wtorek, 13 października 2026

"Ziemia słodkiej wieczności" Harper Lee

 
"Ziemia słodkiej wieczności" Harper Lee, Tyt. oryg. The Land of Sweet Forever, Wyd. Rebis, Str. 224
 

Niedawno odnalezione opowiadania i eseje autorki Zabić drozda. 

 

Trudno opisać emocje związane z odkryciem pośmiertnych dzieł ulubionego autora. Z niecierpliwością czekałam na premierę esejów, by odkryć kolejną odsłonę Harper Lee.

Chociaż lektura liczy sobie niewiele ponad dwieście stron, warto poświęcić jej więcej czasu. Wymaga skupienia, zatrzymania, rozmyślań oraz próby postawienia się na miejscu bohaterów. Nie dlatego, że to książka trudna, ale przede wszystkim świadoma, odpowiadająca na wiele ważnych, ponadczasowych kwestii. Ucząca dostrzegania człowieka, słuchania go, humanizmu opisywanego na wielu, często nawet zaskakujących, płaszczyznach.

Temat rasowy zawsze był najmocniejszą stroną autorki, która poruszała go w sposób świadomy i dosadny, nie owijała w bawełnę, ale też zupełnie nie narzucała własnych przeświadczeń. Lee potrafiła w wiarygodny sposób rozłożyć swoich bohaterów na czynniki pierwsze, pokazać ich z licznych perspektyw oraz pozwolić nam postawić się na ich miejscu. Do tej pory sądziłam, że jej mocną stroną była forma fabularna w pełnowymiarowej książce, dziś okazuje się, że także w krótkich opowiadaniach autorki kryje się ogromna siła. Nie wszystkie artykuły i eseje były równe, jedne okazały się bardziej, drugie mniej ciekawe, natomiast wszystkie niosły ze sobą konkretny bagaż wartości.

Północna i południowa Ameryka wyróżniała się własnymi poglądami, przede wszystkim jeśli chodzi o prawa człowieka. Harper Lee miała wobec tego pewne postrzegania, które przekazywała swoim czytelnikom z subtelnością oraz delikatnością. Ani przez moment nie czułam, by ktoś coś mi kazał, natomiast mogłam sama przystanąć i porozmyślać nad tym co czytam. Dlatego uważam, że to bardzo potrzebna książka, pisana lata temu a jednak wciąż aktualna, istotna dla współczesnego świata.  

Prostolinijność przeradza się w wielki skarb, gdy trzymamy w dłoniach tak ważne opowieści. Na podstawie krótkiej formy możemy lepiej zrozumieć twórczość Harper Lee oraz jej nieprzeciętny umysł, nastawiony na człowieka, zrozumienie, na dystans wobec siebie czy świata zamknięty w delikatnym poczuciu humoru. Teksty mniej lub bardziej prywatne, wytyczające nową drogę dla tych, którzy ciekawi są autorki a także po prostu, pozwalające zagłębić się w wartościowe historie pozostawiające w naszej głowie kilka prywatnych spraw do rozpatrzenia. 

poniedziałek, 12 października 2026

"Cień wątpliwości" Jørn Lier Horst, Jan-Erik Fjell

"Cień wątpliwości" Jørn Lier Horst, Jan-Erik Fjell, Tyt. oryg. Tvilen, Wyd. Smak Słowa, Str. 406

 

Nowy serial podcastowy „Cień wątpliwości” ma sensacyjny początek. 

 

"Krzyk" okazał się historią z pazurem, więc po kontynuację sięgnęłam pełna nadziei. "Cień wątpliwości" nie tylko podniósł poprzeczkę, ale i zdecydowanie zaprezentował jeszcze więcej różnorodnych emocji.

Od dawna śledzę prozę Horsta i uwielbiam jego sposób budowania napięcia. Tym razem nową serię zdecydował się napisać wspólnie z innym autorem i wydaje się, że lepiej być nie mogło. Na wstępie zachęcam do czytania według chronologii, by jak najlepiej poznać losy bohaterów, ale cała fabuła skonstruowana jest w sposób, który nie wyklucza wyboru na zasadzie bardziej intrygującej zagadki. To kryminał przemieszany z wątkami obyczajowymi, wszechobecnym mrokiem oraz bardzo dobrze rozbudowanym wątkiem psychologicznym wszystkich postaci.

Akcja powieści rozgrywa się rok po ostatnich wydarzeniach. Markus Hegerm autor nowego podcastu kryminalnego, rozmawia z człowiekiem skazanym za zabójstwo na najsurowszą karę względem norweskiego prawa. On twierdzi, że jest niewinny. Tyko czy to nie jest zabieg wszystkich zbrodniarzy? Jednak pojawia się w tym wszystkim cień wątpliwości, którego nie można zignorować...

Autorzy proponują nam podróż w głąb ludzkiej natury. Nie będzie to łatwa przygoda, ale na pewno inteligenta, szczera, dojrzała i bardzo przejmująca. Staniemy w obliczu wielu moralnych dylematów i spróbujemy postawić się na miejscu oskarżonego męża. Sprawa zabójstwa będzie intensywna i pełna pułapek, mylnych tropów a także ślepych zaułków, ale mam wrażenie, że to zaledwie dodatek do tego co prezentuje fabuła. Na przestrzeni czterystu stron został poruszony cały wachlarz ważnych kwestii, czytamy bowiem o poczuciu winy, o zemście, o walce z własnymi słabościami oraz demonami przeszłości powracającymi w najmniej spodziewanym momencie. To wszystko otoczone stopniowanym napięciem, niepewnością wobec kolejnych kroków i dynamiczną akcją od której wręcz nie sposób się oderwać.

Niespieszny a jednak w pełni angażujący thriller pełen znaków zapytania, który wodzi czytelnika za nos i jednocześnie gwarantuje niezastąpioną rozrywkę. "Cień wątpliwości" podnosi poprzeczkę w stosunku do intensywnego "Krzyku" i pozwala mieć nadzieję, że przed nami kolejna seria utrzymana na najwyższym poziomie. Skupiając się jednak na obecnej powieści zapewniam, że przed Wami kilka wieczorów ekscytujących wrażeń, które idealnie połączą się z szybko nadchodzącymi, jesiennymi wieczorami.