niedziela, 17 lipca 2022

"Vincere l’amore" Anna Wilman

 "Vincere l’amore" Anna Wilman, Wyd. Niezwykłe, Str. 368


Jest nową dziewczyną w szkole. W mieście, w którym rządzi mafia.


Liczyła na nowy początek, ale już dawno jej życie zapisane było w ściśle kontrolowanym scenariuszu. Czy udaj jej się uniknąć przeznaczenia? Czy jest w stanie zawalczyć o swoją lepszą przyszłość?

Anna Wilman debiutuje na scenie ulubionej przez wszystkie romantyczki, czyli sięga po powieść z gatunku mafijnego romansu. Otwarcie pisze o świecie bezwzględności, wojny o władze i silnych, wewnętrznych zasadach, bez skrupułów wplątując w to wszystko młodą bohaterkę. Książka podobna jest fabułą do konkurencyjnych tytułów, więc nie wnosi nic świeżego, ale jednocześnie angażuje myśli i pozwala spędzić przy historii bohaterki sympatyczne popołudnie.

Noemi ma zaledwie osiemnaście lat a już przyszło jej się zmierzyć z nie lada wyzwaniem. Przekonana, że ma przed sobą wielki świat zderzyła się z murem przeznaczenia, ponieważ okazało się, że jej przyszłość została już dawno temu zaplanowana. Dziewczyna przeznaczona jako żona jednego z synów mafii dopiero dziś dowiedziała się jaką rolę ma w tym odegrać. Nowa szkoła, nowi przyjaciele a w dodatku sam Vittore sprawiają, że Noemi czuje się zagubiona i niepewna własnych wyborów.

Dużym plusem okazała się kreacja bohaterów, którzy stosunkowo młodzi jak na ten gatunek, wykazali się racjonalnością oraz konkretnymi działaniami. Polubiłam główną bohaterkę, podobała mi się również chemia pomiędzy nią a Vittore, bo ich relacja od początku była dynamiczna i nastawiona na silne emocje. Nawet jeśli wspomniałam Wam, że fabuła jest dość schematyczna oraz przewidywalna to nie oznacza, że nie bawiłam się dobrze podczas lektury, bo przerzucałam strony z zaciekawieniem i podobało mi się rozłożenie wątków na równe podziały, ponieważ dużo dowiedziałam się o zasadach panujących w tym mafijnym świecie, samych porachunkach oraz równie często czytałam o powoli kiełkującym romansie.

"Vincere l’amore" nie jest powieścią idealną, czasami chciałoby się dodać więcej dynamiki do niektórych wydarzeń, poznać losy drugoplanowych postaci czy wejrzeć w głąb rodzinnych powiązań, ale prawda jest taka, że to ciekawy wstęp do mafijnej serii. Historia ciekawi, pozwala zaangażować się w losy postaci i kusi obietnicą dalszej przygody na przestrzeni kolejnych tomów. Jeśli więc ten gatunek wciąż jest dla Was ulubionym literackim motywem, uważam że warto dać szansę Annie Wilman, ponieważ podąża w dobrym kierunku.

3 komentarze:

  1. Jestem bardzo zaintrygowana ta książką i jeszcze dzisiaj zamierzam ją nabyć i przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie mówię nie, ale chyba w najbliższym czasie nie skuszę się na tę książkę.

    OdpowiedzUsuń