sobota, 3 października 2026

"Kobiety wzdychają częściej" Agata Przybyłek

 
"Kobiety wzdychają częściej" Agata Przybyłek, Wyd. Czwarta Strona, Str. 404

 
 Jeżeli myślicie, że bycie mężatką jest proste, to jesteście w błędzie!  

Bardzo lubię książki Agaty. Jest w nich świeżość, radość, doskonale umilają czas i zajmują na długie godziny. Jeszcze ani jedna historia, jaka wyszła spod jej pióra mnie nie rozczarowała. I choć pomijając powieść "Bez ciebie", autorka stawia przede wszystkim na komedie, to nie boi się między wierszami poruszać codziennych problemów.

Historia "Kobiety wzdychają częściej" to kontynuacja książki "Takie rzeczy tylko z mężem", chociaż osobiście uważam, że obie lektury można spokojnie czytać osobno. Oczywiście są ze sobą połączone bohaterami, ale ich perypetie są tak rozmaite, że stanowią odrębne wyzwania dla czytelnika. Zuzanna, główna bohaterka obu książek jest osobą niesamowicie sympatyczną i pomysłową, a jej tendencja do pakowania się w kłopoty sprawia, że po prostu nie da się przejść obok jej postaci obojętnie. To bohaterka z  krwi i kości, bardzo mocno przypominająca każdego z nas - ma rysy postaci nieidealnej, człowieka jak każdy inny, który stara się ratować swoje życie, gdy to wali się na całego lub chwytać ulotne chwile szczęścia, gdy pojawia się taka okazja. Zuzanna jest po prostu odzwierciedleniem każdego z nas, umożliwia nam utożsamienie się z jej postacią i zmienieniem się miejscami, choćby na krótką chwilę.

Autorka ma talent do kreowania scen z życia wziętych, z dużym poczuciem humoru. I to w dodatku smacznym, takim który wywołuje szczery uśmiech, a miejscami nawet śmiech. Niewiele osób tak potrafi, bo nie łatwo jest przekazać komizm sytuacji w postaci wydarzeń interpretowanych przez każdego na swój sposób. W przypadku perypetii Zuzanny zabawa jest o tyle sympatyczna, że do tego wszystkiego dochodzą jeszcze rozterki miłosne. W roli głównej występuje aż trójka mężczyzn, która miesza naszej głównej bohaterce w głowie i jak na złość - mieszka z nią pod jednym dachem. Zabawa jest przy tym przednia, bo każdy z panów ma swoje do dodania i wie wszystko najlepiej, a charaktery mają różne i to kształtuje ich na indywidualne postacie. 

Właściwie, jeśli przyjrzeć się bliżej, to fabuła nie jest szczególnie wymagająca - ot niecodzienne losy zwykłych ludzi, którzy pechowo znaleźli się w niecodziennej sytuacji. Ale uroku wydarzeniom nadaje spora ilość wątków, dopracowanych (oczywiście!) i bardzo pomysłowo rozwiniętych. Czytając strona po stronie nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że choć jest to bardzo lekka i sympatyczna powieść obyczajowa z zabarwieniem nutu komedii i nawet odrobiny romansu, to wciąż mamy do czynienia z historią o pewnym przesłaniu. Nie zawsze zwykłe życie może poruszać się z góry ustalonymi schematami i tylko nasze decyzje wpływają na to, jak potoczą się dalsze wydarzenia.

Dla mnie powieści Agaty są idealnym lekarstwem na smutne dni i każda po kolei dumnie prezentuje się na półce. Od niedawna do grona jej powieści dołączyła najnowsza, czyli "Kobiety wzdychają częściej", równie dobra co poprzednie, zabawna i pełna uroku. Do takich powieści naprawdę chce się wracać, bo mamy poczucie, że na pewno nas nie zawiedzie. Nie pozostaje mi nic innego, jak czekać z utęsknieniem na kolejne książki autorki. Tymczasem nową historię - polecam!

czwartek, 1 października 2026

"Jej sekret" Nicole Trope

 
"Jej sekret" Nicole Trope, Wyd. Filia, Str. 352

 

Co się wydarzy, gdy nagle po dwudziestu ośmiu latach twój sekret wyjdzie na jaw? 

 

Nicole Trope doskonale radzi sobie z thrillerami psychologicznymi. Czytasz opis z okładki, myślisz sobie, że to kolejna powieść z powielonymi schematami a następnie otwierasz powieść i przepadasz na długie godziny. 

W tej historii króluje atmosfera. Napięcie sięga zenitu, mrok stoi za bohaterami a my z przyjemnością rozkładamy ich sylwetki na czynniki pierwsze, bo przecież o to w tym wszystkim chodzi. Przyglądając się każdemu z osobna wnikamy w motyw toksycznej relacji, skrajności tego co pokazujemy a tego co skrywamy wewnątrz siebie oraz samej zemsty, która nie cichnie nim nie powie ostatniego słowa. Gra pozorów oraz silnych emocji stawia pod znakiem zapytania nasze zdrowe zmysły, ponieważ okazuje się, że wstępne założenia nijak mają się wobec ekscytującego finału. 

Rachel wypracowała sobie życie o jakim marzyła. Cudowna córeczka, kochający mąż. I demony, które nie cichną mimo zamknięcia ich w najdalszym punkcie podświadomości. Niespełna trzydzieści lat temu wydarzyło się coś co zaważyło na szczęściu bohaterki. Dziś prawda prosi o jej ujawnienie. Tylko czy wszyscy są gotowi na to, by udźwignąć konsekwencje popełnionych czynów? 

 Przeszłość łączy się z teraźniejszością a my z zapartym tchem łączymy wszystkie kropki. Błędy popełnione dawniej dziś dopraszają się o uwagę i pokazują jak z chaosu kontrolowanego przez autorkę wyłoni się prawdziwa rodzinna tragedia. Kilka perspektyw oraz różnych narracji pozwoli nam wdrożyć się w temat na licznych płaszczyznach oraz postawić się na miejscu nie tylko tych skrzywdzonych, ale i tych, którzy perfekcyjnie manipulują. Mimo stosunkowo wolnego tempa akcja nieustannie intryguje, momentami wręcz zmuszając nas do zatrzymania, gdy na pierwszym planie pojawiają się trudne tematy patologi rodzinnej i przemocy. Wołanie o pomoc zderza się ze ścianą i tak rodzi się wstęp do prawdziwej katastrofy. Autorka nie bawiąc się w półśrodki pokazuje toksyczne środowisko dorastania małej dziewczynki i porusza wiele ważnych kwestii, które wydają się niezauważone pośród innych, prywatnych spraw. To porusza w tej powieści najmocniej, ale cała opowieść jest piekielnie emocjonalna i szczera, dojrzała oraz inteligentna, nawiązująca do siły drzemiącej w człowieku, który w końcu osiągnie stan determinacji do walki o własne miejsce w świecie.

Trudna przeszłość, nawarstwiające się tajemnice oraz walka bohaterów o utrzymaniu się na powierzchni sprawiają, że od książki trudno się oderwać. To opowieść o toksycznych więziach, o zagrożeniu, które nigdy się nie kończy. Nicole Trope perfekcyjnie bawi się formą thrillera psychologicznego i łącząc brutalność z zaskakującą czułością pozwala nam w pełni zaangażować się w jej najnowszą historię. Można wyciągnąć z tej lektury, szczególnie z epilogu, kilka ważnych kwestii, ale o tym muście przekonać się już sami.