Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo: Fabryka Słów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo: Fabryka Słów. Pokaż wszystkie posty

piątek, 28 czerwca 2024

"Sądny dzień" Jaga Moder

 
"Sądny dzień" Jaga Moder, Wyd. Fabryka Słów, Str. 546 

 

I choćby z całych sił chciała zapomnieć o tym, co widziała, jest już za późno. Nie ma odwrotu.

Szanowni Państwo, Jaga Moder wkracza na scenę i robi to naprawdę dobrze! Jej pierwszy tom cyklu Uniwersum Legendysty zaskakuje mnogością wrażeń oraz kreacją nieszablonowych bohaterów. 

Autorka porusza motyw fantastyki w połączeniu z innymi gatunkami. Pierwsze strony witają nas klimatem New Adult, później przewija się temat obyczajowy a następnie otwierają się drzwi do nowego Świata, aby rozpocząć prawdziwy spektakl. Całość wydaje się w pełni przemyślana oraz świadomie poprowadzona, tło wydarzeń wzbogacają wiarygodne detale a bohaterowie obdarzeni zauważalną charyzmą pozwalają rozkładać swoje osobowości na czynniki pierwsze. Autorka dorzuca do tego paletę różnorodnych emocji, pokusiła się o intrygujący wątek romantyczny a następnie wprowadziła na scenę niebezpieczeństwo, aby nikt się nie nudził. 

Blanka jeszcze do niedawna wiodła zwykłe życie młodej dziewczyny. Dysfunkcyjna rodzina spędzała jej sens z powiek, studia nie ułatwiały sprawy a dorosłe życie okazało się całkowicie przekłamane. Jednak pewnego dnia zniknął jej brat i wtedy musiała podjąć decyzję czy poddać się rozpaczy, czy stawić czoła wyzwaniu. Podążając tropem zaginionego zawarła ryzykowny pakt i wkroczyła do tajemniczego świata. Stając u boku zaskakującego sojusznika musiała zmierzyć się z masą przeciwności oraz licznych niebezpieczeństw. 

Trochę z sarkazmem, trochę ze smaczną ironią i poczuciem humoru autorka prowadzi nas przez świat, w którym wszystko może się wydarzyć. Bohaterka z którą bez problemu potrafimy się utożsamić zmienia bieg wydarzeń i zaskakuje odwagą. Świat przedstawiony, w którym rozgrywa się akcja jest niewątpliwą zaletą powieści, ponieważ Moder dopracowała wszystko z podziwu godną precyzją. Uważam jednak, że najlepsze w tym wszystkim były podprogowe wartości pięknie łączące się z motywami współczesnego świata, gdy czytaliśmy o pozorach, dostrzegaliśmy drugiego człowieka za maską pogardy czy obojętności a nawet obserwowaliśmy zachodzące w bohaterach zmiany pod wpływem nabytych doświadczeń a także miłości, zarówno tej romantycznej i jak i zamkniętej w oddanej sobie rodzinie. Książka liczy sobie pokaźną ilość stron, jest przy tym dynamiczna i intrygująca, pełna akcji, przygód oraz wartych zapamiętania doświadczeń.

Przyznaję, że nie spodziewałam się aż tak dużej interakcji z "Sądnym dniem". A jednak powieść bardzo przypadła mi do gustu. I już z niecierpliwością wypatruję kontynuacji! Jaga Moder w szalenie błyskotliwy sposób tworzy fabułę pełną barwnych osobowości, która nie boi się sięgać po trudne tematy. Ważne motywy w tle, dynamiczne sceny a także bohaterowie skrajnie od siebie różni a jednak czujący magnetyczne przyciągnie połączą się w spójną całość idealną do podsycania wyobraźni czytelnika.

czwartek, 2 maja 2024

"Szepty ciemności" Andrzej Pupin

"Szepty ciemności" Andrzej Pupin, Wyd. Fabryka Słów, Str. 414 

 

Ciemność nie wybacza.

Jeśli lubicie książki mocno nastawione na przygodę to powieść Andrzeja Pupina jest stworzona dla Was. Autor bowiem porywa nas od pierwszych stron w samym środek niebezpiecznej historii, w której wszystko może się wydarzyć.

Na motywach fantastyki Pupin sięga po inne gatunki tworząc literacki misz-masz odwołujący się do współczesnych problemów. Z jednej strony śledzimy zaangażowaną fabułę, nastawioną na rozwiązanie zagadki, z drugiej sięgamy po motywy polityczne, społeczne a także kwestie moralne. Autor bawi się formą i zachęca czytelnika do interakcji z fabułą, by samemu wyznaczyć granicę między dobrem a złem, które w tej powieści wydają się zatarte i naprzemienne. Pomysł był dobry, ale wykonanie jeszcze lepsze, ponieważ otoczone odpowiednim klimatem i poprowadzone plastycznym językiem, pozwoliło odgrywać w głowie czytelnika konkretne sceny. Przyznaję, że na początku nie spodziewałam się aż tak dobrze przedstawionej treści, która połączyła przygodę z drugim, wydaje się, że nawet ważniejszym dnem.

Przenosimy się do Warszawy lat 20. i walczymy z wszechobecną Ciemnością. Ten kto żyje w blasku światła może czuć się względnie bezpiecznie, ale tylko krok poza jego obręb doprowadza do obłędu i sprowadza nieuchronną śmierć. Jednak śmiałkowie nie boją się tego co czeka ich poza wyznaczonymi granicami, wciąż żyjąc pełnią sił i robiąc nielegalne interesy. Na przestrzeni tego świata próbuje funkcjonować Jerzy, wojenny weteran, alkoholik i prywatny detektyw. Podejmuje się odnalezienia zaginionej dziedziczki znakomitego rodu, której zniknięcie wydaje się budzić wiele wątpliwości. Jerzy podejmuje się zlecenia z dwóch konkretnych powodów: z ciekawości oraz z absurdalnie wysokiego wynagrodzenia.

Intryga w tej książce odgrywa kluczową rolę i wydaje się na każdego z bohaterów wpływać w indywidualny sposób. Jerzy jest postacią niezwykle skomplikowaną i złożoną, więc jego analiza wymaga głębszego zaangażowania a sam fakt wdrożenia go w nieszablonowe wyzwania jeszcze bardziej pogłębia jego prywatne demony. To napędza akcję, dodaje smaku kolejnym wydarzeniom, które wydają się opierać na konkretnych decyzjach Jerzego oraz na jego początkowej nieświadomości zaangażowania w sprawę innych osób. Autor w pełni przemyślał swoją historię i zarzucił czytelnika nieoczywistymi zwrotami fabuły, aby nieustannie coś się działo, akcja była napięta a momenty zaskoczenia odpowiednio dobrane do rozgrywanych wydarzeń. Śmiało mogę napisać zatem, że w tej historii wszystko było na swoim miejscu, począwszy od dopracowania, poprzez złożoną sylwetkę postaci, która nieustannie skupiała moją uwagę i zmuszała do rozłożenia na czynniki ich zachowań oraz podjętych decyzji.

"Szepty ciemności" to odpowiednio dobrany klimat, ciekawie poprowadzona fabuła oraz rozgrywane wydarzenia mające drugie dno. Autor porusza wartości społeczne, moralne a także angażuje w to wszystko politykę, by pokazać ciemną stronę ludzkości i nadać mrokowi obezwładniającemu społeczeństwo - drugie znaczenie. Ten kto lubi wyczytywać między wierszami przesłanie będzie zachwycony błyskotliwym spojrzeniem na sprawę a także przedstawieniem wielowarstwowej fabuły na przestrzeni zaangażowanej fantastyki.

sobota, 27 kwietnia 2024

"Czasy, które nadejdą" Andrzej Pilipiuk

 
"Czasy, które nadejdą" Andrzej Pilipiuk, Wyd. Fabryka Słów, Str. 376 

 

Andrzej Pilipiuk po raz kolejny serwuje wyśmienitą ucztę wszystkim wielbicielom historii. Tej wielkiej i tej mniejszej, codziennej.

Andrzej Pilipiuk ma nieograniczoną wyobraźnię o czym przekonało się już wielu czytelników. Jego historie są zawsze dopracowane i w pełne nieszablonowych pomysłów dzięki czemu czyta się je z ogromną przyjemnością.

Autora wyróżnia wyjątkowy styl, który prowadzi nas przez zawsze mocno skomplikowaną i dającą do myślenia fabułę. Czytać powieści Pilipiuka możecie zależnie od upodobania, ponieważ zawsze odnajdziecie się fabule i docenicie jego kunszt oraz pomysłowość, ale osobiście zachęcam rozpocząć przygodę od samego początku – a jest do czego wracać. Dynamiczna akcja stanie na równi z dobrze dopracowanymi sylwetkami postaci, które stanowią barwną atrakcję całej powieści i dynamicznie zmieniają się pod wpływem przeżytych doświadczeń. Uczą się wyciągać wnioski z popełnionych błędów, kształtują własne charaktery a także raz po raz pakują się w kłopoty, by czytelnik nie czuł się zapomniany i mógł wraz z nimi stawiać krok w stronę nieznanych przygód.

W najnowszej powieści autora całość trzyma jak zawsze wysoki poziom. Dzieje się dużo, akcja goni akcję a bohaterowie po raz kolejny pokazują nam, że autor nie powiedział ostatniego słowa jeśli chodzi o niebezpieczeństwo z jakimi będą musieli się mierzyć. Zaglądamy do świata Doktora Skórzewskiego i wraz z nim wędrujemy nowymi ścieżkami. Poznamy skazanego na śmierć genialnego chemika a także wdrożymy się w tajniki romantyzmu mocno odciskającego swoje piętno na psychice zainteresowanych. Natomiast z Robertem Stormem przeanalizujemy jak przeszłość wpłynęła na jego teraźniejszość oraz jakie odciśnie konsekwencje w przyszłości. Zaledwie ta wzmianka na temat fabuły wystarczy, by zapomnieć, że jest ona zawiła, pomysłowo przedstawiona a także gwarantująca czystą radość z czytania.

Autor napisał pięć różnych opowiadań, rozgrywających się w różnych czasach i różnej perspektywie, które pozwalają nam wkroczyć do wielkich oraz niezapomnianych przygód. Krótka forma nijak ma się do odbioru wydarzeń, ponieważ z przyjemnością przerzucałam kolejne strony i w pełni potrafiłam utożsamić się z bohaterami. Tym chętniej przyjęłam formę opowiadań, ponieważ poznałam większe grono postaci i śledziłam różne przygody, które bogate były w doświadczenia oraz skrajne emocje. Bawiłam się lepiej niż dobrze czytając nową powieść Pilipiuka i jestem pełna zachwytu nad wyobraźnią autora, która wydaje się nie mieć granic. Nieprzewidywalność stoi na równi ze smacznym poczuciem humoru i udowadnia bystrą spostrzegawczość autora wobec otaczającego go świata.

"Czasy, które nadejdą" to lektura idealna do poczytania leniwym popołudniem. Pozwala oderwać myśli i przenieść się do rzeczywistości otaczającej głównych bohaterów. Wraz z nimi na własnej skórze doświadczamy nowych wyzwań i zbieramy nowe doświadczenia a sama lektura dostarcza nam mnóstwa pozytywnych atrakcji. Każde z opowiadań zasługuje na uwagę oraz sporą pochwałę, ponieważ wyróżnia się na tle pozostałych, Andrzej Pilipiuk bowiem zadbał o odrębność swoich historii oraz ich ponadczasowy wydźwięk.

sobota, 23 marca 2024

"Żniwa dusz" Patricia Briggs

 
"Żniwa dusz" Patricia Briggs, Tyt. oryg. Soul taken, Wyd. Fabryka Słów, Str. 476

 

Ani chwili spokoju!

Patricia Briggs nie zapomina o swoich fanach i po raz kolejny zaprasza do świata, w którym wszystko może się wydarzyć. Jej nietuzinkowa seria porywa serca wielu czytelników i pozwala nam rzucić się w wir niezapomnianej przygody.

Zacznijmy od tego, że każdy tom z serii trzyma niezwykle wysoki poziom. Tutaj nie ma żadnych wzlotów i upadków tylko pełna stabilizacja jeśli chodzi o styl autorki i dopracowanie. Czytelnik nieustannie wrzucany jest w wir niebezpieczeństw, spotyka na swojej drodze przeróżnych bohaterów i wraz z nimi doświadcza nowych atrakcji, których na przestrzeni całego cyklu jest co niemiara. Autorka żongluje emocjami, bawi się kreacją postaci i zmusza nas do intensywnego myślenia w poszukiwaniu winnego całego chaosu. I niezależnie od tego czy jest to pierwszy tom, czy już daleko kolejny, każdy ma coś do powiedzenia. Natomiast polecam Wam przeczytać całość z zachowaniem chronologii, ponieważ pojawiają się pewne niuanse ładnie łączące całość nawet jeśli każda część opowiada o innej przygodzie.

W tym tomie czytamy o Szalonym Żniwiarzu, który zbiera swoje żniwo w całym mieście, biega z sierpem i udowadnia swoją przewagę a znikają przez to wampiry, białe wiedźmy oraz nawet niezbyt potężni pradawni. Kto za tym stoi? I dlaczego magiczne pająki tkają sieć zaklęć w rodowych siedzibach w magicznych istot? Mercy nie boi się jednak wyzwań i mając ze sobą całą watahę wilkołaków oraz wyjątkowo wrednego pradawnego u boku wyrusza na poszukiwanie swoich przyjaciół. I wrogów, bo przecież bez nich nie byłoby całej zabawy.

Dynamiczna akcja stoi na równi z opisami, które pięknie dopełniają dzieła a także z dialogami, które przywołują na usta szczere uśmiechy. Wszystko w tej książce jest na swoim miejscu, przedstawione tak jak być powinno: od ekscytującej niepewności do konfrontacji z sarkazmem i czarnym humorem. Autorka prowadzi nas przez nieszablonową historię z niezwykłymi istotami na drugim planie i nadaje im ludzkich cech, dzięki czemu przypominają nas samych i bez problemu potrafimy się z nimi utożsamić.

"Żniwa dusz" ponownie otwiera przed czytelnikiem świat wielkich możliwości. Dobra zabawa stoi na równi z niebezpieczeństwami oraz literackimi wyzwaniami, które w naszej głowie odgrywają bogate i plastyczne sceny. To idealna lektura na zapomnienie o dniu codziennym, umożliwiająca nam odłożenie obowiązków na później i zagłębienie się w treść, która otwiera przed nami drzwi do różnych możliwości. Razem z Mercy wybieramy się na misję ratunkową i pokonujemy przeciwności losu, by na samym końcu przekonać się, że mając u swojego boku przyjaciół wszystko jest możliwe.

piątek, 22 marca 2024

"Kajkeji" Vaishnavi Patel

 
"Kajkeji" Vaishnavi Patel, Tyt. oryg. Kaikeyi, Wyd. Fabryka Słów, Str. 556

 

Oto jej spuścizna. 

Oto przed nami lektura pełna ukrytych znaczeń. Intensywne wrażenia, doświadczenia a także skrajne emocje, których Vaishnavi Patel używa na przestrzeni całej swojej fabuły z wprawą doświadczonego bajarza.

Czuję, że znalazłam się w patowej sytuacji, ponieważ trafiłam na jedną z tych powieści, które naprawdę trudno mi ocenić. Nigdy nie byłam wielką fanką powieści fantastycznych a w tym przypadku czuję jakby autorka spełniła wszystkie moje niepisane wymagania i zaserwowała mi lekturę odważną, pełną błyskotliwych wartości a także bohaterów obok których trudno przejść obojętnie. Wydaje się, że ta historia pobiła na głowę wszystkie czytane do tej pory przeze mnie książki i tak mocno zakorzeniła się w mojej podświadomości, że rozmyślałam o niej na długo po zamknięciu ostatniej strony. To kawał dobrze przemyślanej opowieści z doskonale wykorzystanym potencjałem, który w niesamowity sposób reprezentuje twórczość autorki i oddaje jej hołd jako książka, która trafia do czytelników niezależnie od upodobań czy czytelniczych oczekiwań.

Czytamy o tytułowej Kajkeji, której postać jest niesłychanie złożona. Na przestrzeni ponad 500 stron rozkładamy jej charyzmatyczną osobowość na czynniki pierwsze i zagłębiamy się w niesamowicie poprowadzonym profilu psychologicznym. To błyskotliwa postać, której drogi rozchodziły się zależnie od oczekiwań i uwarunkowań, ponieważ z jednej strony była milczącą siostrą, z drugiej kobietą, która nie bała się krzyczeć. Niezwykle mądra i odważna, bowiem musiała podejmować trudne decyzje i mierzyć się z ich konsekwencjami zaciskając przy tym zęby. Zasiadała w radzie królestwa Kosali, była czułą matką i okrutną zdrajczynią. Jej złożona sylwetka pokazuje nam jak trudno ocenić tak silną bohaterkę i przypisać jej dobre lub złe cechy. W dodatku czytelnik dostrzeże cząstkę siebie samego w stylizacji bohaterki, która całe życie walczyła – z zasadami, tradycją, z wartościami, z mężczyznami i z bogami.

Muszę przyznać, że dawno nie czytałam tak mocno zapadającej w pamięci powieści, tak intensywnie poprowadzonej przez skrajne emocje. Autorka wybiła się ponad wyżyny przeciętności i stworzyła dzieło, które wymaka się wszelkim schematom. To, że ta powieść jest w pełni dopracowana i intensywnie wykorzystująca swój potencjał do ostatniej strony, to jedno. Natomiast wrażenia jakie towarzyszą nam podczas lektury oraz sceny rozgrywane w naszej wyobraźni – to coś o czym warto wspomnieć. W tej historii poruszane są wszelkie wartości, które dotrą do najbardziej wymagającego czytelnika i pokazują kobiecą stronę głównej bohaterki, które zawsze stała w obliczu wyzwania i nigdy nie mogła cieszyć się z tego co posiada, ponieważ nawet jeśli wyrwała się z jednych kajdan, natychmiast wskakiwała w drugie. Pozostał jej tylko obraz śmierci pod powiekami widziany raz zarazem, ale o tym musicie przekonać się sami: skąd się to wzięło i dlaczego tak już zostanie.

