wtorek, 8 maja 2018

"Zanim pozwolę ci wejść" Jenny Blackhurst

"Zanim pozwolę ci wejść" Jenny Blackhurst, Tyt. oryg. Before I Let You In, Wyd. Albatros, Str. 448

"Teraz od nowa będzie musiała uczyć się zapomnieć."

Tajemnice, przeszłość, trudne wybory i ludzie, którzy jeszcze zanim wkroczą w nasze życie, już okrutnie w nim namieszają - to ponadczasowy motyw dla powieści z dreszczykiem, który w dobrych rękach nigdy się nie nudzi. Jak zatem było tym razem? Czy Jenny Blackhurst stworzyła kolejną powieść wartą uwagi?

Thriller to gatunek, w którym każdy znajdzie coś dla siebie. Ja osobiście uwielbiam go za całokształt - dreszcz niepewności w stosunku do rozgrywanych wydarzeń, bohaterów intrygujących i skrywających wiele tajemnic do odkrycia oraz nieoczekiwane zwroty akcji, które zawsze konkurują ze wszystkimi moimi wstępnymi założeniami. To wszystko odnalazłam także w powyższej lekturze, która skusiła mnie zapowiedzią psychologicznego dreszczowca a zatrzymała przy sobie stopniowanie odkrywaną tajemnicą.

Trzy przyjaciółki, główne bohaterki w fabule, zawsze mogły liczyć na siebie nawzajem. Jednak każda z nich ma także sekrety o których nie mówi. Nie zamknięte sprawy z przeszłości wydają się tylko tłem dla ich aktualnego życia. Nie spodziewają się jednak, że już niedługo wszystko zostanie wyciągnięte na światło dnia. Gdy w gabinecie Karen, jednej z trzech przyjaciółek pojawia się Jessica Hamilton, wszystko nagle zaczyna zmieniać się nie do poznania. Z ust kobiety padają słowa niczym wyzwanie, ale ona sama nie oczekuje pomocy. Przyszła tutaj, ponieważ postanowiła ujawnić wszystko co wie na temat przyjaciółek. Dlaczego? I skąd kobieta wie o wszystkich tajemnicach? Nagle na oczach czytelnika zaczyna rozgrywać się dramatyczny pościg za prawdą i demony przeszłości uderzają ze zdwojoną siłą.

Karen, Bea i Eleanor, trzy przyjaciółki, stanowią zagadkę dla czytelnika. Ich pozornie idealne życie skrywa wiele niedociągnięć, ale to co intryguje najbardziej to ich wzajemna relacja. Zasady przyjaźni zostały trochę zmodyfikowane przez autorkę i pokazały, że nie zawsze szczerość i lojalność idzie ze sobą w patrze. Żałuję jednak, że nie miałam okazji bliżej przyjrzeć się cechom charakteru tych bohaterek, ponieważ autorka bardziej skupiła się na samej akcji. Krótkie rozdziały prowadzone z perspektywy wielu bohaterów w trzecioosobowej narracji oraz podział na przeszłość i teraźniejszość sprawił, że całość czyta się bardzo szybko, ale bez głębszego zaangażowania w fabułę. Zabrakło mi emocji związanych z rozwojem wydarzeń i samą tragedią, która stopniowo wyjaśniała się wraz z odkrywaniem kolejnych sekretów.

Podsumowując "Zanim pozwolę ci odejść" czyta się dobrze, ale potencjał powieści nie został w pełni wykorzystany. Dobra zagadka konkurowała ze słabszym stylem, który nie zawsze nadążał za treścią. Nie było jednak na tyle źle, bym nie mogła cieszyć się historią. A przyznaję, że tajemnica sprzed lat i postać samej Jessici mącącej w życiu trzech przyjaciółek okazały się bardzo intrygującymi motywami. Dlatego mimo pewnych niedociągnięć polecam powieść Jenny Blackhurst fanom powieści z dreszczykiem, którzy od podobnej lektury oczekują przede wszystkim dużej ilości sekretów.

10 komentarzy:

  1. Chyba skuszę się na przeczytanie tej książki ^^
    Pozdrawiam i dziękuję bardzo za odwiedziny ♥
    wy-stardoll.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo chętnie poznam Twoją opinię :)

      Usuń
  2. Uwielbiam thrillery i ostatnio wpadło mi w ręce kilka fajnych tytułów. Koniecznie muszę zapoznać się z historią trzech przyjaciółek. Czuję, że będzie to strzał w dziesiątkę.

    Pozdrawiam,
    http://tamczytam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyta się dobrze i w dużym napięciu, więc polecam :)

      Usuń
  3. Wydaje się być ciekawa, ja już wcześniej zwróciłam na nią uwagę przez okładkę :)
    http://whothatgirl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, okładka przyciąga wzrok :)

      Usuń
  4. Zastanawiam się nad lekturą tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda, że potencjał nie został wykorzystany... To mnie trochę odstręcza od tej lektury, ale "Zanim pozwolę ci wyjść" czeka na półce, więc na pewno sięgnę po nią w najbliższym czasie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie było tak źle, żeby nie cieszyć się lekturą :) Jestem ciekawa jak wypadnie w Twojej opinii :)

      Usuń