niedziela, 1 sierpnia 2021

"Zatańczmy w słońcu" Joanna Szarańska

"Zatańczmy w słońcu" Joanna Szarańska, Wyd. Czwarta Strona, Str. 352

Gdy odchodzi ktoś, kogo kochasz, zabiera kawałek Twojego serca.


Myślę, że Joanna Szarańska już wielokrotnie udowodniła nam jak dobrą jest pisarką. Jej wspaniałe powieści obyczajowe, romantyczne a czasami także zabawne historie czarują nad od dawna udowadniając, że nie trzeba szukać zagranicznych autorów, by móc w pełni delektować się lekturą.

Nowa propozycja od autorki niesie ze sobą klimat powieści obyczajowej, romantycznej, ale przede wszystkim życiowej. Opowiada o plusach i minusach życia, o tym że powinniśmy doceniać chwilę, cieszyć się z tego co mamy oraz nie rozdrapywać starych ran. To historia bardzo wiarygodna, taka którą bez problemu jesteśmy w stanie przełożyć na prawdziwe życie, ponieważ równie dobrze mogłaby dotyczyć nas samych.

Tak poznajmy losy Ady, która pewnego letniego dnia nad jeziorem, sześć lat temu, czuła się, jakby otrzymała od świata najpiękniejszy prezent. Była szczęśliwa, kochana i przepełniona nadzieją. Niestety los miał dla niej inne plany i chociaż Ada ma dziś u boku wspaniałą rodzinę oraz cudowną córeczkę - czuje, że jakaś cząstka niej umarła tamtego lata. I chyba właśnie dlatego, że odpuściła sobie miłość, ta postanowiła uderzyć w nią z podwójną siłą. Dosłownie, ponieważ na drodze Ady pojawi się dwóch mężczyzn gotowych, by podbić jej serce.

Sympatyczna, pełna emocji, pozytywna i dająca do myślenia historia Ady to wielowymiarowa opowieść o życiu i jego niepowodzeniach. W losach dziewczyny odnajdzie się każdy z nas, nie tylko za sprawą bardzo wiarygodnie oddanych wydarzeń, ale przede wszystkim prawdy płynącej z fabuły. Kto z nas nie naraził się na miłosne problemy? Kto choć raz nie zraził się do związku, choćby na krótką chwilę? Łatwo jest więc zrozumieć Adę, łatwo również trzymać kciuki za jej szczęście, bo czytając ma się poczucie, że jeśli jej się to uda - my również możemy liczyć na to samo.

Książka idealnie wpasowuje się w klimat wakacji, ponieważ rozterki sercowe głównej bohaterki mają miejsce w letnie, upalne dni. To chyba sprzyja emocjom, ponieważ u jej boku pojawi się przyjaciel z dzieciństwa oraz pewien właściciel letniska, który również odegra tutaj kluczową rolę. Ada poczuje się zagubiona i nie będzie wiedziała kogo i czy w ogóle kogoś wybrać, ale serce nie sługa, o czym wszyscy doskonale wiemy. "Zatańczmy w słońcu" porywa nas więc w sam środek cudownej, uroczej, przywołującej uśmiech oraz niosącej nadzieję historii, która rozkocha w sobie nie tylko romantyczki, ale i te fanki oporne na działanie miłości, ponieważ tutaj związki opisane są niczym relacje z życia wzięte - szczere, pełne obaw i sprzeczności a przy tym dające poczucie, że każdy ma szansę na szczęśliwe zakończenie. Joanna Szarańska po raz kolejny udowodniła mi, że potrafi wzbudzić we mnie lawinę sprzecznych emocji i właśnie za to ją uwielbiam!

"Wakacje wśród duchów. Antologia opowiadań o duchach" Charles Dickens, Oscar Wilde , William Butler Yeats

"Wakacje wśród duchów. Antologia opowiadań o duchach" Charles Dickens, Oscar Wilde , William Butler Yeats, Wyd. Zysk i S-ka, Str. 568

Wyjątkowy zbór opowieści grozy autorstwa wybitnych przedstawicieli gatunku.


Kiedyś byłam przeciwniczką opowiadań. Narzekałam, że krótka forma jest stanowczo zbyt krótka i nie potrafię wczuć się w fabułę. Później trafiłam na zbiór historii, które całkowicie odmieniły moje postrzeganie antologii i jedną z nich jest seria, w której pojawił się nowy tom, czyli "Wakacje wśród duchów". To Wydawnictwo Zysk i S-ka zapoczątkowało kilka lat wstecz wydawanie opowiadań cenionych pisarzy w kryminalnej formie oraz na podstawie klasycznych horrorów i wszystkie wydane do tej pory przez nich książki ogromnie Wam polecam - są one stworzone na potrzeby danego okresu w roku, czyli świąteczne, zimowe, jesienne czy właśnie jak teraz wakacyjne a każde opowiadanie niesie ze sobą niezapomnianą przygodę.

Mam słabość do książek z tej serii, mogę być nie obiektywna, ale jak dla mnie wszystkie wydane są perfekcyjne zarówno pod względem wizualnym jak i dobrania odpowiednich opowiadań do danego zbioru. W powyższej książce pojawiają się więc historie niby straszne, ale takie bardziej stonowane, typowe i klasyczne, idealne na wakacje czy to do poczytania w podróży czy na chwilę przed snem. Nie mówię przy tym, że skoro te opowiadania są bardziej spokojniejsze to muszą być nudne - nie, absolutnie! Bawiłam się wybornie podczas lektury i na pewno nie jeden wraz wrócę do niej a na pewno do wybranych, ulubionych opowiadań.

Spójrzcie na nazwiska w tym zbiorze - Charles Dickens, Oscar Wilde , William Butler Yeats, czyli same wybitne postacie, których książki doceniamy od wielu, wielu lat. Nie mogło być więc inaczej: tym razem również zaskakują czytelnika inteligencją swoich historii, dopracowaniem fabuł czy przedstawieniem nietuzinkowych bohaterów. Opowiadania zamknięte w tym zbiorze charakteryzują się również wybornym klimatem dreszczowca czy thrillera, bo opowiadają o nawiedzonych posiadłościach, bezwzględnych duchach i mrocznych zjawach, które mogą pochwalić się klasyczną formą znaną z XIX wieku oraz błyskotliwym humorem, często adekwatnym w danej sytuacji.

"Wakacje wśród duchów. Antologia opowiadań o duchach" możecie czytać do poduszki, działając na wyobraźnię przyciemnionym świateł oraz mrokiem za oknem. Możecie również zabrać zbiór na ognisko z przyjaciółmi i cieszyć się wrażeniami z najlepszą ekipą. Jestem pewna, że wtedy wrażenia będą niezapomniane! Niezależnie jednak od czasu i miejsca gwarantuję, że wszystkie opowiadania wciągną Was na całego tak samo jak i mnie, zapewniając moc wrażeń oraz emocji.

"Gra pozorów" Linda Malczewska

 
"Gra pozorów" Linda Malczewska, Wyd. Niezwykłe, Str. 455

Ta gra albo ich ocali, albo zniszczy.


O miłości, problemach w pracy, o życiowych wyzwaniach, czyli historia jaką znamy w emocjonalnej odsłonie z ciekawymi bohaterami na pierwszym planie.

Nie jestem fanką romansów biurowych. Po prostu już mi się trochę znudziły, bo powielane motywy nie wnosiły niczego odkrywczego do nowych fabuł. "Grze pozorów" mimo konkretnych obaw dałam jednak szansę, ponieważ zaintrygowała mnie główna bohaterka. Wydawała się ciekawa świata i rezolutna, taka w towarzystwie której warto poznać nawet schematyczną historię.

Muszę jednak zaznaczyć, że w przypadku tej książki pośpieszyłam się z oceną przed jej czytaniem, bo znowu tych powielonych motywów wcale nie było tak dużo. Owszem, pojawia się romans w pracy, ale sama historia jest wielowątkowa i rozbudowana, więc nie zamykamy się w konkretnym biurze i nie narzekamy na  nudę, tylko wraz z dwudziestosiedmioletnią Eleną Sanchez przezywamy rozterki sercowe oraz życiowe.

Elena to ambitna dziewczyna i najcenniejszy punkt tej historii. Jest urocza, ale również pewna siebie, waleczna i dążąca do celu. Dlatego ciężko jest jej pogodzić się z przetasowaniami w firmie, w której i tak czuje się niedoceniana a nowy szef, miliarder Logan James Grant wydaje się jej arogancki i impulsywny. Jednak Logan wcale nie jest taki, jaki wypada przy pierwszym kontakcie. Wręcz przeciwnie - szybko zjednuje sobie sympatię Eleny i pozwala, by tak zaczęła coś do niego czuć. Nie mówi jednak o sobie zbyt wiele a czytelnik od początku przeczuwa, że ten bohater skrywa pewien sekret, który - jak się okaże - mocno namiesza w fabule.

Podobało mi się poprowadzenie akcji. Tuż po bardzo ciekawej, dobrze zarysowanej sylwetce głównej bohaterki stawiam historię, która jest dynamiczna, emocjonalna a później także zaskakująca. Nie ma w niej wcale tak dużo romantycznych scen jakby się mogło wydawać na początku, pobieważ skupiamy się przede wszystkim na tym, by rozgryźć Logana i jego podejście do całej sytuacji. Ten bohater bardzo długo pozostaje zagadką i chyba to w tym wszystkim najlepsze, ponieważ podczas czytania nie ma mowy o nudzie. 

