaufanych sobie ludzi jesteśmy w stanie osiągnąć wielkie rzeczy. Jonathan Stroud zatem otwiera przed nami kolejne drzwi do świata w którym nie tylko wszystko może się wydarzyć a wielka przygoda trwa bez końca, ale i sam czytelnik może wyciągnąć własne wnioski, by inaczej spojrzeć na swoje bliskie relacje.

"Poławiacz dusz" nie zwalnia tempa i od pierwszych stron zaprasza czytelnika do walki z trudnymi do opanowania nadnaturalnymi istotami. Autorowi nie brakuje pomysłów, żongluje motywami i bawi się nowymi formami niezależnych istot z zaświatów, więc nie ma miejsca na nudę czy przestoje w fabule a wielkie wyzwania porywają czytelnika od samego początku. To historia dla wszystkich, niezależnie od wieku i literackich upodobań, ponieważ składa się na same pozytywne wartości, przy których czas na moment się zatrzymuje i pozwala nam odetchnąć od codziennych obowiązków.

środa, 27 marca 2024

"Pomiędzy nami tajemnice" Katarzyna Grzebyk

 
"Pomiędzy nami tajemnice" Katarzyna Grzebyk, Wyd. Zysk i S-ka, Str. 296

 

W labiryncie ludzkich losów.

Piękna powieść, w której przeszłość miesza się z teraźniejszością, porywa czytelników już od pierwszej strony. Poruszająca historia, która ma wiele ukrytych motywów i wydaje się zaskakiwać niemal na każdym kroku.

Katarzyna Grzebyk w swojej debiutanckiej powieści porusza czułe strony czytających. Otwiera przed nami historię mocno bazującą na skrajnych emocjach i prowadzi nas przez fabułę przyjemną dla wyobraźni. Z zaskoczeniem przyznaję, że nie spodziewałam się aż tak dobrze dopracowanej treści a styl autorki idealnie wpasował się w rozgrywane wydarzenia. Tym sposobem muszę przyznać, że w tej książce wszystko było na swoim miejscu począwszy od przemyślanych wydarzeń po niesłychanie złożoną i mocno dającą do myślenia sylwetkę niemal wszystkich bohaterów.

Autorka łączy przeszłość z teraźniejszością i robi to naprawdę dobrze. Jej powieść przypomina historie pisane przez Lucindę Riley czy Kate Morton, czyli mam na myśli zagraniczne sławy odnoszące wielki sukces. Nie robię tego porównania bez przyczyny, ponieważ takie skojarzenie pojawiło się już przy pierwszej zapowiedzi książki i zostało ze mną przy jej czytaniu. Historia składa się na to co wydarzyło się w 1950 roku i co ma swoje konsekwencje wiele lat później, ponieważ na równi czytamy o przeszłości oraz o tym co dzieje się w roku 2022. Podróżujemy przez Polskę, podkarpackie rejony a także zaglądamy nawet do Nowego Jorku, by na przestrzeni niezwykle zawiłej fabuły poznać skomplikowane losy bohaterów owiane tajemnicą.

Wszystko zaczęło się od zwykłej przyjemności, która skończyła się tragedią. Objazdowe kino doprowadziło do śmierci wielu widzów, gdy wybuchł pożar. Zginęli także rodzice małego chłopca o istnieniu którego wiedziała jedynie jego akuszerka. Wiele lat później wszystko wyszło na jaw za sprawą dziennikarki Marceliny, która nie chciała odpuścić tematu niesławnego sportowca Mateusza. Rozpoczęła się zatem trudna i emocjonalna podróż w głąb umysłów bohaterów, którzy musieli na nowo zdefiniować swoje życie i poznać losy własnych przodków.

"Pomiędzy nami tajemnice" to jedna z piękniejszych powieści obyczajowych jakie mogłam przeczytać. Lektura zupełnie niepozorna, ale tak piękna i porywająca od pierwszej strony, że nie chce wyjść z głowy czytelnika na długo po zamknięciu książki. Napisana z pomysłem i w pełni wykorzystująca swój potencjał, zaskakująca plastycznym językiem a także kreacją postaci z którymi bez problemu potrafimy się utożsamić. Przyciąga wzrok piękną szatę graficzną i zatrzymuje na dłużej podjętą tematyką, więc jestem pewna, że przypadnie do gustu nawet najbardziej wymagającemu czytelnikowi.

"Bez wyboru" Maja Wierzbicka

 
"Bez wyboru" Maja Wierzbicka, Wyd. Novae Res, Str. 276

 

Emocje mogą być zbawieniem… lub przekleństwem.

Lubicie historie, w których pomieszanie z poplątaniem odgrywa kluczową rolę? Dobrze się składa, ponieważ Maja Wierzbicka wychodzi do nas z propozycją historii, która wydaje się poruszać wszystkie możliwe motywy.

Nigdy nie skreślam żadnego autora i chętnie daję szansę debiutantom, więc sięgając po "Bez wyboru" nie miałam konkretnych oczekiwań, ale jak zawsze liczyłam na dobrą lekturę. Lubię motywy mrocznych romansów, w których miłość konkuruje o uwagę z licznymi niebezpieczeństwami a właśnie to zaproponowała mi autorka. Przyznaję jednak, że na niespełna 300 stronach akcja nie do końca się zamknęła, ponieważ zostało tutaj poruszone tak wiele wątków, że nie wszystkie zostały moim zdaniem w pełni wytłumaczone. Ta historia miała potencjał i ogólnie okazała się ciekawą przygodą, ale w niektórych sprawach aż prosiło się o lepsze wyjaśnienie czy dopracowanie kreacji bohaterów.

Czytamy o Majce i Erwinie, których los wystawił na wielką próbę. Już od początku ich znajomość chyliła się ku tragedii, gdy rozpoczęło się od udanego seksu bez zobowiązań. Przelotny romans miał być jedynie poprawą humoru a okazał się wstępem do zaskakujących zdarzeń. Firma w której pracowali zabraniała związków między pracownikami, a oni i tak powoli zacieśniali więzi, szczególnie gdy trafili w sam środek brutalnego świata mafii, narkotyków a także skorumpowanych policjantów. Zmusiło ich to współpracy i wzajemnej obrony w świecie, w którym uczucia stały się niebezpieczną bronią. Jak więc widzicie bohaterowie z sympatycznej znajomości bardzo szybko przenieśli się do bezwzględnego świata i przyznaję, że sama nie do końca rozumiem jak to wszystko się potoczyło.

Autorka miała pomysł, ale zbyt szybko chciała o wszystkim opowiedzieć. Liczne motywy zostały poprowadzone na małej przestrzeni więc nie wszystko było jasne czy ostatecznie dopracowane. Z biurowego romansu przenosimy się do restauracji, by zaraz potem walczyć z mafią i handlem ludźmi, więc pozostaje tylko cieszyć się, że bohaterowie kompletnie nie oszaleli w przypadku napływu tak intensywnych wrażeń. Najbardziej interesowała mnie relacja pomiędzy bohaterami, zacieśniająca się nić porozumienia, czyli uczucie, którego nie powinno być a jednak w obliczu całej sytuacji okazało się darem dla obydwu stron, ponieważ podtrzymywało ich na duchu i dawało poczucie bezpieczeństwa. Z tym autorka poradziła sobie najlepiej i gdyby nie namieszała tak z innymi wątkami, sądzę że całość wypadłaby dużo lepiej.

"Bez wyboru" to dobra książka, która wymaga troszkę lepszego dopracowania, ale mimo wszystko nie żałuję poświęconej jej chwili. Lektura lekka, angażująca i na moment odrywająca myśli od codziennych obowiązków, która pokazuje, że miłość potrafi poradzić sobie ze wszystkimi przeciwnościami. Dosłownie. Jeśli szukacie prostej a jednak mocno skomplikowanej fabuły, w której nieustannie coś się dzieje i akcja goni akcję a kreacje bohaterów warte są bliższego poznania – polecam, nawet jeśli niektóre z sytuacji nie do końca wydadzą się Wam jasne. A tuż po lekturze Zapraszam do podzielenia się Waszymi prywatnymi opiniami, jestem ich bardzo ciekawa!

wtorek, 26 marca 2024

"Krew Wilka" Agnieszka Miela

 
"Krew Wilka" Agnieszka Miela, Wyd. Zysk i S-ka, Str. 560

 

Gorszy od milczenia bogów jest czas, gdy ponownie przemówią.

Długo przeszło nam czekać na kontynuację losów bohaterów wykreowanych przez Agnieszkę Miele, ale czas ten był obfity w pozytywną niecierpliwość, która przez "Krew Wilka" w pełni została nam wynagrodzona.

