Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo: Wilga. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo: Wilga. Pokaż wszystkie posty

piątek, 10 grudnia 2021

"Tajemnica domu w Bielinach" Katarzyna Berenika Miszczuk

 "Tajemnica domu w Bielinach" Katarzyna Berenika Miszczuk, Wyd. Wilga, Str. 320


To będzie niezwykła przygoda dla całej rodziny!


Katarzyna Berenika Miszczuk pokazała się swoim czytelnikom z wielu wyjątkowych stron. Mam wrażenie, że to jedna z niewielu polskich autorek, która niczym kameleon potrafi dostosować się do wybranego gatunku czy zaprezentować powieść dedykowaną różnej grupie odbiorców. Jedno jest jednak pewne - niezależnie za co się zabierze, wychodzi jej to lepiej niż dobrze!

"Tajemnica domu w Bielinach" to pierwszy tom serii dla dzieci i to wyczuć można przede wszystkim w wizualnej szacie. Twarda oprawa, duży tekst, grube kartki, piękne ilustracje. Jednak wystarczy wczytać się w fabułę, by szybko pojąć, że to historia dla dużych i małych, dla czytelników w każdym wieku, ponieważ zaglądając do tej wyjątkowej książki każdy znajdzie coś dla siebie.

To lektura na jeden wieczór, którą szybko przeczytacie nie tylko przez wzgląd na dużą czcionkę, ale przede wszystkim dzięki treści, która jest naszpikowana przygodami, zabawnymi dialogami oraz wydarzeniami, które szybko trafiają w gust każdego czytelnika. Mimo młodszej grupy odbiorców historia prezentuje sobą liczne ponadczasowe wartości, które także zjednują sobie sympatię starszego czytelnika i właściwie muszę przyznać, że ja osobiście jestem zachwycona tą lekturą. Autorka postawiła na wiarygodną kreację bohaterów, nie potraktowała wydarzeń po macoszemu przez wzgląd na literaturę dziecięcą i pozwoliła między wierszami odnaleźć się wartością przyjaźni, rodziny oraz codziennych wyzwań, które idealnie łączą się z rozgrywanymi wydarzeniami. Wszystko wydaje się tutaj w pełni dopracowane oraz przemyślane a to składa się na lekturę, która warta jest każdego przeczytanego słowa.

Bogusia, Leszek, Dąbrówka oraz Tosi to rodzeństwo Lipowskich, które zmierzy się z zaskakującą i nieoczekiwaną zmianą. Przeprowadzają się z Warszawy do Bielin i tak rozpoczyna się ich przygoda. Mieszkają w domu intrygującej cioci Mirki, która w młodzieńczych latach uważana była za szeptuchę a dziś wydaje się tracić pamięć. Rodzice rodzeństwa zdecydowali się na rozwód a dzieci w nowym miejscu, z dala od zgiełku miasta poznają moc słowiańskich wierzeń oraz legend. Na początku nie byli do tego wszystkiego przekonani, ale urok Bielan szybko pochłonął ich młodzieńcze dusze.

Co za piękna opowieść! Wyjątkowo dojrzała, bardzo wartościowa oraz piekielnie klimatyczna. Katarzyna Berenika Miszczuk rozpala wyobraźnię naszych młodych czytelników i zabiera starszych w podróż, która może okazać się lekcją z morałem. "Tajemnica domu w Bielinach" bardzo mnie urzekła swoim wydźwiękiem oraz cudowną przygodą, więc w oczekiwaniu na kolejny tom, który mam nadzieję, pojawi się niebawem - ogromnie Wam lekturę polecam i jestem pewna, że każdy znajdzie w niej coś dla siebie.

środa, 26 sierpnia 2020

"Małe Licho i lato z diabłem" Marta Kisiel

"Małe Licho i lato z diabłem"
Marta Kisiel, Wyd. Wilga, Str. 304

Bo w życiu najważniejsze jest dobre serce, a nie liczba rogów na łeb kwadratowy!

Ah ta Marta Kisiel, kto by się spodziewał, że kryje w swoim dorobku tak wartościową serię? Z jakiegoś niezrozumiałego powodu odkryłam ją po czasie, ale na szczęście szybko nadrobiłam zaległości i wiem, że do wszystkich tomów serii jeszcze nie jeden raz powrócę. 

Fabuła opowiada o dalszych losach bohaterów, których poznaliśmy we wcześniejszych tomach. Bożek, absolwent trzeciej klasy, wraz z Małym Licho wyruszają na wakacje. Sam środek lasu zwiastuje Prawdziwą Wielka Przygodę, ale nikt nie spodziewa się jaka naprawdę ona będzie. Pojawią się nowi bohaterowie i cała masa przeciwności, które młodziutki główny bohater będzie musiał pokonać, mając u swojego boku - oczywiście - niezastąpionych przyjaciół.

Po trzecim tomie tej serii, mogę napisać tylko jedno. Oryginalna! I na pewno bardzo wartościowa. Marta Kisiel dedykuje ją młodym czytelnikom, ale tak naprawdę każdy się w niej odnajdzie, każdy na swój sposób zinterpretuje dialogi oraz perypetie bohaterów. W fabule kryje się drugie dno co bardzo mi się podoba, podobnie jak bogaty zasób słów w sam raz dla młodszego odbiorcy. Każdy z tych książek więc wyciągnie nie tylko wspaniałą przygodę, niezapomnianą historię, ale i sporą lekcję. 

Lekka, zabawna, bardzo pomysłowa książka, która u każdego wywoła na twarzy ogromny uśmiech. Zaskakuje trafnymi dialogami, zatrzymuje przy sobie wyjątkową definicją przyjaźni. "Małe Licho i lato z diabłem" to już trzeci tom serii, którą ogromnie Wam polecam. Bez względu na wiek!

niedziela, 23 sierpnia 2020

"Małe Licho i anioł z kamienia" Marta Kisiel

"Małe Licho i anioł z kamienia"
Marta Kisiel, Wyd. Wilga, Str. 304

"- A wujek Konrad mówi, że wyskakujesz jak pryszcz na czubku nosa - wypalił Bożek. - Znienacka i boleśnie. 
- Ach, Kondziu... - Widmo otarło zieloną łzę wzruszenia. - Nikt nie wyrazi mnie całego metaforą równie trafnie co on!"

Po wyjątkowej lekturze pierwszego tomu serii Marty Kisiel od razu zdecydowałam się na kontynuację, którą na szczęście miałam pod ręką. Ponownie wkroczyłam do wspaniałego świata Niebożątka i pełna zachwytu śledziłam nowe przygody ulubionych bohaterów.

Bożek to chłopiec zwykle niezwykły. Jego opowieść jest jedyna w swoim rodzaju, wyjątkowa i ponadczasowa a przy tym piekielnie emocjonująca. Koniecznie musicie zachować chronologię czytania serii, ponieważ nie jest ona szczególnie skomplikowana i żal byłoby nie poznać całości zgodnie z zamysłem autorki. To lektura dla dużych i małych, czytelników w każdym wieku, których zauroczy główny bohater i oczaruje opowieść tak niezwykła, że na pierwszy rzut oka niemożliwa.

A jednak. Chyba nigdy nie czytałam tak inteligentnej, uroczej, zabawnej i pełnej życia opowieści. Śmiałam się w głos podczas lektury i zapisywałam co rusz nowe cytaty, ponieważ Marta Kisiel pięknie opisuje otaczającą bohaterów rzeczywistość oraz dba o to, by dialogi były sensowne i błyskotliwe. Autorka udowadnia na przykładzie wspaniale wykreowanych bohaterów, że odmienność nie jest zła, ba! jest nawet lepsza, ponieważ wyróżnia z tłumu, nadaje charyzmy i od razu dowartościowuje. Jestem pod wielkim urokiem dalszych losów bohaterów, towarzyszących im niespodzianek oraz zawrotnych przygód (dostosowanych do młodego odbiorcy, pamiętajcie) i cieszę się jak dziecko, że odkryłam tak sympatyczną, bogatą w lekcje, serię.

"Małe Licho i anioł z kamienia" to kontynuacja dorównująca swojej poprzedniczce, która zabiera nas na szalony wieczór zakończony kwarantanną oraz na sam skraj tajemniczego lasu. Jedyne czego żałuję to fakt, że książki w tej serii czyta się zdecydowanie zbyt szybko. Jak dla mnie ta historia mogłaby nie mieć końca, więc od razu zabieram się za trzeci tom.

środa, 19 sierpnia 2020

"Małe Licho i tajemnica Niebożątka" Marta Kisiel

"Małe Licho i tajemnica Niebożątka"
Marta Kisiel, Wyd. Wilga, Str. 304

"- Tęskniłem za tobą - zabulgotał czule glut, nie przestając kleić się do Konrada. - Ja również, ale czy mógłbyś...no wiesz... trochę ogarnąć cielesność...? Bo mi ciekniesz za kołnierz."

Nie wiem jak to się stało, że do tej pory nie miałam przyjemności sięgnąć po wyjątkową serię Marty Kisiel, ale dziś z dumą nadrabiam zaległości i delektuję się tą wyjątkową opowieścią.

Autorka składa na ręce czytelnika powieść pierwotnie dedykowaną młodszym odbiorcom. I to faktycznie widać - prosta fabuła, sympatyczni bohaterowie, niewiele komplikacji. Jednak nie jest to historia tylko. Nie dla młodego, nie dla dorosłego, tylko lektura zdecydowanie dla każdego, kto zdecyduje się dać jej szansę. A warto to zrobić, ponieważ otrzymujemy piękną, ponadczasową historię pełną konkretnych wartości, która bawi do łez, wzrusza i pozostaje w pamięci na długo po skończonej lekturze.

Czytałam tą powieść, śmiałam się sama do siebie i zachwycałam wyjątkowym pomysłem autorki. Przedstawiła mi ona Bożka (lub też tytułowe Niebożątko), który mieszkał w starym domu na uboczu i wiódł niesamowite życie. Ukochana mama, anioł stróż, demon pod łóżkiem...To wszystko brzmi niezwykle do momentu, gdy Bożek będzie musiał wyjść poza wysokie ogrodzenie i poznać świat. Wraz z nim udajemy się więc na tą wyjątkowa przygodę, poznajemy wspaniałych przyjaciół, którzy różnią się charakterem i zachwycają kreacją a sama fabuła, choć prosta, bogata jest w przepiękne cytaty i zatrzymuje przy sobie czytelnika na długi czas.

"Małe Licho i tajemnica Niebożątka" to książka, którą czyta się w oka mgnieniu. Strony przerzucają się same i absolutnie nie ma znaczenia wiek czytelnika! Każdy z nas doceni tą powieść na swój sposób, ponieważ wartości w niej zawarte uderzają w czytającego indywidualnie, ale własnie to sprawia, że jest książką jedyną w swoim rodzaju.

sobota, 16 lutego 2019

"Poniżej zera" Dan Smith

"Poniżej zera" Dan Smith, Tyt. oryg. Below Zero, Wyd. Wilga, Str. 310

Ekscytujący, mrożący krew w żyłach thriller dla dzieci i młodzieży!

Zimno, przerażająco, niebezpiecznie. Oto oblicze Antarktydy jakiego jeszcze nie znaliśmy. Czy odważysz się zrobić krok w nieznane? Czy zaryzykujesz?

Dan Smith zabiera nas w podróż z gatunkiem literackim, który bardzo rzadko spotykam na swojej drodze. Thriller z elementami grozy dedykowany młodzieży zazwyczaj nie brzmi strasznie, prawda? Jednak muszę przyznać, że jest w tej książce coś takiego, co pozytywnie wpłynie także na odbiór przez dojrzałego czytelnika. Wiem z doświadczenia, ponieważ chociaż podeszłam do tej lektury z dużym dystansem - nie mogłam się od niej oderwać!

Przede wszystkim na pierwszym planie króluje akcja. Zwroty są dynamiczne, przejścia płynne, niebezpieczeństwo wyczuwa się na każdym kroku a świadomość, że za moment może wydarzyć się coś, co zmieni wszystko jest większa niż przypuszczacie. To wcale nie jest prosta książka dla młodzieży. To pomysłowo skonstruowany thriller z krwi i kości, może trochę naiwny, ale na pewno  wciągający i warty przeczytania przez każdego. 

Wszystko jest wynikiem katastrofy. A może właśnie cudu? Gdy samolot z rodziną Zaka na pokładzie unika wypadkowi wszystko wydaje się kwestią chwili. Jednak prawdziwa tragedia dopiero przed nimi, o czym jeszcze nie zdają sobie pojęcia. Uwięzieni, odcięci od świata i elektryki zostali skazani na siebie. Lodowaty koszmar trwa i wydaje się, że nie będzie miał końca. Zak postanawia działać i szukać odpowiedzi na niewyjaśnione zjawiska, które związane są z tym co kryje się głęboko pod lodem. Czy w końcu odkryje prawdę?

W tej powieści klimat robi swoje. Mroczna, ciemna, zimna atmosfera Antarktyki. Odizolowanie się od świata zewnętrznego. Miejsce, w którym powinni być ludzie a jednak nikogo nie ma poza rodziną zdaną na pastwę losu. Już samo wyobrażenie sobie ich historii przyprawia o dreszcz przerażenia. Później jest tylko lepiej. W tle wisi tajemnica tego co stało się z mieszkańcami. Pojawia się także poczucie strachu związane z tajemniczymi odgłosami i poczuciem, że rodzinę chłopca także może spotkać straszny koniec. Wszystko to wydaje się niebanalnie przedstawione, inne niż schematy, które znamy do tej pory, świeże i... bardzo nietypowe.

Podobnie jest z bohaterami. Tutaj każdy ogrywa jakąś rolę. Zak i jego siostra przekonują więzią łączącą ich od pierwszych stron - poczuciem subtelnej rywalizacji oraz miłości, która od razu chwyta za serce i sprawia, że miło śledzi się losy tak związanej ze sobą rodziny. On jest zdolny i zdeterminowany, pewny swego w odkryciu prawdy, jego rodzice natomiast nie przeszkadzają chłopcu w realizacji planu a trzymają się u jego boku dzielnie mu pomagając. To rodzinne rozwiązanie tajemnicy od razu nabiera wiarygodności i walki z niewyjaśnionym jeszcze zagrożeniem.

To niepozorna lektura, która wielokrotnie Was zaskoczy. Jest ciekawa - zgodnie z zapowiedzią, wciągająca i niebanalna. "Poniżej zera" przekonuje klimatem, kreacją bohaterów i dynamiczną akcją, która kluczy między wątkami i umila  czas. Z rosnącym zainteresowaniem śledziłam losy głównego bohatera i przyznaję, że podziwiałam go za chart ducha w obliczu całego zagrożenia. Podziwiam także autora za napisanie książki idealnej dla każdego - przekonajcie się sami ile w niej odwagi, strachu i uroku!

poniedziałek, 2 lipca 2018

Uniwersalnie i ponadczasowo, czyli bajki dla dużych i małych

"Piotruś Pan i Wendy" J.M. Barrie, Tyt. oryg. Peter Pan and Wendy, Wyd. Wilga, Str. 256

"Pamiętaj, że za każdym razem, kiedy jakieś dziecko powie: "Nie wierzę we wróżki", jedna wróżka umiera."

Jak można opisać historię z dzieciństwa, która pozwalała nam sięgać poza horyzont? Która była dla nas pewnikiem wiecznego dzieciństwa i przestrogą przed dorastaniem? Kolejna propozycja z Klasyki literatury dla młodzieży okazała się strzałem w dziesiątkę.

Pomieszanie świata realnego z jakże baśniową Nibylandią, gdy najpierw z ponurego Londynu przenosimy się do krainy Piotrusia Pana przypomina nam, że są na świecie miejsca, do których warto wracać. Kraina Wiecznego Dzieciństwa to miejsce w którym dzieci górują nad dorosłymi, rządzą się swoimi prawami i nigdy, przenigdy nie dorastają.

Gdy Piotruś spotka Wendy, wszystko się zmienia. Zabiera dziewczynkę i jej młodszych braci do swojej krainy, gdzie w raz z wróżką zazdrośnicą odkrywa przed dziećmi magiczny świat bajkowych stworzeń, Krainę Wiecznego Dzieciństwa, Marzeń i Wyobraźni, którą zamieszkują Zagubieni Chłopcy oraz wrogowie Piotrusia i jego przyjaciół - piraci z Kapitanem Hakiem jako ich dowódcą.

Tak rozpoczyna się wielka przygoda nie tylko trójki rodzeństwa, ale i samego czytelnika, który porwany w głąb Nibylandii za nic nie ma ochot opuszczać tego miejsca. Poznaje wspaniałe przygody, zawiązuje przyjaźnie, dostrzega zalążki pierwszej miłości i czuje, że żyje - według własnych zasad, wbrew wszystkiemu. To piękny ukłon w stronę dzieciństwa, niezapomniana lekcja udowadniająca, że dziecko mieszka w każdym z nas.

Piękne wydanie "Piotrusia Pana i Wendy" to niezapomniana historia w połączeniu z subtelnymi ilustracjami. Opowiadająca o dzieciństwie, jego wartościach i marzeniach. Trochę wzruszająca, gdy nostalgicznie patrzy się w stronę utraconego dzieciństwa, ale wciąż piękna i ponadczasowa. Napisana z pasją i szczerością będzie jedną z najpiękniejszych bajek dla dzieci i dorosłych jeszcze przez długie, długie lata.

"Mała księżniczka" Frances Hodgson Burnett, Tyt. oryg. A Little Princess, Wyd. Wilga, Str. 288

"- Czy uczysz się mnie na pamięć mała Saro? - Zapytał głaszcząc ją po twarzy.
- Nie - odpowiedziała. - Znam Cię na pamięć. Jesteś w moim sercu...
"

Wydawnictwo Wilga zdecydowało podjąć się nowego wydania cenionych powieści z gatunku literatury dziecięcej, ponadczasowych historii dla dużego i małego, przekonując że w sercu każdego z nas jest miejsce na wspaniałe historie, w cieniu których dorastaliśmy.

Muszę przyznać, że "Mała Księżniczka" to książka, którą trudno ocenić mi obiektywnie. Towarzyszyła mi od najmłodszych lat, kształtowała mój charakter, pozwalała wracać do siebie w najcięższe dni i niosła radość w chwilach szczęścia. To historia ponadczasowa, niezwykle piękna i tak idealnie trafiająca w wartość człowieka, że bez niej klasyka dziecięcej literatury okazałaby się pusta.

Książka uczy, że nie warto się łamać, poddawać i załamywać rąk. Jest przykładem na to, że ten kto walczy jest wielkim człowiekiem i każdy, absolutnie każdy z nas - jest równy. Chodzi tylko o to, by siać szczęście i radość dookoła, by niezależnie od sytuacji być dobrym człowiekiem, nawet w sytuacji gdy ktoś tej dobroci nam nie odpłaca. 

Losy głównej bohaterki, tytułowej Małej Księżniczki Sary nie były dla niej łatwe. Ale bogate również w wiele przygód, nie zawsze tych dobrych. Miała wszystko a następnie zostało jej to odebrane, pozostawiając samej sobie, z niczym, bez poczucia bezpieczeństwa i stabilności. Dziecko rzucone na pożarcie ponurej rzeczywistości, która okazała się wielką lekcją życia dla niej samej i czytelników.

Łzy wzruszenia, wiele emocji, pasja w śledzeniu losów młodej bohaterki - wszystko przypomina się wraz z powrotem do książeczki z dzieciństwa, która wciąż odpowiada na wiele aktualnych tematów. "Mała Księżniczka" podnosi na duchu, pokazuje, że każdy zasługuje na szczęście, gdy tylko do końca pozostanie sobą, udowadniając że w życiu każdego z nas jest miejsce na odrobinę magii. Oto przepis na sukces wyjątkowo pięknie wydanej lektury wraz z ilustracjami, które pobudzają naszą wyobraźnię.

"Przygody Alicji w Krainie Czarów" Lewis Carroll, Tyt. oryg. Alice's Adventures in Wonderland, Wyd. Wilga, Str. 144

"W tym właśnie sęk, że Czas nie znosi, aby go zabijano. Gdybyś była z nim w dobrych stosunkach zrobiłby dla Ciebie z twoim zegarem wszystko, co byś tylko chciała."

Bajka. Przygoda, Baśniowa kraina. Miejsce, gdzie odnalazły się wszystkie osobowości realnego świata. Oto powrót do dzieciństwa wraz z nowym, jakże pięknym wydaniem "Alicji w Krainie Czarów".

To historia, którą przeczytać powinien każdy, przynajmniej raz w życiu, niezależnie od wieku ani literackich upodobań. Jak to często bywa z klasyką dziecięcą - historia Lewisa Carrolla rośnie wraz z czytelnikiem i za każdym razem uczy go czegoś nowego.

Kto z nas nie zna przygód młodej Alicji? Dziewczynki, która goniąc za uciekającym królikiem wpada do jego dziury i trafia do nowego świata, przypominającego sen? Tam wszystko jest możliwe - szybki wzrost za sprawą magicznego ciastka, mówiące zwierzęta, żywe talie kart i szalone królowe, a w całym tym chaosie jest pewna metoda na to, by pokolorować ponurą rzeczywistość.

Chociaż stron jest niewiele w całej historii jest mnóstwo przygód - idealnych dla młodego czytelnika jako rozrywka, bajka o tym co kryje się wśród drzew oraz doskonała dla dorosłych, którzy potrafiąc czytać między wierszami doszukają się powiązania magicznych przygód z prawdziwym życiem, w dość groteskowy, ale jakże trafny sposób.

Nowe wydanie Alicji to także połączenie tekstu z ładnymi ilustracjami, idealnie łączącymi się z treścią i budzącymi wyobraźnię ze snu.

Klasyka literatury pod patronatem Wydawnictwa Wilga otwiera nam drzwi do świata bajkowych przygód, niezapomnianych wrażeń i historii najlepszych z najlepszych, czyli tych do których zawsze będziemy wracać. Uczy, moralizuje, pozwala odkryć w dorosłym dziecko i w dziecku osobę wartą wysłuchania. "Przygody Alicji w Krainie Czarów" to piękne wydanie i jeszcze piękniejsza powieść, która u mnie zajmuje honorowe miejsce.

sobota, 7 kwietnia 2018

"Doktor Dolittle i jego zwierzęta" Hugh Lofting

"Doktor Dolittle i jego zwierzęta" Hugh Lofting, Tyt. oryg. The Story of Doctor Dolittle, Wyd. Wilga, Str. 130

"Piękny jest ten, kto pięknie postępuje."

W serii Klasyka literatury pojawiła się książka bardzo mi bliska. Pamiętam, że jako mała dziewczynka zaczytywałam się w historiach o Doktorze Dolittle. Zawsze kochałam zwierzęta, ale w jakiś szczególny sposób najbardziej utożsamiałam się z głównym bohaterem książeczek Hugh Lofting'a i z zapartym tchem śledziłam jego przygody.

Jan Dolittle to niebywała osobowość. Doktor, który porzucił leczenie ludzi na rzecz tych, którzy znacznie bardziej go potrzebują - zwierząt. Jednak jest coś, co wyróżnia go na tle innych: jako jedyny nauczył się porozumiewać z odwiedzającymi jego gabinet zwierzętami. Dzięki temu zyskał ich zaufanie i miłość. Wieści o tym, że pojawił się ktoś, kto rozumie mowę zwierząt obeszły cały świat i sprawiły, że Doktor musiał wyruszyć w niezwykłą podróż aż do Afryki. Co go tam czeka? Wir zaskakujących wydarzeń.  


Lekkość słowa, pomysłowość i dużo zwierzęcych bohaterów to gratka dla każdego młodego czytelnika. Autor sprawnie manewrując słowem zaprasza swoich fanów w podróż poszerzającą granice młodej wyobraźni i ucząc jak wielka jest miłość oraz przyjaźń. Te ponadczasowe wartości ukryte są w przyjemnej historii, gdzie zwierzęta również mają prawo głosu. Jednak nie jest to wyłącznie lektura dla najmłodszych, ponieważ dojrzały czytelnik w dialogach i narracji doszuka się niezastąpionych rad i wartych zapamiętania sentencji.

Nowa seria to wznowienia książek bliskich wielu dorosłym już czytelnikom oraz jednoczesne przypomnienie młodszym, że są takie historie, które czytali jeszcze ich rodzice a nawet dziadkowie. Jestem dumna, że podobne historie doczekują się wznowień, szczególnie w tak ładnym wydaniu z subtelnymi ilustracjami. Po lekturze "Ani z Zielonego Wzgórza" i "Małym Księciu" wybrałam historię "Doktora Dolittle" i poczułam się, jakbym na chwilę wróciła do czasów własnego dzieciństwa. Jednak najpiękniejsze w tym wszystkim jest poczucie, że to książki, które nigdy się nie starzeją.

"Mały Książę" Antoine de Saint-Exupéry

"Mały Książę" Antoine de Saint-Exupéry, Tyt. oryg. Le Petit Prince, Wyd. Wilga, Str. 96

"Czasem, kiedy chcemy za zażartować, zdarza nam się niewinnie skłamać."

Po latach wróciłam do powieści, która za czasów mojego dzieciństwa zmieniła moje postrzeganie literatury. Pośród grona błahych lektur dla dzieci znalazłam powyższą książkę i przeczytałam. A następnie nie mogłam wyjść z podziwu, że są na świecie książki, które potrafią wpłynąć nie tylko na moją wyobraźnię, ale i trafić do mojego serca. Od tamtej pory "Mały Książę" to dla mnie najcenniejsza powieść.

Chociaż dedykowana dla młodego czytelnika, historia chłopca jest lekturą idealną dla każdego. Młodzież dostrzeże w niej pokłady nieograniczonej wyobraźni, dorośli zaś utożsamią się z cennymi cytatami, które niemal na każdym kroku przypominają nam o ponadczasowych prawdach. 

To jedna z tych lektury do których wraca się wiele razy. Sama jestem tego doskonałym przykładem, ponieważ znam na pamięć niemal połowę historii a i tak wciąż mi mało i kiedy tego potrzebuję - wracam do lektury. Nie potrafię tego wyjaśnić, ponieważ nie jest to historia, która wpasowuje się w mój ulubiony gatunek literacki, ale prawda jaka płynie ze słów narratora potrafi idealnie oddać moje uczucia. 

