poniedziałek, 18 listopada 2019

"Rhys" Agnieszka Siepielska

"Rhys" Agnieszka Siepielska, Wyd. Niezwykłe, Str. 309

 Niebezpieczni mężczyźni, mafia i zło, które czyha za każdym rogiem.

Jedna pomyłka zaważyła na losach ich wszystkich. Jedna decyzja zmieniła ich życie nie do poznania. Czy w świecie pełnym niebezpieczeństw znajdzie się miejsce na miłość?

Wiele dobrego czytałam o serii Agnieszki Siepielskiej, jeszcze zanim doczekała się ona daty premiery papierowego egzemplarza. Tematyka mafijna to zdecydowanie moje tematy, miłość w obliczu prawdziwego zagrożenia też wydaje mi się bardziej wiarygodna a i sam opis fabuły wypadł naprawdę intrygująco. Sięgnęłam więc po "Rhysa" z wielkimi oczekiwaniami i przyznaję, że autorka mnie nie zawiodła.

Plusem niewątpliwie okazał się pomysł na fabułę i jego skrupulatne wykonanie. Z jednej strony mamy przyjemną historię w typie romantyczno-obyczajowym, która wraz z rozwojem wydarzeń nabiera kształtów sensacji a nawet thrillera. Pościgi, wyzwania dla bohaterów, trudna przeszłość z którą muszą sobie radzić oraz emocje związane z uczuciem kiełkującym między zachłannym milionerem a niczego niepodejrzewającą dziewczyną to przepis na opowieść, która przyspiesza bicie serca i przy której rzeczywistość na moment się rozmywa.

Viviana Thomson nie spodziewała się, że praca w sklepie z ekskluzywną modą męską dostarczy jej tyle wrażeń. Początkowo nic na to nie wskazywało aż do pomyłki zamówienia dla Rhysa Millera. Mężczyzna otrzymał nie ten garnitur, który zamawiał i chociaż to nie była wina Viviany - to ona zgodziła się dostarczyć prawidłowe zamówienie. Nie miała świadomości, że to był jedynie podstęp by zwabić ją do jaskini lwa. Rhys bowiem od dawna miał plan związany z jej obecnością.

Nie da się nie polubić tych bohaterów. Nie da się im kibicować. Chociaż są różni od siebie jak woda i ogień to jednak łączy ich pewność siebie oraz świadomość czynów. On jest jak mrok, który ją przyćmiewa, ona jednak jak słońce które odbija jego bezwzględność. Słowne przepychanki, zaskakujące działania, niby miłość a jednak uczucie podszyte czymś innym, jakby skażonym sprawiają, że losy tej dwójki stoją pod znakiem zapytania do ostatniej strony a czytelnik nie ma pojęcia jak zniesie te kolejne dramaty.

Autorka stworzyła głębokie sylwetki bohaterów naznaczonych trudną przeszłością oraz rzuciła ich w sam środek zaskakującej rozgrywki. Jestem pewna, że "Rhys" Was zaskoczy, ponieważ i ja spodziewałam się czegoś innego. Dostałam jednak dużo lepszą opowieść do której na pewno chętnie wrócę przy kolejnych tomach jeśli autorka nie będzie zwalniać tempa i zaproponuje mi tyle samo emocji, niebezpieczeństw i dobrej zabawy.

niedziela, 17 listopada 2019

"Ostatni świadek" Liv Constantine

"Ostatni świadek" Liv Constantine, Tyt. oryg. The Last Time I Saw You, Wyd. Harper Collins, Str. 320

Prawda nie zawsze wyzwala… Nowy, przejmujący thriller psychologiczny Liv Constantine już w Polsce!

Zaskakujące zdarzenia zaczynają wymykać się spod kontroli. Do tej pory sądzono, że życie jest proste. A jednak nie mogło się bardziej skomplikować.

Nie miałam okazji czytać wcześniejszej książki Liv Constantine, ale nie ukrywam, że zdecydowałam się na jej najnowszą lekturę właśnie przez liczne pochwały, które dotyczyły "Zostać panią Parrish". Lubię wyzwania, chętnie sięgam po nowych autorów, więc z otwartym umysłem i sporymi oczekiwaniami wybrałam "Ostatniego świadka". Czy słusznie? Myślę, że tak.

Lektura okazała się ciekawa i wciągająca do ostatniej strony. To mocno bazujący na wątku psychologicznym thriller z wieloma zaskakującymi zwrotami akcji. Musiałam trochę pogłówkować podczas lektury, wraz z bohaterkami odkrywałam nowe fakty i naprawdę dobrze się bawiłam - co prawda nie zaangażowałam się w fabułę jakość szczególnie mocno, nie pochłonęła mnie intensywność emocji, które były raczej stonowane a jednak cieszę się, że dałam jej szansę, ponieważ spędziłam miłe chwile na odkryciu prawdy tajemniczej śmierci.

Dr Kate English do niedawna sądziła, że szczęście jej sprzyja. Wiele osiągnęła, dorobiła się majątku i założyła wspaniałą rodzinę. Jednak pewnej nocy wszystko się zmieniło. Śmierć jej matki okazała się czymś więcej niż tylko rodzinną tragedią. Lily została brutalnie zamordowana we własnym domu i nikt nie jest w stanie powiedzieć kto mógł dopuścić się tej zbrodni. Kate angażuje więc w prywatne śledztwo swoją przyjaciółkę sprzed lat i razem z Blair próbują zrozumieć co wydarzyło się tej jednej nocy. I dlaczego teraz to Kate jest zagrożona.

Dużo tajemnic, luk i ślepych zaułków. Tak mniej więcej wygląda fabuła. Kate po śmierci matki otrzymuje tajemniczą pogróżkę wskazującą, że będzie następną ofiarą, więc ściga się z czasem by dowieść kto za tym wszystkim stoi. Jej przyjaciółka zadaje nieprzyjemne pytania najbliższym osobom z otoczenia a oni wyraźnie nie są zadowoleni z tych przesłuchań. Pojawia się więc misternie utkana sieć kłamstw, którą uwielbiam w tego typu historiach a która i tym razem zaangażowała mnie w śledztwo.

Co wydarzyło się naprawdę? Kto stoi za morderstwem kobiety? Na te pytania znajdziecie odpowiedź w bardzo intrygującej powieści. "Ostatni świadek" to interesujący thriller psychologiczny idealny na leniwe, późne popołudnie. Lekkie pióro autorki i jej obrazowy styl sprawiły, że spędziłam kilka przyjemnych godzin przy lekturze, którą teraz polecam fanom zawiłych opowieści.

sobota, 16 listopada 2019

"Wigilijna przystań" Sylwia Trojanowska

"Wigilijna przystań" Sylwia Trojanowska, Wyd. Czwarta Strona, Str. 376

Odwiedź wyjątkową przystań nad Bałtykiem i przeżyj niezapomniane Święta!

W czasie świąt wszystko może się wydarzyć. Jednak czy nie jest tak, że ten magiczny czas wybacza błędy i zabliźnia rany?

Spośród wszystkich tegorocznych książek świątecznych (które w grudniu uwielbiam czytać na kilogramy) mam wrażenie, że ta najnowsza Sylwii Trojanowskiej kryje w sobie najbardziej rozbudowaną fabułę. Zazwyczaj te historie mają cieszyć, pokazywać ile człowieka drzemie w człowieku i umilać. Nie mam im nic do zarzucenia, ale patrząc z perspektywy wielu poznanych lektur "Wigilijna przystań" wciągnęła mnie niczym dobra sensacja.

Bardzo polubiłam się z bohaterami, których autorka zawsze kreuje na równych nam. W ich życiu pojawia się wiele trosk czy trudnych problemów do rozwiązania, ale wszystko jest zawsze rzeczowe i zrozumiałe, więc bez problemu można przełożyć to na prawdziwe życie. W przypadku tej książki bohaterów jest sporo, ale każdy odegrał w fabule kluczową rolę i nie mogę im nic zarzucić a już na pewno nie to, że znikają gdzieś na drugim planie.

Przenosimy się do nadmorskiej przystani nad Bałtykiem w czasie przedświątecznej gorączki, więc klimat magii i zapach świąt jest niemal namacalny. Autorka wspaniale oddała też całą przestrzeń w której odgrywa się akcja - niby najmniej znacząca, niby tylko tło, a jednak czułam się jakby sama towarzyszyła bohaterom. To też dowodzi jak dobrze Sylwia Trojanowska radzi sobie z pisaniem swoich powieści: od razu widać, że żyje przez cały czas swoją historią i przelewa na papier nie tylko tekst, ale i serce, więc co mogę więcej napisać? To się po prostu czuje.

Piękna, nastrojowa, troszkę nostalgiczna z wyczuwalnym zapachem świąt w powietrzu. Można się pozachwycać tą książką w wielu aspektach. Jednak to fabuła jest kluczowa a opowiada o mieszkańcach nadmorskiego Niechorza, którzy właśnie przygotowują się do świąt. Jednak co byłyby to za plany, gdyby nie popsuły się w najmniej odpowiednim momencie? Do głosu dojdą tajemnice sprzed lat oraz aktualne problemy, które zagrożą spokojowi bohaterów. Czy uporają się z tym przed gwiazdką? O tym przekonajcie się sami.

"Wigilijna przystań" ma w sobie mnóstwo uroku i magii co wyczuwalne jest od początku do końca. Bardzo lubię powieści Sylwii Trojanowskiej i tą również mogę Wam polecić z czystym sumieniem. Jeśli lubicie grudniowe historie o świętach, jeśli klimat jest Wam bliski a losy bohaterów nie pozostają obojętne - sięgnijcie a jestem pewna, że nie poczujecie się rozczarowani.

piątek, 15 listopada 2019

"Szóste piętro" Alex Sinclair

"Szóste piętro" Alex Sinclair, Tyt. oryg. The Day I Lost You, Wyd. Prószyński i S-ka, Str. 304 

Straciłaś ją z oczu tylko na sekundę… 

Jedno miejsce, tysiące tajemnic. Czy to możliwe, by w zaledwie ułamku sekundy to co znane i pewne zmieniło się nie do poznania? 

