czwartek, 7 maja 2015

"Charlie St. Cloud" Ben Sherwood

Autor: Ben Sherwood
Tytuł: Charlie St. Cloud
Tytuł oryginału: The death and life of Charlie St. Cloud
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 230

Są książki, które swoją premiera miały dawno temu i dziś odeszły już w niepamięć. A szkoda, bo pośród wszystkich tych zapomnianych lektury wyłowić można prawdziwe perełki. 

Charlie i Sam pod wpływem impulsu pożyczyli bez pytania samochód sąsiadki i razem pojechali na mecz, o którym od dawna marzyli. Ten dzień miał pozostać w ich pamięci na długo. Droga powrotna okazała się jednak tragicznym zakończeniem ich wspólnej przygody. Charlie wyszedł cało z wypadku, ale nigdy nie pogodził się ze śmiercią brata i obietnicą, którą mu złożył. A gdy minęło trzynaście lat od pamiętnej nocy chłopak wciąż wypełniał swoje zobowiązanie i każdej nocy spotykał się z Samem. Jak to możliwe?

"Takie właśnie są nieuniknione skutki tragedii i następstwa żałoby. Zbyt wielu ludzi umiera po trochu wraz ze śmiercią kogoś bliskiego. Jeden zgon pociąga za sobą dwa, dwadzieścia albo i sto innych istnień. Tak jest na całym świecie."

Charlie St. Cloud w noc wypadku umarł razem ze sowim bratem Samem i wydarzenia tuż po zderzeniu samochodów obserwował jako duch. Poprzysiągł wtedy bratu, że nigdy go nie zostawi i zawsze będą razem. Dlatego gdy udało się przywrócić akcję serca i sprowadzić Charliego ponownie do świata żywych, chłopak nie mógł się pogodzić z zerwaną obietnicą. Nie spodziewał się, że obecność po drugiej stronie życia pozwoliła mu na zdobycie daru, dzięki któremu zdobył możliwość widzenia dusz zmarłych. Od tej pory regularnie zaczął widywać brata, choć tylko w jednym miejscu - na cmentarzu, na którym go pochowano. Charlie zatrudnił się jako opiekun grobów i co noc dotrzymywał danego słowa. Spotkania Sama i jego brata nie były wielkimi wydarzeniami, obaj traktowali je po tylu latach jako rzecz całkowicie normalną, ale z punktu widzenia czytelnika nie mogłam nadziwić się siłą braterskiej miłości. Przyznam, że Charlie zaimponował mi swoją osobą - inteligentny, szczery, wierny i ceniący dane słowo. Nie poznałam bohatera, który ciągle się nad sobą użala, ma do wszystkich żal i złorzeczy przy każdej możliwej okazji, tylko postać, która mimo wielkiego poświęcenia jest dumna z tego co robi. Mimo wplątania w to wszystko zjawiska nadnaturalnego bohaterowie wypadli bardzo naturalnie i rzeczowo, nawet Sam.

Żadna dobra historia nie byłaby sobą, gdyby nie wplotła w swoją opowieść wątku miłosnego. "Charlie St. Cloud" nie jest książką skomplikowaną - chociaż piękną i wzruszającą - ponieważ prezentuje sobą tylko dwa, w pewien sposób łączące ze sobą wątki: ten o wielkim braterstwie i miłości wymagającej wielkiej odwagi. Kiedy w życiu Charliego pojawiła się Tess bardzo szybko zmieniła jego światopogląd i wzbudziła uczucia oraz pragnienia o których już dawno zapomniał. Do tej pory całe jego życie było podporządkowane bratu, ale Tess sprawiła, że musiał podjąć decyzję, której nie dopuszczał do siebie od trzynastu lat. Uczucie pomiędzy bohaterami nawiązało się bardzo szybko, ale w sposób oczywisty i naturalny. Na bazie duchowego świata, przedstawiając dwie formy życia autor pokazał, że miłość może być silna zawsze. Ben Sherwood przedstawił historię ludzkich dusz w niesamowicie piękny sposób i gdyby tak właśnie miało wyglądać życie po życiu - całkowicie się na to godzę. Autor dostarczył mi nie tylko piękną opowieść o silne i miłości ale również pozwolił mi na przyswojenie kilku życiowych mądrości, o których warto pamiętać.

"-Sercu zaufaj, gdy morze w ogniu stanie - przypomniał słowa wiersza cytowanego na pogrzebie jej ojca.
-... i żyj miłością, choć gwiazdy pędzą wspak - dokończyła."

Niepozorna, nie rzucająca się w oczy i nie kusząca obszernym tekstem książka także potrafi dostarczyć niezapomnianych wrażeń. "Charlie St. Cloud" długo gościł na mojej półce pośród zapomnianych lektur. Ale kiedy zdecydowałam się w końcu na poznanie książki Sherwooda, nie mogłam się od niej oderwać. Znajdziecie tutaj wszystko - siłę braterskiej miłości i tej pomiędzy dwojgiem nieznanych sobie ludzi, nadzieję, wiarę i mądrość. Ta książka jest po brzegi wypełniona emocjami, z których trudno się otrząsnąć a wzruszenie towarzyszyło mi na każdym kroku. Są historie o których pamięta się zawsze, a ta zdecydowanie się do nich zalicza.

