czwartek, 22 grudnia 2016

"Atrament i krew" Rachel Caine

"Atrament i krew" Rachel Caine, Tyt. oryg. , Wyd. Amber, Str. 

Rok 2025. Biblioteka Aleksandryjska. Kontrola świata wiedzy i nauki. Tak właśnie prezentuje się miejsce akcji w najnowszej serii Rachel Caine. Brzmi jak marzenie mola książkowego, prawda? To alternatywna wizja świata,w której Wielka Biblioteka nigdy nie uległa zniszczeniu, a zachowane w niej publikacje kryją w sobie wiedzę całego świata. Jest jednak jeden problem - w tym świecie wszelkie obcowanie z książkami jest również surowo karane. I jak w każdym świecie niezależnie od jego alternatywnej wizji - są dobrzy i źli, którzy kochają książki na tyle by podjąć się handlu i przemytu oraz ci, którzy nienawidzą ich do tego stopnia by palić i niszczyć...

Brzmi pomysłowo, prawda? Tak jest w rzeczywistości. Muszę zwrócić autorce honor, bo pamiętam jej wcześniejszą serię Wampiry z Morganville, która przypadła mi do gustu, ale jednocześnie nie była szczególnie wymagająca. Natomiast pierwszy tom cyklu Wielka Biblioteka zapowiada się naprawdę imponująco - wskakuje na wyższy poziom, warty uwagi wszystkich fanów fantastyki. Tutaj temat literatury miesza się ze światem alchemii i magii i dzięki temu tworzy niezawodny klimat. Jest tylko jeden problem - autorka rzuca nas od razu na głęboką wodę. Z jednej strony to dobre rozwiązanie, bo ten kto ma na to ochotę i tak zaangażuje się na tyle, by zrozumieć ten nowy świat. Ale czytelnik mniej wytrwały może porzucić lekturę na początku, bo nie odnajdzie się w fabule. A szkoda, bo jest ona zdecydowanie warta poznania od początku do końca.

To dobra powieść, szczególnie dlatego, że wszechobecny ostatnio wątek miłosny został odsunięty na dalszy plan. To bardziej uniwersum świata, w którym moglibyśmy się znaleźć, gdyby magia była wszechobecna. Główny bohater, Jess, jest człowiekiem zupełnie nieskomplikowanym, można go bardzo łatwo rozpracować i chociaż widać, że Caine starała się nadać mu rysów konkretniej postaci, to on po prostu nie lubi wpasowywać się w konkretne ramy - jest człowiekiem czynu, krętaczem i oszustem, który lubi manipulować nie tylko światem jaki go otacza, ale i samym czytelnikiem. Na polecenie ojca angażuje się w niebezpieczną sieć przemytników książek, ale korzysta na tym jak może - uczy się i czyta, więc w żadne sposób nie możemy mu zarzucić, że nie ma pomysłu na siebie. Przyznaję - polubiłam go i to bardzo, jest po prostu bardzo wiarygodny z tym co robi a jego charakter może ma pewne rysy, ale przez to lubię go jeszcze bardziej.

Nigdy nie czytałam książki, w której to świat przedstawiony jest najważniejszy. Nie liczą się bohaterowie, nie liczy się nawet sama magia. Najważniejsza jest Wielka Biblioteka, która skrywa w sobie całą masę tajemnic. Nadaje to powieści charakteru i miejscami nawet mrocznego klimatu, bo w zakamarkach Biblioteki kryją się mroczne demony, odbijające się na charakterze wielu bohaterów. Odniosłam wrażenie, że w tej powieści postacie dzielą się na dwie kategorie: złych i bardziej złych. Nie ma tutaj chyba czystej, dobrej postaci, która mogłaby rozgonić ciężką atmosferę. 

Podsumowując - "Atrament i krew" to lektura dla fanów powieści fantastyczny, w której dzieje się naprawdę wiele. Akcja płynnie rusza do przodu już od pierwszych stron a im dalej w lekturę: tym więcej tajemnic, sekretów i mrocznych wydarzeń. Rządzący Wielką Biblioteką przyprawiają o dreszcz przerażenia. Jesteście na to gotowi?

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Amber.

10 komentarzy:

  1. Jestem wielką fanką fantastyki, więc czuję się zainteresowana ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie mówię nie. Wielka Biblioteka to brzmi cudownie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Rzeczywiście początek brzmi jak marzenie mola książkowego, jednak wraz z kontynuacją Twojej recenzji zdecydowanie przestaje nim być ;)
    Zakaz obcowania z książkami? To brzmi tak przerażająco, ze nie wiem czy dałabym radę przeczytać. Powieść jednak niezwykle intrygująca :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakoś nie mam przekonania do tej książki, acz zastanowię się nad nią jeszcze.

    OdpowiedzUsuń
  5. A mnie wystarcza samo logo wydawnictwa na okładce, żebym jak na razie omijała tą książkę szerokim łukiem. Mam ochotę, żeby po nią sięgnąć, ale nie zrobię tego, dopóki nie zostaną wydane wszystkie książki z serii, bo jednak nie chciałabym zostać po raz kolejny postawiona w sytuacji, gdzie jakaś seria nie będzie miała polskiej kontynuacji...

    Pozdrawiam cieplutko i życzę wesołych świąt ^^
    Książki bez tajemnic

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeżeli biblioteka jest najważniejsza, to oczywiście jestem na tak!

    OdpowiedzUsuń
  7. Właściwie nie słyszałam o tej książce, ale muszę przyznać, że mnie zaciekawiłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj tak, tak! Koniecznie muszę przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo mnie zaciekawiła ta książka i będę jej wypatrywała! ;D

    OdpowiedzUsuń
  10. Przeczytałam. Na początku wydawała mi się jakaś taka przewidywalna językowo. Jakby ktoś dopasowywał do siebie zwroty jak układankę. Puzzel po puzzlu. Potem się rozkręciło. Zgadzam się, że rzucenie na głęboką wodę było ryzykowne. Zastanawiam się jak Amerykanie, którym trzeba mówić co chwilę co się przed chwilą stało w odcinku programu telewizyjnego, jak szybko skumali, że świat jest bardziej alternatywny. Że nie ma technologii i telefonów komórkowych oraz że istnieją zupełnie inne zasady. Nawet magia zdaje się działać inaczej niż przeciętnie. Za mało wyjaśnień.. To co dobrze działa w tej książce do ciągła groźba Biblioteki wisząca nad Jessem i innymi bohaterami. Nie lubię jednak, że i tutaj wciśnięto wątek homoseksualny. I to nakręcanie wrogości pomiędzy nacjami trochę takie... w obecnych czasach niepotrzebne. Niektóre momenty wydają mi się super, ale są też takie które sprawiły, że miałam wrażenie czytania czyjegoś debiutu. I to bez uwzględnienia krytycznych uwag kogoś kto pisze dłużej. A tu się dowiaduję, że to nie pierwsza książka pani Caine... Ciekawe.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń