środa, 10 maja 2017

"Pierwszy dotyk" Laurelin Paige

"Pierwszy dotyk" Laurelin Paige, Tyt. oryg. First Touch, Wyd. Kobiece, Str. 544

"Problem z ludźmi, którzy naprawdę są niebezpieczni, Emily, polega na tym, że nigdy nie wiesz, jak bardzo są groźni, dopóki nie jest za późno."

Kilkakrotnie mogłam przeczytać, że powieść Paige to erotyk, jakiego jeszcze nie było. Podobno wciąga, intryguje i po prostu rozkochuje w sobie na całego. Zaintrygowana tymi opiniami postanowiłam przekonać się na własnej skórze czy i ja odbiorę fabułę równie pozytywnie.

Amber i Emily, kiedyś serdeczne przyjaciółki, dziś stoją po dwóch stronach barykady. Gdy pewnego dnia Amber na nowo próbuje skontaktować się ze swoją dawną przyjaciółką Emily rozumie, że dzieje się coś niedobrego. Dlatego postanawia pomóc dziewczynie. Wynajmując detektywa dowiaduje się, że Amber przepadła bez śladu kilka miesięcy wcześniej, a jedyny trop prowadzi do jej byłego kochanka - milionera Reeve’a Sallisa. Nie wiedząc jak udowodnić jego winę Emily decyduje się na ryzykowny krok: uwiedzie Reeve'a i odnajdzie przyjaciółkę. Przynajmniej taki był wstępny plan, bo nikt się nie spodziewał, że mężczyzna otoczony jest mrokiem i to bardzo kuszącym...

Muszę przyznać, że fabuła faktycznie porywa od pierwszych stron. Połączenie erotyki z thrillerem mocno nacechowanym klimatem tajemnicy, niewiedzy i nawet subtelnej nuty grozy zaowocowało powiewem czegoś nowego. Owszem, pojawiła się dziewczyna, która nie boi się wkroczyć do jaskini lwa i bogacz owiany tajemnicą, ale czy jeden schemat może zburzyć całkiem dobrze rokującą fabułę? Jak się okazuje - nie. Ze strony na stronę zaczęłam rozumieć dlaczego pojawiło się tak wiele pozytywnych opinii na temat tej książki. Wszelkie schematy zostają przegonione przez nowe pomysły - zagadka kryminalna aż się prosi o rozwiązanie, klimat fantastycznie prowadzi przez fabułę a zakończenie zapowiada tylko jedno - jeszcze lepszą kontynuację.

Jestem też pod wrażeniem kreacji bohaterów. Przyznaję, nie spodziewałam się tak dobrze nakreślonych postaci, którym właściwie nie mogę nic zarzucić. Emily to dziewczyna, która absolutnie nie irytuje a za to bardzo szybko zjednuje sobie sympatię czytelnika. Z kolei Reeve - to chodząca zagadka, której rozgryzienie jest dla czytającego doskonałą zabawą. To mężczyzna o wielu twarzach, gdzie raz ujawnia się jako wielki romantyk, a innym razem aż mrozi krew od zabójczego spojrzenia. Ma wszystko o czym marzył, przynajmniej powierzchownie i nie boi się sięgać po swoje. Mam wrażenie, że nawet czytelnika w pewien sposób sobie podporządkował - albo gramy według jego zasad, ale wypadamy z gry i nie mamy dostępu do lektury. Jedynie związek tych dwojga mógłby wymagać podrasowania, bo tutaj schematyczność niestety nie dała się stłamsić i połączenie między panem a uległą nie do końca przypadło mi do gustu.

"Pierwszy dotyk" to powieść dla dorosłych. Bez wątpienia sceny erotyczne nie nadają się dla świadomości młodszego czytelnika, bo żar jaki od nich bije może sparzyć nawet zagorzałych fanów powieści erotycznych. Ale to zaleta twórczości autorki - jak już pisze o czymś, to z sercem i zaangażowaniem, przez co z każdej sceny bije cała masa emocji. Dreszczyku dodaje tajemnica, której do tej pory w podobnych książkach jeszcze nie spotkałam. To naprawdę dobrze napisana, pomysłowa książka. Już nie mogę się doczekać kontynuacji!

http://dadada.pl/pierwszy-dotyk-paige-laurelin,p430699

wtorek, 9 maja 2017

"Buntowniczka z pustyni" Alwyn Hamilton

"Buntowniczka z pustyni" Alwyn Hamilton, Tyt. oryg. Rebel of the Sands, Wyd. Czwarta Strona, Str. 365

"Mówili, że po zmroku do Deadshot zaglądali tylko tacy, po których nie można się było spodziewać niczego dobrego."