Uwielbiam thrillery psychologiczne i mogę je czytać bez ustanku. To ten gatunek, który w pełni do mnie pasuje i świetnie się w nim odnajduję. Dlatego sięgam po niego często, szukam nowości, świeżości i oryginalnej fabuły, która mnie zaskoczy. Tak trafiłam na powieść Alexa Sinclaira, autorka który przekonał mnie zapowiedzią dusznego klimatu, wielu zaskoczeń i tajemnicą wiszącą w tle. Miałam wielkie oczekiwania jeśli więc chodzi o "Szóste piętro", ale nie spodziewałam się, że ta książka będzie aż tak dobra. 

Dobry pomysł, jeszcze lepsze wykonanie. Autor sięgnął po właściwie banalny temat - zaginięcie dziecka. Ile książek powstało już w tym temacie? Ile kryminałów, dramatów obyczajowych? Sporo. A jednak ta historia wydaje się być inna niż wszystkie, przemyślana, dobrze napisana i przede wszystkim zmuszająca nas do ciągłego, intensywnego zastanawiania się co się wydarzyło, dlaczego i - przede wszystkim - kto kłamie, bo ktoś robi to na pewno zważywszy na dziwne wyjaśnienia, niespójne wyznania i całe grono podejrzanych bohaterów. 

Fabuła początkowo wydaje się banalna. Erika wraca do swojego byłego już mieszkania w luksusowym wieżowcu by zabrać ukochaną zabawkę córeczki i pożegnać się z tym miejscem na zawsze. Jednak nie spodziewa się, że zaledwie w ułamku chwili, gdy winda zatrzyma się między piętrami, straci Alice. Dziewczynka wydostaje się przez szparę w drzwiach a winda rusza, więc gdy Erika wraca na miejsce po czasie - córki nie ma. I wydaje się, że nigdy nie było. Poszukiwania zmieniają się w desperacką próbę z czasem, rozpacz wylewa się z każdej strony a w głowie rodzi się pytanie dlaczego ktoś zadał sobie tyle trudu, by zmanipulować otoczenie. 

Świetna kreacja bohaterów i ich charyzmatyczne sylwetki odgrywają wielką rolę. W dusznym klimacie apartamentowca, z tak naprawdę niezmiennym tłem wydarzeń oraz misternie utkaną siecią kłamstw czytelnik sam już nie wie co jest prawdą a co jedynie wymysłem podświadomości. Mieszkańcy apartamentu wodzą nas za nos, zamiast pomagać bezczelnie kłamią a Alice wydaje się być jedynie wspomnieniem, kimś nieuchwytnym. Wiąże się z tym wszystkim mnóstwo emocji i przyznaje, że nie mogłam oderwać się do ostatniej strony razem z matką desperacko walczącą o odzyskanie swojego dziecka próbowałam rozwikłać tą przemyślnie poprowadzoną zagadkę. 

Styl autora jest lekki, nie bawi się w zbędne opisy choć czasami zatrzymuje na dłużej przy emocjach. To przemawia na plus tej książki, ponieważ bardzo szybko weszłam w skórę głównej bohaterki i zaangażowałam się w całą akcję. Historia jest dość powolna jeśli patrzy się z punktu widzenia czytającego, ale po poznaniu całej historii nagle perspektywa się zmienia. To wszystko musicie poznać na własnej skórze! 

"Szóste piętro" to lektura obowiązkowa dla każdego fana mocnych wrażeń. Zmusza do myślenia, wodzi za nos niemal do ostatniej strony i wydaje się zagadką z pozoru niemożliwą do rozwiązania. Cieszę się, że dałam jej szansę, ponieważ dawno nie bawiłam się tak dobrze. Jeśli jesteście gotowi na moc wrażeń Alex Sinclar i jego książka już na Was czekają!

środa, 13 listopada 2019

"Szczęście przy kominku" Gabriela Gargaś

"Szczęście przy kominku" Gabriela Gargaś, Wyd. Czwarta Strona, Str. 344

Poznaj pełną świątecznego ciepła opowieść, która w te Święta może przydarzyć się również tobie.

To miejsce zauroczy Cię swoim urokiem i pozwoli zapomnieć o wszelkich troskach. To tutaj rodzi się zrozumienie i przyjaźń dla drugiego człowieka.

Jeśli chociaż raz mieliście przyjemność przeczytać którąś z książek Gabrieli Gargaś możecie mniej więcej wiedzieć czego się spodziewać. Spotęgujcie to dwukrotnie i wtedy otrzymacie obraz jej kolejnej książki. Tak to mniej więcej wygląda z tą autorką: z każdą kolejną opowieścią jest co raz lepiej chociaż wydawać by się mogło, że lepiej być już nie może a jej świąteczne wydanie jest pełne uroku i magii.

Autorka stworzyła miejsce w którym każdy z nas chciałby się znaleźć. Kreuje świat przedstawiony w swojej powieści bardzo zbliżony do rzeczywistości która nas otacza - w malowniczy sposób zabiera nas bowiem do małego "Antykwariatu z książką i kawą", w którym toczy się akcja. To jedno z tych miejsc, gdzie każdy znajdzie ukojenie, ciszę oraz spokój a także zrozumienie i poczucie bliskości. Starsza pani która sprawuje tam władze przyjmuje nas z serdecznością i snuje swoją opowieść od której ciężko się oderwać.

Jeśli patrzy się na poszczególne klatki tej fabuły, wydaje się ona zwykłą historią. Oto miejsce do którego lgną ludzie, by w towarzystwie Buni zapomnieć o swoich martwieniach i otrzymać od niej dobrą radę. Jednak im dalej w opowieść, im więcej poznajemy losów bohaterów, tym głębsza staje się ta opowieść, bardziej wartościowa, z konkretnym przesłaniem. Nie jest przy tym nachalna ani w zasadzie nostalgiczna, bo opiera się na samym życiu i tworzy to w bardzo subtelny sposób.

Wielu bohaterów składa się na całość tej powieści a każda postać jest w pełni dopracowana. To osoby o przeróżnych bohaterach i życiowych doświadczeniach, więc książce spotkała mnie nie tylko plejada barwnych historii związanych z ich życiem, ale i emocje tak różne za każdym razem a jednak wydawało mi się, że coś te postacie ze sobą łączy - smutek i nostalgia za lepszymi dniami. Każdy z nich potrzebował czasu, by dostrzec to co ma wokół siebie i zachłysnąć się magią świąt, ale dla mnie wielką przyjemnością było podążanie tropem ich nowego nastawienia.

Piękna, wzruszająca, trafiająca prosto w serce historia od jednej z najlepszych polskich autorek. Gabriela Gargaś wiele razy udowodniła mi, że jest mistrzynią w pisaniu emocjonalnych, prawdziwych historii a i tak zawsze przyłapuję się na tym, że jestem zaskoczona jak dobra jest każda kolejna jej książka. "Szczęście przy kominku" wprowadzi Was w atmosferę świąt, oczaruje klimatem i zabierze w podróż, której szybko nie zapomnicie.

wtorek, 12 listopada 2019

"Miejsce bez ciebie" Jewel E. Ann

"Miejsce bez ciebie" Jewel E. Ann, Tyt. oryg. A Place Without You, Wyd. Filia, Str. 432

"Świat jest wielki, ale nasz czas jest krótki i cenny. Życie należy przeżywać, a nie oszczędzać na później."

Chwila trwała ułamek sekundy, miłość narodziła się niespodziewana. Jednak wielkie uczucie stanęła w obliczu prawdziwego życia. Czy uda mu się więc pokonać przeciwności?

Twórczość Jewel E. Ann miałam przyjemność poznać przy lekturze "Pana perfekcyjnego" czyli zaskakującej książce, która wcale nie była zwykłym romansem a historią z pewnym przesłaniem. Idąc tym tropem i z nadzieją na kolejne miłe zaskoczenie sięgnęłam po "Miejsce bez ciebie", czyli książkę obyczajowo-romantyczną, z młodymi bohaterami uczącymi się żyć w dorosłym życiu oraz problemami, które i my możemy spotkać na swojej drodze.

Bardzo przyjemnie czytało mi się tą historię mimo trudnych tematów w niej poruszanych. Może to za sprawą lekkiego stylu autorki, może dzięki jej świadomej kreacji bohaterów oraz wydarzeń, może dzięki wiarygodności i pięknym słowom a może przez wszystko jednocześnie - ta lektura stała mi się bardzo bliska. Młodzi bohaterowie stający w obliczu pierwszych miłosnych rozterek, witający w swoim życiu prawdziwe dramaty i zmuszeni by stawiać czoła niepowodzeniom przekonali mnie do swojej opowieści i trzymali w niepewności co do finału aż do ostatniej strony.

To opowieść Henny i może trochę Bodhiego. Poznali się na koncercie i poczuli smak prawdziwej miłości. Jednak ich związek nie trwał długo, ponieważ on został zmuszony do wyjazdu bez pożegnania a ona - chociaż przysięgała, że jej miłość będzie wieczna - z czasem znalazła sobie inny obiekt westchnień. Poznała seksownego pedagoga szkolnego, pana Malone’a i chociaż wiedziała, że ich relacja jest zakazana, brnęła w to dalej. Aż du czasu, gdy musiała podjąć świadome decyzje wiążące się z jej dalszym życiem i wyruszyła w podróż, która miała pozwolić jej spojrzeć z dystansem na wszystko co ją otacza. 

