czwartek, 30 listopada 2023

"Kot, który nauczał zen" James Norbury

"Kot, który nauczał zen" James Norbury, Tyt. oryg. The Cat Who Taught Zen, Wyd. Albatros, Str. 176


Nowa podróż ku mądrości i wewnętrznej równowadze.


Była już Chłopiec, kret, lis i koń a także Podróż. Wielka Panda i Mały Smok, więc dziś przyszedł na kolejną treściwą przypowieść, czyli Kot, który nauczał zen. Książka utrzymana w podobnym tomie imponuje zakresem mądrości i pokazuje czytelnikowi, że świat to naprawdę piękne miejsce.

James Norbury to bystry obserwator świata. Jego historie zawsze przywołują wiele pozytywnych emocji a także szczere łzy wzruszenia, ponieważ sięgają po to co prawdziwe i ważne dla drugiego człowieka. Warto zdecydować się na lekturę w momencie całkowitego wyciszenia, kiedy żadne obowiązki nie będą odciągały naszej uwagi, ponieważ fabuła dedykowana jest czytelnikowi w każdym wieku, ale to co wyczytać można między wierszami wychwyci tylko wprawne oko gotowe na przyjęcie sporej dawki ponadczasowych wartości.

W pięknych słowach i za sprawą trafiających do serca i umysłu ilustracji pewien Kot, uczony w filozofii zen, pokazuje nam co tak naprawdę liczy się w życiu. Mówi o ludzkich potrzebach, wewnętrznym egoizmie, o dążeniu do posiadania rzeczy materialnych, które w żadnym wypadku nie dają szczęścia. Kot wyrusza w drogę, by odnaleźć drzewo, które według plotek w swoich konarach skrywa harmonię oraz zrozumienie. Zostawia za sobą miasto, wkracza do lasu i poznaje nowych przyjaciół, którym opowiada indywidualne historie, obdarowując ich cennymi lekcjami. Jednak w pewnym momencie Kot również coś zrozumie, coś bardzo ważnego, coś zupełnie nie związanego z drzewem do którego zmierza...

Charlie Mackesy czy James Norbury starają się uderzyć w ludzkie nuty czytelnika. Odsłaniają przed nami to co najważniejsze, pozwalają spojrzeć z dystansem na niektóre problemy. Przypowieści opowiadane przez Kota to warte zapamiętania morały, które pięknie odnajdują miejsce we współczesnym świecie a sens płynący z całej przygody, harmonia, spokój oraz zrozumienie potrzebne są nam bardziej niż przypuszczamy. 

"Kot, który nauczał zen" chwyta za serce. Okazuje się, że w prostych słowach, za sprawą pięknych ilustracji, nasza wyobraźnia potrafi działać na najwyższych obrotach. To piękna książka, którą warto sprezentować bliskim nam osobom lub nawet sobie samemu, ponieważ nie jest historią na raz a lekturą do której się powraca, która za każdym razem uczy nas czegoś nowego. Warto więc postawić ją na swojej półce i zaglądać do niej w odpowiednim momencie.

"Wiek zła" Deepti Kapoor

"Wiek zła" Deepti Kapoor, Tyt. oryg. Age of Vice, Wyd. Albatros, Str. 544


Epicka opowieść o potężnej indyjskiej rodzinie mafijnej, znienawidzonej przez jednych, uwielbianej przez innych i budzącej lęk u wszystkich.


Wypatrywałam premiery "Wieku zła" w wielkim napięciu. Wszystko mówiło mi, że to lektura stworzona dla mnie, ale przekonać się mogłam o tym ostatecznie tylko samemu mierząc się z treścią. Deepti Kapoor z przytupem wkroczyła na literacki rynek i zapowiedź jej dzieła już od początku niosła posmak imponującej fabuły. Czy tak było w rzeczywistości? Zdecydowanie!

Dawno nie czytałam tak błyskotliwej historii, złożonej, wielowarstwowej i pełnej ukrytych znaczeń. Owszem, pojawiło się kilka perełek, ale nie tak mocno wyróżniających się z tłumu jak powyższa lektura, która na pierwszy rzut oka wydaje się właściwie bardzo niepozorna. Wystarczy jednak przeczytać pierwsze kilka strony, aby docenić kunszt autorki i jej zamysł, który prowadzi nas przez całą fabułę, wprowadza na scenę licznych charyzmatycznych bohaterów (zarówno na pierwszym, jak i drugim planie) oraz zatopić się w świecie nowych zasad, prezentowanych wartości oraz poznać na własnej skórze smak silnych emocji.

To przejmująca powieść, mroczna, intensywna oraz piekielnie klimatyczna. Przenika do krwi, sprawia, że czytelnik przesiąka pojawiającymi się wzorcami postępowania a  także z rosnącym zainteresowaniem mierzy się z kontynuowanymi tradycjami. Przenosimy się bowiem do Indii i poznajemy członków zamożnego oraz jakże skorumpowanego rodu Wadia. Rozpieszczony Sunny, jego bezwzględny i apodyktyczny ojciec Bunty a także okrutny wuj Vicky władają całym przestępczym półświatkiem. My natomiast obserwujemy jak kończą ci, którzy związali się z tą rodziną i próbowali ułożyć sobie życie pod dyktando walki z zasadami. Ochroniarz Sunny'ego przegrał swoją bitwę, a co będzie z Nedą, młodą dziennikarką?

O tym przekonacie się sięgając po lekturę, która na ponad pięciuset stronach rozgrywa spektakl moralności. Połączenie wątków oraz literackich motywów sprawia, że przez fabułę po prostu się płynie, z fascynacją obserwując wszystko co dzieje się dookoła: od kryminału, przez thriller, romans na powieści obyczajowej czy sadze rodzinnej kończąc. Ten kontrolowany przez autorkę chaos budzi wiele pytań, zmusza nad do wejrzenia w głąb siebie i próbie postawienia na miejscu bohaterów, ale ta interakcja z czytelnikiem to najlepsze co może się przydarzyć, ponieważ cały czas czujemy się obecni na miejscu akcji.

Sięgając po "Wiek zła" czułam, że to będzie dobra lektura, ale nie spodziewałam się, że wypadnie aż tak dobrze. To intensywna opowieść o szybkim życiu i jeszcze szybszych konsekwencjach. Pokazuje jak zmieniają się postacie pod wpływem przeżytych doświadczeń, jak pracuje umysł człowieka pozbawionego moralności a także wyznacza nowe granice, których przekraczanie wiązać się będzie z konkretnymi następstwami. Deepti Kapoor wskakuje na miejsce moich ulubionych autorów i gwarantuje moc atrakcji jakich na próżno szukać w innych powieściach.

środa, 29 listopada 2023

"Córka kości" Andrea Stewart

"Córka kości" Andrea Stewart, Tyt. oryg. The Bone Shard Daughter, Wyd. Fabryka Słów, Str. 490


Chcesz żyć w takim świecie? Oczywiście, że nie.


Zapowiedź powieści Andrei Stewart była owiana pewną dozą tajemniczości. Z jednej strony otrzymaliśmy opis nadchodzących wydarzeń, z drugiej niewiele wnosił do tego jak mogłaby przebiegać fabuła. Osobiście uwielbiam takie podsycanie atmosfery, więc tym chętniej zdecydowałam się na lekturę, która zagwarantowała mi kilka godzin ekstremalnie dobrej przygody.

Klimat odgrywa w tej powieści najważniejszą rolę. Wszechobecna magia, intensywne wydarzenia a także niepewność związana z kolejnymi losami bohaterów przekładają się na pracę naszych szarych komórek, które chłoną wszystko co oferuje nam autorka. Połączenie fantastyki z licznymi innymi motywami przełożyło się natomiast na szybsze tempo akcji, ponieważ na prawie pięciuset stronach rozgrywa się przyciągający wzrok spektakli magiczny, romantyczny oraz przygodowy.

Przenosimy się do Feudalnych Chin a przynajmniej tak można założyć patrząc po panujących dookoła zasadach. Lin, córka Cesarza, każdego dnia mierzy się z obowiązkami ponad jej możliwości. Ma być idealna, ale czy ideał naprawdę istnieje? Jednak bez tego nie zostanie w pełni wtajemniczona w magię kości, która pomoże jej zdobyć ponadprzeciętne możliwości. Jovis, żeglarz, również staje w obliczu wyzwania, którego zupełnie się nie spodziewał a gdy ich wspólne drogi pewnego dnia się przetną - wówczas sojusz pomoże im osiągnąć to co do tej pory wydawało się niemożliwe. 

Nie będzie im łatwo, ponieważ świat stworzony przez autorkę pełen jest brutalności oraz ludzkiej bezwzględności. Wszechobecny strach popycha zatem postacie ku podejmowaniu różnych decyzji, ale zawsze cieszył mnie fakt, że potrafili oni poradzić sobie z konsekwencjami. Intryga się napędza a my wraz z rozwojem sytuacji zaczynamy rozumieć o co w tym wszystkim chodzi, więc pojawia się kolejny atut - rozegranie fabuły w sposób, który nieustannie ciekawi, kusi, daje do myślenia, podrzuca tropy, zmienia biegi, zapewnia adrenalinę oraz mnóstwo skrajnych emocji. Autorka bawi się orientalnością, podsyca oryginalność swojego pomysłu za sprawą niecodziennego sposobu wykorzystania magii a także kreuje niezwykle złożone kreacje postaci, więc zapewniam, że w tej książce zachwyca dosłownie wszystko.

"Córka kości" to historia, którą zachwalać można bez końca. Dobry pomysł, jeszcze lepsze wykonanie. Jedyny minus jaki pojawia się na końcu to poczucie oczekiwania na kontynuację, ponieważ po tak smacznej przygodzie ochota na więcej to oczywista oczywistość. Nietuzinkowy pomysł, mnóstwo oryginalności i inteligentne wymykanie się schematom sprawiają, że twórczość Andrei Stewart zaistnieje wśród gatunku z prawdziwym przytupem. 

wtorek, 28 listopada 2023

"Ostatni dzwonek" Beth O'Leary

"Ostatni dzwonek" Beth O'Leary, Tyt. oryg. The Wake-Up Call, Wyd. Albatros, Str. 416


Miłość to ostatnie, czego potrzebują.


Beth O'Leary, mistrzyni ciętego języka, powraca z nową powieścią od której nie sposób się oderwać! Uwielbiam styl autorki, jej poczucie humoru a także bystre oko obserwujące świat co przekłada się zawsze na lekturę pełną wrażeń oraz niezapomnianych emocji.

Rozbrajająco szczera, inteligenta i sięgająca po ważne tematy w sposób wyjątkowo lekki oraz zupełnie nie narzucający czytelnikowi swojej woli. Fabuła wydaje się prosta, ponieważ napisana jest w lekkim stylu. Autorka pisze niczym piórko na wietrze - dostrzegamy bowiem wszelkie kształty wydarzeń, ale także swobodę poruszania się postaci na tle niecodziennej sytuacji. To powieść obyczajowa z zabarwieniem romantycznym, ale od początku w powietrzu wisi agresja kierowana przeciw sobie, gdy dwójka bohaterów nie potrafi poradzić sobie ze zrozumieniem kryjących się w ich sercu emocji. Na szczęście dla czytelnika, który dzięki temu otrzymuje w tle komedię pomyłek i wiele scen poprawiających humor.

Izzy i Lucas pracują na recepcji w tym samym hotelu. Łączy ich jeszcze jedno: szczerze się nie znoszą. Jak na złość ich plan, by wspólne zmiany nigdy się nie pokrywały legł w gruzach a po zawaleniu się hotelowego sufitu właściciel wyznaczył im wspólne zadania, by móc ich jakoś utrzymać na czas remontu. Tak odnajdują pudełko ze ślubnymi obrączkami i wyruszają w drogę, by odnaleźć właścicieli a to co czeka ich na wspólnym szlaku odmieni wszystkich. Tylko czy ta dwójka na pewno jest na to gotowa?

O'Leary lubi motyw drogi i chwała jej za to, ponieważ ja również za nim przepadam! Z przyjemnością obserwuję zmiany zachodzące w bohaterach pod wpływem doświadczeń, podziwiam ich dynamiczne kreacje a także sama próbuję postawić się na ich miejscu. Izzy i Lucas od wrogów przechodzą ku drodze szczerej przyjaźni a ich relację zacieśnia tajemnica sprzed lat, która może wydaje się aż nazbyt romantyczna, ale czy nie tego właśnie oczekujemy? Z resztą jak się szybko okaże obroczki kryją wiele niewypowiedzianych słów, które na ostatecznym zakręcie podróży pokażą jak podstępny potrafi być los.

"Ostatni dzwonek" przywołuje na usta szczery uśmiech i budzi same pozytywne emocje. To piękna powieść nawiązująca do zaskoczeń dnia codziennego, udowadniająca, że żadne spory nie są warte zachodu a silne uczucia czasami całkowicie potrafią zmienić swój bieg. Wraz z bohaterami jeździmy po całej Wielkiej Brytanii i zaczynamy rozumieć, że miłość zawsze będzie rządziła się swoimi prawami. Beth O'Leary po raz kolejny składa więc na nasze dłonie książkę w pełni godną uwagi, która pozostaje w pamięci na długo po zamknięciu ostatniej strony.  

poniedziałek, 27 listopada 2023

"Zimogród" Kristin Cashore

"Zimogród" Kristin Cashore, Tyt. oryg. Winterkeep, Wyd. Poradnia K, Str. 520


Wartka akcja, polityczne rozgrywki, romantyczne napięcie i dylematy moralne we wspaniale zbudowanym świecie fantasy.


W czwartym tomie serii Siedem królestw wracamy do historii, w której każdy ruch bohaterów wydaje się mieć znaczenie. Czym tym razem zaskoczy nas Kristin Cashore? Czy ponownie pląta nas w sieć niebezpieczeństw pozornie niemożliwych do pokonania?

Na początku odeślę Was do nadrobienia zaległości, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, ponieważ zachowanie chronologii jest tutaj niezwykle ważne. Co prawda kontynuacja jedynie dotyka tego co było wcześniej i wspomina wzmiankowo o naszych ulubionych postaciach, ale aby odpowiednio rozeznać się w świecie przedstawionym trzeba od początku podążać drogą wyznaczoną przez autorkę. Nie będziecie żałować jednak takiej podróży, ponieważ angażuje, odrywa od dnia codziennego i serwuje niezapomniane atrakcje bowiem fabuła do ostatniej strony wypełniona jest zwrotami akcji, zaskoczeniami a także przeciwnościami czyhającymi na bohaterów.

Zimogród budzi ciekawość, ponieważ wydaje się miejscem zupełnie innym niż ten znany królowej sąsiedniej Monsei. Wysłani na zwiady posłowie nie wracają jednak do królestwa, więc wciąż pojawia się więcej pytań niż odpowiedzi. Bitterblue bierze sprawy w swoje ręce i wraz z Giddonem oraz Havą wyrusza do Zimogrodu. Niestety podróż nie będzie dla niej łaskawa, ponieważ wypadnie przez burtę i ślad po niej zaginie. Czy przyjaciele zdołają wypełnić jej misję? I dlaczego szesnastoletnia Lovisa Cavenda czuje wiszącą w powietrzu tragedię? Gdzie kryje się prawa? O tym przekonacie się sięgając po powieść, w której wszystko może się wydarzyć!

Przyznaję, że dawno nie bawiłam się tak dobrze podczas lektury fantasy jak w tym przypadku. Autorka zagrała najlepszą kartą, sięgnęła po intrygujące wątki, magii użyła subtelnie, ale w sposób tak nieszablonowy, że od początku chciałam poznać jak najwięcej związanych z tym niuansów. Cudowny wątek zwierzęcy, stworzenia morskie czy błękitne lisy bardzo mocno mnie kupiły i muszę przyznać, że cała fabuła oraz jej przesłanie wypadły w moich oczach najlepiej jeśli chodzi o całą serię (a dodam, że wszystkie tomy bardzo mi się podobały!).

Nie chcę Wam zdradzać fabuły, ponieważ uważam, że największą przyjemnością jest podróżowanie razem z Giddeonem, Havą i młodą Lovisą. Zapewniam jednak, że zdecydowanie warto dać szansę "Zimogrodowi", ponieważ kryje się tam wiele pułapek oraz tajemnic a czytelnik wraz z bohaterami wystawiany jest na nieustanne próby. Kristin Cashore stanęła na wysokości zadania, podbiła poprzeczkę i zaprosiła nas w sam środek wydarzeń, które wydają się mieć podwójne do, ale o tym musicie przekonać się już na własnej skórze.

"Oleandrowy miecz" Tasha Suri

"Oleandrowy miecz" Tasha Suri, Tyt. oryg. The Oleander Sword, Wyd. Fabryka Słów, Str. 645


Proroctwo bezimiennego boga okazało się jednocześnie błogosławieństwem i przekleństwem.


Pierwszy tom serii Płonące Królestwa był ekscytujący. Kontynuacja podniosła poprzeczkę jeszcze wyżej. Patrząc na liczbę stron miałam obawy czy autorka nie przegada luźno połowy swojej opowieści, ale zupełnie niepotrzebnie - wszystko okazało się w pełni przemyślane a przygoda jak na mój gust mogłaby się nie kończyć. 

Tasha Suri od początku miała pomysł na swoją książkę i to się czuje. Akcja wypełniona jest nieprzewidywalnościami, bohaterowie są w nieustannym ruchu, nie ma momentów pisanych na siłę a wręcz czasami ma się poczucie, że autorka nie ze wszystkim się mieści i dalej, w kolejnych tomach, wciąż będziemy mogli delektować się nowymi przygodami. Do tego dołączyć warto plastyczny język, który realnie i szczegółowo oddaje świat przedstawiony a otrzymamy mieszankę stanowiącą bardzo dobrą bazę dla powieści fantasy, w której magia odegra kluczową rolę.

Powieść rozlewa się na ponad sześćset stron, więc możecie wyobrażać sobie ogrom intryg, niebezpieczeństw, motywów czy skoków fabularnych. Malini i Prija wiodą dwa odrębne życia, ponieważ stanęły po różnych stronach, więc skupiamy się raz na losach jednej, raz na losach drugiej bohaterki, obserwujemy zachodzące w nich zmiany, oczekiwania a także marzenia, które w okrutnym świecie wydają się wciąż wymykać z dłoni. Obie chciały czegoś zupełnie innego, ale jak wiemy z poprzedniego tomu, nikt nie pytał je o zdanie a tu będzie odpowiedni przerywnik, by wspomnieć, że zachowanie chronologii jest bardzo ważne - ciąg przyczynowo-skutkowy dla całej fabuły niesie się dalej niż finał drugiej części.

Malini z armią lojalnych ludzi u boku doskonale wie, że walka która ją czeka będzie należała tylko do niej. Prija nie tylko będzie chciała uwolnić kraj od zarazy, ale i od rządów osoby, którą pokochała całym sercem. Losy tych bohaterek okażą się tragiczne, ale czy właśnie nie takie jest życie? Mnóstwo nieprzewidywalności, walki o swoje, ucieczki od przeznaczenia, które wciąż krzyżuje drogi oraz wątpliwy sojusz, który może okazać się tragiczny w skutkach. Warto jednak zaryzykować. 

"Oleandrowy miecz" trzyma poziom swojej poprzedniczki a nawet pokuszę się o stwierdzenie, że wychodzi o rok dalej. Wszystko jest w tej książce na swoim miejscu, łącznie z tragedią wiszącą nad głowami głównych bohaterek. Intensywność wrażeń oraz natłok emocji przekładają się na wiele godzin cudownej przygody, tak mocno angażującej, że czasami wręcz nieodkładalnej. Tasha Suri pięknie bawi się swoim pomysłem w pełni wykorzystując jego potencjał. 

niedziela, 26 listopada 2023

"Midnight blue" Zosia Pławiak

"Midnight blue" Zosia Pławiak, Wyd. Novae Res, Str. 366


Nic nie odbierze ci ludzi, których nosisz w sercu.


Szukacie przejmującej opowieści, która bardzo szybko odnajdzie swoje miejsce w sercu czytającego? Prosta a jednocześnie niezwykle emocjonalna i przepełniona ukrytymi znaczeniami "Midnight blue" zaskakuje treścią oraz udowadnia, że nawet debiuty potrafią wybić się spośród tłumu. Nie czekajcie zatem, ryzykujcie i czytajcie, bo zdecydowanie warto!

