czwartek, 19 lipca 2018

"Świat bez książąt" Soman Chainani

"Świat bez książąt" Soman Chainani, Tyt. oryg. A World Without Princes, Wyd. Jaguar, Str. 438

"W mojej szkole uczymy prawdy, że dziewczyna bez chłopca to najszczęśliwsze możliwe zakończenie."

Pomysłowa, barwna i wciągająca na całego - taka jest seria Somana Chainani, autora który wywrócił do góry nogami znany nam do niedawna świat baśni i ukazał jego nową, miejscami nawet mroczną stronę. Udowodnił tym samym, że można napisać historię świeżą i nietuzinkową, która śmieje się schematom w twarz i zaskakuje oryginalnością.

Wydarzenia z poprzedniego tomu zmusiły bohaterki do trudnej decyzji. Sofia i Agata opuściły Akademię Dobra i Zła, by z dala od murów szkoły zbudować własną szczęśliwą przyszłość. Przyszło im zatem zapomnieć o poznanych koleżankach i tych dobrych aspektach Akademii. Jednak nieopatrznie wypowiedziane życzenie zmusiło dziewczęta do powrotu w sam środek prawdziwego piekła. Okazało się bowiem, że życzenie Agaty odgrodziło murem chłopców i dziewczęta, ośmieszając tych pierwszych i prowadząc do niebezpiecznych potyczek.

Pierwszy tom był lekcją, która pozwoliła nam poznać zakamarki Akademii. Uczestniczyliśmy na lekcjach, przyglądaliśmy się panującym w nowej krainie zasadom. Teraz, kiedy to wszystko znane jest nam już doskonale, nie ma na to miejsca. Akcja rusza do przodu, dynamicznie przeskakując z motywu na motyw, prowadząc nas przez pomysłową fabułę w której nie ma miejsca na nudę. Wraz z bohaterkami wkraczamy do świata pełnego nieoczekiwanych zwrotów akcji i wiszącej w powietrzu wojny między chłopcami i dziewczętami. A wszystko to w obliczu licznych tajemnic, które idealnie dopełniają klimatu.

Autor postawił na przeorganizowanie znanego nam do tej pory świata baśni i zerwał ze wszystkimi utartymi schematami. W drugim tomie przygód dwóch przyjaciółek na nowo opowiada historie znane nam z dzieciństwa, ale w odkrywczy sposób, bazując jedynie na przeszłości, tworząc wizjonerską przyszłość. Nie boi się mieszać, interpretować, bawić się pomysłami - czasami nawet tymi, które mrożą krew w żyłach. To jakby ukłon w stronę starszego czytelnika, który z utęsknieniem patrzy w stronę dawnych czasów a dziś otrzymuje możliwość ponownego wkroczenia do tego baśniowego miejsca pełnego niezapomnianych emocji, tajemniczych wydarzeń i akcji, która nie zwalnia nawet na moment.

Magia wkrada się w świat książąt i księżniczek, otwierają się drzwi dla wiedźm i czarowników. Każdy znajdzie tutaj miejsce dla siebie, choć musi być przygotowany na to, że nieoczywiste będzie w tej historii głównym motywem. Po raz kolejny dwie bohaterki wywrócą fabułę do góry nogami i pokażą, że kryje się w nich wiele nieodkrytych talentów. I choć pierwszy tom był naprawdę dobry, to kontynuacja zyskuje na wartości, choćby głównym wątkiem - rywalizacją płci, która wprowadza podział i rodzącą się nieufność. Tym sposobem kwitnie napięcie prowadzące nas od strony do strony, by w finale po raz kolejny ostatecznie rozegrać wszystko inaczej, niż mogliśmy przypuszczać.

"Świat bez książąt" choć przypomina wszystko co najlepsze z pierwszego tomu, jest kontynuacją o krok lepszą od poprzedniczki. Bardziej przemyślana, z dojrzalszymi bohaterami, ponownie szokująca nową wizją dawnych baśni (niemal groteskową, wciąż zachwycającą). Strach miesza się z wielką przygodą, książęta przestają mieć posłuch, księżniczki zawiązują sojusz z wiedźmami i wszystko wywraca się do góry nogami... tworząc jakże smaczną, kompletną całość!

środa, 18 lipca 2018

"Słowo i miecz" Amy Harmon

"Słowo i miecz" Amy Harmon, Tyt. oryg. The Bird and the Sword, Wyd. Editio, Str. 296


"Mówisz, że wybrałem cię, bo jesteś dla mnie przydatna. I tak było. Ale wiem jedno, Lark. - Głos mu się załamał, gdy wypowiedział moje imię, ale nie przerwał. - Kochałem cię w każdej chwili każdego dnia i będę cię kochał, dopóki nie przestanę istnieć. Jako ptak, mężczyzna czy król-kocham cię i zawsze będę cię kochał."

Magia, która nie zawsze jest szczera. Miłość, której przeznaczeniem jest walka o miejsce w świecie. Wojna, która wszystko niweczy. Oto Amy Harmon w nowym, fantastycznym wydaniu. Czy i tym razem autorce uda się wzbudzić w czytelniku lawinę emocji?

Bez wątpienia Amy Harmon potrafi operować słowem. W prostej historii odnajdziecie tym samym mnóstwo wartych zapamiętania cytatów, opisy miejsc będą plastyczne i realne w taki sposób, że zamykając oczy znajdziecie się w centrum wydarzeń a bohaterowie otrzymają cechy wiarygodnych, pełnokrwistych postaci, których śmiało można lubić lub przeciwstawiać się błędnym wyborom jakich dokonują. Za tym wszystkim kryją się głębsze emocje, bo słowo w tej historii odgrywa kluczową rolę i potrafi wpłynąć na czytelnika w zaskakujący sposób.

Potrzeba jednak chwili, by odnaleźć się w fabule. Autorka rzuca nas w wir akcji bez większego wstępu, a mnogość wątków i postaci wymaga od nas sporego zaangażowania, dlatego początkowo czytelnik może czuć lekki dyskomfort. Jednak im dalej z fabułą, tym akcja staje się jaśniejsza, łatwiej rozróżniamy poszczególnych przedstawicieli wybranych darów i wiemy, na co możemy się przygotować, gdy pojawiają się na pierwszym planie. Od razu wszystko staje się ciekawsze i - jak się okazuje - łączy się w klarowną, kompletną całość, która daje wiele satysfakcji.

W krainie Jeru wszyscy wiedzą, że posiadanie mocy nie jest dobre. Najboleśniej przekonała się o tym Lark, córka Powiadaczki, gdy pewnego dnia ujawniła swój dar przed obliczem króla. To sprowadziło wielkie nieszczęście na jej rodzinę i nieodwracalnie zmieniło losy dziewczyny. Lark zamknięta w złotej klatce, mimo arystokratycznego pochodzenia, nie wymawia słów, nie czyta, nie pisze. Wszystko zmienia się za sprawą króla Tirasa, który porywa dziewczynę i odkrywa krok po kroku drzemiący w niej dar. Tylko czy nie odwróci się to wszystko przeciwko niemu? Czy nić wzajemnego porozumienia jaka połączy tą dwójkę będzie miała szansę przetrwania?

Można zauroczyć się tą historią i to szybciej niż przypuszczacie. Napisana z pomysłem, wykonana z lekkością i wciągająca na całego, zabiera nas w podróż po bezkresnych krainach, w których nietypowe stwory odnalazły swoje miejsce. Na swojej drodze główna bohaterka spotka paskudne trolle i skrzydlate Volgary, stawi czoła królowi jakże różnemu zachowaniem od swojego ojca i odkryje siebie na nowo -  to wszystko w pełnej zaskakujących zwrotów akcji fabule, w której bunt odegra kluczową rolę.

"Słowo i miecz" to powieść o miłości, dążeniu do szczęścia, poszukiwaniu siebie w mrokach demonów. Niepozorna, ale jakże pięknie napisana. Przekonuje klimatem, wabi oryginalnością, trzyma przy sobie widmem nadchodzącej klęski. Nowa powieść Amy Harmon to nietuzinkowa propozycja dla wszystkich poszukujących świeżości pośród młodzieżowych lektur, gdzie trudna miłość i wojenne starcia odgrywają kluczową rolę. Niezwykle wiarygodna i baśniowa jednocześnie.

"W promieniach szczęścia" Agata Przybyłek

"W promieniach szczęścia" Agata Przybyłek, Wyd. Czwarta Strona, Str. 384

"Każdej, nawet największej miłości trzeba czasem pomóc. Każda powinna mieć swojego dobrego ducha."

Jak silna potrafi być miłość? Kompletnie nieegoistyczna, ludzka, prawdziwa. Taka, która pozwala porzucić marzenia na rzecz szczęścia tej drugiej, ważniejszej osoby. Dla dziecka, które potrzebuje poczucia bezpieczeństwa. Agata Przybyłek po raz kolejny czaruje swoich czytelników przepiękną powieścią o sile ludzkich uczuć i ze wszech miar prawdziwą.

Nie mogę wyjść z podziwu, jak szybko kariera autorki nabrała rozpędu. Jeszcze niedawno czytałam jej debiutancką powieść (bardzo dobrą!) a teraz nie jestem w stanie zliczyć ile doskonałych lektur mam już za sobą. Każda kolejna jest zachwycająca, wartościowa i rewelacyjnie napisana. Nie ma znaczenia czy autorka decyduje się na komedię pomyłek czy powieść obyczajową z ważnym przesłaniem - jej lekkość stylu i swoboda pisania zawsze przemawiają na korzyść treści. Tym razem nie było inaczej. Wręcz przeciwnie! To jedna z lepszych, jeśli nie najlepsza powieść Agaty Przybyłek.

Tym razem otrzymaliśmy historię z kategorii tych ważnych, których lektura zostanie z nami na długo. Opowiadająca o sile uczucia i potędze determinacji. Łucja, główna bohaterka szybko przekonała się, że życie rządzi się swoimi prawami. Odnalazła na śmietniku malutkie dziecko, które zmieniło jej świat nieodwracalnie. Na rzecz Glorii Łucja poświeciła własne plany i marzenia. Postanowiła zawalczyć o dziecko, którego nikt nie chciał. Jednak walka ta wcale nie była łatwa, usłana trudami i niepowodzeniami wiele razy wywoływała łzy wzruszenia i ból bezradności, by w końcu pozwolić zrozumieć jak silna potrafi być kobieta zdeterminowana walczyć w imię rodzicielskiej miłości. Dla dziecka, które nie było krwią z jej krwi, ale stało się największym posiadanym szczęściem.