"Gra pozorów" to idealny tytuł dla tej książki, ponieważ nie tylko w fabule pozory mocno namieszają, ale i sam czytelnik ulega im w ocenie historii. Książka Lindy Malczewskiej to bardzo dobrze napisana, wciągająca i zawiła opowieść ze świetnymi bohaterami na pierwszym planie. I wcale nie schematyczna! Przyznaję, że dałam się ponieść wyobraźni przed zapoznaniem się z treścią i teraz chylę czoła, bo bardzo, bardzo mi się całość podobała! Wręcz nie mogę doczekać się kontynuacji i kolejnych nowinek na temat tajemniczego, mrocznego Logana.

sobota, 31 lipca 2021

"Zabójcze gry" R.L. Stine

"Zabójcze gry" R.L. Stine, Tyt. oryg. Party Games, Wyd. Media Rodzina, Str. 352

Jedna z trzech książek serii „Ulica Strachu” inspirowana cyklem filmów o tym samym tytule. Produkcje dostępne na platformie Netflix od lipca 2021 roku.


Zastanawialiście się kiedyś jakby to było, gdyby Wasze najskrytsze marzenia spełniły się jednego dnia? Czy dążylibyście do innych celów, czy może delektowalibyście się wielkim sukcesem? Rachel, główna bohaterka powieści, otrzymała od losu miłą niespodziankę, która niestety w późniejszym terminie przyniosła ze sobą przykre konsekwencje.

Seria Ulica Strachu podbija Netflix oraz półki we wszystkich księgarniach i wcale mnie to nie dziwi. To świetnie napisane, pomysłowe, oryginalne oraz przede wszystkim wciągające na całego lektury przy których miło spędza się czas niezależnie od literackich upodobań czy wieku czytelnika. Każdy w tej książce znajdzie coś dla siebie - od wielkiej przygody, przez lawinę przeróżnych emocji na doskonale wykreowanych bohaterach kończąc. I to nic, że seria kierowana jest do młodzieży a bohaterami są nastolatkowie - lektura wciągnie Was nim się obejrzycie.

Chociaż klasyfikuje się do horroru muszę zaznaczyć, że mnie osobiście nie wystraszyła. Autor właściwie nie stara się szczególnie przyspieszyć rytmu mojego serca a raczej skupia się na samej przygodzie, która faktycznie warta jest poświęconego jej czasu. Pojawiają się momenty straszniejsze, takie z pogranicza thrillera czy bardzo subtelnej grozy, ale to jedynie dodatek dla podsycenia cudownego klimatu.

W tym tomie rolę głównej bohaterki otrzymuje wspomniana wcześniej Rachel. Dziewczyna od dawna marzyła, by Brendan Fear w końcu zwrócił na nią uwagę aż stało się - zaprosił ją na swoją osiemnastkę. Dziewczyna nie przejmuje się ani przestrogą przyjaciółki, ani szeptami o klątwie wiszącej nad rodziną chłopaka. Nie spodziewa się, że mroczna posiadłość Fearów odsłoni swoje najgorsze oblicze w grze, która skończy się tragicznie. I chociaż Rachela zaślepiona młodzieńczą miłością popełniła błąd - dzięki niej czytelnik wkracza za bramy starej, ponurej posiadłości, która w mrokach swoich korytarzy skrywa niejeden sekret a dzięki temu zabawa jest przednia! Brawo za pomysł dla autora, jeszcze większe za wykonanie, bo nie poszłoby tak sprawnie, gdyby R.L. Stine nie mógł pochwalić się lekkim piórem oraz nieograniczoną wyobraźnią. 

Nie spodziewałam się, że książki z serii tak mnie wciągną a jednak szczerze mogę napisać, że zaliczam je do grona moich ulubionych lektur. Króluje tu dobra zabawa, niezapomniany klimat, świetnie wykreowani bohaterowie oraz historia, która wciąga od pierwszej strony. "Zabójcze gry" wydaje się lekturą banalną, ale nic bardziej mylnego - wszystko za sprawą R.L. Stine, który włada piórem z wprawą doskonałego bajarza. Uwielbiam go, uwielbiam jego historie i czekam na więcej. Zdecydowanie!

"Zbrodnia lorda Artura Saville i inne nowele" Oscar Wilde

"Zbrodnia lorda Artura Saville i inne nowele" Oscar Wilde, Tyt. oryg. Lord Arthur Savile's Crime and Other Stories, Wyd. MG, Str. 160

Cóż za przyjemna lektura, z gracją, uroczą dawką sarkazmu i głębszym podtekstem od Oscara Wilde'a.


Twórczość Wilde'a była dla mnie zagadką aż do czasu, gdy w moje ręce wpadł "Porter Doriana Graya". Przeczytałam, zachwyciłam się i zrozumiałam skąd te pochwały nad piórem autorka, skąd ta ponadczasowa pamięć o nim i ponowne wydawanie jego dzieł. Autor miał talent, ogromny i niepowtarzalny a jego historie, zarówno te w krótkiej jak i dłuższej formie (szybko nadrobiłam wszystkie zaległości) okazały się inteligentne, śmiałe i pełne błyskotliwego sarkazmu wobec świata.

Powyższy zbiór nowelek jest krótki, ale zamyka w sobie wszystko co najlepsze.  Kilka opowiadań o różnorodnej treści i maści zabierają czytelnika w niezapomnianą podróż i gwarantują przygodę do której będzie się chciało wracać. Wilde bowiem doskonale wie jak skupić na sobie uwagę czytelnika, jak wodzić go za nos i kiedy użyć odpowiednich emocji, by wstrząsnąć nami i rozbawić jednocześnie.

Może Was zaskoczę, ale w tym zbiorze znajdziecie opowiadania grozy. Utrzymane w niebanalnym stylu a jednak z tendencją do straszenia. Co prawda trudno było odnaleźć u mnie przerażenie wobec tego co czytam, ale nie uznaję to w żadnym wypadku za minus tej lektury. Nie mogłabym! Każde z opowiadań okazało się dopracowane w najmniejszych detalach, trafnie oddające świat oraz rzeczywistość, bardziej aktualne niż nie jedna współczesna powieść a przy tym pełne humoru, ironii oraz dystansu. 

I tak poznałam pewną damę, która miała tajemnicę. A właściwie nie miała żadnej i to właśnie był jej największy sekret. Pojawił się też duch, który zamiast straszyć sam, samemu był straszony. Odbyła się również zbrodnia kierowana niecodziennymi pobudkami. Zatopiłam się w świecie tych cudownych nowelek zakochana w bohaterach, wydarzeniach oraz stylu autora i jestem pewna, że będę odświeżać sobie lekturę przy każdej nadarzającej się okazji.

"Zbrodnia lorda Artura Saville i inne nowele" to lektura idealna dla każdego. Doskonale również sprawdzi się jako prezent dla bliskiej osoby, ponieważ jest nie tylko ciekawa, ale i pięknie wydana. Spędziłam przy niej kilka cudownych wieczorów, ponieważ dawkowałam sobie opowiadania jak tylko mogłam. Nowele bawią, intrygują, wciągają na całego i sprawdzą się w każdej sytuacji - podróży, relaksie po ciężkim dniu czy jak w moim przypadku opowieściami do poduszki.

piątek, 30 lipca 2021

"Dziewczyna znikąd" R.L. Stine

 "Dziewczyna znikąd" R.L. Stine, Tyt. oryg. The Lost Girl, Wyd. Media Rodzina, Str. 352

Jedna z trzech książek serii "Ulica Strachu" inspirowana cyklem filmów o tym samym tytule. Produkcje dostępne na platformie Netflix od lipca 2021 roku.


Horror młodzieżowy? Dlaczego nie! Jeśli w dobrym, ciekawym wydaniu - biorę od ręki. Pytanie więc czy serię Ulica strachu faktycznie możemy zaliczyć do historii z dreszczykiem czy raczej jest to bardziej książka o perypetiach nastoletnich bohaterów? Nie byłabym sobą, gdybym nie postanowiła tego sprawdzić.

Zanim zdecydowałam się opisać moje wrażenia po lekturze, najpierw potrzebowałam chwilę, żeby zebrać myśli. Po pierwsze - na pewno nie możemy mówić tu o horrorze, bo strasznych momentów jest jak na lekarstwo. Ale! Po drugie - książka bardzo, bardzo mi się podobała! Autor podąża tropem strasznej historii dla młodzieży, więc może nie pochwalę się gęsią skórką, ale za to zaznaczę, że wciągnęłam się w wir wydarzeń już od pierwszej strony i jestem wręcz zauroczona towarzyszącym mi klimatem.

Na pierwszym planie pojawia się Lizzy Palmer, nowa uczennica w szkole, dziewczyna, która skupia na sobie uwagę nie tylko wszystkich dookoła, ale i samego czytelnika. Bije od niej aura zwiastująca dobrze spędzony czas w towarzystwie świetnie wykreowanej dziewczyny. Jej historia na początku wyda się banalna - zjednuje sobie przyjaciół, wyrusza z nimi na stok, by pościgać się na skuterach śnieżnych i nagle dochodzi do tragedii. Ktoś ginie, nie jedna osoba a wielu znajomych dookoła i nagle podejrzenia padają na Lizzy. Czy słusznie? Wokół dziewczyny jedna tajemnica goni drugą a czytelnik jest zachwycony, że może brać w tym czynny udział.

Trochę strasznie, trochę śmiesznie, kiedy indziej ironicznie i z dystansem. Przez całą książkę raczyłam się dobrą zabawą, taką, którą jednak nie często spotyka się w powieściach młodzieżowych - rezolutną, błyskotliwą a przy tym wiarygodną i zakręconą. Misz-masz wrażeń towarzyszył mi podczas czytania i przerzucam to zdecydowanie do walorów tej historii, ponieważ ogromnie polubiłam bohaterów oraz przygodę z jaką przyszło im się mierzyć i wcale nie miałam ochoty szybko zamykać ostatniej strony.

"Dziewczyna znikąd" to zdecydowanie w pełni wykorzystany potencjał. Lektura zaskakująca, pomysłowa, z dreszczykiem emocji w tle. Może nie jest straszna tak jakby można było po niej oczekiwać, ale przebija na głowę masę innych młodzieżówek i jak dla mnie wyróżnia się samymi plusami. Urzekł mnie styl autora, oczarowała historia, więc powiem jedno - nie mogę doczekać się kolejnych opowieści z serii!

czwartek, 29 lipca 2021

"Miasto Mafii" Kinga Litkowiec

"Miasto Mafii" Kinga Litkowiec, Wyd. Muza, Str. 320


Emma Greene postanowiła zapomnieć o dawnych problemach i znaleźć spokój w niewielkim mieście w pobliżu Nowego Jorku.


Chciała uciec od problemów, ale one podążyły za nią. Chciała spokoju i chwili wytchnienia a dostała mnóstwo przeciwności losu. Czy Emmie uda się uciec z sytuacji, w którą się wpakowała? Czy uda jej się przezwyciężyć niepowodzenia, by móc cieszyć się zdobytą miłością?

Emma Greene trafia do Nowego Jorku, miasta rządzonego przez bezwzględną mafię. Zamiast uciekać - postanowiła zagłębić tajniki tego światka. Nie spodziewała się, że mafijny boss zwróci na nią uwagę i zrobi wszystko, by zdobyć dziewczynę dla siebie. Tym sposobem mafia walczy o uznanie czytelnika na równi z wątkiem romantycznym, w którym zabrakło mi trochę emocji. Autorka włada lekkim stylem, ładnie przedstawia obrazowość sytuacji, ale zabrakło mi tupnięcia nogą w tym wszystkim, trzęsienia ziemi w relacji głównych bohaterów czy scen mrożących krew w żyłach jakie aż się prosi od mafii tak wielkiego miasta.

Jeśli mam być szczera, nie widzę w tej książce nic specjalnego. Nic co mogłoby ją wznieść na wyżyny, bo temat mafijny został ugryziony już z każdej strony i potrzeba sporo, żeby mnie porządnie zaskoczyć. Tutaj nie odczułam nic co pozwoliłoby mi mocniej wejść w temat - owszem, historia jest ciekawa, bohaterowie nawet dają się lubić, ale nie mogę powiedzieć nic więcej, bo opowieść plasuje się gdzieś pośrodku podobnych jej książek i jak dla mnie niestety nie może pochwalić się świeżością. 

Zacznę od tego, że zabrakło mi samej mafii w mafii. Trochę za mało było detali, autorka poskąpiła nam szczegółów, które dopełniłyby obrazu wydarzeń. Wiem, że główna bohaterka wpada w tarapaty związane z tym przestępczym światkiem, ale bardziej koncentrujemy się na odczuciach Emmy. Nie wiem dlaczego, ale dziewczyna czuje się zafascynowana uliczkami Nowego Jorku przejętymi przez władzę bezwzględnych mafiosów i na własne życzenie ma to z czego później nie może wybrnąć. Często zachowuje się nieracjonalnie i jej błędny tok rozumowania potrafi być męczący, ale muszę przyznać, że mimo wszystko Emma to sympatyczna bohaterka. Ma więcej gorszych momentów niż lepszych, jednak nie żałuję, że towarzyszyłam jej w tej niebezpiecznej przygodzie. Kilka motywów prosi się o dopracowanie, podobnie jak sceny czy bohaterowie, ale jeśli szukacie lektury lekkiej i niezobowiązującej to możecie liczyć, że ta historia wpisze się w te oczekiwania.

"Miasto Mafii" to przyjemna historia na leniwe popołudnie. Nie wymaga od czytelnika wiele a ten kto lubi mafijne romanse nie powinien być szczególnie rozczarowany, jeśli tylko podejdzie do tej książki bez większych oczekiwań. Ja stoję po środku - z jednej strony mam sporo zastrzeżeń, z drugiej nie żałuję czasu spędzonego z Emmą i jeśli pojawi się kontynuacja jej przygód, myślę że dam jej szansę. Tymczasem wybór pozostawiam Wam i chętnie poznam Wasze indywidualne wrażenia po lekturze.

"Dotyk" Ilona Gołębiewska

 "Dotyk" Ilona Gołębiewska, Wyd. Muza, Str. 416

Jeden dzień, jedno spotkanie, jedna decyzja… Tyle wystarczy, by odmienić swój los lub stracić coś bezpowrotnie.


Ilona Gołębiewska pisze życiowe, porywające opowieści o ludziach, którzy każdego dnia mierzą się z problemami. Jej książki potrafią zająć czytelnika na wiele długich godzin, chociaż czasami fabuła bywa tak wciągająca, że kończy się ją zdecydowanie szybciej niżby się tego chciało. Czy zatem "Dotyk", najnowsze dzieło autorki dorówna poprzedniczkom i ponownie wkroczymy w sam środek przejmujących wydarzeń?

Myślę, że nie będziecie rozczarowani. Przynajmniej ja nie byłam. Romantyczno-obyczajowe historie na których aktualnie skupia się Ilona Gołębiewska to połączenie życiowych problemów, kreacji wiarygodnych bohaterów oraz emocji znanych nam z codziennego życia. Tym sposobem łatwo jest nam wgryźć się w temat, łatwo również zrozumieć rozterki postaci. Ponadto bohaterowie szybko zjednują sobie sympatię czytelnika swoją szczerością oraz chartem ducha.

Majka i Michał to dwa różne światy. Ona bawi się ryzykiem i uwielbia pakować się w kłopoty, on już ma dość chaosy i prowadzi stabilizację. Wie, że nie może pozwolić sobie na kolejne problemy, bo musi być dzielny i odpowiedzialny. Obydwoje spotykają się w najgorszym momencie swojego życia i ta znajomość pozwala im na chwilę oddechu, chociaż wspólnie założyli, że ich relacja będzie zupełnie niezobowiązująca. Niestety zapomnieli, że przeciwieństwa się przyciągają i chociaż uparcie się przed tym bronili - przeznaczenie popychało ich w swoje ramiona.

Cieszę się, że autorka stworzyła tak różnych bohaterów, ponieważ z przyjemnością przyglądałam się zarówno Majce jak i Michałowi. Nie wiem, kogo polubiłam bardziej, ponieważ ich skrajne postawy idealnie się uzupełniały a więź jaka się pomiędzy rodziła, była wręcz cudowna. Autorka prowadziła prozę życia na równi z wątkiem romantycznym, pozwoliła, by pomiędzy postaciami naturalnie nawiązywała się silna relacja, więc od samego początku wiedziałam na czym stoję, mogłam kibicować bohaterom i cieszyć się ich małymi chwilami szczęścia. 

"Dotyk" to książka pełna uroku, ale jednocześnie bardzo dobrze zrównoważona. Słodka kiedy trzeba, trudna emocjonalnie, gdy życie daje w kość bohaterom. Przez fabułę przebija się więc wiele wiarygodności, nadziei oraz pocieszenia a czytelnik chłonie to wszystko, bo czuje się obecny na każdym kroku wydarzeń. Bardzo podobała mi się ta historia, bardzo wciągnęły mnie losy bohaterów i nawet trochę smutno było mi zamykać ostatnią stronę, bo chętnie poznałabym ciąg dalszy przygód Majki oraz Michała.

środa, 28 lipca 2021

"Śmierć pani Westaway" Ruth Ware

"Śmierć pani Westaway" Ruth Ware, Tyt. oryg. The Death of Mrs. Westaway, Wyd. Czwarta Strona, Str. 480

Każda rodzina ma swoje mroczne tajemnice.


Kiedy myślę o twórczości Ruth Ware w pierwszej kolejności przychodzi mi na myśl jej ostatnia książka "Pod kluczem", która bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Czytałam wszystko co wyszło spod jej pióra i chociaż każda powieść była dla mnie udana przygodą, właśnie ta pierwsza najmniej do mnie trafiła. Nie mogłam się więc oprzeć "Śmierć pani Westaway", która wydała się być utrzymana nie tylko w tym samym klimacie, ale i z podobnym elementem dreszczowca w tle.

I przyznam, że ta historia wypadła nawet jeszcze lepiej. Ware znana jest z tego, że snuje swoją opowieść stosunkowo powoli, skupiając się przede wszystkim na rosnącym napięciu. Igra więc z czytelnikiem, wodzi go za nos, podrzuca pewne fakty, które dopiero w drugiej połowie powieści mają konkretne znaczenie a przy tym manipuluje umysłem czytelnika i zmusza jego szare komórki do pracy na najwyższych obrotach, by łączyć wszystkie te elementy układanki w spójną całość. Uwielbiam ją za tą integrację z czytającym, za możliwość pełnego zaangażowania się w fabułę a przy tym niesłychanie dobrą zabawę.

Opieramy się od samego początku na motywie karcianym co dla mnie okazało się niesłychanie wciągające, ponieważ do tej pory na palach jednej ręki mogę policzyć książki, które odwoływały się w tak silnym stopniu do tarota. A to wprowadza do fabuły niesłychany klimat,  gęsty, trochę mroczny, idealny dla tej opowieści. Hal, główna bohaterka powieści, pogrążona w rozpaczy po śmierci matki i z długami na karku otrzymuje zaskakującą wiadomość. Okazuje się, że zmarła jej babcia, chociaż dziewczyna była przekonana, że jej dziadkowie od lat nie żyją. Postanawia jednak jechać na pogrzeb i pozostać przy odsłuchaniu testamentu. A to skutkuje szeregiem zmian w jej życiu i licznymi tajemnicami do odkrycia. 

