czwartek, 21 maja 2026

"Landsberg. Miasto z mgły" Maciej J. Dudziak

 
"Landsberg. Miasto z mgły" Maciej J. Dudziak, Wyd. Muza, Str. 384
 

Przeszłość nigdy nie znika. Czeka tylko, by o sobie przypomnieć. 

 

Niebezpieczeństwo nadciąga w postaci nieznanego a mieszkańcy małego miasteczka będą musieli mieć się na baczności. Czy wyznaczonym do walki ze złem uda się wygrać z czasem?

W tej książce królować będzie przeszłość. To ona upomni się o uwagę w najmniej spodziewanym momencie. Jest jak tytułowa mgła, gęsta i dusząca, oplatająca swoimi podstępnymi ramionami i pozwalająca zobaczyć tylko to co przed nami. Autor musiał zadać sobie wiele trudu, by stworzyć tak skomplikowaną opowieść, ale wyszło mu to na dobre, ponieważ otrzymałam labirynt niedomówień, ślepych zaułków, wyborów moralnych i emocjonalnych rozwiązań. Podstawą będzie kryminalna treść, ale pojawiające się na drugim planie równie istotne zagadnienia odnoszące się do ludzkiej natury oraz bogatej definicji zła. 

Wiosna 1933 roku jest dla Landsbergu nad Wartą początkiem tragicznych wydarzeń. Ktoś porywa i morduje dzieci. Komisarz Carl Faber zrobi wszystko, by odkryć prawdę, ale nie spodziewa się związanych z nią konsekwencji. Naziści dochodzą do władzy a zło płynie strumieniami. Współcześnie Gorzów Wielkopolski stanie się świadkiem odkrycia mroków przeszłości. Czy to co dawno ukryte znajdzie dziś swoje odpowiedzi?  

Fabuła dzieli się na dwa plany czasowe i równolegle prowadzi dwa pozornie niezwiązane ze sobą motywy. A jednak wszystko zostało w tej książce odpowiednio dopracowane, by w kontrolowanym chaosie zbudować coś zaskakującego oraz ekscytującego. Duszna atmosfera opowiada o bogatej palecie człowieczeństwa, które kształtuje się pod naporem doświadczeń i obiera czasami zaskakującą formę. Wielu bohaterów, których spotkamy na drodze, będzie wiedziało więcej niż zechce od razu wyjawić a to będzie dla nas wstępem do czytania pomiędzy wierszami oraz własnej analizy zdarzeń. Sam kryminalny obraz to klasyczny przykład wszechobecnej niewiedzy, gdzie pojedyncze elementy zbudują z czasem spójną całość. A my nie będziemy mogli przestać zachwycać się nad licznymi suspensami.

To książka, która silnie oddziałuje na naszą wyobraźnię. Jest w niej coś niepokojącego, gęstego od ledwo wstrzymywanego napięcia. Maciej J. Dudziak napisał kryminał wkradający się do podświadomości czytającego i pozostający tam na długo po zamknięciu ostatniej strony. Uwielbiam małomiasteczkowy klimat po brzegi wypełniony tamtejszymi tajemnicami i w tym przypadku historia w pełni spełniła moje oczekiwania.

środa, 20 maja 2026

"Kiedyś były tu wilki" Charlotte McConaghy

"Kiedyś były tu wilki" Charlotte McConaghy, Tyt. oryg. Once There Were Wolves, Wyd. Filia, Str. 304
 
 

Mroczna, poruszająca opowieść o siostrzanej więzi. 

 

Autorka pisząca wyjątkowe, głębokie oraz silnie poruszające historie ponownie porywa nas w wir nowej przygody, pozwalając zajrzeć w głąb siebie i odpowiedzieć na niespodziewane pytania.

Książki Charlotte McConaghy nie należą do najłatwiejszych, ale właśnie to wyróżnia je z tłumu. Wiele ważnych treści poruszanych pomiędzy linijkami fabuły, wiele przystanków do wzięcia głębszego oddechu i wsłuchania się w głąb siebie. To nie jest proza moralizatorska, jej celem nie jest przekonanie czytelnika do swoich racji, wręcz przeciwnie - życiowa opowieść prowadzona swobodnym rytmem pokazuje otaczający nas świat w naturalnym świetle pozbawionym upiększeń. Plastyczny przekaz, lekkość oraz wszechobecna nostalgia sprawiają, że od losów głównych bohaterek nie można się oderwać. 

Inti i Aggie, bliźniaczki, przybywają do Szkocji, by wraz z grupą biologów poszerzyć populację wilków szarych. Jednak nie tylko zwierzęta staną się punktem obserwacji, ponieważ w tym procesie siostry również będą próbowały zaleczyć swoje traumy. Nie bez powodu uciekły z Alaski. Niestety wypracowany spokój zostanie zburzony, gdy w okolicy ktoś znajdzie ciało rolnika a podejrzenia spadną na wilki i na samą Inti, która zrobi dla tych zwierząt wszystko. Tylko czy prawda faktycznie jest taka prosta?

Autorka łączy prozę obyczajową z elementami kryminału w bardzo subtelny sposób. Króluje tutaj klimat, który nadaje akcji konkretnego wydźwięku, otula nas swoim mrokiem, buduje trudne do zniesienia napięcie. Z jednej strony uderza w nas siła przyrody, jej piękno oraz unikatowość, którą człowiek zaprzepaścił lata temu a dziś próbuje ratować to co przecieka pomiędzy palcami. Z drugiej czytamy o człowieczeństwie, ludzkiej naturze, o niesprawiedliwościach przeszłości. Trudne relacje łączące główne bohaterki wydają się silnie poplątaną siecią, która zamiast łączyć bliźniaczki, trzyma ja na krawędzi. I to wydaje się najmocniejszym punktem historii, najbardziej emocjonalnym, ale prawdą jest, że to całokształt, spójna całość, tworzą epicki efekt. 

Wielowarstwowa, niezwykle złożona a jednak na swój sposób oszczędna i delikatna. Taka jest właśnie proza Charlotte McConaghy, która pokazuje, że nie trzeba wiele, by stworzyć coś niezwykłego. Po raz kolejny nie mogę wyjść z zachwytu jak misternie można połączyć to co nas otacza na co dzień, pisząc o rodzinnych relacjach, traumach, trudnych wyborach czy samej dzikości mającej w tej powieści wiele oblicz. Jesteście gotowi na przygodę, która pozostanie w waszych głowach na długo po zamknięciu ostatniej strony? Zdecydowanie polecam!