Postać Henny budzi wiele skrajnych emocji i na pewno nie wszystkim przypadnie do gustu. Na początku wydaje się niepewna co do tego czego chce od życia, zbyt lekkomyślna w rozdawaniu uczuć, zbyt niedojrzałą by wkraczać w dorosłość. Kto z nas nie chciałby zostawić za sobą problemów i wyruszyć w podróż, chociaż to wcale nie takie proste? No właśnie. Osobiście jednak rozumiałam działania tej dziewczyny, analizowałam jej doświadczenia i próbowałam racjonalnie przetłumaczyć podejmowane decyzje i faktycznie dostrzegłam w tym jakąś logikę. Autorka przerysowując odrobinę jej działania pokazała ile tak naprawdę jest człowieka w człowieku i stworzyła realną, wiarygodną lekturę po brzegi wypełnioną emocjami.

To piękna opowieść i mam nadzieję, że i Wy ją docenicie. Otwarta na czytelnika, odrobinę inna niż wszystkie, nie będąca czystym romansem a historią z której można czerpać inspiracje. "Miejsce bez ciebie" swoim motywem drogi pozwala każdemu z nas interpretować losy bohaterów jednocześnie powalając utożsamić się z nimi i udowadnia, że podejmowanie dorosłych decyzji nie jest wcale takie proste. To wspaniała powieść o miłości, przyjaźni, rodzinie i odkupieniu, która kryje w sobie wewnętrzny urok i pozostaje w pamięci na długo. Idealna propozycja książki dla kobiet.


poniedziałek, 11 listopada 2019

"Choinka cała w śniegu" Joanna Szarańska

"Choinka cała w śniegu" Joanna Szarańska, Wyd. Czwarta Strona, Str. 368

Chwytająca za serce opowieść o ludziach, których w święta połączy wyjątkowa więź.

Magia świąt nie gaśnie ani na moment. Atmosfera przyjaźni, miłości i zrozumienia na nowo rozpala nasze serca.

Joanna Szarańska powraca a wraz z nią trzeci tom serii Cztery płatki śniegu. Jest wiele książek z tematyką świąteczną, które mogłabym Wam polecić w tym okresie i bez wątpienia właśnie te od pani Szarańskiej idealnie się w to wpisują. Są fantastyczną przygodą prowadzącą w głąb ludzkich, szczerych emocji, opowiadającą historię jakby wyjętą z samego życia.

Warto zachować chronologię czytania, ponieważ każdy tom jest w jakiś sposób wynikiem wcześniejszych wydarzeń. Nie jest to ścisłe powiązanie, więc niewiele stracicie decydując się na przykład na samą najnowszą część, ale polecam zaopatrzyć się w całość w okresie świątecznym i delektować się przyjemnym stylem autorki, jej wprawą w kreowaniu barwnych bohaterów oraz snutą opowieścią od której po prostu ciężko się oderwać.

W bloku przy ulicy Weissa dzieją się cuda. To tu mieszkańcy doceniają wzloty i upadki życia, motywują się do działania oraz uczą się od siebie. To także tutaj wszyscy bohaterowie raz na jakiś czas zbierają się wspólnie, by działać w szczytnym celu. Na przykład dziś jednoczą swoje siły by pomóc potrzebującym i chociaż sami jeszcze o tym nie wiedzą - to doświadczenie bardzo ich zmieni. Pani Michalska nie spocznie, nim nie sprawi, że sąsiedzi będą dla siebie bliscy niczym rodzina i zawsze ich wysłucha udzielając mądrej rady.

Autorka uświadamia nam swoimi książkami, że żyjemy w biegu i czasami tracimy naprawdę cenne chwile. Pokazuje, że warto zatrzymać się na moment, inaczej spojrzeć na ludzi i doświadczenia, udowadnia że to co nas otacza wcale nie jest takie złe jak uważamy. Na przykładzie całej plejady bohaterów o różnorodnych charakterach zbliża nas do zwykłej codzienności i właśnie to uwielbiam w całej tej serii - tą bliskość z każą postacią, indywidualne podejście oraz wiarygodność od początku do końca.

"Choinka cała w śniegu" to kontynuacja jaką oczekiwałam. Dwa pierwsze tomy zauroczyły mnie ogromnie i z wcześniej przeczytanych świątecznych powieści ta seria jest jedną z najlepiej przeze mnie zapamiętanych. Trochę humoru, proza życia, dużo doświadczeń i subtelna motywacja to coś w czym Joanna Szarańska czuje się najlepiej. To również świetny pomysł na prezent, ponieważ ten cykl spodoba się każdemu. Dacie się więc namówić na spotkanie z dozorczynią, która zna lek na wszystkie troski?

niedziela, 10 listopada 2019

"Osada" Camilla Sten

"Osada" Camilla Sten, Tyt. oryg. Staden, Wyd. Zysk i S-ka, Str. 400

Mroczne tajemnice opuszczonego miasteczka...

W przeszłości doszło do tragedii, której do dziś nikt nie potrafi wyjaśnić. Co lub kto odpowiada za zniknięciem całej społeczności miasteczka?

Camilla Sten, szwedzka pisarka, podjęła się niełatwego tematu przekazania całej masy emocji w fikcji literackiej mocno balansującej na granicy przekonania nas, że być może fabuła miała swoje prawdziwe miejsce w rzeczywistości. Swoją powieść oparła na podstawie zaskakujących wydarzeń, które stanowią ogromną zagadkę. Byłam bardzo ciekawa jak autorka poradzi sobie z taki wyzwaniem a jako, że gatunek bardzo lubię - stworzyłam sobie wieczorem odpowiedni klimat i zabrałam się do lektury.

Horror o ludziach, którzy zaginęli bez śladu, złowieszczy klimat lęku i niepewności. Tak rozpoczyna się ta straszna historia opowiedziana w stylu przypominającym mi odrobinę film The Blair Witch Project. Coś się wydarzyło, coś strasznego spotkało mieszkańców małej górniczej osady Silvertjärn i nikt nie potrafi racjonalnie wyjaśnić przyczyny zaginięcia całej populacji. Po prostu sześćdziesiąt lat temu prawie dziewięciuset mieszkańców rozmyło się w powietrzu. Brzmi przerażająco, prawda? I faktycznie tak jest. Chociaż rzadko boję się podczas czytania i więcej strachu przysparzają mi w przypadku tego gatunku akurat filmy to Sten stworzyła tak dziwny i mroczny klimat, że miejscami czułam dreszcz przerażenia na karku.

Młoda dokumentalistka Alice postanawia zmierzyć się z wyzwaniem i odnaleźć odpowiedź na pytanie, które nie otrzymało swojej odpowiedzi od lat. Decyduje się więc na zaskakujący krok - wraz ze swoją ekipą spędzi pięć dni w opuszczonej osadzie, by nakręcić dokument o tajemnicach tego miejsca. Do tej pory słyszała jedynie opowieści swojej babci, ale prawda z jaką przyjdzie jej się zmierzyć na pewno nie była wówczas wypowiedziana. Okazało się, że pobyt w tym tajemniczym miejscu narazi bohaterów na prawdziwe niebezpieczeństwo.

Bardzo przyjemna historia dla fanów strasznych miejsc. Chociaż żałuję, że strasznych momentów było mniej niż się spodziewałam to i tak bardzo doceniam zamysł i wykonanie. Duszna, niemal klaustrofobiczna atmosfera osady, garstka bohaterów, którzy w obliczu zagrożenia ujawniają swoją prawdziwą naturę oraz coś trudnego do opisania to przepis na zaskakujący i pomysłowy horror. Autorka w stylu szwedzkich kryminałów skupia się na opisach miejsc i przeżyć bohaterów, więc wszystko jest wyraźne i bardzo wiarygodne a ja z każda kolejno przerzuconą stroną czułam się jak uczestniczka tych wszystkich wydarzeń. Polecam jednak samemu przekonać się co działo się w osadzie i jakie zło było tam ukryte, bo chociaż mogłabym pisać o tej książce dużo - nic nie odda osobistych wrażeń związanych z tą bardzo zagadkową fabułą.

Polecam stworzyć sobie odpowiednią atmosferę, czytać wieczorami przy przyciemnionym świetle, najlepiej będąc samemu w domu i otaczając się ciszą. Gwarantuję, że wtedy wyobraźnia działa zupełnie inaczej. "Osada" to bardziej thriller z elementami horroru, ale mimo wszystko było kilka strasznych momentów, które dopełniły obrazu. Jak to jest przeżyć pięć dni w odizolowanym, pustym mieście? Ile tajemnic się tam kryje? Klimat rośnie ze strony na stronę a akcja się zagęszcza przez co nie sposób oderwać się od lektury aż do ostatniej strony.

sobota, 9 listopada 2019

"Tylko martwi mogą przetrwać" D.B. Foryś

"Tylko martwi mogą przetrwać" D.B. Foryś, Wyd. Niezwykłe, Str. 334

"Miłość ma oczy anioła, śmierć - diabła, zemsta właśnie zyskała moje."

Waleczna bohaterka, wszechobecne demony oraz przeciwności losu, których nie sposób ominąć. Oto powraca Tessa Brown i jej ostry charakter.

Zaskakująca i pomysłowa fabuła pierwszego tomu od razu namówiła mnie do sięgnięcia po drugą część serii D.B. Foryś. Uwielbiam klimat paranormal romance, uwielbiam waleczne bohaterki, cięte dialogi oraz niekończącą się przygodę. Ciężko było mi rozstawać się z główną bohaterką, więc cieszę się, że w tym samym czasie wyszła kontynuacja jej losów. Co więc czeka nas tym razem? Na pewno sporo niebezpieczeństw w walce z demonami.

