czwartek, 20 września 2018

"Revived" Samantha Towle

"Revived" Samantha Towle, Tyt. oryg. Revived, Wyd. Niezwykłe, Str. 440

"Życie jest pełne pochyłych i ostrych zakrętów, rzucając na ciebie wszelkiego rodzaju trudności, ale liczy się to, jak sobie z tym poradzisz. Jeśli wstaniesz i będziesz szczery - ze sobą i innymi, wszystko się ułoży."

Samantha Towle powraca z kolejnym płomiennym romansem pełnym niezapomnianych emocji. Czy i tym razem bohaterowie jej powieści skradną nasze serce zabierając w podróż, której szybko nie zapomnimy?

Powyższa lektura jest osobną, odrębną częścią serii, którą śmiało można czytać be zachowania chronologii. Owszem, pojawiają się ulubieni bohaterowie z poprzedniej książki, ale w zupełnie niezobowiązującej akcji, która jedynie jest ukłonem w stronę fanów tęskniących za Carrickiem i Andi. To pomysłowe rozwiązanie ze strony autorki, która wciąż zaskakuje oryginalną fabułą i akcją od której naprawdę ciężko się oderwać.

Jednak to bohaterowie skupiają na sobie niemal całą uwagę czytelnika. Silna i niezależna India Harris, która w życiu nie miała lekko staje na pierwszym planie bez ogródek przedstawiając swoją historię. Wychowywana w rodzinie zastępczej mogła liczyć wyłącznie na swojego brata bliźniaka - Kita. Jednak nawet on nie uchronił ją od błędów dorastania. Spotykając się z nieodpowiednim chłopakiem India bardzo szybko zaszła w ciążę i by zapewnić swojemu synkowi odpowiednie życie dostała się na studia i ukończyła je z wyróżnieniem. Czy można jej zatem nie podziwiać? Śledząc jej ciężką drogę widziałam jej słabości raz za razem pokonywane przez determinację, która imponowała mi z każdą kolejną stroną i przyznaję, że dawno nie spotkałam tak ludzkiej kreacji bohaterki.

Jednak to nie jest wyłącznie powieść o kobiecie, którą powinno stawiać się za wzór do naśladowania. Chociaż nie miałabym nic przeciwko. To także historia o miłości, która musiała przejść naprawdę trudną drogę. Nic nie wskazywało na to, że spotkanie Indii i Leonarda Silvy zaowocuje płomiennym romansem. Jednak prawda jest taka, że ta dwójka idealnie do siebie pasowała już od dnia pierwszego kontaktu. Ona pomagała mu wyjść z traumy po tragicznym wypadku, który zbliżył go do śmierci. On próbował walczyć z emocjami topiąc żal i smutek w alkoholu. Wzajemnie nie potrafili się zrozumieć a mimo wszystko los skierował ich ku sobie. A może sama autorka, która w fantastyczny sposób przedstawiła relację tej dwójki?

Jest w tej powieści mnóstwo emocji, niestety nie zawsze tych dobrych. Los bohaterów nieustannie stawał pod znakiem zapytania, ich wzajemne przepychanki przyprawiały mnie o bicie serca, a próba zażegnania wewnętrznych konfliktów mieszała mi w głowie. Słodkie momenty na zmianę przeplatały się z brutalnością ponurej rzeczywistości, co skutecznie nadało tej historii realnych kształtów.

"Revived" to powieść, która za nic ma sobie klątwę drugiego tomu. Dzielnie przekonuje do siebie czytelnika, zabiera go w podróż pełną emocji i sprawia, że nie sposób oderwać się od fabuły. Ujmuje szczerością bohaterów, przekonuje ich pełnowymiarową kreacją oraz - co najważniejsze - nawiązuje do wartości o których zawsze musimy pamiętać: o sile rodziny, rodzicielskiej miłości i poczuciu bezpieczeństwa. Samantha Towle bez wątpienia odnalazła się w swoim gatunku i wysoko podniosła poprzeczkę swoim przeciwnikom, gwarantując jednocześnie, że to jeszcze nie koniec jej twórczej kariery.

środa, 19 września 2018

"Tylko oddech" Mag­da­lena Knedler

"Tylko oddech" Mag­da­lena Knedler, Wyd. Novae Res, Str. 280

"W jednej popowej piosence usłyszał, że dom to nie budynek, ale uczucie, i że jest tam, gdzie serce. A gdzie było jego serce? Nie wiedział, czy w ogóle je ma. Wszystkich lubił, ale nikogo nie kochał."

Pięć dni, trzy kobiety, dwóch mężczyzn, jedno spojrzenie i kilka sekund decydujących o śmierci. Czy nowa powieść Magdaleny Knedler okaże się równie zachwycająca i przejmująca?

Myślę, że wszyscy znamy odpowiedź na to pytanie. Nie trzeba być geniuszem, by wiedzieć że ta autorka doskonale wie jak zakręcić czytelnika, by nie wiedział nic od początku do końca, a w finale poczuł dreszcz zaskoczenia związany z losami bohaterów, którym przecież kibicował od pierwszej strony. Wystarczy przeczytać jedną z jej książek, by poznać się na dobrym stylu i jeszcze lepszym wykonaniu. Ale to najnowsza powieść, "Tylko oddech" jest najlepszym potwierdzeniem talentu autorki.

Nina i Iza, dwie bohaterki to siostry, których dzieli różnica wieku. Łączy jednak przeżyta w przeszłości tragedia, która dziś daje o sobie znać w postaci mnóstwa tajemnic i pustej dziury w sercach obu kobiet. Chcąc odkryć prawdę o tym co wydarzyło się w ich życiu wyruszają w podróż -
przez Mazury, Mazowsze i Półwysep Helski, by zrozumieć sens wypadku i odnaleźć odpowiedzi na pytania, które niepokoiły je od dwóch lat. Tylko czy wspólna podróż na pewno okaże się odkupieniem? A może przyniesie coś więcej? Coś co dla obu kobiet okaże się pierwszym krokiem ku zmianom?

Przygotujcie się na powieść, która na pewno nie będzie łatwa. Nie pod względem fabularnym a emocjonalnym, ponieważ lawina uczuć która zalewa czytelnika już od pierwszych stron nie ma końca. Autorka zabiera nas w niezwykle wiarygodną podróż w głąb ludzkich namiętności i pragnień, pokazuje jak zagmatwany jest ludzki umysł poprzez subtelną powieść o rodzinie, miłości, winie i odkupieniu. Idealnie oddając wszystko to co w sercu i głowie bohaterek - bez przesady a z otwartością, która przekonuje do siebie na starcie.

Świetnie oddany klimat, doskonała kreacja bohaterów, pouczający motyw drogi - wszystko to zostało zamknięte w głębokiej, poruszającej historii, która przede wszystkim zaskakuje pomysłem i wykonaniem. Widoczne zaangażowanie autorki w jej najnowszej powieści odbija się na fabule, która urzeka szczerością i prawdą płynącą z jej głębi. Ale nie mogę również zapomnieć o tym, jak dobrze jest wszystko dopracowane: fakty mądrze rozłożone, emocje trafione idealnie w punkt, bohaterowie pojawiający się w momentach jakby dla nich stworzonych. Wszystko to w połączeniu z bardzo dobrym stylem autorki stanowi kompletną całość, która przyciąga do siebie i zapada w pamięć.

Prosta powieść obyczajowa, a jednak zupełnie nieoczywista i wyróżniająca się na tle pozostałych. "Tylko oddech" to książka, która zabrała mnie w podróż przez emocje, skradła kilka godzin mojego czytelniczego życia i zapewniła mi atrakcję, których na pewno szybko nie zapomnę. To mądra, bogata w emocje powieść, która przekonuje wiarygodnością a zatrzymuje przy sobie samą historią, która niby niemożliwa - wydaje się opowieścią rozgrywaną tuż obok nas. Polecam!

"Piątka" Erica Spindler

"Piątka" Erica Spindler, Tyt. oryg. Fallen Five, Wyd. Edipresse, Str. 288

"Kiedy wierzysz w kogoś albo w coś, robisz to całym sercem, całą sobą."

Czy paranormalny kryminał znajdzie swoje uznanie wśród fanów mocnych wrażeń? Czy Erica Spindler przekona nas do nowego gatunku? Autorka powraca z trzecią częścią swojej intrygującej serii, w której - wszystko jest możliwe.

Książki autorki znam jeszcze z czasów, kiedy pisała bardzo przyjemne kryminały kobiece. Wówczas zaczytywałam się w jej historiach, zachwycałam kreacją bohaterów i zupełnie nie przeszkadzała mi przewidywalna fabuła - całokształt był tak dobry, że nie miałam mu nic do zarzucenia. Dlatego z wielką ciekawością sięgnęłam po paranormalną serię Spindler, która przecież w świecie literatury jest czymś nowym - niewiele powstało bowiem książek w połączeniu nadnaturalnych zjawisk i kryminalnych wydarzeń. Jednak muszę przyznać, że w wykonaniu takim jak powyżej bardzo podoba mi się ten misz-masz gatunkowy.

Historia opowiada początkowo zwykły przypadek dla policji. Właściciel bogaty deweloper wypada z balkonu podczas wielkiego przyjęcia na cześć nowo otwartego luksusowego hotelu. Niby nic, przypadek jakich wiele w ostatnich czasach. Jednak coś nie daje spokoju tym, którzy przybyli na miejsce - detektyw Micki Dare i Zach Harris doszukują się w tym wszystkim zjawisk paranormalnych, które ponownie mogą zagrozić społeczeństwu. Pojawia się tajemnicza przesyłka od osoby, która nie żyje już od wielu lat i oddech mordercy na karku detektywów. Sprawa wydaje się bardziej osobista niż można było początkowo przypuszczać. Czy detektywi i tym razem stawią czoła złu?

To bardzo pomysłowa seria, choć jednocześnie polecam ją czytelnikom mniej wymagającym. Podobnie jak wszystkie inne książki autorki ma za zadanie bawić i wciągać w sam środek intrygującej przygody. To nie historia, która przyspiesza bicie serca czy zaskakuje pomysłowymi zwrotami akcji - nie! Jednak jest w niej urok i oryginalność, która przyciąga do siebie już z daleka i w połączeniu z niebanalnym klimatem napięcia oraz wiszącej w powietrzu tajemnicy sprawia, że całość czyta się jednym tchem.

Podobnie jest z bohaterami - dwójka detektywów o indywidualnych charakterach wyróżnia się na tle fabuły i wyraźnie odznacza podczas kolejnych wydarzeń. Miło czyta się o ich perypetiach i kibicowanie im w dalszej drodze ku rozwiązaniu zagadki przychodzi nadzwyczaj łatwo. A muszę przyznać, że autorka rzuciła ich w sam środek pomysłowej historii kryminalnej, w której wspomniany wydźwięk paranormalny wydaje się czym oczywistym i wiarygodnym - nie będę w żaden sposób kwestionować zjawisk pojawiających się w raz z rozwojem fabuły, bo uważam je za bardzo dobre posunięcie ze strony Eriki Spindler.

