poniedziałek, 20 lipca 2026

"Trędowata" Helena Mniszkówna

 
"Trędowata" Helena Mniszkówna, Wyd. MG, Str. 594  

 

Historia miłości trudnej, a jednocześnie doskonałej, zmysłowej i duchowo idealnej, a zakończonej tak, jak kończyły się największe romanse wszechczasów: Romeo i Julia czy Tristan i Izolda.

Im jestem starsza tym chętniej sięgam po powieści znane mojej mamie czy babci. To one nauczyły mnie kochać książki, ale pozwoliły bym sama dokonywała wyborów, więc nigdy nie nalegały, abym czytała to co o one uwielbiają. Teraz staram się to zmienić, chcę przeczytać powieści, które je ukształtowały a które - mam nadzieję - na mnie również mocno wpłyną. Cieszę się więc z mody na wznawianie wydań starszych książek, bo w ten sposób mam szansę na to, by łączyć pokolenia.

"Trędowata" to historia znana mi z ekranizacji. Widziałam ją setki razy a jednak nigdy nie pomyślałam, by zdecydować się na powieść. Gdyby nie wznowienie, pewnie dalej nieświadomie uciekałabym od tej lektury a szkoda, bo przyznaję, że jest ona pięknie napisana a historia jest tak urzekająca, że wcale mnie nie dziwi już jej ponadczasowy wydźwięk.

Ona zbyt idealnie nieidealna, on zbyt dobrze usytuowany. Bohaterowie naznaczeni piętnem ówczesnych im czasów, zamknięci w sporach między podziałami, oznaczeni pochodzeniem oraz warstwą społeczną. Mimo wielkiej miłości, która ich połączyła, zbyt silne naciskanie ze strony otoczenia doprowadziło do prawdziwej tragedii. I choć autorka maluje na oczach czytelnika wspaniałych romans będący motywem przewodnim tej powieści to kryjące się tuż pod powierzchnią wartości dopełniając dzieła.

Nie jest to książka idealna i nie będę kłócić się z tymi, którzy zarzucają jej przestoje w fabule czy nudnawe momenty. Niestety i ja zauważyłam nierówność tekstu i czasami po prostu czekałam aż skończy się dana, niewiele wnosząca scena. Trudno, każda powieść ma większe plusy i minusy, tego uniknąć się nie da a ja zafascynowana całokształtem powieści absolutnie nie skreślam jej przez te małe mankamenty. To powieść pisana w innych czasach, w innym stylu, z innymi, konkretnymi przekonaniami, więc różni się od współczesnej literatury którą znamy a to może być po części jej słabym punktem. A szkoda, bo wciąż uważam, że to zachwycająca historia miłości, która wzrusza do łez i na pewno będzie bliska mojemu sercu równie dobrze co moim najbliższym.

"Trędowata" to szlacheckie dwory, wystawne bale, intrygi, plotki i ludzka duma. To opowieść o dziewczynie pięknej, ale uznanej za trędowatą przez jej pochodzenie. To mezalians, który doprowadził do tragedii, ale i również przepiękna, ponadczasowa powieść o miłości silniejszej niż uprzedzenia. Mimo, że oglądając wiele razy film wiedziałam co czeka mnie w fabule i tak czułam się jakbym pierwszy raz trzymała tą historię w swoich dłoniach, bo książka zawsze będzie lepsza niż film a szczególnie ta - odrobinę melodramatyczna, ale za to piekielnie prawdziwa.

niedziela, 19 lipca 2026

"Miłość na pełny etat" Patrycja Fidelus

 
"Miłość na pełny etat" Patrycja Fidelus, Wyd. Czwarta Strona, Str. 367
 

W mieście, gdzie każda uliczka opowiada historię o miłości, Natalia musi napisać własną. 

 

Trudno jest odnaleźć się w życiu, które zaskakuje na każdym kroku. Mimo pewnych założeń i mimo determinacji w drodze do celu wciąż czujemy się zaskoczeni przewrotnością losu. 

Przekonała się o tym główna bohaterka powieści Patrycji Fidelus, która wykreowana na wzór każdej z nas, była idealnym przykładem człowieka szukającego własnego miejsca w świecie. Ta opowieść porwała mnie od pierwszych stron, zaskakując swoją trafnością w stosunku do podjętych tematów oraz konfrontacją z otaczającym na światem. Mocno obyczajowa, z nutą romantycznego wydźwięku, plastyczna, przyjemna dla wyobraźni, ale przede wszystkim szczera, otwarta na czytelnika, świadoma podejmowanych przez bohaterów kroków oraz związanych z tym potencjalnych konsekwencji. 

Natalia miała jasne zasady wypracowane przez lata. Zranione serce pozwoliło uniknąć jej kolejnych rozczarowań i skupić się na zawodowej karierze. W tej sposób weszła po szczeblach na sam szczyt dziś zajmując stanowisko dyrektorki międzynarodowego banku z siedzibą w Rzymie. Nie spodziewała się jednak, że demony przeszłości powrócą z podwójną siłą, gdy na jej drodze ponownie stanie Andrea, mężczyzna, który już raz złamał jej serce. 

Urokliwa, pełna pozytywnych emocji, niosąca nadzieję na lepsze jutro. Piękna powieść, której strony praktycznie przerzucają się same a my specjalnie przeciągamy czytanie, by delektować się wszystkim jak najdłużej. Z jednej strony obserwujemy losy wspaniale wykreowanych bohaterów, szczerych w swoich działaniach, ludzkich i wiarygodnych, z drugiej wędrujemy uliczkami Rzymu i czujemy się jak na wakacjach. Dorzucamy do tego sporą dawkę tajemnicy związaną z osobą Andrea, jego niewypowiedziane słowa wiszące w powietrzu i mamy mieszankę pełną silnych, skrajnych emocji, która smakuje wybornie. Autorka zamknęła w jednej fabule wiele nietuzinkowych motywów, na bazie zwykłej historii zbudowała powieść złożoną z wielu elementów i tym samym oczarowała czytelnika, wyprawiając go w drogę, którą pokonywał z rosnącą przyjemnością. 

To opowieść o życiu, jego wzlotach i upadkach. O miłości, pełnej nieporozumień, ponieważ zapominającej o rozmowie. "Miłość na pełny etat" jest swojego rodzaju lekcją pozwalającą uniknąć pewnych błędów oraz wyciągnąć własne wnioski. Jednak jest to przede wszystkim pięknie napisana książka, błyskotliwa, inteligentna, idealna do poczytania późnym popołudniem, gdy codzienne obowiązki przestają mieć znaczenie a my możemy pozwolić sobie na popuszczenie wodzy wyobraźni. Gwarantuję, że nie pożałujecie wyboru lektury!