środa, 28 czerwca 2017

"To, co najważniejsze" Samantha Young

"To, co najważniejsze" Samantha Young, Tyt. oryg. The One Real Thing, Wyd. Burda Książki, Str. 300

"Kiedy kobieta, którą kochasz, wpuszcza cię do swojego łóżka, nie pozwalasz jej odejść, chyba że ona sama tego chce."

Jessica zaangażowała się na całego w sprawy związane ze swoimi podopiecznymi. Pracując w więzieniu dla kobiet stara się z otwartym umysłem i sercem słuchać wyznań kobiet. A jednak, ilekroć udziela im rad, sama nie potrafi wcielić ich w życie. Bolesne, życiowe doświadczenia nie pozwalają jej zaangażować się w żaden związek, jednak gdy pewnego dnia, w więziennej bibliotece odkrywa plik starych miłosnych listów decyduje się zwrócić je adresatowi. Tam, w malowniczym Hartwell poznaje Coopera, który jak się okazuje potrafi potrafi skruszyć lód w sercu kobiety. Tylko czy jej uprzedzenia silnie zakorzenione w sercu mogą w końcu odpuścić?

Przyznaję, że nie wiązałam z tą lekturą żadnych ambitnych planów. Miałam ochotę na przyjemną, lekką lekturę dla kobiet i dlatego zdecydowałam się na powieść Young. Na szczęście już po raz kolejny przekonałam się, że gdy nie nastawiam się na nic specjalnego lektura mnie zaskakuje - dokładnie tak jak w tym przypadku, gdzie może pomijając trochę nudnawy wstęp otrzymałam całkiem dobrą historię.

To nie jest tak, że w tej lekturze kryją się wartości, które zmieniły mój światopogląd. Nie, to nie jest tego typu książka. Jej zadaniem jest zatrzymać mnie przy lekturze lekkością i swobodą a z tym poradziła sobie doskonale. Myślę, że to przede wszystkim za sprawą głównych bohaterów, bo Jessica okazała się przełomową postacią, gdzie z cichej myszki zmieniła się w twardą, silnie walczącą o swoje racje kobietę. Polubiłam ją i akceptowałam jej lęk przed niepewną miłością, ale jednocześnie czułam do niej trochę żalu, że tak silnie odrzuca Coopera. Bo chociaż otrzymał on łatkę przystojniaka i łamacza kobiecych serc to też swoje przeżył i widziałam po nim jak stara się pokazać od najlepszej strony przed Jessicą. Więc jak sami widzicie chcąc nie chcąc nawet nie wiem kiedy zaangażowałam się w historię tych dwojga i trzymałam za nich kciuki, bo kto jak kto, ale oni przeszli w życiu tyle, że należała się im chwila szczęścia.

Samantha Young pisze swoje książki w sposób lekki i przyjemny. Nie mam właściwie nic do zarzucenie tej historii, bo jak na powieść romantyczną wypadła w moich oczach całkiem pozytywnie. Dobrze wykreowani bohaterowie, lekkie tło codzienności i trudy przeszłości złożyły się na obraz miłosnych rozterek, które nie dopuszczały bohaterów do szczęśliwego zakończenia. Jednak czy nie jest tak, że dobro zawsze zwalczy zło? O tym musicie przekonać się sami, bo to chyba największy urok tej historii - przekonanie się na własnej skórze jaką ostateczną drogę obiorą Jessica i Cooper.

"To, co najważniejsze" to urokliwa, dobrze napisana powieść o miłości, która zajmuje uwagę czytelnika przez kilka dobrych godzin. To książka z tych, które nie powinny kończy się zbyt szybko, bo są przyjemnym umilaczem czasu. Odkryłam podczas lektury kilka zabawnych scen, momentów wzruszeń i problemów dnia codziennego, a to w książkach bardzo cenię. Bez wątpienia to pozytywne otwarcie cyklu, który - mam nadzieję - z tomu na tom okaże się jeszcze lepszy.

7 komentarzy:

  1. Ta książka całkiem mnie do siebie przekonuje, choć nie wiem, czy nie jestem na nią za młoda i przez to jej nie docenię. Przeczytam i się dowiem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze napisana powieść o miłości - jestem na tak.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo bym chciała przeczytać tę książkę, ale na razie nie dam rady, bo najpierw muszę ogarnąć inne zobowiązania czytelnicze.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem ciekawa twórczości tej autorki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Teraz mam bardziej ochotę na jakiś thriller bądź kryminał. Ale dopiszę ją do listy bo czasem lubię takie przyjemne historie o miłości ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem w trakcie lektury i jak narazie jestem mega zauroczona :)

    OdpowiedzUsuń