niedziela, 4 października 2026

"Mora" Ewa Przydryga

 
"Mora" Ewa Przydryga, Wyd. Filia, Str. 384

 

Nie łudź się, że masz wybór.

 

Jak Ewa Przydryga napisze książkę to nie wiadomo co powiedzieć! Wyczekujesz z rosnącą ekscytacją dnia premiery, sięgasz po lekturę a później przepadasz na wiele długi godzin. 

Ależ to była smaczna uczta dla mojej wyobraźni. Opis z okładki już na wstępie gwarantował, że przede mną ekscytująca historia, ale jedno to być zapewnianym, drugie - mieć przekonanie. Znając wcześniejszą twórczość autorki wiedziałam na co ją stać, a jednak ostatecznie poczułam się bardzo miło zaskoczona, gdy "Mora" okazała się pasjonującą, w pełni angażującą psychologiczną grą. Klimat gęstniał ze strony na stronę, mylne tropy nie chciały zdradzać rozwiązania tajemnicy a bohaterka błądziła po omacku w demonach przeszłości, które po latach doczekały się bolesnych konsekwencji. 

Wszystko rozegrało się lata temu, gdy Lola jako dziecko znalazła się tam, gdzie nie powinna być. Trafiła w sam środek gry rozpoczętej przez jej brata i jego dziewczynę. Dziś ciało Emi zostaje wyłowione z wody a po dwudziestu latach tajemnice zaczynają upraszać się o uwagę. Lola nie spodziewa się jednak konsekwencji odkrycia prawdy oraz przywołania wspomnień o których do tej pory nie miała pojęcia.

Gęsta od niepokoju, cudownie manipulacyjna, stawiająca na silny, niemal namacalny wątek psychologiczny. Autorka fenomenalnie ukazała młodzieńczą aspirację do zabawy, która wymknęła się spod kontroli i doprowadziła do tragicznych w skutkach rozwiązań. Nim jednak zrozumiemy co naprawdę stało się kiedyś, przejdziemy przez długą drogę niedopowiedzeń i intryg, porozmawiamy z bohaterami, którzy ewidentnie będą wiedzieli więcej niż zechcą wyjawić a pewien makabryczny eksperyment psychologiczny pociągnie ze sobą wiele prawd i odwołań do współczesnych wartości. Poza pochwaleniem fabuły za perfekcyjną konstrukcję oraz dopracowanie każdego detalu warto wspomnieć również o jej znaczeniu pod względem moralnym, etycznym a nawet społecznym, ponieważ pełna silnych emocji akcja to jedno, natomiast losy bohaterów w przełożeniu na prawdziwe życie - drugie.

Cenna lekcja postępowania oraz przygoda, której nie da się szybko zapomnieć. Ewa Przydryga otwiera przed nami drzwi po przekroczeniu których nic poza fabułą nie ma dla nas znaczenia. W pełni dopracowana, inteligentna, świadoma oraz przenikająca do krwi książka zapewniła mi rozrywkę na kilka cudownych wieczorów. Jako fanka mocnych, angażujących thrillerów psychologicznych zapewniam, że ta powieść pozostawia konkurencją daleko w tyle. Coś niesamowitego. 

sobota, 3 października 2026

"Kobiety wzdychają częściej" Agata Przybyłek

 
"Kobiety wzdychają częściej" Agata Przybyłek, Wyd. Czwarta Strona, Str. 404

 
 Jeżeli myślicie, że bycie mężatką jest proste, to jesteście w błędzie!  

Bardzo lubię książki Agaty. Jest w nich świeżość, radość, doskonale umilają czas i zajmują na długie godziny. Jeszcze ani jedna historia, jaka wyszła spod jej pióra mnie nie rozczarowała. I choć pomijając powieść "Bez ciebie", autorka stawia przede wszystkim na komedie, to nie boi się między wierszami poruszać codziennych problemów.

Historia "Kobiety wzdychają częściej" to kontynuacja książki "Takie rzeczy tylko z mężem", chociaż osobiście uważam, że obie lektury można spokojnie czytać osobno. Oczywiście są ze sobą połączone bohaterami, ale ich perypetie są tak rozmaite, że stanowią odrębne wyzwania dla czytelnika. Zuzanna, główna bohaterka obu książek jest osobą niesamowicie sympatyczną i pomysłową, a jej tendencja do pakowania się w kłopoty sprawia, że po prostu nie da się przejść obok jej postaci obojętnie. To bohaterka z  krwi i kości, bardzo mocno przypominająca każdego z nas - ma rysy postaci nieidealnej, człowieka jak każdy inny, który stara się ratować swoje życie, gdy to wali się na całego lub chwytać ulotne chwile szczęścia, gdy pojawia się taka okazja. Zuzanna jest po prostu odzwierciedleniem każdego z nas, umożliwia nam utożsamienie się z jej postacią i zmienieniem się miejscami, choćby na krótką chwilę.

Autorka ma talent do kreowania scen z życia wziętych, z dużym poczuciem humoru. I to w dodatku smacznym, takim który wywołuje szczery uśmiech, a miejscami nawet śmiech. Niewiele osób tak potrafi, bo nie łatwo jest przekazać komizm sytuacji w postaci wydarzeń interpretowanych przez każdego na swój sposób. W przypadku perypetii Zuzanny zabawa jest o tyle sympatyczna, że do tego wszystkiego dochodzą jeszcze rozterki miłosne. W roli głównej występuje aż trójka mężczyzn, która miesza naszej głównej bohaterce w głowie i jak na złość - mieszka z nią pod jednym dachem. Zabawa jest przy tym przednia, bo każdy z panów ma swoje do dodania i wie wszystko najlepiej, a charaktery mają różne i to kształtuje ich na indywidualne postacie. 

Właściwie, jeśli przyjrzeć się bliżej, to fabuła nie jest szczególnie wymagająca - ot niecodzienne losy zwykłych ludzi, którzy pechowo znaleźli się w niecodziennej sytuacji. Ale uroku wydarzeniom nadaje spora ilość wątków, dopracowanych (oczywiście!) i bardzo pomysłowo rozwiniętych. Czytając strona po stronie nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że choć jest to bardzo lekka i sympatyczna powieść obyczajowa z zabarwieniem nutu komedii i nawet odrobiny romansu, to wciąż mamy do czynienia z historią o pewnym przesłaniu. Nie zawsze zwykłe życie może poruszać się z góry ustalonymi schematami i tylko nasze decyzje wpływają na to, jak potoczą się dalsze wydarzenia.

Dla mnie powieści Agaty są idealnym lekarstwem na smutne dni i każda po kolei dumnie prezentuje się na półce. Od niedawna do grona jej powieści dołączyła najnowsza, czyli "Kobiety wzdychają częściej", równie dobra co poprzednie, zabawna i pełna uroku. Do takich powieści naprawdę chce się wracać, bo mamy poczucie, że na pewno nas nie zawiedzie. Nie pozostaje mi nic innego, jak czekać z utęsknieniem na kolejne książki autorki. Tymczasem nową historię - polecam!