czwartek, 30 kwietnia 2026

"Zły opiekun" Marcel Moss

 
"Zły opiekun" Marcel Moss, Wyd. Filia, Str. 368

 

Są rany, które nigdy się nie zabliźniają. I zemsta, która domaga się finału. 

 

Kornel Malicki nie spodziewa się, że już niebawem pojawi się przed nim kolejny problem do rozwiązania. Czy i tym razem uda mu się wygrać z czasem?

Nie ma nic przyjemniejszego od oddania się nowej lekturze ulubionego autora. Szczególnie gdy ten nie zwalnia tempa i po raz kolejny zaskakuje nieprzeciętnym umysłem oraz plastycznym stylem. Marcel Moss nie pierwszy raz pokazał mi jak dobrze czuje się w świecie thrillera, tworząc zawiłą opowieść pełną pułapek oraz mylnych tropów. Brawurowo rozegrał banalny na pierwszy rzut oka pomysł, grając przede wszystkim na emocjach czytelnika oraz jego fantazji. Barwne opisy, mroczny klimat, zagadki wiszące w powietrzu oraz przejmujące napięcie zbudowały historię od której trudno było mi się oderwać. 

W lipcu 2007 roku nad Jeziorem Solińskim zorganizowano obóz, który dla uczniów zakończył się tragedią. Jeden z nich otworzył ogień strzelając do rówieśników a z kolei inna obozowiczka przepadła bez wieści. W tej sytuacji zrodziło się więcej pytań niż odpowiedzi. Wiele lat później Kornel Malicki przyjeżdża do Wołkowyi zbierając materiał do swojej książki. Nie spodziewa się, że rozdrapując stare rany sprowadzi na siebie prawdziwe niebezpieczeństwo. 

Fabuła biegnie na dwóch przestrzeniach czasowych. To jeden z moich ulubionych zabiegów, dzięki któremu mogę nie tylko lepiej wczuć się w rozgrywane wydarzenia, ale i doszukiwać się tego co ukryte pod powierzchnią. Pozornie niezwiązane ze sobą wydarzenia zaczynają łączyć się w spójną całość, ale nim do tego dojdzie, po drodze czeka nas cała masa pomysłowych perturbacji. W pełni przemyślana, dynamiczna oraz angażująca akcja przygląda się z bliska wszystkim bohaterom, pokazuje ich destrukcyjną tendencję oraz udowadnia, że wielu wie więcej niż raczy wyjawić. Wszechobecne niebezpieczeństwo mocno zaciska swoje sidła, kontrolowany przez autora chaos zaczyna nabierać kształtów, gdy zagadka decyduje się odkrywać pewne fakty a prywatne problemy głównego bohatera dodadzą całości odpowiedniej wiarygodności. Powoli, po nitce do kłębka, podążamy wyboistą drogą i nie potrafimy zdecydować na czym bardziej skupić naszą uwagę: na głębokiej, psychologicznej analizie postaci czy na samym epickim klimacie.

Doskonale wiemy, że niebawem wydarzy się coś naprawdę złego a jednak i tak czujemy się mile zaskoczeni. "Zły opiekun" to barwna gra pozorów bazująca na podszeptach i niedopowiedzeniach, które ze strony na stronę nabierają rozpędu. Marcel Moss doskonale wie jak bawić się z czytelnikiem, żonglować emocjami, stosować odpowiednie napięcie, dzięki czemu otrzymujemy powieść kompletną, spójną oraz inteligentną, nie tylko trzymającą poziom poprzedniczki, ale i delikatnie podnoszącą poprzeczkę. Zarezerwujcie dla tej książki kilka wolnych godzin, ponieważ zapewniam, że nie będziecie mieli ochoty szybko jej odłożyć.

środa, 29 kwietnia 2026

"Idiota" Fiodor Dostojewski

 
"Idiota" Fiodor Dostojewski, Tyt. oryg. Идиот, Wyd. MG, Str. 656

"Moje słowa nie odpowiadają moim myślom, a to poniża owe myśli."


Nie znam autorka wybitniejszego w swoim zawodzie, nie znam pisarza, którego proza byłaby tak głęboka, dojrzała oraz ponadczasowa. Książki Fiodora Dostojewskiego od lat są dla nas wzorem oraz wyzwaniem, nieodmiennie zachwycają oraz zmuszają do wielu przemyśleń.

"Idiota" to podobno najwybitniejsze dzieło w dorobku Dostojewskiego, ale czy możemy to w pełni ocenić, gdy każda jego książka zasługuje na podobne uznanie? Ponad sześćset stron pełnej zaangażowania, emocji oraz cudownych bohaterów powieści porywa nas w wir wielkiej przygody z licznymi morałami w tle oraz klimatem tak wyjątkowym, jakiego nigdzie indziej nie znajdziecie.

Tytułowy Idiota to nie kto inny jak Lew Myszkin, pozbawiony majątku książę, który przyjeżdża do Rosji, by objąć majątek. Nie jest jednak typowym człowiekiem wysokiej klasy, ponieważ nie ma w nim wiele złych emocji, za to króluje empatia, zrozumienie i ujmująca naiwność. Wykorzystywany przez wszystkich dookoła, wytykany palcami i uznawany za idiotę nie zdaje sobie sprawy z bezwzględnego okrucieństwa otaczających go ludzi. Lew skupia się na porywach serca i podąża drogą, którą uważa za najważniejszą ucząc jednocześnie czytelnika, że brutalny świat zawsze będzie stanowił wyzwanie a tylko od nas samych zależeć będą priorytety, którymi będziemy się kierować.

To co zachwyca już od pierwszych stron, to kreacja bohaterów. Dojrzała, zachwycająca relacja powiązań pomiędzy bohaterami, ich rozbudowane osobowości, charaktery czy portrety psychologiczne są jednocześnie wyzwaniem dla czytelnika oraz ogromną przyjemnością czytania. Widzimy jak zachłanni, egoistyczni, zapatrzeni w siebie elitarni mieszkańcy Petersburga wykorzystują do cna dobrodusznego Lwa i aż serce się kraje w obliczu takiej podłości. Ujawnia się tutaj tym samym mistrzowska umiejętność Dostojewskiego w przedstawieniu szczerego obrazu człowieka, połączona z malowniczością scen czy wielkimi emocjami.

"Idiota" ginie w cieniu bardziej znanych powieści autora a szkoda, ponieważ jest to proza wybitna i wciągająca bez reszty. To bogaty obraz człowieka oraz cudowne przedstawienie Rosji z jej wyjątkowym klimatem. Trudno było mi oderwać się od lektury, ponieważ wszystkie otaczające mnie emocje oraz niebanalni bohaterowie porwali mnie w sam środek oryginalnej, nietuzinkowej przygody. Przeczytacie ją raz i będziecie chcieli do niej wrócić, gwarantuję! A każdy kolejny powrót ukaże jej wielkość w nowym świetle.