Odkrywanie tajemnic przeszłości, stara posiadłość oraz rodzinne sekrety to smakowite połączenie owocujące wciągającym kryminałem. Autorka stanęła na wysokości zadania i zamknęła nas w dusznej, kameralnej atmosferze lęku przed nieznanym, gdy Hal odkrywa kolejne szokujące szczegóły z życia jej babki. Akcja nie jest dynamiczna, nie pędzi na złamanie karku, ale za to skrupulatnie wkrada się do umysłu czytelnika podsycając jego apetyt na więcej. Pozostajemy nieustannie w klimacie losów jednej rodziny, ale ich opowieść jest bogata w szczegóły, które nie pozostawiają miejsca na nudę.

"Śmierć pani Westaway" to lektura, która przekonuje do siebie przede wszystkim klimatem. Na drugim miejscu stoi zagadka oraz rodzinna tajemnica, później natomiast bohaterowie. Wszystko to zamyka się w jednej spójnej, zaskakującej, wciągającej na całego historii. Ruth Ware po raz kolejny udowodniła swój talent i pozostawiła we mnie apetyt na więcej jej thrillerowych opowieści. Nic w tym dziwnego, że książka odnosi sukcesy na półce, gdzie stoją inne bestsellery księgarni Taniaksiazka.pl.

wtorek, 27 lipca 2021

"Diabelna prawda" P.K. Farion

 "Diabelna prawda" P.K. Farion, Wyd. Muza, Str. 352

Czy uda mu się zdobyć to, co sobie założył? Czy jego miłość wystarczy, by uzyskać wybaczenie kobiety, którą tak bardzo skrzywdził?


P.K. Farion powraca z kontynuacją swojej mafijnej serii, w której romans odgrywa główną rolę. Czy zaskoczy nas zmianą w życiu bohaterów? A może nic nie zmieni się w ich relacji? O tym postanowiłam się przekonać osobiście sięgając po "Diabelska prawdę".

Wydaje się, że takie historie najlepiej czyta się latem. Przynajmniej dla mnie niezobowiązujące romanse zawsze bardziej przemawiają o tej porze roku aniżeli jesienią chociaż jak przyjdzie ochota to i dany miesiąc nie ma większego znaczenia. Wspominam jednak o tym, ponieważ kontynuacja autorki wydaje się lekturą w sam raz do zabrania na wakacyjną podróż czy popołudniowy ogrodowy relaks w gorącym słońcu, ponieważ chociaż są niebezpieczne moment i bezwzględne zagrania to wciąż jesteśmy jednak w tematyce burzliwego związku.

Ponownie obserwujemy perypetię Sary i Błażeja, więc polecam nie zaczynać od drugiego tomu a jednak zachować chronologię. Szczególnie ważne jest to w przypadku aktualnych wydarzeń, ponieważ są one konsekwencją tego co wydarzyło się w pierwszym tomie. Nie mogę zdradzić Wam dużo z fabuły, ponieważ nie będzie zaskoczenia, ale zapewniam, że będzie znowu niebezpiecznie, zaskakująco a Sara i Błażej nie padną sobie w ramiona, ponieważ ich historia wydaje się być od początku spisana na drogę trudu i niepowodzeń. Na pewno na plus przemawia dynamiczna akcja i zwroty w fabule, chociaż jeśli miałabym się przyczepić to chętnie wystawiłabym bohaterów na trochę więcej czynników zewnętrznych, żeby coś konkretnego się zadziało.

Autorka kreuje ciekawych bohaterów. Sara to sympatyczna dziewczyna, chociaż czasami marudna. Błażej wcale nie jest takim typowym macho na jakiego się zapowiadało, ale nadrabiają za to chemią, która jest wyczuwalna pomiędzy tą dwójką od samego początku. Można ich polubić, można też czasami na nich narzekać - co kto woli, zależnie od gustu. Nie powiem, żebym żałowała czasu spędzonego w ich towarzystwie, ale gdyby autorka trochę podrasowała ich charaktery byłoby na pewno lepiej.

"Diabelna prawda" ma plusy i minusy, nie jest książką idealną, ale dorównuje poziomem pierwszej części i na pewno nie pozostawia po sobie nieprzyjemnego wrażenia. Kilka scen prosi się o dopracowanie, ale całość i tak wypada ciekawie, więc jeśli szukacie relaksującego, niezobowiązującego romansu mafijnego to serię od P.K. Farion śmiało mogę Wam polecić. 

"Zaginiona kobieta" Mary Kubica

"Zaginiona kobieta" Mary Kubica, Tyt. oryg. Local Woman Missing, Wyd. Poradnia K, Str. 352

Ludzie nie znikają ot tak sobie całkiem bez śladu...


Uwielbiam thrillery. To jeden z najmocniejszych gatunków literackich, ponieważ zawsze niesie ze sobą masę zaskoczeń i oryginalności. Szczególnie w dobrych rękach, którymi bez wątpienia może pochwalić się Mary Kubica - nie raz i nie dwa potwierdziła, że jej książki są wciągające, pełne fabularnych twistów a także dające do myślenia.

Z niecierpliwością wyczekiwałam premiery "Zaginionej kobiety" i od razu, gdy tylko wpadła w moje ręce zabrałam się za lekturę. Liczyłam na historię pełną wrażeń oraz emocji i wcale się nie przeliczyłam - po raz kolejny autorka wciągnęła mnie w wir zawiłej opowieści, która na początku wydaje się pozornie banalna, ale im dalej w las podążamy, tym więcej drzew zasłania nam pogląd sytuacji.

Coś się dzieje w małym miasteczku zamieszkanym przez naszych bohaterów. Do niedawna spokojne przedmieścia dziś zmieniają się w chaos i strach przed kolejnymi zniknięciami. Najpierw bez wieści przepadła Shelby, tuż po niej Meredith oraz jej sześcioletnia córeczka. Co się z nimi stało i dlaczego policja pozostawała bezradna przez jedenaście lat? Wszystko bowiem zmieniło się, gdy pewnego dnia powróciła córka Meredith, Delilah. Czy odpowiedzi jakie ze sobą przyniosła okażą się zbawienne dla rodziny i sąsiadów?

Przyznaję, że autorka wykonała świetną pracę. Wrzuciła nas w sam środek wielowarstwowej historii z podziałem na różne narracje oraz strefy czasowe, dzięki czemu miałam nieustanny podgląd wydarzeń z niemal każdej strony. To jednak nie zmieniło ilości pytań w stosunku do niewielu odpowiedzi, ponieważ thriller ten okazał się nie tylko zawiły czy zaskakujący, ale również piekielnie inteligentny. W towarzystwie w pełni dopracowanych bohaterów, w obliczu małej społeczności zamkniętej na otaczający ją świat Mary Kubica wykreowała klimat mroku i niepewności, lęku przed odkryciem prawdy, który przywołuje u czytelnika dreszcz przerażenia oraz jednoczesną potrzebę jak najszybszego odkrycia prawdy.

Nie wszystko jest w tej powieści oczywiste, nie wszystko ma tylko jedno oblicze. To historia zawiła, szczera oraz piekielnie emocjonalna. Poza chęcią odkrycia prawdy pojawia się przede wszystkim masa sprzecznych emocji kierowanych w stronę Delilah, która po powrocie z piekła musiała na nowo odnaleźć się w życiu. "Zaginiona kobieta" odpowiada na wiele ważnych pytań, wciąga w wir niebezpiecznej przygoda oraz porywa czytelnika od pierwszej do ostatniej strony. Po raz kolejny mary Kubica udowodniła drzemiący w niej talent serwując powieść, która pozostaje w głowie na długo po skończonej lekturze. 

poniedziałek, 26 lipca 2021

"Pocałunek gwiazdy" A.L. Jackson

 "Pocałunek gwiazdy" A.L. Jackson, Tyt. oryg. Kiss the Stars, Wyd. Muza, Str. 448

Teoretycznie ich ścieżki nigdy nie powinny się przeciąć.


Tragedia, muzyka i wielkie zmiany. Tak w skrócie można określić powieść A.L. Jackson, która otwiera nam wstęp do romantycznej serii. Czy jej pierwsza książka okaże się sukcesem? Myślę, że to bardzo prawdopodobne. Szczególnie wśród romantyczek takich jak ja.

Nazwisko autorki nie jest mi obce, pamiętam jak kilka lat temu wydawała u nas serię w muzycznym tomie, którą zachwycało się wiele osób. Sama przegapiłam jej historie, ponieważ prawdę mówiąc motyw rockowej muzyki w literaturze trochę mi się przejadł. Był czas, że niemal każdy bohater powieści obyczajowo-romantycznych był członkiem jakiegoś zespołu i wszystko to zaczęło mi się zlewać w jedną całość. Zmiana tematyki wpłynęła na mnie odświeżająco, ponieważ sięgając po "Pocałunek gwiazdy" miałam obawy przed schematami a jednak zatopiłam się w lekturze i uważam ją za kawał przyjemnej historii nie tylko o miłości, ale i trudach życia.

Na pierwszym planie pojawiają się przede wszystkim bohaterowie, którym mogę wystawić wysoką ocenę. Autorka stworzyła postacie z krwi i kości, wiarygodne osobowości, których z miejsca obdarza się sympatią. Tak poznajemy Mię, samotną matkę, która przeszła w życiu naprawdę dużo. Uciekając od tragedii i próbując pozbierać siły do nowej walki zamieszkała w wilii swojego brata i poznała tam mrocznego, małomównego perkusistę. On również okazał się intrygującą postacią, myślę że przede wszystkim przez aurę tajemniczości, którą się otaczał. Nic więc dziwnego, że od początku byłam zdania, że ta dwójka jest sobie pisana, mimo że oni wcale nie byli tego tacy pewni.

