Tytuł: Bardziej niż wczoraj
Tytuł oryginału: Chaiim Shevirim
Wydawnictwo: Otwarte
Liczba stron: 280
Czasami mam ochotę krzyczeć. I bynajmniej nie ze względu na świetną powieść. Mam ochotę wyć do księżyca za zmarnowany potencjał - to nie żarty, to czysta prawda.
"Kocham Cię bardziej niż wczoraj i mniej niż jutro".
Rina to kobieta po rozwodzie, wychowująca dzieci choć właściwie są na tyle dorosłe, że wychowują się już same. Za to obecny partner Riny wiernie jej towarzyszy, jednocześnie starając się dogodzić kobiecie, która nie do końca wie czego chce i stawia na luźny związek pomiędzy dwiema dojrzałymi osobami. Jakow zdołał się już przyzwyczaić do częstych rozstań i powrotów. Kiedy u Riny zostaje wykryty nowotwór jej świat wywraca się do góry nogami. Operacja zapowiada się niezwykle ryzykownie i pozostawia nikłe szanse na przeżycie. Na jej drodze staje Erez, niesamowity chirurg, który ratuje życie Riny i dba o nią znacznie bardziej niż o innych pacjentów. Niestety rodzące się między nimi uczucie nie ma racji bytu - on ma nie tylko dzieci, ale i żonę. To jednak nie przeszkadza im w romansowaniu. Wkrótce jednak okazuje się, że nowo poznany książę z bajki, wcale księciem nie jest...
Motyw przemiany pod względem nagłej choroby już za mną i to w o wiele lepszej formie ("Błękitny zamek"). W przypadku "Bardziej niż wczoraj" to tytuł już od pierwszego wejrzenia zachęca czytelnika do dalszej kontynuacji przygody. W końcu kto z nas nie chciałby usłyszeć takiego wyznania? Tutaj niestety pozytywne relacje łączące mnie z książką się kończą.
Bohaterka stoi przed bardzo trudnym wyborem. Może kontynuować leczenie i walczyć z chorobą, bądź porzucić wszystko na czym jej zależy i wykorzystać pozostałe dni życia jak tylko się da. Oczywiście nie dziwi, że wybiera drugą propozycję i stara się cieszyć życiem. Tyle tylko, ze bohaterką nie jest chora nastolatka a dorosła kobieta, która bierze odpowiedzialność za własne dzieci. To nie przeszkadza Rinie zapomnieć o całym świecie i rzucić się w wir poszukiwania przygód.
„Woda wdziera się tylko do dziurawej łodzi.”
Fabuła leci przez cała książkę na złamanie karku, a jednocześnie ciągnie się niemiłosiernie. Ciężko mi jednoznacznie określić co przeważa, ponieważ pozostają niedopowiedziane sprawy, na których rozwiązanie czekałam, aczkolwiek się nie doczekałam. Bohaterka robi jedno, przerywa i zaczyna następne i to co było pierwsze odchodzi w całkowitą niepamięć. W czasie lektury czułam się jak niechciany towarzysz, który tylko przeszkadza bohaterom w odgrywaniu ich marnych ról.
Nie lubię i staram się nie przerywać książki choćby się waliło i paliło. Jestem w stanie przeczytać książkę chociażby po to, aby poznać zakończenie jeśli nudzi mnie środkowa fabuła. Niestety "Bardziej niż wczoraj" to książka do reszty przewidywalna, do której skończenia nijak nie mogłam się przekonać. W połowie lektury przerwałam i zajrzałam na koniec, a jedyna myśl która od razu pojawiła się w mojej głowie brzmiała: "no tak, bo jakże by inaczej".
Niestety, ale wystawienie negatywnej opinii to jedyna rzecz, która mi pozostaje. Świetny temat, który można było dobrze poprowadzić zmarnował się w rękach autora i został wyposażony z słabych bohaterów i jeszcze słabszą fabułę. Ze swojej strony nie mogę polecić tej książki nikomu, bo byłabym niesprawiedliwa. Autor niestety nie popisał się w tym dziele i na zawsze zakończyłam przygodę z jego twórczością. Jeśli szukacie naprawdę niezobowiązującej lektury, która wyłącznie zabije czas - oto i ona. Ale jeśli chcecie coś głębszego, tutaj tego nie znajdziecie.
Ocena: 1/6 - [powieść jednotomowa]