Trudny temat, ciężkie wybory i wiarygodni bohaterowie w obliczu niezwykle dramatycznych wydarzeń to przepis na sukces i niezwykle emocjonującą powieść. Uczucia, nie zawsze dobre, płyną z tej historii falami, zaskakują czytelnika na każdym kroku i sprawiają, że przez tą powieść po prostu się płynie. To opowieść o sile kobiet, determinacji człowieka w sytuacji innej niż wszystkie i o losie, który zadaje najboleśniejsze ciosy.

Wiarygodnie poprowadzona historia, bohaterowie z krwi i kości oraz ich losy, które przeplatają się ze sobą tworząc wspaniałą, kompletną historię. Nie tylko Łucja i mała Gloria skupiają na sobie wzrok, ponieważ liczne watki poboczne wprowadzają przeróżne postacie, mniej lub bardziej ważne dla całej sytuacji. Tak na naszych oczach kiełkuje historie z życia wzięta, w której wszystko jest możliwe a wyczekiwany finał przyspiesza bicie serca i sprawia, że marzymy wyłącznie o tym, by wszystko potoczyło się jak najlepiej. Tylko czy to możliwe?

"W promieniach szczęścia" ujmuje szczerością i lawiną uczuć. To jedna z tych lektury, która wpłynie na każdego czytelnika inaczej, która otworzy przed nami inne kategorie emocji, zależnie od tego, czego będziemy w niej poszukiwać. Jednak niezależnie od oczekiwań - nie zawiedzie. Piękna, jedna z cenniejszych w dorobku autorki powieść o sile miłości, poświęcenia i prawdziwym życiu. Kruszy serca, wszystkie, bez wyjątku.

"Miłość w czasach dyskontów" Daniel Koziarski

"Miłość w czasach dyskontów" Daniel Koziarski, Wyd. Novae Res, Str. 396

Czuła się coraz bardziej przyparta do muru przez wymagającą rzeczywistość i wiedziała, że musi działać, nawet jeśli działanie oznaczało pójście na niechciane kompromisy."

Rzeczywistość potrafi być przygnębiająca. Szczególnie, gdy niweczy wszystkie nasze wielkie plany i nadzieje. Sprowadza nas na ziemie, pokazując że życie nigdy nie jest łatwe.

Oliwia ma trzydzieści siedem lat i wciąż poszukuje swojego miejsca. Chociaż ma u swojego boku narzeczonego, w niedalekiej przyszłości planuje ślub a nowa praca daje jej satysfakcję, to demony przeszłości wciąż pukają do drzwi. Niełatwe dzieciństwo, trudne wydarzenia sprzed lat i życie na emigracji pozbawiły bohaterkę złudzeń. Wciąż wraca myślami do pewnego styczniowego dnia, kiedy wszystko bezpowrotnie się zmieniło i nie potrafi stawić czoła własnym wewnętrznym rozterkom.

W swojej najnowszej powieści Daniel Koziarski dotyka problemu ludzkich uprzedzeń, zahamowań, lęków i problemów egzystencjalnych. Chociaż postawił na powieść obyczajową, rzuca ją na głębokie wody bardziej psychologicznych aspektów, szczególnie gdy chodzi o kreację głównej bohaterki. Jednocześnie dystansując czytelnika od Oliwii trzecioosobową narracją pozwala spojrzeć na jej życie z potrzebnego dystansu.
Chociaż bogata w liczne motywy, powieść przede wszystkim skupia się na życiu głównej bohaterki. Pokazuje jej drogę do szczęścia, uczy jak pokonywać przeciwności i stawiać czoła konsekwencjom swoich czynów. Na zasadzie pomieszanej chronologii - z perspektywą teraźniejszych wydarzeń i tych, które miały miejsce kilka lat wcześniej, autor wprowadza nas w prawdziwy labirynt sprzecznych emocji, bardzo przyziemnych i przy tym wiarygodnych, na czele których stoi tytułowa miłość - nie zawsze tak piękna jak w romantycznych wierszach, ale szczera, czasami zwodnicza, kiedy indziej wielka i niezapomniana.

Dużo jest w tej powieści prawdy - nie tylko za sprawą prawdziwych wydarzeń, które autor sprytnie wplótł w fabułę, ale i przez wydarzenia w życiu Oliwii. Opisana emigracja jest tematem na czasie, emocje z niej płynące (w tym frustracja, żal i tęsknota) nikomu nie obce, a dyskomfort w poczuciu braku miejsca na ziemi uderza w czytelnika ze zdwojoną siłą. Tym samym powieść jest bardzo świadomą historią, w której odnajdziemy mnóstwo emocji w pełni zrozumiałych przez nas samych i dzięki temu zbliżających nas do głównej bohaterki.

"Miłość w czasach dyskontów" nie jest lekturą dla romantyków. Na próżno szukać w niej słodkich scen, bo znacznie częściej na pierwszym planie pojawia się gorzki smak rozczarowania i proste, przyziemne sprawy. Przyjaźń błędnie mylona z miłością, trudna przeszłość, rodzinne problemy, rodzicielski brak przestrzegania granic, osamotnienie mimo wielu ludzi dookoła - tego spodziewajcie się w tej historii, motywów zaczerpniętych prosto z życia. Na przykładzie Oliwii dostrzec możecie zawiłość ludzkiego życia i potwierdzenie, że wyłącznie my sami decydujemy o własnym losie.

wtorek, 17 lipca 2018

"Bad Things. Tristan i Danika" R.K. Lilley

"Bad Things. Tristan i Danika" R.K. Lilley, Tyt. oryg. Bad Things (Tristan & Danika #1), Wyd. Editio, Str. 360

"Nic nie rozumiesz. On wychodzi zabójczo na zdjęciach, ale w rzeczywistości wygląda tak, że mózg się lasuje."

R.K. Lilley, autorka znana z serii W przestworzach powraca z nową serią, w której problemy młodych ludzi i zakazana a przy tym niezwykle płomienna miłość staną na pierwszym planie. Czy losy Daniki i Tristana zawojują czytelniczym światem?

Chociaż aktualnych bohaterów mieliśmy okazję poznać zdawkowo w pierwszej serii autorki, jest coś co różni te dwie historie. W przypadku Bianki i James'a otrzymaliśmy romans balansujący na granicy erotyku, tym razem jednak autorka przeszła na łagodniejszą stronę New Adult, jednak nie zabrakło przy tym mnóstwa emocji (także tych negatywnych), zważywszy na trudne wydarzenia dotykające bohaterów.

Nie trzeba znać wcześniejszych książek, by rozpocząć przygodą z Daniką i Tristanem. Owszem, będziecie bardziej świadomi rosnącego pomiędzy nimi napięcia, ale tego wszystkiego dowiecie się także z "Bad Things", książki nawet bardziej dopracowanej. Tutaj wszystko jest na swoim miejscu - ciekawi bohaterowie, ich trudna przeszłość, wciągające wydarzenia i wspomniane już wcześniej emocje, które idealnie łączą się z miejscami nawet mroczną fabułą. Wszystko przez trudne przeżycia głównych bohaterów - którzy początkowo nie mieli ochoty na siebie patrzeć, skąd pojawia się typowy motyw od nienawiści do miłości. Ale! Schemat urywa się z momentem samego miłosnego uczucia, które nie jest już wcale takie oczywiste, przez co do samego końca trudno przewidzieć finał losów tej dwójki.

A kibicowanie im w drodze ku spełnieniu swoich celów przychodzi bardzo łatwo, przede wszystkim przez sympatyczną kreację tej dwójki. Danika to dziewczyna z pazurem, ironiczna, sarkastyczna, pełna energii, która na pewno nie pozwoli się zastraszyć. Jednocześnie zdystansowana do świata i mężczyzn, z demonami przeszłości na karku. Tristan dorównuje jej charakterem na każdym kroku, wie co powiedzieć, zrobić i przemilczeć, by zauroczyć dziewczynę lub doprowadzić ją na skraj wytrzymałości sarkastycznymi uwagami. Razem stanowią nierozerwalny duet z doskonałym poczuciem humoru, które pojawia się w dialogach i sprawia, że lektura perypetii tej dwójki jest doskonałą zabawą.

Jednak nie tylko humor zasługuje tutaj na uznanie. Druga, ciemniejsza strona powieści również miło mnie zaskoczyła. Demony przeszłości wciąż podążające tropem bohaterów nie pozwalają im na związek, łączą siły by przerwać rodzącą się pomiędzy Daniką i Tristanem nić porozumienia, jednak nie jest tak łatwo przeszkodzić tej dwójce w byciu razem. Przede wszystkim za sprawą szczerości ich związku, która jest tak rzadka w podobnych powieściach - choć rodzą się dramaty i na środku drogi stoi prawdziwa tragedia ta siła płynąca z połączenia tej dwójki i ich determinacja ku temu, by wszystko poszło dobrze sprawia, że mimo ciągłych błędów popełnianych przez bohaterów mamy poczucie, że być może jeszcze jest szansa na dobre zakończenie.

Nikt jednak nie spodziewał się finału jaki zaserwowała nam autorka. Mocny, zaskakujący i - niestety - bardzo pasujący do bohaterów. "Bad Things" to książka niepozorna, a jednak warta przeczytania. Historia w niej zamknięta jest pełna emocji, zapadająca w pamięć i na zmianę zabawna oraz tragiczna. Tylko sama autorka wie jak zakończy się przygoda Daniki i Tristana a my, czytelnicy, możemy jedynie z zapartym tchem wyczekiwać kolejnego tomu. Który - mam nadzieję - okaże się równie dobry. Miłość, trudne wybory, śmiech i łzy - to wszystko czeka na Was w najnowszej powieści R.K. Lilley.

poniedziałek, 16 lipca 2018

"Bosonoga bogini" Iwona Czarkowska

"Bosonoga bogini" Iwona Czarkowska, Wyd. Replika, Str. 336

"Takie mam życie skopane. Faceci mnie okłamują, buty obcierają i na dodatek od tygodnia leje jak z cebra."

Czy telewizja, lek na wszelkie smutki współczesnych czasów, może znaleźć dla nas prawdziwą miłość? A może ktoś spisany na straty już nigdy jej nie odnajdzie? W najnowszej powieści Iwony Czarkowskiej odpowiedź znajdziecie śledząc perypetię zakręconej bohaterki.

