poniedziałek, 14 listopada 2022

"Złe miejsce" Tomasz Tomaszewski

"Złe miejsce" Tomasz Tomaszewski, Wyd. Novae Res, Str. 398


Kiedy jawa miesza się z koszmarem, trudno odróżnić prawdę od fikcji.


Uwielbiam horrory, ale w książkach bardzo trudno jest mi znaleźć motyw, który mnie przestraszy. Zazwyczaj ekranizacje mają większe pole do popisu, ponieważ działa element zaskoczenia a w literaturze, nawet jeśli rośnie napięcie to łatwiej jest mi przewidzieć potencjalne strachy wyłaniające się z ciemności. Jest jednak kilku autorów, w tym również polskich, których doceniam za starania, więc wciąż szukam i próbuję mierzyć się z kolejnymi książkami w tym gatunku. Tak trafiłam na dobrze zapowiadające się "Złe miejsce", które obiecywało mi moc strasznych atrakcji.

Już na wstępie przyciągnął mnie klimat. Było mrocznie, odrobinę dusząco a w tle przewijało się poczucie nadchodzącej tragedii. Autor całkiem dobrze poradził sobie ze stopniowaniem napięcia, zachęcając czytelników do przerzucania kolejnych stron. W kameralnym gronie, mając za tło malownicze obrazy, śledziłam przebieg wypadków i zastanawiałam się w którą stronę to wszystko ostatecznie się potoczy, czyli dałam się wciągnąć historii i nawet zaczęłam kibicować bohaterom. Pytanie jednak czy faktycznie się wystarczyłam podczas lektury chociaż raz? Nie, ale nie uważam tego jednocześnie za wadę, bo były takie momenty, w których robiło się mrocznie co wpływało na moją wyobraźnię z odpowiednim naciskiem.

Sebastian i Weronika, małżeństwo w kryzysie, chcieli tylko spróbować uratować to co przez wszystkich zostało spisane na straty. Przenieśli się więc do nowego domu w nadziei, że zmiana otoczenia pozwoli im z dystansem spojrzeć na problemy. Tylko czy wakacje w malutkiej chorwackiej wiosce faktycznie okażą się odpowiednią scenerią do romantycznych wyznań? A może będzie to wstęp do zbliżającej się tragedii? Nie dostrzegają, że dookoła nich niewiele jest innych ludzi, że z godziny na godzinę gęstnieje atmosfera a niepokojące zdarzenia zacieśniają wokół nich swoje ramiona.

Fabuła porusza się dość klasycznym torem horroru, czyli mamy starą posiadłość, na pół wyludnioną wioskę oraz małą dziewczynkę opowiadającą miejscową legendę. Wszystko idealnie pasuje, by zbudować odpowiedni klimat, ale z drugiej strony łatwo też przewidzieć co wydarzy się dalej. To jednak nie było dla mnie dużym problemem, ponieważ lektura idealnie wpasowała się w pogodę za oknem a czytana przy wieczornej lampce zbudowała odpowiedni klimat. Bawiłam się więc naprawdę dobrze podczas czytania, byłam ciekawa w którą stronę potoczą się wydarzenia, bo rozwiązania były dwa: nadnaturalne i bardziej przyziemne. 

"Złe miejsce" wpływa na wyobraźnię, pobudza nasze szare komórki i sprawdza zdolność logicznego myślenia. Autor przyłożył się do swojej pracy co widać od samego początku i gdyby historia była odrobinę bardziej straszna, mogłabym nawet napisać, że to jeden z ciekawszych horrorów jakie czytałam. Wciąż jednak pozostaję przy zdaniu, że książka broni się przygodą i dynamiczną akcją a nawet kreacja bohaterów utrzymana była na wysokim poziomie, ponieważ Sebastian i Weronika reprezentowali sobą wartości, które znamy na co dzień. Cieszę się więc, że miałam okazję poznać twórczość Tomasza Tomaszewskiego i liczę, że autor jeszcze nie raz mnie zaskoczy. 

4 komentarze:

  1. Uwielbiam takie książki, które wpływają na wyobraźnię. Jaka klimatyczna okładka.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wczoraj pobrałam tę książkę na czytnik i wkrótce będę ją czytała.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapowiada sie świetnie. Czuję sie zainteresowana tym tytułem

    OdpowiedzUsuń
  4. Tytuł mnie zainteresował, a okładka zahipnotyzowała.

    OdpowiedzUsuń