Mówiono jej, że rude włosy to przekleństwo i że zginie w Auschwitz.
Trudna powieść o trudnych czasach napisana w iście epickim stylu. Koncentruje naszą uwagę wokół silnych emocji i nie wypuszcza z ramion na długo po zamknięciu ostatniej strony.
Trzeba przyznać, że spośród obozowych książek powyższy tytuł wskakuje na wyższy poziom. Do tej pory czytaliśmy bowiem o wszechobecnej tragedii, o smutku, rozgoryczeniu i bezsilności, i owszem, to wszystko jest tutaj obecne, ale autorka w mrokach przeszłości doszukała się również tych bardziej budujących, motywujących przesłanek. Na bazie kreacji głównej bohaterki zakreśliła siłę oraz determinację, postawiła przed nami wzór do naśladowania, jednocześnie pisząc książkę, która przenika do serca i rozumu w zaskakująco szybkim tempie.
Obserwujemy losy osiemnastoletniej Rachie, która w roku 1944 za sprawą bezwzględnych nazistów szybko uczy się jak przetrwać. Wyrwana z przyjemnego życia, które znała trafiła do prawdziwego piekła na ziemi. I nic nie wskazywało na to, że będzie lepiej. A jednak silą woli, przez przekonanie do prawa życia jak każdy zwyczajny człowiek, młoda bohaterka podjęła wyzwanie, jedno, drugie, wszystkie po kolei, by mimo niepewnego jutra zawalczyć o swoje miejsce na ziemi.
Fabuła jest poruszająca, ponieważ oparta na prawdziwych wydarzeniach. Birnbaum czerpiąc inspiracje z doświadczeń swojej babci odwzorowała z dokładnością wszystkich szczegółów serdeczność żydowskiej rodziny, więź wytworzoną przez wzajemne zaufanie oraz miłość a także panujące w ich domu zwyczaje. To zbliża do nich czytelnika i jeszcze mocniej wstrząsa, gdy wkracza pomiędzy nich śmierć. Sielanka szybko ustępuje miejsca obozowej rzeczywistości opisywanej z subiektywnej perspektywy młodej bohaterki, która przeszła przez okrucieństwo trzech obozów, doświadczyła bólu marszu śmierci i pożegnała przyjaźnie, które w sercu dramatu dawały siłę do dalszej walki. Nie była to zatem łatwa przygoda, ale nie żałuję ani jednego przeczytanego słowa, ponieważ tak wiele nauczyłam się na bazie losów Rachie i jej wielkiej charyzmy, że powrócę do tej książki zapewne jeszcze nie jeden raz.
To opowieść o nierównej walce z demonem w ludzkiej skórze. Człowiek człowiekowi zgotował los jakiego nikt się nie spodziewał i chyba ten przełamany kontrast w przypadku fabuły wywołuje największy szok. Jednak należy przyznać, że Nechama Birnbaum wykazała się wielką delikatnością, zaskoczyła emocjonalnym i szczerym stylem a także zatrzymała mnie na dłużej świadomością, że wszystko o czym pisała było poparte prawdziwym życiem. Na ponad trzystu stronach obozowa lektura zmieniła się w obraz horroru w jakim nikt nie chciałby brać udziału będąc największą przestrogą, by nigdy nie powtórzyć czegoś podobnego.