"Kajkeji" to historia, która ma znaczenie. Mocno zakorzeniła się w świecie fantasy i pozostanie o niej głośno jeszcze długo po jej premierze. To lektura inna niż wszystkie, zrywająca ze schematami, stawiająca na pierwszym planie postać tak bardzo wyrazistą, że czytelnik czuje się jakby stał tuż obok niej na polu bitwy. Autorka stworzyła nieszablonowy świat, złożyła na nasze dłonie wyjątkową przestrzeń i pokazała, że można stworzyć coś z niczego w niebanalny sposób, sięgając po uczucia, które trafiają prosto do serca i umysłu czytelnika. Ta książka nie narzuca własnych zasad i w żaden sposób nas nie umoralnia, ale na pewno wyznacza własne szlaki pokazując, że jest jedyna w swoim rodzaju.

piątek, 8 marca 2024

"Szerń i Szerer. Zima przed burzą" Feliks W. Kres

"Szerń i Szerer. Zima przed burzą" Feliks W. Kres, Wyd. Fabryka Słów, Str. 800

 

Nawet Potęga nie jest wieczna.

Fantastyka to jeden z najtrudniejszych dla mnie gatunku. Zazwyczaj wspominam, że nie jest to historia dla mnie a później decyduję się na lekturę i jestem zachwycona. Dokładnie tak samo było w przypadku najnowszej powieści Feliksa W. Kresa, który bardzo miło mnie zaskoczył.

Myślę, że na samym początku warto poruszyć świat przedstawiony. To właśnie on jest tutaj najmocniejszą stroną całej historii i to dzięki niemu odnalazłam się tak dobrze w miejscu wykreowany przez autora. Wydaje się że, nie tylko wszystko znajduje się na swoim miejscu, ale i tętni życiem, realnością i odpowiednimi wartościami otaczającymi bohaterów. Gdy połączymy to z malowniczym stylem, plastycznością przekazu i intensywnymi emocjami otrzymujemy fabułę pełną ukrytych znaczeń, trafiającą w sam środek wyobraźni czytelnika i tak intensywną, że nie sposób jej odłożyć nawet przez tego, kto z fantastyką do tej pory nie miał wiele wspólnego. Warto jednak wspomnieć, że powyższy tytuł jest kontynuacją całego cyklu, więc ważne jest by zachować chronologię czytania, dla znajomości tekstu i dla większej przyjemności czytania.

Fabuła jest zawiła i tak bogata w podjęte wątki, że nie sposób jej opisać kilkoma słowami. Nie będę Wam zdradzać zatem tego co działo się na ponad 800 stronach, ale zapewniam, że czas poświęcony tej książce nie był dla mnie zmarnowany. Mnogość intryg, tajemnic, niebezpieczeństw do pokonania a także walka bohaterów z wyzwaniami nieustannie rzucanymi pod nogi prowadzą nas w liczne miejsca, pozwalają poznać nowych bohaterów a także przywołują na pierwszy plan tych, których poznaliśmy już wcześniej. Dwie królowe toczą wojnę o miejsce w świecie, dwie siostry konkurują o uwagę czytelnika. Jak to wszystko się skończy? O tym musicie przekonać się sami.

Wydawało się że ci, którzy wspominali o wielkiej wojnie, byli przekonani, że była ona ostateczna . Jednak widmo niepewności wciąż wisi nad mieszkańcami. Czytelnik wraz z nimi drży o niepewne jutro i zastanawia się jak dalej potoczą się losy postaci, gdy wszystko zmierza w stronę wielkiej konfrontacji. Bohaterowie nie pozwalają nam na chwilę wytchnienia, bawią się intrygami i udowadniają, że każdy z nich ma swoje racje chociaż nie zawsze ma to jest poparcie w rzeczywistości. Taki właśnie jest świat autora – nietuzinkowy, nieszablonowy, wymykający się schematem który pobudza naszą wyobraźnię i w którym wszystko może się wydarzyć. I właśnie to stanowi największą zaletę historii: przygoda, która wydaje się nie mieć końca. 

Jeśli szukacie zatem dobrej fantastyki, która umili Wam nie jedno leniwe popołudnie - oto lektura dla Was. Dobrze napisana, pomysłowa i pełna przygód pobudza nasze szare komórki do intensywnego myślenia. Autor spisałam się na medal jeśli chodzi o kreację świata przedstawionego a także o przedstawienie sylwetki każdej postaci, ponieważ intryguje nas wszystko od pierwszej do ostatniej strony. Wir niepewności, skrajne emocje, niebezpieczeństwo a także konfrontująca się z tym wielka odwaga trzymają nas w swoich ramionach ku uciesze wyobraźni.

wtorek, 12 grudnia 2023

"Obsydianowy Motyl" Michał Gołkowski

"Obsydianowy Motyl" Michał Gołkowski, Wyd. Fabryka Słów, Str. 500

Oto stało się to, przed czym ostrzegali Wielkiego Króla kapłani i wróżbici: biali przybysze dotarli do Tenochtitlan!


Michał Gołkowski otworzył przed nami ogrom możliwości. Jedna jego seria (Siedmioksiąg Grzechu) przerodziła się w drugą (Świat we krwi) i tak idąc za ciosem poznajemy nowych bohaterów a także wplątujemy się w kolejne, niebezpieczne przygody. Jeśli lubicie gatunek to gwarantuję, że ani przez chwilę nie poczujecie się rozczarowani, a jeśli nie - zdecydowanie polubicie.

Dobry styl, wielka wyobraźnia a także plastyczność przekazu przekładają się na odbiór historii pełnej ukrytych znaczeń. Już poprzedni tom utwierdził mnie w przekonaniu, że wielka przygoda dopiero rozgaszcza się na scenie, ponieważ od samego początku czuje się plan wyznaczony dla postaci, dostrzega się przebłyski pomysłu na dalsze tomy i tym samym czytelnik czuje się w pełni zaopiekowano, ponieważ nie tylko staje się aktorem obecnym na scenie, ale i bohaterem przyszłych zdarzeń.

Fabuła trudna jest do opisania nawet w dużym streszczeniu, ponieważ na pięciuset stronach dzieje się prawdziwa magia. Czytając opis z okładki czy zapowiedź książki możecie odnieść wrażenie, że to za dużo dla kogoś kto nie lubi gatunku a szczegółowość scen będzie aż nazbyt przytłaczająca. Nic bardziej mylnego! Sama nie jestem wielkim miłośnikiem fantastyki a jednak w powieściach Gołkowskiego zaczytuję się z ogromną przyjemnością, ponieważ już po kilku stronach doskonale wiem co dzieje się dookoła mnie, nawet jeśli autor unika jak ognia nadmiernego wdrażania w treść. 

Wszystko dzieje się na naszych oczach, emocje buzują a nieprzewidywalność nadaje akcji rozpędu. Bohaterowie weszli do miasta pod przywództwem Cortesa (obowiązkowo do nadrobienia tom pierwszy), ale strach przed nimi zaczął maleć. Wydaje się, że chcą podjąć działania inne niż wszyscy podejrzewali, ale kto tak naprawdę może wiedzieć co wydarzy się na kolejnych stronach? Właśnie to w całej tej serii jest największa przyjemnością: świadomość niepewnych losów postaci, poczucie, że autor może pokusić się o wszelkie rozwiązania a także uczucia, które nie opuszczają nas na krok zjednując z ulubieńcami oraz siejąc strach przed tymi, którym nie można ufać.

"Obsydianowy Motyl" to kontynuacja warta uwagi, która nie tylko podnosi poziom poprzedniczki, ale pozostawia nas w poczuciu, że jeszcze wszystko może odmienić swój bieg. Czy to faktycznie koniec? Trudno powiedzieć co autor skrywa w rękawie, ale miejmy nadzieję, że Michał Gołkowski będzie miał ochotę jeszcze raz porwać czytelników w wir nieprzeciętnej przygody. Osobiście, jako fanka historii zupełnie innych niż ta powyżej, przyznaję, że bawiłam się wybornie podczas przerzucania kolejnych stron i z przyjemnością nadrobię wszystko co wyszło do tej pory spod pióra autora.

środa, 29 listopada 2023

"Córka kości" Andrea Stewart

"Córka kości" Andrea Stewart, Tyt. oryg. The Bone Shard Daughter, Wyd. Fabryka Słów, Str. 490


Chcesz żyć w takim świecie? Oczywiście, że nie.


Zapowiedź powieści Andrei Stewart była owiana pewną dozą tajemniczości. Z jednej strony otrzymaliśmy opis nadchodzących wydarzeń, z drugiej niewiele wnosił do tego jak mogłaby przebiegać fabuła. Osobiście uwielbiam takie podsycanie atmosfery, więc tym chętniej zdecydowałam się na lekturę, która zagwarantowała mi kilka godzin ekstremalnie dobrej przygody.

Klimat odgrywa w tej powieści najważniejszą rolę. Wszechobecna magia, intensywne wydarzenia a także niepewność związana z kolejnymi losami bohaterów przekładają się na pracę naszych szarych komórek, które chłoną wszystko co oferuje nam autorka. Połączenie fantastyki z licznymi innymi motywami przełożyło się natomiast na szybsze tempo akcji, ponieważ na prawie pięciuset stronach rozgrywa się przyciągający wzrok spektakli magiczny, romantyczny oraz przygodowy.

Przenosimy się do Feudalnych Chin a przynajmniej tak można założyć patrząc po panujących dookoła zasadach. Lin, córka Cesarza, każdego dnia mierzy się z obowiązkami ponad jej możliwości. Ma być idealna, ale czy ideał naprawdę istnieje? Jednak bez tego nie zostanie w pełni wtajemniczona w magię kości, która pomoże jej zdobyć ponadprzeciętne możliwości. Jovis, żeglarz, również staje w obliczu wyzwania, którego zupełnie się nie spodziewał a gdy ich wspólne drogi pewnego dnia się przetną - wówczas sojusz pomoże im osiągnąć to co do tej pory wydawało się niemożliwe. 

Nie będzie im łatwo, ponieważ świat stworzony przez autorkę pełen jest brutalności oraz ludzkiej bezwzględności. Wszechobecny strach popycha zatem postacie ku podejmowaniu różnych decyzji, ale zawsze cieszył mnie fakt, że potrafili oni poradzić sobie z konsekwencjami. Intryga się napędza a my wraz z rozwojem sytuacji zaczynamy rozumieć o co w tym wszystkim chodzi, więc pojawia się kolejny atut - rozegranie fabuły w sposób, który nieustannie ciekawi, kusi, daje do myślenia, podrzuca tropy, zmienia biegi, zapewnia adrenalinę oraz mnóstwo skrajnych emocji. Autorka bawi się orientalnością, podsyca oryginalność swojego pomysłu za sprawą niecodziennego sposobu wykorzystania magii a także kreuje niezwykle złożone kreacje postaci, więc zapewniam, że w tej książce zachwyca dosłownie wszystko.

"Córka kości" to historia, którą zachwalać można bez końca. Dobry pomysł, jeszcze lepsze wykonanie. Jedyny minus jaki pojawia się na końcu to poczucie oczekiwania na kontynuację, ponieważ po tak smacznej przygodzie ochota na więcej to oczywista oczywistość. Nietuzinkowy pomysł, mnóstwo oryginalności i inteligentne wymykanie się schematom sprawiają, że twórczość Andrei Stewart zaistnieje wśród gatunku z prawdziwym przytupem. 

poniedziałek, 27 listopada 2023

"Oleandrowy miecz" Tasha Suri

"Oleandrowy miecz" Tasha Suri, Tyt. oryg. The Oleander Sword, Wyd. Fabryka Słów, Str. 645


Proroctwo bezimiennego boga okazało się jednocześnie błogosławieństwem i przekleństwem.


Pierwszy tom serii Płonące Królestwa był ekscytujący. Kontynuacja podniosła poprzeczkę jeszcze wyżej. Patrząc na liczbę stron miałam obawy czy autorka nie przegada luźno połowy swojej opowieści, ale zupełnie niepotrzebnie - wszystko okazało się w pełni przemyślane a przygoda jak na mój gust mogłaby się nie kończyć. 

Tasha Suri od początku miała pomysł na swoją książkę i to się czuje. Akcja wypełniona jest nieprzewidywalnościami, bohaterowie są w nieustannym ruchu, nie ma momentów pisanych na siłę a wręcz czasami ma się poczucie, że autorka nie ze wszystkim się mieści i dalej, w kolejnych tomach, wciąż będziemy mogli delektować się nowymi przygodami. Do tego dołączyć warto plastyczny język, który realnie i szczegółowo oddaje świat przedstawiony a otrzymamy mieszankę stanowiącą bardzo dobrą bazę dla powieści fantasy, w której magia odegra kluczową rolę.

Powieść rozlewa się na ponad sześćset stron, więc możecie wyobrażać sobie ogrom intryg, niebezpieczeństw, motywów czy skoków fabularnych. Malini i Prija wiodą dwa odrębne życia, ponieważ stanęły po różnych stronach, więc skupiamy się raz na losach jednej, raz na losach drugiej bohaterki, obserwujemy zachodzące w nich zmiany, oczekiwania a także marzenia, które w okrutnym świecie wydają się wciąż wymykać z dłoni. Obie chciały czegoś zupełnie innego, ale jak wiemy z poprzedniego tomu, nikt nie pytał je o zdanie a tu będzie odpowiedni przerywnik, by wspomnieć, że zachowanie chronologii jest bardzo ważne - ciąg przyczynowo-skutkowy dla całej fabuły niesie się dalej niż finał drugiej części.

Malini z armią lojalnych ludzi u boku doskonale wie, że walka która ją czeka będzie należała tylko do niej. Prija nie tylko będzie chciała uwolnić kraj od zarazy, ale i od rządów osoby, którą pokochała całym sercem. Losy tych bohaterek okażą się tragiczne, ale czy właśnie nie takie jest życie? Mnóstwo nieprzewidywalności, walki o swoje, ucieczki od przeznaczenia, które wciąż krzyżuje drogi oraz wątpliwy sojusz, który może okazać się tragiczny w skutkach. Warto jednak zaryzykować. 

"Oleandrowy miecz" trzyma poziom swojej poprzedniczki a nawet pokuszę się o stwierdzenie, że wychodzi o rok dalej. Wszystko jest w tej książce na swoim miejscu, łącznie z tragedią wiszącą nad głowami głównych bohaterek. Intensywność wrażeń oraz natłok emocji przekładają się na wiele godzin cudownej przygody, tak mocno angażującej, że czasami wręcz nieodkładalnej. Tasha Suri pięknie bawi się swoim pomysłem w pełni wykorzystując jego potencjał. 

sobota, 25 listopada 2023

"Pierzasty Wąż" Michał Gołkowski

"Pierzasty Wąż" Michał Gołkowski, Wyd. Fabryka Słów, Str. 500


Kastylijscy konkwistadorzy pod wodzą Hernana Cortesa lądują na wybrzeżu Nowego Świata.


Przyznaję, na początku nie byłam pewna czy mierzę siły na zamiary. Wszyscy polecali mi twórczość Michała Gołkowskiego zapewniając, że autor doskonale pisze a ja czytając opis jego najnowszej powieści czułam, że fabuła może mnie przerosnąć. Zupełnie niepotrzebnie! 

Okazało się, że już przy pierwszych stronach dałam się wciągnąć w wir przygody, ponieważ autor pisze bardzo obrazowo i trafia bezpośrednio do czytelnika. Jego treść jest ciężka i wymaga skupienia, ale to przekłada się na nasze szare komórki, które pracują na najwyższych obrotach. Plastyczny język, szczegółowy świat przedstawiony oraz historia z konkretnymi zasadami pozwala nam zrozumieć wszystko co dzieje się dookoła oraz stanąć u boku bohaterów przed którymi nie łatwe wyzwania.

Zarezerwujcie sobie kilka spokojnych wieczorów, tak, aby żadne codzienne obowiązki nie odrywały Was od lektury. Wtedy wkroczycie do świata, gdzie kastylijscy konkwistadorzy pod wodzą Hernana Cortesa zawojują Nowy Świat. Będzie intensywnie, niebezpiecznie oraz zaskakująco na każdym kroku, ale nie bójcie się: każdy, nawet ten kto od gatunku zazwyczaj ucieka, znajdzie tutaj swoje miejsce. Jestem tego najlepszym przykładem, ponieważ na co dzień wybieram thrillery i romanse a powieść historyczną przesuwam na dalszym plan. Tym razem jednak cieszę się, że skusiłam się na prozę autora, ponieważ miałam okazję doświadczyć wrażeń charakterystycznych wyłącznie dla tego gatunku.

Historia jest intensywna i bardzo klimatyczna. Trudna, ale jednocześnie wdzięczna. Na pewno nie przypadnie do gustu każdemu, nie będę Was oszukiwać, ale ten kto zdecyduje się zaryzykować zbierze owoce w postaci podróży, podczas której wszystko może się wydarzyć. Autor otwiera przed nami drogę ku nieznanemu, jego obfity w atrakcje pierwszy tom jest jednocześnie zwiastunem jeszcze lepiej rozbudowanej serii, ale nie zdradzę Wam kwintesencji fabuły - to musicie poznać osobiście.

"Pierzasty Wąż" budzi wiele myśli. Nasze umysły pracować będą przez całe pięćset stron a po zamknięciu książki pozostanie apetyt na więcej. Przyznaję tym, którzy przekonywali mnie do twórczości autora - Michał Gołkowski naprawdę dobrze pisze! Co tam się działo! Ile rzeczy jeszcze przed nami! Poleje się krew a głos bohaterów będzie głośniejszy niż przypuszczacie. Zaryzykujecie? Zapewniam, że warto!

poniedziałek, 19 czerwca 2023

"Pożoga" Ilona Andrews

"Pożoga" Ilona Andrews, Tyt. oryg. Wildfire, Wyd. Fabryka Słów, Str. 512


Kiedy życie zadaje ci cios, zawsze jest to cios niespodziewany.

 

Seria Ukryte dziedzictwo powraca w trzecim tomie przygód ulubionej bohaterki. Duet autorski kryjący się pod pseudonimem (Ilona i Andrew Gordon) nie zwalnia tempa, serwuje nam kolejną porcję niebezpieczeństw i udowadnia, że tyko oni dysponują tak godną poznania wyobraźnią.

Warunek jest jeden - w przypadku tej serii należy zachować chronologię. Co prawda autorzy stawiają na nowe wyzwania w każdej części, ale jest tutaj tak wiele kluczowych smaczków odwołujących się do tego co już się wydarzyło, że aby zachować świadomość scen trzeba być na bieżąco. Gwarantuję jednak, że nikt nie poczuje się rozczarowany, gdy wkroczy do świata magii, nietuzinkowych bohaterów a także emocji utrzymujących nas w nieustannym napięciu.

Fabuła utrzymuje wysoki poziom, dorównuje swoim poprzedniczkom a także stawia na wielowątkową akcję, w której nieustannie coś się dzieje. Wszystko jest dopracowane, przejścia między wydarzeniami płynne a kreacje postaci tak ciekawe, że czystą przyjemnością jest rozkładanie ich na czynniki, analizowanie zachowań czy spoglądanie na zachodzące w nich zmiany, ponieważ Nevada, główna bohaterka, kształtuje się na naszych oczach i nieustannie zachwyca charyzmą, temperamentem a także wielką odwagę. Łącząc magię, problemy społeczne, ponadczasowe wartości miłości, przyjaźni oraz własnego miejsca w świecie autorzy kontynuują serię z naciskiem na intensywność wrażeń. 

Rynda, była narzeczona Szalonego Rogana, zwróci się do Nevady o pomoc a ta nie będzie potrafiła jej odmówić, chociaż zazdrość da jej się we znaki. Viktoria Tremaine wciąż będzie prześladować dziewczynę, chociaż ta jasno dała do zrozumienia co myśli o byciu jej następczynią. Jedynie status Rodu wydaje się ją chronić przed niechcianą przynależnością, ale wówczas przyjdzie jej pokazać całemu światu magiczne zdolności. Wydaje się, że nie ma dobrego wyjścia z tej patowej sytuacji, ale przecież bohaterowie nie byliby sobą, gdyby nie postawili wszystko na jedną kartę i nie rzucili się odważnie do realizacji własnych celów.

"Pożoga" to zaskakująca i dobrze poprowadzona kontynuacja, która dzięki swojej pokaźnej liczbie stron gwarantuje nam przygodę na kilka niezapomnianych wieczorów. Dzieje się dużo, ale wszystko ma swoje konkretne uzasadnienie a dzięki nagromadzeniu wydarzeń nasz umysł pracuje na najwyższych obrotach. Małżeński duet autorski wydaje się pozostawiać daleko w tyle swoją konkurencję i zjednuje sobie fanów nie tylko dopracowaniem czy wykorzystaniem potencjału, ale przede wszystkim emocjami, które wkradają się do naszego serca.

wtorek, 13 czerwca 2023

"Jaśminowy tron" Tasha Suri

"Jaśminowy tron" Tasha Suri, Tyt. oryg. The Jasmine Throne, Wyd. Fabryka Słów, Str. 656


Nadchodzi czas zmian. Czas, w którym odrzucone, nieme dotąd kobiety ośmielą się sięgnąć po własny los.


Nowa seria Tashy Suri rozpoczyna się z przytupem. Ponad sześćset stron rozległej akcji, zaskakujących wydarzeń a także bohaterów, których historia nieustannie mnie intrygowała. Pierwszy cykl autorki był niebanalny, drugi natomiast wydaje się być obietnicą jeszcze lepszej rozrywki, której fani dobrego fantasy nie mogą przegapić.

Autorka ma dobre pióro, które umiejętnie przekazuje wszystkie informacje. Mimo pokaźnej liczby stron nie ma tutaj nudnych momentów czy przegadanej fabuły, ponieważ każde odniesienie ma swoje konkretne uzasadnienie. Jesteśmy więc nie tylko dobrze poinformowani, ale i możemy liczyć na doskonałą, dogłębną kreację bohaterów, których osobowość rozkładamy na wszelkie możliwe sposoby a także obserwujemy jakie zmiany zachodzą w nich pod wpływem przeżytych doświadczeń.

To niełatwa historia, która wymaga chwili, by w pełni się zaangażować, ale jeśli znajdziemy już swoje miejsce, nic nie oderwie nas od przerzucania kolejnych stron. Utrzymana w wyjątkowym, niemalże gęstym klimacie intryg oraz wszelkich knowań bardzo często zaskakuje obrotami akcji. Czytamy o osieroconej służącej i uwięzionej księżniczce, dwóch różnych od siebie bohaterkach, które jednak zawarły nić porozumienia i razem stawiały czoła wszelkim przeciwnościom. A było ich naprawdę wiele, ponieważ wychodzimy poza mury otaczające postacie i dopuszczamy do głosu podstępny świat, który wydaje się życzyć im wszystkiego co najgorsze.

Autorka porusza wiele ciekawych kwestii, wplata w świat fantasty silny wątek LGBT i ukazuje mocny feminizm w świecie, który wydawał się być domenom mężczyzn. Dobrze patrzyło się więc na rozwój wypadków, które na swoich barkach dźwigały w dużej mierze dwie pierwszoplanowe kobiety, choć jeśli mam być szczera to brakowało mi trochę płci przeciwnej, która zrównoważyłaby siły. Autorka bardzo chciała pokazać, że same rewelacyjnie ze wszystkim sobie radzimy, ale trzeba przyznać, że mężczyźni zawsze będą łączeni w pewnym schemacie, nawet jeśli mówimy o jednopłciowej parze głównej. 

"Jaśminowy tron" to powieść, która zajmuje wiele godzin, wprowadza nas do nowego świata i otwiera drzwi do nieograniczonej wyobraźni. Tasha Suri zaskakuje pomysłem i chociaż nie do końca zgadzam się ze wszystkimi jej teoriami to i tak przyznaję, że bardzo dobrze bawiłam się podczas lektury. Podjęte tematy są współczesne oraz nieszablonowe a dynamiczna akcja niebezpieczna oraz pełna wyzwań, więc otrzymujemy mieszankę wybuchową, która jedynie zaostrza apetyt na nadchodzącą kontynuację. 

czwartek, 1 czerwca 2023

"Takeshi 3: Pałac umarłych" Maja Lidia Kossakowska

"Takeshi 3: Pałac umarłych" Maja Lidia Kossakowska, Wyd. Fabryka Słów, Str. 517


Nikomu już nie warto ufać. Nawet bogom.


Długo przyszło nam czekać na zakończenie serii a było tym smutniejsze pożegnanie, że już dosłownie ostatnie. Pośmiertnie wydany trzeci tom przygód Takeshi w pewnym sensie wynagrodził nam jednak smutki, ponieważ przebił swoje poprzedniczki i zaserwował nam niezapomnianą przygodę.

Maja Lidia Kossakowska pisała bajecznie, dosłownie. Jej styl zapisał się w pamięci wszystkich czytelników, ponieważ był kwiecisty, obrazowy i zupełnie nietypowy w najlepszym znaczeniu tego słowa. Tym przyjemniej przerzucało się kolejną stronę, poznawało nowych bohaterów czy odkrywało przyszłość tych, których polubiliśmy jak w przypadku tytułowej postaci. Takeshi był charyzmatyczny i nietuzinkowy a jego przeszłość rzutowała na aktualne wydarzenia, więc nic dziwnego, że finałowy tom udzielił nam znacznie więcej odpowiedzi niż mogliśmy przypuszczać. Na jaw wyszły nowe fakty, pojawiło się również odwołanie do japońskiej kultury, które od pierwszej części budowało wyjątkowy klimat.

W finale dzieje się dużo, powiedziałabym nawet, że to najbardziej dynamiczna część z całej trylogii. Wypełnia luki, wyjaśnia niektóre kwestie, wprowadza dodatkowe atrakcje i oczywiście wciąż bazuje na wierzeniach, które balansują na granicy rzeczywistości. Nie chcę zdradzać fabuły, ponieważ stracicie całą przyjemność czytania, ale zapewniam, że czas spędzony z pożegnalną odsłoną losów o Takeshim na pewno nie będzie czasem zmarnowanym. To fantastyka utrzymana na wysokim poziomie, która nie tylko ma coś do powiedzenia, ale i która porusza naszą wyobraźnię.

Aby odnaleźć się w historii należy skupić się na chronologii. Istotny ciąg przyczynowo skutkowy odwołuje się do tego co było z należytą starannością, ponieważ każdy ruch postaci, każde wydarzenie jest w pełni przemyślane oraz zaplanowane. Oczywiście przygotujcie się na brutalność, bezwzględność i przekraczanie granic, ponieważ autorka nigdy nie bawiła się w półśrodki i w typowo męskim stylu serwowała nam opowieść mocną w przesłaniu, bezwzględną a czasami wręcz krwawą. Wszystko jednak zostało odpowiednio zrównoważone, opisy pozwalały mocno zaangażować się w sprawę a klimat trzymał w swoich objęciach do ostatniej strony.