To powieść obyczajowa z zabarwieniem romantycznym i prawdę mówiąc nie dzieje się w niej szczególnie dużo. Akcja jest prosta chociaż z czasem przybiera dramatyczny obrót i często pojawia się w niej mrok głęboko zakorzeniony w bohaterach. Dzięki temu historia dzieli się na próbę odbudowy swojego pokiereszowanego życia przez postacie a także walkę z prywatnymi demonami, które kierują ich w stronę zemsty. I choć nie dzieje się wiele to nie ma mowy o nudzie - całość czyta się szybko i bardzo przyjemnie.

Cieszę się, że A.L. Jackson pozwala nam czytać o dorosłych bohaterach. Cieszę się, że problemy z jakimi się zmagają są dojrzałe i wiarygodne. Cieszę się również, że na chłodno podchodzą do emocji i nie zamęczają nas absurdem. W ten sposób "Pocałunek gwiazdy" mimo pewnych schematów wysuwa się na prowadzenie, ponieważ jest lekturą nie tylko przyjemną w odbiorze czy wciągająca, ale i taką, która pozwala spojrzeć na losy bohaterów niczym na nasze własne życie. Świetnie bawiłam się podczas lektury i jestem ciekawa kontynuacji, która mam nadzieję, pojawi się już niebawem.

niedziela, 25 lipca 2021

"Anioł Coltona" Agnieszka Siepielska

"Anioł Coltona" Agnieszka Siepielska, Wyd. Akurat, Str. 320

Sinners & Reapers to twardziele. To ostrzy faceci. Colton jest jednym z nich – w pierwszym ze swoich wcieleń.


Agnieszka Siepielska powraca z trzecim tomem swojej motocyklowej serii. Czy nowi bohaterowie i zanany nam już świat ponownie zaczarują nas romantyczną historią?

Agnieszka Siepielska tworzy ciekawe, przyjemne w odbiorze historie, które przede wszystkim kieruje do fanów powieści o miłości, niebezpieczeństwie oraz przeciwnościach losu. Gang motocyklowy, który stworzyła na potrzeby swojej serii intryguje zasadami, wartościami moralnymi jakimi kierują się jego członkowie oraz samymi oryginalnymi, władczymi postaciami.

Poznaliśmy Sinnersa, Reapersa, więc teraz nadszedł na trzeciego członka kompanii, czyli tytułowego Coltona. I chociaż wszyscy ci panowie wydają się do siebie podobni pod względem charakteru, każda część poświęcona ich indywidualnym losom pokazuje, że jednak wyróżniają się pragnieniami oraz oczekiwaniami. Colton jest też takim nieoczywistym bohaterem, ponieważ zaskakuje jego fach - na co dzień jest cenionym chirurgiem. Ratuje życie do czasu aż nie traci pracy a wtedy lawina jego życia podąża w dół z zawrotną prędkością. Upomina się o niego mrok czający się w zakamarkach duszy a Colton nieszczególnie się przed nim broni.

Muszę przyznać, że to najciekawszy tom serii, który właściwie bez problemu możecie potraktować jako indywidualną, niezależną lekturę. Akcja rozgrywa się w świecie motocyklistów i to by było na tyle jeśli chodzi o powiązania. Śledzimy bowiem losy dwójki bohaterów - Coltona, który nie potrafi sobie poradzić ze swoją gorszą stroną, który zakochuje się bez pamięci, ale wie, że to pociągnie jego ukochaną w dół. A także Lexi, wspaniałej, uroczej dziewczyny, która nie podda się tak łatwo temu co ją czeka. Bardzo ich polubiłam, chętnie śledziłam ich losy i przyznaję, jestem zachwycona całą tą sprzecznością tytułowego bohatera.

"Anioł Coltona" to lektura dla wszystkich miłośniczek historii romantycznych pełnych wrażeń. Obok niebezpieczeństw oraz życiowych wyzwań staje sarkazm, poczucie humoru a także chwile szczerej słodyczy, więc cały ten misz-masz szybko wciąga czytelnika w sam środek akcji. Bardzo dobrze czytało mi się kolejną książkę Agnieszki Siepielskiej i właściwie mogę napisać, że to chyba najlepsza jej książka jak do tej pory.

"Dzieci ziemi i nieba" Guy Gavriel Kay

"Dzieci ziemi i nieba" Guy Gavriel Kay, Tyt. oryg. Children of earth and sky, Wyd. Zysk i S-ka, Str. 712


W świecie Europy doby renesansu, przesyconym konfliktami i dramatami, na pograniczu, gdzie zderzają się ze sobą imperia i religie, ważą się losy świata...


Moje pierwsze spotkanie z twórczością Guya i już mogę napisać, że jest lepiej niż dobrze! Autor przekonał mnie niesłychanie dobrym stylem, nieograniczoną wyobraźnią oraz prezentacją świata przedstawionego, w którym sama miałabym ochotę się znaleźć.

Chociaż fabuła liczy sobie wiele stron, nie ma w niej ani odrobiny miejsca na nudę. Historia z miejsca porywa czytelnika w wir pędzących dynamicznie do przodu wydarzeń a przygody związane z bohaterami wydają się nie mieć końca. Na początku wydaje się pozornie, że przedstawione wątki niewiele mają ze sobą wspólnego i nie ryzują jednego, konkretnego całokształtu, ale to przekonanie rozmywa się wraz z kontynuacją czytania, gdy zatapiamy się w cudownym klimacie, w pełni dopracowanych bohaterach oraz opowieści emocjonalnej i dojrzałej, takiej, która z dumą prezentuje swoją zawartość.

Plusem jest tło historyczne, które przemyca autor. Robi to w sposób lekki, trochę zdystansowany, ale za to w przyjemniej formie. Zmienia nazwy, zmienia czas, ale potencjalnie odpowiedniki w rzeczywistości pozostają takie same, więc bardzo miło było mi wgryźć się w temat. Akcja rozgrywa się gdzieś w piętnastym wieku, zamyka nas w średniowiecznym klimacie, nawiązuje do Konstantynopola, łączy to wszystko z wodnym światem i ogólnie stanowi całość, nad którą zdecydowanie warto się pochylić. Karty tej powieści po brzegi wypełnione są przeróżnymi wydarzeniami, które wprowadzają na pierwszy i drugi plan dojrzałych bohaterów, których losy fascynują od pierwszej do ostatniej strony.

Plastyczny język, wspaniałe opisy, emocje i zaskakujące wydarzenia to tylko wierzchołek tego co na nas czeka. Podoba mi się pomysł autora, podoba mi się również wykonanie, bo nie jest łatwo połączyć fikcję literacką, w dodatku fantasy, z tłem historyczny i to w tak wciągającej formie. Autor porusza kwestie ekonomiczne, polityczne, społeczne oraz religijne i chociaż na początku ciężko się w tym wszystkim odnaleźć to całość i tak od pierwszych stron imponuje rozmachem.

"Dzieci ziemi i nieba" to książka, która ma wiele do powiedzenia. Dedykowana tym, którzy szukają porywającej przygody oraz niezapomnianych wrażeń w towarzystwie oryginalnych bohaterów. Mimo, że liczy sobie ponad siedemset stron nawet nie wiem kiedy to minęło a już przerzucałam ostatnią kartkę i tęskniłam za tym co już za mną. I choć wydawać, by się mogło, że to powieść dla fanów określonego gatunku literackiego - nic bardziej mylnego. To lektura dla każdego.

sobota, 24 lipca 2021

"Pani Kusząca" Meghan March

 "Pani Kusząca" Meghan March, Tyt. oryg. Madam Temptress, Wyd. Editio, Str. 248


Nie przeproszę za to, kim się stałam. Wiem jednak, że musimy przetrwać. Oboje!


Drugi tom przygód Magnolia Marie Maison to wyczekiwana przeze mnie kontynuacja lekkiej i wciągającej serii od mojej ulubionej autorki. Czy zatem ciąg dalszy nie zawiedzie i dorówna swojej poprzedniczce? 

Może nie jestem obiektywna, ponieważ ogromnie polubiłam główną bohaterkę i nie mogłam doczekać się tego co wydarzy się dalej, ale dla mnie kontynuacja trzyma podobny poziom, mimo dość ewidentnej zmiany postawy Magnolii. Kiedyś niezależna, silna i pewna swego, dziś trochę zbyt płaczliwa i bojaźliwa, czego nie do końca akceptuję, ale za to rozumiem skąd takie zachowanie się wzięło. Polecam więc zachować chronologię czytania, ponieważ jedna lektura jest wynikiem drugiej a tym samym łatwiej można zrozumieć przebieg wydarzeń. 

W kontynuacji autorka rzuca nas na głębokie wody. Jest więcej miłości, sercowych rozterek i nerwów związanych z powrotem Mosesa do życia Magnolii. Są również niebezpieczne sceny, które tak bardzo przypadły mi do gustu w pierwszym tomie. I chociaż nie mówimy tutaj o gatunku akcji, bo wciąż jednak poruszamy się na przestrzeni romantycznej historii to dodatki wątków pełnych mafijnego światka, morderstw czy pieniężnych perturbacji są miłym dopełnieniem rozgrywanych wydarzeń.

Bohaterom ponownie przyszło zmierzyć się z nowoorleańskim półświatkiem, który za punkt honoru obrał sobie wyrównanie rachunków. Przeszłość ponownie upomniała się o bohaterkę a tym samym pojawiło się wiele sprzecznych emocji i strach o to czy odbudowany po latach związek przetrwa tą całą plątaninę ryzyka i ciągłego strachu. Zaangażowałam się więc na nowo w losy ulubionej pary a ich przygoda nie była mi obojętna nawet na minutę, gdy walczyli o to, by móc w końcu poczuć, że są bezpieczni.