To powieść o chłopcu, który opuścił swoją planetę by wybrać się w podróż. Poznał w niej wiele przyjaciół i zdobył doświadczenia, o których śmiało opowiada swojemu słuchaczowi. Jednak jak było naprawdę? Niezależnie od tego jaka będzie odpowiedź: wartości płynące z przyjaźni i zaufania, dojrzewania oraz miłości przypominają co w życiu liczy się najbardziej.

"Mały Książę" jak na szkolną lekturę dla dzieci przystało to książka napisana przystępnym językiem. Jednak nie tyko dzieci znajdą w niej coś dla siebie. To niepowtarzalna i niezapomniana podróż w głąb samego siebie, za każdym razem interpretowana na nowo. Nowe wydanie to połączenie klasyki literatury z idealnie pasującymi do treści ilustracjami oraz dobrze nam znaną historią pełną przygód. Lektura obowiązkowa - dla każdego.

poniedziałek, 22 stycznia 2018

"Ania z Zielonego Wzgórza" Lucy Maud Montgomery

"Ania z Zielonego Wzgórza" Lucy Maud Montgomery, Tyt. oryg. Anne of Green Gables, Wyd. Wilga, Str. 464

"Jutro jest zawsze czyste, nieskalane żadnym błędem."

Gdzieś w napływie nowych lektur zapominamy o klasykach literatury, do których warto wracać i o których warto pamiętać. Zawsze jestem wdzięczna wszelkim wznowieniom podobnych książek, które namawiają mnie do nadrobienia zaległości, bo dzięki temu trafiam na wartościowe i zapadające w pamięć powieści. Lucy Maud Montgomery, moja ulubienica dzięki powieści "Błękitny zamek", napisała cudowny cykl o Ani, który znany był mi do tej pory z naprawdę dobrej ekranizacji. Żałuję, że dopiero teraz zdecydowałam się na lekturę, ponieważ przegapiłam w przeszłości powieść od której powinnam zacząć przygodę z czytaniem.

Charyzma Ani Shirley nie ma sobie równych. To jedna z najciekawszych postaci, najwybitniejszych charakterów i indywidualnych przekonać jakie poznałam do tej pory. Pewna siebie a zarazem przepełniona obawami, lękiem przed odrzuceniem i wątpliwą akceptacją siebie stworzyła wizerunek dziewczynki o wielkim sercu, która od najmłodszych lat kształtowała swoją romantyczną duszę. Lucy Maud Montgomery powołała do życia postać Ani, która wzrusza i chwyta za serce oraz nie pozwala o sobie zapomnieć. Prowadząc czytelnika przez swoją niełatwą podróż ukazuje wszystkie wzloty i upadki zwykłego życia sieroty porzuconej na pastwę ponurego losu.

Ania trafiła do domu Maryli i Mateusza przez przypadek, a pozostała na Zielonym Wzgórzu przez wiele lat. Rozpoczęła największą przygodę swojego życia, otrzymując to co każde dziecko powinno brać za pewnik: własny pokój, rodzinne ciepło i przyjaciółkę na śmierć i życie. Tylko rude włosy spędzały jej sen z powiem i chłopak w szkole, który przez cały czas nie dawał jej spokoju. Jednak to nie problem dla dziewczynki o tak wielkiej wyobraźni - potrafiła bowiem przeobrazić wszystko co złe i niedobre w historie jak z bajki, otaczające ją niczym nowa rzeczywistość.

Kto - tak jak ja - poznał do tej pory jedynie filmową wersję przygód Ani Shirley powinien szybko nadrobić zaległości. Nie dlatego, że to powieść wybitna (choć to prawda, biorąc jednocześnie poprawkę na to, że kierowana jest przede wszystkim do młodzieży), ale ze względu na ogrom prawd płynących z każdego rozdziału. Główna bohaterka dostała od życia ciężką lekcję a mimo to nie poddała się - z dumą i podniesioną głową szła przez życie mając u boku własną, nieograniczoną wyobraźnię. Takie bohaterki to skarb, bowiem kształtują nas samych i stanowią idealny wzór do naśladowania.Jednak warunkiem jest dobra kreacja, której Lucy Maud Montgomery absolutnie nie można odmówić.