Seria autorki bardzo miło mnie zaskoczyła już za sprawą pierwszego tomu, który okazał się naprawdę ciekawie poprowadzoną fantastyką. Z przyjemnością więc kontynuuję swoją przygodę i czytam o losach bohaterów, którzy w zaskakujący sposób podbili moje serce. Nigdy nie byłam wielką fanką tego gatunku a jednak prozę Agnieszki Mieli darzę ogromną sympatią i polecam ją każdemu, bez względu na literackie upodobania, ponieważ autorka fantastycznie radzi sobie z prowadzoną fabułą i wykorzystuje swój potencjał. Prowadzi nas przez opowieść z lekkością i dużą plastycznością, kreuje świat przedstawiony pełen własnych zasad i wartości moralnych uderzających w społeczeństwo a także buduje fascynujące opisy czy nawet przyciąga uwagę dynamicznymi dialogami. Tym samym otrzymujemy naprawdę dopracowaną historię, która utrzymuje wysoki poziom na przestrzeni wszystkich trzech tomów.

Przenosimy się do Kerhalory, ziem pogrążonych w mroku. Karmazynowe Bractwo posłuszne woli Jarlego realizuje plan pozwalający przyspieszyć moment uwolnienia Fenira a wszyscy doskonale wiedzą jak tragicznie może się to zakończyć. Aine i Bertram będą musieli podjąć ostateczną misję, by wypełnić przeznaczenie Starych Bogów. Nie czas na ucieczkę, gdy podjęte decyzje niosą ze sobą tak duże konsekwencje. Obydwoje nie spodziewają się wyzwań czekających na ich drodze oraz wiszącej w powietrzu tragedii.

Jeśli sądziliście, że dwa poprzednie tomy były fascynujące – jestem pewna, że część trzecia pozytywnie Was zaskoczy. Wydaje się, że na ponad 500 stronach autorka napisała nową historię, która tylko w pewien sposób sięga do tego co wydarzyło się wcześniej. Bohaterowie dojrzewają na naszych oczach, zmieniają się pod wpływem podjętych decyzji i kształtują swoje charaktery na nowo, by udowodnić nam z jak wielką determinacją walczą o osiągnięcie celu. Czytamy o poszukiwaniu własnego miejsca w świecie, o walce z demonami kryjącymi się w naszych umysłach a także o wypełnianiu przeznaczenia które nie pyta nas o to czy mamy ochotę albo odwagę z nim walczyć. Dzieje są wiele, akcja goni akcję a kolejne motywy przeplatają się w spójną całość, która fascynuje od pierwszej do ostatniej strony.

Polska fantastyka zasługuje na uznanie, gdy zabiera się za nią autor tak dobry jak Agnieszka Miela. "Krew Wilka" pokazuje jej wielki talent oraz nieograniczoną wyobraźnię, która przelana na karty powieści pozwala nam odgrywać w naszej wyobraźni wspaniałe sceny. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że przed nami seria niepozorna a jednak każda kolejna strona utwierdza nas w przekonaniu, że autorka wymyka się wszelkim schematom i buduje własną, indywidualną opowieść, w której wszystko może się wydarzyć. Zachęcam zatem do lektury i przeżycia na własnej skórze przygody mrocznej, niebezpiecznej i angażującej na całego.

"Bądź blisko mnie" Klaudia Krawczyk

 
"Bądź blisko mnie" Klaudia Krawczyk, Wyd. Novae Res, Str. 264

 

Nie tylko dorośli muszą podejmować dorosłe decyzje.

 

Zmiany nie zawsze są dobre, ale wydaje się, że nieuniknione. Czytamy o nich w powieści "Bądź blisko mnie" Klaudii Krawczyk, która pokazuje jak zmienia się charakter człowieka wchodzącego w dorosłe życie.

Jesteście przygotowani na sympatyczną lekturę o miłości, której wcale nie było w planach? Lubicie nastoletnie wyzwania i nie boicie się sięgać po lektury, w których problemy młodych dorosłych odgrywają kluczowe znaczenie? Dobrze się składa, ponieważ autorka utrzymuje swoją powieść właśnie w takiej tematyce, robi to zaskakująco dobrze i dojrzale, więc jej historia wcale nie równa się ze zwykłymi naiwnymi lekturami dla nastolatków a rozszerza się także na dorosłego czytelnika, który znajdzie w niej coś dla siebie. Język jest plastyczny a kreacja bohaterów na tyle dopracowania, że nieustannie ciekawiły mnie ich losy i w pewien sposób potrafiłam także utożsamić się z główną bohaterką, której problemy były dla mnie w pełni zrozumiane. Właśnie tego wymagam od podobnych lektur, więc czuję się w pełni usatysfakcjonowana a nawet więcej – miło zaskoczona subtelnymi fabularnymi twistami w drugiej połowie książki.

Czytamy o Victorii Taylor, 17-latce która kończy naukę w East Side High School. To nieśmiała dziewczyna, która wiedzie spokojne życie do momentu, gdy zostanie zmuszona do konfrontacji z szkolną gwiazdą. Wraz z przyjaciółką nie będą mogły oprzeć się podstępnym zaczepkom co pewnego dnia doprowadzi do ostrej wymiany zdań i niefortunnego wypadku. Chłopak chcąc odpokutować za swoje zachowanie zacznie być bliżej Victorii a w międzyczasie pojawi się Jason, chłopak Victorii, który jak na złosć zdobędzie w sobie odwagę, by wyjawić skrywany sekret. Tak w krótkim czasie losy spokojnej dziewczyny odmienią się nieodwracalnie i wyznaczą jej nową ścieżkę życia.

Muszę przyznać, że autorka bardzo miło mnie zaskoczyła poruszanymi motywami. Chociaż lektura jest prosta i wydaje się, że wędruje po znanych schematach to przede wszystkim koncentruje się na ładnych słowach i dialogach wartych zapamiętania. Na przestrzeni stosunkowo krótkiej fabuły wyłapałam kilka cytatów do zapisania a sama opowieść o miłości, wspaniałej przyjaźni czy lojalności ponad wszystko mocno dała mi do myślenia, ponieważ na przestrzeni życia zwykłych ludzi dostrzegłam jak konsekwencje działań potrafią wpływać nieodwracalnie na życie każdego człowieka.

"Bądź blisko mnie" to idealna historia do poczytania po ciężkim dniu, która angażuje wyobraźnię i odrywa nas od codziennych problemów na rzecz wydarzeń głównych postaci. Historia napisana z pomysłem i wykorzystująca swój potencjał, który aż prosi się o rozbudowę na większą ilość stron, ponieważ z przyjemnością przeczytałabym więcej o losach Victorii i jej sercowych rozterkach. Każdy z nas przechodził przez wiek dorastania i doskonale potrafi zrozumieć główną bohaterkę, zatem lektura dostarcza nam mnóstwa atrakcji i pozwala w pełni zaangażować się we wszystko co dzieje się dookoła.

poniedziałek, 25 marca 2024

"Black Bird Academy. Zabij Mrok" Stella Tack

 
"Black Bird Academy. Zabij Mrok" Stella Tack, Tyt. oryg. Blackbird Academy. Töte die Dunkelheit, Wyd. Jaguar, 512 

 

Drugiego takiego miejsca jak Black Bird Academy ze świecą szukać.

Oto przed nami ekscytujące historia pełna zaskakujących momentów. Mrok łączy się z wielką przygodą i zaprasza nas do rozgrywki, w której wszystko może się wydarzyć.

Decydując się na powieść Stelli Tack nie do końca wiedziałam czego mogę się spodziewać. Wszystko wskazywało na to, że przede mną powieść z nurtu fantastyki i połączenia New Adult, ale w rezultacie to bardziej skomplikowana historia, opierająca się na licznych motywach. Autorka bawi się różnorodnymi opowieściami, które łączy w jedną całość i tym samym składa na nasze dłonie wielowymiarową powieść, w której wszystko może się wydarzyć. Dopracowana fabuła zaskakuje pomysłowością, wykonaniem a także przekazem, ponieważ gęsta atmosfera prowadzi nas przez niebezpieczne wydarzenia oraz stawia na naszej drodze bohaterów zdecydowanie wartych poznania.

Tytułowa Akademia Black Bird to miejsce wyjątkowe i jedyne w swoim rodzaju. To właśnie tutaj, na jednej z nowojorskich wysp, kształcą są egzorcyści, których głównym zadaniem w przyszłości będzie ściganie i unicestwianie mrocznych istot. Jedną z tych uczennic będzie Leaf, która trafi do Akademii w zaskakujący sposób. Najpierw bowiem opęta ją demon i zawładnie jej ciałem a przez to dziewczyna zwróci na siebie uwagę władz szkoły. Swoje umiejętności będzie szkolić pod okiem Falco, który będzie jej partnerem i przewodnikiem, ale demon wciąż mieszkający w jej głowie, nie zawsze pozwoli logicznie podejmować decyzje.

