środa, 7 października 2026

"Mszary" Agata Kunderman

 
"Mszary" Agata Kunderman, Wyd. Filia, Str. 448

 

Gdy zapada noc, lasy pod śnieżnikiem zdają się skrywać coś więcej niż tylko ciszę.

 

Komisarz Miron Zaleski nie ma czasu na odpoczynek. Przed nim kolejne wyzwanie, które w zaskakującym momencie przywoła demony przeszłości.  

Na wstępie zaznaczmy kluczową sprawę: chronologia jest dobra, jeśli chcecie lepiej poznać sylwetkę głównego bohatera, ale niekonieczna, jeśli interesuje Was sama zagadka. Autorka napisała swoją opowieść w sposób pozwalający na jej odrębność a ewentualne spójności z poprzednimi tomami są przedstawione w sposób nie budzący żadnego zdezorientowania. To jednocześnie pokazuje jej talent, umiejętne manewrowanie w temacie, co przekłada się następnie na samą treść, silne emocje, plastyczny przekaz aż w końcu złożone sylwetki postaci zachęcające do głębszej analizy. 

Komisarz Zaleski delektuje się głębią gór, gdy jego urlop zostaje szybko przerwany przez nową tragedię. Policja prowadzi obławę, by odnaleźć zaginionego czteroletniego chłopca. Porywacz chce rozmawiać wyłącznie z Mironem. I chociaż wszyscy robią co w ich mocy, by wygrać walkę z czasem, toczy się rozgrywka, w której tylko jedna strona rozdaje karty. 

Wszystko było tutaj na odpowiednim miejscu. Napięta atmosfera prowadziła mnie przez przejmującą grę a bohaterowie, mimo, że czasami działali na oślep, doskonale odnaleźli się w sytuacji. Więcej było tutaj domysłów niż jasnego wyjaśnienia, co dla mnie okazało się jeszcze większą radością z czytania, gdy mogłam doszukiwać się tropów ukrytych między wierszami. Sam pościg za porwanym dzieckiem budził silne emocje, za dreszcz przerażenia odpowiadał jednak porywacz, który swoją inteligencją i przenikliwością wydawał się wciąż być dwa kroki przed wszystkimi. Autorka pomysłowo poprowadziła fabułę do samego końca trzymając nas w napięciu oraz niewiedzy, pokazała okrucieństwo ludzkiej natury oraz udowodniła, że los pisze własne scenariusze a my nigdy nie możemy spodziewać się ich rozwinięcia. W tle dzieła dopełniają klimatyczne opisy gór oraz Kłodzka, pięknie pokazując potęgę natury.

"Mszary" to tętniąca życiem opowieść o podstępnej emocjonalnej manipulacji. Nic nie działa bowiem na wyobraźnie tak silnie jak walka o życie dziecka. W ten sposób książka angażuje nas od pierwszej do ostatniej strony, żongluje skrajnymi emocjami, hipnotyzuje gęstą atmosferą, podsyła mylne tropy, by szybko zmienić swój bieg. Oto przed nami idealna jesienna lektura, która zachęca nasze szare komórki do intensywnej pracy i w duecie z kubkiem gorącej herbaty pod ręką gwarantuje niepodważalnie dobrą rozrywkę. 

poniedziałek, 5 października 2026

"Małżeństwo z odzysku" Agata Przybyłek

 
"Małżeństwo z odzysku" Agata Przybyłek, Wyd Czwarta Strona, Str. 395


"Bycie mężatką ma swoje niezaprzeczalne minusy."

Ten kto czytał choć jedną książkę Agaty Przybyłek wie, że autorka ma niesamowity talent do pisania. I przede wszystkim - lekkość. Swoboda z jaką tworzy swoje fabuły zaskakuje mnie za każdym razem. A wiem o czym piszę, ponieważ czytałam wszystkie książki autorki. 

Seria Takie rzeczy tylko z mężem to pozytywnie zakręcona historia o małżeństwie z przebojami, w którym głos rozsądku ma drugorzędną rolę. "Małżeństwo z odzysku" to trzeci tom, który wcale nie zamyka serii. Polecam jednak rozpocząć swoją przygodę od książki startowej, ponieważ największą przyjemność z czytania będziecie mieli w momencie poznania całego ciągu przygód Zuzanny.

Dziewczyna wraz z przyjaciółkami doskonale się bawi mając we własnych rękach prywatne biuro detektywistyczne. Jednak uśmiech staje się co raz mniejszy, gdy przychodzi im śledzi małżonka ciągnącego ich w kolejne kłopoty. I żadna z nich nie dostrzega, że ktoś inny podąża ich drogą. Kto mówi prawdę a kto nie jest pewien czy ta prawda jest prawdziwa? To właśnie urok książek Agaty Przybyłek - nic nigdy nie jest ostatecznie pewne, bo bywa tak, że ostatnie strony mogą zupełnie zmienić bieg fabuły i pozytywnie zaskoczyć czytelnika.

Jak się okazuje, Zuzanna nie zaprzestała swoich intryg, bo gdy tylko poczuła chwilę wytchnienia postanowiła znaleźć dziewczynę dla swojego byłego chłopaka. Skoczyło się jak zawsze - przewrotnie i z uśmiechem, bo autorka nie potrafi inaczej. Zawsze przywoła mój szczery uśmiech niezależnie od swojej książki, chociaż przyznaję, że Zuzanna jest moją faworytką. Lekkość, swoboda i pewność siebie - to podstawowe czynniki w książkach autorki, które widoczne jak na dłoni jednocześnie potwierdzają, że trzymamy w rękach książkę watą uwagi. A przecież nie często możemy tak powiedzieć o kontynuacji serii, szczególnie o trzecich częściach, które czasami nie warte są żadnej uwagi. Za to właśnie cenię autorkę - za indywidualne podejście do każdej lektury i dopracowanie swoich bohaterów oraz wydarzeń w najdrobniejszych szczegółach. Bo mimo pozytywnych wrażeń i trochę komicznych scen bardzo łatwo można utożsamić się z bohaterami i przełożyć perypetię bohaterów na prawdziwe życie.

"Małżeństwo z odzysku" trzyma poziom swoich poprzedniczek i na nowo dostarcza niezapomnianych wrażeń. To ważne, by książki obyczajowe były lekkie i przyjemne a przy tym inteligentne, czego idealnym przykładem jest własne twórczość pani Przybyłek. W jej najnowszej książce nie brakuje intryg, zaskakujących scen i zabawy, która rozbawi do łez.