Nigdy wcześniej nie miałam okazji przyjrzeć się bliżej twórczości autorki. "Bosonoga bogini" również okazała się dla mnie czytelniczym przypadkiem, ale! jak się okazało - bardzo sympatycznym. Niespodziewanie otrzymałam książkę pozytywną, pełną sympatycznego poczucia humoru, której lektura dostarczyła mi wielu pozytywnych wrażeń.

Powyższa lektura jest trzecią częścią przygód Alicji, ale nie odczułam większego dyskomfortu czytając kontynuację bez znajomości wcześniejszej akcji. Dużo dobrego humoru i pomysłowej akcji szybko skupiło na sobie moją uwagę, a całości dopełnił lekki styl autorki w którym mogłam się doszukać nawet nuty ironii i sarkazmu.

Motywem głównym jest miłość, która niestety w życiu głównej bohaterki nie chce się pojawić. Mając za sobą kilka nieudanych związków, aktualnie woli trzymać się od mężczyzn z daleka. Niestety, jej przyjaciółki są zgodne - nie czas na łzy rozpaczy! Zgłaszają kobietę do telewizyjnego reality show, w którym każdy będzie miał szansę na znalezienie drugiej połówki. Czy zatem to będzie ostateczny krok do szczęścia Alicji?

Pomysłowa akcja to zdecydowanie największa korzyść dla tej historii. Przypominająca niemal komedię pomyłek powieść obyczajowa prowadzi nas przez liczne niefortunne wydarzenia w życiu bohaterki, które dla niej samej są problematyczne, ale z perspektywy czytelnika tak sympatyczne i zabawne, że szczery uśmiech nie schodzi z twarzy. To wszystko przede wszystkim za sprawą wiarygodności w kreacji Alicji, z którą utożsamienie się nie stanowi najmniejszego problemu.

Uciec czy wciąż brać udział w całej tej komedii? Czy to los śmieje się jej w twarz, czy może ona sama jest powodem tych wszystkich wydarzeń? Czy naprawdę w natłoku tych wszystkich niepowodzeń jest miejsce na miłość? Śledząc losy głównej bohaterki i porzucając na moment płaszczyk dobrej zabawy będziecie mogli odkryć kilka ciekawych wartości - przyjaźń, która gotowa jest na wszystko, samotność, która daje się we znaki i chęć odnalezienia kogoś, z kim można będzie nareszcie poczuć się szczęśliwie. I bezpiecznie. Czy zatem Alicji w końcu uda się to wszystko osiągnąć?

"Bosonoga bogini" to powieść idealna na lato. Świeża, pomysłowa, przepełniona dobrym poczuciem humoru. Śledząc losy głównej bohaterki nie ma miejsca na nudę, akcja gna na złamanie karku, pojawiają się subtelne zwroty akcji i bohaterowie, których nie sposób nie polubić. Choć nie wymagająca, na pewno urocza i warta poznania. Dla relaksu, odpoczynku i wytchnienia po ciężkim dniu.

"Akademia Dobra i Zła" Soman Chainani

"Akademia Dobra i Zła" Soman Chainani, Tyt. oryg. The School for Good and Evil, Wyd. Jaguar, Str. 496

"Tylko jeśli zniszczymy to, kim się nam wydaje, że jesteśmy, będziemy mogli docenić to, kim jesteśmy naprawdę."

Zamknij oczy, odetchnij głęboko i zastanów się poważnie. Po której stronie opowiesz się w tej historii? Odnajdziesz się w miejscu Dobra czy może bliżej jest Ci do Zła? Zastanów się dobrze, ponieważ już niedługo otworzy się przed Tobą brama do baśniowego królestwa, w którym wszystko jest możliwe.

Brzmi intrygująco prawda? Wychowani na bajkach Disneya, gdzie dobro odgraniczone jest od zła grubą linią podążamy drogą interpretacji znanych bajek. A jeśli nie chodzi o to, by powielać to co już powstało, a napisać nową historie opartą jedynie na przyjętych tradycjach? Soman Chainani otworzył przed nami krainę pełną niebezpieczeństw, zaskakujących wydarzeń i bezkresnych miejsc, których zwiedzanie wprowadza wyobraźnię na najwyższe obroty. Sprawiając jednocześnie, że czytanie pierwszego tomu niezwykle pomysłowej serii staje się niezwykłą przygodą, której nie ma się ochoty opuszczać.

Głównymi bohaterkami historii są dwie dziewczynki, młode adeptki Akademii Dobra i Zła. Sofia i Agata skrajnie od siebie różne nawiązały nić przyjaźni, która pomogła im odnaleźć się w nowym miejscu. Porwane przez dyrektora Akademii rozpoczęły nowy rozdział w swoim życiu, nieświadome niebezpieczeństw jakie będę czekały na nie w krainie księżniczek, książąt i bajkowych stworzeń, które nie zawsze mają dobre intencje. 

Wydawać by się mogło, że los z góry zdecydował która z dziewcząt zasiądzie po stronie Dobra, a która trafi do Akademii Zła. Jednak wydarza się rzecz niemożliwa i Sofia, grzeczna i uprzejma miłośniczka wszystkiego co różowe trafia do Akademii Zła by uczyć się wszystkiego co nieprzyjemne. Agata natomiast, ta która nie znosi świata zajmuje miejsce w klasie Dobra i pośród książąt i pięknych księżniczek uczy się dworskiej etykiety oraz mowy zwierząt. Czy ktokolwiek mógłby marzyć o lepszym świecie? Akademia wydaje się miejscem niezwykłym, zaskakującym swoimi naukami i idealnie wpasowującym się w kanon bajkowej tradycji.

Jednak czy na pewno wszystko właśnie tak miało się potoczyć? Czy nie zaszła pomyłka w rekrutacji dziewcząt? Śledząc losy bohaterek trudno jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie kto jest kim i gdzie tak naprawdę pasuje. Autor stworzył fantastyczne i bardzo głębokie kreacje dziewcząt, które podejmują błędne decyzje i ponoszą konsekwencje swoich czynów (choć nie zawsze). Stąd trudno jednoznacznie powiedzieć czy wybór był słuszny, bo każda z nich ma swoją ciemną stronę, ale bez wątpienia przebywanie w ich towarzystwie jest gwarantowaną dobrą zabawą.

"Akademia Dobra i Zła" to dopiero pierwszy tom serii, ale rokujący na przyszłość fantastycznie. Wielka przygoda, która trzyma przy sobie czytelnika do ostatniej strony jest potwierdzeniem tego, że w kontynuacji jeszcze wiele może nas zaskoczyć. Podobnie jest z bohaterkami, które raz się kocha, innym razem nie znosi, patrząc na ich zachowania. Oto baśń dla dojrzałego czytelnika, która zaskakuje, wciąga na całego i nie pozostawia wątpliwości - autor napisał niezwykłą historię pełną magii, nawiązania do baśni i świeżości, której potwierdzeniem jest zerwanie z możliwymi schematami.

"Właśnie tak!" Anna Szafrańska

"Właśnie tak!" Anna Szafrańska, Wyd. NovaeRes, Str. 308

"Miłość jest sensem naszego istnienia. I nawet największa tragedia, jaka nas dotyka, smakuje inaczej, gdy jest obok ktoś, kto potrzyma nas za rękę."

Sukces wznosi nas na wyżyny, szczególnie ten poparty ciężką pracą i połączony z pasją. Jak tu nie cieszyć się z  pracy, która daje nam zatem tyle satysfakcji? Główna bohaterka najnowszej powieści Anny Szafrańskiej doceniała swoje aktualne życie... Do czasu, gdy przyszło jej powrócić do rodzinnej miejscowości.

Jeden list z zaproszeniem na ślub kuzynki odmienił wszystko. Dwudziestoczteroletnia Stefania, dziennikarka z zawodu i pisarka z zamiłowania, wyruszyła w sentymentalną podróż do miejsca, gdzie doświadczyła wielu przykrości. Zostawiła za sobą na moment Warszawę, swoje książki dla młodzieży, które nie schodzą z list bestsellerów i skupiając w sobie wszystkie pokłady siły odważyła się wrócić do Drzewicy. Zupełnie nie spodziewa się nadchodzących tam wydarzeń, które wywrócą jej obecne żucie do góry nogami.

Anna Szafrańska nie po raz pierwszy zaskoczyła mnie pomysłową fabułą i jeszcze lepszym wykonaniem. Życiowa, miejscami nawet zabawna historia o dziewczynie, która zamknęła koło swojego przeznaczenia to napisana lekkim i charakterystycznym dla autorki stylem. Jednak tym razem z powieści New Adult przechodzimy do typowej historii obyczajowej, w której realność rozgrywanych wydarzeń łączy się z pomysłową kreacją Stefanii oraz rodziny głównej bohaterki.

Postać Stefani to najjaśniejszy punkt w całej historii. Mimo sukcesu jaki osiągnęła wciąż jest zwykłą, mocno stąpającą po ziemi dziewczyną, której zdarza się popełnić jeden błąd. Lub dwa, zależnie od sytuacji. Lubi pakować się w kłopoty i zadziera z Michałem, bohaterem który idealnie pasuje do niej charakterem. Rośnie między nimi coś na kształt przyjaźni, którą początkowo trudno dostrzec pod typową relacją od nienawiści do... miłości? Być może, bo choć czytelnik trzyma kciuki za tą dwójkę ich ciągłe przepychanki nie zawsze wskazują na dobre zakończenie. 

Dużo emocji, śmiechu i dobrej zabawy. Wszystko to, razem z sympatycznymi bohaterami, czeka na Was w najnowszej powieści autorki. Wygląda na to, że Anna Szafrańska odnajdzie się w każdym gatunku, bo i z wątkiem miłosnym bardzo dobrze sobie poradziła i nieźle nakreśliła trudną przeszłość skrywaną gdzieś na drugim planie. Tym sposobem książkę czyta się bardzo dobrze i zaskakująco szybko. Nim się obejrzycie, zastanie Was ostatnia strona i żal będzie kończyć historię zakręconej Stefanii.