Muszę przyznać, że to historia przy której czas leci naprawdę szybko. Ponad 500 stron ekscytującej oraz pomysłowej zabawy pozwoliło mi wkroczyć do mrocznego świata niebezpiecznych istot i wraz z głównymi bohaterami walczyć o swoje miejsce w świecie. Autorka w pełni wykorzystała potencjał swojego pomysłu, poprowadziła go w sposób spójny, inteligentny i nastawiony na silne emocje, które w połączeniu z gęstym rokiem nieustannie towarzyszą nam na każdej stronie i sprawiły, że w naszej głowie wyobraźnia działała na najwyższych obrotach. Intensywność wrażeń, dynamiczna akcja a także ciekawe sylwetki bohaterów, które z przyjemnością rozkładałam na czynniki pierwsze pokazały, że to historia wybijająca się z tłum. Leaf, młoda bohaterka trafiająca do Akademii przeszła trudną drogę, by stanąć w miejscu w którym się znalazła a jednak nieustannie musiała walczyć z demonem w swojej głowie. To przywołało wiele pytań i nie zawsze składało na nasze dłonie jasne odpowiedzi, dzięki czemu ta historia stała się dojrzała i bardzo inteligentna.

"Black Bird Academy. Zabij Mrok" to powieść, której zdecydowanie warto poświęcić kilka wolnych wieczorów. Pomysłowość wydarzeń i intensywność akcji przekładają się na czystą przyjemność czytania. Oto historia w pełni dopracowana, wykorzystująca swój potencjał i w odpowiednich momentach porządnie zaskakująca, dzięki czemu nie zawsze jesteśmy w stanie jasno określić dobrą bądź złą stronę danego bohatera. Dużo emocji a także historia zmuszająca do myślenia pozwalają wierzyć, że to książka która nie zniknie w tłumie.

"Niemoralny układ" Victoria Black

 
"Niemoralny układ" Victoria Black, Wyd. Novae Res, Str. 288

 

Miłość to gra, w której nie ma zwycięzców.

Wydaje się, że w życiu liczą się dwie wartości. Miłość i zawodowa kariera. Jednak nie zawsze łatwo jest to połączyć i nie zawsze te dwa czynniki idą ze sobą w parze. Przekonała się o tym główna bohaterka powyższej powieści, która goniąc za zawodową karierą spotkała na swojej drodze miłość życia i zupełnie nie wiedziała jak połączyć te dwa motywy.

Zaczęło się jednak nie od uczucia a od potrzeby realizacji swojego zawodowego życia. Łatwo to było zrozumieć, ponieważ autorka poprowadziła temat w racjonalny i inteligentny sposób, pokazując jak zmienia się życie głównej postaci i jak zmieniają się jej oczekiwania wobec świata. Plastycznym językiem a także lekkością i swobodą w podejmowaniu nowych wątków autorka poprowadziła nas przez ciekawą historię, która w odpowiednich momentach była na swój sposób zaskakująca. Nie spodziewałam się bowiem, że powieść obyczajowa zmieni się w tak ciekawe podejście do miłości, która jest wyznacznikiem fabuły Victorii Black.

Czytamy o Vanessie, ambitnej dziennikarce z „New York Timesa”, która raz na zawsze postanowiła zerwać się swoim starym życiem. Walcząc o swoje szczęście wystąpiła o rozwód z Liamem, znanym lekarzem i zatraciła się w pracy, by udowodnić sobie i wszystkim dookoła, że stać ją na coś więcej. Gdy pojawiła się szansa na wymarzony awans kobieta nie czekała ani chwili. Nie spodziewała się jednak, że napisanie artykułu jakiego do tej pory nie wiedziała na nowojorska prasa będzie aż takim wyzwaniem. Jednak w odpowiednim momencie na jej drodze stanął Tony Hawthorn, niepokorny prawnik, o którego życiu rozpisywały wszystkie tabloidy. Vanessa zwietrzyła okazję życia, więc zdecydowała się na nietypową intrygę.

Temperamentna bohaterka prowadzi nas przez dorównującą jej fabułę, więc całość czyta się z ogromną przyjemnością. Nieustannie coś się działo, akcja była dynamiczna i bogata w różnorodne motywy, więc nie było czasu na przestoje w fabule czy nudnawe momenty. Autorka w pełni przemyślała swoją historię i poprowadziła ją w logiczny sposób, jednocześnie angażując skrajne emocje, by podsycić atmosferę i dodać wszystkiemu pikanterii. Chociaż praca staje się tutaj wyznacznikiem zmian w życiu głównej bohaterki to miłość odegra kluczową rolę w drugiej części książki, o czym przekonamy się zarówno my, czytelnicy jak i sama Vanessa, niepewna tego co czeka na nią w kolejnych dniach.

"Niemoralny układ" bawi i intryguje. Daje do myślenia, pokazując, że w życiu zawsze należy walczyć o siebie i swoje miejsce w świecie. Trzeba iść do przodu z podniesioną głową. Główna bohaterka motywuje do zmiany, pozwala wierzyć, że każdemu z nas pisane jest szczęśliwe zakończenie. Powieść przyjemna, lekka jak piórko a jednocześnie intensywna w wrażenia, która pozwala zaangażować się w losy sympatycznych bohaterów, z którymi bez problemu potrafimy się utożsamić. Dla wszystkich romantyczek propozycja obowiązkowa.

niedziela, 24 marca 2024

"Anne ze Złotych Iskier" Lucy Maud Montgomery

 
"Anne ze Złotych Iskier" Lucy Maud Montgomery, Tyt. oryg. Anne Of Ingleside, Wyd. Marginesy, Str. 400

 

Szósta część przygód rudowłosej Anne w nowym – najbliższym oryginałowi – tłumaczeniu Anny Bańkowskiej.

Dorastałam na ekranizacji Ani z Zielonego Wzgórza i mam do tej historii ogromny sentyment. Dopiero w drugiej kolejności sięgnęłam po literacki pierwowzór, ale zupełnie nie żałuję, bowiem obie odsłony ogromnie nie oczarowały.

Powyższa lektura to szósta odsłona cyklu w nowym tłumaczeniu, jak utrzymuje wydawca, najbliższym oryginałowi. Na początku byłam sceptycznie nastawiona i niepewna czy zmiana zaczynająca się od imienia głównej bohaterki dobrze wpłynie na odbiór lektury, ale przepadłam już przy czytaniu pierwszego tomu i tak kontynuuje swoją przygodę po dziś, jednocześnie mogąc Was zapewnić, że nic się tutaj nie zmienia a przygoda i dobra zabawa trwają w najlepsze. Autorka potrafiła podsunąć nam ponadczasowe wartości i z uśmiechem na ustach prowadzić przez przeciwności losu, pokazując że miłość i przyjaźń oraz wielka wyobraźnia potrafią zdziałać cuda.

W tej historii przenosimy się do domu Anne Blythe, która już wyrosła z dziecinnych lat i dziś, mając u swojego boku męża oraz piątkę dzieci, próbuje poskładać swoje życie tak by wszystko stało w odpowiednim miejscu. Czytamy zatem o zwykłej prozie życia, kochającej żonie, wspaniały mężu a także o dzieciach, które przedstawiają czytelnikowi swoje prywatne problemy. W odpowiednim momencie fabuły pojawi się także młoda Rilla, która odegra tutaj kluczową rolę a także okropna ciotka Gilberta oraz pewien podstępny kryzys w małżeństwie. Przed Anne kolejne wyzwania i kolejne moralne wątpliwości.

To cudowna opowieść porywająca od pierwszej strony, zapewniająca moc atrakcji i niezapomnianych wrażeń. Dzieje się dużo a mimo wszystko czytamy o prozie zwykłego dnia, o tym jak dzieci radzą sobie z próbą dorastania i stają naprzeciw wielkiemu światu, mając zawsze poczucie, że tuż za nimi czeka kochająca mama. Także dorośli bohaterowie mierzą się z kolejnymi wyzwaniami i udowadniają czytelnikowi, że niezależnie od niepowodzeń zawsze trzeba wierzyć w siebie nawzajem i czuć drugą osobę tuż obok siebie, by móc ostatecznie zamknąć dzień z uśmiechem na ustach. To zatem niezwykle pozytywna powieść, pełna motywujących przesłań, która pozwala wierzyć, że po burzy zawsze wychodzi słońce. Napisana z lekkością oraz swobodą, niezwykle plastycznym językiem oraz sięgając po uczucia, które pięknie zamykają całą opowieść.

Trudno nie pochwalić lektury, na której dorastało tyle pokoleń. Trudno przejść obojętnie obok historii, która ma tak wielkie znaczenie. Ponadczasowe wartości łączą się z pięknie napisaną fabułą i udowadniają że Lucy Maud Montgomery, była autorką jedyną w swoim rodzaju. Jej książki warto znać, warto mieć na swojej półce i powracać do nich w odpowiednim momencie swojego życia, ponieważ zawsze uczą nas czegoś nowego. A ja śmiało polecam Wam nowe tłumaczenie cyklu, które pozwala głęboko zatopić się w lekturze.

"Zaproszenie do raju" Magdalena Lisowska

 
"Zaproszenie do raju" Magdalena Lisowska, Wyd. Amare, Str. 314

 

Łatwo wstąpić do raju. Ale czy równie łatwo można go opuścić?