Ocena: 5/6

28 komentarzy:

  1. Do przeczytania - bądź do obejrzenia ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Skoro wzbudza takie emocje, to czemu nie. Zapisałam sobie jej tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  3. Słyszałam o filmie. I wiem że książka była swojego czasu bardzo popularna :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka, na która nie zwróciłabym pewnie uwagi, ale dzięki Twojej recenzji wiem, że muszę po nią sięgnąć. Bardzo interesujący wydaje mi się ten wątek ducha.

    OdpowiedzUsuń
  5. Widziałam film, w którym się zakochałam, więc i po książkę z chęcią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Przypomina trochę "Zostań jeśli kochasz", ale opis bardzo mnie zaintrygował :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo mnie zaintrygowała fabuła tej książki, dlatego w wolnym czasie postaram się poznać ją bliżej i mam nadzieję, że przy bliższym poznaniu jeszcze bardziej zyska w moich oczach.

    OdpowiedzUsuń
  8. Książki jeszcze nie czytałam, ale oglądałam film, który bardzo mi się podobał. Na pewno sięgnę po książkę.

    About Katherine

    OdpowiedzUsuń
  9. Ostatnio oglądałam film, który powstał na podstawie tej książki i zamierzam przeczytać książkę :) Wahałam się jeszcze chwilkę, ale po Twojej recenzji jestem już pewna :)

    ksiazkowy-swiat-niki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Oglądałam film i w sumie podobał mi się, ale do książki szczególnie mnie nie ciągnie, choć argument, że jest wypełniona emocjami i pełna miłości, wiary oraz nadziei, kusi :D
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Jakiś czas temu próbowałam oglądać ekranizację. Mówię "próbowałam", gdyż był to totalny szajs. Wyłączyłam w połowie i o historii zapomniałam. Nie miałam jednak pojęcia, że pierwowzór to książka. Może dam jej szansę, skoro tak zachwalasz! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dobrze, że przypominasz o tej książce. Swego czasu chciałam ją poznać, ale oczywiście w natłoku innych tytułów, zapomniałam o niej. Muszę się rozejrzeć za Charile'em :)

    OdpowiedzUsuń
  13. same cycaty powodują wzruszenie:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Widziałam film - nawet mi się podobał. Ale książki nie miałam okazji przeczytac, choć dawno temu miałam ją w swoich zbiorach, ale ostatecznie puściłam lekturę w świat - nie chciałam czytać tej książki na siłę.

    OdpowiedzUsuń
  15. Próbuję sobie przypomnieć, czy oglądałam ten film, ale chyba tak i nawet mi się podobał. Musze zgarnąć książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  16. oglądałam film, film był super a książka na pewno jeszcze lepsza ! :)

    Pozdrawiam i życzę udanego weekendu ;)
    Anru,

    OdpowiedzUsuń
  17. Pierwszy raz słyszę o tej książce, jednak jakoś mnie do niej nie ciągnie. Być może nie mam teraz ochoty na właśnie takie, bardzo emocjonalne, pozycje.

    http://mianigralibro.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. Wiedziałam jedynie o istnieniu filmu o tym samysm tytule i szczrze powiedziawszy obsada tej produkcji nie zachecała mnie do jakiekokoleik zainteresowania się nią. Po recenzji ksiązki, ktróą dzisiaj sobie przeczytałam stwierdzam, że cała ta owieść jest warta bliższego zapoznania.

    OdpowiedzUsuń
  19. Wydaje mi się, że oglądałam film. Z tego co pamiętam bardzo mnie wzruszył.

    OdpowiedzUsuń
  20. Oglądałam tylko film - przepiękny. Żałuję, że najpierw nie przeczytałam książki, ale nawet nie wiedziałam, że istnieje.

    OdpowiedzUsuń
  21. Faktycznie, są książki, które odeszły w zapomnienie a są cudowne... i pewnie taka jest i ta książka, bo nie miałam okazji jej czytać, ale to co o niej piszesz zachwyca :)
    swoją drogą zawsze mi imponuje braterska miłość i męska przyjaźń :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Hej! Zostałaś nominowana do Liebster Blog Awards.
    Więcej informacji u mnie: http://zakochana-w-czytaniu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  23. Kiedyś miałam chęć na tę książkę, potem o niej zapomniałam. Koniecznie muszę przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Emocjonującym lekturom nigdy nie odmawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Niby dobra, ale jakoś opis mnie nie przekonuje, nie wydaje mi się, żeby mnie zainteresowała.

    OdpowiedzUsuń
  26. Oglądałam film i czytałam książkę. I oba dzieła bardzo mi się podobały :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Oglądałam film i był całkiem przyjemny. Książkę mam jak najbardziej w planach :D

    OdpowiedzUsuń