"Właśnie tak!" to idealna propozycja na lato. Ciepła, sympatyczna i bardzo pogodna. Pełna niespodzianek czekających na drodze głównej bohaterki, nie zawsze dobrych. Pośród zabawnych scen i złośliwych dialogów odnaleźć można także głębsze wartości - o sile rodziny, przyjaźni i miłości, o zdradzie którą można wybaczyć, o zatraconym poczuciu bezpieczeństwa i konsekwencjach błędnych wyborów w przeszłości. Słodko i gorzko przywita Was fabuła, ale jestem pewna - nie będziecie się z nią nudzić.

niedziela, 15 lipca 2018

Przedpremierowo: "Zaginione laleczki" Ker Dukey, K. Webster

"Zaginione laleczki" Ker Dukey, K. Webster, Tyt. oryg. Pretty Lost Dolls, Wyd. Niezwykłe, Str. 250
PREMIERA: 18 lipca 2018r.

"Chcę, by ktoś mnie zrozumiał – i pokochał – pomimo chaosu, który mnie otacza."

Szok, niedowierzanie i wielkie zaskoczenie przywitało nas w pierwszym tomie serii duetu Ker Dukey i K. Webster. Zakończenie "Skradzionych laleczek" przekonywało, że to jeszcze nie koniec budzących lęk wydarzeń. Czy kontynuacja serii ponownie nas zaskoczy? Czy i tym razem nasze serca rozpadną się na kawałki przebite strzałą skrajnie różnych, niemal drastycznych emocji?

Nie można rozpocząć lektury "Zaginionych laleczek" bez znajomości pierwszego tomu. Jednocześnie nie powinno się czytać "Skradzionych laleczek" bez kontynuacji pod ręką. Obie książki idealnie się ze sobą łączą, dopełniają wątki, mieszają emocjami - sprawiają, że nie sposób odejść od czytanej akcji choćby na moment. Z obawy, że coś nam ucieknie. Z lękiem, że być może czeka na nas zbyt wiele.

Tym razem pierwsze rozdziały zabiera Benny. Choć to spore zaskoczenie, zostaje dopuszczony do głosu i opowiada historię ze swojego punktu widzenia. To w pewnym sensie pozwala oczyścić sprzeczne emocje pozostałe po wcześniejszych wydarzeniach, przede wszystkim przez wzgląd na chorą psychikę tego bohatera, jego niemoralne (nienormalne?) zachowanie i motywację, jaka nim kierowała. I chociaż wciąż pozostaje wielki niesmak do jego postaci, nagle odraza miesza się z delikatnym współczuciem, gdy w końcu możemy zrozumieć przez co przeszedł.

Jednak to tylko chwila, a może nawet pozory. Szczególnie, gdy pojawia się Jade, ta która w pierwszej części myślała, że Benny to już przeszłość. Szybko przekonała się, że to zaledwie początek, który dziś ujawnił się przed czytelnikiem w niezwykle brutalnej formie. Relacja tej dwójki przyprawia o zawrót głowy, frustrację i czasami także brak zrozumienia, przyspiesza bicie serca i miejscami sprawia, że przestaje ono bić - należy zatem mieć stalowe nerwy, by poddać się historii zaserwowanej przez autorki. To thriller w czystej formie, mocny, dosadny i bardzo prawdziwy - kto wie, czy podobna historia nie dzieje się gdzieś w świecie? Wymieszany z motywem miłości tak silnej, że dodającej odwagi. Oraz z formą psychologicznych zagrywek, które mieszają nam w głowach.

Motorem napędzającym historię jest adrenalina. Strony przerzucają się same, mimo że czasami nie mamy ochoty czytać dalszej akcji, która gna na złamanie karku. Tuż po niej pojawia się obłęd. Czy Benjamin nie czai się czasem za rogiem? Czy w tym cieniu nie poruszył się człowiek? Czy dopadnie Jade? Czy dopadnie mnie? Na całe szczęście jest przecież Dillon, który nie cofnie się przed niczym, by odbić ukochaną z rąk oprawcy. Ale czy ma w sobie tyle siły, by wygrać z człowiekiem pozbawionych skrupułów i zahamowań?

Strach miesza się z histerią, ból kontratakuje nadzieję, psychika przestaje prawidłowo pracować. "Zaginione laleczki" to powieść dla odważnych, dla czytelników o mocnych nerwach. Duet autorek napisał fenomenalną serię, w której wszystko jest możliwe, która burzy mury i śmieje się schematom prosto w twarz. Mroczna, dziwna i bardzo specyficzna, balansująca na granicy mrocznego romansu i prawdziwego horroru. Tym, którym śmiałość pozwoli - gorąco polecam.

"Wieczna prawda" Brodi Ashton

"Wieczna prawda" Brodi Ashton, Tyt. oryg. Evertrue, Wyd. Papierowy Księżyc, Str. 385

"Jesteś dla mnie spokojem i domem. Jesteś dla mnie wszystkim. Ten ból nie jest prawdziwy. Ale serca są."

Nadszedł czas na ekscytujący finał serii od Brodi Ashton, w której panuje mrok i wielkie niebezpieczeństwo. Jak potoczą się losy bohaterów? Czy wyjdą cało z sytuacji, która nie pozwala im normalnie żyć? Czy świat Podwieczności upomni się o to, co do niego należy?

Nikki, główna bohaterka serii i jednocześnie narratorka, stanęła w obliczu prawdziwej tragedii. Przyszło jej zmierzyć się nie tylko z czyhającym na nią niebezpieczeństwem, ale także sercem i rozumiem. Znając wcześniejsze tomy wiecie, że nie łatwo było jej odnaleźć się w nowej sytuacji, szczególnie biorąc pod uwagę dwóch stojących za nią bohaterów - Jack'a i Cole'a, światło i mrok. To oni byli wyznacznikami jej decyzji i wiążących się z tym konsekwencji. Czy nie nadszedł zatem czas, by w końcu podjąć decyzję korzystną dla samej siebie?

Szybka akcja, przyjemne zwroty w fabule, ciekawi bohaterowie i miłość, która nadaje bieg całej sytuacji. Oto motywy główne dla całej serii, które także w finalnym tomie dały o sobie znać. Muszę jednak przyznać, że trzecia część nie wypadła już tak korzystnie na tle dwójki poprzednich przygód Nikki. Autorka jakby ostatecznie chcąc się odciąć od bohaterów rzuciła im wielkie wyzwanie pod nogi i trochę po macoszemu potraktowała niezamknięte wątki, byle odgraniczyć od siebie grubą kreską ostatni rozdział historii 

To jednak nie odjęło ważności finału, który przecież miał być najbardziej wybuchowy. Nikki podjęła decyzję, by zniszczyć Podwieczność i choć pozostało jej niewiele czasu - zrobi wszystko, by odzyskać skradziony przez Cole'a kompas a przy tym ocalić ukochanego. Czas biegnie nieubłaganie, akcja nabiera rozpędu, każdy liczy się z kolejną mijającą minutą. Desperacja rośnie w siłę, bohaterowie niemal po omacku błądzą w lawinie nieprzyjemnych wydarzeń i w końcu pojawia się wyczekiwany moment kulminacyjnym, w którym emocje sięgają zenitu. Szczęście miesza się z prawdziwym wzruszeniem, gdy uświadamiamy sobie, że nie wszyscy bohaterowie podjęli decyzje zgodne z naszymi oczekiwaniami i przy tym, niestety, złamali nam serce. Czy zatem te emocje, związane z ulubioną serią, nie rekompensują słabszej akcji?

Pamiętajcie, że to seria typowo młodzieżowa, wpasowująca się w styl paranormal romance, gdzie rządzi miłość i dramat. Zatem nie oczekujcie od niej wiele, poza dobrą zabawą, wielką miłością i emocjami, których w finale na pewno nie zabraknie. Z subtelnym dystansem i świadomością, że niektóre sceny wypadną naiwnie czy schematycznie otrzymacie książkę bardzo sympatyczną w odbiorze i idealnie pasującą jako lektura na późny, spokojny wieczór. To seria odpowiadająca przede wszystkim na pytanie jak ważna jest miłość w życiu człowieka, pomysłowa i dobrze wykonana, w której każdy znajdzie coś dla siebie. Dlatego polecam, od początku do końca, bo warto czasami wrócić do historii, które dają nam czystą radość.

sobota, 14 lipca 2018

Przedpremierowo: "Historia pewnej dziewczyny" Sara Zarr

"Historia pewnej dziewczyny" Sara Zarr, Tyt. oryg. Story of a Girl, Wyd. YA!, Str. 272
PREMIERA: 18 lipca 2018r.

"- Jak mam znaleźć własną drogę - powtórzyłam, zalewając się łzami - skoro gdziekolwiek się odwrócę... natykam się na mnie?"

Jedno zdarzenie wywróciło życie dziewczyny do góry nogami. Nikt nie pytał o jej racje. Nikt nie chciał wiedzieć dlaczego. Wszyscy oskarżyli i wygnali na skraj społeczeństwa, bo tak było łatwiej. Tak było prościej.

Tak właśnie prezentuje się powieś Sary Zarr, która mimo swojej niewielkiej objętości dotyka bardzo ważnego tematu i robi to w sposób jakże przyziemny. Na przykładzie sytuacji możliwej do zaakceptowania. Na przykładzie bohaterki podobnej do nas samych. Autorka w zaskakujący sposób - bez ogródek, zbędnego upiększania - stawia swoją bohaterkę w obliczu jej prywatnej tragedii, która wystawia na próbę relację dziewczyny z ojcem, sąsiadami i rówieśnikami.

Ponad trzy lata temu, gdy Deanna miała zaledwie trzynaście lat, jej ojciec nakrył ją w jednoznacznej sytuacji ze starszym chłopakiem. To zdarzenie zmieniło wszystko. Naderwały się ich relacje, a ludzie dookoła dowiedzieli się jakie oblicze skrywa dziewczyna. Pojawiły się plotki, które nie cichną do dziś, pojawił się ból ze strony ojca, który nigdy nie przebaczył córce. Jednak czy nie czas zapomnieć o dawnych ranach i zacząć żyć od nowa? 

Zrozumienie bohaterki przychodzi niezwykle łatwo. Kiedyś dziecko, teraz wchodzące w dorosła życie młoda dziewczyna stara się żyć normalnie, choć sprawa ta wydaje się z góry przegrana. Autorka wiele pracy włożyła w kreację bohaterów i widać to na pierwszy rzut oka - choćby za sprawą jednego z ciekawszych motywów w tej powieści, czyli rodzinnej relacji. Ojciec dziewczyny przez wiele lat żywiący urazę do córki nie przypomina kochającego rodzica. Zamiast wyjaśnić, porozmawiać, spróbować zrozumieć, odwraca się do Deanny plecami raniąc jej i tak złamane serce. Na szczęście po jej drugiej stronie stoi fenomenalna kreacja brata, który chociaż ma swoje za uszami, stoi murem za siostrą i przyprawia o chwile wzruszenia, gdy pojawia się na pierwszym planie. Daren w oka mgnieniu zdobywa serce czytelnika przez swoją szczerość i można pozazdrościć bohaterce kogoś takiego u swojego boku.

