poniedziałek, 8 lipca 2013

"Więzień Labiryntu" James Dashner

Autor:
Tytuł: Więzień Labiryntu 
Tytuł oryginału: The Maze Runner
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Liczba stron: 400 

Czy ktoś z Was ma ochotę poznać kolejny dystopijny świat? James Dashner zaprasza do wnętrza labiryntu…
Thomas budzi się w ciemnym, nieznanym miejscu a jego pamięć sięga wyłącznie do niezidentyfikowanych odczuć i własnego imienia. Nie ma pojęcia dlaczego znalazł się właśnie w tym miejscu. Kiedy odkrywa, że miejscy w którym odzyskał przytomność to winda budzi się w nim lęk. Dlaczego? Cóż, może dlatego, że winda się porusza zabierając go w nieznane…
Thomas trafia do miejscy, gdzie żyją chłopcy w różnym wieku. Czuję się obco a nieznane budzi w nim przerażenie. Nie wie dlaczego tutaj trafił ani kim jest. Nie wie nic, a jego pamięć nie chce powrócić. Czuje się jak przedmiot, kiedy obserwuje go kilkadziesiąt par oczu, a każdy z chłopców traktuje jego przybycie jak nic nowego. Bohater nie potrafi pojąć co się z nim dzieje.
Jednak nie traci głowy. Szybko orientuje się, że miejsce do którego trafił przez mieszkających tam chłopców nazywane jest Strefą. Miejsce to otoczone jest przez gigantyczny labirynt, w którym zamieszkują bestie wykonane na wzór robotów. Nikt nie potrafi wyjaśnić Thomasowi o co tu chodzi. Wszyscy podobnie jak on, pamiętają tylko swoje imię.
Bohater szybko poznaję otaczającą go rzeczywistość i próbuję się odnaleźć. Czuje w podświadomości, ze nie przybył tutaj przez przypadek. Wie, że jest ogniwem w całej tej zagadce. Dołącza do grona ważniejszych rangą i próbuje pomóc odnaleźć wyjście z Labiryntu. Jednak czy to ma sens? Czy wyjście istnieje? Wszystko jeszcze bardziej się komplikuje kiedy w szybie winda przywozi kolejną osobę, dziewczynę, która niesie ze sobą wiadomość, iż jest ostatnia i nikt więcej nie przybędzie już do Strefy.
Kamienne mury otaczające Labirynt zamykają się nocą wypuszczając do swego wnętrza bestie. Jednak po przybyciu dziewczyny mury nie zamykają się, a bestie nie są niczym ograniczone. Strefa staje przed nimi otworem…
James Dashner stworzył świat pełen lęku, bólu i strachu. Pozwolił czytelnikowi przenieść się w niecodzienne otoczenie, gdzie na każdym kroku czyha niebezpieczeństwo.
Przed sięgnięciem po książkę słyszałam wiele pozytywnych opinii o „Więźniu Labiryntu”. Świat dystonii jest moim ulubionym tematem powieści, jednak „Więzień Labiryntu” nie wypadł w moich oczach pomyślnie.
Spodziewałam się czegoś innego, czekałam na zapierającą dech w piersi akcję, fantastycznie wykreowany świat i bohaterów, którzy mogą poszczycić się charyzmą i odwagą godną największych. Duży wpływ na moją ocenę miał język powieści, który jest typowo młodzieżowym językiem. Nie przepadam za tego typu formą przez co ciężko czytało mi się całość. Streferzy mają bowiem swoje własne powiedzenia, które stosują w rozmowie ze sobą. Daje to dość niecodzienne efekty. Przez stylizację języka fabuła powieści stała się trochę smętna i przeszła na plan dalszy, ponieważ język zagłusza wszystko.
Ponadto moim zdaniem fabuła nie była do końca przemyślana. Brakowało dobrego elementu zaskoczenia. James Dashner wprowadza czytelnika w przerażającą wizję Labiryntu, w którym kryje się pewna śmierć. Mimo to czytając książkę nie czuje się tego klimatu zła, płynącego od murowych ścian otaczających Strefę. Myślę, że klimatycznie wszystko to powinno być powiązane z bohaterami, którzy byli wykreowani na typowe dobre i złe postacie. Nie wnosiły one do powieści nic wartościowego, nie przekazywały atmosfery, która powinna tam panować. Zwiadowcy, którzy przeszukiwali Labirynt ukazani byli tak jak inni, a przecież to oni wykonywali najcięższą pracę, która niosła ze sobą śmierć…
Plusem jest jednak ukazanie lekkiego motywu miłosnego. Toczy się on gdzieś na trzecim, a nawet czwartym planie zdalna od fabuły i nikomu nie przeszkadza. Nie zagłusza powieści i nie wymusza skupiania na sobie uwagi. W powieściach dystopijnych to nie jest głównym celem, co bardzo dobrze się w tym przypadku komponowało.
Nie mogę powiedzieć, że to była złą książka. Czytało się dobrze i szybko, jednak nic poza tym. Brakowało mi elementu zaskoczenia. Uważam jednak, ze to najsłabsza dystopijna powieść jaką czytałam.
Polecam książkę wszystkim tym, którzy dopiero zaczynają poznawać tego typu światy w powieściach. Zachęcam także do przeczytania „Więźnia Labiryntu” osoby, które nie oczekują niczego wielkiego, a szukają dobrej zabawy i ciekawej historii. Kto wie, może to właśnie Ty Drogi Czytelniku odnajdziesz wyjście z Labiryntu…

Ocena: 3/6

1 komentarz:

  1. Mnie się podobała bardzo. Druga część Próby ognia także, dlatego teraz czekam na finał trylogii i wyjaśnienie tajemnic. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń