sobota, 3 września 2016

Przedpremierowo: "Uratuj mnie" Anna Bellon

"Uratuj mnie" Anna Bellon, Wyd. OMGBooks, Str. 352
PREMIERA: 28 września 2016

„A później nauczyłam się wszystkiego od nowa. Pojawił się ktoś, kto przebił się przez wzniesiony przeze mnie mur. Wziął go szturmem i nie pozwolił mi się z powrotem za nim schować. Wszedł w moje życie, śpiewając lekko zachrypniętym głosem o dziewczynie ulotnej jak papierosowy dym”.

Wielki ukłon w stronę autorki za warsztat literacki, bo książka napisana jest tak cudownym stylem, że za nic nie mogłam się oderwać od rozgrywanych wydarzeń. Nie tylko sama fabuła mocno do mnie trafiła, ale i słowa, jakimi operowała pisarka - rewelacja! Przekonacie się już przy samym wstępie, że to historia pełna emocji i pięknych znaczeń, która trafia z miejsca do każdego czytelnika - wzruszające metafory, subtelność scen, opisy i wartka akcja. Jest się nad czym pozachwycać.

Można powzdychać sobie nad tą historią i to wiele razy, bo przypomina trochę potok - wartki strumień orzeźwia i hipnotyzuje czymś znanym, a jednak zdecydowanie wartym chwili zachwytu. Wiele jest w tej powieści plusów, ale jestem pewna, że to bohaterowie wiele zdziałali. Maja jest dziewczyną całkiem bystrą, logicznie myślącą i żadne bzdury w postaci roztrząsania się nad samym sobą nie przychodzą jej do głowy. Wie, że jak trzeba działać to działa i nie chowa się w kąt, bo tak jej wygodnie. Takie bohaterki lubię najbardziej i murem stałam za każdą jej decyzją. A naprzeciw niej staje Kyler - bohater o rysach mocnych i intensywnych, który przysłania swoją energią wiele znanych mi męskich charakterów. Ma swoje za uszami, ale nie jako postać niedopracowana, ale właśnie ta, która doskonale wie co jej wolno a co nie i korzysta z przywileju łamania zasad.   

Maja i Kyler poznają się w idealnym momencie - oboje stoją akurat na zakręcie i nie wiedzą, którą pójść drogą. Przyjaźń, jaka ich połączyła bardzo szybko pojawiła się jako coś zupełnie naturalnego, niewymuszonego. Maja pogrążyła się w żałobie, bo straciła brata, którego kochała nad życie. I ból, który ją przepełniał trafiał też do czytelnika, bo w jej słowach odczuwałam sporo smutku i przykro było mi czytać o przeżyciach, z którymi sama musiała sobie radzić. Ale Kyler też nie miał łatwo, bo nie ma nic gorszego w życiu niż pokręcona, toksyczna rodzina. Więc oboje mają za sobą trudną przeszłość, a przed sobą perspektywę lepszego jutra. Czy z tego skorzystają? Dla mnie było to posunięcie obowiązkowe, ale musicie wiedzieć, że ci bohaterowie potrafią zaskoczyć i wybrać tak, że nie zawsze jest to wybór zupełnie oczywisty. 

A jeśli jeszcze nie jesteście przekonani, to myślę, że mam dla Was ostatni element układanki - muzykę. Nie ma nic piękniejszego niż nawiązanie do utworów muzycznych i pasja z tym związana. Takim chwytem rozkochała mnie w sobie powieść Hoover "Mabe Someday" i to samo zrobiła powieść Bellon. Bohaterowie walcząc z demonami przeszłości uciekają w świat dźwięków i zakładają zespół, który prowadzi do wspaniałych chwil radości, zadumy i wspomnień oraz udowadnia jak wielką moc ma przyjaźń.

