środa, 11 marca 2026

"Kryształowy deszcz" Marek Stelar

 
"Kryształowy deszcz" Marek Stelar, Wyd. Filia, Str. 400

 

Kiedy mówią ci, że jesteś sam przeciw wszystkim, uważasz, że masz jeszcze szansę. 

 

Seria z kriminalinspektorem Eilhardem Kurtzem zaczęła się z przytupem. Zastanawiałam się więc jak dalej potoczą się jego losy i czy kolejne przygody będą równie ekscytujące. Okazało się, że niezawodny Marek Stelar nie tylko podwyższył poprzeczkę, ale i przeskoczył ją z zapasem.

To nie jest taki typowy kryminał a powieść mocno rozbudowana, wielowątkowa, intensywna w swojej formie i jednocześnie bardzo inteligentna. Sięga dalej poza zbrodnię, mocno kombinuje w zagadce, by jej rozwiązanie nie przyszło nam zbyt łatwo, bawi się retro formą a wszechobecny mroczny, gęsty klimat pięknie dopełniał dzieła. Autor snuje fabułę na bazie domysłów, pozostawia tropy, którymi podążamy i jednocześnie kreuje bohaterów, których z przyjemnością rozkładamy na czynniki pierwsze. Czterysta stron w ten sposób czyta się w oka mgnieniu a jedynym mankamentem wydaje się apetyt na więcej i potrzeba kontynuacji serii. 

Przenosimy się do roku 1938, obserwujemy poczynania III Rzeszy, czujemy na sobie nadchodzącą powoli zimę. Nazistowska ideologia narzuca własne zasady co utrudni prowadzenie śledztwa w sprawie zamordowanego emerytowanego generała. Gwiazda Dawida wydrapana na ścianie ofiary będzie sygnałem do niełatwych działań a tajemnicza organizacja całkowicie przewartościuje wstępne założenia. Berlin stanie w obliczu rytualnych morderstw a nad mieszkańcami wisieć będzie widmo wielkiego przerażenia.  

Fabuła bazuje na dwóch kluczowych wątkach: pościgu za mordercą oraz historii dodającej całości wiarygodności oraz potrzebnych detali. Autor opisuje wiele ważnych kwestii inspirowanych prozą życia, pisze o polityce, sprawach społecznych, o zmianach zachodzących na przestrzeni lat. To pomaga mu postawić bohatera na skraju trudnych wyborów, opowiedzenia się po stronie tego co wypada lub tego co czuje, gdy system narzuca odgórnie trudne do zaakceptowania wartości. Pamiętajmy, że akcja rozgrywa się w czasach III Rzeszy, gdzie wolność indywidualnej jednostki nie była tak szeroko rozumiana jak w dzisiejszych czasach a sam Eilhard powinien reprezentować sobą prawidłowe przykłady. My natomiast z zachwytem czytamy o przełamywaniu barier, o podążaniu własną drogą, o pościgu za sprawcą z przekonaniem, że należy pytać tam gdzie nie wolno a każdy błędny krok doprowadzi do zguby. Stelar po mistrzowsku zbudowało napięcie i równie wybitnie przebił je w najmniej spodziewanym momencie. 

Bogate tło historyczne, mnogość wątków oraz skrajne, silne emocje, przełożyły się na adrenalinę podsycaną nieustannymi mylnymi tropami. Zabawa była przednia podczas przerzucania kolejnych stron, bohaterowie intrygowali swoimi zachowaniami a styl autora pobudzał w mojej wyobraźni barwne, żywe sceny. Pierwszy tom serii bardzo miło mnie zaskoczył, natomiast kontynuacja podbiła znacznie poziom, pokazując niekwestionowany talent Stelara oraz jego bystre postrzeganie świata. 

wtorek, 10 marca 2026

"Rudowłosa z Auschwitz" Nechama Birnbaum

 
"Rudowłosa z Auschwitz" Nechama Birnbaum, Wyd. Poradnia K, Str. 344

 

Mówiono jej, że rude włosy to przekleństwo i że zginie w Auschwitz. 

 

Trudna powieść o trudnych czasach napisana w iście epickim stylu. Koncentruje naszą uwagę wokół silnych emocji i nie wypuszcza z ramion na długo po zamknięciu ostatniej strony.

Trzeba przyznać, że spośród obozowych książek powyższy tytuł wskakuje na wyższy poziom. Do tej pory czytaliśmy bowiem o wszechobecnej tragedii, o smutku, rozgoryczeniu i bezsilności, i owszem, to wszystko jest tutaj obecne, ale autorka w mrokach przeszłości doszukała się również tych bardziej budujących, motywujących przesłanek. Na bazie kreacji głównej bohaterki zakreśliła siłę oraz determinację, postawiła przed nami wzór do naśladowania, jednocześnie pisząc książkę, która przenika do serca i rozumu w zaskakująco szybkim tempie. 

Obserwujemy losy osiemnastoletniej Rachie, która w roku 1944 za sprawą bezwzględnych nazistów szybko uczy się jak przetrwać. Wyrwana z przyjemnego życia, które znała trafiła do prawdziwego piekła na ziemi. I nic nie wskazywało na to, że będzie lepiej. A jednak silą woli, przez przekonanie do prawa życia jak każdy zwyczajny człowiek, młoda bohaterka podjęła wyzwanie, jedno, drugie, wszystkie po kolei, by mimo niepewnego jutra zawalczyć o swoje miejsce na ziemi. 

Fabuła jest poruszająca, ponieważ oparta na prawdziwych wydarzeniach. Birnbaum czerpiąc inspiracje z doświadczeń swojej babci odwzorowała z dokładnością wszystkich szczegółów serdeczność żydowskiej rodziny, więź wytworzoną przez wzajemne zaufanie oraz miłość a także panujące w ich domu zwyczaje. To zbliża do nich czytelnika i jeszcze mocniej wstrząsa, gdy wkracza pomiędzy nich śmierć. Sielanka szybko ustępuje miejsca obozowej rzeczywistości opisywanej z subiektywnej perspektywy młodej bohaterki, która przeszła przez okrucieństwo trzech obozów, doświadczyła bólu marszu śmierci i pożegnała przyjaźnie, które w sercu dramatu dawały siłę do dalszej walki. Nie była to zatem łatwa przygoda, ale nie żałuję ani jednego przeczytanego słowa, ponieważ tak wiele nauczyłam się na bazie losów Rachie i jej wielkiej charyzmy, że powrócę do tej książki zapewne jeszcze nie jeden raz. 

To opowieść o nierównej walce z demonem w ludzkiej skórze. Człowiek człowiekowi zgotował los jakiego nikt się nie spodziewał i chyba ten przełamany kontrast w przypadku fabuły wywołuje największy szok. Jednak należy przyznać, że Nechama Birnbaum wykazała się wielką delikatnością, zaskoczyła emocjonalnym i szczerym stylem a także zatrzymała mnie na dłużej świadomością, że wszystko o czym pisała było poparte prawdziwym życiem. Na ponad trzystu stronach obozowa lektura zmieniła się w obraz horroru w jakim nikt nie chciałby brać udziału będąc największą przestrogą, by nigdy nie powtórzyć czegoś podobnego.