Podróż przebyta podczas lektury ma wiele płaszczyzn. Najpierw pojawia się ta podstawowa, fizyczna, ponieważ główny bohater przemierza kilometry między miejscami na ziemi, aby w końcu odnaleźć spokój. Jest również ta emocjonalna, która zmienia nasza postać niezwykle dynamicznie, zależnie od przeżytych doświadczeń. Na końcu pojawia się droga moralna, związana z prezentowanymi wartościami, które zostają przeinterpretowane wraz z nastaniem czegoś zupełnie niespodziewanego. I tu pojawia się również pytanie: czy nie każdy z nas potrzebuje konkretnego bodźca do wewnętrznych zmian a także obrania konkretnej życiowej drogi?

Rowoon urodził się w Korei, ale uciekł do Pragi dziesięć lat temu. Chciał zapomnieć o niespełnionej miłości, o Marii, która zginęła na jego oczach. Jednak ani odległość, ani upływ czasu, nie wpłynęły na jego ból. Wydawało się, że mężczyzna już nigdy nie będzie tym samym człowiekiem co kiedyś. Pewnego dnia dostrzega kobietę do złudzenia przypominającą Marię choć przecież na własne oczy widział jej śmierć. Tylko czy na pewno? Przyszedł czas na rozliczenie się z przeszłością i powrót do Korei po wszystkie odpowiedzi.

W głowie pojawia się wiele pytań na które autorka nie udziela jednoznacznych odpowiedzi. Maria żyje czy jest jedynie złudzeniem, wytęsknioną fascynacją Rowoona? Przeszłość konfrontuje się z teraźniejszością, bohater zmuszony jest do odkrycia nie do końca zabliźnionych ran i podążając tropem swojej wielkiej miłości próbuje zrozumieć co naprawdę wydarzyło się dziesięć lat temu. Towarzyszymy mu w tej przygodzie z rosnącymi zaciekawieniem, sami niepewni tego co czeka nas za rogiem i właśnie to napięcie, kiełkująca ekscytacja napędzają nas do przerzucania kolejnych stron.

"Midnight blue" to intrygująca, nieszablonowa opowieść o miłości, która potrafi prowadzić nas w stronę nieznanych ścieżek. Pełna emocji, zaskakująca i naprawdę dobrze napisana historia porywa nas w swoje objęcia na długie, niezapomniane godziny. Jesteście ciekawi czy kobieta po latach naprawę była Marią? A może to tylko tęsknota za tym co utracone na zawsze? Przekonacie się sięgając po powieść Zosi Pławiak - od siebie naprawdę polecam!

"Boski Diavolo" Katarzyna Mak

"Boski Diavolo" Katarzyna Mak, Wyd. Editio, Str. 328


Mafijna miłość na gorącej Sycylii.


Jesień za oknem zaczyna Wam doskwierać? Zimno daje się we znaki a chłód wkrada się pod kurtki? Katarzyna Mak to zmienia! Zabiera nas do gorącej Sycylii serwując namiętną opowieść, w której wszystko może się wydarzyć. 

Czytałam całkiem sporo powieści autorki i muszę przyznać, że każda miała w sobie coś nietuzinkowego. Tym razem również otrzymujemy historię wartą poświęconego jej czasu, dopracowaną i bogatą w wątki, czyli wykorzystującą potencjał i uciekającą (co zaskakujące) od schematów, które mocno zaczęły doskwierać w tym gatunku. Romans mafijny był pisany już na wszystkie możliwe sposoby i zawsze pozostaje niepewność czy dany autor poradzi sobie z tematem, ale tutaj śmiało możecie odsunąć obawy na bok - akcja jest płynna, bohaterowie charyzmatyczny a Sycylia piekielnie urokliwa!

Izabella Mrówczyńska wiedzie dobre życie. Osiągnęła zawodowy sukces a jej rodzina wydawała się w pełni szczęśliwa. Rafał, jej mąż i przyjaciel Darii, wspólniczki kobiety, wydawał się ideałem mężczyzny. A jednak powoli na ich maleństwie zaczęła pojawiać się tajemnicza rysa. Wszystko zostało jednak odsunięte na czas wyjazdu do Palermo, ponieważ Izabella poleciała tam planować ślub wpływowej włoskiej rodziny. Diavolo miał poślubić Serenę i w ten sposób połączyć mafijne rody, ale nie spodziewał się, że na jego drodze pojawią się spore komplikacje. 

Tytułowy Diavolo, czy właściwie Vittorio Bellamonte był sycylijczykiem pełnej krwi i przyznaję, że jego kreacja wyszła autorce rewelacyjnie. Charyzmatyczna postać z własnymi zasadami, której porywy serca wpisane są w drzewo genealogiczne. Tuż obok niego stanęła Izabella, niepewna tego co ją czeka, ale chętna na wyzwania i otwarta na nowości również ciekawie wykreowana postać, która otworzyła przed nami własną przygodę. W takim towarzystwie nie sposób było się więc nudzić, uczucie zakwitało na naszych oczach a przeciwności - które przecież musiały się pojawić - dodały akcji odpowiedniej dynamiki, ponieważ fabuła nabiera rozpędu w drugiej połowie.

"Boski Diavolo" to perspektywa dwóch bohaterów, ciekawy obraz miłości wbrew przyjętym zasadom a także włoski klimat, którego nie można pomylić z żadnym innym. Powieść porywająca, pełna namiętności oraz pasji a jednak pisana z wyczuciem i odpowiednio stąpająca po ziemi. Katarzyna Mak napisała historię wartą przeczytania, rozgrzewającą serce oraz opisującą typowe problemy dnia codziennego - niepewność jutra, kłamstwa, tajemnice oraz rodzinne relacje, które nie zawsze są takie jakimi wydają się na pierwszy rzut oka.

sobota, 25 listopada 2023

"Opowieść" Agata Cieszyńska

"Opowieść" Agata Cieszyńska, Wyd. Novae Res, Str. 372


Tam, gdzie lęk odbiera dech, ulgę przynosi zrozumienie.


Staram się, aby żadna dobrze zapowiadająca się lektura nie uszła mojej uwadze. To trudne, bo książek jest całe mnóstwo i wyłowienie w tym morzu najlepszych perełek wydaje się czasami ponad moje siły. Na szczęście takie historie jak "Opowieść" dają mi nadzieję, ponieważ właśnie tak trafiłam na twórczość Agaty Cieszyńskiej - wydobywając ją z tłumu.

Zacznijmy od tego, że to kawał dobrze przedstawionej fabuły i nie ma w tym żadnego przekłamania. Historia w pełni przemyślana, dopracowana oraz bardzo dobrze poprowadzona a co najważniejsze, skutecznie uciekająca wszelkim znamionom debiutu. Sięgamy zatem po książkę, która już od pierwszych stron przenosi nas do innego świata, pobudza nasze szare komórki odgrywając w wyobraźni wyjątkowy spektakl. Nie spodziewałam się, że autorka aż tak dobrze rozwinie temat a jednak dopracowała całość pod względem detali oraz konkretnych emocji, więc czytelnik czuje się w pełni poinformowany oraz świadomy sytuacji.

Czytamy o losach Tytusa, młodego chłopaka mieszkającego w małej wsi, którego życie pewnego dnia nieodwracalnie się zmienia. W wigilijną noc dziadkowie chłopaka informują go o jego prawdziwym pochodzeniu, posiadanej mocy a także przeznaczeniu jakie na niego czeka, ponieważ okazuje się, że Tytus jest aureusem, magiczną istotą. Wyrusza więc w nieznane, by zrealizować wyznaczony plan i chociaż podejrzewa, że nie będzie łatwo, czające się po drodze niebezpieczeństwa nieustannie go zaskakują.

Autorka podejmuje konkretne wartości, pięknie pisze o motywującej sile rodziny, o poczuciu bezpieczeństwa, akceptacji czy wyciągniętej pomocnej dłoni ze strony starych przyjaciół bądź też tych, którzy w niedalekiej przyszłości się nimi staną. A to wszystko pojawia się w tle, ponieważ na pierwszym miejscu staje przygoda, magia oraz mnóstwo niebezpieczeństw, zatem nieustannie coś się dzieje, akcja jest dynamiczna, kreacja postaci wielowymiarowa - wszystko zatem jest na swoim miejscu, łącznie z nieustannie unoszącym się w powietrzu klimatem.

"Opowieść" budzi wiele pozytywnych emocji. Agata Cieszyńska stworzyła wielką, niczym ni ograniczoną przygodę i zaskakiwała mnie częściej niż  mogłabym przypuszczać. Dobrze napisana, błyskotliwa i bardzo wciągająca lektura idealnie sprawdzi się na szybko nadchodzące wieczory, kiedy nie pozostaje nam nic innego jak uciec do bardziej kolorowego świata.

"Pierzasty Wąż" Michał Gołkowski

"Pierzasty Wąż" Michał Gołkowski, Wyd. Fabryka Słów, Str. 500


Kastylijscy konkwistadorzy pod wodzą Hernana Cortesa lądują na wybrzeżu Nowego Świata.


Przyznaję, na początku nie byłam pewna czy mierzę siły na zamiary. Wszyscy polecali mi twórczość Michała Gołkowskiego zapewniając, że autor doskonale pisze a ja czytając opis jego najnowszej powieści czułam, że fabuła może mnie przerosnąć. Zupełnie niepotrzebnie! 

Okazało się, że już przy pierwszych stronach dałam się wciągnąć w wir przygody, ponieważ autor pisze bardzo obrazowo i trafia bezpośrednio do czytelnika. Jego treść jest ciężka i wymaga skupienia, ale to przekłada się na nasze szare komórki, które pracują na najwyższych obrotach. Plastyczny język, szczegółowy świat przedstawiony oraz historia z konkretnymi zasadami pozwala nam zrozumieć wszystko co dzieje się dookoła oraz stanąć u boku bohaterów przed którymi nie łatwe wyzwania.

Zarezerwujcie sobie kilka spokojnych wieczorów, tak, aby żadne codzienne obowiązki nie odrywały Was od lektury. Wtedy wkroczycie do świata, gdzie kastylijscy konkwistadorzy pod wodzą Hernana Cortesa zawojują Nowy Świat. Będzie intensywnie, niebezpiecznie oraz zaskakująco na każdym kroku, ale nie bójcie się: każdy, nawet ten kto od gatunku zazwyczaj ucieka, znajdzie tutaj swoje miejsce. Jestem tego najlepszym przykładem, ponieważ na co dzień wybieram thrillery i romanse a powieść historyczną przesuwam na dalszym plan. Tym razem jednak cieszę się, że skusiłam się na prozę autora, ponieważ miałam okazję doświadczyć wrażeń charakterystycznych wyłącznie dla tego gatunku.

Historia jest intensywna i bardzo klimatyczna. Trudna, ale jednocześnie wdzięczna. Na pewno nie przypadnie do gustu każdemu, nie będę Was oszukiwać, ale ten kto zdecyduje się zaryzykować zbierze owoce w postaci podróży, podczas której wszystko może się wydarzyć. Autor otwiera przed nami drogę ku nieznanemu, jego obfity w atrakcje pierwszy tom jest jednocześnie zwiastunem jeszcze lepiej rozbudowanej serii, ale nie zdradzę Wam kwintesencji fabuły - to musicie poznać osobiście.

"Pierzasty Wąż" budzi wiele myśli. Nasze umysły pracować będą przez całe pięćset stron a po zamknięciu książki pozostanie apetyt na więcej. Przyznaję tym, którzy przekonywali mnie do twórczości autora - Michał Gołkowski naprawdę dobrze pisze! Co tam się działo! Ile rzeczy jeszcze przed nami! Poleje się krew a głos bohaterów będzie głośniejszy niż przypuszczacie. Zaryzykujecie? Zapewniam, że warto!

piątek, 24 listopada 2023

"Prochy" Anna Kusiak

"Prochy" Anna Kusiak, Wyd. Kobiece, Str. 304


Z prochu powstałeś i w proch się obrócisz.


Anna Kusiak powraca w trzecim tomie swojej ekscytującej kryminalnej serii a Żywioły Podkarpacia po raz kolejny wyciągają swoje ramiona, aby porwać czytelnika w sam środek nieprzewidywalnej przygody. Jesteście gotowi? Podejmiecie wyzwanie? 

Polecam, naprawdę warto! Pod warunkiem, że zaczniecie czytać z zachowaniem chronologii. Co prawda zagadka za każdym razem jest inna, ale nieoceniony klimat oraz subtelne połączenia między książkami stanowią spójną całość wartą bliższego poznania. W dodatku autorka rewelacyjnie żongluje emocjami, bawi się napięciem, wprowadza nas w ślepe zaułki, kusi rozwiązaniem zagadki, by za moment całkowicie zmienić bieg wydarzeń. Przeszłość łączy się z teraźniejszością a ofiary domagają się sprawiedliwości nad czym skrupulatnie czuwają detektyw Dobrosława Machniewicz i komisarz Marcin Czarnecki.

Dobrosława marzyła o odpoczynku, ale w jej zawodzie nie istnieje takie pojęcie. W pobliżu skansenu archeologicznego zostają odnalezione zwłoki i wszystko wskazuje na mord rytualny. Im więcej czasu upływa tym mocniej sprawa się komplikuje, mnożą się pytania a przez palce uciekają odpowiedzi. Bohaterowie ścigają się z mordercą, który wydaje się doskonale bawić a to co wisi w powietrzu to ewidentnie strach przed kolejną zbrodnią. Czy uda się pojmać sprawcę nim ten ponownie zaatakuje?

Fabuła bogata jest w motywy, nieszablonowa i poprowadzona w naprawdę ciekawy sposób. Ulicami Trzcinicy, niewielkiej podkarpackiej wioski, śledzimy tych, którzy wiedzą więcej niż chcą powiedzieć. Dużo się dzieje, akcja jest dynamiczna a postacie uwielbiają pakować się w kłopoty, więc niebezpieczeństwo nieustannie czuć na plecach. Zabójstwo łączy się z tajemniczą zbrodnią sprzed lat a my próbujemy prześcignąć się z prowadzącymi śledztwo, aby spróbować samemu przewidzieć finał, co wydaje się niemożliwe.

I taka jest właśnie ta książka! Wciągająca, pomysłowa i naprawdę dobrze przemyślana. Autorka z tomu na tom wydaje się wypadać co raz lepiej a "Prochy" uwydatniają nie tylko sam motyw przewodni w postaci próby pochwycenia złoczyńcy, ale i mocno koncentrują się na życiu prywatnym głównych bohaterów. Liczne motywy, spora dawka emocji a także walka z własnymi demonami przekładają się na pobudzającą wyobraźnię kryminalne wyzwanie. Oto propozycja idealna na leniwe popołudnie, do poczytania przy gorącej herbacie.

"Naznaczeni zwycięstwem" Cora Reilly

"Naznaczeni zwycięstwem" Cora Reilly, Tyt. oryg. By Fate I Conquer, Wyd. Niezwykłe, Str. 492


Niezwykle wyczekiwana historia Amo i Grety!


Cora Reilly jest niekoronowaną mistrzynią romansów mafijnych i to ona pokazała wszystkim czytelnikom jak prawidłowo powinien wyglądać ten motyw. Jej historie są przepełnione emocjami, dosadne i nadzwyczaj często wykorzystują niebezpieczeństwo jako podstawę kolejnych wydarzeń, więc potencjalna nuda eliminuje się sama a my jesteśmy trzymani w nieustannym napięciu.

Powstało mnóstwo opowieści w tym odcieniu a jednak Reilly wciąż potrafi nas zaskoczyć. W dodatku pozostawia konkurencję daleko w tyle jeśli chodzi o styl i przedstawienie kreacji bohaterów, ponieważ możemy liczyć na ciekawe profile psychologiczne, zmiany zachodzące w nich zależnie od przeżytych doświadczeń a także podejście do miłości, która często bywa dla nich sporym wyzwaniem. Czwarty tom serii Grzechy ojców czytać możecie z zachowaniem chronologii lub nie, ponieważ każda historia skupia się na innej akcji, ale jeśli lubicie tą tematykę to polecam czytać od pierwszego tomu a nawet więcej - warto wrócić do wcześniejszego cyklu, który wszystko zapoczątkował i opowiadał o rodzicach aktualnych bohaterów.

Czekaliśmy na opowieść Amo, ponieważ odziedziczył on wszystko co najlepsze po swoich rodzicach. Syn Luki i Arii nie miał skrupułów a emocje nigdy nie były jego mocną stroną. Otoczony okrucieństwem dążył do założonych celów po trupach a jednak dla kogoś wyjątkowego był kimś zupełnie innym. Greta Falcone potrafiła zmiękczyć serce przyszłego capo Famiglii, ale nie widziała w nim człowieka z którym mogłaby stworzyć wspólne życie. Różnili się niczym woda i ogień. A jednak coś ich nieustannie ku sobie pchało zwiastując nadchodzącą tragedię. 

Fabuła jest obszerna, ale to wynagradza nam czas oczekiwania na losy ulubionych bohaterów. Na niemal pięciuset stronach bowiem rozgrywa się intensywna walka między sercem a rozumem, gdy wystawieni na wielką próbę bohaterowie będą musieli opowiedzieć się po którejś ze stron. Nie mamy problemy z tym by ich polubić czy kibicować w tej niełatwej drodze, ale to wszystko za sprawą dojrzałego przedstawienia faktów przemawiających na korzyść ich racjonalnych (w tym świecie) wyborów. Gęsty klimat napędza akcję a my z zachwytem chłoniemy wszelkie fakty związane z mafijnymi rodzinami, których autorka wcale nam nie oszczędza.

"Naznaczeni zwycięstwem" porywają nas w sam środek niezwykle emocjonalnej przygody, której warto poświęcić każdą wolną chwilę. Autorka nie zwalnia tempa, po raz kolejny pokazuje się od najlepszej strony i buduje fabułę, którą może i trudno ulokować w ramach realnego świata, ale nie oznacza to, że między wierszami nie sięga po współczesne wartości czy nie stawia przed nami postaci z którymi potrafimy w pewien sposób się utożsamić. Innymi słowy losy Amo i Grety warte są poświęconego czasu!


Recenzja powstała przy współpracy z Wydawnictwem Niezwykłe.

czwartek, 23 listopada 2023

"Kolekcjoner" Daniel Silva

"Kolekcjoner" Daniel Silva, Tyt. oryg. The Collector, Wyd. Harper Collins, Str. 400


Zaginione arcydzieło stanowi fundament spisku.


Nowa powieść Daniela Silvy zawsze przywołuje uśmiech. Ten autor wie jak w pełni skupić uwagę czytelnika i porwać go do świata niesamowitych wydarzeń. Łączy motywy, żongluje emocjami i buduje napięcie, które trzyma nas w swoich objęciach do samego końca.

"Kolekcjoner" to dwudziesty trzeci tom serii, ale niech Was nie odstrasza ta liczba. Śmiało możecie czytać bez zachowania chronologii, ponieważ każda część opowiada o innej przygodzie. Jedynym spoiwem łączącym wszystkie tomy jest Gabriel Allon, legendarny szpieg i konserwator sztuki, który wśród tajemnic czuje się jak ryba w wodzie. Autor buduje więc scenę dla każdego: ten kto odważy się czytać od początku otrzyma pełny obraz wielkich przygód, ten natomiast kto rozpocznie wyzwanie od końca doceni kunszt Silvy, jego wyobraźnię a także samą zaproponowaną akcję, która nie potrzebuje poprzedniczek, by odpowiednio zabłysnąć. 

Fabuła jest trudna i wymaga dużego skupienia. Chociaż autor perfekcyjnie radzi sobie z przedstawieniem wydarzeń tak, by każdy odnalazł tutaj motyw idealny dla siebie to jednocześnie nie bawi się w półśrodki, nie ugładza tematów czy nie ucieka od detali - wszystko musi mieć swoje miejsce, łącznie z tematyką dotyczącą podjętych wątków. Przygotujcie się zatem, że czterysta stron rozłoży się na kilka długich, ale jakże przyjemnych wieczorów, które zaproszą nas w niezapomnianą podróż, otworzą drzwi do wielkiej, niebezpiecznej przygody a podjęte ryzyko wynagrodzi nam wyobraźnia działająca na pełnych obrotach. 

Amalfia, willa zamordowanego południowoafrykańskiego armatora a w niej tajny skarbiec skrywający pozostałości po najcenniejszym obrazie świata. Generał Ferrari, dowódca Brygady Sztuki, prosi Gabriela o pomoc. "Koncert" Johannesa Vermeera skradziony w 1990 roku z bostońskiego muzeum będzie wymagał dużego zaangażowania, ponieważ jak się szybko okaże, zaginione arcydzieło będzie kwintesencjom wielkiego spisku. Gabriel mając u boku zmysłową hakerkę, podejmie wyzwanie niezależnie od jego konsekwencji. 

"Kolekcjoner" to połączenie polityki, sztuki, akcji, przygody, szpiegostwa oraz wielu innych wątków, którą tworzą jedną nieprzerwanie imponującą spójną całość. Daniel Silva nie zwalnia tempa i udowadnia, że jego głowa wciąż pełna jest niezrealizowanych jeszcze pomysłów. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że to ciężka lektura nie dla każdego, ale spostrzeżenie jest zupełnie mylne! To atrakcja warta poznania oraz oderwania się na moment od szarej codzienności.

"Tajemnica domu Turnerów" Kate Morton

"Tajemnica domu Turnerów" Kate Morton, Tyt. oryg. Homecoming, Wyd. Albators, Str. 544


Najnowsza powieść obyczajowa autorki bestsellerowego „Milczącego zamku” i „Domu w Riverton”, która otwiera przed czytelnikami wspaniały, pełen tajemnic świat.


Jest zaledwie garstka autorów, którzy bezwarunkowo zdobyli moje serce. Do ich grona należy między innymi Kate Morton, której książki oczarowały mnie na wiele różnych sposobów. Przeczytałam wszystko co wyszło spod jej pióra, więc sięgając po najnowszą "Tajemnica domu Turnerów", byłam pewna, że czeka mnie wyśmienita przygoda. I nie pomyliłam się!

Nie przeczytacie jej w jeden wieczór, ale to niewątpliwa zaleta. Rozległa fabuła, liczne perspektywy czasowe, wiele bohaterów i skrajnych emocji a także ponad pięćset stron opowieści przekładają się na niezapomnianą przyjemność czytania. Morton nigdzie się nie spieszy, powoli snuje swoją przygodę, ale robi to w sposób niezwykle osobisty, szczery i angażujący, tak, że ciężko odłożyć lekturę choćby na moment. Wszystko tutaj jest na swoim miejscu, od pomysłu po wynikanie, ponieważ w rękach autorki drzemie wrodzony talent, którego nie da się wyuczyć.

Przenosimy się do Australii, w wigilię Bożego Narodzenia roku 1959. Miasteczko Tumbeela staje w obliczu jednej z największych spraw kryminalnych, gdy lokalny dostawca dokonuje przerażającego odkrycia. Sześćdziesiąt lat później dziennikarka Jess za sprawą odwiedzin u chorej babci natrafia na album z udokumentowanym dramatem przeszłości. Podejmuje się próby rozwiązania zagadki sprzed lat z nadzieją, że zbrodnia nie została zatuszowana przez jej rodzinę. Nie spodziewa się, że prawda będzie dużo bardziej wstrząsająca. 

Są takie powieści, które trafiają do serca i rozumu, pozostając z nami na długo po zamknięciu ostatniej strony. Powyższy tytuł należy właśnie do tego typu książek. Napisana z pasją i w pełni wykorzystująca swój potencjał akcja biegnie na dwóch płaszczyznach czasowych, aby w pełni przedstawić wpływ tajemnicy sprzed lat na zmiany zachodzące w bohaterach. Czytamy o sile rodziny, potrzebie akceptacji, zrozumienia, drugich szansach a nawet wybaczaniu w przejmująco przedstawionym śledztwie. Tutaj każdy detal ma znaczenie, każdy czyn postaci wpływa na wprowadzenie kolejnych motywów a stopniowo budowane napięcie i wyjątkowy klimat po prostu dopełniają dzieła.

"Tajemnica domu Turnerów" przeczytałam od deski do deski i najchętniej cofnęłabym się w czasie, aby o wszystkim zapomnieć i móc na nowo, zupełnie nieświadomie jeszcze raz rozpocząć całą przygodę. To wspaniała opowieść, mądra i pouczająca, z której można wyciągnąć wiele ponadczasowych wartości. Saga rodzinna oparta na przestrzeni lat, w której Kate Morton bardzo obrazowo przedstawiła wpływ działań naszych przodków na naszą aktualną historię. Malownicza, piekielnie emocjonalna i przenikająca do kości fabuła porywa nas na długie godziny zdecydowanie warte zapamiętania. 

środa, 22 listopada 2023

"Wyrok" Christina Dalcher

"Wyrok" Christina Dalcher, Tyt. oryg. The Sentence, Wyd. Harper Collins, Str. 336


Nowe prawo ma na celu wyeliminowanie orzekania kary śmierci.


Szukałam thrillera na leniwe popołudnie, wciągającego, ale może niekoniecznie angażującego. Zdecydowałam się na "Wyrok" i okazało się, że lepiej trafić nie mogłam, ponieważ książka zaserwowała mi atrakcje jakich zupełnie się nie spodziewałam. I wcale nie była lekką lekturą do przeczytania i zapomnienia. O nie! Ta historia nie daje o sobie szybko zapomnieć.

Zacznijmy od tego, że cała opowieść jest rewelacyjnie przedstawiona. Już od pierwszych stron wita nas mroczne, intensywne napięcie a im dalej w fabułę tym więcej pojawia się niewiadomych oraz znaków zapytania. Podążamy więc za bohaterami, próbujemy zrozumieć kto mówi prawdę a kto jedynie padł ofiarą podstępu a dzięki plastycznemu i szczegółowemu stylowi Christiny Dalcher w naszej wyobraźni odgrywa się wyjątkowy spektakl sił, nie możemy bowiem wybrać co podoba nam się bardziej: dopracowana opowieść czy poruszane wartości.

Autorka tupnęła nogą w fabule, bez dwóch zdań. Postawiła na intensywne wrażenia, silne emocje a także nieprzewidywalność do samego końca. Przyznaję, że bawiłam się wybornie! Zupełnie nie spodziewałam się aż tak ciekawej i pochłaniającej akcji a jednak przez ponad trzysta stron moje szare komórki nie miały wytchnienia. Nieustannie coś się działo, ślepe zaułki, nieprzewidziane zakręty, przeszłość bohaterów połączona z ich niepewną teraźniejszością. A to wszystko otoczone napięciem, które aż iskrzyło od przeładowania, ponieważ na szali ważyły się dosłownie życie oraz śmierć.

Wszystko rozgrywa się w oparciu o karę śmierci, którą nowe prawo zamierza wyeliminować. Prokurator decyduje się na radykalny krok i zapewnia, że potencjalny niewinnie skazany będzie drogą do procesu egzekucji niewinnego człowieka. Tak przemawia na korzyść swojej pewności wobec prezentowanych zasad. Jednak Justine Boucher wnosząc o wymierzenie najwyższej kary nie spodziewała się, że sama spisze swój los na straty. Egzekucja została wykonana a tuż po niej pojawiły się uniewinniające dowody. Czy zatem wyrok na Justine zostanie również wykonany?

Ta powieść mocno daje do myślenia i nie pozostawia obojętnym na to co się dzieje. Główna bohaterka wzbudza temat tabu, coś zapomnianego a jakże istotnego. Poruszany motyw kary śmierci, jej potrzebę a także potencjalne szkody są rozpatrywane w "Wyroku" w sposób zupełnie nienachalny, ale jednocześnie otwierający drogę do szerszej dyskusji. Powtórzę raz jeszcze: bawiłam się lepiej niż dobrze! Ponieważ żyłam wydarzeniami do ostatniej strony a może i dłużej, ponieważ po zamknięciu wciąż rozmyślałam o potencjalnych rozwiązaniach.

"Na uwięzi" Katarzyna Bonda

"Na uwięzi" Katarzyna Bonda, Wyd. Muza, Str. 352


„Na uwięzi” to historia z suspensem, który zszarga Wam nerwy!


Bonda powraca i nie zwalnia tempa! W czwartej odsłonie swojej kryminalnej serii po raz kolejny wystawia głównego bohatera na próbę sił. Czy i tym razem uda mu się wygrać z czasem? O tym musicie przekonać się sami!

Lubię styl autorki, ponieważ idealnie wpisuje się on w leniwe popołudnie. Niespieszna akcja, ale stawiająca na wiele wątków, pomieszanie kryminału z prozą życia i powieścią obyczajową a także duży nacisk na problemy postaci sprawiają, że w książce nieustannie coś się dzieje. Możemy zaszyć się więc w ulubionym fotelu i oderwać od codziennych obowiązków na kilka dobrze spędzonych chwil u boku książki, która angażuje i wprowadza sporo różnorodnych emocji.

Jakub Sobieski to ciekawa osobowość, której warto się przyjrzeć na przestrzeni całej serii. Co prawda cykl można czytać bez konieczności zachowania chronologii, ponieważ każda książka to inna zagadka, ale bardzo miło patrzy się z dystansem na zmianę zachodzącą w bohaterze. Niektóre doświadczenia go kształtują, zmienia się dynamicznie zależnie od oczekiwań wobec świata a Jakub ma zadatki na silnego indywidualistę z nastawieniem na dążenie do świetlanej kariery. Dziś przyszło mu zmierzyć się z zaginięciem piętnastolatki, która - jak twierdzi jej matka - była prześladowana przez rówieśników. Jednak na tym sprawa się nie kończy, ponieważ im mocniej drąży mężczyzna tym więcej zaskoczeń i sekretów pojawia się na pierwszym planie. Tylko czy to wszystko wyjaśni gdzie podziała się Stefania?