Problemem może być jedynie brak znajomości wcześniejszych tomów, ponieważ jest to seria ściśle ze sobą powiązana. Zaczynając lekturę od środka stracicie wiele dobrego, ucieknie Wam kwintesencja powieści i nie będziecie mogli spojrzeć z dystansu na wszystkie wydarzenia, które pojawiają się według ustalonego harmonogramu. "Piątka" to naprawdę dobrze napisana i przemyślana książka, przy której czas leci zdecydowanie zbyt szybko i idealnie łączy się z całą serią, która na pewno zaskakuje nas oryginalnym pomysłem. Dla mnie - doskonały wybór jako powieść na leniwe popołudnie.

wtorek, 18 września 2018

"Dotyk ciemności" C.J. Roberts

"Dotyk ciemności" C.J. Roberts, Tyt. oryg. Captive in the Dark, Wyd. Czwarta strona, Str. 327
POD PATRONATEM: ThievingBooks

"Nie bał się. Strach jest zarezerwowany dla tych, którzy mają po co żyć."

Zupełnie inna niż wszystkie, wyjątkowa i bogata w emocje historia, od której nie da się oderwać. Mroczna i przerażająca a jednocześnie wciągająca do swojego wnętrza jak najgorszy narkotyk. C.J. Roberts burzy wszystkie schematyczne mury!

Chciałabym powiedzieć, że ta książka jest okrutna, zdeformowana emocjonalnie i pozbawiona barier dobrego smaku, ale czy mam do tego prawo będąc jednocześnie zachwycona fabułą? Moja podświadomość krzyczy, że czas najwyższy przejrzeć na oczy i zdusić w zarodku fascynację całym tym horrorem. Zapomnieć o emocjach i spojrzeć prawdziwe w oczy. Ale jak uciec od przepełnionej takimi emocjami lektury? Jak dać upust kłębiącym się emocjom, które już dawno nie przypomniały o sobie z taką siłą? Uczucia Olivii i Caleba przedstawione są z tak zatrważającą precyzją, że wszystko to wydaje się niemal nazbyt rzeczywiste, a jednak ciągle intryguje, wciąga w swoją mroczną tajemnicę i pobudza zmysły jak mało która lektura. Fabuła odurza a gęstą atmosferę można by kroić nożem - tak właśnie wygląda świat mrocznej erotyki szokującej i budzącej strach. 

Roberts fenomenalnie zabawiła się w rozgryzanie ludzkiej psychiki i przedstawiła wszystkie najmroczniejsze zakamarki bohaterów. Rozbroiła mnie szczerością z jaką opisywała brutalność Caleba, jego zdolność do chorych i bezlitosnych czynów oraz niebezpiecznej natury, która hipnotyzuje i przywodzi na myśl najgorsze rzeczywiste horrory. Bohater porywa, torturuje i posuwa się do okrutnych czynów a jednocześnie sprawia, że swoją postawą zakrada się do umysłu czytelnika i budzi w nas ludzie odruchy do - bądź co bądź - prawdziwego demona. Totalnie pokręcony, niebezpieczny i pozbawiony wewnętrznych zahamować budzi odrazę, ale i chorą fascynację, która podświadomie woła o ratunek i prosi o uwolnienie od bohatera budzącego niekłamany lęk. 

Autorka nie napisała książki, która ma przekraczać granice i łamać bariery jednocześnie zaspokajając ludzkie pragnienia. O nie! Roberts napisała historię, której nikt nigdy nie chciałby przeżyć na własnej skórze. Której nikt nigdy nie powinien być świadkiem. Ani tym bardziej uczestnikiem. Tak mocnej, intensywnej i niebanalnej erotyki nie czytałam nigdy i jestem pewna, że długo nikt nie dorówna oryginalnemu pomysłowi i jeszcze lepszemu wykonaniu Roberts. 

To nie jest historia dla fanów erotyki. To zdecydowanie opowieść dla czytelników o mocnych nerwach - brutalna, okrutna i zupełnie inna niż wszystkie.Dedykowana wyłącznie czytelnikom o psychice, która udźwignie potężny nakład emocji kryjący się na każdej stronie tej powieści. Bez wątpienia jednak "Dotyk ciemności" to książka, która znajdzie swoich fanów pośród miłośników powieści romantycznych zupełnie nietypowych i innych niż wszystkie, w których syndrom sztokholmski najpierw budzi odrazę - a następnie niekłamane zrozumienie. Tylko od Was zależy czy odważycie się wkroczyć do mrocznego świata człowieka, który nie cofnie się przed niczym, by osiągnąć swój cel. Możecie być jednak pewni, że pierwszy krok na pewno nie będzie ostatnim.

"Dziewczyna która wybrała swój los" Kasie West

"Dziewczyna która wybrała swój los" Kasie West, Tyt. oryg. Pivot Point, Wyd. Feeria, Str. 376

"Dorośli chętnie określają zdolności mianem rzekomych, dopóki nie ukończymy szkoły i nie dowiedziemy ich, zdając wszystkie testy. Jest tak, jakby chcieli nam przypominać, że nie jesteśmy jeszcze w pełni kompetentni i na razie musimy polegać na nich i ich pomocy w uwidocznieniu naszego potencjału."

Czy możemy zdecydować jak będzie wyglądała nasza teraźniejszość zaglądając w przyszłość? Czy posiadając zdolność odkrywania wszystkich kart będziemy żyć lepiej? A może należy zostawić bieg wydarzeń samemu sobie i nie ingerować w to co dopiero nadchodzi?

Tym razem Kasie West powraca do swoich czytelników z nie lada wyzwaniem. Do tej pory znaliśmy ją jako autorkę przyjemnych historii młodzieżowych, które jednocześnie mocno stąpały po realnym gruncie. Zatem, chociaż zawsze sympatycznie i kolorowo - otrzymywaliśmy historie z przesłaniem, takie którym wierzy się od razu, przez ich szczerość i możliwe odbicie w realnym świecie. Tymczasem nowa powieść autorki to ukłon w stronę książki fantasy, z elementem magicznym i nadprzyrodzonym, który angażuje w fabułę coś więcej niż samą rzeczywistość. Coś zupełnie nowego. Ale jakże dobrego!

Autorka w fantastyczny sposób poprowadziła akcję swojej powieści. Podjęła się nie łatwego tematu pogodzenia realności z magicznymi zdolnościami, ale zrównoważyła je w niezwykły sposób pisząc historię, która ma w sobie wielki - odkryty - potencjał. Opowiada o Addison Coleman, która żyje w obliczu pytania "a co, jeśli...?". Ma zdolność, która pozwala jej spojrzeć w przyszłość, pozwalając poznać konsekwencje swoich decyzji. Nie zdaje sobie jednak sprawy, że niedługo jej moc odwróci się przeciwko niej. Gdy dowiaduje się o rozwodzie swoich rodziców musi podjąć decyzję z kim chce zamieszkać - a żadna z perspektyw nie wydaje się idealna, gdy Addison zagląda w swoje dalsze życie u boku mamy lub taty; Jak zatem wybrać odpowiednie rozwiązanie? Która rzeczywistość będzie najlepsza dla nich wszystkich?

Autorka fantastycznie wprowadziła nas w sam środek zaskakującej przygody, o której być może marzy wielu z Was. Kto nie chciałby wiedzieć jak będzie wyglądała jego przyszłość, by wiedzieć jakie wybory móc podejmować? Okazuje się jednak, że to wcale nie jest taka łatwa sprawa. Bo chociaż otrzymujemy wiarygodną bohaterkę, która świadomie prowadzi nas przez swoją historię, to nawet ona nie jest w stanie udźwignąć tych wszystkich emocji związanych z obecnym wyborem.  West bardzo drobiazgowo ukazała nam dwa możliwe rozwiązania w życiu dziewczyny - jedno smutne, nieciekawe, drugie z zabarwieniem kryminalnym (ale zawsze z nutą romantyczną oczywiście), pokazując że nigdy nie jest łatwo decydować jak ma się żyć, szczególnie w poczuciu, że ktoś na pewno będzie cierpiał.

To opowieść o dziewczynie, zagubionej we własnym świecie. O konsekwencjach wyboru i trudnych decyzjach. O wartości rodziny, przyjaźni i miłości w konfrontacji z ponurą rzeczywistością, która nas otacza. Po raz kolejny Kasie West pokazała klasę, ale takie jej wydanie podoba mi się najbardziej - głębokie, dosadne, wiarygodne w każdym przedstawionym słowie i tak bogate w emocje, że pozostały w mojej głowie nawet długo po tym, jak zamknęłam ostatnią stronę powieści.

Trudno jest opisać słowami jak dobra jest to historia. Przejmująca, szczera, wzruszająca i zabawna miejscami. Idealnie oddająca sens naszego życia i przyszłych wyborów, które na pewno nie będą dla nas łatwe. "Dziewczyna która wybrała swój los" mimo powiewu oryginalności i świeżości w przypadku powieści Kasie West wciąż pozostaje historią taką, jakie znamy spod pióra autorki - ujmującą, ciepłą i po prostu piękną, ponieważ płynącą z głębi serca, co czuje się na każdym kroku.

poniedziałek, 17 września 2018

"Zatoka" Agnieszka Wolińska-Wójtowicz

"Zatoka" Agnieszka Wolińska-Wójtowicz, Wyd. Novae Res, Str. 336

"Są takie miejsca, w których wszystko wydaje się łatwiejsze."

Życie lubi być przewrotne. Czasami sprawia, że wszystko układa się tak, jak sobie zamarzyliśmy. Innym razem rzuca nam pod nogi kłody nie do pokonania. Bohaterka powieści Agnieszki Wolińskiej-Wójtowicz osobiście przekonała się, że w życiu nie ma nic pewnego. 

Ciepło, które płynie z okładki przenosi się również do środka historii, która czaruje nas swoją opowieścią już od pierwszych stron. Chociaż to debiut, wydaje się że autorka doskonale wiedziała jak zaczarować czytelnika, by ten nie zwracał uwagi na drobne niedopracowania a zachwycił się pogodną, swobodnie płynącą, zatopioną w klimacie ludzkich wydarzeń historią, w której rzeczywistość zderza się z ludzkimi oczekiwaniami.