Debiutanckie, literackie wyzwania zawsze przyciągają moją uwagę. Dlatego nie zastanawiałam się czy ściągnąć po lekturę Magdaleny Lisowskiej a po prostu dałam szansę "Zaproszeniu do raju". Nie miałam konkretnych oczekiwań, ale zapowiedź z okładki sugerowała, że czeka mnie atrakcyjna przygoda.

Trudno ocenić mi tą historię, ponieważ była naprawdę skomplikowana i tak nieszablonowa, że wciąż rozmyślam o moich uczuciach względem fabuły. Bawiłam się dobrze i chętnie kontynuowałam losy głównej bohaterki, ale jednocześnie trudno było mi odnaleźć się w szalonym świecie do którego trafiła. Autorka miała ciekawy pomysł na swoją historię i w pełni go wykorzystała prowadząc nas przez zaskakujące motywy i powoli otwierając drzwi do nowego świata, więc wszystko odbyło się tutaj na konkretnych i świadomych zasadach. Nie mogę zatem zarzucić nic dopracowaniu czy w formie przekazu  jedynie z samemu pomysłowi, który na pewno nie trafi do każdego odbiorcy. Jeśli natomiast lubicie wyzwania myślę, że ta lektura jest dla Was.

Poznajemy losy Diany, młodej kobiety w pełni świadomej swoich walorów, która bez skrupułów potrafi je wykorzystać, by osiągnąć zamierzony cel. Do tej pory sądziła, że potrafi rozłożyć swoimi wdziękami wszystkich mężczyzn, ale niedawno okazało się, że także kobiety zwracają na nią uwagę. Nazbyt pewna siebie Diana zatraca się więc w świecie piękna i własnego samozachwytu, szczególnie gdy do mrocznej i erotycznej rozgrywki zaprasza ją Mistrz. Kobieta rozdarta między nowymi doświadczeniami a dawnym kochankiem, który chce ją odzyskać, próbuje zrozumieć własne potrzeby.

Dziwna to była przygoda, z gęstą atmosferą i subtelnym mrokiem. Dziwna, ale jednocześnie angażująca i odpowiednia dla wyobraźni. Przyznaję, że obserwowałam losy głównej bohaterki z rosnącą ciekawością i z dystansem patrzyłam jak rozwiąże się cała sytuacja. Autorka żonglowała emocjami i wszelkimi motywami podsycając atmosferę i dorzucając drewna do ognia, by zmienić swoją fabułę z nastrojowego romansu na mroczny Dark Erotic. Przekraczamy granicę, eksperymentujemy i doświadczamy nowego. Jednocześnie staramy się podjąć konkretną decyzję czy pozostać w objęciach tajemniczego Mistrza, czy może jednak odważyć się i zaryzykować miłość z kimś bardziej przyziemnym. Autorka sugeruje, by każdy z nas opowiedział się po jednej ze stron i wybrał to co dla nas dobre, co bardzo przypadło mi do gustu, ponieważ uwielbiam wchodzić w interakcję z fabułą.

"Zaproszenie do raju" jest na pewno książką wymykającą się wszelkim schematom, inną niż wszystkie i dla tych, którzy lubią literackie eksperymenty - wartą jest poznania. Autorka wykorzystała swój pomysł i zaprosiła nas do mrocznej rozgrywki w której wszystko może się wydarzyć, więc spodziewajcie się niespodziewanego. Dobrze napisana, treściwa i stosunkowo krótka lektura sprawdzi się jako czasoumilacz po ciężkim dniu oraz opowieść rozgrzewająca do czerwoności i pobudzające zmysły.

sobota, 23 marca 2024

"Żniwa dusz" Patricia Briggs

 
"Żniwa dusz" Patricia Briggs, Tyt. oryg. Soul taken, Wyd. Fabryka Słów, Str. 476

 

Ani chwili spokoju!

Patricia Briggs nie zapomina o swoich fanach i po raz kolejny zaprasza do świata, w którym wszystko może się wydarzyć. Jej nietuzinkowa seria porywa serca wielu czytelników i pozwala nam rzucić się w wir niezapomnianej przygody.

Zacznijmy od tego, że każdy tom z serii trzyma niezwykle wysoki poziom. Tutaj nie ma żadnych wzlotów i upadków tylko pełna stabilizacja jeśli chodzi o styl autorki i dopracowanie. Czytelnik nieustannie wrzucany jest w wir niebezpieczeństw, spotyka na swojej drodze przeróżnych bohaterów i wraz z nimi doświadcza nowych atrakcji, których na przestrzeni całego cyklu jest co niemiara. Autorka żongluje emocjami, bawi się kreacją postaci i zmusza nas do intensywnego myślenia w poszukiwaniu winnego całego chaosu. I niezależnie od tego czy jest to pierwszy tom, czy już daleko kolejny, każdy ma coś do powiedzenia. Natomiast polecam Wam przeczytać całość z zachowaniem chronologii, ponieważ pojawiają się pewne niuanse ładnie łączące całość nawet jeśli każda część opowiada o innej przygodzie.

W tym tomie czytamy o Szalonym Żniwiarzu, który zbiera swoje żniwo w całym mieście, biega z sierpem i udowadnia swoją przewagę a znikają przez to wampiry, białe wiedźmy oraz nawet niezbyt potężni pradawni. Kto za tym stoi? I dlaczego magiczne pająki tkają sieć zaklęć w rodowych siedzibach w magicznych istot? Mercy nie boi się jednak wyzwań i mając ze sobą całą watahę wilkołaków oraz wyjątkowo wrednego pradawnego u boku wyrusza na poszukiwanie swoich przyjaciół. I wrogów, bo przecież bez nich nie byłoby całej zabawy.

Dynamiczna akcja stoi na równi z opisami, które pięknie dopełniają dzieła a także z dialogami, które przywołują na usta szczere uśmiechy. Wszystko w tej książce jest na swoim miejscu, przedstawione tak jak być powinno: od ekscytującej niepewności do konfrontacji z sarkazmem i czarnym humorem. Autorka prowadzi nas przez nieszablonową historię z niezwykłymi istotami na drugim planie i nadaje im ludzkich cech, dzięki czemu przypominają nas samych i bez problemu potrafimy się z nimi utożsamić.

"Żniwa dusz" ponownie otwiera przed czytelnikiem świat wielkich możliwości. Dobra zabawa stoi na równi z niebezpieczeństwami oraz literackimi wyzwaniami, które w naszej głowie odgrywają bogate i plastyczne sceny. To idealna lektura na zapomnienie o dniu codziennym, umożliwiająca nam odłożenie obowiązków na później i zagłębienie się w treść, która otwiera przed nami drzwi do różnych możliwości. Razem z Mercy wybieramy się na misję ratunkową i pokonujemy przeciwności losu, by na samym końcu przekonać się, że mając u swojego boku przyjaciół wszystko jest możliwe.

piątek, 22 marca 2024

"Kajkeji" Vaishnavi Patel

 
"Kajkeji" Vaishnavi Patel, Tyt. oryg. Kaikeyi, Wyd. Fabryka Słów, Str. 556

 

Oto jej spuścizna. 

Oto przed nami lektura pełna ukrytych znaczeń. Intensywne wrażenia, doświadczenia a także skrajne emocje, których Vaishnavi Patel używa na przestrzeni całej swojej fabuły z wprawą doświadczonego bajarza.

Czuję, że znalazłam się w patowej sytuacji, ponieważ trafiłam na jedną z tych powieści, które naprawdę trudno mi ocenić. Nigdy nie byłam wielką fanką powieści fantastycznych a w tym przypadku czuję jakby autorka spełniła wszystkie moje niepisane wymagania i zaserwowała mi lekturę odważną, pełną błyskotliwych wartości a także bohaterów obok których trudno przejść obojętnie. Wydaje się, że ta historia pobiła na głowę wszystkie czytane do tej pory przeze mnie książki i tak mocno zakorzeniła się w mojej podświadomości, że rozmyślałam o niej na długo po zamknięciu ostatniej strony. To kawał dobrze przemyślanej opowieści z doskonale wykorzystanym potencjałem, który w niesamowity sposób reprezentuje twórczość autorki i oddaje jej hołd jako książka, która trafia do czytelników niezależnie od upodobań czy czytelniczych oczekiwań.

Czytamy o tytułowej Kajkeji, której postać jest niesłychanie złożona. Na przestrzeni ponad 500 stron rozkładamy jej charyzmatyczną osobowość na czynniki pierwsze i zagłębiamy się w niesamowicie poprowadzonym profilu psychologicznym. To błyskotliwa postać, której drogi rozchodziły się zależnie od oczekiwań i uwarunkowań, ponieważ z jednej strony była milczącą siostrą, z drugiej kobietą, która nie bała się krzyczeć. Niezwykle mądra i odważna, bowiem musiała podejmować trudne decyzje i mierzyć się z ich konsekwencjami zaciskając przy tym zęby. Zasiadała w radzie królestwa Kosali, była czułą matką i okrutną zdrajczynią. Jej złożona sylwetka pokazuje nam jak trudno ocenić tak silną bohaterkę i przypisać jej dobre lub złe cechy. W dodatku czytelnik dostrzeże cząstkę siebie samego w stylizacji bohaterki, która całe życie walczyła – z zasadami, tradycją, z wartościami, z mężczyznami i z bogami.