Tym razem autorka postawiła na mocne sceny. Klimat powieści jest mroczny i intensywny a pojawiające się wątki w dużej mierze nawiązują do balansowania na granicy moralności. Bonda odsłania prawdę o ludzkiej naturze, pokazuje studium upadku a także, w ulubionej przeze mnie formie, prowadzi nas przez zmowę milczenia między mieszkańcami a także samą matką zaginionej. Nie można się zatem nudzić podczas lektury, gdy dookoła jest tyle niewiadomych a my sami czujemy się wciągani w wir narastającego szaleństwa.

"Na uwięzi" budzi wiele emocji, stawia jeszcze więcej pytań i zmusza nas, abyśmy samemu znaleźli na nie odpowiedzi. Patrząc z dystansem na całą serię, której wszystkie tomy przypadły mi do gustu, uważam, że ta część wypadła autorce najlepiej. Dynamiczna sylwetka głównego bohatera i bardzo dobrze poprowadzone śledztwo sprawiły, że nie mogłam się oderwać i odkładając lekturę na bok nieustannie analizowałam co może wydarzyć się na kolejnych stronach.

wtorek, 21 listopada 2023

"Zbrodnia i kara" Fiodor Dostojewski

"Zbrodnia i kara"
Fiodor Dostojewski, Tyt. oryg. Преступле́ние и наказа́ние, Wyd. MG, Str. 560


W całej rozmowie i w tym milczeniu wyczuć można było napięcie, podobnie jak w pogodzeniu się i w przebaczeniu.


Nikt nie potrafi tak dogłębnie przeanalizować ludzkich zachowań jak Dostojewski. Pod względem analizy psychologicznej postaci "Zbrodnia i kara" to niemal mistrzostwo. Autor skrupulatnie i bardzo dogłębnie przedstawił wszelkie uczucia, które targają Raskolnikowem. Główny bohater uznaje się za jednostkę wybitną, stworzoną do wielkich czynów, której zbrodnia dokonana na zwykłych ludziach zostanie wybaczona. Raskolnikow jest tak dogłębnie przekonany o swojej racji, że podejmuje wyzwanie rzucone przez samego siebie - dokonanie morderstwa ma być niepodważalnym dowodem tego, jak wysokie zajmuje stanowisko i wydaje się być nadczłowiekiem. Uważa się za geniusza, a mimo wszystko nie jest bohaterem przerysowanym. Dostojewski przedstawił go jako człowieka zatraconego w własnym egoizmie, zamkniętego we własnym wnętrzu a z pozoru - podobnego do wszystkich.

Główny wątek lektury opiera się na morderstwie i skutkach z tym związanych. Wyrzuty sumienia nie dają Raskolnikowi o sobie zapomnieć i gnębiony poczuciem winy bohater stara się uporać z cierpieniem na swój absurdalny sposób. Pojawia się jednak nieśmiertelny wątek miłosny - choć skomplikowany i wyboisty - jako symbol uczucia zwalczającego wszelkie zło. Sonia podobnie jak Raskolnikow nie ma łatwego życia i być może właśnie to zbliża do siebie dwójkę bohaterów, którzy w labiryncie własnych problemów starają się odnaleźć prawidłową drogę. W książce zawartych jest wiele ponadczasowych prawd - o sile przyjaźni, buncie wobec obowiązujących zasad, zatraceniu i odkupieniu - których odkrywanie leży wyłącznie w rękach czytelnika. Jedyną barierą jest język - mocny, trudny i trochę spowalniający.

Raskolnikow ma 23 lata, właśnie przerwał swoją marną studencką karierę i żyje na skraju nędzy. Chociaż ma kochającą go rodzinę - matkę i siostrę - którą kocha z wzajemnością, a ta wspiera go finansowo, nie może sobie z tym poradzić. Postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i popełnić morderstwo. Brzmi przerażająco, ale to co kieruje bohaterem rozkładać można na czynniki pierwsze a i tak nie zrozumiemy jego poczynań. Postać Raskolnikowa budzi zarówno wiele kontrowersji jak i pewnego rodzaju absurdalny podziw wobec jego działań, bo w końcu potrafi logicznie uzasadnić swoje wybory oraz działania.

"Zbrodnia i kara" to moja ulubiona lektura, nie tylko dlatego, że bardzo cenię rosyjską prozę, ale przede wszystkim przez fakt, że niezależnie ile razy będę czytać tą historię - zawsze wyniosę z niej coś nowego. To bardzo głęboka powieść, która skrywa w sobie ogromne pokłady wartości. Niełatwa, ale jakże cenna i wartościowa. Chociaż nie mogę polecić jej każdemu to ten, kto zdecyduje się na prozę Dostojewskiego na pewno nie poczuje się rozczarowany.

"To tylko układ" Natalia Wiktor

"To tylko układ" Natalia Wiktor, Wyd. Akurat, Str. 352


Wszystko wydawało się być idealne w jej życiu, do momentu aż dziewczyna nie odkryła kłamstw swojego narzeczonego.


Jeśli dzieje się coś złego to najczęściej związane jest z sercowymi problemami. Coś co miało być trwałą podporą zmienia się w wiatr, który ugina nasze kolana. Przekonała się o tym główna bohaterka powieści, której problemy zaczęły się od kłamstw narzeczonego. 

Znany od dawna motyw mafijnego romansu w rękach kogoś nowego zawsze jest nadzieją na wyeliminowanie potencjalnych schematów. Chociaż nie należy to do rzeczy najłatwiejszych, szczególnie gdy autor, tak jak Natalia Wiktor, debiutuje. W tym przypadku jednak fabuła co prawda wspomogła się pewnymi znanymi motywami, ale na przestrzeni całej akcji rozegrała własną, odrębną opowieść, która zaprosiła czytelników do sympatycznej rozgrywki.  Dużo emocji, ciekawych postaci a także sercowych wyzwań zmieniło się w lekturę wartą poświęconego jej czasu a sama akcja oscylowała wokół czegoś nowego - dojrzałej głównej postaci, na pewno nie zagubionej jak to zazwyczaj bywa, a twardo stąpającej po świecie biznesu.

Trzeba przyznać, że autorka postawiła na wielowątkową fabułę. Poznajemy losy Kylie Wilson, milionerki oraz dziedziczki znanej na całym świecie sieci hoteli. Przebojowa, pewna siebie, zawsze z głową pełną pomysłów niespodziewanie pakuje się w kłopoty, których zupełnie nie przewidziała na swojej drodze. Kłamstwa jej narzeczonego ściągnęły uwagę złych osób, w tym Oliviera Sudera, szefa mafii odpowiadającej za ochronę elit przy odpowiednio wyznaczonej stawce. I chociaż obydwoje starali się trzymać siebie na dystans, szybko zrozumieli, że wzajemne przyciąganie ma swoje konkretne uzasadnienie.

Kłótnie, wzajemne przepychanki oraz cięte riposty wypełniają tło wydarzeń i przywołują na usta szczery uśmiech. Nawet jeśli akcja się zagęszcza i w pewnych momentach robi się niebezpiecznie to wyczuć można, że wszystko będzie zmierzać w dobrą stronę. Jest w tym wszystkim pewna przewidywalność, ale słodka i urocza, która absolutnie nie wadzi a prowadzi nas ku mafijnej przygodzie, w której jak wiadomo, wszystkie chwyty są dozwolone. Dzieje się dużo, dynamika utrzymana jest na odpowiednim poziomie a autorce nie brakowało pomysłów na dalsze rozwinięcie co przełożyło się na odpowiedni odbiór wrażeń.

"To tylko układ" to zaburzone relacje rodzinne, porwania, wymuszenia a także silny nacisk psychologiczny zamknięte w ciekawie poprowadzonej historii, idealnej na leniwe popołudnie. Natalia Wiktor debiutuje w dobrym stylu, kusząc nas dopracowanymi wątkami a także charyzmatycznymi postaciami, więc nie mogę napisać nic innego jak: polecam samemu zmierzyć się z jej książką, szczególnie jeśli przepadacie za mafijnymi potyczkami.

poniedziałek, 20 listopada 2023

"Pani La Muerte" Aleksandra Komorowska

"Pani La Muerte" Aleksandra Komorowska, Wyd. Novae Res, Str. 334


Krwawe azteckie rytuały w podziemiach łódzkiej willi.


Przyciągająca oko okładka i ciekawa zapowiedź historii skutecznie skusiły mnie do lektury "Pani La Muerte". Oczekiwania miałam ogromne! W końcu kto nie lubi thrillerów z mrocznym klimatem? Wszystko wskazywało więc na to, że powieść pisana jest idealnie pod mój gust. Czy polubiłam się zatem z fabułą?

I tak, i nie. Z jednej strony bawiłam się dobrze przerzucając kolejne strony, z drugiej czegoś mi zabrakło. Pewne kwestie nie zostały w pełni dopracowane a niektóre motywy potraktowane po macoszemu, choć historia aż prosiła się o to, by dopełnić ją dodatkowymi szczegółami. W rezultacie nie mogłam w pełni wgryźć się w temat na tyle, na ile tego oczekiwałam, ale nie mogę też zbyt mocno narzekać na całość, ponieważ sam klimat odegrał tutaj sporą rolę i podziałał na wyobraźnię.

Fabuła miała ogromny potencjał. Czytamy bowiem o Amelii, przywódczyni pradawnego, azteckiego Zakonu Krwawego Księżyca, której przyszło się zmierzyć z wypełniającą się klątwą. Przepowiednia mówiła o końcu zakonu i tak, jedna po drugiej, zaczęły ginąć w okrutnych męczarniach jego członkinie. Amelia nie mogła liczyć na łaskę boga, któremu podlegała, więc zdana na samą siebie zdecydowała się stawić czoła złu. Nie wiedziała, że sekrety okażą się znacznie głębiej zakopane i to akurat był jeden z ciekawszych motywów - wraz z rozwojem akcji pojawiały się nowe tropy a my próbując rozgryźć tożsamość mordercy jednocześnie dowiadywaliśmy się nowych faktów związanych z zakonem. 

Azteckie rytuały znalazły swoje miejsce w Łodzi i to uważam za ogromny plus! Autorka nie uciekła od swojego kraju, nie próbowała zamerykanizować powieści, pozwalając nam otworzyć wyobraźnię w miejscu, które wielu z nas dobrze zna. Dwa czasy, przeszłość zmieszana z teraźniejszością a także porcja magii w kontraście z brutalnym rozlewem krwi dały naprawdę ciekawą akcję, która nie była zła, choć jej lepsza wersja na pewno miałaby bardziej płynny styl i zatarte przejścia między motywami. Dużo było tutaj surowości, która - mam nadzieję - rozwieje się w kolejnych tomach, ponieważ autorka rozplanowała swoją opowieść na cykl, który chętnie będę dalej kontynuować. 

