poniedziałek, 16 października 2017

"Miasteczko kłamców" Megan Miranda

"Miasteczko kłamców" Megan Miranda, Tyt. oryg. All the Missing Girls, Wyd. Znak, Str. 400

"Dom jest miejscem, w którym możesz przestać bać się prawdy. Pozwolić jej, żeby była częścią ciebie. Zabrać ją ze sobą do łóżka. Spojrzeć jej w twarz opasana czyimś ramieniem."

Duszny klimat małomiasteczkowej społeczności. Niewiedza, lęk, brak poczucia bezpieczeństwa. Świadomość, że tuż za rogiem czeka nieopisany strach. Oto przepis na sukces thrillera doskonałego. Mam wrażenie, że podobne książki są rzadko polecane, a szkoda - bo przechodzimy obok naprawdę dobrych lektur.

Nicolette wraca do rodzinnej miejscowości po dziesięciu latach. Opuściła Cooley Ridge tuż po zaginięciu swojej przyjaciółki, a dziś ponownie zdecydowała zmierzyć się z przeszłością. Niestety nie zrobiła tego dobrowolnie. Uciekając zostawiła za sobą rodzinę i znajomych ze szkoły, ale nie było żadnej siły, która mogłaby ściągnąć ją z powrotem na miejsce. Do czasu, gdy otrzymała tajemniczy list. Skrywana tajemnica ponownie dała o sobie przypomnieć, a gdy w Cooley Ridge doszło do kolejnego zaginięcia - wszystkie oczy ponownie skierowały się w stronę Nico.

Zagadka nierozwiązana przez dziesięć lat i dwie zaginione dziewczyny, które przepadły bez śladu. Brzmi bardzo schematycznie, prawda? Również myślałam, że zasiadam do lektury typowego, może dobrze napisanego, jednak opartego na znanych już schematach thrillera. Ogromnie się pomyliłam. Megan Miranda zaprosiła mnie do świata, w którym nie ma jednej prawdy, a duszący klimat niepewności niemal doprowadza czytelnika do szaleństwa. Brak zachowanej chronologii w rozgrywanych wydarzeniach nie ułatwiał szybkiego rozwiązania akcji a dezorientacja towarzysząca do ostatniej strony jest punktem honorowym w powieści Mirandy. 

Zaskoczona pomysłem i jego realizacją przepadłam bez reszty w treści, która skutecznie przypominała mi na każdym kroku, że finał będzie dla mnie szokujący. Autorka skupiając się na każdym, najmniejszym szczególe fantastycznie pokazała ciąg przyczynowo-skutkowy, który wiąże się z najmniejszym drobiazgiem. Dlatego musiałam być naprawdę ostrożna przy śledzeniu treści i rozgryzaniu ukrytych sygnałów, bo jedno przeoczenie wytrącało mój wstępny pomysł na dalszy rozwój akcji. Sprawy nie ułatwiała narracja ze strony głównej bohaterki, która zawzięcie skrywała sekret sprzed lat i nawet przed czytelnikiem nie zamierzała ujawniać żadnego, choćby najmniejszego szczegółu. Kiedyś byłabym rozczarowana brakiem analizy psychologicznej bohaterki tak dobrego thrillera, ale dziś wiem, że ze strony Megan Mirandy była to akcja zamierzona - podobnie jak społeczność do której powróciła Nicolette nie zamierzała wpuszczać do swojego świata kogoś z zewnątrz. To potęgowało moje uczucie niepewności, świadomość że dzieje się coś niedobrego i pozostaje mi jedynie czekać na ostateczny cios.

"Miasteczko kłamców" to thriller niezwykle angażujący. Treść wciągnęła mnie do świata małomiasteczkowej społeczności już od pierwszej części sugerującej, że znajduję się w punkcie, w którym tak naprawdę powieść powinna się zakończyć. Zdezorientowana z zachwytem śledziłam kolejne nieoczekiwane zwroty akcji i dokładnie tak, jak tego oczekiwałam - nie potrafiłam wypowiedzieć słowa po zderzeniu się z niesamowitym finałem. Uwielbiam tak dobrze skonstruowane, niebanalne i przede wszystkim niezwykle zaskakujące książki. Niepozorna lektura okazała się mroczną i zaskakującą przygodą od której nie mogłam się oderwać. Przygotujcie się na poczucie dezorientującej bezradności i wybierzcie mądrze - to powieść dla odważnych.

niedziela, 15 października 2017

"Jutro będziemy szczęśliwi" Anna Dąbrowska

"Jutro będziemy szczęśliwi" Anna Dąbrowska, Wyd. Zysk i S-ka, Str. 304

"Życie nie polega na cofaniu się, tylko na zawracaniu i wybraniu odpowiedniej drogi, gdy ścieżki prowadzą donikąd."

