Uprowadzenie Sandry wywraca świat Igiego do góry nogami.
Zawsze czuję dreszcz ekscytacji sięgając po nową powieść z ulubionej serii. Marcel Moss wielokrotnie pokazał, że niezawodnie kreuje wizje swoich przejmujących fabuł a każda jego powieść podnosi poprzeczkę jeszcze wyżej.
To cykl, który możecie czytać dowolnie, chociaż osobiście uważam, że warto zachować chronologię, by jak najlepiej poznać kiełkującą relację pomiędzy bohaterami. Jest ona co prawda jedynie tłem dla głównych wyzwań, ale obok tak pięknej, emocjonalnej siły przyciągania nie można przejść obojętnie. Nie mogę natomiast zapomnieć, że to wciąż historie typowo kryminalne, gdzie pojawia się wiele znaków zapytania, mylnych tropów oraz pościgów z czasem. Na obu tych płaszczyznach, ludzkich oraz niebezpiecznych, autor czuje się jak ryba w wodzie i plastycznym, pełnym ekscytacji stylem prowadzi nas przez kolejne niebezpieczne momenty.
Ignacy zatrudnił w swojej agencji detektywistycznej Sandrę, dziennikarkę z trudnymi doświadczeniami. Tak zaczęła się zaskakująca przyjaźń, która z czasem zaczęła nabierać nowych kształtów. Wspólnie, krok za krokiem, podążali ścieżkami tajemnic oraz niedomówień, rozwiązując zagadki pozornie niemożliwe do rozwiązania. W międzyczasie stawiali czoła własnym demonom przeszłości. I dziś, niespodziewanie, nadszedł czas ostatecznej rozgrywki, gdy przeszłość upomniała się o uwagę a Sandra przepadła bez wieści. Czy Igi wraz z siostrą dziewczyny zdążą na czas?
Fabuła to obraz licznych motywów, zaskoczeń, niedomówień, sekretów oraz złożoność ludzkiej natury. Tutaj każda strona niesie ze sobą coś konkretnego, nie ma przegadanych momentów czy pustych scen. W pełni przemyślana akcja stawia na dynamikę oraz pozwala czytelnikowi snuć własne domysły, chociaż finał i tak uważam za dużo lepszy niż ten, który sama przewidziałam. Dzięki połączeniu elementów kryminalnych z prywatnymi sprawami głównych bohaterów otrzymaliśmy szeroki obraz zmian zachodzących pod wpływem podejmowanych decyzji czy związanych z tym, ewentualnych konsekwencji. Z jednej strony kluczyliśmy w labiryncie niepewności, z drugiej po ludzku zamartwialiśmy się o życie i zdrowie bohaterów, ponieważ się z nimi związaliśmy, ponieważ to wszystko było do bólu prawdziwe.
To książka dla której koniecznie musicie zarezerwować wolne popołudnie. Raz, że zatrzyma Was na dłużej i nie da się szybko odłożyć, dwa, że zupełnie nie będzie Wam to przeszkadzać. "Ścigani" to dynamiczny wyścig z czasem, odnajdywanie własnych priorytetów a także miłość wytyczająca nowe ścieżki. Przejmująca, w pełni angażująca lektura mocno uderzająca w naszą wyobraźnię, po raz kolejny pokazująca talent autora i udowadniająca, że w dobrych rękach prosta opowieść mieni się licznymi barwami. Mimo wielu tomów seria wciąż smakuje wybornie i nie traci na wartości. Polecam!

