czwartek, 12 marca 2026

"Kobieta z pokoju jedenastego" Ruth Ware

 
"Kobieta z pokoju jedenastego" Ruth Ware, Tyt. oryg. The Woman in Suite 11, Wyd. Czwarta Strona, Str. 432


Ruth Ware powraca z elektryzującym thrillerem, w którym Lo Blacklock znów staje oko w oko z niebezpieczeństwem.

 

Ponownie wkraczamy do świata dziennikarki skazanej na wieczny chaos. Lo Blacklock wydaje się bowiem nieustannie przyciągać kłopoty. Dla niej to brak spokoju, dla nas - przygoda od której trudno się oderwać. 

Osobiście polecam zachować chronologię czytania, raz dla lepszego poznania głównej bohaterki i wgłębienia się w odpowiedni klimat, dwa dla samego stylu autorki, która pisze tak pomysłowo, że każda jej książka wydaje się żywym obrazem. Ware ma w sobie dużo inteligencji wynikającej z bacznego obserwowania otoczenia, dzięki czemu jej fabuła jest nie tylko w pełni wiarygodna, ale i bardzo emocjonalna. Thriller rozgałęzia się więc na kilka dróg, opisuje nie tylko lawinę zagadek do rozwiązania oraz licznych zaskoczeń, ale jednocześnie pozwala przeanalizować sylwetki bohaterów, poznać ich codzienność oraz zmierzyć się z trudnymi decyzjami. 

Lo przez moment wstrzymała się od pracy zawodowej na rzecz prowadzenia rodziny. Jednak zaproszenie do luksusowego hotelu położonego nad Jeziorem Genewskim należącego do pewnego miliardera miało być nową inwestycją w siebie. Niestety na miejscu spotka kobietę, która całkowicie pokrzyżuje jej plany i rozpocznie rozgrywkę na śmierć i życie, której wyznacznikiem będzie jak najszybsze odkrycie czającej się w mroku prawdy. 

Intensywna fabuła pozwala nam mocno zaangażować się w treść oraz doszukiwać się detali, które w odpowiednim momencie dopełnią całości. Lo zmienia się na naszych oczach, nie jest już tą samą kobietą, którą poznaliśmy w części pierwszej, ale wciąż z odwagą stawia czoła wyzwaniu oraz decyduje się rozwiązać sprawy na pierwszy rzut oka beznadziejne. Tym sposobem serwuje czytelnikom moc atrakcji, raz za razem uderzają w nas fabularnymi twistami a napięcie rośnie ze strony na stronę, gdy na światło dnia wychodzą szczegóły jakich nikt się nie spodziewał. To historia pełna pułapek, podszeptów oraz domysłów, która najbardziej przypadnie do gustu tym, którzy lubią manewrami między tym co widać a tym co dopiero się pojawi.

Dobra kontynuacja w której zauważalnie ewoluuje sylwetka bohaterki, z konkretnie zaznaczoną zagadką oraz towarzyszącymi nam na każdym kroku wyzwaniami. Ruth Ware nie zwalnia tempa, wyciąga asy z rękawa i stawia nas w obliczu pomysłowych zdarzeń. To idealna propozycja do poczytania po ciężkim dniu, która oderwie nas od codziennych obowiązków i pozwoli popuścić wodze fantazji. Thriller z elementami prozy życia, bohaterowie, którzy skrywają własne demony oraz wszechobecne niebezpieczeństwo. Czy można chcieć czegoś więcej? 

środa, 11 marca 2026

"Kryształowy deszcz" Marek Stelar

 
"Kryształowy deszcz" Marek Stelar, Wyd. Filia, Str. 400

 

Kiedy mówią ci, że jesteś sam przeciw wszystkim, uważasz, że masz jeszcze szansę. 

 

Seria z kriminalinspektorem Eilhardem Kurtzem zaczęła się z przytupem. Zastanawiałam się więc jak dalej potoczą się jego losy i czy kolejne przygody będą równie ekscytujące. Okazało się, że niezawodny Marek Stelar nie tylko podwyższył poprzeczkę, ale i przeskoczył ją z zapasem.

To nie jest taki typowy kryminał a powieść mocno rozbudowana, wielowątkowa, intensywna w swojej formie i jednocześnie bardzo inteligentna. Sięga dalej poza zbrodnię, mocno kombinuje w zagadce, by jej rozwiązanie nie przyszło nam zbyt łatwo, bawi się retro formą a wszechobecny mroczny, gęsty klimat pięknie dopełniał dzieła. Autor snuje fabułę na bazie domysłów, pozostawia tropy, którymi podążamy i jednocześnie kreuje bohaterów, których z przyjemnością rozkładamy na czynniki pierwsze. Czterysta stron w ten sposób czyta się w oka mgnieniu a jedynym mankamentem wydaje się apetyt na więcej i potrzeba kontynuacji serii. 

Przenosimy się do roku 1938, obserwujemy poczynania III Rzeszy, czujemy na sobie nadchodzącą powoli zimę. Nazistowska ideologia narzuca własne zasady co utrudni prowadzenie śledztwa w sprawie zamordowanego emerytowanego generała. Gwiazda Dawida wydrapana na ścianie ofiary będzie sygnałem do niełatwych działań a tajemnicza organizacja całkowicie przewartościuje wstępne założenia. Berlin stanie w obliczu rytualnych morderstw a nad mieszkańcami wisieć będzie widmo wielkiego przerażenia.  

Fabuła bazuje na dwóch kluczowych wątkach: pościgu za mordercą oraz historii dodającej całości wiarygodności oraz potrzebnych detali. Autor opisuje wiele ważnych kwestii inspirowanych prozą życia, pisze o polityce, sprawach społecznych, o zmianach zachodzących na przestrzeni lat. To pomaga mu postawić bohatera na skraju trudnych wyborów, opowiedzenia się po stronie tego co wypada lub tego co czuje, gdy system narzuca odgórnie trudne do zaakceptowania wartości. Pamiętajmy, że akcja rozgrywa się w czasach III Rzeszy, gdzie wolność indywidualnej jednostki nie była tak szeroko rozumiana jak w dzisiejszych czasach a sam Eilhard powinien reprezentować sobą prawidłowe przykłady. My natomiast z zachwytem czytamy o przełamywaniu barier, o podążaniu własną drogą, o pościgu za sprawcą z przekonaniem, że należy pytać tam gdzie nie wolno a każdy błędny krok doprowadzi do zguby. Stelar po mistrzowsku zbudowało napięcie i równie wybitnie przebił je w najmniej spodziewanym momencie. 

Bogate tło historyczne, mnogość wątków oraz skrajne, silne emocje, przełożyły się na adrenalinę podsycaną nieustannymi mylnymi tropami. Zabawa była przednia podczas przerzucania kolejnych stron, bohaterowie intrygowali swoimi zachowaniami a styl autora pobudzał w mojej wyobraźni barwne, żywe sceny. Pierwszy tom serii bardzo miło mnie zaskoczył, natomiast kontynuacja podbiła znacznie poziom, pokazując niekwestionowany talent Stelara oraz jego bystre postrzeganie świata.