sobota, 24 marca 2018

"Korporacyjny as" Sandi Lynn

"Korporacyjny as" Sandi Lynn, Tyt. oryg. Corporate A$$, Wyd. Amber, Str. 272

Od Sandi Lynn wszystko się zaczęło. Przynajmniej u mnie. To była pierwsza autorka, która pokazała mi pierwsze kroki w świecie gatunku New Adult i zaczarowała historiami o prawdziwej miłości. Jeśli mam być szczera dziś wiem, że są autorki które znacznie lepiej radzą sobie z tematem, ale nie mogę zapomnieć o sentymencie jakim darze powieści Lynn. Dlatego z wielką przyjemnością sięgam po każdą nową propozycję od niej i z dreszczem niepewności czy i tym razem odnajdę się w fabule - zaczynam czytać.

Sandi Lynn lubi podążać pewnym utartym schematem, który bądź co bądź - obrała jako jedna z pierwszych. Nie mam jej tego za złe, właściwie zdziwiłabym się nawet, gdyby zaprezentowała w swojej książce coś nowego. Z jednej strony nie przemawia to na korzyść autorki, ale z drugiej... jeśli robisz coś dobrze, to dlaczego masz przestać? A bez wątpienia Lynn pisze dobre historie, wciągające i warte uwagi co potwierdza jej najnowsza propozycja. Na korzyść jej atutów przemawia również sam styl, który jest prosty i przyjemny a jednocześnie na tyle dopracowany, że zaprasza czytelnika w podróż bogatą w emocje. 

Bohaterowie w burzy namiętności na chwilę zatracają siebie. Fiona, piękna i niezależna nie jest wielką fanką mężczyzn. Przejmując rodzinną firmę stojącą na granicy bankructwa musi mierzyć się ze wszystkim co złe. Dlatego nie ma przekonania do płci przeciwnej. Szczególnie, że jej chłopak nie okazał się dobrym kandydatem do tej roli i postanowił ją zdradzić. Życie Fiony to pasmo niefortunnych i niekończących się nieszczęść, które raz za razem przypominają jej o bezwzględnej stronie życia. Nic więc dziwnego, że pojawił się największy problem w momencie, gdy na jej drodze stanął Nathan. Bezczelny kobieciarz, który może okazać się jedynym rozwiązaniem dla jej firmy. On jednak nie przepada za kobietami i zrobi wszystko by im dopiec. Ale Fiona zaczyna go intrygować, szczególnie w momencie gdy nie pozwala przejąć na sobą kontroli tak jak wszystkie znane mu do tej pory kobiety.

Schemat trochę podobny do tego, jaki znamy z powieści erotycznych. Bogaty, pewny siebie mężczyzna zrobi wszystko by wziąć we władanie stającą mu na drodze kobietę. Jednak tym razem problem jest w jej charakterze, bo zamiast uległości dostrzegamy silną pozycję niezależnej, pewnej siebie bohaterki, która doskonale wie czego chce. To mieszanka wybuchowa, która przyciąga całą uwagę czytelnika i z czystą przyjemnością śledzi się losy dwójki zadziornych postaci. Sandi Lynn wykreowała barwne, pomysłowe charaktery, które w starciu potrafią wywołać lawinę sprzecznych emocji. Polubiłam oboje i kibicowałam im do końca, chociaż miałam też pewną satysfakcję pozostawiając ich los w rękach autorki i po prostu śledziłam przebieg kolejnych wydarzeń.

Miłość to zawsze skomplikowany temat, a w rękach Sandi Lynn to także podróż pełna wrażeń. "Korporacyjny as" to słodko-gorzka powieść o miłości, bez większych uniesień i bez żadnych zaskoczeń - ot przyjemna książka do poczytania, jak każda inna z repertuaru autorki. Nie znaczy to jednak, że powinniście przejść obok niej obojętnie. O nie! Warto czasami się zatrzymać przy podobnych historiach i porozkoszować samą nieskomplikowaną historią o miłości. Od siebie - polecam.

11 komentarzy:

  1. Myślę, że warto by było kiedy dać szansę tej książce, ale na pewno nie jest to mój priorytet.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaryzykuj. Może akurat przypadnie Ci do gustu :)

      Usuń
  2. Schematy mi nie przeszkadzają :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka zdecydowanie w moim guście literackim.

    OdpowiedzUsuń
  4. To, że książka jest bez jakichś większych uniesień i w sumie przewidywalna trochę odstrasza, ale z drugiej strony może coś takiego byłoby teraz dla mnie dobre.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobra historia na popołudniowy relaks. Można odpocząć :)

      Usuń
  5. Nie spodziewam się po tej lekturze wielu wrażeń, ale liczę na to, że nie będę się nudzić. Myślę, że na dniach jej recenzja pojawi się także na moim blogu. Mam nadzieję, że przypadnie mi do gustu w takim stopniu, jak Tobie - jako lekkie czytadełko oczywiście.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam tę książkę już na półce i mam nadzieję, że mi się spodoba. Mam za sobą kilka tytułów autorki i nie ukrywam, że nie za bardzo lubię zbyt szybkie tempo w jej książkach, ale prawda jest taka, że pisze dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Rozumiem Twój sentyment, ja też mam kilku takich autorów, którzy może i nie są najlepsi w gatunku, ale byli moimi "pierwszymi", więc i tak czytam ich książki z wielką radością i tak. ;)

    OdpowiedzUsuń