Chociaż powieść jest krótka a motywów w niej niewiele - historia Deanny czyta się sama. Dużo w niej emocji, niestety w większej mierze negatywnych, kierowanych w stronę małomiasteczkowego społeczeństwa nie dopuszczającego do siebie odstępstw od normy, miejsca które pamięta wszystkie pomyłki i nie wybacza, jedynie przemilcza i w stronę rodziny, zapracowanej, zatraconej w swoich problemach, która nie potrafi wyjść z sercem do zranionej córki. Jednak jest też w tym wszystkim promyk nadziei - związany z dwójką przyjaciół dziewczyny, którzy udowadniają, że na każdego czeka miłość i z samą Deanną, która mimo wielkich przeciwności losu nie poddaje się łatwo i z determinacją poszukuje własnego celu.

"Historia pewnej dziewczyny" to powieść bardzo aktualna. Trafiająca do czytającego masą emocji i ponadczasowymi wartościami. Mimo swojej prostoty i lekkości w pierwszoosobowej narracji, kryje prawdy, za którymi warto podążać. Porusza głęboko ukryte emocje, zmusza do myślenia i chwili refleksji - nad życiem wszystkich bohaterów tej powieści, ale w pewnym sensie także nas samych. Wiarygodna w swoim odbiorze, choć niekoniecznie skomplikowana na pewno trafi do każdego fana powieści młodzieżowej, w której warto poszukać głębszego przesłania.

piątek, 13 lipca 2018

"Wieczna więź" Brodi Ashton

"Wieczna więź" Brodi Ashton, Tyt. oryg. Everbound, Wyd. Papierowy Księżyc, Str. 404

"Muzyka jest pełna emocji i dlatego jest niestabilna."

Mnóstwo pytań bez odpowiedzi, wyborów które dopiero nas czekają, oczekiwań w związku z kolejnym krokiem głównej bohaterki. Oto drugi tom serii Podwieczność, w którym mrok konkuruje ze światłem dnia.

Typowa dla powieści paranormalnej forma trójkąta miłosnego przyciągnęła moją uwagę już w pierwszym tomie. Kto z nas nie lubi, gdy dzieje się wiele w związkach ulubionych bohaterów? Szczególnie, gdy motyw ten przechodzi na pierwszy plan i zwraca niemal całą uwagę czytelnika. Dobrze wykonany budzi wiele emocji a tych w kontynuacji na pewno nie brakowało. Kogo wybierze główna bohaterka i gdzie ulokuje swoje uczucia? Czy poświęci się dla dobra miłości czy może odda się w ręce nieprzewidywalnego losu?

Tym razem akcja nabiera tempa, zmienia się miejsce rozgrywanych wydarzeń i zalewa nas fala mroku. Podwieczność w końcu wychodzi naprzeciw czytelnikowi i otwiera bramy do świata Wiecznie żywych, pełnego okrucieństw, bólu i tajemniczych miejsc, gdzie wszystko może się wydarzyć. To świat, w którym nie ma miejsca na przyjemności i który - jak szybko się przekonamy - wystawi naszych bohaterów na nie jedną próbę.

Wydarzenia pierwszego tomu zaskoczyły finałem. Otworzyły drogę do wielu możliwości, które w kontynuacji zostały w pełni wykorzystane. Po raz kolejny głos otrzymuje Nikki, główna bohaterka, sympatyczna dziewczyna postawiona w obliczu trudnych decyzji. Nie jest jej łatwo w aktualnej sytuacji a emocje kłębiące się w jej umyśle pędzą przez powieść w tempie dorównującym samej akcji. 

Co tym razem dzieje się w fabule? Czego możemy się spodziewać i jak potoczą się dalsze losy bohaterów? Wszystko zależy od decyzji dziewczyny, która będzie musiała opowiedzieć się po jednej ze stron. Ale to nie jest łatwe, bo Jack wciąż udowadnia jak wiele ma w sobie miłości i schodzi do podziemi by spłacić jej dług. Z kolei Cole nie pozostaje dłużny w działaniach mających na celu przekonanie do siebie dziewczyny i pokazuje, że jeszcze wiele asów kryje w rękawie. Wszystko to prowadzi do współczucia kierowanego w stronę głównej bohaterki, zrozumienia i nadziei, która czasami miesza się z wiszącą na krawędzi siłą przetrwania. 

"Wieczna więź" to nie tylko powieść o miłości. To nie tylko historia nowej interpretacji mitu o Orfeuszu i Eurydyce. To także próba odpowiedzenia na pytanie jak postąpiłby człowiek na skraju swoich wyborów. Jak zachowałby się w obliczu prawdziwego niebezpieczeństwa. Kogo wybrałby w otwartej grze o miłość i uznanie. Tak wiele pytań i wciąż zdecydowanie zbyt mało odpowiedzi zderza się z kolejnym emocjonującym zakończeniem, które w finale może ostatecznie rozwiązać wszystko. Brodi Ashton spisała się naprawdę dobrze pisząc kontynuację jeszcze lepszą niż jej poprzedniczka.

Przedpremierowo: "Wczoraj" Felicia Yap

"Wczoraj" Felicia Yap, Tyt. oryg. Yesterday, Wyd. W.A.B., Str. 400
PREMIERA: 2 sierpnia 2018r.

"Funkcjonariusz winien odkryć prawdę, nawet jeśli ta skrywa się za fałszywymi faktami."

Jak czuje się człowiek, który pamięta wyłącznie wydarzenia z poprzedniego dnia? Jest szczęśliwy, wolny od trosk? Czy może wręcz przeciwnie - zagubiony, pozbawiony sensu? Felicia Yap stawia przed czytelnikiem trudne pytania, na które sami musimy znaleźć odpowiedź.

Początkowo obawiałam się tej historii. Nie byłam pewna co czeka mnie w fabule, czy podołam niepewnemu gatunkowi. Zwyciężyła ciekawość, która pchała mnie w objęcia nietypowości i całe szczęście! Dałam się porwać historii niezwykłej i oryginalnej w swojej formie, może niekoniecznie idealnej, ale jakże ekscytującej.

Potrzeba czasu by zrozumieć fabułę. Chwili na wgryzienie się w treść i podążanie nurtem bardzo nietypowego połączenia gatunków. Z jednej strony mamy powieść fantasy ukazującą ludzkość pamiętającą wydarzenia zaledwie sprzed jednego, góra dwóch dni. Z drugiej kryminał, gdy pojawia się ciało. Jest też odwołanie do społecznych zachowań ludzi w podziale na warstwy. Nuta powieści obyczajowej, gdy śledzimy przebieg życiowych rozterek głównych bohaterów. Wszystko to łączy się w intrygującą całość, która ze strony na stronę prezentuje się co raz ciekawiej.

Jedyny zarzut jaki kieruję w stronę powieści Yap t potraktowany po macoszemu motyw samej pamięci. Owszem, autorka sprawnie łączy pamięć krótkotrwałą z prowadzoną historią, ale zabrakło mi głębi w tym wszystkim, przesłania, dłuższego przyjrzenia się przypadłości. Przyszło mi przyjąć fakt nietypowości społeczeństwa Brytyjczyków i ewentualnie na własną rękę poszukiwać odpowiedzi.

Jednak historia sama w sobie rekompensuje mi niedociągnięcia. Claire, główna bohaterka, jest monoską. Podobnie jak trzy czwarte Brytyjczyków jej pamięć krótkotrwała obejmuje zaledwie jeden dzień. Inaczej jest z jej mężem, Markiem, człowiekiem na wysokim stanowisku dzięki pamięci obejmującej wydarzenia sprzed dwóch dni. On jest duosem, czyli tym lepszym. Według dziennika Claire są szczęśliwym małżeństwem i wiodą spokojne, dostanie życie. Jednak wszystko zmienia się z dniem wyrzucenia na brzeg ciała kobiety. I tropów, które prowadzą do Marka. 

Pomysł to jedno, a wykonanie drugie. W obu przypadkach Felicia Yap spełniła moje oczekiwania. Napisała książkę oryginalną, ciekawą i zaskakującą, która miesza ze sobą wątki i kluczy między prawidłowymi odpowiedziami. "Wczoraj" przekonuje gęstym klimatem, kusi mroczną tajemnicą i budzi zaciekawienie w stosunku do głównych bohaterów, którzy nawet sami sobie nie mogą w pełni ufać. Co kryje się w przeszłości? Co niesie ze sobą wczorajszy dzień? Jetem pewna, że tak jak ja poczujecie się mile zaskoczeni rozwiązaniem zagadki.

"Podwieczność" Brodi Ashton

"Podwieczność" Brodi Ashton, Tyt. oryg. Everneath, Wyd. Prószyński i S-ka, Str. 384

"Bohaterowie nie istnieją. A gdyby istnieli, ja nie byłbym jednym z nich."

Miłość, która nie ma prawa istnieć. Wybory, które niosą ze sobą bolesne konsekwencje. Oddanie, poświęcenie, walka o to co utracone. "Podwieczność" to pierwszy tom trylogii w której powraca sentyment do paanormal romance w historii, o której szybko nie zapomnimy.

Oparta na luźnej adaptacji mitu o Orfeuszu i Eurydyce fabuła zaskakuje pomysłem i zatrzymuje przy sobie treścią. Przypomina jednocześnie, że miłość odnaleźć można w każdym miejscu, szczególnie tym najmniej oczekiwanym. Tylko czy warto mówić tu o głębokim uczuciu, gdy bohaterów zmuszono do odgrywania roli i nikt nie pytał ich o to, czego sami oczekują od życia?