Powieść jest stosunkowo krótka, nie tylko przez treść, ale i szybkość czytania. Nie spodziewałam się, że losy Agaty tak szybko przypadną mi do gustu i zabiorą w podróż, z której nie będę miała ochoty wracać. Wraz z bohaterką przeżywałam jej troski i oczekiwania, kibicowałam jej ile sił i z nie małym zaskoczeniem zauważyłam, że autorka bardzo dobrze poradziła sobie z jej kreacją - Agata stanęła przede mną jako bohaterka z wadami, która podejmuje błędne decyzje, ale jednocześnie uczy się na błędach, co bez wątpienia zbliża ją do czytelnika.

Chociaż początkowo nie było kolorowo, z czasem historia zmieniła się w ciepłą, podnoszącą na duchu opowieść o ludziach i dla ludzi. Zaczęło się od romantycznego ślubu, który nie doszedł do skutku, ponieważ Agata jednak się rozmyśliła. I uciekła sprzed ołtarza. Niby nic, ale tragedia, która zapadnie w pamięci każdemu kto był tam obecny. I kto usłyszy o tym od zainteresowanych. Wieści niosą się szybko, a sama dziewczyna nie ma ochoty na to, by wysłuchiwać mądrych rad tych, którzy wcale się w tej historii nie liczą. Dlatego ucieka i w poszukiwaniu samej siebie trafia do Zatoki, niewielkiej miejscowości, która nieoczekiwanie odmieni jej życie.

Dawno nie czytałam tak uroczej i przekazującej tyle ciepła powieści. O nadmorskiej miejscowości, w której szum fal słuchać z każdą przewracaną stroną. Przy której czas się zatrzymuje, ujmując swoim wakacyjnym rozleniwieniem. Agata trafiając do tego miejsca otwiera nową historię, o której - jestem tego pewna -  marzy wielu z nas. Poznaje tutaj wspaniałych przyjaciół i jednocześnie pięknie pokazuje jak ważne jest posiadanie przy swoim boku kogoś lojalnego i oddanego, znajduje pracę i kogoś, kto być może odbuduje w niej wiarę w ludzi. 

"Zatoka" to urok i swoboda, które przejmują kontrolę nad powieścią już od pierwszych stron.  Agnieszka Wolińska-Wójtowicz pisze lekko i niezwykle przyjemnie, a podczas lektury nie ma się żadnego poczucia trzymania w dłoniach debiutanckiej powieści. To książka, która bez wątpienia otworzy autorce drogę do dalszej kariery na co gorąco liczę - z wielką przyjemnością przeczytałabym równie piękną powieść spod jej pióra.

Przedpremierowo: "Alan Cole nie jest tchórzem" Eric Bell

"Alan Cole nie jest tchórzem" Eric Bell, Tyt. oryg. Alan Cole Is Not a Coward, Wyd. Ya!, Str. 340 
PREMIERA: 19 września 2018r.

Przezabawna i przejmująca opowieść o dorastaniu, coming oucie i na pozór normalnej rodzinie. Któż tego nie zna?

Książek z motywem coming out w ostatnim czasie jest więcej niż można było się spodziewać. Otwartość literatury na dynamicznie zmieniający się świat jest ukłonem w stronę czytelników, którzy poszukują zrozumienia i drugiego człowieka, który zmotywuje ich do działania. Dlatego powstała kolejna książka w tym stylu - moim zdaniem jedna z lepszych.

Dedykowana pierwotnie młodzieży, jest historią w której odnajdzie się każdy czytelnik. I każdy znajdzie w treści wartości istotne i niepodważalne. O sensie bycia, o przyjaźni, miłości, rodzinie i poczuciu zrozumienia w obliczu niełatwych wydarzeń. A wszystko to wplecione jedynie w treść, by można było czytać między wierszami i jednocześnie zachwycać się treścią bez poczucia nachalności.

Tytułowy Alan Cole to bohater, którego kreacja zachwyciła mnie w każdym wydaniu. Poznałam go jako szczerego chłopca w wieku dorastania, który w szkole żył blisko swoich przyjaciół i robił wszystko by go zauważono. W domu jednak zmieniał się nie do poznania. Uciekał przed surowym ojcem, znęcającym się bratem i matką, która w stanie głębokiej depresji nie dostrzegała otaczającego jej świata. Bardzo trudno było mi śledzić losy tego bohatera, bo chociaż kibicowałam mu pełnią sił - miałam poczucie końca, który być może nie będzie miał zakończenia na jakie liczyłam.

To jednak nie jest powieść tylko o perypetiach młodego bohatera. To literackie wyzwanie, w którym czytelnicy podążają za Alanem i jego wewnętrznymi poglądami. Podły brat zmusza go do wykonywania koszmarnych zadań, każdego dnia, przez cały tydzień. Inaczej zdradzi sekret chłopaka - to, że Alan jest gejem i na dodatek podkochuje się w koledze z klasy. Takie wyznanie raz na zawsze zmieniło by jego świat i zaprzepaściło szansę na normalne życie. Tylko jak długo można ulegać terrorowi ze strony najbliższej rodziny? Czy przyjaciele, którzy nie zrozumieją jego wyborów naprawdę mogą nazywać się przyjaciółmi?

Wbrew pozorom to nie jest ciężka książka. Wręcz przeciwnie! Czytanie historii głównego bohatera jest czystą przyjemnością - smaczny humor, dynamiczne dialogi, bohaterowie o charyzmatycznych charakterach. Podczas lektury czytelnik spędza czas w gronie radości i dystansu do samych siebie co w podobnych książkach jest niezwykle rzadkie.

"Alan Cole nie jest tchórzem" to książka z pazurem. Przyjemna, serdeczna, otwarta na czytelnika. Napisana bardzo lekkim stylem, z pomysłem i dopracowanymi detalami. Osobiście - jestem zachwycona i serdecznie polecam Wszystkim bez wyjątku.

niedziela, 16 września 2018

"Niezapomniane wrażenie" Tamera Alexander

"Niezapomniane wrażenie" Tamera Alexander, Tyt. oryg. A Lasting Impression, Wyd. Dreams, Str. 576

"Dlaczego więc odczuwała takie rozczarowanie?"

Rodzina jest najważniejsza. Czasami jest również przekleństwem. Więc gdy ojciec prosi o to, by poświęcić swoje życie przestępstwu należy poddać się jego woli czy sprzeciwić? A może tylko przez pewien czas udawać, że robi się wszystko według jego woli? By zagłuszyć wyrzuty sumienia? Bohaterka powieści Tamera Alexander stanęła w obliczu niełatwego zadania, które wywróciło jej życie do góry nogami. 

Rezydencja Belmont w Nashville to miejsce akcji powieści, która zaskakuje malowniczą scenerią i pięknymi opisami miejsc. Przedwojenny majątek wybudowany przez Adelicię Acklen staje się tłem dla historii o przyszłości, która staje pod znakiem zapytania oraz miłości, która czasami jest głosem rozsądku, a kiedy indziej - prawdziwym, płomiennym uczuciem, które miesza w myślach głównej bohaterki i nie pozwala jej zdystansować się od problemów.

Claire Laurent, główna bohaterka powieści, to kobieta o artystycznej duszy. Kochając sztukę widzi piękno wszędzie tam, gdzie przeciętny człowiek nie dostrzega nic szczególnego. Niestety nie potrafi znaleźć uznania w obliczu ojca, który widzi wyłącznie własne szczęście. Zmusza córkę do fałszerstwa, jednak nie spodziewa się, że niebawem jego plany legną w gruzach. Claire zmuszona uciekać trafia z Nowego Orleanu do Nashville, gdzie poznaje Suttona Monroe i choć ich pierwsze spotkanie nie należało do udanych - pozwoliło jej całkowicie przewartościować swoje życie. Odkryła siebie na nowo, zapominając że wciąż ma na koncie wielkie sekrety. Czy jej tajemnice w końcu wyjdą na światło dnia?

Przyjemny i bardzo obrazowy styl autorki zabiera nas w podróż przez historyczną powieść pełną wzlotów i upadków młodej bohaterki, która otrzymała niespotykaną tendencje do popełniania wielu błędów. To dodaje wartości książce, sprawia że czyta się ją nie tylko z przyjemnością, ale i dużym zaciekawieniem - mając świadomość ludzkiego zachowania Claire czytelnik jest ciekawy jak potoczą się jej dalsze losy, czy odnajdzie się w nowej rzeczywistości i czy uda jej się zbudować dla siebie bezpieczną przystań. Akcja rozgrywana rok po zakończeniu wojny secesyjnej wprowadza przyjemne poczucie niepewności wywołane tajemnicami skrywanymi przez główną bohaterkę. Co czai się w jej umyśle? O czym nie chce mówić? I dlaczego wciąż ucieka?

O miłości, tęsknocie, stracie i odkupieniu. Właśnie o tym jest ta powieść. "Niezapomniane wrażenie" zaskakuje dobrym wykonaniem, przyciąga do siebie fabułą i budzi wiele emocji - w stosunku do głównych bohaterów oraz tych pobocznych, którzy nieoczekiwanie stają się istotną częścią tej historii. Spędziłam niezapomniane chwile przy lekturze powieści Tamery Alexander, w arystokratycznym świecie wykreowanym z pasją i oddaniem. Polecam!

"Harry Potter i Książę Półkrwi" J.K. Rowling

"Harry Potter i Książę Półkrwi" J.K. Rowling, Tyt. oryg. Harry Potter and the Half-Blood Prince, Wyd. Media Rodzina, Str. 704

"Kiedy patrzymy na śmierć albo na ciemność, lękamy się tylko nieznanego, niczego więcej."

Są takie serie, obok których nie powinno przechodzić się obojętnie. Takie książki, które dedykowane są czytelnikom bez względu na wiek czy upodobania. Ponieważ wnoszą w nasze życie nie tylko wyjątkową historię o której pamięta się przez lata, ale i wartości które są ponadczasowe. Bez wątpienia cykl J.K. Rowling jest tego najlepszym dowodem.

Napisana z rozmachem, a jednak nie przypominająca żadnego wydumanego dzieła historia młodego (A może już nie?) czarodzieja pokazuje, że można napisać serię, która z tomu na tom nie traci ani odrobiny swojej wielkości, jednocześnie stając się jeszcze lepszą i bardziej dopracowaną. Jakby autorka poza naturalnym talentem i swobodą w tworzeniu tak rozległego świata nie zapomniała także o głosie czytelników - podążając za ich oczekiwaniami stworzyła (moim zdaniem) najlepszą część swojej serii od lektury której po prostu nie sposób się oderwać. 

To już czas, kiedy bohaterowie poznani jako młodzi i zupełnie niedoświadczeni zmieniają się w pełnokrwiste postacie bogate w życiowe doświadczenia. Tym samym stają się w naszych oczach bardziej wiarygodni, choć sentyment do nich jako dzieci wciąż pozostaje - w końcu na naszych oczach dorastali i zmieniali się w lepsze wersje siebie. Z zamkniętymi oczami potrafię wymienić dlaczego dziś Hermiona decyduje się na takie wybory, a Ron podąża właśnie tą ścieżką: wiem jak myślą, co nimi powoduje - przez to, że stali się moimi przyjaciółmi i towarzyszami, a w tym tomie autorka przeszła samą siebie kreując ich postacie na silne wewnętrznie. I choć wciąż niepewne jutra - świadome konsekwencji swoich wyborów.

Hogwart już od dłuższego nie jest tym samym miejscem co kiedyś. Upadek wisi w powietrzu, złe siły nie dają o sobie zapomnieć. Kiedyś najbezpieczniejsze miejsce na ziemi, dziś staje pod znakiem zapytania i nie jest już pewnym domem dla wszystkich adeptów magii. Lord Voldemort rośnie w siłę i nie cofnie się przed niczym by osiągnąć zamierzony cel. A kiedy zdobędzie władzę - nikt nie odważy się mu sprzeciwić. Harry Potter szybko dowiaduje się cennych faktów, które być może pozwolą mu przejąć przewagę. Tylko czy nie jest już za późno? I co wspólnego ma z tym wszystkim tytułowy Książę Półkrwi?

Wiele dzieje się w tej powieści, wiele faktów trafia do czytelnika. Nagle okazuje się, że byliśmy w posiadaniu zaledwie garstki informacji a autorka jeszcze nie zdradziła nam wszystkiego. Rowling podsyca naszą ciekawość, stawia przed nami emocjonalne i psychologiczne wyzwania, zabiera w podróż wgłąb ludzkich słabości i prawdziwych niebezpieczeństw, gdzie wszystko jest możliwe. Nie ma serii, która dorównywałaby tej dopracowaniem, istotą przekazu i doskonałą kreacją bohaterów. Nie ma stylu tak idealnie trafiającego w gust każdego czytelnika oraz samej siły przekazu, która jest w szóstym tomie kwintesencją serii.

"Harry Potter i Książę Półkrwi" to książka, o której szybko nie zapomnę. I do której - jestem tego pewna - jeszcze nie raz wrócę. Opowiada o sile przyjaźni, miłości, oddania i rodziny, pokazując jak ważne jest poczucie bezpieczeństwa w postaci drugiej osoby tuż obok. Rowling po raz kolejny stanęła na podium pokazując, że potrafi pisać jak mało kto - przekonując do siebie stylem i emocjami, których podczas lektury absolutnie nie brakuje.

Angielski w 15 minut każdego dnia, czyli język obcy ważna sprawa cz.5

"Angielski w 15 minut każdego dnia dla początkujących", Wyd. Edgar, Str. 128

Jesteście zapracowani, zmęczeni wieczorami i nie macie sił na naukę? A może macie chwilę wolnego czasu w ciągu dnia i nie wiecie jak ją zagospodarować? W dzisiejszym cyklu omówię bardzo dobry pomysł dla tych, którzy chcą rozpocząć naukę języka, ale nigdy nie mają na to czasu.

Podręcznik przeznaczony jest dla początkujących (poziom A1-A2). I dostosowany do osób, które naprawdę nie mają czasu na kilkugodzinną naukę każdego dnia. Jednak nie dyskryminuje przy tym osób zaawansowanych - przydatne słówka i ćwiczenia pomogą każdemu uczniowi otwartemu na naukę.

Gotowy plan nauki czeka na każdego, kto poważnie myśli o nauce języka. W przeciągu 50 dni, przy poświęceniu 15 minut uwagi podręcznikowi nauczycie się przydatnych zwrotów i słówek, które znacznie poprawią znajomość języka angielskiego. Nie ma jednak znaczenia czy dostosujecie się do planu założonego przez autora, czy sami podążycie własną ścieżką - polecam jednak zamykać każdy rozdział przed odłożeniem książki, by nie pogubić się kolejnego dnia. Osobiście realizowałam po trzy do czterech dni każdego dnia i w czasie testowania książki mogłam dzięki temu powtórzyć materiał dwa razy. 

Wszystkie rozdziały (czy może dni) to przemyślany zbiór ćwiczeń przy których czas leci zaskakująco szybko i ciężko się od nich oderwać. Jeśli macie więcej czasu niż założone 15 minut - doskonale! Sami zobaczycie, że przykładając się do ćwiczeń będziecie mieli ochotę na więcej i więcej: przez ich pomysłową konstrukcję otwartą na uczącego się i ciekawe tematy, które jednocześnie pomagają zapamiętać nowe słówka.

Łatwo zapamiętać wszystkie ćwiczenia przez wspomniane wcześniej zaangażowanie i oryginalność - czekają na was nie tylko typowe podręcznikowe zagadnienia, ale i wszelkie łamigłówki przy których nauka stoi na równi z zabawą. Bardzo cenię sobie taką formę przyswajania języka obcego, więc nie ukrywam, że Angielski w 15 minut zdobył moje wielkie uznanie. W dodatku z zegarkiem w ręku można potwierdzić, że ćwiczenia z każdego dnia nie zajmą wam więcej niż tytułowe 15 minut - dla zapracowanych to doskonałe rozwiązanie, ponieważ możecie takie ćwiczenia rozwiązywać wszędzie: podczas przerwy w pracy, w szkole czy nawet w autobusie, wracając do domu.

Przykładając się do nauki i założonego terminu dostrzeżecie efekty już po kilku dniach. Łatwe do zapamiętania słówka i zwroty zostaną z Wami i nie uciekną z głowy tuż po zamknięciu podręcznika, bo są odpowiednikiem najczęściej poruszanych zagadnień. Jednak najważniejsze jest to, co czeka na Was wewnątrz, czyli: gramatyka każdego dnia (czasy, czasowniki modalne i stopniowanie przymiotników), ważne dla każdego początkującego zagadnienia istotne w dalszej nauce (a few/a little, to say/to tell, any, both, since), słownictwo różnej tematyki oraz wspomniane już wcześniej barwne ćwiczenia (od typowych świczeń, po quizy, krzyżówki i łamigłówki). Możecie mi wierzyć, że przy takiej nauce język sam wchodzi nam do głowy.

Żałuję jedynie, że podręcznik jest taki krótki. Chętnie rozwiązałabym więcej podobnych ćwiczeń, ale to jednocześnie przekonuje mnie, że czas wejść na wyższy poziom zaawansowania. Angielski w 15 minut to książka przemyślana, logiczna i naprawdę pomagająca w nauce. Warto mieć ją pod ręką, ponieważ nauka z nią to czysta przyjemność. Polecam każdemu bez względu na stopień zaawansowania!

sobota, 15 września 2018

"Dręczyciel" Penelope Douglas

"Dręczyciel" Penelope Douglas, Tyt. oryg. Bully, Wyd. Editio, Str. 305

"Wczoraj trwa wiecznie. Jutro nigdy nie nadejdzie dla ciebie."

Wielka przyjaźń, która miała trwać lata zmieniła się nieoczekiwanie w wojnę o której nikt wcześniej nie myślał. On stał się jej dręczycielem, ona jego ofiarą. Dlaczego z dnia na dzień wszystko potoczyło się tak źle?

W nurcie New Adult zawsze miło jest przyjrzeć się z bliska relacji od nienawiści do miłości. W końcu to podstawa tego gatunku - relacja damsko męska, w której płomień emocji nie ma końca. Jak jednak interpretować coś zupełnie przeciwnego? Najpierw była szczera przyjaźń, być może ważniejsza od miłości a następnie nienawiść tak czysta i podła, że niemożliwa do zniesienia. Czy to początek oryginalnej powieści?

Myślę, że tak. Przynajmniej dla mnie. Zupełnie niepozorna lektura zabrała mnie w pełną emocji podróż, której przyglądałam się z nie małą ciekawością. Poznałam cudownych, pełnych tajemnic bohaterów, którzy ewoluowali na moich oczach i pokazali mi głębię swoich charakterów - najpierw skrywając się za pozorami, by następnie powoli, krok po kroku wyjawić wszystkie targające nimi uczucia. Dzięki temu bardzo zbliżyłam się do postaci Tate i Jareda, którym kibicowałam od początku - nawet mając na uwadze podłe zachowanie chłopaka.

Tate i Jared poznali się w dzieciństwie i od tamtej pory nawiązała się między nimi nić porozumienia. Jednak pewnego dnia chłopak wyjeżdża na wakacje do ojca, z którym wcześniej nie utrzymywał kontaktu. I powraca zupełnie odmieniony. Zaczyna z zauważalną radością dręczyć dziewczynę, która przecież nic mu nie zrobiła. A on, nieustannie, zadaje jej ból, którego źródła nikt nie potrafi odkryć. Dlaczego Jared tak bardzo się zmienił? A może nigdy nie czuł do Tate tego co ona do niego?

To prosta historia, zupełnie nieskomplikowana. Dlatego nie oczekujcie od niej wiele. Z otwartym umysłem i lekkością podchodząc do tej powieści dostrzeżecie jej urok, piękny styl autorki, który potwierdzają liczne cytaty oraz rewelacyjną kreację bohaterów. Ta historia uzależnia, zakrada się do umysłu każdego romantyka ceniącego sobie dobre powieści o miłości i zatrzymuje przy sobie na długi czas. Nawet po skończonej lekturze w naszej głowie wciąż przebrzmiewają słowa bohaterów i ich historia, która przypomina wielki, emocjonalny rollercoaster.

"Dręczyciel" to książka zupełnie niepozorna, ale już po kilku pierwszych stronach można zauważyć jak piękna i głęboka jest relacja między bohaterami. Nawet, gdy wszystko wywraca się do góry nogami i złość wkrada się pomiędzy Tate i Jareda. Wbrew pozorom to buduje tą powieść, sprawia że uśmiech sam wkrada się na usta dzięki zaczepnym dialogom i akcji, która prowadzi do oczywistego. Dużo napięcia, niewielka porcja sekretów i urok to przepis na bardzo dobrze napisaną historię, która idealnie balansuje na granicy nienawiści i miłości.

piątek, 14 września 2018

"Master" Magda Skubisz

"Master" Magda Skubisz, Wyd. Videograf, Str. 340
POD PATRONATEM: ThievingBooks

"- Boisz się? - uśmiechnęła się drapieżne; zęby miała jak małe szpileczki. - Nie lubisz miłości z dreszczykiem...? 

Bohaterowie serii Magdy Skubisz powracają w czwartym tomie swoich przygód. Co spotka ich tym razem? Czy stawią czoła przeciwnością losu? A może tym razem nie uda im się pokonać rutyny dnia?

Seria, którą śledzimy już od dłuższego czasu dedykowana jest nastoletniej grupie odbiorców przede wszystkim przez wiek młodych bohaterów - mieliśmy okazję nie raz obserwować ich w sytuacji pierwszych trudnych wyborów i nieprzyjemnych sytuacji, które zbliżył nas do postaci i sprawiły, że w oczach czytelnika stali się bardziej ludzcy. Jednak to nie jest tak, że starszy stażem nie odnajdzie się w tej powieści. Prawda jest taka, że to książka, która nie stosuje podziału na wiek i każdy znajdzie w niej coś dla siebie.

