wtorek, 10 marca 2026

"Rudowłosa z Auschwitz" Nechama Birnbaum

 
"Rudowłosa z Auschwitz" Nechama Birnbaum, Wyd. Poradnia K, Str. 344

 

Mówiono jej, że rude włosy to przekleństwo i że zginie w Auschwitz. 

 

Trudna powieść o trudnych czasach napisana w iście epickim stylu. Koncentruje naszą uwagę wokół silnych emocji i nie wypuszcza z ramion na długo po zamknięciu ostatniej strony.

Trzeba przyznać, że spośród obozowych książek powyższy tytuł wskakuje na wyższy poziom. Do tej pory czytaliśmy bowiem o wszechobecnej tragedii, o smutku, rozgoryczeniu i bezsilności, i owszem, to wszystko jest tutaj obecne, ale autorka w mrokach przeszłości doszukała się również tych bardziej budujących, motywujących przesłanek. Na bazie kreacji głównej bohaterki zakreśliła siłę oraz determinację, postawiła przed nami wzór do naśladowania, jednocześnie pisząc książkę, która przenika do serca i rozumu w zaskakująco szybkim tempie. 

Obserwujemy losy osiemnastoletniej Rachie, która w roku 1944 za sprawą bezwzględnych nazistów szybko uczy się jak przetrwać. Wyrwana z przyjemnego życia, które znała trafiła do prawdziwego piekła na ziemi. I nic nie wskazywało na to, że będzie lepiej. A jednak silą woli, przez przekonanie do prawa życia jak każdy zwyczajny człowiek, młoda bohaterka podjęła wyzwanie, jedno, drugie, wszystkie po kolei, by mimo niepewnego jutra zawalczyć o swoje miejsce na ziemi. 

Fabuła jest poruszająca, ponieważ oparta na prawdziwych wydarzeniach. Birnbaum czerpiąc inspiracje z doświadczeń swojej babci odwzorowała z dokładnością wszystkich szczegółów serdeczność żydowskiej rodziny, więź wytworzoną przez wzajemne zaufanie oraz miłość a także panujące w ich domu zwyczaje. To zbliża do nich czytelnika i jeszcze mocniej wstrząsa, gdy wkracza pomiędzy nich śmierć. Sielanka szybko ustępuje miejsca obozowej rzeczywistości opisywanej z subiektywnej perspektywy młodej bohaterki, która przeszła przez okrucieństwo trzech obozów, doświadczyła bólu marszu śmierci i pożegnała przyjaźnie, które w sercu dramatu dawały siłę do dalszej walki. Nie była to zatem łatwa przygoda, ale nie żałuję ani jednego przeczytanego słowa, ponieważ tak wiele nauczyłam się na bazie losów Rachie i jej wielkiej charyzmy, że powrócę do tej książki zapewne jeszcze nie jeden raz. 

To opowieść o nierównej walce z demonem w ludzkiej skórze. Człowiek człowiekowi zgotował los jakiego nikt się nie spodziewał i chyba ten przełamany kontrast w przypadku fabuły wywołuje największy szok. Jednak należy przyznać, że Nechama Birnbaum wykazała się wielką delikatnością, zaskoczyła emocjonalnym i szczerym stylem a także zatrzymała mnie na dłużej świadomością, że wszystko o czym pisała było poparte prawdziwym życiem. Na ponad trzystu stronach obozowa lektura zmieniła się w obraz horroru w jakim nikt nie chciałby brać udziału będąc największą przestrogą, by nigdy nie powtórzyć czegoś podobnego. 

poniedziałek, 9 marca 2026

"Sunlight. Nasze sekrety" Devney Perry

 
"Sunlight. Nasze sekrety" Devney Perry, Tyt. oryg. Sunlight, Wyd. Czwarta Strona, Str. 362

 

Nieoczekiwane zauroczenie, magnetyczne przyciąganie i miłość, której trudno się oprzeć.

 

Wracamy na ranczo Haven River, by ponownie zmierzyć się z miłosnymi rozterkami. Czy i tym razem bohaterowie pozytywnie nas zaskoczą?

To opowieść romantyczna, ale w takim bardzo przyziemnym znaczeniu. Ukazująca problemy bohaterów, demony z którymi się borykają a dopiero później naprawczą siłę uczucia. Niewymuszona relacja kiełkuje na naszych oczach w subtelny, zrównoważony sposób a my chłoniemy wszelkie detale pojawiające się dookoła. Kontynuacja serii Perry to opowieść o innej parze, o nowej przygodzie z delikatnym akcentem tego co wydarzyło się wcześniej, więc zachowanie chronologii nie jest tutaj konieczne. Jeśli jednak jesteście romantycznymi duszami i lubicie dobrze napisane historie z tego gatunku - polecam obie książki. 

Akcja powieści rozgrywa się kilka lat po wydarzeniach z pierwszej części. Tym razem to Jax przejmie dowodzenie nad rodzinnym biznesem a pomagać będzie mu Sasha. On robił wszystko, by zwrócić jej uwagę. Ona chciała tam zostać tylko na chwilę. Nie dało się jednak powstrzymać chemii między nimi, szczególnie, gdy Jax potrafił rozbroić dziewczynę swoim zniewalającym uśmiechem. Tylko czy prywatne demony pozwolą na odłożenie ich na bok i sercowe zaangażowanie?  

Słowne przepychanki, dynamiczne dialogi, bohaterowie, których nie da się nie lubić. Autorka z uczuciem i serdecznością prowadzi nas przez opowieść, w której odnajdzie się każdy, ponieważ króluje tutaj proza zwykłych dni. Owszem, na pierwszym planie pojawia się romans, który jednak nieśmiało doprasza się o uwagę, ponieważ postacie nie do końca są przekonane co do poprawności tej relacji. Dlaczego? O tym musicie przekonać się sami, ponieważ Perry snuje wiele wątków, łączy je w spójną całość, buduje konkretną przeszłość i wypełnia ją odpowiednimi detalami, aby jej historia była świadoma oraz pobudzająca wyobraźnię. Sasha skrywając pewną tajemnicę wstrzymuje swoje uczucia, więc na wstępie wydaje się oschła i nieprzystępna. To jednak dowodzi jak ciekawie została poprowadzona jej postać, pełna sprzeczności oraz marzeń o znalezieniu własnego miejsca w świecie. Jax rozczula swoją charyzmą i jest typem mężczyzny charakterystycznego dla gatunku, więc niewiele mogę napisać, by nie zdradzić tego co najważniejsze, zapewnię jednak, że ich wspólna przygoda zdecydowanie warta jest bliższego poznania.

To co najlepsze w tej książce, to poczucie solidarności z bohaterami. Bardzo szybko odnajdujemy swoje miejsce w Montanie i trzymamy kciuki za pozytywny przebieg wypadków. Devney Perry pisze lekko i bardzo emocjonalnie, ułatwiając nam poznawanie kolejnych atrakcji a małomiasteczkowy klimat dopełnił dzieła. To romans rozgrzewający serce, szczery i zabawny kiedy sytuacja tego potrzebuje, ale przede wszystkim błyskotliwy oraz życiowy, mający swoją bazę w prawdziwym życiu. Jeśli więc lubicie historie w podobnym tonie - proza autorki Was nie zawiedzie.