niedziela, 18 października 2026

"Idealny lekarz" Daniel Hurst

 
"Idealny lekarz" Daniel Hurst, Tyt. oryg. The Doctor, Wyd. Filia, Str. 320
 

Ale teraz mam krew na rękach.

 

Nie mam pojęcia kiedy Daniel Hurst tam mocno rozbudował swoją serię a jednak nim się obejrzałam, cykl Żona lekarza doczekał się już piątej odsłony. Na całej szczęście! Są to bowiem historie, przy których codzienność przestaje mieć na moment znaczenie. 

Na początek zaznaczmy, że dla pełnego wglądu w losy bohaterów, warto zachować chronologię czytania. Jeśli jednak lubicie thrillery psychologiczne zapewniam, że sami chętnie rzucicie się w wir tej nieźle zakręconej przygody. Autor od początku miał zaplanowany proces zmian zachodzących w pierwszoplanowych postaciach i to widać jak na dłoni, gdy piąty tom ponownie odsłania kulisy ich skomplikowanych doświadczeń. Lekki styl, plastyczny język oraz spora dawka emocji ustępują miejsca wszechobecnej tajemnicy i burzą wszelkie nasze początkowe założenia wraz z kolejno ujawnionymi szczegółami. 

Cofamy się w czasie do momentu, kiedy wszystko dopiero się zaczynało. Poznajemy Fern i Drew solo, gdy ich drogi nie zostały jeszcze przecięte. Obserwujemy ciekawe zwroty akcji, gdy podszepty i wpływ innych osób mają wpływ na to co wydarzy się dalej. Rozgryzamy moralność decyzji, ale cieszymy się też z tego nieszablonowego podejścia do budowania osobowości zupełnie nieprzewidywalnych, gotowych do wątpliwych czynów w imię osiągnięcia założonych celów.  

Fabuła w pierwszej kolejności stawia na kreację postaci. Po lekturze wcześniejszych książek patrzymy na nich zupełnie inaczej, dostrzegamy detale, które być może wcześniej by nam umknęły i w końcu otrzymujemy odpowiedzi, których szukaliśmy. Mimo tej dopełniającej dzieła historii wciąż zderzamy się z wszechobecnym napięciem, kluczeniem między faktami, sekretami, niedopowiedzeniami aż w końcu solidnie nakreślonymi zaskoczeniami. Hurst snuje opowieść na miarę wcześniejszych części, nie zwalnia tempa, nie osiada na laurach a wręcz przeciwnie - podsyca niepewność, miesza nam w głowie, pokazuje, że wątek psychologiczny to zdecydowanie jego mocna strona. Dwutorowa narracja to szersze spojrzenie na wydarzenia, skomplikowani bohaterowie to ogrom własnej dedukcji a wątpliwe treści moralne to próba postawienia się w miejscu, gdzie nigdy nie powinno nas być. To gwarantuje przygodę od której trudno się oderwać. 

Dla każdego miłośnika jesiennych klimatów "Idealny lekarz" okaże się strzałem w dziesiątkę. Bogato zaprezentowana skomplikowana relacja dwójki nietypowych bohaterów wychodzi daleko poza czarno-biały obraz. Zatapiamy się w niepokojącym klimacie, z zapartym tchem przerzucamy kolejne strony i zatrzymujemy się tylko po to, by sięgnąć po kubek gorącej herbaty. Możliwe, że akcja jest trochę podkoloryzowana, ale na potrzeby sensacji, by wzbudzić szok i niedowierzanie co w pełni akceptuję. 

sobota, 17 października 2026

"Sztuka upodlenia" Rafał Olender

 
"Sztuka upodlenia" Rafał Olender, Wyd. Novae Res, Str. 394

 

Każdy chce być myśliwym. Dopóki sam nie stanie się trofeum. 

 

Z obietnic kryminał, w praktyce bardziej thriller, ale "Sztuka upodlenia" nie traci na mylnych etykietach, ponieważ to po prostu bardzo dobrze napisana historia.

Zaczyna się z przytupem i właściwie jest tak do samego końca. Gęsta atmosfera mroku oraz niepewności prowadzi nas przez nowe informacje w świecie ludzi gotowych na wszytko, gdzie stawką jest życie pojedynczej jednostki. Historia pisana po męsku, bez owijania w bawełnę a jednak z zaskakującą skrajnością silnych emocji idealnie dopełniających całości. Na prawie czterystu stronach rozegrała się przejmująca opowieść pisana plastycznie i dynamicznie, gdzie każdy ruch postaci wywoływał lawinę nieprzewidzianych konsekwencji. 

Marcin wykonuje kawał dobrej roboty, ale chociaż pracuje w policji to działa na własnych zasadach. Norbert natomiast to gangster, który w zakamarkach Warszawy czuje się jak ryba w wodzie. Nie powinni mieć ze sobą nic wspólnego a jednak ich drogi przecinają się w najmniej spodziewanym momencie, bo poza nimi jest ktoś jeszcze, ktoś kto działa na własną rękę i zagraża wszystkim dookoła. 

Fabuła biegnie dwutorowo, niemal od samego początku pozwalając nam wejść w sam środek umysłu mordercy. To potęguje napięcie, ponieważ w jakiś sposób czujemy się bezradni na to co dzieje się dookoła. I chociaż zazwyczaj ten stan nie jest niczym przyjemnym, w przypadku lektury przemawia w pełni na jej korzyść, pokazując talent autora do manipulacji czytelnikiem oraz jego pełne zaangażowanie w treść. Osobowość mordercy jest intrygująca, ale to nie wszystko co serwuje nam fabuła. Czytamy o policji, która nie zawsze działa wedle wyznaczonych zasad, o świecie gangsterów, wątpliwej moralności czy nawet o poszukiwaniu własnego miejsca w świecie, które kompletnie tego nie ułatwia. To wszystko, mimo niewyobrażalnej bezwzględności, mocno opiera się na wiarygodności, przez co momentami poczuć można jak przez skórę przebiegają dreszcze przerażenia. 

Dobra historia, intensywna w odbiorze, dynamiczna pod względem akcji i złożona jeśli chodzi o kreację bohaterów. Mocna, dosadna, treściwa. Decydując się na "Sztukę upodlenia" nie spodziewałam się tak odkrywczej historii. A jednak autor pozytywnie mnie zaskoczył nie tylko samym pomysłem, ale i wykonaniem, które przełożyło się na kilka wieczorów wybornej przygody. Czytelnikom o mocnych nerwach - polecam!