Po ostatnich dramatycznych wydarzeniach Tessa spodziewała się trochę spokoju. Chociaż jej życie nie ułożyło się tak jakby tego chciała. Właściwie to wiele rzeczy poszło nie po jej myśli, przez co teraz musi pracować dla agencji, której nie znosi, w dodatku zerwała relacje rodzinne, musi zapomnieć o Kilianie i naładowana wielką chęcią zemsty nie może wysiedzieć w miejscu. Jak na złość obok niej zaczyna kręcić się tajemniczy mężczyzna, który intryguje ją równie mocno co przeraża. Można mu zaufać czy raczej trzymać się od niego z daleka?

Druga część jest dość mocno powiązana z wydarzeniami wcześniejszego tomu, więc polecam zachować ciągłość przy czytaniu. Charakter głównej bohaterki, jej ciętość i pewność siebie pozostają jednak te same, może odrobinę spotęgowane tym przez co musiała przejść. Tessa Brown jest taką bohaterką o której chce się czytać, która mierzy się z przeciwnościami i nie boi się ryzykować. Murem stałam za jej decyzjami z ciekawością śledząc kolejne, nowe przygody.

Sądzę, że kontynuacja jest jeszcze lepsza od swojej poprzedniczki. Zauważyłam wyraźną poprawę w stylu autorki i lepsze dopracowanie historii. Mimo dynamicznej akcji i natłoku wielu wydarzeń jednocześnie czytelnik nie ma szans zgubić się w fabule, wręcz nie może oderwać się od lektury a pikanteria dialogów i ciętość języków głównych bohaterów po raz kolejny wprowadzają solidną porcję poczucia humoru. Oczywiście nie obędzie się bez dramatów, masy skrajnych emocji oraz walki ze złem, ale to wszystko jest częścią tej serii, która świadomie prowadzi nas przez całą akcję.

"Tylko martwi mogą przetrwać" jest jak rajski ptak w morzu szarych wróbelków. Możecie śmiać się z tego porównania dopóki sami nie zmierzycie się z fabułą. Mnóstwo atrakcji, zawiłej fabuły i niezapomnianych wrażeń w kontynuacji nawet lepszej od pierwszego tomu! Nie mówicie więc, że to nie jest historia dla Was, nie skreślajcie jej z góry - przeczytajcie a gwarantuję, że nie poczujecie się rozczarowani.

piątek, 8 listopada 2019

"Cisza białego miasta" Eva García Sáenz de Urturi

"Cisza białego miasta" Eva García Sáenz de Urturi, Tyt. oryg. El silencio de la ciudad blanca , Wyd. Muza, Str. 576

"Ludzie ze skazą są niebezpieczni, bo wiedzą, że potrafią przetrwać."

Morderstwa wydają się paraliżować małą społeczność a demon w ludzkiej skórze ponownie wychodzi na wolność. Czy nie uda im się już nigdy uciec przed tragedią?

Trochę na opak zaczęłam swoją przygodę z serią Evy García Sáenz de Urturi, ponieważ przegapiłam premierę powyższego tomu i czas leciał a ja mając inne książki do wyboru dopiero przy premierze drugiej części tej intrygującej trylogii postanowiłam bliżej poznać twórczość autorki. Okazało się, że ten thriller tak mocno mnie wciągnął i zaskoczył, że od razu zdecydowałam się na powrót i nadrobiłam zaległości pierwszego tomu. Wszystkie słowa pochwały i zachwytu nie były na próżno, ponieważ ta autorka naprawdę wie jak pisać, by szokować na każdym kroku.

Jeśli lubicie kryminały czy thrillery - oto propozycja dla Was. To historia napisana z rozmachem, w której autorka skupia się na każdym detalu i nie pozostawia ani jednej sceny niedopracowanej. Styl tej pani jest inny, ponieważ przyzwyczajona jestem do luźnych, amerykańskich opowiadań a tutaj jednak wyraźnie czuć w fabule ten hiszpański klimat. To jednak powiew świeżości, który okazał się zbawienny dla znudzonego fana gatunku. Nie sądziłam, że coś jeszcze zdoła mnie zaskoczyć a tej trylogii udało się podwójnie - w każdym tomie odkrywałam coś nowego, coś bardzo zaskakującego a wszelakie zbrodnie, tropy i śledztwa tylko napędzały moją wyobraźnię.

Wszystko rozpoczyna się od morderstw łudząco podobnych do tych sprzed dwudziestu lat. W hiszpańskiej Vitorii po raz kolejnych dochodzi do wielkiej tragedii a mieszkańcy zaczynają odczuwać strach o którym zdążyli już zapomnieć. W dodatku na przepustkę z więzienia wychodzi Tasio Ortiz de Zárate, ten którego dokładnie dwadzieścia lat temu skazano winnym morderstwa. Czy dopuści się kolejnej zbrodni? Czy ponownie będzie terroryzował społeczność? A może, wbrew wszystkiemu, to nie on jest winny?

Śledztwo prowadzą bohaterowie, którzy wprowadzają do historii sporo nowinek ze swojego prywatnego życia. Przyznaję, że to najmniej lubiany przeze mnie motyw w kryminałach, ale tutaj nie przeszkadzała mi ta intymność wspomnień czy emocjonalnych zwierzeń. Zbliżyłam się do bohaterów, którzy byli szczerzy i otwarci, co w finale poskutkowało nawet moim wzruszeniem a sama zagadka kryminalna okazała się strzałem w dziesiątkę: nie przesadzona, chociaż piekielnie zawiła, stopniowana i mądrze poprowadzona, dzięki czemu nie zgubiłam tropu nawet na moment a mimo wszystko do samego końca nie byłam pewna rozwiązania.

Wcale mnie nie dziwi, że wielu z Was uznaje ten kryminał za odkrycie roku. Ja również zaliczam się do tego grona. "Cisza białego miasta" to intrygujący, hiszpański kryminał, który wydaje się porządnie wyróżniać na tle pozostałych książek z tego gatunku. Jest w nim wszystko co niezbędne: od wiarygodnej kreacji bohaterów, przez mnóstwo emocji na intensywnej zagadce kończąc. Nie pozostaje mi więc nic innego jak zachęcić Was do lektury obu tomów w oczekiwaniu na finałową część.

czwartek, 7 listopada 2019

"To będą piękne święta" Karolina Wilczyńska

"To będą piękne święta" Karolina Wilczyńska, Wyd. Czwarta Strona, Str. 328

Zanurz się w lekturze i odkryj swoje miejsce na ziemi. Być może będzie nim właśnie Jagodno!

Magiczny klimat, urokliwa miejscowość oraz bohaterki w towarzystwie których miło spędzić czas. Czy można chcieć czegoś więcej?

Karolina Wilczyńska powraca w świątecznej odsłonie swojej serii Stacja Jagodno. To sympatyczny dodatek, który jednocześnie stanowi jakby odrębną część, więc śmiało mogą sięgać po powyższą książkę zarówno fani serii jak i ci, którzy dopiero planują z nią swoją przygodę. Być może to właśnie dzięki tej intrygującej publikacji dacie się namówić na podróż do malowniczej miejscowości w Górach Świętokrzyskich.

Chociaż książka liczy sobie standardową liczbę stron, czyta się ją lotem błyskawicy. To nietypowa lektura po części fabularna, ale miejscami przepleciona kolorowymi zdjęciami i trafnymi poradami. Jestem pewna, że taka forma wszystkim czytelniczkom Stacji Jagodna na pewno przypadnie do gustu, ponieważ nawet ja, która czytała wybiórcze tomy tego cyklu (wstyd) świetnie bawiłam się podczas lektury.

Fabuła opowiada o losach kobiet takich jak my. Autorka podejmuje w każdym rozdziale inną bohaterkę dzięki czemu historie są barwne i różnorodne. Każdą da się polubić, każdej można bliżej się przyjrzeć, ale na pewno czytelnik znajdzie dla siebie tą najbardziej ulubioną postać z którą się utożsami, ponieważ autorka właśnie tak napisała tą książkę.

Dodatku do lektury są idealne jeśli chodzi o klimat. Malownicza miejscowość w której rozgrywa się akcja to pełna uroku wieś w której na pewno wielu czytelników miałoby ochotę się znaleźć. Tamtejsze tradycje mają swoje podparcie w zakończeniu każdego rozdziału dzięki czemu razem z bohaterkami możemy przygotować niezapomniane świąteczne dekoracje.

Niewiele mogę zdradzić, niewiele napisać, ale jedno jest pewne - fanom Karoliny Wilczyńskiej serdecznie polecam. To idealna książka na prezent lub do wspólnego czytania. "To będą piękne święta" dokładnie tak jak mówi tytuł jest książką bardzo świąteczną z której klimat pierniczków i zapach choinki aż się unosi. Lepszej książki na grudzień chyba nie znajdziecie.

środa, 6 listopada 2019

"Opętania. Historie prawdziwe" Robert David Chase

"Opętania. Historie prawdziwe" Robert David Chase, Tyt. oryg. Ghost Hunters, Wyd. Replika, Str. 240

Ed i Lorraine Warrenowie, najsłynniejsi i najbardziej szanowani demonolodzy świata, poświęcili kilka dziesięcioleci na badanie, potwierdzanie i wreszcie dokumentowanie niezliczonych przypadków zjawisk nie z tego świata.

Zło czai się na każdym kroku. Jak sobie z nim radzić? Jak się przed nim uchronić? Czy tylko garstka osób potrafi stawić czoła demonom?

Powyższa książka pochodzi z serii, którą pisze Robert David Chase opierając swoje historie na relacjach dwóch słynnych demonologów. Najpierw pojawiły się Nawiedzenia teraz mamy przyjemność sięgnąć po Opętania - historie oparte na faktach, które udokumentowali jedyni świeccy demonolodzy zaakceptowani przez Watykan. Czy to świadczy o tym, że zamknięte tu opowieści są prawdziwe? Tego nie wiem i nie czas, by to rozstrzygać, ale na pewno fani horrorów powinni zainteresować się tym cyklem.