Dawna miłość, dramatyczne wydarzenia, klimat zbliżającej się zimy i dobry styl - to połączenie idealne, które znajdziecie  w najnowszej powieści Anny Dąbrowskiej.

Ten kto czytał wcześniejszą powieść autorki "W rytmie passady" wie, że autorkę stać na bardzo dużo. Osobiście wyczekiwałam jej najnowszej książki, bo lubię kontynuować przygodę z autorami, którzy zaskakują mnie w tak pozytywny sposób. Jednak o ile wcześniej wspomniana powieść mocno mnie oczarowała, o tyle "Jutro będziemy szczęśliwi" okazała się historią znacznie bliższą mojemu sercu. Myślę, że to za sprawą odrobinę starszych bohaterów, z którymi bardzo szybko mogłam się utożsamić.

Zuza, główna bohaterka powieści prowadzi czytelnika przez swoją powieść w bardzo charyzmatyczny sposób. To postać trochę zagubiona, subtelnie wycofana a jednak dojrzała i dążąca do swoich celów. Jest idealnym przykładem zwykłej dziewczyny będącej odzwierciedleniem wielu czytelników. Zuza przeżyła szok trzy lata temu, kiedy odszedł od niej chłopak z którym wiązała swoją przyszłość. Bez słowa wyjaśnienia zniknął z jej życia i pozostawił wielką dziurę w sercu. I chociaż ta sytuacja wytrąciła ją z równowagi, odebrała sens wszystkich planów - postanowiła walczyć o odnalezienie szczęścia. To wielki plus dla tej bohaterki, bo zamiast wylewać morze łez próbowała poukładać swoje życie na nowo. Może nie wychodziło jej to najlepiej, ale robiła cokolwiek: a to już naprawdę dużo.

Adam, który otrzymał rolę kochanka bez serca powrócił po latach do rodzinnej miejscowości. I na nowo wkradł się w życie dziewczyny. Trudno było mi zrozumieć jego zachowanie i decyzje jakie podjął, choć przyznaję, że wyjaśnienia z jego strony były całkiem wiarygodne. Trudno jednak przestawić się w sposobie odbioru postaci, kiedy najpierw darzymy kogoś szczerą niechęcią. Adam jednak nie był złym chłopakiem tylko zagubionym, nawet bardziej niż można by przypuszczać. Dlatego ze strony na stronę próbowałam dać mu szansę i widząc jak Zuza reaguje na każdy jego sygnał - w końcu zrozumiałam jak trudno było chłopakowi.

Autorka postanowiła wykorzystać pierwszoosobową narrację, a w rolę mówiących - wcielić Zuzę oraz Adama. Dzięki temu oraz skokom w czasie ku wydarzeń sprzed trzech lat, otrzymałam szczegółowy obraz wszystkich wydarzeń z emocjonalną analizą wszystkich bohaterów. To dodało książce wiarygodności i uroku oraz pozwoliło mi zżyć się z bohaterami. Przyznaję, że jest w tym duża zasługa Anny Dąbrowskiej której lekkie pióro snuje jednocześnie kolejną już, piękną powieść o miłości z motywem prawdziwego życia - trudnego, pokręconego, z wyborami za które niestety zawsze musimy sami odpowiadać.

"Jutro będziemy szczęśliwi" to piękna, ponadczasowa powieść o tym co w życiu liczy się najbardziej. Słodko-gorzka historia o ludziach, którzy mimo błędnych decyzji próbowali odbudować swój świat od nowa. Autorka w subtelny sposób przekazuje czytelnikowi, że pogoń za idealnym życiem nie zawsze jest właściwa, bo w tym wyścigu możemy zapomnieć o wartościach, które liczą się najbardziej - miłości, rodzinie i o przyjaciołach, którzy zawsze nas wspierają. Oto kolejna doskonała powieść autorki. Oby więcej takich!