Tytułowy Master ma wystarczająco dużo pieniędzy, by móc czuć się wyjątkowym. Uczęszcza do drugiej klasy ogólniaka wraz ze swoimi nietypowymi, zwariowanymi przyjaciółmi w towarzystwie których czas płynie zdecydowanie za szybko. Jest przecież Luśka, która stroni od innych i cierpi na depresję. Za Burakiem wciąż ciągnie się miano chłopaka ze wsi. A Ryba? Ona wciąż walczy nie tylko ze swoją trudną przeszłością, ale i teraźniejszością, która w żaden sposób nie jest jej przychylna.

Bez wątpienia bohaterowie w tej powieści są najważniejsi. Wiarygodni, świadomi swoich błędów, mylący się w działaniach i popełniający głupstwa jak każdy z nas. To zbliża ich do czytelnika, sprawia że stają przed nami pełnowymiarowi bohaterowie. Choć młodzi to z wystarczającym bagażem doświadczeń, by przekonać iż nie są już dziećmi. A najlepsze w tym wszystkim jest to, że każdy z nich jest inny: o indywidualnym zestawie cech charakterów, z innymi przekonaniami i poglądami. Dzięki temu śmiało można wybrać tego bohatera, którego polubimy najbardziej (a wszyscy na to zasługują).

Dużo w tej treści jest także wartości, które w młodym świecie mają kluczowe znaczenie. Autorka pisze otwarcie o problemach wieku dorastania, o problemach rodzinnych, miłosnych rozterkach. Na przykładzie swoich bohaterów pokazuje jak ciężko być młodym we współczesnym świecie, ile problemów spada na kark nastolatka, który przecież z założenia nie powinien mieć żadnych trosk. Magda Skubisz pisze lekko i bardzo przystępnie, tak że każdy odnajdzie się w jej historii.

"Master" to bardzo dobra kontynuacja, dorównująca swoim poprzedniczkom. Opowiada o losach zwykłych bohaterów, których mijamy na ulicy każdego dnia. Miło czyta się taką historię, bo świadomość prawdy z niej płynącej na pewno podnosi prestiż. Moim zdaniem seria jest doskonałą propozycją do grona szkolnych lektur -  a na pewno lekturą dla rodziców i ich dzieci.

"Dom przy Foster Hill" Jaime Jo Wright

"Dom przy Foster Hill" Jaime Jo Wright, Tyt. oryg. The House on Foster Hill, Wyd. Dreams, Str. 432

"[...] dziewczyna była tajemnicą ryzykującą zagubienie na wieki."

Stara posiadłość, która od lat uważana jest przez mieszkańców małego miasteczka za nawiedzoną. Wybór, którego nikt nie przemyślał. Wyzwanie, które zmieni wszystko. Czy "Dom przy Foster Hill" okaże się historią, o której szybko nie zapomnimy?

Bez wątpienia klimat starych domostw to motyw obok którego nie potrafię przejść obojętnie. Uwielbiam te tajemnice czające się we wszystkich ciemnych kątach, skrzypienie desek podłogowych w oddali, strach przy wejściu na strych w obawie, że być może czeka tam na nas coś naprawdę strasznego. W umiejętnych rękach nakreślenie tego motywu może być najlepszym motywem w powieści - lepszym nawet od bohaterów, ale w tym przypadku wszystko stoi na równi: zarówno klimat jak i postacie oraz sama fabuła w powieści Wright trzymają poziom bardzo intrygującej historii.

Nie jest to jednak powieść straszna - choć tak trochę sugeruje okładka - a bardziej obyczajowa, nawet trochę romantyczna gdy bliżej przyjrzymy się fabule. Opowiada o Kaine Prescott, kobiecie która dwa lata temu straciła męża. Wypadek budził mnóstwo wątpliwości, jednak policja nie była skuteczna w prowadzeniu śledztwa. By zacząć od nowa kobieta decyduje się kupić stare domostwo zamieszkiwane kiedyś przez jej dziadka. Spokojne miasteczko w stanie Wisconsin ma być poczuciem bezpieczeństwa, które zatraciła wraz ze śmiercią męża. Jednak nie spodziewa się, że przeprowadzka przywoła demony przeszłości, które nie pozwolą jej na chwilę spokoju.

Początkowo fabuła kieruje się w mroczne klimaty historii, która może okazać się straszniejsza niż przypuszczaliśmy. Jest odniesienie do tajemnicy, która ma swoje korzenie daleko w przeszłości. Jest nawet zbrodnia, której nikt nie zdołał rozwiązać. Ale wraz z rozwojem fabuły ciężki klimat strasznego domostwa rozwiewa się na rzecz historii obyczajowej, w której do głosu dopuszczone zostają zwykłe ludzkie emocje - słabości i niepewność w stosunku do kolejnych wydarzeń. To nie jest złe posunięcie, nie w przypadku pomysłu którym kierowała się autorka, ale przyznaję że nie miałabym nic przeciwko, gdyby zdecydowała się jednak na bardziej dramatyczną, niemal straszną opowieść.

Duże dzieje się w tej historii i bez wątpienia to największy jej atut. Historia płynnie porusza się na przód, wprowadza połączenia między teraźniejszością a przeszłością, łączy tajemnice i sekrety głęboko zakopane przed światem i zabiera czytelnika w wir prawdziwej przygody. Autorka nie zapomniała również o wartościach, które skryte gdzieś na drugim planie nawiązują do religii, rasizmu, handlu ludźmi czy samych zbrodniczych przesłanek kierujących zagubionymi ludźmi. Dzięki temu powieść zyskuje na wartości i sprawia, że wszystko z czasem łączy się w jedną, kompletną całość.

"Dom przy Foster Hill" to książka, która na pewno znajdzie wielu swoich fanów. Ja bez wątpienia chętnie zaliczę się do tego grona. Nie jest to powieść przy której strach i gęste emocje zaleją nas wielką falą, ale jest tego wystarczająco dużo, by móc w pełni delektować się debiutancką powieścią autorki. Pomysł na plus, podobnie jak wykonanie, co sprawia, że lektura nadaje się w sam raz do czytania leniwym popołudniem, jako przyjemny czasoumilacz po ciężkim dniu.

czwartek, 13 września 2018

Przedpremierowo: "Skradzione małżeństwo" Diane Chamberlain

"Skradzione małżeństwo" Diane Chamberlain, Tyt. oryg. The Stolen Marriage, Wyd. Prószyński i S-ka, Str. 568
PREMIERA: 18 września 2018r.

"W głowie dźwięczała mi tylko jedna myśl: Powietrza. Potrzebuję powietrza. A potem ogarnęła mnie ciemność."

Książki z serii Kobiety to czytają! to podróż w sam środek emocji. Podróż, którą na pewno zapamiętamy na długi czas, gdy zdecydujemy się w nią wybrać. Jest wiele powieści z tego cyklu, które zasługują na miano najlepszych. Jednak te pisane przez Diane Chamberlain nie mają sobie równych.

Autorka pisze tak, jak każdy chciałby czytać - prosto, rzeczowo i konkretnie. Nie bawi się w puste słówka, nie - pisząc kolokwialnie - leje wody bez sensu, tylko obierając sobie pewien temat konkretnie się w nim zatraca. Tak tworzą się krótkie rozdziały, ładne i sensowne dialogi oraz szczere opisy. Jednak nie jest tak, że nie ma w tym wszystkim emocji. Są! I to ile. Jednak tak dobrze zrównoważone i zaplanowane w treści, że budującą przed czytelnikiem wiarygodną opowieść od której trudno się oderwać.

Fabuła rozpoczyna się w roku 1944. Opowiada historię młodej Tess DeMello, dziewczyny która niespodziewanie wyprowadza się do Hickory, małego miasteczka na południu Stanów Zjednoczonych. Ma poślubić człowieka, właściciela fabryki, którego widziała wyłącznie raz w życiu. Henry Kraft jednak nie jest kimś, dla kogo mogłaby być szczęśliwa. Ich żyje jest smutne, ponure i melancholijne, bo nie dają sobie nawzajem szczęścia. W końcu są też wspomnienia, które nie dają o sobie znać - o wielkiej miłości i narzeczonym, którego już nie ma. O oczekiwaniach, które życie brutalnie odebrało. Jak zatem odnaleźć się w tym wszystkim? Jak poukładać sobie świat na nowo?

W sercu bohaterów kryje się wiele sekretów i widać to jak na dłoni. Borykają się z własnymi, wewnętrznymi dramatami choć nie otwierają się na początku przed czytelnikiem. Nie byłam pewna na czym polega zachowanie Tess, bo sama się w to wszystko wpakowała. Ale wiedziałam, że autorka nie bez powodu pokierowała tak jej życiem, bo miała plan - nie tylko dla samej dziewczyny, ale i dla nas, czytelników, by pokazać na ponadczasowych przykładzie konkretne wartości.

Wszystko się sypie, dzieje się co raz gorzej. Aż strach przerzucań kolejne strony, bo jeszcze nie było książki Diane Chamberlain, w której działoby się aż tyle niedobrego. Jednak wszystko ma swoje podłoże, prowadzi do konkretnego celu, który już niedługo ujawnia się w tragedii spadającej na małe miasteczko. Wówczas życie głównej bohaterki zmienia się całkowicie i ukazuje się nowa, bardziej wciągająca historia.

Doskonała kreacja bohaterów, wciągająca historia i mroki przeszłości to przepis na kolejny sukces autorki. "Skradzione małżeństwo" to powieść mocno balansująca na granicy fikcji i rzeczywistości, szczególnie na zasadzie wydarzeń w tle. Tym lepiej czyta się powyższą powieść: mając świadomość, że skoro jedna sytuacja miała miejsce w przeszłości, dlaczego całość nie mogłaby rozegrać się kiedyś w pełnym składzie? Sekrety rodzinne, tragedie, uprzedzenia i brak akceptacji w połączeniu z miłością i odkupieniem znajdziecie w najnowszej powieści autorki, która bez wątpienia przypadnie Wam do gustu.

Przedpremierowo: "Moja słodka Audrina" Virginia Cleo Andrews

"Moja słodka Audrina" Virginia Cleo Andrews, Tyt. oryg. My Sweet Audrina, Wyd. Prószyński i S-ka, Str. 536
PREMIERA: 20 września 2018r.

"Cudowna niezwykłość pierwszej Audriny została pochowana wraz z nią."

Miłość, wielkie emocje i marzenia, które nie zawsze są możliwe do realizacji. Okrutny świat, który zawsze musi mieć ostatnie zdanie i bohaterowie stojący w obliczu kolejnych wyzwań. Jak potoczy się fabuła kolejnej powieści Virginii C. Andrews?