Książka jest krótka i treściwa, chociaż zabrakło mi w niej głębi. Owszem, z chęcią śledziłam przebieg akcji i poznawałam kolejne historie Eda i Lorraine Warrenów, ale jak na mój gust wszystko było trochę za krótkie i zbyt szybko się kończyło. Wiem, że to nie jest powieść fabularna, że nie mamy tutaj do czynienia z fikcją literacką a opieramy się na prawdziwych wydarzeniach, ale autorzy sami zapewniają nas, że mają na to wiele udokumentowanych dowodów, więc chętnie więcej poznałabym faktów na ten temat.

Lubię horroru, lubię ten klimat strachu, niepewności i zaskoczeń. Wiadomo, że to co zaznaczone jako historie z życia wzięte, które faktycznie miały miejsce będą wydawały się straszniejsze i wyobraźnia mocno zadziała. To czy wierzymy w te zapewnienia czy  nie jest kwestią do dyskutowania na inny dzień, bo dziś mówimy o samej książce, drugiej w serii, która jest faktycznie intrygująca i ciekawa a czas, który jej poświęciłam na pewno nie był zmarnowany. Dowiedziałam się kilku nowych opowieści, sięgnęłam po nowe fakty na temat Amityvill i zmierzyłam się z próbami wywoływania duchów, które dla tamtych bohaterów okazały się tragiczne.

Całość wypadła ciekawie, chociaż ja, jako fanka tego typu historii miałam apetyt na więcej. Jestem ciekawa życia Warrenów, śledzę ich historię od lat zainspirowana wcześniej poznanymi horrorami. Nie mogę uwierzyć, że faktycznie zaangażowali się w to wszystko, że prowadzili muzeum tych wszystkich strachów i walczyli nie boją się stawić czoła demonom. To naprawdę fascynujące, więc z przyjemnością sięgnęłabym po wszystkie dokumentacje jakie zebrali - dla klimatu, dla wiedzy, dla dreszczyku emocji. Styl jest prosty, fakty przedstawione są raczej bez żadnych emocji, więc całość czyta się w mgnieniu oka, ale niekoniecznie można się w to mocno zaangażować.

"Opętania. Historie prawdziwe" mogę polecić każdemu kto lubi się bać, chociaż ta książka nie jest straszna. Jest na pewno bardzo ciekawa, więc każdy wielbiciel horrorów na pewno znajdzie w niej coś ciekawego. Świetnie też nada się na prezent dla miłośników filmów Obecność, Annabelle czy The Amityville Horror. Liczyłam na więcej, dostała mniej, ale i tak polecam - choćby dla zaspokojenia ciekawości.

"Tylko żywi mogą umrzeć" D.B. Foryś

"Tylko żywi mogą umrzeć" D.B. Foryś, Wyd. Niezwykłe, Str. 381

"Taka mała rada na przyszłość: jeśli kiedykolwiek zadzwoni do was były facet, by poinformować o dziwacznej kradzieży starego krzyża - za cholerę nie idźcie tą drogą!"

Polowanie na niebezpieczne demony, walka ze złem i przeciwstawianie się własnemu pochodzeniu. Oto historia za jaką tęskniłam.

D. B. Foryś zabiera nas do świata paranormal romance, który kiedyś był najchętniej wybieranym gatunkiem wśród młodzieży. Dziś odszedł w zapomnienie i pojawia się zaledwie garstka historii w tym temacie, ale jeśli już są - bardzo chętnie po nie sięgam. Lubie ten klimat, lubię zwariowanych, nadnaturalnych bohaterów oraz te niecodzienne wątki romantyczne, które są chlubą gatunku. Mogę Was jednocześnie zapewnić, że powyższy tom serii Foryś idealnie wpasował się w ramy tych książek i prezentuje sobą wszystko co najlepsze.

To historia Tessy Brown, dziewczyny która szczyci się posiadaniem podwójnej tożsamości. Za dnia jest zwykłą kelnerką, w nocy zaś poluje na demony. Nie wiąże z tym aspiracji zawodowych czy pieniężnych a wewnętrzne rozterki, ponieważ w połowie jest jedną z nich. I nie potrafi tego znieść. Wybuchowa, piekielnie (żeby nie powiedzieć demonicznie) pewna siebie, z ciętym językiem jest bohaterką o jakiej marzymy: przy niej nie sposób się nudzić a tym bardziej nie da się przejść obok niej obojętnie. Już po pierwszych stronach obdarzyłam ją wielką sympatią i z przyjemnością śledziłam problemy z jakimi musiała się zmagać.

Kreacja bohaterów to najlepsza zaleta tej książki. Autorka postawiła na wiarygodność, szczerość i otwartość, więc postacie nie były w żaden sposób przerysowane a charyzmatyczne i świadome swoich losów w fabule. Nie tylko Tessa zasługuje na uznanie, ponieważ wspaniała kreacja jej towarzysza w wątku miłosnym Kiliana również robi swoje. Jest też opiekun dziewczyny, Ksiądz Gabryjel oraz inni poboczni bohaterowie bez których całość nie byłaby taka sama.

Akcja pędzi na złamanie karku. Nie ma miejsca na nudę, ciągle coś się dzieje, fabuła zmienia swój bieg, Tessa pakuje się w przeróżne kłopoty nim rozwikła zagadkę większego zaangażowania demonów oraz zaginionego krucyfiksu. Autorka postawiła na tempo, więc nie ma mowy by czytelnik choćby przez moment nudził się czytając a w dodatku mamy szansę odwiedzić Watykan, Madryt czy Londyn, więc jak sami widzicie jest tego sporo. Wszystko okraszone sporą dawką dobrego poczucia humoru oraz sporej dawki sarkazmu.

Jeśli kojarzycie już skądś tą książkę - macie racje. "Tylko żywi mogą umrzeć" była już raz wydana, dziś jednak doczekała się wznowienia i nowej szaty graficznej. Cieszę się, ponieważ być może w innym wypadku nigdy bym po nią nie sięgnęłam. Tymczasem jestem bardzo zadowolona z lektury, świetnie bawiłam się podczas czytania i bardzo polubiłam się z główną bohaterką. Nie pozostaje mi więc nic innego jak zmierzyć się z kontynuacją.

wtorek, 5 listopada 2019

"Z dala od siebie" Jen Calonita

"Z dala od siebie" Jen Calonita, Tyt. oryg. Conceal, Don't Feel, Wyd. Egmont, Str. 288

 W tej historii żadna z sióstr nie wie o istnieniu drugiej.

Nastrojowa, trochę zimowa, oryginalna baśń którą znamy a jednak napisana na nowo. Jesteście gotowi wkroczyć do tego nieznanego miejsca?

Seria Mroczna baśń to historie znane, choć pisane na nowo. W mroczniejszej, bardziej niebezpiecznej wersji. Do tej pory miałam okazję przeczytać trzy reinterpretacje baśni pisane przez Lis Braswell a dziś przyszedł czas na kolejną historię, choć tym razem nowej autorki. Jen Calonita to znana, poczytna amerykańska pisarka, więc nastawiłam się na dobrze napisaną historię.

Przyznam, że konfrontując obie panie w jednej serii Calonita wypada lepiej. Jej styl bardziej przypadł mi do gustu, okazał się plastyczniejszy, emocjonalny, bardziej obrazowy. Tym samym od razu opowieść stała się żywsza i energiczniejsza. Żałuję. że autorka nie pociągnęła jej nawet dłużej, bo całość wypadła tak wciągająco, że chętnie kontynuowałabym dalej historię. W dodatku opowiada o baśni znanej i kochanej, o Elsie i Annie znanych przede wszystkim z pięknej disneyowskiej aranżacji.

W tym przypadku oczywiście nie jest już tak słodko i uroczo, ponieważ cały cykl charakteryzuje się mrokiem i tajemnicą. Niebezpieczeństwo czai się na każdym kroku, bohaterowie raz za razem konfrontują się z problemami a czytelnik otrzymuje dynamiczną akcję, która nie zwalnia tempa. Niby coś znanego, niby wiemy czego prawdopodobnie możemy się spodziewać a jednak autorka zaskakuje nas na każdym kroku, zręcznie manewruje między zwrotami akcji i wplata w to wszystko zaskakującą porcję emocji. Przyznaję, że spośród całej serii ten tom najbardziej przypadł mi do gustu.

W tej historii siostry nie wiedzą o swoim istnieniu. Elsa z piętnem następczyni tronu nie wie jakie kroki podjąć, by jej lud był zadowolony. Nie czuje się na siłach, by przejąć tak ważną rolę. Czuje natomiast, że czegoś jej brakuje, jakby nie była w pełni sobą. Przebłyski małej dziewczynki tylko potwierdzają, że musi wyruszyć w drogę i odnaleźć prawowitą dziedziczkę Arendelle. A podróż ta będzie pełna niebezpieczeństw i zwrotów akcji, zaskakująca i pomysłowa - idealna jako przygoda na długie leniwe popołudnie.

"Z dala od siebie" bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło. Nie spodziewałam się, że to będzie lektura dla każdego, nie patrząc na wiek czy upodobania. Udałam się w wir wielkiej przygody, poszukiwałam księżniczki i stawiałam czoła niebezpieczeństwom wraz z bohaterami i jestem zachwycona tym co otrzymałam. Mam nadzieję, że Jen Calonita pociągnie dalej Mroczną baśń, bo z przyjemnością sięgnę po inne jej książki.

poniedziałek, 4 listopada 2019

"Wschód księżyca" Magdalena Zimniak

"Wschód księżyca" Magdalena Zimniak, Wyd. Prozami, Str. 372

Przejmujący thriller psychologiczny z elementami metafizyki ukazujący złożoność ludzkich postaw i wyborów. 

