Znakomity kryminał o tym, jak American dream zamienia się w koszmar.
Nie miałam pojęcia co czeka mnie w lekturze Ingi Vesper, ale skusiła mnie okładka i obietnica wyjątkowego klimatu. Intuicja podpowiadała mi, że nie będę żałować wyboru i faktycznie - jestem bardzo miło zaskoczona.
Uważam jednak, że to powieść, która z kryminałem ma niewiele wspólnego. Owszem, jest motyw przewodni, jest śledztwo oraz plama krwi na podłodze oraz zniknęła jedna z bohaterek, ale to tak naprawdę wszystko. Prowadzący śledztwo łączy fakty, ale schodzi z tym na drugi plan, bo czytelnik przede wszystkim skupia uwagę na klimacie i motywie obyczajowym, który pochłania bez reszty.
Vesper pisze o amerykańskim przedmieściu lat 50. O udziale czarnoskórych w życiu białych, którzy wyraźnie dzielą się na warstwy i odcinają się między sobą grubą kreską. Tak właśnie rozpoczyna się historia, gdy Ruby Wright udaje się do pracy i odkrywa zaginięcie swojej pracodawczyni. Jednak przed tym poznajemy targające nią sprzeczne emocje - niechęć do nieprzyjemnych obowiązków, lęk przed kolejnymi wyzwiskami ze strony szefa, przebłysk nadziei, że zobaczy Joyce a ta podzieli się z nią dobrym słowem jako jedyna. Niestety nie został po niej żaden ślad a Mick Blanke, który podejmuje się prowadzenia śledztwa zabiera czytelnika w niełatwą, emocjonalną podróż, która kończy się wartościowym finałem.
To powieść specyficzna i nie każdemu przypadnie do gustu, ale ja zdecydowanie zaliczam się do grupy tych, którzy będą oczarowani przedstawionym tematem. Podobało mi się wszystko - od kreacji bohaterów, poprzez charyzmatyczny klimat, zagadkę zaginięcia Joyce na ważnych tematach kończąc. Na początku męczyła mnie jedynie dość powolna akcja, ale tylko przez kilka pierwszych stron, nim wgryzłam się w temat, bo później doceniłam leniwą formę przedstawienia wydarzeń, dzięki której mogłam z każdej strony przyjrzeć się losom bohaterów.
Podział na lepszych i gorszych według trudnych do zrozumienia w dzisiejszych czasach standardów, podział na płeć i kolor skóry, podział na wszystko. Nie wiem co było punktem zapalnym, Ruby, którą rak mocno polubiłam, Joyce oraz jej życzliwość czy cokolwiek innego, ale przepadłam w tej powieści, złorzeczyłam na negatywnych bohaterów i chwytałam każdy szczegół, który dawała mi autorka. Ta powieść bez wątpienia byłaby lepsza, gdyby pisano ją w obyczajowym a nie kryminalnym gatunku, ale mając to co Vesper dała nam teraz i tak jestem bardzo zadowolona. "Bardzo długie popołudnie" jest oryginalną powieścią, nie każdemu przypadnie do gustu i piszę to szczerze, ale ci z Was, którzy dadzą się jej porwać, będą tak jak ja - zachwyceni.
Czytałam już o tej książc kilka pozytywnych recenzji, więc mam ją w planach.
OdpowiedzUsuńDam tej książce szansę.
OdpowiedzUsuńCiężko mi powiedzieć, czy to lektura dla mnie, ale jest w niej coś, co przyciąga.
OdpowiedzUsuńAkcja leniwie się toczy zgodnie z klimatem - sierpniowych upałów :) Właśnie skończyłam czytać i przelewam myśli na posta. Bardzo mi się podobała!
OdpowiedzUsuńDzięki, że mnie uprzedziłaś, iż jest to bardziej obyczajówka niż kryminał.
OdpowiedzUsuńKsiążki jak narkotyk
Chętnie poznam tę oryginalność :)
OdpowiedzUsuńBardzo możliwe, że kiedyś się skuszę :D
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
https://subjektiv-buch.blogspot.com/
Bardzo zaciekawiła mnie ta książka. Będę czytać :)
OdpowiedzUsuńMam w planach przeczytać tę książkę.
OdpowiedzUsuńNie słyszałam o tej książce, ale myślę, że mogłaby mi się spodobać. Nie czytałam nic, co przedstawia klimat lat 50. w amerykańskich miasteczkach i fajnie byłoby się z czymś takim zapoznać :)
OdpowiedzUsuńSkoro to specyficzna powieść, to ja spasuję, gdyż wolę obecnie jakąś lżejszą lekturę.
OdpowiedzUsuńJestem przed lekturą tej pozycji, ale widzę, że czeka mnie przygoda z bardzo dobrą książką.
OdpowiedzUsuńJestem jej ciekawa, dodałam ją już na swoją półkę na Legimi.
OdpowiedzUsuń