Muszę przyznać, że dawno nie czytałam tak mocno zapadającej w pamięci powieści, tak intensywnie poprowadzonej przez skrajne emocje. Autorka wybiła się ponad wyżyny przeciętności i stworzyła dzieło, które wymaka się wszelkim schematom. To, że ta powieść jest w pełni dopracowana i intensywnie wykorzystująca swój potencjał do ostatniej strony, to jedno. Natomiast wrażenia jakie towarzyszą nam podczas lektury oraz sceny rozgrywane w naszej wyobraźni – to coś o czym warto wspomnieć. W tej historii poruszane są wszelkie wartości, które dotrą do najbardziej wymagającego czytelnika i pokazują kobiecą stronę głównej bohaterki, które zawsze stała w obliczu wyzwania i nigdy nie mogła cieszyć się z tego co posiada, ponieważ nawet jeśli wyrwała się z jednych kajdan, natychmiast wskakiwała w drugie. Pozostał jej tylko obraz śmierci pod powiekami widziany raz zarazem, ale o tym musicie przekonać się sami: skąd się to wzięło i dlaczego tak już zostanie.

"Kajkeji" to historia, która ma znaczenie. Mocno zakorzeniła się w świecie fantasy i pozostanie o niej głośno jeszcze długo po jej premierze. To lektura inna niż wszystkie, zrywająca ze schematami, stawiająca na pierwszym planie postać tak bardzo wyrazistą, że czytelnik czuje się jakby stał tuż obok niej na polu bitwy. Autorka stworzyła nieszablonowy świat, złożyła na nasze dłonie wyjątkową przestrzeń i pokazała, że można stworzyć coś z niczego w niebanalny sposób, sięgając po uczucia, które trafiają prosto do serca i umysłu czytelnika. Ta książka nie narzuca własnych zasad i w żaden sposób nas nie umoralnia, ale na pewno wyznacza własne szlaki pokazując, że jest jedyna w swoim rodzaju.

czwartek, 21 marca 2024

"Ted Bundy. Umysł mordercy" Max Czornyj

 
"Ted Bundy. Umysł mordercy" Max Czornyj, Wyd. Filia, Str. 384

 

Jestem jak cholerne zwierzę, zamknięte w klatce i pokazywane dzieciakom.

Lubicie się? Sięgacie po przerażające powieści? Dążycie do odnalezienia lektury, która przyprawi o ciarki na plecach i pozostanie w umyśle na długo po zamknięciu ostatniej strony? W takim razie trafiliście w idealnie...

Co raz chętniej sięgam po książki, które przytaczają historie z prawdziwego życia i opisują osoby, które żyły naprawdę a tym chętniej sięgam po literaturę związaną z seryjnymi mordercami, ponieważ to temat, który naprawdę mnie intryguje. Decydując się jednak na lekturę Maxa Czornyja zupełnie nie spodziewałam się tego co czeka mnie wewnątrz. Okazało się, że historia wciągnęła mnie bez reszty i dała bardzo mocno do myślenia, ponieważ napisana w pierwszoosobowej narracji budziła lęk już od pierwszych stron. Autor w niesamowity sposób odnalazł się w umyśle mordercy, przedstawił wszelkie fakty i targające głównym bohaterem emocje a tym samym udowodnił czytelnikowi, że tytułowy Ted Bundy był potworem w ludzkiej skórze.

To nie jest książka dla czytelników o słabych nerwach. Przyznaję że nawet ja podczas poznawania historii  miewałam nocami koszmary, ponieważ autor tak bardzo sugestywnie naznaczył tekst skrajnymi emocjami i wcielił się w rolę seryjnego mordercy, że wszystko w mojej głowie odgrywało się niczym realistyczny obraz. Z zapartym tchem przerzucałam kolejne strony, chłonęłam wszelkie informacje związane z kolejnymi morderstwami i przyłapywałam się na tym, że miejscami wstrzymywałam oddech. Przypominając sobie, że przecież to wszystko miało miejsce w prawdziwym życiu drżałam przed potencjalnym naśladowcą. To zatem trudna lektura, bardzo intensywna i mocno wpływająca na czytelnika, ale jednocześnie nie można jej odmówić pełnego dopracowania i realności, które na pewno wyróżniają ją z tłumu.

Czytamy o mordercy, o tym co działo się w jego głowie, jakie miał wizje, plany na przyszłość a nawet jak przygotowywał się do morderstwa. Jego oczami obserwujemy ofiary, prześlizgujemy się po ciałach kobiet, dostrzegamy ich pojedyncze elementy a także skupiamy się na indywidualnej całości. Od pierwszej do ostatniej strony wcielamy są w roletę Teda Bundy'ego i chyba to w tym wszystkim jest najgorsze, ponieważ autor podjął temat z bardzo dużym zaangażowaniem i w pełni wykorzystał potencjał, budując na naszych oczach prawdziwy, plastyczny obraz tego co działo się w przeszłości. Ten reportaż ma mocne przesłanie, ponieważ prowadzony jest w pierwszoosobowej narracji, zmieniamy się więc w prawdziwego łowcę i tak jak on dokonujemy morderstw. Przyznaję, że taka perspektywa przedstawienia sytuacji ogromnie przypadła mi do gustu i z chęcią poznałabym inne biografie podobnych postaci.

Mogłabym chwalić ją bez końca, ale prawda jest taka, że tej książce po prostu trzeba dać szansę. Na każdego podziała indywidualnie, ponieważ wszystko zależy od stanu naszego emocjonalnego zaangażowania, ale ja – fanka wszelkich thrillerów i horrorów – w tym przypadku nieustannie czułam na plecach dreszcz przerażenia. Jestem pod ogromnym wrażeniem pomysłu, wykonania a także w pełni wykorzystanego potencjału, ponieważ dzięki temu otrzymałam historię niezwykle złożoną, z rewelacyjnym profilem psychologicznym i tak silnie emocjonalną, że pozostanie w mojej głowie jeszcze przez długi, długi czas.

środa, 20 marca 2024

"Do zobaczenia za rok" Joanna Szarańska

 
"Do zobaczenia za rok" Joanna Szarańska, Wyd. Czwarta Strona, Str. 352
 

Tatrzański szlak, mgła i ludzi, których łączy tylko jeden dzień w roku.

 

Życie piszę własne scenariusze o czym przekonali są główni bohaterowie powieści Joanny Szarańskiej. Mimo uporządkowanego świata znaleźli drogę ku lepszemu, ale do samego końca bali się zaryzykować.

Joanna Szarańska to jedna z tych autorek, których powieści czytam w ciemno. Za każdym razem autorka pozytywnie mnie zaskakuje i otwiera przede mną historie pisane prozą prawdziwego życia. Wiarygodność towarzyszy mi na każdej stronie a bohaterowie zaskakują dopracowaną sylwetką, ponieważ ich złożone charaktery śmiało mogłabym rozkładać na czynniki pierwsze. W takim towarzystwie czas przestaje mieć znaczenie a opowieść związana z ich losami trafia prosto do mojego serca. Wspaniałe tło wydarzeń, malownicze widoki a także walka między sercem a rozumem prowadziły mnie przez wiele skrajnych emocji, zmuszając do postawienia się po jednej ze stron, chociaż trudno było wybrać tutaj konkretną rację.

Daria i Dawid poznali się na górskim szlaku i tak zacieśniła się pomiędzy nimi nici porozumienia. Obydwoje wiedli poukładane życie z dala od gór a jednak coś sprawiło, że podjęli decyzję, by spotykać się wspólnie raz do roku. Nie patrzyli na konsekwencje ani na to co zostawiają za sobą, ponieważ ich wspólna relacja wydawała się w tym jednym dniu najważniejsza. Ona jednak miała wyrzuty sumienia co do swojego męża, on również nie mógł zapomnieć o tym z czym mierzy się na co dzień. Aż pewnego dnia Daria nie dotarła na umówioną godzinę a Dawid postanowił zaryzykować, by odnaleźć dziewczynę nim ta popełni kolosalny błąd.

To historia obyczajowa mocno bazująca na romantycznych chwilach, ale ani nie była słodka, ani przesadna. Autorka w odpowiedni sposób wyważyła rozgrywane wydarzenia pokazują czytelnikowi, że życie od zawsze pisze własne scenariusze i wydaje się, że los jest nam z góry przesądzony. Trafić na bratnią duszę jest niezwykle trudno a jeszcze ciężej jest tym, którzy znajdują drugą połówkę w będąc w innym związku. Bohaterowie rozdarci pomiędzy tym co zbudowali a tym co potencjalnie czekało ich w przyszłości nie mogli podjąć racjonalnych decyzji i walczyli ze sobą oraz własnymi słabościami. Muszę przyznać, że autorka poprowadziła swoją historię w fantastyczny sposób, nieustannie mnie intrygowała i otaczała skrajnymi emocjami, raz dając nadzieję, w innym momencie całkowicie mi ją odbierając, więc do samego końca nie mogłam się spodziewać tego jak ostatecznie potoczą się losy Darii i Dawida.

