Miał jedynie zamaskować jej blizny. Postanowił ją naprawić. Kawałek po kawałku.
Miłość potrafi być zawodna. I niebezpieczna. Czasami ulokowane uczucia niosą ze sobą więcej szkody niż pożytku. A jednak ryzykujemy, w nadziej, że pojawi się moment przełomowy.
Na początku muszę zaznaczyć, że to romans, który należy potraktować z przymrużeniem oka. Pisany w stylu telenowel prezentuje mnóstwo przeróżnych wątków i tragedii, które raz za razem uderzają w bohaterów. W ten sposób rozmywa się wiarygodność zdarzeń, ponieważ trudno będzie przełożyć to wszystko na prawdziwe życie, ale jeśli będziecie przygotowani na podobny scenariusz - nic Was nie zaskoczy. Autorka stawiając na szybkie tempo oraz silne emocje stworzyła przyjemną dla wyobraźni mieszankę wybuchową w sam raz na jedno wolne popołudnie.
Cassandra doświadczyła w życiu wiele złego. I chociaż od tych zdarzeń minęło wiele lat, wciąż ciężko jej żyć bez strachu. Przeprowadzka do Denver okazała się punktem przełomowym. Na drodze dziewczyny stanął bowiem ktoś kto miał okazać się lekiem na niezabliźnione rany. Miał tylko przykryć tatuażami to co wywoływało bolesne wspomnienia. A jednak dokonał czegoś znacznie lepszego...
Niewielka ilość stron w kontraście z dużą dawką informacji buduje napięcie oraz prowadzi nas dynamicznie od jednego do drugiego wydarzenia. Z jednej strony nie ma przez to przestojów czy przegadanych scen, z drugiej natomiast czułam, że nie wszystko zostało przedstawione w szczegółach jakich oczekiwałam. Tutaj odrobinę się zawiodłam, nie zdążyłam bowiem odpowiednio poznać bohaterów a przez to postawić się na ich miejscu, ale ten niedosyt zrekompensowała mi fabuła stawiająca na liczne komplikacje. Pojawiło się wiele trudnych treści, smutnych momentów oraz drastycznych opisów przeszłości, pojawiła się również nadzieja na lepsze jutro. Główna bohaterka robiła wszystko, by przepracować bolesne doświadczenia i ta jej niełatwa droga została naprawdę intrygująco przedstawiona, towarzyszące jej emocje były skrajne a podejmowane decyzja, nawet te błędne, poparte konkretnymi przeżyciami. Wszystkie wątki spajała miłość, niełatwa, wymagająca poświęceń a jednak kojąca i niosąca nadzieję, że nawet po największej burzy w końcu wyjdzie słońce.
Chociaż kilka kwestii mogło zostać bardziej dopracowanych to w ogólnym rozrachunku uważam lekturę "Zaborczego tatuażysty" za wartą uwagi. Umiliła mi czas w jedno spokojne popołudnie, pozwalając w pełni popuścić wodze fantazji. Delikatnych czytelników przestrzegam - opisy z przeszłości są bardzo drastyczne. Romantyków natomiast zachęcam do zaangażowania w opowieść pełną uniesień, gdzie rozum i serce konkurują o uwagę. To książka o przełomowym punkcie, w którym zmiany przestają być dla nas zagrożeniem a są realną wizją lepszego jutra. Wydaje się, że autorka ma w planach kontynuację serii losów braci, więc mam nadzieję, że niedługo przeczytamy o przygodach kolejnego z nich.