Wszystko rozpoczęło się zupełnie nieoczekiwanie. Nikki Beckett pewnego dnia zniknęła bez śladu, by wrócić z informacją, że czas swojej nieobecności zapełniła poznawaniem Podwieczności. Wszystko po to, by za sześć miesięcy wrócić tam ostatecznie. Jak zatem pożegnać się z rodziną i ukochanym chłopakiem, tu na ziemi? Jak zrezygnować ze wszystkiego co znane i stałe, by udać się w odludne miejsce bez perspektyw na przyszłość? Nikki próbuje racjonalnie podejść do swojej aktualnej sytuacji, ale nie jest to łatwe, gdy z samego serca podziemi przybywa za nią Cole i nie cofnie się przed niczym, by zabrać ją ze sobą.

Mitologia w tle, trójkąt miłosny na pierwszym planie i bardzo pomysłowe poprowadzenie akcji to jedne z wielu atutów pierwszej części serii Brodi Ashton. Z jednej strony świat realny z Nikki i jej chłopakiem Jack'iem na czele, z drugiej mrok kuszący postacią Cole'a. W tym wszystkim masa przeróżnych emocji i szybka akcja od której trudno się oderwać. To wszystko przypomina co tak bardzo uwielbiałam w tym gatunku - poczucie nieograniczonych możliwości, w których Brodi Ashton nieźle sobie poradziła.

Pierwszoosobowa narracja otwiera nam drzwi do umysłu Nikki i wyjaśnia problematyczne kwestie związane z podziałem na realny świat i królestwo Podwieczności. Autorka pokusiła się o pomysłowe rozwiązanie dzieląc akcję na teraz i wtedy, ukazując powody którymi kierowała się główna bohaterka w swoim wyborze i wszystkie sprzeczne emocje związane z dwoma poznanymi światami. To, w połączeniu z barwną osobowością Nikki i jej sympatycznym charakterem sprawiło, że z fabułą szybko można się zaprzyjaźnić i śledzenie akcji staje się czystą przyjemnością.

"Podwieczność" to książka z w pełni wykorzystanym potencjałem. Napisana z wyobraźnią, doskonale przedstawiająca nowy świat mroku i udowadniająca, że paranormal romance - szczególnie tak dobrze napisany - zawsze znajdzie swojego odbiorcę bez względu na wiek. Dużo miłości, jeszcze więcej uczuć, błędnych wyborów opartych na emocjach i mitologii, która zawsze podnosi wartość fabuły. Mrok przeniknie w Was szybciej niż się spodziewacie.

czwartek, 12 lipca 2018

Przedpremierowo: "Miejsce egzekucji" Val McDermid

"Miejsce egzekucji" Val McDermid, Tyt. oryg. A Place of Execution, Wyd. Papierowy Księżyc, Str. 582
PREMIERA: 30 lipca 2018r.

"Jeśli nie uda mu się odkryć, co spotkało Alison Carter, zostanie mu to kulą u nogi po wsze czasy."

Mała społeczność zamknięta na zewnętrzny świat. Zbrodnia, która nigdy nie została wyjaśniona. Prawda odkryta po latach. Val McDermid po raz pierwszy w polskim wydaniu "Miejsca egzekucji" zabiera nas w niebezpieczną podróż w głąb ludzkich umysłów.

Fani kryminałów wiedzą, że nie ma nic lepszego od ciężkiego klimatu małomiasteczkowej społeczności, która zamknięta w swoich przekonaniach nie pozwala obcym zagłębiać się w ich tajemnice. Ten motyw, dobrze poprowadzony, potrafi nie tylko wstrząsnąć, ale i wzbudzić lęk szczególnie w rękach Val McDermid, szkockiej pisarki, która zdobyła sympatię czytelników na całym świecie. Doskonale opisała w swojej powieści machinę napędową ludzi ograniczonych od wielkiego świata, którzy trzymając się w swoim małym światku nie pozwalają wymknąć się demonom przeszłości na światło dnia. To buduje niezwykłą atmosferę tajemniczości, która wisi w powietrzu niemal do ostatniej strony.

Połączenie kryminału i thrillera psychologicznego ładnie komponuje się z historią, w której jest mnóstwo ślepych zaułków i jeszcze więcej niedopowiedzeń. Wszystko rozpoczyna się w roku 1963, w przysypanej śniegiem wiosce Scardale. Wówczas młodziutka, zaledwie trzynastoletnia Alison Carter wychodzi z psem na spacer. I nigdy nie wraca. Bezradne śledztwo nie doszukuje się żadnych szczególnych śladów, motywów czy nawet ciała dziewczynki. Wszyscy jednak i tak zakładają, że dopuszczono się brutalnego morderstwa. A sprawcą jest ktoś z nich, mieszkaniec wioski odciętej od świata. Czy to znaczy, że jeszcze ktoś podzieli los Alison?

Niewiele początkowo wiemy o tym, co działo się przed laty. Dopiero trzydzieści lat po tragicznych wydarzeniach, dziennikarka Catherine Heathcote postanawia na nowo przyjrzeć się sprawie. Kontaktuje się z inspektorem, który prowadził wówczas śledztwo i po nitce do kłębka, powolnie - niemal zbyt powolnie - odkrywa mroczne tajemnicze małego miasteczka, które szokują, wzbudzają lęk i przekonują, że zaginięcie Alison było jedynie wstępem do prawdziwej tragedii. To wszystko prowadzi czytelnika do mrocznego świata współczesnej Anglii, gdzie tak naprawdę wszystko jest możliwe a granica między jawą i iluzją staje się niezwykle cienka.

Pamiętajcie jednak, że to powieść pierwotnie powstała w 1999 roku. Uznawana niemal za klasykę kryminału. Dlatego nie oczekujcie od niej cudów. Bądźcie czujni na zaskakujące zwroty akcji, klimat i świetne portrety psychologiczne, ale oczekujcie także przewidywalnej historii, zwłaszcza w połowie. To bardzo dobra powieść, pomysłowo poprowadzona, mroczna i tragiczna, ale jednocześnie typowa dla swojego gatunku, więc przy porzuceniu wielkich oczekiwań na pewno bardziej ją docenicie. 

Mroczna, ciężka, zaskakująca - oto wizja "Miejsca egzekucji" kryminału wciągającego w wir nietypowych wydarzeń. Co stało się z dziewczynką? Czy można mówić o morderstwie? Jakie demony odkryje Catherine? Jedno jest pewne - z powieścią Val McDermid na pewno nie można się nudzić.

"#Delete" Sandi Lynn

"#Delete" Sandi Lynn, Tyt. oryg. #Delete, Wyd. Amber, Str. 272

"Mężczyźni. Totalne dupki, jeśli chodzi o traktowanie kobiet. Co do jednego."

Oto powieść o sile kobiet. O romantyczkach, które marzą o prawdziwych książętach a nie typowych bad boyach, porzucających nas nez skrupułów. O kobietach, które nie boją się głośno mówić o swoich uczuciach.

W taki sposób Sandi Lynn zaskakuje. Do tej pory znałam ją od strony banalnych, choć jakże sympatycznych, historii romantycznych, które były ciekawe, ale niekoniecznie wartościowe. Teraz utrzymując swoją najnowszą powieść w podobnym stylu wchodzi na wyższy poziom i tworzy historię, która nie tylko bawi i cieszy, ale pokazuje, że głos płci pięknej także ma znaczenie.

Eloise Moore, główna bohaterka powieści decyduje się na wprowadzenie w życie niebanalnego projektu. Po kilku nieudanych związkach i złych doświadczeniach z mężczyznami powołuje do życia #Delete, pokazując kobietą jak powinny zachowywać się w momencie, gdy mężczyzna je lekceważy. Pomysł jest prosty - nie chcesz się angażować, należy cię usunąć! Ostatecznie. Jednak jeden niefortunnie wysłany sms zmienia wszystko i wywraca projekt Eloise do góry nogami. Czy w życiu buntowniczki jest jeszcze miejsce na ostatnią szansę, dla mężczyzny, który idealnie pasuje do charakterystyki tego, z którym nie powinno się mieć nić wspólnego?

Pomysł trafny, wykonanie dobre, nawet humor znalazł się tutaj smaczny i wywołujący na twarzy szczery uśmiech. Nie jest to książka, która zmieni nasze życie czy wpłynie na nie w taki, bądź inny sposób, ale na pewno umili wolny wieczór i udowodni, że literatura kobieca potrafi porządnie tupnąć nogą. Sandi Lynn bawi barwnymi postaciami, zaskakuje pomysłem na dalsze wydarzenia i wprowadza do historii słowne przepychanki między dwójką głównych bohaterów, które na pewno przypadną do gustu fanką gatunku.

Eloise to silna dziewczyna walcząca o głos uznania, pomagająca na swoim blogu kobietą, by te mogły stanąć na własnych nogach. Jednak sama gubi się przy kontakcie z Christianem, idealnym odpowiednikiem mężczyzny pozbawionego skrupułów i wizji na wspólną przyszłość. Jak na złość on postanawia wygrać niewypowiedzianą rozgrywkę i zrobi wszystko, by przekonać do siebie główną bohaterkę. Czy skutecznie? O tym musicie przekonać się sami, ale zapewniam - dobrej zabawy przy tym nie zabraknie. 

Chociaż powyższa lektura nie łączy ze sobą zbyt wielu motywów i nie zaskakuje na każdym kroku, to przygodę z "#Delete" śmiało mogę uznać za bardzo udaną. Sandi Lynn pisze pomysłowo i zabawnie, słodko jak cukierek i bardzo romantycznie. Wszystko po to, by umilić nam czas, zabrać w podróż pełną miłosnych przepychanek i pokazać, że i przy tak niezobowiązujących powieściach można się dobrze bawić.

środa, 11 lipca 2018

"Patrick Melrose" Edward St Aubyn

"Patrick Melrose" Edward St Aubyn, Tyt. oryg. Never Mind, Bad News, Some Hope, Mother's Milk, At Last, Wyd. W.A.B, Str. 864

"Podążam za pięknem wszędzie tam, dokąd mnie ono prowadzi, również w najbrzydsze miejsca."

Z rodziną dobrze tylko na obrazku. A i tam czasami dochodzi do spięć. Jak przetrwać w takiej rzeczywistości? Jak żyć z poczuciem klęski i dobrze się przy tym bawić? Główny bohater powieści Edwarda St Aubyn'a odpowie Wam w zaskakujący sposób.

"Patrick Melrose" to cykl pięciu powieści, które nowe wydanie zamyka w jednym tomie. Słuszna decyzja zważywszy na ścisłe połączenie ze sobą wszystkich tomów oraz ich stosunkowo niewielką ilość. Tym sposobem otrzymujemy jedną, wartą przeczytania powieść dla wybranych - bo jak się niedługo przekonacie to książka tylko dla tych, którzy mają odwagę mierzyć się z nietypowością formy i samej fabuły.

