Wzruszające historie i proste przepisy na podnoszące na duchu dania.
Japońska literatura wkrada się do serc czytelników w zaskakującym tempie. Patrząc jednak na książkę Yuty Takahashi trudno się temu dziwić, ponieważ jego lektura czaruje już od pierwszych stron.
Szukając przyjemnej odskoczni od codziennych obowiązków sięgnęłam po propozycję bardzo niepozorną. Dwieście stron na jeden wieczór wydawało się kuszącą ofertą. A jednak z każdym kolejnym słowem dawkowałam sobie lekturę, próbowałam ją przedłużać czytając dokładniej niż potrzeba to co ukryte pomiędzy wierszami. Nie miałam ochoty opuszczać miejsca wykreowanego przez autora, chciałam natomiast jak najbliżej poznać bohaterów, ich troski, nadzieje oraz wraz z nimi zatopić się w tym wyjątkowym, serdecznym, roztapiającym serce klimacie.
Wielu bohaterów, liczne problemy, wewnętrzne demony z którymi trudno sobie poradzić. Jedno miejsce, które wydaje się nieść ukojenie. W Chibineko każdy może liczyć na zrozumienie oraz wsparcie, na jeszcze jedną, ostatnią próbę kontaktu z bliskimi. Kai wraz z matką przygotowują posiłki o wyjątkowych właściwościach, które nie tylko wypełniają kubki smakowe, ale i leczą złamane serca. Jak to możliwe? Sami się przekonajcie!
Urocza fabuła kryje w sobie coś znacznie głębszego, coś, co trafia w nasze najczulsze struny. Pokazuje ból po stracie w zupełnie nowej odsłonie, łagodząc rozstanie i pozwalając wziąć głębszy oddech. Traci przy tym subtelnie na wiarygodności, ponieważ jest bardziej mrzonką niż realnymi wydarzeniami, ale jednocześnie nie umniejsza to książce w żaden sposób. Właściwie pozwala czytelnikowi stanąć tuż obok bohaterów, wysłuchać ich dramatów, zrozumieć wszystkie problemy, ponieważ wielu z nas chciałoby wejść do podobnej restauracji i na własnej skórze doświadczyć tych wyjątkowych cudów. Lekkie pióro autora oraz swoboda z jaką tworzył przełożyły się na cztery krótkie opowiadania zwieńczone przepisami, które wystarczyły na poruszenie wyobraźni, choć przyznaję, że zaostrzyły również apetyt na więcej i nie miałabym nic przeciwko, gdyby książka liczyła sobie więcej stron.
Złożone postacie oraz ich trudne doświadczenia prowadzą nas przez opowieść pełną silnych emocji. Różnorodność tragedii sprawi, że każdy odnajdzie w tej lekturze cząstkę siebie a na pewno zauroczy się stylem autora oraz jego wyobraźnią. "Chibineko. Niezwykła restauracja wspomnień" to odpowiedź na traumę, trochę nostalgiczna, momentami smutna, ale od początku do końca przepełniona nadzieją, że po buzy zawsze wychodzi słońce. Zdecydowanie polecam.

