sobota, 17 października 2026

"Sztuka upodlenia" Rafał Olender

 
"Sztuka upodlenia" Rafał Olender, Wyd. Novae Res, Str. 394

 

Każdy chce być myśliwym. Dopóki sam nie stanie się trofeum. 

 

Z obietnic kryminał, w praktyce bardziej thriller, ale "Sztuka upodlenia" nie traci na mylnych etykietach, ponieważ to po prostu bardzo dobrze napisana historia.

Zaczyna się z przytupem i właściwie jest tak do samego końca. Gęsta atmosfera mroku oraz niepewności prowadzi nas przez nowe informacje w świecie ludzi gotowych na wszytko, gdzie stawką jest życie pojedynczej jednostki. Historia pisana po męsku, bez owijania w bawełnę a jednak z zaskakującą skrajnością silnych emocji idealnie dopełniających całości. Na prawie czterystu stronach rozegrała się przejmująca opowieść pisana plastycznie i dynamicznie, gdzie każdy ruch postaci wywoływał lawinę nieprzewidzianych konsekwencji. 

Marcin wykonuje kawał dobrej roboty, ale chociaż pracuje w policji to działa na własnych zasadach. Norbert natomiast to gangster, który w zakamarkach Warszawy czuje się jak ryba w wodzie. Nie powinni mieć ze sobą nic wspólnego a jednak ich drogi przecinają się w najmniej spodziewanym momencie, bo poza nimi jest ktoś jeszcze, ktoś kto działa na własną rękę i zagraża wszystkim dookoła. 

Fabuła biegnie dwutorowo, niemal od samego początku pozwalając nam wejść w sam środek umysłu mordercy. To potęguje napięcie, ponieważ w jakiś sposób czujemy się bezradni na to co dzieje się dookoła. I chociaż zazwyczaj ten stan nie jest niczym przyjemnym, w przypadku lektury przemawia w pełni na jej korzyść, pokazując talent autora do manipulacji czytelnikiem oraz jego pełne zaangażowanie w treść. Osobowość mordercy jest intrygująca, ale to nie wszystko co serwuje nam fabuła. Czytamy o policji, która nie zawsze działa wedle wyznaczonych zasad, o świecie gangsterów, wątpliwej moralności czy nawet o poszukiwaniu własnego miejsca w świecie, które kompletnie tego nie ułatwia. To wszystko, mimo niewyobrażalnej bezwzględności, mocno opiera się na wiarygodności, przez co momentami poczuć można jak przez skórę przebiegają dreszcze przerażenia. 

Dobra historia, intensywna w odbiorze, dynamiczna pod względem akcji i złożona jeśli chodzi o kreację bohaterów. Mocna, dosadna, treściwa. Decydując się na "Sztukę upodlenia" nie spodziewałam się tak odkrywczej historii. A jednak autor pozytywnie mnie zaskoczył nie tylko samym pomysłem, ale i wykonaniem, które przełożyło się na kilka wieczorów wybornej przygody. Czytelnikom o mocnych nerwach - polecam! 

piątek, 16 października 2026

"Ostatni na liście" Katarzyna Sienkiewicz

 
"Ostatni na liście" Katarzyna Sienkiewicz, Wyd. Novae Res, Str. 434
 

Zemsta najlepiej smakuje na zimno. 

 

Mroczna, niepokojąca, naszpikowana wyzwaniami czekającymi na czytelnika. Katarzyna Sienkiewicz otwiera przed nami drzwi do pomysłowej rozgrywki.

Kryminał utrzymany na mocnych fasadach gatunku, pokazujący niełatwą drogę tych, którzy wzięli na siebie piętno pojmania ludzi pozbawionych wszelkich zasad. Przyznaję, że sięgając po lekturę nie spodziewałam się tak ciekawie poprowadzonej akacji a jednak nim się obejrzałam, pokonałam ponad czterysta stron w dwa wieczory. To mocne wejście na rynek literacki oraz - co ważniejsze - sprawne uniknięcie piętna debiutu, ponieważ autorka poprowadziła zarówno zagadkę jak i kreację bohaterów na wysokim poziomie. Motywy psychologiczne królowały na przestrzeni całej fabuły a odpowiednio dobrane emocje dopełniały dzieła.

Aaron odszedł z FBI lata temu, po starciu z mordercą, który doprowadził do jego kalectwa. Jednak przeszłość nie pozwala o sobie zapomnieć. W Waszyngtonie giną ludzie i wydaje się, że tylko były agent jest w stanie schwytać mordercę. Mówi się, że Cutthroat Killer powrócił, ale gdy jego ciało zostaje porzucone dokładnie na wzór stylu jego zbrodni, pojawia się więcej pytań niż odpowiedzi. 

Typowa dla motywu kryminalnego tajemnica prowadzi nas przez zakamarki ludzkiego umysłu. Obserwujemy niełatwe zmagania głównych bohaterów, podążanie po nitce do kłębka a także błądzenie w labiryncie niedomówień. Autorka z dużą pomysłowością mąciła w wydarzeniach, odskakiwała od prawy i zmuszała naszą wyobraźnię do pracy, podrzucając mylne tropy oraz stawiając na pierwszym planie skomplikowane postacie. To one wiodły prym na przestrzeni całej opowieści, ponieważ zarówno ścigający jak i morderca mieli sporo do powiedzenia. Aaron mienił się paletą różnorodnych odcieni, z jednej strony człowiek pokonany prze podejmowane decyzje, z drugiej wciąż zdeterminowany do walki o sprawiedliwość. Morderca z kolei ukazał się jako człowiek nad wyraz inteligentny, skory do zacierania śladów, by do samego końca nie można było przewidzieć jego głównego założenia. Całość łączy duszna atmosfera, tętniąca życiem okazja oraz pełna wiarygodność zdarzeń, pozwalająca nam w pełni zaangażować się w prezentowane działania.

"Ostatni na liście" to propozycja na jesienne wieczory, pisana z pomysłem, stawiająca na mocno kryminalne wyzwania. Miejscami zaskakująca, kiedy indziej odwołująca się do istotnych wartości, cały czas stawiająca na mroczny klimat. Krótkie dialogi, cięte riposty oraz odpowiednio szczegółowe opisy w pełni zaprezentowały potencjał zagadki i właściwie nie mogę się do niczego przyczepić. Nawet jeśli obeszło się bez brutalnych scen to uważam, że fani gatunku odnajdą w lekturze coś dla siebie.