"Pani Kusząca" to lektura w stylu Meghan March, czyli przede wszystkim stawiamy na akcję i jej dynamiczne tempo a dopiero później na wątek romantyczny. Przypatrujemy się bliżej bohaterom, znamy ich myśli i zachowania, angażujemy się w ich trudną drogę ku wolności. Dobrze nakreślone tło obyczajowe i gangsterski motyw angażują więc rozum, romans natomiast wabi do siebie serce i tak dałam się po raz kolejny porwać lekturze March.

"Ta, która odeszła" Izabela M. Krasińska

"Ta, która odeszła" Izabela M. Krasińska, Wyd. Czwarta Strona, Str. 368

Intrygująca, niepokojąca, gęsta od kłamstw. Historia, której długo nie zapomnicie!


Otrzymałam obietnicę książki, której nie zapomnę w połączeniu z okładką, która bardziej sugeruje thriller aniżeli historię obyczajową. Zaintrygowana i pełna nadziei zabrałam się za lekturę, która ogromnie mnie zaskoczyła!

Bardzo lubię książki Izabeli M. Krasińskiej, szczególnie historyczną serię, w której łączy teraźniejszość z przeszłością. Jej pióro jest lekkie a historie, które tworzy emocjonalne i w pełni wiarygodne. Muszę jednak przyznać, że jej najnowsze dzieło to coś zupełnie innego, oryginalnego i faktycznie zaskakującego, ponieważ historia może pochwalić się subtelnym, choć świetnie oddanym klimatem thrillera, chociaż lektura jest typowo obyczajowa.

Zaglądamy do życia rodziny na pozór idealnej. Uwielbiam ten motyw w literaturze, ponieważ każdy z nas wie, że nikt nie jest idealny. Otaczanie się silnymi pozorami to tylko idealny wstęp ku wielkim problemom, które i tym razem nie ominęły głównych bohaterów. Dominika i Maciej stworzyli sobie dom jak z obrazka, jednak głęboko pod fasadą ich idylli skrywają się sekrety, które bronią przed światłem dnia. One jednak robią wszystko, by się uwolnić. A gdy inni dowiedzą się co ukrywają - ich życie już nigdy nie będzie takie samo. Brzmi intrygująco? Wierzcie mi, że autorka wodzi nas za nos, zaskakuje, intryguje, pozwala blisko zaprzyjaźnić się z bohaterami, by w efekcie końcowym porządnie wstrząsnąć czytelnikiem.

Eleonora, która będzie początkiem wszelkiego zła w tej powieści zrobi wszystko, by odkryć prawdę. Kierowana zemstą oraz zazdrością nie cofnie się przed niczym. Chce być dokładnie taka jak jej przyjaciółka, więc najchętniej weszłaby w buty Dominiki. To skończy się źle, ale nim rozpęta się prawdziwe piekło czytelnik zmierzy się z w pełni dopracowaną, oryginalną, pełną emocji fabułą, która aż przyprawia o wypieki na twarzy.

"Ta, która odeszła" kojarzy mi się z takimi kobiecymi thrillerami, które czasami puszczane są w telewizji dla wypełnienia luki antenowej. Niby każdy wie jak się skończą a wszyscy oglądamy w pełni zaangażowani w fabułę. I właśnie taka jest ta książka, zawiła, dająca do myślenia, wciągająca na całego. Powiem Wam więcej - taką odsłonę Izabeli M. Krasińskiej lubię najbardziej! Sekrety, niedomówienia, intryga i niebezpieczna główna bohaterka to historia, która ma w sobie w pełni wykorzystany potencjał.

piątek, 23 lipca 2021

"Maria" Sarah Brianne

"Maria" Sarah Brianne, Tyt. oryg. Maria, Wyd. Niezwykłe, Str. 179

 

Wydaje się, że serce Marii dokona wyboru, jednak może się okazać, że tak naprawdę decyzja nigdy nie należała do niej.


Dwóch mężczyzn, jedna dziewczyna i walka o wszystko. Czy i tym razem Sarah Brianne zaskoczy nas silnym wątkiem romantycznym?

Siódmy tom serii mafijnej dorównuje poprzedniczkom i właściwie na tym można by zakończyć. Nie zmienia się styl autorki, nie zmienia się również kreacja bohaterów, których witamy z otwartymi ramionami jako dobrze znane i lubiane postacie.

Książka jest krótka, nie ma nawet dwustu stron i z jednej strony mogłabym narzekać, że w takiej ilości autorka nie rozwija skrzydeł, ale z drugiej znam ten świat od podszewki i kolejnej opisy byłyby zbędne. Brianne stawia na akcję, na historię głównych bohaterów i jest to w porządku, ponieważ Maria, tytułowa bohaterka skupia na sobie całą uwagę. I to nie tylko czytelnika. Fabuła będzie opierać się więc na opowieści o księżniczce mafii, która podbiła serca mężczyzn i której przyjdzie wybrać z kim powinna się związać. Waleczna i niezależna ponownie oczaruje czytelnika swoją charyzmą i chociaż jej opowieść wypada bardziej jako dodatek do serii niż pełnowymiarowa lektura to i tak spędziłam przy niej przyjemny czas.

Lubię ten świat oraz pióro autorki, więc nie jestem obiektywna, ale przyznaję, że przydałoby się trochę oryginalności. Wkroczyłam do czegoś co już znam, w dodatku w krótkiej formie i chętnie dowiedziałabym się więcej, również jeśli chodzi o perypetie bohaterów. W tym tomie bowiem również stawiamy czoła mafijnym tradycjom, czyli wyznaczaniu męża przyszłej pannie młodej przez jej ojca i trochę już tego za dużo. Plusem jednak jest kwestia męska w tej grze, ponieważ o rękę Marii zawalczy również nauczyciel, czyli ktoś kto kompletnie do tego świata się nie nadaje a jego konkurencją będzie sam mafijny diabeł, więc będzie gorąco i emocjonalnie, więc jak sami widzicie - i tak dałam się porwać tej lekturze.

"Marię" polecam przede wszystkim fanom serii. To zbyt krótka książka, by mogła Was przekonać do twórczości autorki, chociaż widać w niej dobrą rękę Sarah Brianne. Zakazana relacja, związek pełen przeszkód a także charyzmatyczni bohaterowie wypełnią tą krótką opowieść po brzegi i pozostawią apetyt na więcej. Cenię autorkę za całokształt, więc wybaczam jej tą nowelkę i liczę, że w kolejnym tomie przywita mnie obszerniejszą fabułą. 

"Właśnie dziś, właśnie teraz" Karolina Wilczyńska

"Właśnie dziś, właśnie teraz" Karolina Wilczyńska, Wyd. Czwarta Strona, Str. 328
 

Trzy kobiety, trzy historie, jedna tęsknota – za życiem, w którym jest się dla kogoś naprawdę ważnym.


Jeśli tak jak ja potrzebujecie latem lekkiej, ale w pełni dopracowanej historii z konkretną fabułą na pierwszym planie, polecam sięgnąć po najnowszą książkę Karoliny Wilczyńskiej. Sprawdzona, świetnie pisząca autorka, która potrafi oczarować czytelnika oraz historia, która czaruje od pierwszych stron to nic innego jak "Właśnie dziś, właśnie teraz".

Jeśli tytuł coś Wam mówi, macie rację - ta książka już wcześniej została wydana. Inna szata graficzna jednak absolutnie nie zmienia ponadczasowej treści. Cieszę się więc, że otrzymujemy szansę przypomnienia sobie o jednej z lepszych odsłon Karoliny Wilczyńskiej, książce o stracie czasu, która udowadnia, że każda chwila jest ulotna i musimy pamiętać, by nigdy nie tracić swojej szansy.

Na początku poznajemy losy kilku bohaterów. Dzięki temu z pozornie niepoukładanej mozaiki powoli składa nam się wielowymiarowy, wielopoziomowy obraz tragedii, ludzkiego cierpienia oraz życiowego zgorzknienia. I jest to przytłaczające, nie będę ukrywać, że początek jest mocny emocjonalnie, trudny do przebrnięcia, ale to celowe założenie autorki - dalej bowiem jest tylko lepiej a czytelnik uczy się, że żadna tragedia nie powinna nas zatrzymywać w miejscu, bo każdy dzień niesie ze sobą coś pięknego.

Sabina zmaga się od lat z chorobą ojca a ich relacja ciągnie ją w dół. Bronisława ma dość lat na karku, by jeszcze męczyć się z dorosłym synem alkoholikiem. Sonia może pochwalić się idealną urodziną, ale to wszystko jest do czasu. Jak widzicie liczne jest grono bohaterów oraz problemów z jakimi się mierzą, więc każdy z Was znajdzie postać, z którą najbardziej się utożsami. Niezależnie jednak od upodobań zapewniam, że losy wszystkich staną się Wam bardzo bliskie, ponieważ ich opowieść bardzo szybko okaże się konkurować z prawdziwym życiem.

"Właśnie dziś, właśnie teraz" to opowieść o życiu, które bywa ciężkie i niepoukładane. Opowieść o smutku, cierpieniu i radzeniu sobie z własnymi tragediami. Jednak wbrew pozorom to powieść, która ma pozytywny wydźwięk i niesie ze sobą pewne ważne przesłanie. Czasami bywa tak, że najmocniejszy cios okazuje się tym najbardziej przełomowym o czym przekonacie się w historii, która połączy w jedną spójną i emocjonalną całość perypetie wszystkich bohaterek.

czwartek, 22 lipca 2021

"Kreol" Meghan March

"Kreol" Meghan March, Tyt. oryg. Creole Kingpin, Wyd. Editio, Str. 288

Nawet najlepszą przyjaciółkę żony króla nowoorleańskiego półświatka obowiązują zasady.