Ten kto zna mnie choć trochę wie, że autorka jest jedną z moich ukochanych powieściopisarek. Lubię jej styl, jej pewność w kreacji bohaterów oraz wykończanie ich losów od początku do końca. Uwielbiam ciężki klimat wielopokoleniowej sagi rodzinnej oraz przekonanie co do słuszności losów bohaterów i świadomość nieuchronnego końca. W książkach tej autorki odnajduję wszystko to co lubię najbardziej i zawsze czuję się w pełni usatysfakcjonowana lekturami po które sięgam. Dlatego wcale nie zdziwiło mnie jak szybko przepadłam w powyższej książce, która pochłonęła mnie bez reszty.

Cudowny klimat powieści przenosi nas w sam środek dzikiego lasu, który jednocześnie hipnotyzuje swoim pięknem i niezależnością. Przepełniony dźwiękami natury, odważny i nieprzewidywalny kryje w sobie dom będący oazą spokoju dla szczęśliwej, zamożnej rodziny. Jednak w głębi ich domu, głęboko w mroku zakopana jest tajemnica do której nikt nie może się dostać. I która - odkryta - przyniesie ze sobą przykre konsekwencje. Tylko Audrina próbuje doszukać się prawdy. Tylko czy ta nie zburzy jej spokoju? Kim była jej siostra? I jak zginęła? Prawda może być bolesna nie tylko dla niej.

Zagadka kryjąca się w mrokach przeszłości nie pozwala o sobie zapomnieć choćby na moment. Młoda, zdeterminowana główna bohaterka decyduje się zrobić krok w nieznane i odkryć traumatyczną przeszłość swojej rodziny, ale uderza to nie tylko w jej świat, ale i życie czytelnika. Chociaż prawda kryjąca się za zagadkowymi słowami rodziców uwielbiających tylko jedno ze swoich dzieci wydaje się oczywista już od samego początku, to kreacja bohaterów i sama konstrukcja fabuły sprawiają, że od historii nie sposób się oderwać. Czystą przyjemnością stanowi podążanie krok za krokiem za tytułową bohaterką i odkrywanie wraz z nią kolejnych malutkich elementów jej przeszłości.

Kolejnym atutem autorki jest styl, którym się posługuje. Niby prosty, lekki i swobodny, a jednak kryjący w sobie pewną ponadprzeciętność. Stylizowany w minimalistycznym stylu na dawny, barwny i czasami kwiecisty sprawia, że historia zyskuje na wartości - mnóstwo uczuć kryje się za losami bohaterów, tych dobrych i tych złych, które znajdują swoje miejsce w sercu czytelnika i sprawiają, że losy nieznanej do tej pory rodziny nagle stają się dla nas czymś więcej niż tylko zwykłą historią.

To kolejna udana powieść w dorobku autorki. Wiem, że nie wszystkie sagi Andrews zdążyła zakończyć za życia, nad czym ogromnie ubolewam. Jednak te, które wyszły spod jej pióra są fantastyczne a te dokańczane przez przyjaciela rodziny minimalnie słabsze. Bez wątpienia jednak "Moja słodka Audrina" to książka potwierdzająca wszystko co najlepsze w dorobku autorki, opowiadająca o trudnej przeszłości, tragicznych wyborach, o sile rodziny i poczuciu bezpieczeństwa. Polecam nie tylko fanom sag rodzinnych, ale i tym, którzy marzą o tym, by bez pamięci zatracić się w losach bohaterów.

środa, 12 września 2018

Przedpremierowo: "Ostatnie dni Jacka Sparksa" Jason Arnopp

"Ostatnie dni Jacka Sparksa" Jason Arnopp, Tyt. oryg. Last days of Jack Sparks, Wyd. Vesper, Str. 360
PREMIERA: 19 września 2018r.

"Wjeżdżamy więc w tunel strachu..."

Igrał z siłami zła. Kpił ze zjawisk nadprzyrodzonych. A następnie zaginął. I nikt nie wiedział co działo się z nim do czasu, aż powstała ta książka. Czy macie na tyle odwagi, by poznać ostatnie dni Jacka Sparksa?

Tytułowy bohater to sceptyk. Człowiek, który otwarcie uważa, że świat duchów nie istnieje i nigdy nie istniał. Bada zjawiska paranormalne, chociaż nie daje wiary w żadne zasłyszane legendy. To kontrowersyjny dziennikarz i celebryta, którego postać początkowo nie przekonuje do siebie. Został wykreowany jako człowiek bez ogłady, nijaki w swojej formie i kompletnie nieprzekonujący w zachowaniu. Jednak taki właśnie był tego cel, ponieważ gdy zaginął w roku 2014 wszystko się wyjaśniło - dlaczego był taki a nie inny i do czego to wszystko doprowadziło.

Główny bohater jest centrum powieści, narcystyczny i piekielnie denerwujący - ale co należy przyznać autorowi, bardzo dobrze wykreowany. Otwarty na współczesne wyzwania żyje w dobie internetu: posiada konta tam, gdzie zaglądają wszyscy jego fani i to na nich umieszcza wszelakie materiały. Jednak pewnego dnia na jednym z jego kont pojawia się filmik, który podobno nie był jego dokonaniem. I od tego wszystko się zaczyna.

Początkowo widzimy bohatera jako człowieka, który nie daje wiary w to co widzi. Obserwując egzorcyzmy nie bierze w nich czynnego udziału. Poddaje w wątpliwość każde zachowanie księdza i opisuje to wszystko właśnie w swoim dzienniku, który czytelnik czyta z nie małym zaangażowaniem. Co będzie dalej? Czy Jack naprawdę rozgryzie kolejne oszustwo duchownych? Czy odnajdzie kłamstwo tam, gdzie wszyscy widzą paranormalne zjawiska? Podążając tropem jego działań nie mamy świadomości, że już zaraz, tuż za rogiem wszystko sprzeciwi się przeciwko niemu: bo chociaż sam bohater nie wierzy w to co widzi, nie znaczy, że nadnaturalne zjawiska nie stają się z każdym jego wątpliwym słowem co raz bardziej złe i żądne zemsty.

To ciekawa książka, intrygująco napisana, jednak czasami emocje które gromadziły się na stronach, by w efekcie wybuchnąć - nie zawsze niosły ze sobą takie pokłady emocji jakie myślałam, że otrzymam. Za mało było horroru w tym horrorze, za mało drastycznych i zaskakujących scen, bym mogła napisać, że moje serce przyspieszało z kolejno przeczytaną stroną. Bez wątpienia autor poradził sobie z historią, wplątał w nią także wypowiedzi popierające działania głównego bohatera, ale stworzył tym samym historię bliższą reportażowi niż samej powieści grozy.

"Ostatnie dni Jacka Sparksa" to połączenie strachu z żartem, horroru z humorem. Zdystansowana, bardziej pomysłowa niż mogłabym przypuszczać, pokazuje jak śmieszne bywają konsekwencje naszych czynów, gdy otwarcie kpimy z wiary innych ludzi. To książka, którą polecam tym czytelnikom, którzy lubią zdystansowany strach, bardziej stonowany, mniej straszny jeśli można tak to ując. Dla osób o słabych nerwach, a jednak poszukujących paranormalnych wrażeń.

"Tam, gdzie rodzi się miłość" Edyta Świętek

"Tam, gdzie rodzi się miłość" Edyta Świętek, Wyd. Replika, Str. 400

"A jednak bywał o nią zazdrosny. Czasami, jak złowrogie sztormowe fale, uderzające z hukiem o skalisty brzeg, nachodziły go myśli o mężczyźnie, który był jej narzeczonym."

Miłość nie zawsze jest łatwa. Potrafi budować mury, rozdzielać i doprowadzać do łez. Może być także pięknym uczuciem, które połączy dwójkę zagubionych bohaterów. W powieściach Edyty Świętek wszystko jest możliwe. Jak zatem będzie tym razem?

Wszystko zaczyna się od historii Darii, głównej bohaterki, która dopiero niedawno zorientowała się jak trudne miała życie. Rodzina trzymając ją pod kloszem, niczym w złotej klatce, nie pozwalała cieszyć się chwilą dnia. Żadnych kontaktów z nieznajomymi, żadnych niezaplanowanych spotkań. Na szczęście jest też hotel, w którym pracuje, gdzie choć na chwilę może odetchnąć od absurdalnych zasad. Hajdukiewiczowie jednak nie bez podstaw ukrywają swoją córkę i siostrę przed światem. W końcu wciąż wisi nad nimi widmo ostatnich tragicznych wydarzeń i spotkania z gangsterami, którzy nie chcą odpuścić. Jak żyć w takim świecie? Czy w końcu ktoś od tego nie oszaleje?

Nie jest łatwo głównej bohaterce, ale muszę przyznać, że autorka doskonale oddała trudne relacje rodzinne w przypadku Darii oraz jej oczekiwania w związku z przyszłością. Pewnego dnia w jej życiu pojawia się miłość, Marek - który robi wszystko by przekonać do siebie dziewczynę. Jednak jej poczucie oddania rodzinie, przekonanie że przecież nie chcą źle, lojalność która budzi wyrzuty sumienia - wszystko to wpływa na mętlik w głowie dziewczyny i tym samym odbiór czytelnika, który rozumie wszelkie wahania dziewczyny i kibicuje jej jednocześnie ile sił.

Wiszące w tle tajemnice rodziny, początkowe niedomówienia rozwiązywane wraz z biegiem fabuły i niepewność w stosunku do dalszych wydarzeń budują fantastyczny klimat, od którego nie sposób się oderwać. Dzięki temu otrzymujemy powieść nie tylko wielowątkową, z bogatym wydźwiękiem, ale i osadzoną w ramach romansu, który ładnie konkuruje z sensacją i niemal kryminałem. Jest w końcu tajemnicza śmierć sprzed lat braci Darii, są gangsterskie porachunki i chłopak, który dąży do prawdziwej miłości. Ten klimat tajemnicy sprawia, że w połączeniu z całością książka zapada w pamięć, podobnie jak niebanalne kreacje bohaterów.

Zagadka z przeszłości zawsze sprawia, że czytelnik marzy o tym, by jak najszybciej poznać sekrety sprzed lat. Edyta Świętek jednak nie pozwala nam zbyt łatwo odkryć prawdy, właściwie robi wszystko, by wyciągnąć z fabuły jak najwięcej, do czasu kiedy ostatecznie poznamy motywy głównych bohaterów i poznamy ich właściwą rolę w historii. Wówczas będziemy mogli połączyć wszystkie motywy w jedną całość i zrozumiemy jak dojrzała i zaskakująca jest to powieść - opowiadająca o trudnej miłości, tragicznej przeszłości i całkowicie niepewnej przyszłości.

