czwartek, 6 lutego 2014

"Bardziej niż wczoraj" Rina Frank

Autor: Rina Frank
Tytuł: Bardziej niż wczoraj
Tytuł oryginału: Chaiim Shevirim
Wydawnictwo: Otwarte
Liczba stron: 280

Czasami mam ochotę krzyczeć. I bynajmniej nie ze względu na świetną powieść. Mam ochotę wyć do księżyca za zmarnowany potencjał - to nie żarty, to czysta prawda.

"Kocham Cię bardziej niż wczoraj i mniej niż jutro".
Rina to kobieta po rozwodzie, wychowująca dzieci choć właściwie są na tyle dorosłe, że wychowują się już same. Za to obecny partner Riny wiernie jej towarzyszy, jednocześnie starając się dogodzić kobiecie, która nie do końca wie czego chce i stawia na luźny związek pomiędzy dwiema dojrzałymi osobami. Jakow zdołał się już przyzwyczaić do częstych rozstań i powrotów. Kiedy u Riny zostaje wykryty nowotwór jej świat wywraca się do góry nogami. Operacja zapowiada się niezwykle ryzykownie i pozostawia nikłe szanse na przeżycie. Na jej drodze staje Erez, niesamowity chirurg, który ratuje życie Riny i dba o nią znacznie bardziej niż o innych pacjentów. Niestety rodzące się między nimi uczucie nie ma racji bytu - on ma nie tylko dzieci, ale i żonę. To jednak nie przeszkadza im w romansowaniu. Wkrótce jednak okazuje się, że nowo poznany książę z bajki, wcale księciem nie jest...

Motyw przemiany pod względem nagłej choroby już za mną i to w o wiele lepszej formie ("Błękitny zamek"). W przypadku "Bardziej niż wczoraj" to tytuł już od pierwszego wejrzenia zachęca czytelnika do dalszej kontynuacji przygody. W końcu kto z nas nie chciałby usłyszeć takiego wyznania? Tutaj niestety pozytywne relacje łączące mnie z książką się kończą. 

Bohaterka stoi przed bardzo trudnym wyborem. Może kontynuować leczenie i walczyć z chorobą, bądź porzucić wszystko na czym jej zależy i wykorzystać pozostałe dni życia jak tylko się da. Oczywiście nie dziwi, że wybiera drugą propozycję i stara się cieszyć życiem. Tyle tylko, ze bohaterką nie jest chora nastolatka a dorosła kobieta, która bierze odpowiedzialność za własne dzieci. To nie przeszkadza Rinie zapomnieć o całym świecie i rzucić się w wir poszukiwania przygód.

„Woda wdziera się tylko do dziurawej łodzi.”
Fabuła leci przez cała książkę na złamanie karku, a jednocześnie ciągnie się niemiłosiernie. Ciężko mi jednoznacznie określić co przeważa, ponieważ pozostają niedopowiedziane sprawy, na których rozwiązanie czekałam, aczkolwiek się nie doczekałam. Bohaterka robi jedno, przerywa i zaczyna następne i to co było pierwsze odchodzi w całkowitą niepamięć. W czasie lektury czułam się jak niechciany towarzysz, który tylko przeszkadza bohaterom w odgrywaniu ich marnych ról.

Nie lubię i staram się nie przerywać książki choćby się waliło i paliło. Jestem w stanie przeczytać książkę chociażby po to, aby poznać zakończenie jeśli nudzi mnie środkowa fabuła. Niestety "Bardziej niż wczoraj" to książka do reszty przewidywalna, do której skończenia nijak nie mogłam się przekonać. W połowie lektury przerwałam i zajrzałam na koniec, a jedyna myśl która od razu pojawiła się w mojej głowie brzmiała: "no tak, bo jakże by inaczej".

Niestety, ale wystawienie negatywnej opinii to jedyna rzecz, która mi pozostaje. Świetny temat, który można było dobrze poprowadzić zmarnował się w rękach autora i został wyposażony z słabych bohaterów i jeszcze słabszą fabułę. Ze swojej strony nie mogę polecić tej książki nikomu, bo byłabym niesprawiedliwa. Autor niestety nie popisał się w tym dziele i na zawsze zakończyłam przygodę z jego twórczością. Jeśli szukacie naprawdę niezobowiązującej lektury, która wyłącznie zabije czas - oto i ona. Ale jeśli chcecie coś głębszego, tutaj tego nie znajdziecie. 

Ocena: 1/6 - [powieść jednotomowa]

poniedziałek, 3 lutego 2014

"Ogród cieni" Virginia Cleo Andrews

Autor: Virginia Cleo Andrews
Tytuł: Ogród cieni
Tytuł oryginału: Garden of Shadows
Wydawnictwo: Świat Książki
Liczba stron: 333

Każdy dom skrywa tajemnice. Bywa tak, że domownicy zrobią wszystko by sekrety nie ujrzały światłą dziennego. Tylko co jeśli zło posiadłości kiełkuje w rodzinie, która ją zamieszkuje?