Trudno było pożegnać się z bohaterami, trudno było również zakończyć całą przygodę, która przecież ostatecznie podszyta była smutkiem. Żegnamy jednak autorkę w wielkim stylu, ponieważ jej ostatnia książka przebija poprzedniczki i pozwala nam wierzyć, że taki talent już się nie pojawi. "Takeshi 3: Pałac umarłych" to rewelacyjnie zakończenie serii, która miała w sobie wszystkie elementy istotne dla gatunku i która umilała mi wolny czas towarzystwem nietuzinkowego bohatera. 

sobota, 27 maja 2023

"Takeshi. Taniec tygrysa" Maja Lidia Kossakowska

"Takeshi. Taniec tygrysa" Maja Lidia Kossakowska, Wyd. Fabryka Słów, Str. 485


Nadchodzi czas kiedy wszyscy zatańczą taniec śmierci.


Były członek zakonu zabójców ponownie stanie w obliczu wielkiego wyzwania. Maja Lidia Kossakowska nie ma litości dla swojego bohatera i wystawia go na jeszcze większą próbę niż poprzednio. Czy uda mu się pokonać przeciwności i osiągnąć zamierzony cel?

Przyznaję, że kontynuacja wypadła lepiej od poprzedniczki. Wiedziałam na co się mogę nastawić, poznałam już styl autorki i chociaż akcja wcale się nie spieszyła to i tak czułam się nieustannie zaintrygowana tym co dzieje się dookoła. Duża waga przyłożona do detali, emocji oraz wiarygodnej, złożonej kreacji bohaterów złożyła się na wielopłaszczyznową opowieść, która pełna była smaczków charakterystycznych dla gatunku.

Przygotujcie się na fabułę, która nie owija w bawełnę. Mocne, wręcz drastyczne sceny wydają się tu być na porządku dziennym, ale to bardzo dobry zabieg, który łączy się z poetyckim językiem autorki. Czytając więc o poszczególnych wydarzeniach nasza wyobraźnia działa na najwyższych obrotach, szczególnie gdy na pierwszym planie pojawi się nowa kraina. W tej części sam Takeshi odchodzi trochę w kąt, ponieważ przyglądamy się nowym inspiracjom oraz Wakuni inspirowanej Japonią a także Antilią, w której pojawiają się nawiązania do konkretnych wierzeń. To wszystko zasługuje na uwagę, na zatrzymanie się oraz przeanalizowanie, ponieważ nie jest łatwo przyswoić taki ogrom nowej wiedzy, ale jeśli raz dacie się porwać twórczości autorki zrozumiecie, że warta jest każdej poświęconej jej minuty.

Muszę jednak przyznać, że niektóre momenty zbyt mocno były przegadane. Dłużące się fragmenty opisów chętnie wyrzuciłabym z tej książki i bardziej skupiła się na Takeshim, ale z drugiej strony intrygowało mnie wszystko co nowe i chętnie to chłonęłam, więc nie mogę narzekać na to, żebym się nudziła. To po prostu typowy tom środkowy, który z jednej strony chciałby dodać jeszcze coś od siebie, z drugiej musi już powoli chylić się ku finałowi, który mam nadzieję, okaże się równie niebanalny oraz nastawiony na silne emocje.

Przygotujcie się na spotęgowanie wszystkiego co otrzymaliśmy w pierwszym tomie. "Takeshi. Taniec tygrysa" ma w sobie charakterystyczną zaciętość dla twórczości Mai Lidii Kossakowskiej, liczne wrażenia oraz wielkie przygody z mocnym zaakcentowaniem niebezpieczeństwa. Jeśli więc lubicie niebanalne, nieszablonowe serie wychodzące poza schemat i nie martwi Was nadmiar informacji - oto lektura, która spełni Wasze oczekiwania. 

czwartek, 2 marca 2023

"Ja Inkwizytor. Dziennik czasu zarazy" Jacek Piekara

"Ja Inkwizytor. Dziennik czasu zarazy" Jacek Piekara, Wyd. Fabryka Słów, Str. 420


Inkwizytor Mordimer Madderdin, stoczy walkę o ocalenie niewinnych, o ukaranie zbrodniarzy, a przede wszystkim - o utrzymanie choćby resztek sprawiedliwości.


Jacek Piekara ponownie otwiera przed nami drzwi do swojej serii Cykl inkwizytorski i jak zawsze zaskakuje ogromem swojej wyobraźni. Potrzeba nie lada talentu, żeby zbudować tak wielki i w pełni dopracowany świat, ale autor mimo licznych tomów ani przez moment nie zwalnia tempa a żadna z jego powieści nie traci na wartości.

Trzeba odnaleźć się w tej historii, więc nie wiem czy z marszu powinniście sięgać po najnowszy tom. Coś tam z niego wyciągnięcie, myślę że przygoda i tak będzie ciekawa, ale największą radość cała seria sprawia przy zachowaniu chronologii. To bogato przedstawione miejsce z własnymi zasadami i prezentowanymi wartościami, z bohaterami wykreowanymi na najwyższym poziomie, którzy mają tutaj swoje konkretne miejsce i odgrywają kluczową rolę. Autor przyłożył się do pracy, wszystko zaplanował a także sięgnął po dobrze znany nam tematy, by nie tylko zmusić nasze szare komórki do pracy, ale i pozwolić nam przeanalizować pewne priorytety. 

Miasto Weilburg odcina się od świata zewnętrznego. Ogłoszono kwarantannę, ponieważ ludzie chorują i umierają na zarazę. Jednak to nie jedyne widmo śmierci, które czyha na bohaterów. Inkwizytor Mordimer Madderdin stanie w obliczu kolejnego zagrożenia i stoczy walkę nie tylko o samego siebie, ale i o ludzi na których mu zależy. Nie będzie to wyrównana wojna a zło zaglądać będzie z każdej strony, ale czy właśnie nie chodzi o to, by przygotować się na nieoczekiwane? Autor w pełnej zaskoczeń, burzliwej i emocjonalnej fabule pokazuje wszystkie mroczne odcienie ludzkości i udowadnia, że największe zło leży pod naszą skórą.

Chociaż historia toczy się w typowym dla fantasy miejscu, to wyciągnąć z niej możemy wiele ważnych, ponadczasowych oraz współczesnych kwestii. I nie mam tutaj na myśli samej epidemii oraz kwarantanny, która podzieliła świat, ale i wartości moralne, religijne czy społeczne, które napędzają machinę niezrozumienia oraz błędnych decyzji. Chociaż wydaje się to skomplikowane to miejsce stworzone przez autora jest krainą, w której każdy odnajdzie coś dla siebie a przyjemność z czytania tej błyskotliwej oraz w pełni dopracowanej fabuły wydaje się nie mieć końca.

"Ja Inkwizytor. Dziennik czasu zarazy" wciąga od pierwszej strony, buduje rewelacyjny klimat i zapewnia kilka godzin pełnej napięcia oraz nieoczekiwanych zwrotów akcji przygody. Jacek Piekara po raz kolejny zapewnia nas o swoim wielkim talencie oraz pomysłowości w tworzeniu świata fantasy, w pełni opartego na tym co otacza nas dookoła każdego dnia.

piątek, 20 stycznia 2023

"Polowanie" Patricia Briggs

"Polowanie" Patricia Briggs, Tyt. oryg. Hunting Ground, Wyd. Fabryka Słów, Str. 352


Nieuchronnie nadchodzi moment ujawnienia światu obecności wilkołaków.


Zawsze czekam na nową powieść Patricii Briggs pełna napięcia. Uwielbiam jej podejście do gatunku, ale przede wszystkim zawsze zachwyca mnie wielowymiarowa kreacja bohaterów. Nowa seria autorki to krok ku nieznanemu, ponieważ w Alfie i Omedze dopiero zaznajamiamy się ze wszystkimi, ale całość rokuje lepiej niż dobrze a drugi tom już znacznie wyżej podnosi poprzeczkę.

Śmiało mogę napisać, że to fantastyka w najlepszym wydaniu. Dużo się dzieje, akcja goni akcję a klimat charakterystyczny dla stylu Briggs podsyca liczne intrygi oraz pojawiające się tajemnice. Nie ma miejsca na nudę czy przestoje w fabule, jest za to mnóstwo detali koniecznych do poznania oraz pierwszo i drugoplanowych postaci na których warto skupić całą swoją uwagę. Briggs niczym wprawiony bajarz snuje swoją opowieść tak, że trudno przerwać ją choćby na moment a to co dzieje się dookoła nie zostawia nas obojętnym.

Marrok próbuje zdobyć przychylność watah spoza Stanów Zjednoczonych, ponieważ wielkimi krokami zbliża się dzień, w którym świat dowie się o obecności wilkołaków. Wielkie spotkanie ma być wstępem do ustalenia zasad i nawiązania porozumienia, ale kończy się krwawą walką, która niczego nie wyjaśnia. Charles i Anna będą musieli walczyć o tych, których kochają i udowodnić, że Omega zawsze stanie na wysokości zadania.