"Tam, gdzie rodzi się miłość" to lektura, która porusza wiele istotnych kwestii. Nawiązuje do związków bez miłości i miłości bez perspektyw na przyszłość. Pokazująca jak trudno jest rozdzielić rodzinę od biznesu, który prowadzi się pod jednym dachem. Jednak niezależnie ile motywów porusza autorka jest to przede wszystkim bardzo dobrze napisana powieść z ciekawymi bohaterami, od której po prostu nie można się oderwać.

wtorek, 11 września 2018

"Owoce miłości" Karolina Wilczyńska

"Owoce miłości" Karolina Wilczyńska, Wyd. Czwarta Strona, Str. 318

"Może nie warto zapominać o tych, którzy żyją? Nie udawać, że nie istnieją?"

Karolina Wilczyńska powraca z kolejnym tomem swojej urokliwej serii, w której uroki życia przeplatają się z trudami dnia codziennego. Co tym razem przydarzy się głównym bohaterom? Jakie przygody na nich czekają?

Fani serii na pewno nie poczują się rozczarowani, ponieważ autorka nie zwalnia tempa. Po raz kolejny zabiera nas na ulicę Kwiatową, gdzie cztery bohaterki - Wiola, Malwina, Róża i Liliana podtrzymują się na duchu, wymieniają wspólne plotki i radzą się jakie decyzje podjąć, by uniknąć najgorszych konsekwencji. Żyją tak, jak każdy z nas: z marzeniami, planami i niespełnionymi oczekiwaniami, które być może w przyszłości zmienią ich świat.

Ta seria to przyjemność czytania dla każdego czytelnika, który lubi powieści obyczajowe. Jest w niej mnóstwo prawdy, ciepła i naturalnej szczerości, które odpowiadają losom bohaterek i przypominają, że nie tylko my każdego dnia mierzymy się w gruncie rzeczy z trywialnymi problemami. Tym razem to Wiola stanie w obliczu pytania jak powinno się żyć w zgodzie z własną naturą. Bo wychowując trójkę dzieci nie ma sił na to, by poświęcić się sobie. A przecież ma pasję, która wymaga zaangażowania. Jak to połączyć? Przyjaciółki jej pomogą, ale to determinacja zrobi swoje. Pozwoli, by zmieniła swój świat i pokazała wszystkim, że naprawdę można. 

Chociaż Wiola skupia na sobie sporo uwagi, nie jest jedyną bohaterką wartą słowa uznania. Każda z bohaterek rozpoczyna coś nowego, coś co wpłynie na nią w przyszłości i dzięki temu miło śledzi się ich losy - bo są to kobiety z krwi i kości, wiarygodne w swoim przekazie, świadome konsekwencji czynów. Miło śledzi się losy takich dzielnych postaci, które nie odbiegają w żaden sposób od ram realności.

Karolina Wilczyńska otwarcie porusza problemy dnia codziennego, opowiada o tym jak ciężko jest pogodzić pracę, dom i marzenia - ale udowadnia, że jest to możliwe. Zatem fabuła czwartego tomu serii podbudowuje, podnosi na duchu i czasami także zaskakuje. Bo nie zawsze jest kolorowo i szczęśliwie co potwierdzają przygody Agnieszki i Liliany, które jednocześnie - ponownie - pokazują, że nie jesteśmy sami z własnymi strachami.

"Owoce miłości" to kolejna dobra książka w serii, która na pewno znajdzie uznanie wśród fanów autorki. Dobrze napisana, lekka i niezwykle sympatyczna, z bohaterami do których miło się wraca. Ładny styl autorki kreuje przed nami pełnowymiarowych bohaterów i historię dnia codziennego, która motywuje do działania i zmusza do myślenia. Fanom powieści obyczajowych - polecam!

Przedpremierowo: "Tusz" Alice Broadway

"Tusz" Alice Broadway, Tyt. oryg. Ink, Wyd. Czwarta Strona, Str. 384
PREMIERA: 3 października 2018r.

"Serce powinno trzymać się w środku. Nie można go chronić, jeśli komuś je oddajesz."

Połączenie gatunkowe nigdy nie jest pewne. Może okazać się zarówno oryginalną powieścią jak i książką, która ma zdecydowany przerost formy nad treścią. Jak zatem rozróżnić co jest dobre, a czego raczej nie warto czytać? Właśnie - czytać! Choćby takie powieści jak "Tusz" Alice Broadway.

Powyższa książka to debiutancka powieść autorki, która kryje w sobie wiele uroku. Przede wszystkim miała być magiczna - czarodziejka, ponadczasowa z motywem trochę nostalgicznym a trochę bajecznym. I właśnie to zostało osiągnięte: klimat tej powieści jest jednym z czołowych bohaterów, niemal namacalną namiastką wyjątkowej formy wykonania i przekazania, która bez wątpienia oczaruje każdego czytelnika.

Akcja powieści dzieje się w Saintstone, miejscy gdzie ciało ludzkie należy do władz od narodzin do śmierci. Ilustruje ono bowiem wszystkie doświadczenia, przeżyte chwile i doświadczenia. Jest jak otwarta księga, którą każdy może przeczytać. Po śmierci właśnie tym staje się człowiek - książką oprawioną i przekazaną dalej, rodzinie. Jeśli jest tego warta. Zasada jest prosta - gdy ten, kto nie zasługuje na uznanie po śmierci oddaje swoją skórę, przepada bez wieści. Nikt nie będzie mógł pamiętać o jego doświadczeniach i przeżyciach. Nikt nie będzie mógł go wspominać. Tylko zasłużeni mogą otrzymać ten zaszczyt. Tylko jak ich rozróżnić kto jest kim?

Historia sama w sobie jest banalnie prosta. Opowiada o Leorze, młodej dziewczynie która stanęła w obliczy tragedii motywu głównego - straciła ukochanego ojca. Ale nie może odzyskać księgi wspomnień swojego ojca, nie może też zaznać spokoju przez brak kogoś, kto towarzyszył jej całe życie. Ten konkretny motyw zbliża czytelnika do bohaterki, jest zrozumiały i jasny w przekazie. Targające Leorą uczucia stają się tym samym widoczne jak na dłoni i niemal naturalną rzeczą jest podążanie jej śladem, w drodze ku odkryciu prawdy o jej ojcu i rodzinnych sekretach.

Autorka poradziła sobie z kreacją świata przedstawionego. Stworzyła bogaty obraz społeczeństwa i jego pokręconych zasad.Stający na równi z klimatem i ciekawą kreacja głównej bohaterki. Gdybym wcześniej nie doczytała, że jest to debiutancka powieść Alice Broadway nigdy nie uwierzyłabym, że napisała książkę tak bogatą w wartości i emocje już za pierwszym razem - tak by czytelnik był w pełni zadowolony i nie miał żadnych przeciwwskazań.

"Tusz" to w pełni wykorzystany potencjał. Stawia przed czytelnikiem odważne pytania i nie owija w bawełnę - krok po kroku odkrywa prawdę, która może nie jest kolorowa, ale na pewno do bólu szczera i ponadczasowa. A tego w powieściach zawsze będzie mi mało. Leora dojrzewa na oczach czytelnika, zmienia się z uległej dziewczyny w dojrzałą kobietę i zapewnia nam wspaniałą przygodę, która - mam szczerą nadzieję - jeszcze lepiej rozwinie się w kontynuacji.

"Czerń Kruka" Ann Cleeves

"Czerń Kruka" Ann Cleeves, Tyt. oryg. Raven Black, Wyd. Czwarta Strona, Str. 416

"Potrzebują cię. Nie czuliby się lepsi, gdyby nie było kogoś, kim mogliby pogardzać. Mają poczucie niższości."

Klimat małego miasteczka, społeczeństwo zamknięte na obcych, zbrodnia która wstrząsnęła okolicą. Ile razy już czytaliśmy podobne historie? Wiele, prawda? Jednak w dobrym wykonaniu można zaczytywać się w nich bez końca.

To co od pierwszych stron przyciąga uwagę czytelnika to klimat, któremu trudno się oprzeć. Jest ciężki, mroczny, z wiszącą w powietrzu tajemnicą, która zapowiada mrożące krew w żyłach wydarzenia. Dzięki temu strony praktycznie same się przerzucają, bo z każdym kolejno przeczytanym słowem rośnie apetyt na więcej.

W mroźnej atmosferze styczniowego dnia, główna bohaterka trafia na stado kruków, które skupione wokół jednego punktu nie chcą odlecieć. Okazuje się, że trwają przy zwłokach Catherine Ross, nastoletniej sąsiadki Fran Hunter. Ktoś udusił dziewczynę i bezwzględnie porzucił. Podejrzenia padają na samotnika Magnusa, który przeszkadza lokalnej społeczności. Jednak detektywi nie mogą się pogodzić z ubogimi faktami i podejmują śledztwo w wyniku którego na jaw wyjdą zaskakujące tajemnice.

Siła tej historii chociaż zamknięta we wspomnianym klimacie, ma także odbicie w bohaterach, którzy w pewien magnetyczny sposób przyciągają do siebie czytelnika. Kryjące się na każdym kroku zagadki sprawiają, że ich osobowości i prawdziwe charaktery stają pod znakiem zapytania i nigdy nie do końca wiadomo czy ten kto aktualnie wyjawia prawdę robi to z dobroci serca. Może chce wyłącznie zamydlić oczy tym, którzy są co raz bliżej odkrycia kto zabił niewinną dziewczynę?

Stopniowo budowane napięcie całkiem dobrze zgrało się z klimatem małego miasteczka, które zamknięte we własnym świecie nie dopuszcza do siebie nikogo z zewnątrz. Autorka poprowadziła mnie przez historię lekkim językiem i stylem, który dużą wagę przykładał do drobiazgów istotnych dla śledztwa co najbardziej przypadło mi do gustu. 

To kryminał spokojny z swojej opowieści, ale tym samym dobry dla każdego fana tego gatunku. Czyta się szybko i ze szczerą przyjemnością. "Czerń kruka" to dopiero wstęp do kryminalnej serii autorki, która - przyznaję - zapowiada się bardzo dobrze. Oby tak dalej!

poniedziałek, 10 września 2018

"Miasteczko Surrender" Caleb Carr

"Miasteczko Surrender" Caleb Carr, Tyt. oryg. Surrender, New York, Wyd. Rebis, Str. 800

"O jakich lukach pan mówi do cholery?"

Tajemnicze morderstwa, zbrodnie o których szepcze społeczeństwo. Wszyscy się boją, ale nikt otwarcie tego nie mówi. Co dzieje się w ich miasteczku? Dlaczego ktoś zdecydował się tak brutalnie zakończyć życie pozornie przypadkowych osób? A może wszystko było już z góry ustalone?