"Położyłam się spać, myśląc o porcelanowych figurkach. Byłam jedną z nich."
Historia przenosi się w czasie na długo przed wydarzeniami z pierwszego tomu. Świat jeszcze nie wie, że gościć będzie zło i okrucieństwo w najwyższej formie. Przenosimy się do samego początku tego co w przyszłości okaże się potworem w czystej formie...

Pamiętacie rodzinę Foxworth'ów, ich historię i wiążące się z ty okrucieństwo? Przypominacie sobie dzieci zamknięte na poddaszu i skazane na zapomnienie? To wszystko było wynikiem wielu czynników, które skupione w złym miejscu i w złym czasie przejęły władzę nad jedną osobą, prowodyrem tej mrożącej krew w żyłach historii.
Olivia Winfield po stracie matki została tylko z ojcem, który nie okazywał jej zbyt wiele uczuć. Zamknięta w świecie książek i marzeń nieustannie wypatrywała mężczyzny, który porwie ją w ramiona i obdaruje całą miłością jaką w sobie posiada. Jednak kandydaci podsyłani przez ojca uciekali od Olivii wystraszeni jej nienaturalnym wzrostem i brakiem filigranowej figury.
Wszystko zmieniło się kiedy u progu mieszkania stanął przystojny Malcolm Foxworth i oczarował zarówno ojca jak i córkę. Nikt nie spodziewał się, że ten wspaniały młodzieniec poprosi o rękę właśnie Olivię. Oczarowana wyjątkowym szczęściem zgadza się na zamążpójście. Nie mogła przecież podejrzewać, że Malcolm okaże się aroganckim despotą, który doszczętnie zniszczy plany dziewczyny. Cała sytuacja ulegnie większemu pogorszeniu, gdy do posiadłości powróci ojciec Malcolma wraz z młodziutką małżonką...

"Poczułam się, jakbym była tylko gościem, nie zaś świeżo poślubioną żoną."
"Ogród cieni" doskonale ukazuje przemianę Olivii. Przy pierwszych stronach ciężko było mi uwierzyć, że historia dotyczy tej samej potwornej babki, która tak bezlitośnie obchodziła się z własnymi wnukami. Okazało się, że i ona miała swoje marzenia i nadzieje, a kiedy stało się pewne, że nigdy się nie spełnią Olivia z romantyczki zaczęła zmieniać się w potwora. Doskonale ukazana jest tutaj nieuchronna ewolucja zasianego zła.

Nie ma nic piękniejszego od warsztatu jakim operowała autorka. Do swoich książek przelała całą siebie i stworzyła coś, co trudno nazwać zwykłą książką. Kwiecisty, górnolotny język powieści to największy atut stojący na równi z fabułą. Czytając miałam ważenie, że pani Andrews znalazła sposób na sięgnięcie do nieosiągalnej półki z talentem literackim i wykorzystała to w stu procentach.
Podjęta fabuła niezawodnie trzyma się zamierzonego celu i co istotne nie zbacza z obranego kursu. Nie ma tutaj zbędnych opisów, które przedłużają fabułę. Owszem opisy są, ale dotyczą wyłącznie opisania posiadłości Foxworth Hall, która nie oszukujmy się, jest tutaj kluczowym bohaterem. Te opisy maja na celu ukazanie potworności miejsca kształtującego postawy bohaterów.  I wyszło to znakomicie, bo postacie są niezwykle barwne i pełnowymiarowe.

"Ogród cieni" to godne uwieńczenie serii i pokazanie źródła wszystkich potworności. Trudno mi określić, czy posiadłość Foxworth'ów była głównym czynnikiem całego zła, czy tylko jednym z czynników, ale jedno jest pewne - cienie kryjące się w każdym zakamarku nie pozostały biernymi obserwatorami.

"Zostałam najęta, tak jak się to robi ze służącą."
Cała seria poruszyła mnie do głębi i oczarowała pod każdym względem. Kiedy pojawiła się na rynku odnowiona i wydana w cudownej szacie graficznej zaintrygowała niecodziennym tematem spore grono czytelników. Do dziś seria zbiera przeróżne opinie i spotyka się z dużą niechęcią ze względu na kontrowersyjny temat. Wiem, że o gustach się nie dyskutuje i nie mogę wpływać na opinię Was wszystkich, ale proszę jedynie o podejście do tej serii bez uprzedzeń, zbędnych emocji i negatywnego nastawienia. Gwarantuję Wam, że czar i magia ukryta pomiędzy stronami tego niezastąpionego dzieła oczaruje Was równie mocno jak mnie. Musicie jej tylko na to pozwolić, dajcie jej szansę a na pewno nie zawiedzie.

Ocena:6/6

W serii: 
1. "Kwiaty na poddaszu", [RECENZJA]
2. "Płatki na wietrze", [RECENZJA]
 3. "A jeśli ciernie", [RECENZJA]
4. "Kto wiatr sieje", [RECENZJA] 
5. "Ogród cieni",
Recenzja bierze udział w akcji: Czytam literaturę amerykańską.