środa, 21 marca 2018

"Powiedz wreszcie prawdę" Dana Reinhardt

"Powiedz wreszcie prawdę" Dana Reinhardt, Tyt. oryg. Tell us something true, Wyd. Jaguar, Str. 238

"Ograniczać się do krytyki konstruktywnej.""

Gdzie kończy się granica między miłością a uzależnieniem? A może nie ma jej wcale? To uczucie piękne, ale i zachłanne jednocześnie, które w rękach niewłaściwej osoby może okazać się kluczem do porażki. Przekonał się o tym główny bohater powieści Dany Reinhardt. 

Tym razem poczułam się miło zaskoczona już na wstępie. Otrzymałam narrację pierwszoosobową ze strony River'a, chłopaka beznadziejnie zakochanego. Dzięki temu mogłam na moment odpocząć od dziewczęcych emocji i zmierzyć się z chłopakiem, który sam postanowił poradzić sobie z problemami na linii damsko-męskiej. I chociaż wychodziło mu to niezwykle nieudolnie: polubiłam go szybciej niż przypuszczał przede wszystkim za sprawą takiej samej ilości zalet co wad. Autorka stworzyła obraz wiarygodnego bohatera z krwi i kości, który myli się częściej niżby tego chciał i podejmuje nieprzemyślane decyzje ciągnąc w nieskończoność coś, co już dawno powinno zostać przerwane. Dlatego właśnie się go lubi - za to, że przypomina nas samych.

Bohater jest dość naiwny w swoich myślach i działaniach, ale czy można go winić, gdy zamroczyła go prawdziwa miłość? Po uszy zakochany w Penny, która rzuciła go na samym środku Echo Park Lake zrobi wszystko by ją odzyskać. Jak na siedemnastolatka jest zaskakująco podatny na wpływy i w żadnym stopniu nie przypomina wszystkich tych wielkich macho o wybujałym ego, których znamy z powieści dla młodzieży. To inteligentny i delikatny chłopak, który trochę się pogubił, przez co trafił na terapię. I dzięki temu rozpoczął swoją pierwszą przygodę życia. W tym miejscu spotkał innych ludzi z którymi mógł podzielić własne lęki i nadzieje oraz wysłuchać jak znaleźli się w podobnej sytuacji. 

Chociaż powieść jest króciutka i czyta się ją błyskawicznie wiele w niej prawd do których warto wracać. Autorka delikatny sposób nawiązała do współczesnych problemów młodych ludzi i pozwoliła za sprawą River'a stworzyć wzór do poszukiwania samego siebie. Chłopak na spotkaniach terapeutycznych poznał rówieśników, którzy nauczyli go jak patrzeć na świat z dystansu i inaczej postrzegać swój związek oraz samego siebie. Jednak to nie jedyna ważne tematy, na które zdecydowała się Dana Reinhardt - River pozwolił sobie utkać sieć kłamstw w którą się zaplątał i tym samym podważył szczerość przyjaźni, odkrył rodzinne sekrety i pozwolił by w tle zakwitło nowe uczucie.

"Powiedz wreszcie prawdę" to lekka i zabawna powieść o tym, że życie w oka mgnieniu może się skomplikować. Główny bohater na swój własny sposób próbując wyjść z problemu rozpoczął szereg kłamstw, w których trudno już było dostrzec prawdę. Dzięki temu lekka powieść dla młodzieży zyskała ponadczasowe przesłanie i zmieniła się w historię z subtelnym morałem. Według mnie - idealna historia na późne popołudnie, nie tylko dla młodzieży.

10 komentarzy:

  1. Lubię takie lekkie i zabawne opowieści.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobra tematyka - coś dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nawet jeśli jest głównie przeznaczona dla młodzieży to i ja chętnie bym po nią sięgnęła. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajne recenzja, ale sama książka jakoś mnie nie kosi.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem zaskoczona, bo sama nazwa tytuł nic mi nie mówi. Nagle dostaje cytat, który daje do myślenia, a potem Twoje słowa. Normalnie chce mi sie ją przeczytać natychmiast :D :D Niezła robota! Mega napisana recenzja <3 Zapraszam do siebie na konkurs :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Chętnie przeczytam! ;) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Masz rację, że nieczęsto można w książkach spotkać młodego chłopaka, który w powieściach dla nastolatek nie jest stereotypowym bad boyem skrywającym wrażliwe wnętrze. Czuję się zaintrygowana :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Subtelny morał, lekka i króciutka książka o kłamstwach - naprawdę chętnie przeczytam! Rozejrzę się za nią!

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie jestem do końca przekonana do tej książki, nawet sama nie wiem czemu. Na razie sobie odpuszczam, ale nie mówię stanowczo nie. Może jeszcze zmienię zdanie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Rzeczywiście rzadko spotyka się narracje w takiej książce od strony męskiego bohatera...

    OdpowiedzUsuń