środa, 12 czerwca 2013

"Demony. Pokusa" Lisa Desrochers

Autor: Lisa Desrochers
Tytuł: Demony. Pokusa
Tytuł oryginału: Personal Demons
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Liczba stron: 368

Po książkę „Demony, Pokusa” sięgnęłam, ponieważ zaintrygował mnie tytuł i okładka powieści. Uwielbiam tematykę dobra i zła, gdzie ścierają się ze sobą światy Piekła i Nieba. Taki temat jest bliższy mojej czytelniczej duszy, niż opisywane co raz częściej wampiry i wilkołaki.
Sięgając po książkę miałam nadzieję zagłębić się w mrocznym świecie Demonów i czekać na Anielskiego wysłannika ratującego sytuację. Takie nastawienie zapewnił mi opis książki. Miałam nadzieję poznać bohaterów cechujących się charyzmą i historię godną podjętego tematu.
Fabuła książki opiera się na wątku walki dobra ze złem o duszę głównej bohaterki. Brzmi dobrze, prawda? To jednak tylko całokształt…
Główną bohaterką jest Frannie, pochodząca z domu, w którym szanuje się tradycję i religię. Bohaterka ma kilka sióstr, przez co sama w rodzinie jest czarną owcą, gdyż dla niej religia nie jest istotna. Sam fakt, iż zostaje wyrzucona ze szkoły katolickiej mówi sam za siebie.
W książce pojawia się odwieczny schemat: prosta, niczym nie wyróżniająca się dziewczynka mająca zaledwie garstkę przyjaciół natrafia na nowego ucznia szkoły, do której uczęszcza.
Owszem, pomysły się kiedyś kończą, ale nawet niezbyt ciekawy wątek można urozmaicić nietypowymi bohaterami. Niestety nie w tym przypadku. O ile fabuła jest charakterystyczna dla większości młodzieżowych powieści, o tyle bohaterzy nawet nie wpisują się w schemat.
Czytelnik znajduję się przez znaczną część książki w gronie trzech osób: głównej bohaterki, diabła Lucyfera i anioła Gabriela.
Uważam, ze fabułę można było naprawdę dobrze przedstawić mając takie postacie. Przecież walka dobra ze złem to odwieczny problem. Już w średniowieczu mieliśmy do czynienia z toposem psychomachii, gdzie do walki o duszę człowieka dochodzi między cnotą a występkiem.
Ten temat jest idealnym pomysłem na książkę, co będę nieustannie powtarzać. Jednak ta pozycja naprawdę mnie rozczarowała.
Oczywiście nie mogło się również obejść bez problemu głównej bohaterki, która sama nie wie czego chce, tym samym zakochując się w diable i aniele jednocześnie.
Bohaterka wykreowana jest na naiwną istotę, która nie dostrzega walki toczonej między Gabrielem i Lucyferem o jej osobę. Ponadto nie widzi nic dziwnego w tym, ze nagle pojawiają się dwaj nowi chłopcy i od razy zaczynają ją faworyzować, zabiegając o jej względy i ignorując pozostałe osoby.
Bohater stojący po stronie zła, w tym przypadku demon Lucyfer ma wyznaczone zadanie, którego powinien się trzymać. Jako ciemna, zła strona mocy powinien być pewny siebie, arogancki, cyniczny – wykreowany na podłego i okrutnego diabła. W powieści jednak ledwo pojawia się u boku bohaterki już jest oczarowany jest postawą i od pierwszych stron zaczyna ją kochać.
Podobnie jest z aniołem Gabrielem. Czytelnik nie ma możliwości bliżej poznać kreacji bohatera. Ledwie się zjawia, a i on zostaje oczarowany postacią Frannie.
Co dziwne bohaterka najpierw uważa iż kocha jednego, po czym odwraca się i pada w objęcia drugiego. Mogę zrozumieć, ze nastolatki to istoty niezdecydowane, ale są granice, nawet w literaturze.
Ciężko mi to pojąć, choć bardzo się staram.
Tak więc autorka nie ratuję się ani kreacją bohaterów, którzy są bezbarwni, ani fabułą, którą można było rozwinąć na kunsztowną powieść zapierającą dech w piersi. Język powieści też nie cieszy się szczytową formą. Książka składa się z rozdziałów, a te z podrozdziałów opowiadanych raz z perspektywy Frannie, a raz z perspektywy Lucyfera. To jedna  moich ulubionych form prowadzenia fabuły książki, więc mogę powiedzieć, ze tym sposobem autorka u mnie zapunktowała, choć nie do końca – ledwo rozwinął się wątek przeskakujemy na innego bohatera. Niestety, temat i forma to nie wszystko.
Nie mogę napisać, ze powieść była fatalna pod każdym względem. Myślę, ze czytelnik, który nie będzie dużo oczekiwał może się nawet dobrze bawić podczas jednego wieczoru pozbawionego innych zajęć.

Ocena: 3/6

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza