sobota, 28 stycznia 2017

Przedpremierowo: "Był sobie pies" W. Bruce Cameron

"Był sobie pies" W. Bruce Cameron, Tyt. oryg. A Dog's Purpose, Wyd. Kobiece, Str.392
PREMIERA: 15 lutego 2017r.

"[...] zaprowadziło wprost do chłopca, a kochanie go i mieszkanie z nim było sensem całego mojego życia. Od tej chwili gdy się budziliśmy, aż do momentu zaśnięcia, byliśmy nierozłączni."

Nie często zdarza mi się płakać podczas czytania książki. Rzadko oglądam filmy, więc trudno mi powiedzieć czy często poddawałabym się emocjom. Jedno wiem na pewno - niezależnie od tego czy historia jest radosna, smutna czy neutralna, ale jeśli jest o psie na pewno będę płakać. Przechodziłam to już z filmem "Marley i ja", z książką "O pisie, który jeździł koleją" i nawet powieści Moyes "Razem będzie lepiej", w której pies grał drugoplanową rolę. Jeśli chodzi o zwierzęta - zawsze przeżywam wszystko podwójnie.

Więc nie dziwcie się, że bałam się ogromnie sięgać po powieść "Był sobie pies". Z góry wiedziałam jak to wszystko się skończy, kiedy opis zasugerował, że główny bohater będzie miał kilka żyć. Ale liczne pozytywne reakcje na książkę Camerona i zapowiedź ekranizacji skłoniły mnie do poznania tej historii. I wiecie co? Nie żałuję! Tyle dobrych emocji, które otoczyło mnie podczas wszystkich stron zapewniły mi dobrą zabawę na wiele godzin, a i sama historia po prostu chwyciła mnie za serce.

Nie jest łatwo napisać powieść z psem w roli głównego bohatera. Bailey to postać barwna i wielowymiarowa, niesamowicie zbliżona do charakteru człowieka, a nawet jeszcze bardziej zakręcona i charakterna. To pies, który odradza się raz za razem, zależnie od wydarzeń w swoim poprzednim życiu - jako bezpański kundel czy pies policyjny. Ma nowe imiona, ale to samo życie i dla mnie zawsze będzie Bailey'em - psem pełnym miłości do człowieka. Łatwo jest śledzić jego życie, bo przygód w nim nie brakuje, a każde wcielenie niesie ze sobą nowe doświadczenia. To historia błyskotliwego psiaka, który poszukiwał w swoim życiu sensu. A gdy go znalazł - dążył do udoskonalenia.

Najlepsza część historii rozpoczyna się w momencie, gdy w życiu Baileya pojawia się Ethan, ośmiolatek, który darzy swojego psa wielką miłością. Znam to doskonale, bo i ja sama kocham swojego psiaka nad życie. Więc gdy Bailey trafia do rodziny, która zmienia go w poczciwego towarzysza, rozpoczyna się bardzo życiowa powieść - o miłości i przyjaźni, bohaterstwie i pewności siebie. To niesamowite, jak jeden pies może zmienić życie wszystkich członków rodziny. Jednak to również nie powstrzymuje psiego bohatera przed zmianą w kolejnej psiej odsłonie. Bo jego przygoda po prostu nie ma końca.

"Był sobie pies" to powieść o wielu twarzach. Jest w niej niepowtarzalny urok, ciepło i serdeczność, które kuszą i intrygują. Nie zapominajcie jednak, że to również historia przepełniona emocjami wywołującymi łzy. I choć kierowałabym tą powieść przede wszystkim do tych, którzy kochają zwierzęta to myślę, że powinien przeczytać ją dosłownie każdy - by zrozumiał, jak wielką rolę w naszym życiu odgrywają czworonożni przyjaciele. Jestem zachwycona, zauroczona i... zrozpaczona! Tak wielkiej przygody jak na stronach "Był sobie pies" nigdzie nie zajdziecie. Gorąco polecam!

18 komentarzy:

  1. Jestem bardzo ciekawa tej książki, a na filmie to się pewnie popłaczę...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja od początku nie jestem co do niej przekonana.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem kupiona, na pewno przeczytam! Szczególnie, że ostatnio jestem mega zauroczona filmem "Mój przyjaciel Hachiko", który porusza temat silnej więzi człowieka z psem. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja zawsze płacze w kinie na filmach dla dzieci. O zwierzętach i filmy i książki mocno mnie wzruszają. CHętnie poznam tę historię.

    OdpowiedzUsuń
  5. Muszę koniecznie sięgnąć po ten utwór! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie sięgnę po tę powieść z całą pewnością, z tak proziacznego powodu, jakim jest mój brak sympatii dla psów.

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo się cieszę ze książka Ci się spodobała. Sama zabieram się niedługo za jej lekturę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam wątpliwości czy dam radę poznać tę historię, bo też zawsze wzrusza mnie los zwierząt i emocje łączące się z ich odejściem. Ale skoro polecasz mimo tych trudnych momentów to może jednak się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kilka momentów wyciska z oczu łzy, ale to dobre łzy :)

      Usuń
  9. Mam w planach tę książkę. Czuję, że wywoła we mnie wiele emocji.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem strasznie zaintrygowana tą książką, myślę, że uplasuje się w topce do przeczytania! Już nie mogę się doczekać premiery :)

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♥
    SZELEST STRON

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytałam tę powieść i naprawdę mną owładnęła, ze względu na ciepło i pozytywne emocje, które wprost wyzierają z kart tej książki. :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam psy i aż musiałam się zatrzymać dłuższą chwilę przy okładce - jest piękna, ale do samej książki niestety na razie mnie nie ciągnie. ;/ Chyba za dużo innych czeka na półce na przeczytanie i dlatego coraz mniej pozycji do tej kolejeczki dorzucam. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, okładka jest cudowna :) Spróbuj dać książce szanse, zobaczysz, że to naprawdę wartościowa lektura ;)

      Usuń
  13. Jestem właśnie po lekturze bardzo mi się podobała. Wzrusza i daje do myślenia. Dla psiarzy pozycja obowiązkowa. Pozdrawiam i zapraszam
    http://czytanienaprawdeuzaleznia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń