niedziela, 3 maja 2026

"Wampir" Władysław Stanisław Reymont

 
"Wampir" Władysław Stanisław Reymont, Wyd. MG, Str. 300
 

Zimowy, spowity we mgle, unurzany w błocie, pełen kontrastów, nędzy i bogactwa Londyn początku XX wieku.  

 

Nie tylko "Chłopi" są wyznacznikiem prozy autora, choć na pewno najczęściej przywoływane w pierwszej kolejności. A jednak zagłębiając się mocniej w temat dostrzeżemy książki równie pasjonujące, równie intensywne pod względem klimatu. 

Autor opisuje Londyn będący jednym z kluczowych bohaterów. To tutaj rozgrywa się intrygująca akcja z mocnym, momentami wręcz mrocznym klimatem. Wydaje się, że mieszkający tutaj ludzie zdolni są do wszystkie a ich działania nie zawsze idą w parze z kwestiami moralnymi. Reymont buduje napięcie, dawkuje informacje, zmierza w tylko sobie znanym kierunku, by dopiero później wyjaśnić swój pomysł i zaskoczyć przebiegiem wydarzeń. W tym wszystkim swoją rolę odegra oczywiście pewien zagubiony bohater, który stojąc w konfrontacji serca i rozumu nie będzie wiedział jakie decyzje ostatecznie podjąć. 

Zenon wydaje się mieć obsesję na punkcie Daisy. Nie wie w jaki sposób mógłby zdobyć na jej temat więcej informacji. Tak trafia na drogę seansów spirytystycznych i zjawisk trudnych do wyjaśnienia. Mieszanka wybuchowa gotyku, thrillera, romansu, będąca czymś zaskakującym, dającym do myślenia, wymykającym się wszelkim schematom. Podążająca tropem wampiryzmu, ale czy na pewno w formie jakiej spodziewał się bohater? 

Tytułowy wampir to postać złożona, idealna do głębszej analizy. Tym mocniej intrygująca, gdy dowiemy się, że pisana na podstawie silnej autobiografii. Bardzo dużo jest analizy psychologicznej, wiele niewiadomych i pytań na które nie łatwo znaleźć odpowiedź, ale wydaje się, że właśnie to jest kwintesencją fabuły. Snując się pomiędzy duchami będącymi zjawiskiem konsekwencji wyborów bohatera dostrzegamy to co ukryte, wyciągamy własne wnioski, mamy pewne teorie, ale ostatecznie i tak najwięcej dowiadujemy się z bogatych opisów próbujących jak najdokładniej przedstawić granicę jawy i snu. To Reymont w innym wydaniu, ale smacznym, nietypowym, zdecydowanie wartym uwagi. 

Na pewno nie jest to propozycja dla każdego, ponieważ wymaga czasu, zaangażowania i chęci. Jeśli jednak lubicie podobne historie, znajdziecie tutaj zaskakującą ilość ciekawych aspektów. To mroczna analiza duszy człowieka pełnego sprzeczności, który chciałby, by w jego życiu wszystko było dobrze, ale nie wie jak poukładać puzzle, które otrzymał. Nie do końca rozumiesz co się dookoła dzieje, ale i tak dobrze się bawisz. 

piątek, 1 maja 2026

"Alfa" Grzegorz Brudnik

 
"Alfa" Grzegorz Brudnik, Wyd. Filia, Str. 528
 

Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Do czasu.

 

Jak to dobrze, że możemy pochwalić się przeróżną paletą charyzmatycznych polskich autorów, których powieści wybijają się spośród tłumu. Autorów pomysłowych, błyskotliwych i piszących tak, że nie można się oderwać! Do tej elity bez wątpienia należy Grzegorz Brudnik a swoją najnowszą książką podbija stawkę. 

Zazwyczaj wybieram powieści kryminalne, w których prowadzącymi sprawę są zwykli ludzie. A jednak w tym przypadku komisarz postawiony na pierwszym planie koncentruje pełną uwagę czytającego. Jego wiarygodnie wykreowana, złożona postać zachęca do głębszej analizy a emocje z nią związane szybko pozwalają nam nawiązać nić porozumienia. W takim towarzystwie zostajemy wprowadzeni w sam środek nieprzewidywalnej gry potęgowanej mrocznym klimatem oraz gęstniejącym napięciem, więc z zachwytem przerzucamy kolejne strony, by w końcu odnaleźć prawdę. 

Trudno jest opisać fabułę, aby nie zdradzić podstawowych informacji. W tej rozgrywce wszystko ma bowiem swoje znaczenie. Podążając po nitce do kłębka obserwujemy bogaty, wielowątkowy proces w pełni angażujący naszą wyobraźnię i ukazujący jak przeszłość oraz wiejskie wierzenia potrafią wpłynąć na proces myślenia. Co z tym wszystkim będą miały przekazywane miejskie legendy oraz wspominane po cichu czarownice? O tym musicie przekonać się sami! 

Trzeba przyznać, że autor ma doskonałe wyczucie i wie gdzie oraz kiedy tupnąć nogą, żeby wywołać największe zamieszanie. Czytasz sobie spokojnie o wszystkich wypadkach, łączysz fakty, doszukujesz się tego co ukryta pomiędzy wierszami a tu bum!, ni z tego, ni z owego akcja zmienia bieg, bohaterowie nagle wylewnie ujawniają nowe informacje i niby z zachwytem podejmujesz ten trop, by za moment trafić na ślepy zaułek. Uwielbiam takie kręte fabuły! Jednak tylko autor o odpowiednim literackim wyczuciu potrafi wszystko posklejać w sposób tworzący spójną, ekscytującą, emocjonalną całość. Brudnik robi to rewelacyjnie, bawi się z czytelnikiem w grę, której zasady zna tylko on i podsyca nasz apetyt na więcej. Z jednej strony delektujemy się dynamiczną fabułą, z drugiej analizujemy decyzje bohaterów, z trzeciej pocieramy ramiona, gdy zimne mazurskie powietrze dostaje nam się pod ubrania. Autor stawia na podszepty, pokazuje sytuacje z różnych perspektyw i udowadnia ile człowieka jest w człowieku, gdy stanie on oko w oko z prawdziwym zagrożeniem. 

To niepokojąca opowieść, w której wszystko może się wydarzyć. Polecam wcześniejszej sięgnąć po pozostałe książki z komisarzem Lichym, ponieważ jego postać budowana jest jako całokształt (chociaż pojedyncze tomy w postaci samej kryminalnej przygody również warte są uwagi). Fani gatunku nie poczują się rozczarowani, docenią natomiast styl i pomysłowość autora, który z książki na książkę wydaje się wypadać (o ile to tylko możliwe) jeszcze lepiej. Bardzo dobra historia, bardzo dobry klimat, bardzo dobra podstawa do tego, by zaszyć się z lekturą gdzieś poza codzienne obowiązki i pozwolić wciągnąć się w wir wydarzeń.