niedziela, 11 października 2026

"Idź, postaw wartownika" Harper Lee

 
 "Idź, postaw wartownika" Harper Lee, Tyt. oryg. Go Set a Watchman, Wyd. Rebis, Str. 364

 

 Ponowne spotkanie z bohaterami powieści "Zabić drozda". 

 

"Zabić drozda" to jedna z najważniejszych dla mnie powieści. Przyznaję, że bałam się kontynuacji i długo wstrzymywałam się przed lekturą. Nie sądziłam, że cokolwiek dorówna tak wybitnemu dziełu. A jednak idąc za ciosem sięgnęłam po nowe wydanie i nie żałuję swojego wyboru.

Nie sądzę jednak, aby można było stawiać ze sobą te książki na równi. Dla mnie to dwie odrębne historie, które dzielą lata, zarówno pod względem fabularnym jak i samego wydania. Nie dopatrywałam się ciągu dalszego ukochanej historii a po prostu nowej perspektywy oferowanej przez Lee. I tutaj wszystko zagrało, ten sam styl, to samo poetyckie przedstawienie fabuły oraz bohaterów. Inne wartości związane z okresem dojrzewania, kształtowania charakteru, innym patrzeniem na świat jako dorosła osoba a co za tym idzie odpowiednie przełożenie na realia pędzącego świata.

Nasza bohaterka ma już dwadzieścia sześć lat i wraca z Nowego Jorku w rodzinne strony, wprost do Alabamy. Jean Louise Finch jest inną postacią, bardziej świadomą, ale jednocześnie tak samo bystrą oraz inteligentną dziewczyną otwartą na wszelkie doświadczenia Jej historia pokazuje drogę ku konfrontacji rzeczywistości ze wspomnieniami, gdy spotyka się z rodziną oraz dawnymi przyjaciółmi. Nie zbraknie również samego Atticusa, pokonanego przez wiek, którego kreacja i poglądy okazały się najbardziej intrygujące, gdy przyszło postawić na równi dziecięce ideały z nową perspektywą. 

Fabuła spokojnie płynęła własnym rytmem, nigdzie się nie spieszyła, momentami przystawała na chwilę przy danym bohaterze. Jednocześnie ani przez moment nie była dla mnie nużąca. Nostalgiczna, klimatyczna, pisana na bazie wartości pokonujących czas i miejsce, pokazała ogrom wyobraźni autorki, jej bystre postrzeganie świata oraz lekką rękę do kreacji charyzmatycznych, bardzo złożonych bohaterów. Konkretne treści stały na równi z wątkiem psychologicznym, nasza uwaga bowiem skupiała się na wyrażanych przez bohaterów zasadach i etykach oraz przekonaniu, że to co nabyte w dzieciństwie czasami boleśnie zmienia się przez lata własnej drogi. 

Wiele jest skrajnych opinii na temat tej powieści. Dla mnie to lektura, obok której nie mogłam przejść obojętnie jako czytelnik zakochany w "Zabić drozda". Ważna historia na swój sposób uzupełniająca pewne luki, ale przede wszystkim odrębna opowieść o dorastaniu, wewnętrznych zmianach oraz kształtowaniu własnych poglądów. Ten sam niezawodny styl autorki, ta sama niezachwiana siła treści i emocje, których nie da się nie zapomnieć.

sobota, 10 października 2026

"Przyjaciółki" Natalia Sońska, Agata Przybyłek

"Przyjaciółki" Agata Przybyłek, Natalia Sońska, Wyd. Czwarta Strona, Str. 336

"Przestań prawić jej morały [...]. Nie wiem czy zauważyłeś, ale twoja córka już od kilku lat jest dorosła."

Lubicie duety autorskie, kiedy ulubieni autorzy łączą swoje siły i piszą wspólną książkę? Sama dopiero po raz drugi zmierzyłam się z podobnym projektem i jeszcze nie wyrobiłam sobie konkretnego zdania na ten temat, ale jeśli byłyby to książki tak dopracowane jak "Przyjaciółki" to chętnie przeczytam inne.

Znam twórczość obu pań i jeśli się nie mylę czytałam wszystkie ich książki. Dlatego zdecydowałam się właśnie na tą lekturę, bo wiedziałam na co stać autorki i byłam bardzo ciekawa jak wypadną w duecie. Czy podołały wyzwaniu? Myślę, że tak, bo napisały historię opartą na pięknej przyjaźni, której wielu czytelników może pozazdrościć głównym bohaterkom.

Każdy rozdział przybliża czytelnikowi danego bohatera, bo nie jest łatwo prowadzić fabułę opartą na bliskiej relacji czwórki bohaterów - Anny, Ludmiły, Piotra i Kamila. Dwa związki zamknięte na stronach tej książki stoją na granicy rozpadu jednak różnią się od siebie problemami. W momencie gdy jedna z par zmaga się z próbą utrzymania i poskładania tego co wydaje się z góry stracone, druga na własne życzenie prosi się o rozstanie. Ktoś ucierpi na tym wszystkim, ale nie wydaje się by bohaterowie myśleli o sobie nawzajem, bo wewnętrznie przeżywają swoje własne dramaty i zamykają się w ścianach swojego umysłu na cierpienie drugiej osoby.

Anna i Ludmiła to bohaterki, które stanowią centralny punkt powieści. Poznały się na studiach a dziś są przyjaciółkami na śmierć i życie. Wzajemnie ratują się z opresji i wypłakują się do telefonu gdy wymaga tego okazja. Nić przyjaźni łącząca dwie kobiety jest w tej powieści doskonale pokazana, bo przedstawia zależność między bohaterkami - jeśli jedna cierpi, druga również nie czuje się z tym dobrze. Dlatego gdy ich życie zaczyna walić się z kretesem obie dostrzegają w sobie pocieszenie i razem próbują się wspierać. Nie jest to jednak łatwe, bo czasami na własne życzenie proszą się o kłopoty. Miłka na służbowym wyjeździe poznaje mężczyznę, który miesza jej w głowie. Przez niego zaczyna wątpić w swój szczęśliwy związek. Z kolei u Ani też nie dzieje się najlepiej. Jej małżeństwo wydaje się już stracone, ale mimo wszystko kobieta nie potrafi żyć bez ukochanego. Czy jest z tej sytuacji idealne rozwiązanie?

Obie autorki mają doświadczenie w pisaniu historii lekkich i przepełnionych mnóstwem romantycznych emocji. Jednak ich wszystkie książki były bardziej pozytywne niż ta, którą obecnie czytałam. A jednak "Przyjaciółki" w pewien sposób przekazują czytelnikowi pozytywne emocje wiążące się z rozwiązaniem pewnych spraw. Jakich? Nie zdradzę Wam nic więcej, bo nie będziecie mieli satysfakcji z lektury. Mogę jednak śmiało napisać: to słodko-gorzka opowieść o życiu, napisane ze szczerością i rozwagą. To ciekawa powieść obyczajowa utrzymana w tonacji dramatów rodzinnych a jednak z promykiem nadziei. Warto podarować tą powieść swojej przyjaciółce by bez słów pokazać jej jak duże znaczenie ma przyjaźń.