Sagi rodzinne to jeden z najbardziej cenionych przeze mnie gatunków, więc z przyjemnością sięgam po wszystko co nowe i nieoczywiste. Jednak tym razem coś jeszcze przekonało mnie do lektury - wiele niekoniecznie przychylnych opinii innych czytelników. Postanowiłam sama przekonać się co takiego jest w cyklu autora, że dzieli swoich czytelników na fanów i w rogów z widoczną linią graniczną. Przyznaję, że ja zdecydowanie stoję jednak po stronie tych, którzy książki autora trzymają na ulubionej półce, bo i styl, i fabuła oraz - co najważniejsze - sam główny bohater, idealnie wpasowali się w mój gust.

Satyra nie-satyra, główny bohater, który odgrywa rolę anty-człowieka z pogranicza absurdu oraz parodii, typowość dnia codziennego oraz realne życie to temat przewodni całej serii. To bardziej niż osobliwa saga rodzinna mocno nawiązująca do wątków społecznych, w której otrzymujemy bardzo wiarygodny portret angielskiej klasy wyższej z przełomu XX/XXI wieku, poparty doświadczeniami samego autora. Opowiada o dziedzicu arystokratycznego rodu - Patricku Melrose'ie, człowieku zepsutym i pogrążonym w mrokach demonów, z traumatyczną przeszłością i heroinowym głodem na karku. Bohaterze innym niż wszyscy znani nam do tej pory, takim który ujawnia całą prawdę.

Arystokratyczna rodzina w której gościć będziemy podczas całej lektury to świat kompletnej pogardy i pustki, przepełniony blichtrem i pięknem, które nie wnosi absolutnie nic poza wszechobecnym egoizmem i głupotą. Może jeszcze emocje, których tutaj absolutnie nie brakuje - więcej tych złych, niż dobrych, które idealnie łączą się z wydarzeniami i pasują do całej tej wyższej klasy bufonów i lepszych od innych. Autor stworzył ciężki w odbiorze świat, ale jakże prawdziwy i konkretny w swoim przesłaniu, od którego chce się uciec, a mimo to on wabi nas i przyciąga.

W kręgu arystokracji, w grze pozorów i osobliwości narodził się anty-bohater, który prowadzi nas przez swoją historię z zaskakującą szczerością. Trzeba mieć odwagę, by wkroczyć do jego świata, bo nie będzie łatwo podczas lektury od nadmiaru błędnych decyzji i skrajnych emocji. Jednak wszystko to wynagrodzi Wam styl autora - trochę kąśliwy, ironiczny i niemal cały czas destrukcyjny A jednak bardzo, bardzo dobry, z dowcipem w tle i nutą filozofowania. 

"Patrick Melrose" bez dwóch zdań nie jest sagą dla wszystkich. Wymaga poświęcenia, czasu i oddania, ale ten kto czuje się na siłach i zdecyduje się na lekturę - będzie zachwycony. Przynajmniej ja jestem i nie ukrywam, że bardzo zaprzyjaźniłam się z głównym bohaterem, przepadłam w ułudzie arystokratycznego światka i z wielką ciekawością śledziłam wielki dramat rozgrywany na moich oczach. Przemoc, zło, podłość, brak skrupułów - wszystko to niestety czeka na Was w powieści, ale możecie mi wierzyć, że dzięki temu szybko nie zapomnicie o tej lekturze.

"Będziesz na to patrzył" Magda Rem

"Będziesz na to patrzył" Magda Rem, Wyd. Prószyński i S-ka, Str. 408

"Zawsze sądziła, że tylko na filmach umiera się znienacka. W prawdziwym życiu to musi wyglądać inaczej."

Szczęśliwa rodzina, nieświadoma zbliżającej się tragedii. List, który niebawem zmieni wszystko. Sekrety, przez które cierpieć będą niewinni. Oto przepis na najnowszą powieść Magdy Rem, autorki "Tysiąca róż". Czy brutalność przyciągnie czytelników?

Rodzina Barczów należała do tych, którym sąsiedzi zazdroszczą szczęścia. Mąż lekarz, żona tłumaczka, córka - przykładne dziecko i idealna uczennica. Jednak pewnego dnia ich sielanka została naruszona jednym niespodziewanym listem kierowanym w stronę Marka. Okazało się, że jego rodzina wpadła w sidła psychopaty, który nie spocznie nim nie dopełni dzieła. Kim zatem jest tajemniczy morderca? Czy niesie ze sobą sprawiedliwość? A może nie ma głębszych powodów? Jedno jest pewne, pozory rodziny Barczów nareszcie ujrzą światło dnia.

Tak prezentuje się powieść autorki, która w dodatku usiana została masą przemocy i krwi. Magda Rem bez mrugnięcia okiem rzuciła swoich bohaterów w wir prawdziwego niebezpieczeństwa, nie wahała się uśmiercić tych, którzy na to zasłużyli i tych, których życie powinno jeszcze trwać. Szokowała wyborami, zaskakiwała zwrotem akcji i wciąż rosnącym napięciem w oczekiwaniu na kolejny ruch psychopaty. Jednak zabrakło mi w tym głębszych emocji, bo choć to książka zdecydowanie dedykowana czytelnikom o mocnych nerwach - nie wprowadza napięcia, które mogłoby zmrozić krew w żyłach.

Mocny temat podjęty został z dystansem, jakby dramat rodziny miał być ich wewnętrznym problemem i jak najmniej dotyczył samego czytelnika. Gdyby nie to, historia na pewno nabrałaby rozpędu i stała się jedną z lepszych książek ze wszystkimi cechami dobrego thrillera. Nie mogę jednak zapomnieć o plusach, które zrównoważyły wymienione niedociągnięcia: dynamiczna akcja, sprawnie przeskakujące motywy i wciąż rosnące napięcie sprawiły, że powieść przeczytałam jednego wieczoru z dużą dozą ciekawości jak ostatecznie wszystko się rozegra. Także bohaterowie okazali się na tyle intrygujący, że ich wiszące na szali życie nie pozostawało mi obojętne, chociaż biorąc pod uwagę kolejne ruchy psychopaty, nie powinniśmy przywiązywać się do żadnej z postaci.

Innymi słowy - "Będziesz na to patrzył" to książka dobra, ciekawa, ale nie idealna. Przewidywalność akcji i niedopracowanie portretów psychologicznych zmniejszają poziom zaangażowania w fabułę, nie przekonuje także sam finał historii, którego motywy niekoniecznie łączą się z rozgrywaną akcją. Jednak historia sama w sobie jest wartka i czyta się ją błyskawicznie, sama tajemnicza zbrodnia kierowana w stronę rodziny Barczów budzi pytanie - dlaczego właśnie oni? Stąd, choć nie w pełni usatysfakcjonowana, nie napiszę również że zawiodłam się na tej książce. Wybór pozostawiając Wam.

wtorek, 10 lipca 2018

"Och, Elvis!" Marika Krajniewska

"Och, Elvis!" Marika Krajniewska, Wyd. Czwarta Strona, Str. 320

"Jeśli nie odnajdziesz własnego szczęścia, za które sam jesteś odpowiedzialny, wiecznie będziesz zrzucał winę za swój smutek na innych."

Z pomysłem, dystansem i humorem. Marika Krajniewska napisała powieść idealną na lato, do zabrania na wakacje, przeczytania leniwym popołudniem, do cieszenia się i bawienia razem z głównymi bohaterami.

Lubię wszystko co szalone i nietypowe, dlatego z przyjemnością zdecydowałam się na powyższą lekturę. Przeczuwałam, że odnajdę się w fabule od pierwszej strony i choć nadzieje miałam spore a nigdy nie czytała żadnej książki autorki - w żaden sposób nie poczułam się rozczarowana. Wręcz przeciwnie! Tak dobrze bawiłam się podczas lektury, że w finale żal było mi żegnać się z bohaterami.

A musicie wiedzieć, że oni są tutaj największą atrakcją. Barwni, sympatyczni, kompletnie pokręceni i - co najważniejsze - całkowicie od siebie różni. Tworzą paletę niesłychanych postaci, które doskonale wiedzą co chcą i nie boją się wychodzić na przód problemom. W dodatku nie rzadko sami wpędzają się w tarapaty, bo szalonych pomysłów im nie brakuje. Jednak czas spędzony w takim towarzystwie jest spędzony nie tylko mile, ale i zabawnie! Autorka postawiła na wiarygodność z nutą dystansu w stosunku do ich decyzji, co zaowocowało niesłychanie pokręconą fabułą.

Joanna, kobieta po trzydziestce, niespełniona marzycielka, która wciąż mieszka z matką, cały swój wolny czas poświęca podopiecznym domu spokojnej starości, w którym pracuje. Nic dziwnego, biorąc pod uwagę ciągły zamęt jaki tam panuje. Potwierdza to pomysł kilku podopiecznych, które by spełnić ostatnie życzenie zmarłej koleżanki, zabierają urnę z jej prochami w daleką podróż... na grób Elvisa w Memphis. Policja rozkłada bezradnie ręce i wydaje się, że tylko Joanna może odnaleźć szalone staruszki. Pomaga jej wnuk Alicji, który nie jest przekonany do całej tej sytuacji. Jednak czy można mu się dziwić?

Poczucie humoru niemal od pierwszych stron zaprasza czytelnika w pomysłową podróż przez przygodę nieograniczoną wiekiem. Wydaje się, że życie rozpoczyna się dopiero po siedemdziesiątce, gdzie człowiekowi już nie zależy na konsekwencjach decyzji i nie musi liczyć się z potencjalnymi problemami. Czerpie wówczas z życia garściami i doskonale się przy tym bawi. Można tylko pozazdrościć staruszkom pomysłowości i odwagi! Można także spróbować odnaleźć się w ich skórze i żyć prawdziwym życiem, bez ograniczeń. Joanna natomiast początkowo przypomina nijaką postać, która szybko rozwiewa te pozory, gdy bierze sprawy w swoje ręce. Mierzy się z wnukiem zmarłej podopiecznej, próbuje zrehabilitować niedopilnowanie urny i czuje, że zbliżają się uczucia nad którymi może nie zapanować. Jak to wszystko się potoczy? Przekonajcie się sami!