Zło czai się w każdym z nas i ujawnia w nieprzewidzianych momentach. Uderzy tylko w nas czy być może okaże się zgubne dla naszych najbliższych?

Ta zapowiedź była dla mnie zagadką od samego początku. Z tych pozytywnych oczywiście. Magdalena Zimniak namówiła mnie do swoich książek przy lekturze bardzo pomysłowego thrillera "Odezwij się", więc wiedziałam na co mogę liczyć jeśli chodzi o styl, ale kompletnie nie byłam pewna fabuły zapowiadającej się na thriller z elementami metafizyki. Jak zawsze okazało się, że strach ma wielkie oczy a w dobrych rękach każde połączenie ma szanse na sukces.

Bardzo lubię nietypowe historie. Lubię, gdy autorzy mądrze eksperymentują i odchodzą od utartych schematów na rzecz powiewu świeżości. W tym przypadku nie mogło być mowy o niczym innym, ponieważ autorka odważnie połączyła świat rzeczywisty z tym nadprzyrodzonym wprowadzając wątek powracającej, demonicznej dziewczyny. Chociaż na początku brzmi to nieprawdopodobnie to w fabule całość wypada dobrze i emocjonalnie, przez co trudno oderwać się od czytania a strony właściwie przerzucają się same.

Fabuła rozpoczyna się od młodej kobiety, która rzuca się w przepaść. Z miłości, z nieszczęścia, z silnym postanowieniem by skończyć swoje życie. Miłość jej życia zakłada rodzinę, decyduje się na szczęście z inną kobietą. I wszystko wskazywałoby na to, że ich wspólna historia dobiegła końca aż do dwudziestu lat później. Wówczas mężczyzna powraca na miejsce tragedii, by wraz z żoną świętować rocznicę ślubu. Nie spodziewa się, że nawet po tylu latach zaborcza miłość czeka na niego, tym razem w postaci zazdrosnego demona. Nadciąga mrok, pochłaniający wszystko dookoła.

Autorka stworzyła niebywałą historię przy której rzeczywistość na moment nie ma znaczenia. Angażuje nas w całą sprawę przez mocny klimat, mrok otaczający nie tylko bohaterów, ale i czytelnika oraz poprzez intensywny motyw psychologiczny, który w tej powieści odgrywa kluczowe znaczenie. Wchodzimy w głąby umysłu każdej z postaci, analizujemy jej wybory, przekonania, działania i chociaż czujemy, że głowę mamy pełną sprzecznych myśli to autorka nawet na moment nie zwalnia tempa. Przy tej książce musimy nieźle się nagimnastykować, by rozgryźć o co w tym wszystkim chodzi, ale właśnie w tym tkwi urok.

"Wschód księżyca" to książka, której - mam nadzieję - dacie szansę. Jest inna niż wszystkie znane nam do tej pory, ale klimat niepewności, atmosfera zła oraz poczucie nadciągającego mroku tak silnie angażują w fabułę, że doceni ją nawet przeciwnik tego gatunku. Jestem zachwycono, ponieważ po raz kolejny polska autorka udowodniła, że nie trzeba szukać dobrych książek za oceanem. Otrzymałam wszystko, a może znacznie więcej dzięki powieści od której nie mogłam się oderwać.

"Rytuały wody" Eva García Sáenz de Urturi

"Rytuały wody" Eva García Sáenz de Urturi, Tyt. oryg. Los ritos del agua, Wyd. Muza, Str. 440
"Muszę jeszcze raz wymyślić siebie, uporządkować swoje życie. Być kimś innym, kimkolwiek, byle nie sobą."

Tajemnicze morderstwo to dopiero początek. Rozpoczyna się wyścig z czasem, by pojmać bezwzględnego mordercę.

Nie lubię podążać za nurtem fascynacji daną książką, więc staram się sięgać po głośne bestsellery dopiero po czasie. Nie zawsze mi się to udaje, ale w przypadku historii Evy García Sáenz de Urturi w ogóle zagubiłam się gdzieś ze swoimi planami i rozpoczęłam przygodę z tą autorką od drugiego tomu trylogii. Myślałam, że to kryminał jakich wiele, do przeczytania i zapomnienia, więc nie spieszyłam się z lekturą. Zanim nie zaczęłam czytać, nawet nie wiedziałam jak bardzo się pomyliłam.

Chociaż to trylogia, która ma ze sobą jakieś połączenie, choćby w roli prowadzącego śledztwo to osobiście nie czuję się poszkodowana (poza koniecznością sięgnięcia po pierwszy tom tylko dlatego, że to takie dobre!) brakiem znajomości wcześniejszej części. Autorka nie cofa się do tyłu, wyraźnie podąża za kolejną sprawą i ta na niej skupia uwagę czytelnika. A jest czemu się przyglądać: wchodzimy na trop brutalnego, bezwzględnego mordercy, który nie cofnie się przed niczym.

Kiedy odkryto ciało zamordowanej kobiety w ciąży, wszyscy byli pewni, że to dopiero wstęp. Okropne morderstwo wykonane w rytualnym stylu zapowiadało początek panowania bestii, która nie cofnie się przed niczym. Kobieta została utopiona w zabytkowym celtyckim kotle z wodą i powieszona za nogi na drzewie. W dodatku śledczy Kraken znał ofiarę, bo była nią jego pierwsza dziewczyna. Czy to oznacza, że sprawa nabierze prywatnego charakteru?

Ależ to było dobre! Uwielbiam kryminały, szczególnie te dla czytelników o mocnych nerwach i w tym przypadku bawiłam się doskonale. Autorka wodziła mnie za nos, wprowadzała w ślepe zaułki, zaskakiwała niemal na każdym kroku. Nawet nie wiem kiedy zamknęłam ostatnią stronę a już miałam ochotę jak najszybciej cofnąć się do początku i nadrobić lekturę pierwszego tomu. W to wszystko wszedł jeszcze fantastyczny, mroczny klimat miasta, które autorka opisała z dbałością o szczegóły i dwutorowa akcja, która wydaje się niesamowicie poplątana przez co ogromnie zaskakuje w finale.

Jeśli lubicie historie pełne wrażeń i macie mocne nerwy - czytajcie. To powieść pełna ukrytych znaczeń, z całą masą naznaczonych przez życie bohaterów. Tutaj akcja nie ma chwili na złapanie oddechu, bo wszystko dynamicznie porusza się na przód a czytelnik może obserwować to z rosnącym biciem serca. Jestem zachwycona "Rytuałem wody" i przyznaję, że to jedna z lepszych powieści w tym gatunku jakie czytałam.

niedziela, 3 listopada 2019

"Dirty" Belle Aurora

"Dirty" Belle Aurora, Tyt. oryg. Dirty, Wyd. Niezwykłe, Str.

"Jedyną rzeczą lepszą niż seks jest odebranie życia komuś, kto, kurwa, na to zasługuje. Nic nie jest równie satysfakcjonujące. Ani odrobinę."

Niebezpieczna miłość, zakazane emocje i problemy, których nie da się uniknąć. Czym zaskoczy nas kontynuacja tej zaskakującej serii?

Belle Aurora powraca a wraz z nią bohaterowie obok których nie można przejść obojętnie oraz historia przy której czas się zatrzymuje. Ta autorka potrafi wziąć pod władanie wszystkie emocje, zaskakuje, wzbudza skrajne uczucia i nie pozwala odłożyć swojej powieści nim nie wypowie ostatniego słowa. W kontynuacji odnalazłam nie tylko to co było takie dobre w pierwszym tomie, ale i jeszcze więcej namiętności czy przygody, które przecież zawsze wydają się najbardziej kuszące. 

Seria osadzona jest w mafijnym świecie i chociaż można, nie polecam czytać jej bez zachowania chronologii. Zbyt wiele dobrego przeszłoby Wam koło nosa, bo te opowieści zdecydowanie zasługują na uwagę. Styl autorki jest pełen emocji, zawsze zaskakuje, zawsze szokuje, nigdy nie zwalnia tempa przez co akcja jej powieści gna na złamanie karku a czytelnik czuje się w siódmym niebie móc śledzić to wszystko z przyspieszonym biciem serca. Za ten ostatni fakt odpowiada przede wszystkim bardzo realna i wiarygodna kreacja bohaterów stworzonych na nasz wzór dzięki czemu bardzo łatwo możemy się z nimi utożsamić i rozkładać na czynniki pierwsze ich decyzje.

Mocny temat, wartościowe przesłanie. Zaskoczeni? Przyznaję, że to spory plus dla tej powieści, która nie jest tylko historią do zapomnienia, ale i zmusza nas do myślenia. Opowiada o losach Alejandry, córki szefa mafii, której los został z góry przesądzony. Miała zostać małżonką Dino Gambino, by przypieczętować zgodę między rodzinami. Nikt jednak nie spodziewał się, że niechciane zamążpójście będzie najmniejszym problemem. Dziewczyna bowiem stanęła w obliczu psychicznych i fizycznych tortur ze strony tego, który miał być dla niej najbliższym.

Walcząc o dobre imię rodziny Alejandra znosi w milczeniu całe cierpienie, które serwuje jej pseudo mąż. Ten wątek otacza wiele silnych emocji i nie ma tutaj znaczenia, czy chodzi o mafię czy zwykłą rodzinę. Człowiek jest człowiekiem i taki terror czy okrucieństwo nie powinny mieć miejsca. Los tej dziewczyny od samego początku nie był mi obojętny i przeżyłam swoje śledząc rozwój fabuły. Autorka mocną mną wstrząsnęła, wywołała wiele łez i chociaż wszystko wskazywało na ratunek ze strony prawdziwej miłości - zagrożeń wciąż nie było końca, przez co nie mogłam przewidzieć finału a i wątek miłosny wcale nie był taki oczywisty: mroczny, niepewny, czasami zaskakujący.