Są tacy autorzy, których powieści biorę w ciemno. Są takie książki, które mimo pewnych schematów, potrafią mnie wciągnąć na całego. Bez dwóch zdań do tego grona zalicza się Meghan March, która podąża w swoich seriach według znanego mi już klucza, ale za to zawsze potrafi wciągnąć mnie na całego w losy wykreowanych bohaterów i na moment oderwać moje myśli od codzienności.

Otrzymujemy kolejną silną, zdeterminowaną, niezależną postać damską co bez dwóch zdań jest najmocniejszą stroną twórczości autorki. March zawsze potrafi wykreować bohaterkę, która może być wzorem do naśladowania, waleczną lwicą wyróżniającą się na tle współczesnych, słodkich do bólu uroczych naiwnych bohaterek. Magnolia Marie Maison reprezentuje sobą wszystko co najlepsze jeśli chodzi o silny charakter a dodatkowo intryguje czytelnika niebanalną, niebezpieczną przygodą w którą się pakuje.

Magnolia zamknęła przeszłość za sobą i była pewna, że uwolniła się od niej na dobre. Niebezpieczny interes został zamknięty a ona sama przestrzegała zasad wyznaczonych przez króla nowoorleańskiego półświatka. Nie dla niej jednak spokojne życie, nie dla March mało dynamiczna fabuła, ponieważ spod pióra tej autorki musi wyjść akcja, tajemnice, mrok oraz wszechobecne niebezpieczeństwo. I właśnie na tym będzie opierać się pierwszy tom jej nowej serii - na walce z własnymi słabościami oraz sercowymi rozterkami, gdy powróci Moses Buford Gaspard i będzie chciał ją odzyskać mimo ich burzliwej przeszłości.

Przyznaję, że świetnie bawiłam się podczas czytania. Książka jest niezobowiązująca, lekka, ale pędzi do przodu na złamanie karku, potrafi zaskoczyć, dać do myślenia a losy bohaterów nie są nam obojętne nawet przez minutę. Autorka wiele sugeruje, niewiele wyjaśnia, by pozostawić sobie otwartą drogę ku kontynuacji i przede wszystkim nie zamęcza wątkiem romantycznym, który jest bardziej dodatkiem aniżeli wiodącą historią.

"Kreol" to historia o pokonywaniu przeciwności, o walce z przeszłością, dążeniu do szczęścia oraz poczucia bezpieczeństwa. To historia namiętności, romansu oraz stawiania czoła niedokończonym sprawą, czyli lektura, która wciąga na całego i pozostawia czytelnika w gotowości na ciąg dalszy.

"Zdradzona" Kiera Cass

 "Zdradzona" Kiera Cass, Tyt. oryg. The Betrayed, Wyd. Jaguar, Str. 320

Czy możesz podążać za swoim sercem, gdy jest już złamane?


Latem, gdy słońce praży za oknem, szukam książek lekkich i przyjemnych. Zazwyczaj stawiam na powieści obyczajowe, ale dobra fantastyka też jest w tedy u mnie w cenie. Zdecydowałam się więc na kontynuację serii Kiery Cass, której pierwszy tom był ciekawy, choć nie idealny. Miałam nadzieję, że w drugiej części autorka wypadnie lepiej a przede wszystkim porwie mnie w sam środek królewskiego światka, abym mogła przez chwilę poprzebywać na dworze wśród innych księżniczek.

"Zdradzona" dorównuje poziomem poprzedniczce. Nie jest idealna, nie jest też na tyle zła, by od razu ją skreślać. Po prostu czasami miałam wrażenie, że autorka traciła pomysł na całą historię i nie wiedziała ostatecznie w którym kierunku podążyć. Stąd pojawiły się ciekawe kreacje bohaterów, ale za to przestoje w fabule i pewne niedopracowania motywów. Trochę szkoda, bo ogólnie historia ma w sobie duży potencjał, ale mimo wszystko cieszę się, że zdecydowałam się na kontynuację, ponieważ lektura idealnie nadaje się na ciepłe dni - niezobowiązująco, ale ciekawie.

Ponownie wracamy do historii Hollis, dziewczyny, która sporo przeszła. Marzyła by pokochać króla i zostać królową, ale pod naporem doświadczeń jej oczekiwania mocno się zmieniły. Teraz porzuciła swoją krainę i przebywa Isolcie. Jednak pozostaje w niej smutek i tęsknota za tym co utracone, mimo poznania nowych, bardziej życzliwych jej ludzi. Czy zatem uda jej się pokonać przeciwności i ponownie zawalczyć o to co jej się należy?

Hollis to fajna bohaterka, chociaż czasami potrafi przytłoczyć egoizmem. Ma w sobie mocne i słabsze strony, więc zależy od danego motywu, ale w ogólnym rozrachunku mogę napisać, że nie była dla mnie wadą tej historii. Było ciekawie, chętnie śledziłam jej poczynania a jedyne czego mi zabrakło to większego dynamizmu i konkretnego przytupu w fabule. Wiecie, jeśli rzecz rozgrywa się na królewskim dworze i o walkę o tron chodzi to można powalczyć z większym entuzjazmem niż robiła to Hollins. Jestem jednak ciekawa co wydarzy się dalej, więc czekam na kolejną książkę Cass.

"Zdradzoną" mogę polecić tym, którzy lubią walkę o królewskie tytuły. Tutaj mimo ucieczki, główna bohaterka wciąż wraca myślami do swojego królestwa i marzy nie tylko o wygranej, ale również o wielkiej miłości. Będzie więc romantycznie oraz wojowniczo a to wszystko w tonie intryg, niedomówień oraz pojedynków. Jeśli lubicie twórczość Kiery Cass i jesteście ciekawi dalszej historii Hollins to spróbujcie, dajcie jej szansę i oceńcie sami, bo każdy z nas ma inny gust i każdego co innego wciąga na całego. Koniecznie po lekturze podzielcie się swoimi wrażeniami!

środa, 21 lipca 2021

"Miłość szuka właściciela" Abby Jimenez

"Miłość szuka właściciela" Abby Jimenez, Tyt. oryg. The Happy Ever After Playlist, Wyd. Muza, Str. 480

Czy Sloan przeżyje kolejną emocjonalną katastrofę?


Powiedzieć, że bardzo czekałam na tą książkę, to jakby nie powiedzieć nic. Abby Jimenez zachwyciła mnie przy "To tylko przyjaciel", więc wobec "Miłość szuka właściciela" miałam ogromnie oczekiwania. Liczyłam na powieść pełną wrażeń, emocji oraz cudownych bohaterów i wcale się nie pomyliłam - dostałam to wszystko oraz wiele, wiele więcej.

Zacznijmy od tego, że Jimenez cudownie pisze. Nie wiem jak ona to robi, ale w zaledwie kilku zdaniach potrafi trafić prosto do serca czytelnika i rozbudzić w nim lawinę przeróżnych emocji. Jej powieść jest szczera, dojrzała, w pełni wiarygodna i wielopłaszczyznowa a przy tym tak silnie wpływa na czytelnika, że ten (a przynajmniej ja tak miałam) nie może przestać rozmyślać o losach bohaterów nie tylko w trakcie przewracania kolejnych stron, ale na długo po zamknięciu ostatniej z nich.

Sloan Monroe poznaliśmy wcześniej, w pierwszej książce autorki, ale wtedy była jedynie wzmianką, drugoplanową bohaterką, która szykowała się na nadchodzący ślub. Dziś otrzymuje znacznie ważniejszą rolę, ponieważ na pierwszym planie pojawia się nie tylko sama, ale jej troski, rozterki oraz dotykające jej problemy. Wiemy, że zmarł jej narzeczony, więc losy Sloan obserwujemy po dwóch latach od tego tragicznego wydarzenia. Trudno jest jej wrócić do normalności, trudno pogodzić się z tak bolesną stratą, ale pewnego dnia w jej życiu pojawia się mały, niesforny psiak a wraz z nim jego właściciel i wszystko się zmienia, być może w dobrym kierunku, ale to nigdy nie jest do końca pewne.

Uwielbiam Abby Jimenez za to, że w jej powieściach psy czy w ogóle zwierzęta odgrywają tak ważną rolę. To cudowne jak bohaterowie kochają swoich milusińskich, jak poświęcają im czas, uwagę, z jaką pasją o nich mówią. Naprawdę czuć miłość od strony bohaterów wobec swoich czworonożnych przyjaciół i mnie osobiście to bardzo mocno chwyta za serce. Z resztą cała powieść jest mocno przesiąknięta realnością, wiarygodnością i wszystkim tym co sprawia, że losy bohaterów równie dobrze mogłyby rozegrać się w naszym życiu, bo na własnej skórze czuje się wszystkie szalejące w Sloan emocja a ona sama ani przez moment nie była mi obojętna. 

"Miłość szuka właściciela" to kolejna wspaniała, niezapomniana historia spod pióra Abby Jimenez. Mogłabym ją zachwalać bez końca, ale mam nadzieję, że sami zdecydujecie się przekonać w czym tkwi jej wyjątkowość, bo jest tego zdecydowanie warta. Autorka we wspaniały sposób manewruje pomiędzy emocjami, bawiąc nas, zaskakując, śmiesząc i wzruszając na zmianę. Cudowna, uwielbiam ją.

wtorek, 20 lipca 2021

"Pomiędzy wzgórzem a doliną" Jowita Kosiba

 "Pomiędzy wzgórzem a doliną" Jowita Kosiba, Wyd. MG, Str. 528

Zagłębiając się w przeszłość, odkrywa mroczną historię, która niegdyś rozegrała się pomiędzy dwiema rodzinami i dwoma domami – położonym na wzgórzu pałacem i ulokowanej w dolinie drewnianej chatce.