"Do zobaczenia za rok" to lektura niepozorna, ale z każdą kolejną stroną nabierająca rozpędu. Powieść pisana prawdziwym życiem, intensywna w odbiorze i pozostająca w pamięci na długo po zamknięciu ostatniej strony. Joanna Szarańska po raz kolejny udowodniła, że drzemie w jej dłoniach wielki talent a nieograniczona wyobraźnia potrafi wyciągać wnioski z prawdziwego życia. Wspaniała lektura pełna ukrytych znaczeń, poruszająca ponadczasowe wartości dające czytelnikowi bodziec do własnych zmian, ponieważ na bazie głównych bohaterów sami staramy się wyciągnąć wnioski i być może ich przygoda pozwoli nam odmienić własne życie. Oto idealna lektura do poczytania leniwym południem, która w pełni angażuje myśli i odrywa od obowiązków dnia codziennego.

"Nie należę do ciebie" Kinga Paulina Zabiega

 
"Nie należę do ciebie" Kinga Paulina Zabiega, Wyd. Novae Res, Str. 410 

 

Jest jeden warunek: nie możesz się zakochać.

Szukacie lekkiej powieści na leniwe popołudnie? Lubicie przyjemne dla wyobraźni historie o nastolatkach, którzy wchodzą w dorosłe życie? Dobrze się składa! Kinga Paulina Zabiega składa na nasze dłonie bowiem idealną propozycję.

Przed nami historia, której warto poświęcić kilka wieczorów. Napisana z pomysłem, prowadzi nas przez ciekawe wydarzenia i pozwala utożsamić się z głównymi bohaterami. Niestety autorka nie ucieka od schematów i kontynuuje motyw znany z innych powieści, ale jednocześnie robi to w sympatyczny dla wyobraźni sposób, więc nie mogę zarzucić jej lekturze nudy. Prosty styl i lekka forma przekazu skupiają się przede wszystkim na prywatnych losach postaci które mierzą się z wyzwaniami dnia codziennego. Czytamy o drugich szansach, niepowodzeniach, wyciąganiu wniosków z popełnionych błędów a także o miłości, która zawsze pojawia się w najmniej spodziewanym momencie.

Scarlett przeprowadza się wraz z mamą do Bostonu po rozwodzie rodziców i musi rozpocząć wszystko od nowa. Trudno jest zaakceptować zmiany, ale wydaje się, że nie ma innego wyboru. Ucieka więc w ulubione powieści i obiecuję sobie, że już nigdy się nie zakocha, by nie musieć na nowo leczyć złamanego serca. Jednak w nowej szkole wszystko wydaje się inne niż zakładała. Zaprzyjaźnia się z Silasem, któremu już na starcie daje znać, że nie może się w niej zakochać oraz poznaje grupę zaufanych przyjaciół, z którymi każdy dzień wydaje się dużo lepszy. Jednak pewnego dnia w życiu dziewczyny pojawia się także Chris i wówczas stabilizacja zaczyna wymykać się z rąk.

Jak sami widzicie nie ma w tej historii nic nadzwyczajnego. Z jednej strony czytamy o prozie życia, która dotyka młodych bohaterów mierzących się z problemami początku dorosłego życia, z drugiej pojawia się miłosny trójkąt, który odpowiednio namiesza w fabule. Jednocześnie muszę przyznać, że cała historia ma sens i poprowadzona jest z pomysłem oraz bardzo dobrym wykonaniem, więc mimo poruszanych znanych motywów i tak bawiłam się lepiej niż zakładałam. Miło było wejść do świata bohaterów i przyglądać się ich sercowym rozterkom a także towarzyszyć im na każdym kroku przy podejmowaniu niełatwych decyzji. Strony zatem praktycznie przerzucały się same i przez cały czas czułam się przez autorkę zaopiekowana a także chciana przez bohaterów, którzy przyjęli mnie do swojego grona jak kolejnego członka ekipy.

"Nie należę do ciebie" to charakterystyczny młodzieżowy romans, w którym wszystko może się wydarzyć. Przygotujcie się na ciekawe zwroty fabularne a także perypetie młodych dorosłych, których losy wydają nam się zaskakująco bliskie. Kinga Paulina Zabiega prowadzi nas przez sympatyczną opowieść poruszającą współczesne motywy i robi to w naprawdę pomysłowy sposób. Jeśli zatem szukacie idealnej lektury do poczytania leniwym popołudniem, z kubkiem gorzącej herbaty w dłoni – oto idealna propozycja, którą szczerze Wam polecam.

wtorek, 19 marca 2024

"Generał i panna" Daphne du Maurier

 
"Generał i panna" Daphne du Maurier, Tyt. oryg. The King's General, Wyd. Albatros, Str. 448 

 

Jeden z najpiękniejszych romansów w historii literatury!

Proza Daphne du Maurier jest jedyna w swoim rodzaju. Zauroczona historią "Rebeki" zdecydowałam się poznać pozostałe powieści autorki i muszę przyznać, że każda z nich trzyma najwyższy poziom. To w pełni dopracowane opowiadania pełne ukrytych znaczeń, które fascynują czytelnika i wprowadzają go w świat niebezpieczeństw oraz wielkich namiętności.

"Generał i panna" to pierwsza powieść napisana przez autorkę rezydującą w Menabilly, posiadłości w Konwalii, która była inspiracją Manderlay z „Rebeki”. Dzięki temu autorka okraszyła swoją powieść mroczną atmosferą, niepowtarzalnym klimatem a także gęstą, duszącą aurą niepewności, ponieważ połączyła w fabule mnóstwo gatunków – z jednej strony mamy na pierwszym planie powieść historyczną, w tle obyczajową a tuż nad nimi gotycki thriller, w którym wszystko może się wydarzyć. I gdyby to było mało mogę zachwalać bez końca kreacje bohaterów, których rozłożenie na czynniki pierwsze było dla mnie wspaniałą analizą portretów psychologicznych jakich nigdy wcześniej nie poznałam w żadnej czytanej do tej pory książce.

Przenosimy się do XVII wieku, do czasów targanych wojną domową, w których nikt nie był pewny tego co czeka ich w kolejnych dniach. Młoda bohaterka będzie musiała odnaleźć w sobie siłę i nauczyć się żyć na nowo, walcząc o swoje miejsce w świecie. Zaledwie 18-letnia Honor Harris, najmłodsza córka dziedzica Lanrest poznała Richarda Grenville'a, generała wojsk królewskich, który z miejsca ją oczarował i podbił serce. Jednak ich namiętny romans nie był akceptowany przez rodzinę Harrisów a jak się szybko okazało los rozdzielił kochanków na długie lata. Kiedy Richard walczył o bezpieczeństwo ukochanej ta zamknięta w tajemniczym dworze w Menabilly stała się świadkiem mrożących krew w żyłach wypadków.

To wspaniała historia, pełna ukrytych znaczeń, która inspiruje i fascynuje a dodatkowo pobudza naszą wyobraźnię, ponieważ pojawiające się na kartach tej powieści postacie są jak najbardziej autentyczne. To wspaniale móc czytać sfabularyzowaną opowieść o tak nieszablonowych postaciach, które wykraczają poza wszelkie schematy i wychodzą dalej, poza ramy przyjętych w ówczesnych czasach zasad. Z zapartym tchem przerzucałam kolejne strony, nie mogłam doczekać się nadchodzącego finału, jednocześnie starając się jak najwolniej czytać opowieść o Honor Harris, by ta przyjemność trwała bez końca. To wyjątkowa książka, która skupia pełną uwagę i nie pozwala się odłożyć do ostatniej strony, daje do myślenia, otula skrajnymi emocjami i jednocześnie otwiera serce na wielką namiętność, by tuż za rogiem zmrozić naszą krew przejmującymi wydarzeniami.

"Generał i panna" pozostanie w mojej głowie na długo i myślę, że jeszcze niejednokrotnie do niej powrócę. Ze wszystkich powieści Daphne du Maurier myślę, że ta najmocniej trafiła do mojego serca. Może za sprawą autentycznych postaci, może za sprawą klimatu, który nieustannie mi towarzyszył, ale muszę przyznać, że to jedna z piękniejszych historii jakie miałam okazję przeczytać. Hasła z okładki głoszą, że to jeden z najpiękniejszych romansów w historii literatury i w pełni się z tym zgadzam. Takie historie są nam potrzebne i właśnie takich powieści nam potrzeba, by dać wiarę w prawdziwą, nierozerwalną przez czas miłość.

poniedziałek, 18 marca 2024

"Upiór w moherze" Iwona Banach

"Upiór w moherze" Iwona Banach, Wyd. Dragon, Str. 320

 

Kto okaże się strasznym zabójcą? Jak w śledztwie pomoże bohater literacki? I czy doczeka się upragnionej sceny?