"Pani La Muerte" ma swoje plusy, ma też minusy, ale w ostatecznym rozrachunku trzyma przy sobie klimatem oraz kusi rozwojem wypadków. Autorka nie bawi się w półśrodki, nie ucieka od brutalności i sięga po istotne wartości, gdy pisze o wątpliwej istocie brutalnej rodziny. Książka opowiadająca historię jakiej jeszcze nie było, więc choćby dlatego warto dać jej szansę.

"Cole West" Anna Wolf

"Cole West" Anna Wolf, Wyd. Akurat, Str. 320


Bo czy można wybrać między miłością, a rodziną? A może da się to pogodzić?


Czas rozpocząć grę w której naprzeciw siebie staną serce oraz rozum. Bohaterowie wystawieni zostaną na ogromną próbę a ich wspólna przyszłość stanie pod znakiem zapytania.

Gangsterska powieść romantyczna w rękach Anny Wolf nabiera nowego wymiaru. Akcja koncentruje się wokół losów postaci i chociaż tło wydarzeń jest jedynie wspomnieniem, i nie może pochwalić się nadwyżką detali, to czytelnik i tak skupia swoją pełną uwagę na tym jakie aktualnie decyzje podejmują postacie. Właśnie to jest wytyczną akcji - ciąg przyczynowo-skutkowy, zależny od obranej drogi. Czasami błędne wybory prowadzą do lepszego miejsca niż się spodziewaliśmy, kiedy indziej przyjdzie ponieść konsekwencje a wszystko to odczujemy na własnej skórze w historii, która trzyma wysoki poziom. 

Corina i Parker odsuwają się w cień, gdy na pierwszym planie pojawia się ich wspólny przyjaciel. Tytułowy Cole West ma swoje za uszami, więc jego opowieść pełna będzie tajemnic, intrygujących zwrotów akcji a także sercowych rozterek, które rozpoczną się od dnia spotkania Mishy. O mało jej nie potrącił a jednak udało jej się nie tylko ujść z życiem, ale i znaleźć pocieszenie w ramionach mężczyzny. Obydwoje chociaż chętni do zacieśniania więzi wiedzieli, że ich mroczne przeszłości nie utorują im drogi do szczęśliwego zakończenia.

To historia, w której naprawdę dużo się dzieje. Dynamiczna akcja, silna kreacja bohaterów a także ogrom emocji przekładają się na wyścig z zasadami oraz rodzinnymi wartościami, ponieważ jak się szybko okaże, miłość w świecie Cole'a to ostatnia rzecz na którą może liczyć. Autorka nie zarzuciła nas zbędnymi detalami, skupiając się na licznych motywach wynikających z obowiązków głównego bohatera i tak powstała niebezpieczna sytuacja zagrażająca naszym postaciom. Z napięciem więc przerzucałam kolejne strony mając nadzieję na odrobinę łaskawego losu.

"Cole West" to romantyczna historia zamknięta w gangsterskim świecie, gdzie porachunki i tradycje wydają się mieć nadrzędne znaczenie. Pech chciał, że w takim otoczeni zakwitło uczucie, które nigdy nie powinno mieć miejsca. Anna Wolf poprowadziła nas więc mroczną drogą ku odnajdywaniu tego co powinno liczyć się najbardziej, pokazując, że po burzy zawsze wychodzi słońce a to co wydaje się z góry przesądzone czasami może uskoczyć we wcześniej niedostrzegalną drogę. Co mam dokładnie na myśli? O tym musicie przekonać się sami!

niedziela, 19 listopada 2023

"Nigdy przenigdy..." Emilia Jachimczyk

"Nigdy przenigdy..." Emilia Jachimczyk, Wyd. Jaguar, Str. 352


Co zrobić z najbardziej irytującym chłopakiem na świecie?


Im jestem starsza tym rzadziej sięgam po powieści młodzieżowe, ale nie jest również tak, że się przed nimi wzbraniam. Chętnie wybieram co ciekawiej zapowiadające się tytuły i tak trafiłam na debiut Emilii Jachimczyk, który wydawał się idealną propozycją na leniwe popołudnie. 

Jeśli nie szukacie wymagającej pozycji, powyższa książka powinna Was zadowolić. Prosta, lekka, przyjemna w odbiorze, ale niestety również przewidywalna i podążająca drogą schematów, więc nie do końca wybijająca się z tłumu. Nie uznałabym tego jednak za wadę, ponieważ całość mimo wszystko wypada spójnie i jak na debiut - również emocjonalnie. Koncentrujemy się wokół losów młodych ludzi wchodzących w dorosłe życie, więc siłą rzeczy ich problemy są w jakiś sposób powtarzalne a wszystko zależy od ujęcia to przez autorkę, która w tym przypadku mocno pozwoliła nam zbliżyć się do postaci co naprawdę doceniam.

Obserwujemy losy trzech bohaterów: Marissy, Maksa oraz Ryana, choć największy nacisk będzie skoncentrowany na życiu dziewczyny. To jej dotyczą bowiem tytułowe słowa, ponieważ Marissa nigdy nie popełniła przewinień typowych dla młodzieńczego buntu. Nie spróbowała tym samym igrania z zasadami i nie nauczyła się jak radzić sobie z wyzwaniami, również tymi emocjonalnymi. Gdy pojawił się więc chłopak chętny na uszczypliwości - nie wiedziała jak postąpić, ale robiła wszystko, by odnaleźć z nim wspólny język.

Autorka postawiła na poczucie humoru, które ładnie wypełniło tło wydarzeń i uwiarygodniło przepychanki bohaterów. Skupiliśmy się na problemach dojrzewania, na sercowych rozterkach a także walce z rozumem, który podpowiadał, by jednak nie ryzykować. Wszystko to otoczone było odpowiednimi emocjami i nawet jeśli zabrakło mi uników przed powielanymi wydarzeniami to jednocześnie nie mogę napisać, żebym źle się bawiła, ponieważ w towarzystwie Marissy i jej trudnych wyborów spędziłam sympatyczne chwile.

Prosta, lekka, idealna na leniwe popołudnie "Nigdy przenigdy..." opowiada o tym, że nigdy nie możemy być pewni kiedy los zacznie ingerować w nasze życie. Przyjemna dla wyobraźni, pobudzająca szare komórki opowieść wciąga do świata młodych bohaterów, pozwalając się zrelaksować i uciec myślami od codziennych obowiązków. Myślę, że w duecie z kubkiem gorącej herbaty w dłoni skomponuje się lepiej niż dobrze.

"Księga magii" Alice Hoffman

"Księga magii" Alice Hoffman, Tyt. oryg. The Book of Magic, Wyd. Albatros, Str. 416


Czytaj jak najwięcej książek. Wybierz odwagę, nie rozwagę. Poświęć czas na wizyty w bibliotekach. Szukaj światła w ciemności. Uwierz w siebie.


Uwielbiam twórczość Alice Hoffman, choć przyznaję, że popełniłam wielki błąd i najpierw poznałam filmową wersję jej "Totalnej magii". Na szczęście ekranizacja (za którą przepadam) bardzo różni się od swojego literackiego pierwowzoru, więc niewiele straciłam, natomiast cała seria Practical Magic to zdecydowanie najlepszy wybór jeśli szukacie historii nie tylko pięknie napisanej, ale i bardzo klimatycznej.

Hoffman porywa nas w objęcia swojej opowieści, ponieważ posługuje się bardzo plastycznym językiem. Pięknie potrafi oddać wewnętrzne uczucia bohaterów, stawiając przed nami postacie z krwi i kości i tworzy wiarygodną przestrzeń, której nie mamy ochoty opuszczać. Każdy tom charakteryzuje głęboki indywidualizm, poczucie przygarniania czytelnika jako członka tej magicznej grupy a wszystkie postacie łapią z nami wspólny język już od pierwszych stron. Na każdym kroku czujemy się zaopiekowani przez autorkę, która dawkuje odpowiednią ilość szczegółów oraz emocji tak silnych jak magia drzemiąca (skrycie) na drugim planie.

Możliwe, że nie jestem obiektywna, ponieważ mam do twórczości autorki ogromny sentyment, ale muszę przyznać, że jestem ogromnie zauroczona światem przedstawionym i wszystkim tym co się w nim pojawia. Od pierwszego tomu chłonę pomysł autorki, bardzo podoba mi się lekkość budowania magicznych wydarzeń, które są, ale jakby ich nie było, bo więcej tutaj sugestii, że sam świat jest magicznym miejscem aniżeli nadnaturalnych zjawisk i ta subtelność, żadna nachalność, mocno wpływają na naszą wyobraźnię.

Losy bohaterów również zasługują na uwagę. Czytać możecie dowolnie, niekoniecznie z zachowaniem chronologii, chociaż ja jednak polecam rozpocząć przygodę od pierwszego tomu. Klimat jest wtedy wyjątkowo mocny, ponieważ autorka poprowadziła cykl w sposób pokoleniowy, jako nieszablonową sagę rodzinną. Tym razem czytamy więc o nowym pokoleniu Mary Owens, skazanej w 1680 roku za czary. Jej klątwa trwa do dziś i nie pozwala nikomu z rodziny przeżyć długiej szczęśliwej miłości. Wszyscy jednak ryzykują, bo czym byłby świat bez tego uczucia? Tak doświadczają również straty, gdy giną ci, na których zależy im najbardziej. Jet Owens słysząc kołatanie chrząszcza decyduje się na radykalny krok, by raz na zawsze rozprawić się z rzuconą klątwą. Tylko czy zdąży nim nadejdzie jej koniec?

