Każdy chce być myśliwym. Dopóki sam nie stanie się trofeum.
Z obietnic kryminał, w praktyce bardziej thriller, ale "Sztuka upodlenia" nie traci na mylnych etykietach, ponieważ to po prostu bardzo dobrze napisana historia.
Zaczyna się z przytupem i właściwie jest tak do samego końca. Gęsta atmosfera mroku oraz niepewności prowadzi nas przez nowe informacje w świecie ludzi gotowych na wszytko, gdzie stawką jest życie pojedynczej jednostki. Historia pisana po męsku, bez owijania w bawełnę a jednak z zaskakującą skrajnością silnych emocji idealnie dopełniających całości. Na prawie czterystu stronach rozegrała się przejmująca opowieść pisana plastycznie i dynamicznie, gdzie każdy ruch postaci wywoływał lawinę nieprzewidzianych konsekwencji.
Marcin wykonuje kawał dobrej roboty, ale chociaż pracuje w policji to działa na własnych zasadach. Norbert natomiast to gangster, który w zakamarkach Warszawy czuje się jak ryba w wodzie. Nie powinni mieć ze sobą nic wspólnego a jednak ich drogi przecinają się w najmniej spodziewanym momencie, bo poza nimi jest ktoś jeszcze, ktoś kto działa na własną rękę i zagraża wszystkim dookoła.
Fabuła biegnie dwutorowo, niemal od samego początku pozwalając nam wejść w sam środek umysłu mordercy. To potęguje napięcie, ponieważ w jakiś sposób czujemy się bezradni na to co dzieje się dookoła. I chociaż zazwyczaj ten stan nie jest niczym przyjemnym, w przypadku lektury przemawia w pełni na jej korzyść, pokazując talent autora do manipulacji czytelnikiem oraz jego pełne zaangażowanie w treść. Osobowość mordercy jest intrygująca, ale to nie wszystko co serwuje nam fabuła. Czytamy o policji, która nie zawsze działa wedle wyznaczonych zasad, o świecie gangsterów, wątpliwej moralności czy nawet o poszukiwaniu własnego miejsca w świecie, które kompletnie tego nie ułatwia. To wszystko, mimo niewyobrażalnej bezwzględności, mocno opiera się na wiarygodności, przez co momentami poczuć można jak przez skórę przebiegają dreszcze przerażenia.
Dobra historia, intensywna w odbiorze, dynamiczna pod względem akcji i złożona jeśli chodzi o kreację bohaterów. Mocna, dosadna, treściwa. Decydując się na "Sztukę upodlenia" nie spodziewałam się tak odkrywczej historii. A jednak autor pozytywnie mnie zaskoczył nie tylko samym pomysłem, ale i wykonaniem, które przełożyło się na kilka wieczorów wybornej przygody. Czytelnikom o mocnych nerwach - polecam!