Wszystko w tej książce okazało się idealnie przemyślane i poprowadzone. Otwarte zakończenie z pierwszej części doczekało się tym razem zamknięcia kilku wątków, ale rozpoczęto nowe, jeszcze bardziej przejmujące, przez co wszystko ostatecznie rozwiąże się w nadchodzącym finale. "Dirty" to zakręcona, mroczna i piekielnie niebezpieczna książka z gatunku dark erotic, którą polecam tylko czytelnikom o mocnych nerach. Zapewniam jednak, że ta autorka wie co robi i po raz kolejny utwierdziła mnie w przekonaniu, że potrafi pisać jak mało kto.

"Potęga magii" Liz Braswell

"Potęga magii" Liz Braswell, Tyt. oryg. A Whole New World, Wyd. Egmont, Str. 320

 Co by było, gdyby Aladyn nie posiadł czarodziejskiej lampy?

Bajkowy świat i znana historia a jednak przeinterpretowana. Czy to co znane może okazać się lepsze w nowej odsłonie?

Liz Braswell już po raz trzeci zabiera nas do bajki, którą znamy przede wszystkim z disneyowskiej serii. Autorka proponuje swoją interpretację, bardziej mroczną i dosadną, gdybając nad tym co by było, gdyby doceniani przez nas bohaterowie nagle stali się postaciami po części negatywnymi. Uwielbiam wszelakie współczesne podejścia do znanych baśni, więc z przyjemnością zdecydowałam się na jej najnowszą lekturę.

Tym razem to historia Aladyna i jego lampy otrzymała nową wersję. Czy udaną? Myślę, że to kwestia gustu i nastawienia, ponieważ wszystko zależy od upodobań czytelnika. Osobiście jestem zadowolona z całej Mrocznej serii i chętnie sięgam po kolejne propozycje od Liz Braswell chociaż przyznaję, że styl autorki jest trochę ociężały. Może to wina tłumaczenia, może generalnie Liz pisze tak a nie inaczej, ale gdyby pojawiło się trochę więcej emocji myślę, że historia zyskałaby na wartości.

Aladyn pochodzi ze slumsów zubożałego Agrabahu i ledwo wiąże koniec z końcem. Każdy dzień jest dla niego zagadką. Zupełnym przeciwieństwem chłopaka jest natomiast Dżasmina, piękna księżniczka, która otrzymała od losu wszystko co niezbędne. Jednak czy na pewno? Zaaranżowane małżeństwo spędza jej sen z powiek a nowe rządy wezyra Dżafara, zaufanego doradcy sułtana, który posiłkuje się magią wydają się być przekleństwem dla społeczeństwa. Chłopiec ze slumsów i zagubiona księżniczka jednoczą więc siły, by lud mógł wypowiedzieć się na temat swoich racji i wybrać prawowitego następce tronu.

Nie przypomina to bajki, którą znamy, prawda? Bunt, rebelia którą próbuje wzniecić Aladyn, miłość w obliczu wielkiego zagrożenia - to wszystko niewiele ma wspólnego z wersją Disneya, ale zapewniam Was, że jest równie ciekawa. Autorka snuje bardziej mroczną, niebezpieczną opowieść w której los bohaterów jest niepewny, ale przy tym całość czyta się ze sporą ciekawością, bo mimo wszystko trudno przewidzieć nam zakończenie.

Władza, bezwzględność, okrucieństwo i miłość narażona na wszystko co złe to nowa wersja Aladyna i czarodziejskiej lampy. Tutaj także magia odegra kluczowe znaczenie, ale nie będzie już tak przyjemnie a uczucie między głównymi bohaterami nie będzie najlepszym lekiem na zło tylko stanie pod znakiem zapytania. "Potęga magii" to propozycja dla tych, którzy lubią sięgać po współczesne reinterpretacje tego co znamy - ja jestem za i całą serię, mimo drobnych mankamentów, polecam.

sobota, 2 listopada 2019

"Najcenniejszy podarunek" Klaudia Bianek

"Najcenniejszy podarunek" Klaudia Bianek, Wyd. We need YA, Str. 320

Doskonała powieść nie tylko na zimowe wieczory. Poznaj historię, która nie da o sobie zapomnieć.

Wszystko wydawało zmierzać ku najgorszemu. Nikt nie chciał dostrzec problemu do momentu, kiedy zaczął narastać. Zrzucono go więc na młodą dziewczynę zapominając, że dopiero wchodzi w dorosłość.

Pierwsza powieść Klaudii Bianek odniosła wielki sukces. chociaż nie miałam okazji jeszcze przeczytać "Jedynego takiego miejsca" nie pozostawałam głucha na liczne pochwały. W okresie zbliżających się świąt postanowiłam więc nadrobić zaległości i sięgnąć po drugą książkę tej początkującej autorki żeby samemu w końcu odkryć jej talent. Cieszę się, że to zrobiłam, ponieważ lektura okazała się idealnym wyborem na spokojny wieczór po ciężkim dniu.

Chociaż historia utrzymana jest w stylu New Adult i wprowadza sporo trudnych życiowych doświadczeń to jednocześnie odniosłam wrażenie, że kryje się w niej jakaś lekkość i swoboda. Autorka powoli wprowadza nas w całą historię, skrupulatnie wyjaśnia wszystkie fakty, nigdzie się nie spieszy a jednocześnie nie sprawia, że jej książka jest nudna. Wszystko wydaje się przemyślane i trafione, by czytelnik mógł swobodnie poznać najpierw główną bohaterkę, by dopiero później zatrzymać się nad jej problemami.

Oliwia to silna dziewczyna, zaledwie dwudziestoletnia, na którą spadł ciężar problemów jej rodziców. Miałam mieszane uczucia co do jej matki, która patrząc wyłącznie przez pryzmat swoich potrzeb zapomniała o córce i jej młodym wieku. Wyjechała do Anglii, zostawiła na głowie Oliwii młodszą siostrę i jej chorującego ojca. Nie pomyślała jak trudno będzie jej sobie z tym poradzić, chociaż dziewczyna nie narzekała. Robiła co mogła, by jakoś ułatwić swojej rodzinie życie za co naprawdę ją podziwiałam. Żałuję jednak, że autorka nie weszła głębiej w kreację bohaterów, bo czegoś mi zabrakło. Sądzę, że więcej drobiazgów z przemyśleń i działań postaci na pewno bardziej dopełniłoby historię.

Życie Oliwii jest trudne i na pewno warto kibicować jej w szukaniu wewnętrznej siły do działania, ale atmosferę smutku i troski rozwiewa tajemniczy podarunek. To od niego wszystko się zaczyna, cała historia nabiera rozpędu a dziewczyna zaczyna dopiero teraz dorastać na naszych oczach. Zmienia swoje nastawienie, łapie chwile ulotnego szczęścia i w końcu, po tylu latach poznaje smak prawdziwej miłości. Przyznaję, że autorka pięknie ujęła ten kontrast w życiu, kiedy wszystko się wali i sypie aż do czasu, gdy na naszej drodze spotykamy wsparcie drugiej osoby.

Subtelny klimat nadciągających świąt, magia kryjąca się w gestach i szczera, życiowa opowieść to propozycja od Klaudii Bianek, której warto dać szansę. Spędziłam miłe chwile przy lekturze "Najcenniejszego podarunku" i już rozumiem skąd ten zachwyt nad twórczością autorki. To idealna lektura na zimę, w okresie kiedyś powinniśmy czerpać jak najwięcej radości. Prosta, nieskomplikowana i bardzo wiarygodna opowieść dla każdego.

"P.s. Kocham Cię na zawsze" Cecelia Ahern

"P.s. Kocham Cię na zawsze" Cecelia Ahern, Tyt. oryg. Postscript, Wyd. Akurat, Str. 448 

"Śmierć rozdziela ludzi, ale ma też swoje sposoby, by połączyć tych, którzy pozostali." 

O miłości po latach, o życiu wśród emocji, o powrocie do tego co kochamy choć z nowym nastawieniem. Oto nadchodzi kontynuacja, której wielu z nas nie mogło się doczekać. 

Cecelia Ahern jest niekwestionowaną romantyczną. Czytam jej książki od lat i zawsze nie mogę nadziwić się jak trafnie odnosi się do życia, emocji i ludzi. Jej książki nigdy nie zawodzą, ale hitem dawno temu okazała się historia z "P. s. Kocham cię", która jest mi bliska do dziś zarówno w książce jak i w filmowej adaptacji. Autorka pozytywnie zaskoczyła mnie decydując się na napisanie kontynuacji bądź co bądź swojego wielkiego bestsellera. Pojawiły się więc pytania: czy dorówna poprzedniczce? Czym tym razem nas zaskoczy? Czy powrót okaże się trafiony? Po lekturze poznałam odpowiedzi na wszystkie pytania i powiem jedno: warto dać jej szansę. 

Akcja aktualnej historii rozgrywa się siedem lat po wydarzeniach z pierwszego tomu. A właściwie po śmierci jednego z moich ukochanych bohaterów. Obserwujemy zatem to się zmieniło, jak na przestrzeni lat dorosły postacie i co zdążyły w tym czasie wypracować. Pojawia się Holly, która stanęła na nogi po wielkiej stracie i dziś spełnia się w pracy oraz u boku nowego partnera. Ciara, siostra Holly namawia ją by wzięła udział w podcaście i opowiedziała o swoich przeżyciach przez ten okres siedmiu lat. O tym co czuła gdy odszedł Garry i o jego listach, od których przecież wszystko się zaczęło. 