Cieszę się ogromnie, że polskie książki wskakują na wysoki poziom. Anna Bellon pisze naprawdę dobrze i rozkochuje czytelnika w każdym kolejnym słowie, zdaniu, akapicie, aż w końcu - kompletnej całości. Jestem pod ogromnym wrażeniem i chyba pierwszy raz brakuje mi słów, by móc opisać jak piorunująco dobra jest ta historia. Prawdziwa, piekielnie emocjonalna i - przede wszystkim - uzależniająca. Gorąco polecam!

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu OMGBooks.

21 komentarzy:

  1. Dzisiaj rozpoczynam czytanie "Uratuj mnie" obym była podobnie zachwycona :)

    OdpowiedzUsuń
  2. I to jest dopiero ciekawa książka! Ostatnio właśnie trafiam na książki z wątkiem muzycznym, więc pewnie mi się spodoba. Czekam na premierę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super recenzja, doprowadziłaś do tego, że z niecierpliwością będę czekała na tę książkę. Lubię kiedy muzyka współtowarzyszy ciekawej fabule. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. W taki razie dla samego stylu mogłabym przeczytać tę książkę. Jestem zaciekawiona.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja również już przeczytałam tę książkę i tak samo, jak Tobie, bardzo przypadła mi ona do gustu ;) Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  6. I kolejne wydawnictwo, którego nie znam :) zawsze daję szansę polskim autorom, więc - przeczytam jak tylko ukaże się w księgarniach :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kojarzę to nazwisko ze środowiska Wattpadowego (w końcu sama do niego przynależę) i nawet - z ciekawości - zajrzałam na profil autorki. Przeczytałam kawałek pierwszego rozdziału tej starej wersji i prócz ciekawego kunsztu pisarskiego nic więcej mnie nie zachwyciło. Najwyraźniej to nie moja tematyka. Ale gratuluję Annie wybicia się i znalezienia wydawcy dla swojej powieści. :)
    Pozdrawiam!
    #Ivy z Bluszczowych Recenzji

    OdpowiedzUsuń
  8. Głośno teraz o tej książce i mnie kusi :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Już nie mogę się doczekać, kiedy ściągnę ją z półki i poznam ten wspaniały styl :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja jestem do tej książki sceptycznie nastawiona, zaczynała na wattpadzie, więc nie oczekuję od niej cudów...

    OdpowiedzUsuń
  11. Do dania szansy tej powieści przekonuje mnie Twoja opinia o tylu autorki. Wydaje mi się, że dzisiaj coraz rzadziej można spotkać historię napisaną pięknym, charakterystycznym językiem, więc tym bardziej jestem ciekawa tego tytułu.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie wiem jak wygląda styl w wersji papierowej, ale wersja wattpada nie była aż tak powalająca. Oczywiście historia całkiem dobra, ale napisana bardzo bardzo prosto. Zapisy dialogów wydawały mi się dość sztuczne, a Mia w większości mnie irytowała :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Aż dziw, że powieść została odkryta dopiero teraz. Niemniej jednak jest to dowód na to, że dobra książka broni się sama i prędzej czy później ktoś ją zauważy. A teraz wyczuwam napływ ludzi piszących na Wattpada. :)
    Optymista

    OdpowiedzUsuń
  14. Skoro polecasz, to chętnie się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jeszcze nie miałam przyjemności czytać tej książki, ale myślę, że to tylko kwestia czasu.
    W księgarniach pojawia się coraz więcej książek polskich autorów, które stoją na naprawdę wysokim poziomie. Za niedługo może społeczeństwo z przyjemnością będzie sięgać po książki polskich autorów.

    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
  16. A ja właśnie nie lubię nawiązań do utworów muzycznych w książkach :) jakoś mnie to irytuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Okładka mnie zainteresowała, fabuła mniej. Ale mimo to chętnie sięgnę po tę książkę, bo autorka z Polski, a powieść sensacyjna. To może być ciekawa przygoda.

    OdpowiedzUsuń
  18. To, że mamy na naszym polskim podwórku tyle dobrych książek i co rusz powstają nowe, może tylko cieszyć! :D

    OdpowiedzUsuń