Gdybym miała wybrać pozytywną lekturę na leniwe popołudnie, która dostarczy mi smacznego poczucia humoru oraz sympatycznej przygody, bez wahania wskazałabym prozę Iwony Banach. Jej książki pełne są wrażeń i ponadczasowych motywów a dodatkowo pozwalają złapać głęboki oddech po ciężkim dniu.

Proza autorki nigdy mnie nie zawiodła. Utrzymana w tematyce komedii kryminalnej za każdym razem dostarcza mi wrażeń idealnych na poprawę humoru. Iwona Banach posługuje się lekkim piórem i potrafi kreować wiarygodne sylwetki postaci z którymi bez problemu potrafimy się utożsamić. Stawia na prostą fabułę, w której nieustannie coś się dzieje a pozytywne emocje otulają nas niczym ciepły kocyk. W tym przypadku było dokładnie tak samo – pomysłowa historia prowadziła mnie od pierwszej do ostatniej strony i pozwoliła spotkać na swojej drodze przesympatyczne postacie zamieszane niespecjalnie w przewrotną kryminalną akcję.

Pewnej nocy, w bibliotece, dochodzi do nietypowego zdarzenia. Okazuje się wówczas, że bibliotekarze nie mają łatwego życia gdy przyjdzie im stawić czoła przeniesionym do rzeczywistości literackim postaciom. Bohater prosi o pomoc, ponieważ jak się okaże, autor jego przygód ma niebawem zostać zamordowany. Równolegle grupa pewnych autorów szukać będzie nieszablonowego sposobu na promocję swojej prozy. Jak w tym wszystkim pomoże im grasujący w mieście Upiór w Moherze?

Z jednej strony doskonale się bawimy, ponieważ właśnie to ma na celu cała fabuła – skupienie na sobie uwagi czytelnika, rozproszenie jego myśli po codziennych obowiązkach i pozwolenie wraz z bohaterami rozwiązać wszelkie przeciwności jakie stają na ich drodze. Robimy to z czystą przyjemnością, ponieważ bawimy się przy tym lepiej niż dobrze a jeśli w międzyczasie wyłapiemy współczesne motywy jakie towarzyszą bohaterom na każdym kroku – tym lepiej dla nas. Autorka w zabawny sposób przedstawia trudy dnia codziennego, pokazuje, że każdy z nas mierzy się z własnymi demonami i nawet jeśli w tej lekturze są one przerysowane to wydaje się, że takie powinny być również w naszym życiu, bo przecież chodzi o to, by cieszyć się chwilą obecną a nie zamartwiać tym na co nie mamy wpływu. Autorka zatem snuje komedię kryminalną w której wszystko może się wydarzyć a my z zapartym tchem przerzucamy kolejne strony, próbując przed ostatecznym finałem, zrozumieć o co w tym wszystkim chodzi.

"Upiór w moherze" bawi i intryguje. Daje do myślenia, pozwala czytać między wierszami, ale przede wszystkim gwarantuje dobrą, ponadczasową zabawę. Przemyślana i dynamiczna akcja staje na równi z wykreowanymi sympatycznymi postaciami a także z dobrą, pozytywną energią, która nieustannie nam towarzyszy. Jeśli szukacie idealnej lektury po ciężkim dniu, która rozładuje napięcie, szczerze rozbawi i zagwarantuje kilka godzin niekłamanej przygody – oto idealna propozycja dla Was.

"Wolf's Mate" Chantal Fernando

 
"Wolf's Mate" Chantal Fernando, Tyt. oryg. Wolf's Mate, Wyd. Niezwykłe, Str. 313

 

Ma chronić dziewczynę, na której chcą zemścić się wrogowie jej ojca.

Chantal Fernando w kolejnej odsłonie swojego mrocznego romantycznego cyklu ponownie zabiera nas w świat niebezpiecznych przygód. To tutaj intryga, wyzwania i porachunku mieszają się z wielką namiętnością, o czym przekonacie się sięgając po lekturę.

Autorka pisze w bardzo plastyczny sposób i za każdym razem mocno zaskakuje mnie światem przedstawionym. Wydaje się, że wszystko jest tutaj w pełni dopracowane, przemyślane a także przedstawione w odpowiedni emocjonalny sposób. Rozumiemy głównych bohaterów, próbujemy postawić się na ich miejscu i wraz z nim przeżywamy kolejne przygody, których na kartach tej powieści na pewno nie brakuje. Towarzyszy nam podczas czytania adrenalina i gęsta atmosfera związana z niepewną przyszłością a to wszystko podsycane jest romantycznymi uniesieniami, dedykowanymi dla osób powyżej 18 roku życia.

Czytamy o Vinnie, nowym kandydacie do owianego złomu sławą klubu Wind Dragons. Przed nim pierwsza misja, która zaważy na tym czy stanie się oficjalnym członkiem załogi. Będzie musiał pomóc dziewczynie, której życie stoi pod znakiem zapytania, ponieważ wrogowie jej ojca obrali ją sobie za cel. Vinnie dowie się, że nikt nie chciał wcześniej podjąć się tego zadania i nic w tym dziwnego, ponieważ kto z niebezpiecznych mężczyzn chciałby być wyłącznie niańką? Jednak Vinnie pozna Shaylę i powoli wszystko się odmieni. Tylko czy ich uczucie odnajdzie swoje miejsce w świecie pozbawionym moralności i konkretnych zasad?

Oto przed nami lektura pełna dynamicznych scen i dialogów wartych poświęconej im każdej minuty. Dużo się dzieje, akcja jest dynamiczna i gęsta od kolejnych wydarzeń a różne motywy zazębiają się w logiczny sposób, by nieustannie prowadzić czytelnika przez mroczny świat załogi klubu Wind Dragons. Czytelnik z przyjemnością przewracać będzie kolejne strony i skoncentruje swoją uwagę na pojawiającym się romansie, ale nie tylko on będzie tutaj stanowił punkt zaczepienia, ponieważ jak szybko się przekonamy walka o swoje miejsce w świecie, odbudowa poczucia bezpieczeństwa a także poszukiwanie sensu będą napędzały działania bohaterów.

"Wolf's Mate" to przyjemna lektura utrzymująca poziom swoich poprzedniczek. Opowiada o namiętności w świecie, w którym wydaje się, że nie ma na nią miejsca a także o dążeniu do wyznaczonych sobie celów. Mrok i niebezpieczeństwo przeplatają się z romantycznymi uniesieniami a wiele miłosnych scen dodaje historii pikanterii. Jeśli szukacie historii w niebezpiecznym stylu, gdzie rozum konkuruje z sercem – o to idealna propozycja dla Was.

Recenzja powstała przy współpracy z Wydawnictwem Niezwykłe.

niedziela, 17 marca 2024

"Tak się rodzą bohaterki" Claire Vigarello

 
"Tak się rodzą bohaterki" Claire Vigarello, Tyt. oryg. Où naissent les héroïnes, Wyd. Albators, Str. 448

 

Daj spokój, kogo to obchodzi?!

Przyznaję, że sięgając po lekturę Claire Vigarello nie do końca dawałam wiarę w hasło z okładki. Jak to możliwe, by tak słodki opis wprowadzał nas w coś więcej poza beztroską treścią? A jednak historia bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła, przekazała solidną lekcję życia i mocno dała do myślenia.

Na ponad 400 stronach rozpościera się historia pełna pozytywnej energii, która niesie ze sobą solidne pokłady endorfin i pozwala wierzyć czytelnikowi, że w każdym z nas drzemie ogromna siła do działania. To motywująca historia, ale jednocześnie nie narzucająca nikomu swoich wartości. Autorka pozwala nam bowiem na bazie doświadczeń głównej bohaterki wyciągnąć własne wnioski i wraz z nią przeżywać wszelkie zwroty i upadki oraz kształtować swój charakter. Takie historie zdarzają się niezwykle rzadko, ponieważ w tym przypadku mamy nie tylko ciekawą i dobrze poprowadzoną treść, ale i w pełni charyzmatyczną główną bohaterkę, z którą się utożsamiamy i za którą trzymamy kciuki. W dodatku sama historia jest uniwersalna, sięga po ponadczasowe wartości i jednocześnie igra sobie z czytelnikiem żonglując smacznym poczuciem humoru.

Kto z nas chociaż raz czuł się zapomniany i niechciany przez świat? Kto czuł się odtrącony, bezwartościowy i pogrążony w chaosie negatywnych myśli? Sylvie, 40-letnia bohaterka, reprezentuje właśnie tego typu postawy. Jest chorobliwie nieśmiała, zmaga się z nadwagą i w dodatku towarzyszy jej cała masa kompleksów a wszyscy dookoła traktują ją jak powietrze. To nie nastraja pozytywnie do działania, szczególnie gdy w pracy i w domu kobieta czuje się niechciana. Wbrew sobie jednak Sylvie podejmuje zaskakujące działania i dając upust swojej frustracji zaczyna pisać książkę – książkę niebywałą i jedyną w swoim rodzaju, która w zaskakujący sposób trafi na półki księgarń.