Tytułowe miasteczko Surrender, położone nieopodal Nowego Jorku jest świadkiem brutalnych zdarzeń. Kolejno odnajdywane ciała nastolatków wskazują na morderstwa, jednak szybko wychodzi na jaw, że to tylko pozory. Każde ciało to efekt popełnionego samobójstwa. Dlaczego? Doktor Trajan Jones, kryminalny profiler i internetowy wykładowca odkrywa pewne powiązanie między samobójstwami a bogatymi mieszkańcami Nowego Jorku. Kroku po kroku rozwiązuje zagadkę, która sprowadza na niego prawdziwe niebezpieczeństwo.

Wiele dobrego słyszałam o powieściach autora, przede wszystkim za sprawą niedawnej premiery "Alienisty". Nigdy jednak nie miałam okazji bliżej przyjrzeć się tytułowi a moje pierwsze spotkanie z twórczością Carra zaczęło się właśnie od powyższego tytułu. I muszę przyznać, że chyba popełniłam błąd. "Miasteczko Surrender" to ciekawa książka, przyjemnie czyta się ją leniwym popołudniem, ale ani nie wciąga tak, by głębiej zatopić się w fabule, ani nie zaskakuje - rozwiązanie przyszło mi do głowy jeszcze przed połową akcji.

Nie ma jednak tego złego, ponieważ sama historia wypadła na tyle ciekawie, że nie odczuwałam potrzeby odłożenia powieści przed jej zakończeniem. Podążając tropem Trajana chętnie poznawałam jego przypuszczenia i wraz z nim zagłębiałam się w nowo pojawiające się fakty, chociaż żałuję, że postać głównego bohatera nie została bardziej rozwinięta. Pojawił się on na pierwszych stronach jako człowiek mocno zaangażowany we własną pasję, odkłada na bok nowoczesną kryminalistykę przekonany, że jedynie tradycyjne metody doprowadzą go do prawidłowego rozwiązania. I mogłabym to zaakceptować, gdyby Trajan to udowodnił, przekonał mnie, że jego metody są skuteczne. Niestety zagadka rozwiązała się praktycznie sama i ingerencja głównego bohatera praktycznie nie była konieczna.

Muszę przyznać, że niewiele w tej książce było sytuacji, przy których naprawdę przyłożyłabym się do lektury. Jak na powieść kryminalną, gatunek który przecież jest jednym z moich ulubionych, więcej czasu poświęciłam na rozważania na temat życia nieżyjących nastolatków niż samej zagadki, która niekoniecznie wciągała, ale na pewno w pewnym stopniu ciekawiła. Przekonywała o wizji autora na temat aktualnego stanu amerykańskiej bezdomnej młodzieży, która narażona na brutalność świata zewnętrznego nie radzi sobie z rzeczywistością. Czy to akceptuję i rozumiem to inny temat rozważań, jednak w tej książce nawet ciekawie połączyło się z finalnym rozwiązaniem.

Podsumowując, "Miasteczko Surrender" to powieść, przy której nie doświadczycie przyspieszonego bicia serca, ani zaskakujących zwrotów akcji. Jednak nie można jej ostatecznie skreślać, bo czyta się ją miło i nie żałuję czasu poświęconego tej powieści. Lekka i zupełnie niezobowiązująca jest dobrym rozwiązaniem na leniwe popołudnie, kiedy potrzebujemy odpoczynku. Caleb Carr może nie pokazał się od najlepszej strony, ale fani bardzo delikatnych powieści kryminalnych na pewno odnajdą się w lekturze.

niedziela, 9 września 2018

"Dziki" Guillermo Arriaga

"Dziki" Guillermo Arriaga, Tyt. oryg. El salvaje, Wyd. W.A.B., Str. 688

"Dobrzy chłopcy zwrócili się do mnie i zamienili w słuch. A ja opowiedziałem im całą historię. " 

Co wspólnego ma ze sobą wilk, poczucie nadchodzącej zemsty i miłość? Czy takie połączenie jest w ogóle możliwe, by stworzyć oryginalną powieść, która wciągnie czytelnika i pozwoli mu delektować się lekturą? 

Oto oryginalna, ambitna literatura meksykańska, z którą miałam okazję pierwszy raz zmierzyć się osobiście. Przyznaję, że obawiałam się tego spotkania, które z jednej strony było przecież książką jak każda inna - z drugiej jednak historią z pochodzenia, którego kultura jest mi praktycznie obca, więc i szansa, że treść nie znajdzie we mnie odpowiedniego wydźwięku również była możliwa. Postanowiłam jednak zaryzykować. I nie żałuję.

To powieść, którą początkowo łączy ze sobą zupełnie niepowiązane historie. Jest opowieść o siedemnastoletnim Juanie Guillermo, który w jednym czasie stracił brata, rodziców i babcię. Chłopak marzy o zemście na grupie fanatyków religijnych działających w zgodzie z wpływowym kapitanem policji, ale oni doskonale wiedzą jak się zorganizować, by nie miał z nimi najmniejszych szans. Jednak jest coś, co ratuje Juana z obłędu. Tylko czy miłość naprawdę ma tak silną moc? Jest też w tym wszystkim powieść o Amaruq, podążającym za śladami wilka. Udomowionego niczym pies, którego dzika natura stanowi idealne odzwierciedlenie klimatu tej powieści. 

Te dwa, początkowo różne od siebie wątki łączy napływ bardzo intensywnych emocji, które w tej powieści stanowią idealny wzór do tego, jak zaintrygować czytelnika masą sprzecznych emocji. W końcu chodzi o to, by niekończąca się lawina emocji wywoływała w nas przeróżne odczucia, prawda? Przy lekturze "Dzikiego" właśnie to otrzymujemy - niemal namacalną żądzę zemsty, przejmujący do szpiku kości strach, dziką naturę wilka, miłość, która przezwycięża śmierć. Wszystko to zamknięte w jednej powieści, która z czasem łączy się w jedną kompletną całość.

Całość poprowadzona została w sposób bardzo drobiazgowy. Autor przyłożył się do wszystkich szczegółów, co niestety czasami spowalniało akcję. Szczególnie w drugiej połowie widoczne są zbyt długie opisy nie tylko miejsc, ale i wewnętrznych przeżyć bohaterów - nagle w dość patetycznym stylu otrzymujemy obraz bohaterów zagubionych we własnych emocjach, którzy nie potrafią ostatecznie zamknąć rozdziału swojego życia. To nie jest złe, właściwe mogłabym stwierdzić, że moralizatorskie, ale jednocześnie wpływające na akcję, która nagle dostała więcej wartości, przerastających tempo.

"Dziki" to książka nie dla każdego. Z jednej strony wciągająca, kiedy indziej zbyt wolna, by poświęcić jej pełnie uwagi. Być może zbyt duża liczba stron przemawia na niekorzyść tej powieści, jednak mimo wszystko nie żałuję poświęconej jej żadnej minuty. Wręcz przeciwnie - cieszę się, że miałam przyjemność osobiście zmierzyć się z meksykańską prozą, która - już to wiem - na pewno jeszcze nie raz zagości na mojej półce. Nie zrozumcie mnie źle - to bardzo dobra powieść, napisana tak, że trudno się oderwać i chociaż zmieniłabym w niej to i owo, cieszę się, że poznałam "Dzikiego".

"Tam, gdzie rodzi się zazdrość" Edyta Świętek

"Tam, gdzie rodzi się zazdrość" Edyta Świętek, Wyd. Replika, Str. 320

"Znowu podchwyciła to dziwne spojrzenie. Już nie raz patrzył na nią tak, jakby na coś czekał, albo wręcz rozmyślnie ją prowokował."

Trudna miłość, tragiczna przeszłość, wciąż niepewna przyszłość. Edyta Świętek nawet na chwilę nie zwalnia tempa i po raz drugi rzuca swoich bohaterów wir niebezpiecznej przygody. Czy i tym razem uda się im pokonać przeciwności, by być razem?

Demony, które wciąż nie pozwalają rodzinie Hajdukiewiczów żyć spokojnie sprawiają, że świeże małżeństwo Darii i Marka wisi na granicy rozpadu. On przekonany, że dziewczyna zdecydowała się go poślubić wyłącznie z rozsądku nie ma pojęcia jak zatrzymać ją przy sobie. Ona natomiast nie może przestać myśleć o rodzinnych problemach, bo chociaż ich największy wróg został pokonany - niebezpieczeństwo wciąż jest na wyciągnięcie ręki. Jak poradzić sobie z tragedią wciąż wiszącą nad ich rodziną? Czy można uciec od wszystkiego co złe, by w końcu zacząć żyć normalnie?

Seria Edyty Świątek to utrzymana w gangsterskim klimacie powieść o wielu gatunkowych połączeniach - z jednej strony mamy romans, z drugiej powieści obyczajową a w tle kryminał, który buduje niepodważalne napięcie tajemnicy i wszechobecnego niebezpieczeństwa. Tym sposobem otrzymujemy powieść pełną ukrytych znaczeń, wciąż tajemniczą ze względu na niepewną postać wroga zagrażającego rodzinie oraz niezwykle emocjonalną - w końcu Marek i Daria są parą, o miłości tak prawdziwej, że niemal niemożliwej do zakończenia.

Doskonała kreacja bohaterów także w tym tomie daje o sobie znać. Daria uległa i naiwna pokazuje swoje zdeterminowane oblicze w przypadku walki o swoją rodzinę i chociaż nie zawsze zgadzałam się z jej wyborami - potrafiłam zrozumieć wszystkie powody którymi się kierowała. Nie inaczej było z Markiem, mężczyzną którego postać od pierwszego tomu wzbudziła moje uznanie. Bał się, szalał z zazdrości i miał do tego postawy - pobudzał do życia tym samym mnóstwo emocji, które dla tej powieści okazały się niezwykle istotne.

Sekrety rodzinne, tajemnice bez końca, niebezpieczna zabawa w kotka i myszkę. Oto przepis na sukces drugiego tomu, który uniknął klątwy kontynuacji stojąc na równi ze swoją poprzedniczką. Autorka umiejętnie przekazuje wszelkie targające jej bohaterami emocje, zaprasza nas w głąb powieści od której nie sposób się oderwać i z finałem idealnie łączącym ze sobą wszystkie wątki. 

Wiele dobrego czekało na mnie podczas lektury powieści "Tam, gdzie rodzi się zazdrość", chociaż sam motyw przewodni nie należał do najłatwiejszych, szczególnie dla głównych bohaterów. Jednak wszystkie wspomniane już wcześniej emocje pozwoliły mi w pełni zaangażować się w fabułę i nie odchodzić od książki ani na krok, aż do zakończenia które wciąż nieustannie pozostaje w mojej głowie. To bardzo dobre połączenie gatunkowe, które potwierdza jak wielki potencjał kryje się w lekturach autorki. Polecam!