"Księga magii" to wspaniała historia, którą czyta się z ogromną przyjemnością. Pobudza zmysły, zbliża do bohaterów i jest ogromną skarbnicą wartych zapamiętania cytatów. Alice Hoffman bacznie obserwuje świat, pokazuje nam to na co nie zwracamy w zbyt szybkim pędzie życia uwagi i udowadnia, że prawdziwa miłość warta jest każdego poświęcenia. Lektura idealna na leniwe popołudnie, zakradająca się do serca oraz umysły czytelnika. Dla mnie - wyjątkowa, zdecydowanie warta poświęconego jej czasu!

sobota, 18 listopada 2023

"Nazywa się George Floyd. Życie pewnego człowieka i walka o sprawiedliwość rasową" Toluse Olorunnipa, Robert Samuels

"Nazywa się George Floyd. Życie pewnego człowieka i walka o sprawiedliwość rasową" Toluse Olorunnipa, Robert Samuels, Tyt. oryg. His Name Is George Floyd: One Man's Life and the Struggle for Racial Justice, Wyd. Marginesy, Str. 496


„Wiesz co – powiedział Floyd. – Nie chcę rządzić światem. Nie chcę panować nad światem. Chcę po prostu dotknąć świata”.


Decydując się na lekturę powyższej historii nie miałam żadnych oczekiwań. Trudny temat, który niedawno wstrząsnął całym światem został zamknięty w książce, którą - jak głosiła zapowiedź - każdy powinien przeczytać. Nie często sięgam po tego typu publikacje, ale motyw przewodni przemawiał jednak na korzyść priorytetów czytelniczych i tak zmierzyłam się z opowieścią o George'u Floydzie, który zginął tragicznie.

Lektura jest wymagająca i nie należy do najłatwiejszych, ale nie takie było jej zadanie. Od początku wiemy bowiem na co się piszemy, biorąc w swoje dłonie biografię człowieka, który od narodzin borykał się z życiowymi wyzwaniami. Autorzy poprowadzili fabułę od samego początku, nie szczędzili mnogich opisów, dokumentacji czy słów ludzi z najbliższego otoczenia głównego bohatera, aby jak najlepiej przybliżyć nam postać Georgea' z całym jego bagażem.

To intensywny przekaz, który zmusza nas do intensywnego myślenia. Czasami wręcz czułam, że autorzy chcieliby powiedzieć mi co powinnam myśleć a to wcale nie jest tak łatwo skategoryzować swoje podejście do całej sytuacji. Mocny wydźwięk rasizmu, ukazanie okrucieństwa świata, bezwzględna walka między prawiem a bezprawiem - w całej książce poruszany jest ogrom wszelakich wartości, które indywidualnie trafią do każdego czytającego. 25 maja 2020 roku George Floyd został zamordowany przed sklepem spożywczym w Minneapolis przez białego funkcjonariusza policji Dereka Chauvina a nagranie z całej sytuacji poruszyło świat. Nic w tym dziwnego, ponieważ mężczyzna walczył o oddech nie tylko w chwili śmierci, ale i podczas całego swojego życia co udokumentowali autorzy publikacji, pokazując jak system wpływa na obywateli, tutaj w Stanach Zjednoczonych, gdy do tablicy zostają przywołane niewolnicze korzenie, segregację szkolną czy nadmierną kontrolę czarnoskórych. 

Jednostka zapomniana przez społeczeństwo w jednej chwili zdobyła rangę wartości uderzającej w cały świat. George Floyd pośmiertnie udowodnił jak wielką cenę ma każde życie, niezależnie od popełnionych wcześniej błędów. Autorzy postawili przed nami pogodnego człowieka, który mimo biedy, przemocy i walki z systemem, nie tracił zrozumienia dla drugiego człowieka. "Nazywa się George Floyd. Życie pewnego człowieka i walka o sprawiedliwość rasową" to obszerny obraz rasizmu, książka zmuszająca do analizy i refleksji, napisana dobrze oraz skrupulatnie, która w zbiera takie samo żniwo pod względem przekazywanych faktów co odbieranych od czytelnika emocji. Można się bowiem wzruszyć podczas czytania i to nie jeden raz. O czym przekonacie się sięgając po tytuł, który udowodni Wam, że świat będzie lepszy tylko w momencie, gdy lepsi zaczną być ludzie.

"Sixteen Souls" Rosie Talbot

"Sixteen Souls" Rosie Talbot, Tyt. oryg. Sixteen Souls, Wyd. Albators, Str. 352


Młodzieżowa powieść grozy i romans fantasy w jednym.


Dawno nie wyczekiwałam tak premiery żadnej powieści! Zagraniczne słowa zachwytu oraz zachęcający opis z okładki przyciągały moją uwagę od dnia pierwszej zapowiedzi. Wszystko wskazywało na to, że "Sixteen Souls" idealnie trafi w mój gust. Czy tak się stało w rzeczywistości?  

Zdecydowanie! To napisana z lekkością oraz pomysłem historia łącząca w sobie klimat literatury grozy z fantastyką, tak mądrze poprowadzoną, że z czasem przyłapywałam się na wolniejszym czytaniu. Nie chciałam, żeby ta przygoda zbyt szybko się skończyła. To coś świeżego, odkrywczego, zrywającego z przyjętymi zasadami, lektura nietuzinkowa i bardzo klimatyczna, co bez wątpienia odegrało w tym wszystkim kluczową rolę. Autorka może pochwalić się w pełni wykorzystanym potencjałem, który przedstawiony w plastycznym stylu stworzył obraz dedykowany czytelnikowi w każdym wieku.

Akcja powieści rozgrywa się w nawiedzonym Yorku, w którym żyje młody bohater. Szesnastoletni Charlie jest jasnowidzem i ta szczególna cecha zdecydowanie zbyt często popycha go w stronę kłopotów. Duchy są jego jedynymi przyjaciółmi a obiekt serca znowu wymyka mu się z rąk. Jak na złość ktoś porywa sławne zjawy i Sam, nowy jasnowidz w mieście, namawia Charliego by razem rozwiązali zagadkę. Nie jest to propozycja warta uwagi, jednak niespodziewanie problem uderza w osobistą strefę chłopaka i tak rozpoczyna się podróż ku wyjawieni prawdy.

Bawiłam się podczas czytania lepiej niż dobrze. Co prawda zapowiedź grozy nijak ma się do tego co dzieje się w fabule, ponieważ ani przez sekundę nie bałam się wspomnianych duchów, natomiast muszę przyznać, że odpowiadają one za cudowny klimat. To historia młodzieżowa, więc odrobinę ugładzona, ale nie na tyle, by czytelnik czuł się niedoinformowany czy pozbawiony odpowiednich szczegółów. Wszystko jest tutaj na swoim miejscu a mnogość wątków (zjawy, zjawiska paranormalne, nietuzinkowe moce, porywy serca, porwania, intrygi...) pobudza nasze szare komórki do intensywnego myślenia. 

W tej książce wszystko może się wydarzyć, więc przy lekturze "Sixteen Souls" spodziewajcie się niespodziewanego! Rosie Talbot żongluje emocjami, wprowadza liczne motywy i nie pozostawia nas obojętnym na to co dzieje się w życiu bohaterów. Książka pełna jest wyzwań, emocji i uniesień serca a także wspominek duchów, które odpowiednio namieszają w fabule. Wspaniały klimat, gęsta atmosfera oraz pędząca akcja połączą się w niebywałą opowieść przy której czas się zatrzymuje. Zdecydowanie polecam!

piątek, 17 listopada 2023

"Lady Susan, Sandition, Watsonowie" Jane Austen

"Lady Susan, Sandition, Watsonowie" Jane Austen, Tyt. oryg. Lady Susan, Sandition, The Watsons, Wyd. MG, Str. 256


Gratka dla fanów prozy Jane Austen.


Lubicie sięgać po mniej znane powieści cenionych autorów? Zazwyczaj na tapecie pojawiają się te najgłośniejsze lektury, które docierają do sporej ilości fanów a o tych pomniejszych niestety zapominamy. Szkoda, bo tak jak w przypadku "Lady Susan, Sandition, Watsonowie" warto jest zwrócić uwagę na mniej popularną twórczość ulubionych pisarzy, która wówczas miło nas zaskakuje. 

Kiedyś uciekałam od prozy Austen uważając, że jest dla mnie zbyt naiwna. Miłość pokonująca wszelkie przeciwności? Przecież to temat dla romantyczek. Ale czy w każdym z nas nie drzemie pewna doza romantyzmu? Przy drugim podejściu całkowicie zmieniłam zdanie i tak powoli, książka po książce, zaczęłam doceniać jej sposób patrzenia na świat. Okazało się, że autorka w inteligentny sposób potrafi przemycać silne wartości do wychwycenia między wierszami i robiła to niezależnie od poczytalności dzieła, ponieważ zwykłe nowelki, nawet te niedokończone, mają równie wysoką wartość.

Trzy krótkie opowiadania nawiązują do przewrotności życia oraz jego prawdziwych uroków. Austen eksperymentuje z formą, składa na dłonie czytelnika powieść epistolarną, dramat oraz satyrę i pokazuje, że w każdej odsłonie potrafi dobrze się odnaleźć czy uzewnętrznić konkretne emocje. W prostym stylu kryje się głębia przekazu a występujące na pierwszym planie postacie w szybki sposób łapią osobisty kontakt z czytelnikiem wciągając go do swojego świata małych marzeń.

Lady Susan w formie listów pokazuje podstępność głównej bohaterki a także jej zdolność do intryg, gdy wdowiejąc zaczyna być zaskakująco szczęśliwa. Sandition opowiada o budowie małej rybackiej osady i kwestiach finansowych związanych z ekskluzywnym uzdrowiskiem. Watsonowie natomiast nawiązują do panien, które próbują znaleźć swoją życiową połówkę. To nowelka napisana przez dwie autorki, ponieważ Austen nie zdążyła jej dokończyć. Szkoda, ponieważ właśnie ta historia najbardziej przypadła mi do gustu i przywołała szczery, trochę ironiczny uśmiech, gdy obserwowałam niezdarne próby przechwycenia partnera. 

"Lady Susan, Sandition, Watsonowie" składają się na współczesne problemy, które jak się okazuje, były równie intensywne w przeszłości a jedynie odznaczały się inną formę. Autorka miała niebywały talent i to można było wyczuć w każdym jej podejściu do tematu, gdy wybrana nowelka otulała nas niczym ciepły kocyk i porywała do świata wielkich nadziei oraz gorzkich rozczarowań.