"Och, Elvis!" to powieść, jakiej na lato poszukuje każdy z nas. Sympatyczna do granic możliwości, zabawna i oryginalna. Z bohaterami, którym kibicuje się na całego. Napisana lekkim stylem, z delikatnym dystansem i swobodą idealnie łączącą się z fabułą. Doskonale bawiłam się czytając powieść Mariki Krajniewskiej i Wam również polecam tą szaloną przygodę. Czy staruszką uda się zrealizować plan? Czy miłość do Elvisa pomoże im w spełnieniu marzenia zmarłej koleżanki? Czy w całej tej wyprawie wydarzy się jeszcze coś niespodziewanego? Oto książka, która bawi i zaskakuje na każdym kroku.

poniedziałek, 9 lipca 2018

Książka na wakacje od Taniaksiazka.pl


Wakacje rozpoczęły się na dobre, przed nami czas relaksu, chwil wytchnienia i zapomnienia
Dla tych, którzy poszukują wielkich przygód to także czas, kiedy nic nas nie ogranicza i czytać można do woli.
Dniami.
Nocami.
Dniami.
Nocami.
Bez przerwy!

Wypoczynek na plaży, w drodze, na leżaku czy w domowym zaciszu - zawsze najlepszy jest z dobrą książką. Szczególnie tą przecenioną, kupioną z całym kartonem innych książek... tak by uczcić czas wolny ;) Albo pocieszyć się, gdy inni wyruszają przed siebie, gdy my musimy codziennie rano dumnie maszerować do pracy...

Cały asortyment z Taniaksiazka.pl czeka na Was! Książki przecenione nawet do -80% to idealne rozwiązanie na wakacyjny relaks czy zwykły popołudniowy wypoczynek dla moli książkowych i nie tylko! Każdy kto zamarzy sobie zaprzyjaźnić się z dobrą książką czym prędzej powinien odwiedzić stronę księgarni. 


A to skrót kilku ciekawych książek przecenionych w aktualnej akcji:

 


To jak? Dacie się namówić? ;) Idźcie za moim przykładem! W moim domu zawsze jest miejsce na książki ;)

 http://www.taniaksiazka.pl/t/ksiazka-na-wakacje

"Bez lęku" Mia Sheridan

"Bez lęku" Mia Sheridan, Tyt. oryg. Midnight Lily, Wyd. Otwarte, Str. 328

"Niemądrze jest odwracać się plecami do rzeczy, którym nie można ufać."

Mistyczna postać, sny i wielki las budzący grozę. Czyżby Mia Sheridan w swojej najnowszej powieści "Bez lęku" postawiła na powiew świeżości i zaserwowała nam powieść inną niż te, które poznaliśmy do tej pory?

Miałam przyjemność poznać wszystkie powieści, które wyszły spod pióra Sheridan i chociaż nie nazwałabym jej jedną z moich ulubionych autorek, to zawsze z przyjemnością sięgam po kolejne jej pozycje. Jednak decydują się na "Bez lęku" miałam w głowie obraz tego co już znam, z czego słynie autorka, do czego jest zdolna. Ona tymczasem zaserwowała mi historię inną niż wszystkie z tak ważnym dla mnie powiewem świeżości, że tuż po skończonej lekturze zupełnie nie wiedziałam co powiedzieć. 

Wszystko rozpoczyna się od Holdena, chłopaka który jeszcze do niedawna był panem swojego życia. Ale przestał rozróżniać granice, sięgał co raz dalej i dalej, aż w końcu pochłonął go świat mroku. Uciekając od pokus i chcąc zapomnieć o traumatycznych wydarzeniach zaszywa się w malowniczym domku na skraju lasu, gdzie ma rozpocząć poszukiwania prawdziwego siebie. Tylko jak to zrobić, gdy nocami wciąż pojawia się na skraju lasu postać? Nocna Lilia jest prawdą czy tylko wymysłem jego wyobraźni? I dlaczego znajduje się tu, na granicy między życiem a przyrodą, całkowicie sama?

Pierwszy raz autorka tak dobrze przyłożyła się do kreacji postaci i połączyła dwójkę głównych bohaterów całkowicie nowym węzłem wzajemnego porozumienia. Ten nowy motyw, wątek zaczerpnięty rodem z baśni stał się idealnym wstępem do dalszej fabuły. Holden zamknięty w szponach nałogu, walczący o odzyskanie kontroli nad ciałem i umysłem stanął na przeciw Lily, bohaterki niesłychanie innej niż wszystkie, które miałam okazję poznać do tej pory. Kim tak naprawdę jest? I jaką tajemnicę skrywa? A jakąś skrywa na pewno, podobnie jak sam Holden, bowiem obydwoje wielokrotnie zaskakiwali mnie swoimi sekretami, zbijając z tropu i dając poczucie, że cała prawda dopiero przede mną.

Byłabym niesprawiedliwa klasyfikując najnowszą powieść autorki w kategorii prostej historii New Adult. Nie w przypadku, gdzie mamy do czynienia z mnogością płaszczyzn i niemal mistyczną fabułą. W końcu nie bez przyczyny możemy ją włożyć na półki pomiędzy inne bestsellery. Pytania o to kim tak naprawdę jest Lily i na ile można wierzyć Holdenowi w jego ocenie sytuacji to jedno, ale sprzenie na fenomenalne przedstawienie namiętności to już zupełnie nowy wątek zasługujący na odrębną uwagę. Autorka w pięknych, niemalże intymnych słowach przedstawiła niewinną nić porozumienia wiążącą się między bohaterami otoczoną gęstą mgłą tajemnicy, która nie opadała aż do ostatniej strony. I która zaserwowała mi niezwykły klimat na zawsze zrywający z utartymi schematami typowych powieści o miłości.

Na tle surowej przyrody, samotności pośród roślin i zwierząt, gdzie słychać szum wiatru i śpiew ptaków rozgrywa się historia "Bez lęku", która skrywa w sobie jednak pewien dreszcz przerażenia. Zaskakująca, nietypowa, świeża i inna niż wszystkie prowadzi nas w pełną nieoczekiwanych zwrotów akcję z pogranicza jawy i snu. Kim jest tajemnicza Lily? I co wspólnego z tym wszystkim ma porzucony szpital psychiatryczny? Dlaczego podczas lektury poznacie dreszcz przerażenia, zaznacie smaku prawdziwej miłości i zapytacie, jak to wszystko możliwe? Oto Mia Sheridan w najlepszym jak do tej pory wydaniu, którego absolutnie nie możecie przeoczyć!

"Dom nie z tej ziemi" Małgorzata Strękowska-Zaremba

"Dom nie z tej ziemi" Małgorzata Strękowska-Zaremba, Wyd. Nasza Księgarnia, Str. 240

"Czy on, dom, nas widzi?"

Czasami nawet dorosły chce poczuć się dzieckiem. Przypomnieć sobie czasy pięknych historii, które zupełnie nieskomplikowane niosły ze sobą wartościowe przesłania. Gdy byłam młodsza nie potrafiłam czytać między wierszami. Teraz wychodzi mi to znacznie lepiej, dlatego sięgając po literaturę dziecięcą jestem bardziej krytyczna. Ale i sentyment rośnie we mnie większy.

Wybór książki Małgorzaty Strękowskiej-Zaremby nie był łatwy. Bałam się tego, co może czekać na mnie wewnątrz, ponieważ od początku wszystko mówiło mi, że to nie będzie prosta lektura. Ani przyjemna. Ale za to jakże ważna. I choć podeszłam z dystansem do lektury nie żałuję ani jednego przeczytanego słowa. Wręcz przeciwnie. Jestem zachwycona treścią i wykonaniem, które stworzyły z prostej książki dla dzieci niezwykle ważną opowieść, która powinna znaleźć się na półce każdego dorastającego malucha.

Fabuła opowiada historię Daniela i Marysi. Chłopiec poznaję dziewczynkę, gdy ta z zaangażowaniem obserwuje dom po drugiej stronie ulicy. On nie widzi w nim nic niezwykłego. Ona z lękiem patrzy w stronę budynku. Marysia wciąż powtarza, że dom nie rzuca cienia, że nie pada na niego deszcz, ale wewnątrz jest zimno przez śnieg i lodowe podłogi. Zaintrygowany Daniel postanawia pomóc nowej koleżance w odkryciu tajemnicy i wraz ze śledztwem dostrzegają nowe, zaskakujące fakty. Okazuje się bowiem, że dom zmienia ludzi - mamę w niemy kamień, tatę w ryczącego lwa. I wydaje się, że to wszystko wina Marysi. Dziewczynka zatem bierze sprawy w swoje ręce i postanawia wypędzić zło, kryjące się wewnątrz strasznego domu.

Ukryte znacznie w tej książce jest banalnie proste. I tak piekielnie emocjonalne, że dla starszego czytelnika bardzo wzruszające. Przyznaję, że nawet przez myśl mi nie przeszło, że przyjdzie mi wylać łzy wzruszenia czytając "Dom nie z tej ziemi" a jednak książka mnie pokonała. I znalazła przez to honorowe miejsce w moim sercu. To wszystko za sprawą połączenia gatunków: pięknej przygody - z nutą tajemnicy, zaskakującymi zwrotami akcji i momentami magicznymi, historią pouczającą - z ważnym przesłaniem, otwierającą oczy oraz lekturą uczącą - w dziecinny sposób wyjaśniającą jak radzić sobie z lękami.

Z pomysłem i pokorą autorka porusza temat przemocy domowej, który w tym przypadku nie pozostawia żadnych wątpliwości - jest boleśnie i ciężko, ale przy tym tak subtelnie jak tylko możliwe. Poważny problem przykrywa wielka przygoda i tylko sprytne oko wychwyci, że nie dom jest zły a ludzie, którzy w nim mieszkają. Tym sposobem otrzymujemy książkę pouczającą, wartościową, pokazującą że w trudnych sytuacjach dorośli popełniają błędy, ale to dzieci biorą na siebie ciężar odpowiedzialności. I zamiast wieść beztroskie dzieciństwo, kłamią by ratować to co już dawno przegrane, by szukać szczęścia w miejscu, które nigdy szczęśliwe nie było. To tematyka ciężka, ale jakże ważna książka - "Dom nie z tej ziemi" jest pozycją obowiązkową dla rodziców i ich dzieci. By nie tylko dostrzegać problem u siebie, ale i widzieć go w zachowaniach innych.

Książka została nominowana do 11. edycji Nagrody Literackiej m.st. Warszawy.