Ogromnie czekałam na premierę tej powieści, chociaż pierwotnie miałam w planach odłożyć ją na jesień. Wydawało mi się, że to najlepszy czas dla takiej historii, ale przyznaję - bardzo trudno było mi się jej oprzeć. Od razu jak tylko pojawiła się na mojej półce zabrałam się za lekturę a przepadłam już po kilku pierwszych stronach.

Jowita Kosiba stworzyła wspaniały klimat uzupełniający wyjątkową opowieść. Autorka operuje bardzo malowniczym stylem, posługuje się trafnym językiem i przede wszystkim potrafi bawić się emocjami. Czytelnik śmieje się wraz z bohaterkami, przeżywa na własnej skórze ich dramaty i na zmianę to czuje wzruszenie, to niedowierzanie. Powieść utrzymana jest w typie historii obyczajowej, ale manewruje pomiędzy wątkami niczym rasowy thriller a za serce chwyta równie mocno co powieść romantyczna.

Zaczynamy swoją przygodę poznając Weronikę, która w ostatnią noc roku postanawia przeczytać list od swojej siostry. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że siostry od lat nie utrzymywały ze sobą kontaktu. Jednak Eliza jest umierająca i ostatnie chwile swojego życia chce spędzić u boku swojej siostry. Weronika więc porzuca wszystko i wbrew oburzeniu swojej rodziny jedzie na drugi koniec Polski, by nie tylko pogodzić się z siostra, ale i zamknąć pewne ważne rodzinne sprawy.

To nie tylko opowieść o kobietach, które na moment się zagubiły, o siostrzanej miłości nadszarpniętej przez życie, potrzebie akceptacji, zrozumienia, wybaczaniu oraz drugich szansach - chociaż to również znajdziecie w tej powieści. To historia o rodzinnych sekretach, które wyjdą na jaw w starym pałacu, rodzinnej posiadłości Wilkowieckich, w Leszczyńcu, gdzie Weronika w końcu odkryje tajemnicę swojej matki oraz o wielopokoleniowej tragedii z przeszłości. W tym wszystkim towarzyszyć nam będą skrajne emocje, wspaniale wykreowani bohaterowie oraz silnie zakorzeniająca się w sercu czytelnika przygoda. Ani przez moment nie przestawałam myśleć o Weronice, porzuconej przez matkę małej dziewczynce, która dziś jako dorosła kobieta wciąż odczuwała tego skutki. Byłam też bliska rozgrzeszenia Elizy, bo ona tutaj niczym nie zawiniła, po prostu życie miało dla niej inne plany a spojrzała na wszystko inaczej dopiero pod wpływem choroby. Otrzymujemy więc paletę różnorodnych osobowości z których doświadczeń wiele możemy wyciągnąć, także tych drugoplanowych.

 "Pomiędzy wzgórzem a doliną" to piękna powieść. Wydaje się niepozorna, ale zamyka w sobie mnóstwo cudownych, niezapomnianych emocji oraz bohaterów. Cieszę się, że nie czekałam z lekturą, że od razu dałam jej szansę, bo już dziś mogę Wam napisać - koniecznie czytajcie! To jedna z tych książek, w której każdy znajdzie coś dla siebie, wartościowa oraz treściwa, piękna po prostu w każdym znaczeniu tego słowa. A wszystko to upiększone nutą mitologii słowiańskiej, tajemnicą a także rodzinnym dramatem. Ja osobiście jestem zachwycona i przekonana, że Wy również nie zostaniecie obojętni. 

"Ten, którego szukam" Kennedy Fox

"Ten, którego szukam" Kennedy Fox, Tyt. oryg. Chasing Him, Wyd. Muza, Str. 416

John Bishop nie jest typowym samotnym ojcem.


Lekka i niezawodna książka na upalne dni? Znajdziecie ją wśród propozycji od Kennedy Fox, autorki która szybko skradła moje romantyczne serce. Jej seria okazała się zabawna, pomysłowa i z przesympatycznymi bohaterami na pierwszym planie, więc ogromnie cieszę się, że mogę trzymać w ręce już trzeci tom przygód niezawodnych braci.

Możecie czytać z zachowaniem chronologii lub nie, jak wolicie. Polecam wybrać pierwszą opcję, ale każda książka opowiada o losach innych bohaterów i jest niezależną historią tylko w niewielkich detalach połączoną z poprzedniczkami, więc nie będziecie ani przez moment czuć się zagubieni w fabule. Wręcz przeciwnie, każda część serii z miejsca porywa czytelnika w wir cudownej, pełnej emocji opowieści a to za sprawą wspaniale nakreślonych bohaterów a trzeci tom trzyma równie wysoki poziom co dwie jego poprzedniczki.

Bardzo chwalę sobie twórczość Kennedy Fox, ale musicie mieć na uwadze fakt, że nie pisze oryginalnej treści. To proste, przyjemne opowiadania o zagubionych bohaterach, których ratuje zawsze znalezienie wielkiej miłości. Opowieść jest więc dość przewidywalna, ale nie uważam tego w żadnym stopniu za jej minus, ponieważ wszystko stanowi spójną całość, w pełni wiarygodną i dojrzałą (porusza istotne, współczesne kwestie) a do tego po prostu wspaniale odrywa od codziennych obowiązków, ponieważ w pełni angażuje czytelnika w przeżywane losy bohaterów.

W tej części bliżej poznajemy Johna Bishopa, który prowadzi rodzinny pensjonat. Jego praca ma swoje plusy, ma też minusy, które nie zawsze można w pełni zaakceptować. Jednak to co zaskoczy go najbardziej w pracy to dziecko na schodach oraz karteczka informująca mężczyznę o byciu jego tatą. John szybko orientuje się, że lata ciężkiej pracy na farmie to nic w porównaniu z opieką nad noworodkiem, ale na szczęście będzie miał do pomocy bardzo miłą, atrakcyjną i cóż... dość oryginalną dziewczynę, która - nie inaczej - zawróci mu w głowie.

Zabawnie, uroczo i piekielnie sympatycznie, tak w skrócie mogę określić fabułę "Ten, którego szukam". Wspaniale bawiłam się podczas lektury, z przyjemnością poznałam historię kolejnego z braci i śmiało mogę napisać, że spotkałam liczne grono fantastycznie wykreowanych bohaterów. Oto lektura idealna na leniwe popołudnie, pozwalająca odprężyć się przy dobrej opowieści i wraz z bohaterami przeżywać kolejne życiowe rozterki.

poniedziałek, 19 lipca 2021

"Dziennik śmierci" Chris Carter

 "Dziennik śmierci" Chris Carter, Tyt. oryg. Written in Blood, Wyd. Sonia Draga, Str. 376

Jeśli zajrzysz do środka, musisz umrzeć.


O tym, że Chris Carter jest kryminalnym mistrzem nie muszę nikogo przekonywać. To autor z nieograniczoną wyobraźnią, świetnym stylem oraz wewnętrzną intuicją, która pozwala mu wodzić czytelnika za nos od pierwszej do ostatniej strony.

Zazwyczaj nie jestem fanką długich serii i już przy trylogiach zaczynam marudzić. Są jednak wyjątki, które przyjmuje z otwartymi ramionami. Nie męczy mnie więc wieść, że Carter wciąż pisze swoją serię i nie zamierza jej szybko kończyć a jedenasty tom cyklu jest równie dobry co pierwszy, co tylko dowodzi talentu autora i jego precyzji tworzenia zawiłych, nieustannie intrygujących fabuł.

Serię łączy jeden bohater, niezwykła osobowość. Losy Roberta Huntera miałam przyjemność śledzić od samego początku i wraz z nim przeżywałam wszystkie wzloty i upadki. Mało jest bohaterów tak mi bliskich, więc z przyjemnością powracam do ulubieńców a w tym przypadku rozmyślam nawet o nowych przygodach Huntera nim pojawi się zapowiedź nowego tomu. Kryminały od zawsze były moim najlepszych gatunkiem, ale nie jest łatwo trafić na postać prowadzącą śledztwo, która nie zamęcza swoim życiem prywatnym czy ciężką, wręcz odstręczającą osobowością. Tutaj tego nie ma, Robert nie jest destrukcyjny, ma w sobie zadatki na sympatycznego faceta, który co prawda został pokiereszowany przez życie, ale to jedynie dodało mu pazura.

O plusach głównego bohatera mogłabym się rozpisywać jak świat długi i szeroki, bo przecież znamy się już przez jedenaście tomów. Szmat czas! Skupmy się więc na fabule, ponieważ przy tak długim cyklu od razu nasuwa się myśl czy nie będzie już schematów. Są, nie będę ukrywać. Carter podąża znaną sobie ścieżką, powiela niektóre zbrodnie, odnosi się do motywów, które już wcześniej wykorzystywał. Mimo to nie natykamy się podczas czytania na przewidywalne momenty czy przestoje w fabule - o nie! Autor wciąż nas zaskakuje, wciąż wpędza w ślepe zaułki, buduje wspaniały klimat, tworzy gęstą atmosferę i nie zapomina o fabularnych twistach. 

Tym razem Carter odchodzi od brutalności na rzecz intensywnego napięcia. Pozwala czytelnikowi wraz z Angelą Wood wertować dziennik mordercy i tworzy opisy tak sugestywne oraz namacalne, że czytelnik sam czuje się jak ofiara na celowniku. Rewelacja! "Dziennik śmierci" wciska w fotel, szokuje i manipuluje umysłem czytającego na całego a ja, wielka fanka podobnych historii, mogę tylko napisać - to było bardzo, bardzo dobre. Książkę znajdziecie tam, gdzie inne kryminały, na półkach księgarni Taniaksiazka.pl