Życie głównej bohaterki zmienia się z dnia na dzień a my obserwujemy to pełni podziwu. Autorka pozwala nam wierzyć, że dla każdego z nas pisane jest szczęśliwe zakończenie, ale tylko pod warunkiem, że sami zdecydujemy się po nie sięgnąć. Brak działania i otaczanie się negatywnymi emocjami do niczego nie doprowadzą, a tylko nastawienie na cel i dążenie do jego realizacji może pozwolić nam wybić się ponadprzeciętność. Trzeba przyznać, że fabuła charakteryzuje się dużą dawką pomysłowości oraz skrajnych emocji, które otaczają nas pozytywną energią i motywują do działania. To, jak głosi hasło z okładki, inteligentna terapia dla każdego czytelnika, który odważy się na nią pójść – a zdecydowanie warto! Dawno nie bawiłam się tak dobrze podczas czytania żadnej książki, dawno żadna lektura nie wpłynęła na mnie aż tak pozytywnie: motywując, dając do myślenia i jednocząc z główną bohaterką.

"Tak się rodzą bohaterki" przywołuje na ustach szczery uśmiech i pozwala wierzyć, że życie ma dla nas wiele dobra. Nawet po burzy wychodzi słońce a wszelkie negatywne wydarzenia z naszego życia zostaną rozwiane w momencie walki o własne szczęście. To lekka jak piórko i niesamowicie pozytywna historia pełna ponadczasowej mądrości, która pozostaje w głowie czytelnika na długo bo zamknięciu ostatniej strony. Napiszę więcej – jestem pewna, że jeszcze nie jeden raz wrócę do tej książki a wtedy na pewno nauczył mnie czegoś nowego.

sobota, 16 marca 2024

"Wyrok namiętności" Natalia Sońska

 
"Wyrok namiętności" Natalia Sońska, Wyd. Czwarta Strona, Str. 344 

 

Czy dwojgu prawników uda się doprowadzić do wydania ostatecznego wyroku?

Jesteście przygotowani na kontynuację serii, w której wszystko może się wydarzyć? Samo życie kieruje losami bohaterów i pokazuje, że nigdy nie możemy być pewni tego co czeka nas następnego dnia.

Natalia Sońska zaprasza nas do świata poznanych wcześniej bohaterów i kontynuuje ich przygodę za sprawą kolejnych wyzwań. Jeśli nie mieliście okazji poznać wcześniejszych losów bohaterów – odsyłam Was do nadrabiania zaległości i zapoznania się z chronologicznymi wydarzeniami, ponieważ przyjemność czytania będzie większa a radość z poznawania kolejnych niuansów związanych z prywatnym życiem bohaterów na pewno dopełni dzieła. Autorka stawia na wiarygodne, charyzmatyczne postacie, w pełni wykreowane, świadome podejmowanych przez siebie decyzji, więc na naszej drodze stają bohaterowie z krwi i kości, wielowymiarowi i możliwi do rozłożenia na czynniki pierwsze. Ich historia może nie będzie szczególnie skomplikowana, ale na pewno emocjonalna i dająca do myślenia.

Judyta Breszka i Piotr Kostecki tworzą duet, który wydaje się być jedyny w swoim rodzaju. Na sali sądowej potrafią wyjść cało z każdej opresji i zdecydowanie postawić na swoim, ale gorzej radzą sobie z prywatnymi problemami. Kolejny raz ich spokój burzą nieprzewidziane wydarzenia a w Judycie budzi się chęć samodzielności. Oddala się więc od swojego partnera i realizuje plan na własną rękę, ale jak szybko się okaże - nie wyjdzie jej to na dobre. W tle przewijać się będzie oczywiście nieplanowane pożądanie, które mocno namiesza w wydarzeniach, ale o tym musicie przekonać się sami.

Fabuła jest lekka i bardzo przyjemna w odbiorze. Mocno bazuje na gatunku obyczajowym a romans jest jedynie dodatkiem, ponieważ śledzimy losy wielu bohaterów i próbujemy poskładać elementy układanki w jedną całość. Z każdej strony uderzają nas różne motywy, więc nieustannie coś się dzieje a całość dopełniają różnorodne emocje. Wiarygodne tło przedstawione a także nieszablonowa kreacja bohaterów pozwala nam w pełni zaangażować się w rozgrywaną akcję i na równi śledzić prowadzone śledztwo z osobistymi problemami głównych bohaterów. Nie od dziś wiadomo, że gdy serce dojdzie do głosu, rozum przestaje mieć znaczenie a w życiu prawników przecież to inteligencja liczy się najbardziej.

"Wyrok namiętności" to historia przy której wszystkie obowiązki na moment przestają mieć znaczenie. Idealna lektura do zrelaksowania się i odpłynięcia myślami, która połączy się z kubkiem gorącej herbaty. Swobodna akcja i ciekawe losy bohaterów przekładają się na odbiór w naszej wyobraźni, która działa na najwyższych obrotach. Kontynuacja trzyma poziom swoich poprzedniczek a autorka pokazuje, że jeszcze nie jeden pomysł kryje się w zakamarkach jej wyobraźni.

piątek, 15 marca 2024

"Dom Klepsydry" Gareth Rubin

 
"Dom Klepsydry" Gareth Rubin, Tyt. oryg. The Turnglass, Wyd. Albatros, Str. 448

 

Dwa domy o tej samej nazwie w różnych częściach świata.

Uwielbiam wszelkiego rodzaju literackie projekty, więc po "Dom Klepsydry" sięgnęłam z ogromną ekscytacją. Zapowiedź powieści Garetha Rubina sugerowała, że czeka mnie historia pełna ukrytych wrażeń, ale ostatecznie to co otrzymałam wymknęło się wszelkim schematom i utwierdziło mnie w przekonaniu, że wszystko co nietuzinkowe warte jest spróbowania.

Trudno ocenić tą powieść jednocześnie niewiele z niej zdradzając. Gdybym tylko zasugerowała cokolwiek związanego z fabułą, co być może doprowadziłoby Was do przedwczesnego rozwiązania zagadki, popełniłabym kolosalny błąd. To książka, której największym atutem jest wcześniejsza nieznajomość tematu, ponieważ wraz z bohaterami odkrywamy to co dzieje się wewnątrz i z rosnącą ekscytacją łączymy wszystkie elementy układanki. Tak właśnie można postrzegać powyższą książkę, jako zawiłą układankę czy – tak jak sugeruje autor – nietuzinkową klepsydrę która pobudza wyobraźnię czytelnika i pozostaje w naszej głowie na długo po zamknięciu ostatniej strony. Zapewniam Was, że autor z nawiązką wykorzystał potencjał swojego pomysłu i złożył na nasze dłonie historię, wartą każdej poświęconej minuty.

Jedna książka, dwie historie. Jedna powieść, dwie przejmujące prawdy. Wciągająca i misternie skonstruowana powieść, wymykająca się wszelkim schematom i udowadniająca czytelnikowi, że są przed nami do odkrycia literackie wyzwania jakich nikt się nie spodziewał. Nie bez powodu historia osiągnęła za granicą tak wielki rozgłos, ponieważ intryguje do samego końca, zeskakuje wielowymiarowością i wielowątkowością oraz stawia na naszej drodze charyzmatycznych, niezwykle złożonych bohaterów. Przenosimy się w czasie do XIX-wiecznej historii, która już nas starcie ujmuje czytelnika klimatem. Im dalej w opowieść – tym lepiej. Z jednej strony śledzimy akcje osadzoną w mrocznej angielskiej XIX-wiecznej wiosce, z drugiej czytamy o kalifornijskim Los Angeles końca lat 30. XX wieku. Na pozór dwie odrębne opowieści przenikają się w nietuzinkowy sposób, w pewnych momentach zazębiają się, w innych stawiają zupełnie inne tezy i pozwalają, by czytelnik zagłębił się w tej literackiej przygodzie i sam spróbował odnaleźć odpowiedzi na rozwiązanie wszystkich wydarzeń.

Obie opowieści łączy rezydencja o nazwie The Turnglass House. Jednak "Dom klepsydr" to książka która nie opowiada o miejscu, ale pokazuje zmienność charakteru, ludzkich zachowań a także intensywności wrażeń zależnych od miejsca w świecie. Niewiele mogę zdradzić, aby nie zepsuć Wam przyjemności z czytania, ale zapewniam, że podobnej historii jeszcze nigdy nie czytaliście. Gareth Rubin serwuje nam lekturę wymykającą się wszelkim schematom, w pełni dopracowaną i dającą mocno do myślenia, która budzi grozę, ekscytację a także poczucie, że wszystko może się wydarzyć. Jesteście gotowi na to, by odwrócić kolejną stronę? Jesteście przygotowani na to, którą z nich wybrać najpierw? Odważcie się wkroczyć do świata, w którym zagadka dla wyobraźni stanie się w nieopisaną ucztą!