Wampiry, wilkołaki oraz pradawna magia będą napędzać fabułę, która okaże się krwawa i brutalna. W tym świecie nie ma miejsca dla litości i zrozumienia a walka o własne miejsce stanie się priorytetem. U boku wielowymiarowych i charyzmatycznych bohaterów przyjdzie nam stoczyć nie jeden pojedynek, ale gwarantuję, że warto będzie zrobić ten krok w nieznane. Obserwujemy zmiany zachodzące w Annie i to jak kształtuje się jej osobowość pod wpływem nabytych doświadczeń i jesteśmy świadkami wydarzeń, które mimo tła charakterystycznego dla fantasy bez problemu potrafią znaleźć swoje odbicie w rzeczywistości. Nie będzie to łatwa przygoda, ale na pewno warta poświęconej jej chwili oraz włożonego emocjonalnego zaangażowania.

"Polowanie" utrzymuje poziom swojej poprzedniczki. To ciekawa seria, która czerpie inspirację ze współczesnych problemów i pokazuje ukryte (nie zawsze) wady świata. Bardzo podoba mi się pomysł Patricii Briggs, by w fantastykę wmieszać motywy z jakimi mierzymy się każdego dnia. Dynamiczna akcja, charyzmatyczni bohaterowie oraz mnóstwo różnorodnych emocji gwarantuję przygodę od której trudno się oderwać choćby na moment.

wtorek, 20 grudnia 2022

"Decimus Fate i Rzeźnik z Guile" Peter A. Flannery

"Decimus Fate i Rzeźnik z Guile" Peter A. Flannery, Tyt. oryg. Decimus Fate and the Butcher of Guile, Wyd. Fabryka Słów, Str. 370


Codzienność jednak, zwłaszcza codzienność niezwykłych ludzi, stanowi często wstęp do wydarzeń, które wstrząsną posadami świata.


Siadając do lektury nowej powieści Petera A. Flannery wiedziałam, że czeka mnie wielka przygoda, ale nie spodziewałam się, że będzie aż tak wielka! Pierwszy tom serii był pomysłowy i piekielnie wciągający, ale kontynuacja zdecydowanie podnosi poprzeczkę.

Na wstępie warto pochwalić autora za jego wyobraźnię. Nieograniczony świat stworzony od podstaw, w którym panują indywidualne zasady i w którym pojawiają się charyzmatyczne postacie wciąż zaskakuje czytelnika czymś nowym i niesie obietnicę potencjalnego rozwoju. W lekkim i niezwykle barwnych stylu autora wyczuć można jego ogromną pasję a to właśnie przekłada się na treść: dojrzałą, świadomą, stawiającą na liczne zaskoczenia. Cudownie było spędzić czas w tym wyjątkowym miejscu a jeszcze lepiej ponownie przyglądać się losom bohaterów, którzy przyciągają kłopoty jak magnes i którzy z podniesionym czołem walczą o swoje miejsce w świecie.

To nie jest lektura dla czytelników o słabych nerwach. Jeśli jednak lubicie dynamiczne, niebezpieczne, nie owijające w bawełnę doświadczenia - lepiej trafić nie mogliście. Decimus Fate i Opiekun stoczą walkę na śmierć i życie a kiedy wycieńczeni będą lizać rany zrozumieją, że tak naprawdę to dopiero początek. Autor osadził ich świat w krainie mroku, w której niebezpieczeństwo czyha na każdym kroku a czarownice, przerażające potwory czy nawet bezwzględni zabójcy to chleb powszedni. To składa się jednocześnie na fabułę pełną atrakcji, w której każdy ruch postaci ma znaczenie i ciągnie za sobą lawinę zdarzeń, wciągających, dosadnych oraz - co najważniejsze - logicznie przedstawionych.

Rzeźnik z Guile przyprawi nas o dreszcz przerażenia a wisząca w powietrzu tajemnica do odkrycia będzie motorem napędowym całej akcji. Wiele się dzieje, pojawiają się nowi bohaterowie a historia nabiera rozpędu z każdą kolejno przerzuconą stroną. Nie mogę wyjść z zachwytu jak świadomie i śmiało autor wyszedł naprzeciw naszym oczekiwaniom, jak stworzył coś znacznie lepszego na bazie poprzedniego tomu, który już przecież zachwycał z każdej możliwej strony. A jednak emocje, wydarzenia oraz sama charyzmatyczna kreacja bohaterów składają się na całokształt, który trafia prosto w naszą wyobraźnię.

"Decimus Fate i Rzeźnik z Guile" udowadnia, że dobra fantastyka obroni się sama. To książka oryginalna, jedyna w swoim rodzaju, jakiej jeszcze nie było przez co każde zdanie pochłania się z zaborczą ciekawością. Tajemnica podsyca klimat, niebezpieczeństwo przyspiesza bicie serca a bohaterowie od razu zjednują sobie sympatię czytelnika porywając go w sam środek silnie uzależniającej przygody. Tego nie da się opisać, to trzeba przeczytać samemu, ale gwarantuję, że cała seria zachwyci Was pod każdym możliwym względem, nawet jeśli to gatunek, który zazwyczaj omijacie. Jestem pewna, że do prozy Petera A. Flannery zachęcać Was nie muszę, więc napiszę tylko: to była totalna petarda!

niedziela, 6 listopada 2022

"Ta, która stała się słońcem" Shelley Parker-Chan

"Ta, która stała się słońcem" Shelley Parker-Chan, Tyt. oryg. She Who Became the Sun, Wyd. Fabryka Słów


Zemsta nic nie zmienia. To, co utracone, pozostanie stracone na zawsze.


"Ta, która stała się słońcem" od samego początku skupiła na sobie moją pełną uwagę. Najpierw przyciągnęła mnie piękna szata graficzna, później zaintrygował niebanalny opis na okładce a następnie porwana zostałam przez wielką przygodę, która o swojej epickości zapewniała już za sprawą pierwszych stron. Shelley Parker-Chan złożyła na nasze dłonie powieść, która przekracza granice, budzi skrajne emocje i udowadnia, że fantastyka wciąż nie powiedziała ostatniego słowa.

Oryginalny, charyzmatyczny i jedyny w swoim rodzaju. Taki jest pierwszy tom serii Świetlisty cesarz, która zapowiada się na coś naprawdę wyjątkowego. Zacznijmy od faktu, że mnie zachwyciła - czytelnika opornego na ten gatunek, który nie często decyduje się na wkroczenie do podobnych światów. A jednak w lekturze Parker-Chan czułam się jak w domu, miałam świadomość, że lepiej wybrać nie mogłam i spośród pozostałych czekających na mnie książek to właśnie w tej historii miałam odnaleźć swoje miejsce. Może to za sprawą nietuzinkowego stylu autorki, jej plastyczności oraz zdolności do przenoszenia wyobraźni na karty swojej powieści, może za sprawą cudownie wykreowanej głównej bohaterki, a może ogólnie, poprzez całokształt - niezależnie od powodu zakochałam się w piórze autorki i świecie, który wykreowała.

W roku 1345 przyszła na świat dwójka dzieci. Chłopiec był przeznaczony do wyższych celów, dziewczynka spisana na porażkę. Jednak chłopiec umiera a dziewczynka z determinacją walczy o przetrwanie. Dlaczego więc nie sprawdziły się założenia? Ona zmienia swoje oblicze, przybiera imię zmarłego brata i jako Zhu Chongba walczy z podstępnym losem. Nie będzie łatwo, ponieważ na drodze bohaterki stanie wielu nieprzychylnych jej ludzi, ale to silna osobowość, charyzmatyczna i świadoma swoich czynów, więc nawet gdy popełnia błędy, czytelnik pełen jest zachwytów wyciąganych przez nią lekcji. To zdecydowanie jedna z moich ulubionych kobiecych postaci w literaturze, która przełamuje stereotypy, walczy z niesprawiedliwością i kierowana poczuciem zemsty jest gotowa do wszelkich zaskakujących czynów.

Chociaż Shelley Parker-Chan porusza się w gatunku fantasy to nie zapomniała o nawiązaniu do konkretnych wartości. Czytamy o wojnie, przeznaczeniu, indywidualności oraz wolności, o potrzebie akceptacji, zrozumienia czy nawet tolerancji, wojnie płci oraz miłości. Wszystko zostało przedstawione w spójny sposób, świadomy, dobrze połączony z rozgrywanymi wydarzeniami, przez co ani przez moment nie można zarzucić autorce moralizowania na siłę. Największym atutem jednak i tak pozostaje główna postać, silna, niezależna, z ogromną wolą walki, która nieustannie inspiruje a której losy ani przez moment nie są nam obojętne. Zmieniający się bohater pod wpływem chwili, przeżytych wydarzeń i nabytych doświadczeń to coś najbardziej pożądanego a tutaj jest zaledwie wstępem, obietnicą do dalszych przygód.