Amani, główna bohaterka powieści, zrobi wszystko by udać się do Izmanu. Przebiera się zatem za chłopaka i staje do walki w pojedynku. Do wygrania nie ma tylko pieniędzy, bo jest też wolność. Amani marzy o uwolnieniu się z miejsca, które nigdy nie było jej przychylne. Dorastała w świcie obojętności i jednoczesnej bezwzględności.

Alwyn Hamilton bardzo otwarcie pisała o okrucieństwie społeczności, w której żyła główna bohaterka. Bez ogródek czy zbędnych upiększeń pokazała jak dzika potrafi być ludzka natura i w jak pierwotnym kierunku może podążać, gdy nikt jej nie kontroluje. Stwarzając swój świat na podwalinach Baśni z tysiąca i jednej nocy pokazała bardziej mroczną stronę orientalnej kultury. Przyznaję, że udało się to autorce, bo jej świat zwrócił na siebie moją uwagę - bogaty w detale, dopracowany, z licznymi klimatycznymi elementami nadającymi mu indywidualność. Szczególnie Buraqi skupiały na sobie moją uwagę - piaskowe konie wykreowane w bardzo magiczny sposób.

Jednak świat przedstawiony to nie wszystko. I choć ten udał się autorce, to mam wrażenie, że nie do końca pokazała swoje możliwości w przedstawieniu rozwoju fabuły. Skupiając się na utartych schematach pokazała zbuntowaną Amani, która zrobi wszystko, by wyrwać się z chorego towarzystwa i Jina (w oparciu o postać dżina, nie inaczej), tajemniczego chłopaka, który wyrusza razem z nią w podróż. Chciałabym by nić jaka ich połączyła była płomienna i zmienna jak pogoda - raz łzy, raz radość, a jeszcze innym razem chłodna obojętność. Czy nie tak zostaliśmy nauczeni, że wachlarz emocji w przypadku wątku romantycznego opartego na głównych bohaterach musi doprowadzać do rozstroju nerwowego? Nie tym razem. Autorka zaskakująco subtelnie poprowadziła relacje łączącą Amani i Jina, gdzie miłość tak naprawdę jest tutaj tylko w tle. A może właściwie jej nie ma? trudno stwierdzić, bo było tego zdecydowanie zbyt mało.

Nie mogę jednak skreślić tej książki dlatego, że zamiast miłości dostałam dobrą przygodę. A tą dostałam bez żadnych wątpliwości. Przez całą fabułę przewinęło się wiele mniej lub bardziej ciekawych przygód, chociaż zabrakło mi przy tym jednocześnie dynamizmu - jakby skupiając się na konkretnych wydarzeniach autorka zapomniała, że musi wlać w nie jeszcze trochę życia. Przez to pierwsza część historii Amani była dla mnie trochę ospała, bardziej spokojna w porównani do drugiej połowy, gdzie akcja zaczęła w końcu napierać tempa. 

"Buntowniczka z pustyni" ma w sobie potencjał, choć nie w pełni wykorzystany. Jestem bardzo ciekawa, czy autorka rozwinie się w kontynuacji, bo jak na razie mogę napisać: dobra, ale nie rewelacyjna. Lektura przygód Amani pozwoliła mi miło spędzić czas w przyjemnym towarzystwie, ale jak dla mnie to trochę za mało. Chciałabym więcej życia, energii, nieoczekiwanych zwrotów akcji - a zdecydowanie mniej spokoju, który panował w pierwszym tomie. Choć byłabym niesprawiedliwa odradzając Wam tą powieść: jest dobra, przyjemna, warto dać jej szansę.