To wspaniałe powrócić do ukochanych bohaterów po tylu latach i dostrzec, że się zmienili dokładnie tak jak tego po nich oczekiwaliśmy. Bo przecież nie stali w miejscu, nie zamarli po zamknięciu pierwszego tomu a ich życie toczyło się dalej co widać w najnowszej części oraz w samej ich kreacji - z jednej strony to stara dobra Holly, którą pamiętamy sprzed lata a z drugiej inna, zmieniona pod naporem tragedii z którą musiała się zmierzyć. Dziś ze strachem ponownie sięga do wspomnień, nawiązuje do wydarzeń z Garry'm i - nie inaczej - po raz kolejny historia tej bohaterki wyciska nam z oczu łzy. 

Jeśli zastanawiacie się czy należy zachować chronologię czytania to powiem: nie trzeba. Owszem, dobrze byłoby znać historię od początku, bo jest piękna i warta poznania, ale nowy tom wydaje się samodzielny z fabule, niby odwołuje się do tego co było, ale ładnie wszystko wyjaśnia, zapętla subtelnie i buduje na nowo coś w odświeżonej formie. Bardzo podobał mi się ten powrót po latach, bo wraz z nim pojawiły się już zapomniane emocje, których przecież w pierwszym tomie było całe mnóstwo. 

Styl Ahern jest lekki i przyjemny co przemawia na jej korzyść. Pisze od serca co widać zarówno w fabule jak i kreacji bohaterów. Wszystko jest szczere, wiarygodne, poparte dowodami i oparte na prawdziwym życiu, więc przyjemność z czytania jest wielka od pierwszej do ostatniej strony. 

"P.s. Kocham cię na zawsze" to bardzo dobra kontynuacja, po którą fani pierwszego tomu koniecznie powinni sięgnąć. Wzruszająca, pięknie napisana, przepełniona emocjami opowieść o życiu i ludziach, którzy napotkali na swojej drodze zbyt dużo niepowodzeń. O tym jak zacząć od nowa oraz oczywiście o miłości we wspaniałym stylu Cecelii Ahern.

piątek, 1 listopada 2019

"Królestwo" Jess Rothenberg

"Królestwo" Jess Rothenberg, Tyt. oryg. The Kingdom, Wyd. Kobiece, Str. 352

 Witaj w bajkowym Królestwie, w którym technologia pomaga ożywić marzenia!

Wirtualna baśń, spełnienie najskrytszych marzeń, mrok czający się w pobliżu. Nie po raz pierwszy otrzymujemy przestrogę, by odpowiednio weryfikować swoje oczekiwania.

Jess Rothenberg powraca z nową powieścią, której historia przypomina nawiązanie do wszelkich baśniowych marzeń jakie mieliśmy w dzieciństwie. Otwiera przed czytelnikiem krainę do której ma się ochotę wkroczyć już od pierwszej strony i pozwolić, by porwała nas w wir przygód. Jednak kryje się pod tym wszystkim przestroga, upomnienie by uważać na to o czym marzymy oraz by odpowiednio weryfikować drogę, którą podążamy by po te marzenia sięgnąć.

W odsłonie powieści obyczajowej, z dużym nawiązaniem do historii dla młodzieży, z przywołaniem do życia baśniowych klimatów oraz morderstwem w tle i procesem z nim związanym autorka żongluje gatunkami i tworzy historią, która zaskakuje na każdym kroku. Przyznam, że miałam wobec niej zupełnie inne oczekiwania i nawet po przeczytaniu zapowiedzi spodziewałam się czegoś innego. Nie znaczy jednak, że się rozczarowałam - wręcz przeciwnie! Otrzymałam bardzo oryginalną opowieść, dobrze napisaną stylem realistycznym i bardzo malowniczym, dzięki temu z przyjemnością poznałam osy głównej bohaterki.

To tutaj najlepsi naukowcy stworzyli miejsce, baśniowe Królestwo, w którym przywrócono do życia wymarłe gatunki. To tutaj spełniają się marzenia a rzeczywistość wydaje się mienić milionem barw. W dodatku za wszystko odpowiedzialne jest siedem perfekcyjnie stworzonych w laboratorium kobiet, których zadaniem jest umilenie czasu zwiedzającym. To one są główną atrakcją parku a pośród nich Ana, która została stworzona by spełniać każde życzenie. Jednak pewnego dnia jej życie się zmienia i z pustej skorupy przeradza się w czującą istotę. Poznaje bowiem Owena do którego zaczyna coś czuć, ale zanim zdąży rozpoznać w tym miłość zostaje oskarżona o zabójstwo chłopaka. Czy to możliwe więc, by szczęśliwe miejsce zmieniło się w obraz prawdziwej tragedii?

W tej książce dużo się dzieje. Możecie mi wierzyć, że akcja nie zwalnia tempa nawet na minutę przez co czytelnik chcąc nie chcąc angażuje się w rozgrywane wydarzenia i próbuje zrozumieć co tak naprawdę się wydarzyło. Ana, główna bohaterka, jest wspaniałą, przesympatyczną dziewczyną z którą łapiemy kontakt już od samego początku, więc trudno sobie wyobrazić, że jednocześnie mogła dopuścić się morderstwa. Kiedy trzymałam kciuki za to, by z robota zmieniła się w prawdziwego, czującego człowieka autorka zdecydowała się o zwrot tak potężny i zaskakujący, że cała fabuła wywróciła się do góry nogami. I to właśnie było w niej najlepsze: nigdy nie możemy być pewni tego co dzieje się aktualnie.

Świat intryg, manipulacji, tajemnic i ślepych zaułków. Jess Rothenberg stworzyła oryginalną i bardzo pomysłową historię od której trudno się oderwać. "Królestwo" nie jest romansem, nie jest też piękną baśnią jak wydawać by się mogło po okładce. To szokujące wyjście prawdy z ukrycia, przeanalizowanie tego ile człowieka naprawdę jest w człowieku. Lekka i niepozorna a jednak z silnym przekazem jest lekturą, którą naprawdę szczerze Wam polecam. Szukajcie, czytajcie, ponieważ to jedna z najciekawszych ostatnich nowości.

czwartek, 31 października 2019

"Zasady magii" Alice Hoffman

"Zasady magii" Alice Hoffman, Tyt. oryg. The Rules of Magic, Wyd. Albatros, Str. 378

W tej rodzinie miłość jest przekleństwem… 

Rodzina naznaczona tajemniczą klątwą. Przyszłość pod znakiem wydarzeń sprzed lat. Rodzina narażona na prawdziwe niebezpieczeństwo.

Alice Hoffman napisała sporo książek z tego co zdążyłam zauważy, ale tak się złożyło, że nie miałam okazji do tej pory przeczytaj żadnej z nich. Kiedy pierwszy raz usłyszałam o "Zasadach magii" postanowiłam jednak, że z przyjemnością sięgnę po lekturę, która obiecywała wszystkie te motywy po które sięgam najchętniej: magię, sagę rodzinną, tajemnice. Lubię też odkrywać nowych autorów, więc wszystko dobrze się ułożyło a lektura naprawdę okazała się strzałem w dziesiątkę.

To historia bardzo subtelna, niemal nostalgiczna. Napisana z lekkością, swobodą i wielkim oddaniem wszystkich szczegółów. Początkowo wydawała mi się trochę nudnawa, ale im dalej w historie tym więcej intrygujących faktów odkrywała przede mną autorka i kusiła mnie obietnicą odkrycia tajemnicy rodziny z magicznymi genami. Chcąc nie chcąc zaangażowałam się wiec w fabułę, z czasem nie mogłam oderwać się od książki a kiedy później przeczytałam, że to prequel jednej z moich ukochanych opowieści ("Totalna magia"), wszystko nagle wskoczyło na swoje miejsce, zrozumiałam konkretne role bohaterów i całkowicie zachwycona zupełnie inaczej spojrzałam na tą książkę.

To opowieść o tym co wydarzyło się wcześniej. O magii, klątwie i dramatach spadających na biedną rodzinę kobiet zmuszonych walczyć o swoje prawa. Silne bohaterki zaskakiwały mnie swoimi decyzjami, imponowały temperamentem oraz chwytały za serce próbą ucieczki od miłości, która przecież była ich przeznaczeniem. Wszystko zaczęło się w 1620 roku, kiedy Maria Owens została oskarżona o czary, bo zakochała się w nieodpowiednim mężczyźnie. Później jej ród kontynuował rodzinną klątwę, która zakazywała bycia kochanym i bezpiecznym. I tak poznaliśmy kilkaset lat później Susannę Owens oraz trójkę jej wyjątkowych dzieci ponownie narażonych na prawdziwe niebezpieczeństwo.

Fabuła sięga do realizmu magicznego będąc jednocześnie bardzo przyziemną książką. Magia jest tutaj zaledwie dodatkiem do rodzinnej sagi, w której losy wielu kobiet przeplatają się ze sobą tworząc spójną całość. Poznając rodzinę Susanny oraz jej dzieciaki o różnorodnych charakterach nie spodziewałam się tak istotnie poprowadzonego ich wątku: szybko poznali prawdę na swój temat, szybko też zrozumieli wszelkie zakazy ze strony matki. Ale wtedy było już za późno, by wyrzec się swoich genów. Będziemy więc obserwować jak indywidualnie podejdą do tematu i na swój sposób spróbują uciec od przeznaczenia.

Nie chcę zbyt wiele zdradzać jeśli chodzi o fabułę, ponieważ czystą przyjemnością czytania jest poznanie historii zamkniętej w "Zasadach magii". Jeśli lubicie piękne, poruszające i pełne emocji sagi rodzinne z nutą magii, tajemnicy oraz niebezpieczeństwa - ta lektura jest właśnie dla Was. Mam nadzieję, że niedługo przyjdzie nam czekać na "Totalną magię", ale to właśnie jej prequel jest lekturą obowiązkową.