"Ta, która stała się słońcem" to całokształt, który zachwyca. Ciekawie skonstruowana oraz intrygująco poprowadzona fabuła, kreacja wszystkich bohaterów oraz mnóstwo, mnóstwo emocji utrzymane są na najwyższym poziomie, który wyróżnia lekturę spośród tłumu i pozostawia czytelnika pełnego euforii. Epicki świat, walka o przetrwanie oraz chwytająca za serce determinacja sprawiły, że proza Shelley Parker-Chan wkradła się na listę moich ulubieńców a ja już teraz z zapartym tchem wyczekuję nadchodzącej kontynuacji. 

niedziela, 23 października 2022

"Biały żar" Ilona Andrews

"Biały żar" Ilona Andrews, Tyt. oryg. White Hot, Wyd. Fabryka Słów, Str. 509


Afera z Adamem Pierce omal nie skończyła się zniszczeniem połowy Houston i całego życia Nevady Baylor. A to był dopiero początek.


Ilona Andrews czy też jak wiemy autorski duet kryjący się pod pseudonimem (Ilona i Andrew Gordon) już dawno temu skradli wiele serc i udowodnili, że w pisaniu fantastyki czy rozbudowie stworzonych przez siebie światów, nie mają sobie równych. Ich wcześniejsze serie porywały fanów na całym świecie, nic więc dziwnego w tym, że z zapartym tchem oczekiwaliśmy kolejnych nowinek. Cykl Ukryte dziedzictwo od samego początku zapowiadał się na kolejną niezapomnianą przygodę co po twierdził dobrze napisany pierwszy tom, ale muszę przyznać, że część druga znacznie podbija poprzeczkę i składa na nasze dłonie akcję pełną emocji, zaskakujących zwrotów akcji i wydarzeń przyspieszających bicie serca.

Zacznijmy od dynamiki fabuły, która na ponad pięciuset stronach rozłożona jest z rozwagą i świadomością. Autorzy od samego początku utwierdzali mnie w przekonaniu, że mają konkretny pomysł na swoją historię i wiedzą z wyprzedzeniem jakie będą ruchy ich bohaterów co przełożyło się na odbiór intensywności wrażeń: nie martwiłam się spadkiem tempa, nie bałam się, że za moment wpadnę w dół nudy czy przegadanych momentów a z zachwytem angażowałam się w kolejne potyczki z nieprzychylnym losem, bo trzeba przyznać autorom, że nie szczędzili w drugim tomie dram ani fabularnych twistów, jednocześnie wciąż pozostawiając sobie ogromne pole do popisu w nadchodzących nowych tomach.

Pełną przyjemność z lektury odnajdzie tylko ten, kto zachowa chronologię. To warunek konieczny, ponieważ autorzy postawili na ciąg przyczynowo-skutkowy i jedna afera jest wynikiem drugiej, a druga część nie cofa się wspomnieniami do tego co działo się wcześniej, jedynie budując nową historię na ekscytującym finale swojej poprzedniczki. Wracamy więc do Houston, w którym jak się okazuje, wszystko może się wydarzyć i śledzimy kolejne wyzwania czekające na Nevadę Baylor, niesłychanie dzielną bohaterkę, która z podniesionym czołem oraz cudowną charyzmą stawia czoła wszelkiemu złu. Uwielbiam ją za chart ducha oraz świadomość popełnianych czynów, szczególnie że nie jest jej łatwo, ponieważ autorzy nie bawią się w półśrodki, nie koloryzują faktów i zrzucają na nią kolejne morderstwo, tym razem znanego senatora i żony Magnusa. Młoda detektyw stanie w obliczu zagrożenia, ale dla niej to przecież chleb powszedni.

Nie tylko Nevada cechuje się charyzmą i oryginalnością, ponieważ na przestrzeni wielu stron spotkamy wielu barwnych bohaterów o których szybko nie zapomnimy. To największa zaleta twórczości autorów, ponieważ wszystkie ich książki zapadły mi głęboko w pamięci właśnie za sprawą silnych psychologicznych działań ze strony postaci i wiem, że tym razem będzie podobnie. Główna bohaterka już dawno zaskarbiła sobie moją sympatię, dziś powoli znajduje w sobie miejsce także dla jej przyjaciół a majaczący gdzieś w tle wątek romantyczny pięknie podbudowuje emocje sprawiając, że historia po prostu żyje w moim sercu i rozmyślam o niej  nawet wtedy, gdy powieść leży odłożona na półce.

"Biały żar" to kontynuacja jakiej oczekiwałam. W pełni dopracowana, szczera, nieustannie zaskakująca, z plejadą barwnych osobowości na czele. Chociaż bym chciała nie mogę się do niczego przyczepić, ponieważ małżeński duet po raz kolejny zagwarantował mi moc atrakcji oraz niezapomnianych wrażeń. Bawiłam się wybornie, strony praktycznie przerzucały się same a jedyne czego żałuję, że finał znów nadszedł zdecydowanie zbyt szybko. Nie pozostaje mi nic innego jak czekać na kolejne przygody Nevady i w międzyczasie zachęcać Was do zapoznania się z tą przełamującą schematy bohaterką. 

czwartek, 13 października 2022

"Kraina popiołu" Tasha Suri

"Kraina popiołu" Tasha Suri, Tyt. oryg. Realm of Ash, Wyd. Fabryka Słów, Str. 512


Wiecznie walcząca z własną naturą, spętana tajemnicami i hańbą rodziny młoda Arwa odkrywa, że zamiast pozostawać ofiarą klątwy, jaka spadła na Cesarstwo, może stanowić dla niego lekarstwo.


Z niecierpliwością wypatrywałam premiery drugiego tomu ekscytującej serii od Tashy Suri i kiedy tylko "Kraina popiołu" wpadła w moje ręce - od razy zabrałam się za lekturę. Liczyłam na moc wrażeń i niezapomnianych atrakcji a jednak autorka miło mnie zaskoczyła jeszcze bardziej podnosząc poprzeczkę i potęgując wszystko to co tak bardzo urzekło mnie przy lekturze pierwszej części.

Autorka zachwyca głębią przekazu. Zbudowała szeroki świat, którego kres majaczy gdzieś na horyzoncie, ale idąc ku zachodzącemu słońcu i tak mamy poczucie, że nie znajdziemy się na żadnej krawędzi. Dopracowane tło wydarzeń, malownicze miejsca i zwiedzane krainy to jednak zaledwie początek pozytywnych aspektów tej wielowymiarowej powieści, ponieważ wszystko utrzymane zostało tutaj na wysokim poziomie: od intensywności wydarzeń, przez różnorodne emocje, po charyzmatyczną kreację bohaterów, których przywitałam z otwartymi ramionami, ponieważ za sprawą pierwszego tomu ogromnie się do nich przywiązałam.

Drugi tom opowiada o dalszych potyczkach Arwy i kolejnych stojących na jej drodze przeciwnościach, więc tych, którzy jeszcze nie mieli okazji poznać pierwszego tomu, odsyłam do nadrobienia zaległości. Nie zatrzymujemy się bowiem, nie przypominamy sobie tego co było a dynamicznie poruszamy się na przód, bo nie ma miejsca na wspominki, gdy gonią nas kolejne problemy. W Cesarstwie Ambhańskim nie ma bowiem miejsca dla wdowy a już na pewno nie dla tej, która jako jedyna przeżyła masakrę. W dodatku dziewczyna sama musi radzić sobie z towarzyszącymi jej negatywnymi emocjami, smutkiem i rozpaczą a także własną toksyczną naturą, ale kiedy przełknie gorzkie łzy zrozumie, że klątwę można przekuć w odkupienie dla Cesarstwa.

Dużo można pisać o zaletach fabuły, jej dopracowaniu oraz mnogości wątków, ale żeby faktycznie poczuć smak tej przygody najlepiej zmierzyć się z nią samemu. Autorka gwarantuje nam dynamiczną, niebezpieczną przygodę, w której wszystko może się zdarzyć a największym jej plusem jest poczucie, że zło od dobra dzieli tutaj bardzo cienka granica. Magia, klątwa i poczucie ogromnego zagrożenia stanowią machinę napędową do dalszego działania a bohaterka nie załamuje rąk tylko podejmuje wyzwanie i z podniesioną głową dumnie kroczy ku kolejnym problemom. Jej przygoda nie doczeka się jeszcze ostatecznego rozwiązania, pozostawiając apetyt na więcej, ale to co otrzymamy zaspokoi w pełni oczekiwania czytelnika na intensywną fantastykę przepełnioną intrygami, niepowodzeniami oraz zagrożeniem przyspieszającym bicie serca. 

"Kraina popiołu" to magia w najlepszym fantastycznym wydaniu. To dążenie do celu, walka z przeciwnościami a także podsycanie wartości poczucia bliskości oraz potrzeby akceptacji. Podczas lektury towarzyszyła mi paleta skrajnych emocji a główna bohaterka, o ile to tylko możliwe, stała mi się jeszcze bliższa, więc lekturę pochłonęłam szybciej niż zakładałam a styl Tashy Suri mocno wpłynął na moją wyobraźnię. Wszystkim miłośnikom wielkich przygód, nieograniczonych krain oraz walki o ocalenie cesarstwa gwarantuję, że powyższa seria Was nie zawiedzie.