"Ania z Zielonego Wzgórza" to wznowienie klasyki literatury w ilustrowanej wersji po którą mogą sięgać zarówno młodzi jak i ci bardziej dojrzali czytelnicy. To powieść niezapomniana, zapadająca w pamięć na długi czas i zmuszająca do powrotów. Nie ma żadnego znaczenia, że kierowana jest do młodzieży, bo każdego przygody zakręconej głównej bohaterki cieszą dokładnie tak samo. Zabawna i pewna siebie, bliska sercu i pełna niezapomnianych sentencji. Absolutnie wyjątkowa.

środa, 28 sierpnia 2013

"Drżenie" Maggie Stiefvater

Autor:
Tytuł: Drżenie
Tytuł oryginału: Shiver
Wydawnictwo: Wilga
Liczba stron: 459

Kiedy nadchodzi zima, nastają mroźne dni.
Kiedy nadchodzi zima, nie ma już odwrotu.
Kiedy nadchodzi zima, światem zaczynają władać w i l k o ł a k i .

 „Ona była przeszłością, teraźniejszością, przyszłością. Chciałem jej odpowiedzieć, ale nie mogłem. Rozpadłem się na kawałki.”

Grace jest zadowolona ze swojego życia, choć wolałaby aby wszystko ułożyło się inaczej. Rodzice, którzy wiecznie interesują się wszystkim tylko nie własną córką ciągle przebywają poza domem.  Przez to ona sama musiała szybciej dorosnąć.
Incydent z jej dzieciństwa już dawno odszedł w niepamięć. Rodzice zapomnieli o czyhającym na każdym kroku niebezpieczeństwie. Tylko Grace pamięta, jak w dzieciństwie została ściągnięta z huśtawki przez sforę wilków i obudziła się pośród ich wielkich kłów w ogromnym i mroźnym lesie. Pamięta także żółte oczy wielka, który nie pozwolił innym zbliżyć się do niej.
Od tego momentu, co roku w zimowe dni Grace obserwowała swojego wilka na skraju lasu. A on obserwował ją, jednak nigdy nie pozwolił się do siebie zbliżyć. Do czasu...
Nastała zła pora dla wilczej sfory. Polowania zaczynają siać spustoszenie. Ktoś jest zdrajcą i trzeba go powstrzymać, bo wyjawi sekret skrywany od lat. Tu także rodzi się zakazana miłość, która kiełkowała w ludzkim i wilczym sercu od pewniej zimowej nocy...

Miejsce akcji: Mercy Falls w Minnesocie. Miejsce ukazane w scenerii pagórków i pięknych lasów, w których grasuje sfora wilczej rodziny. Autorka w doskonały sposób zaznaczyła spokój miejsca i olbrzymią potęgę lasów otaczających miasteczko. W tejże scenerii, podczas czytania lektury odczuwalny jest niesamowity dreszcz emocji.

 „Byłem nieokiełznany i poskromiony, rozdarty na strzępy i po raz pierwszy kompletny, zachłysnięty byciem wszystkim tym jednocześnie.”

Na plan pierwszy wysuwa się dwójka głównych bohaterów: ludzka dziewczyna i chłopak przyjmujący formę wilka. Oboje mogą poszczycić się nietuzinkową kreacją.
Grace w przeciwieństwie do innych bohaterek z podobnych gatunkowo książek przejmuję poniekąd inicjatywę nad przebiegiem związku pomiędzy nią a Samem. To ona wie czego chce i sumiennie do tego dąży.
Sam natomiast nie przejawia postawy superbohatera. Wręcz przeciwnie, ukazuje się od swojej najsłabszej strony i choć silny fizycznie jest psychicznie wykończony. Cały ciężar, który spoczywa na jego barkach potęguje się i odbija w jego dawno już naruszonej podświadomości.
Prze to motyw miłosny w "Drżeniu" jest lekki i nie sprawia wrażenia wymuszonego.Bywają momenty, ze schodzi na dalszy plan i pozostaje cichym bohaterem.

Narracja "Drżenia" podzielona jest pomiędzy dwóch głównych bohaterów, a wiec w tym przypadku Grace i Sama. To sprytny sposób na ukazanie tego co odczuwają bohaterowie z ich własnej perspektywy.Każdy rozdział przypisany jest jednemu z bohaterów. Ich opowieść nie dłuży się, nie wyciąga, ani nie sprawia, ze zaczyna pojawiać się monotonia. W momencie, kiedy jeden z narratorów na chwilę obecną kończy swoją opowieść akcja zgrabnie przeskakuje w kolejny rozdział z perspektywy innego narratora.

 „Dotąd wierzyłam, ze jestem kompletnym obrazem. Jednak Sam odkrył, że tworzę układankę, rozbrał mnie na części, a potem złożył na nowo. Byłam w pełni świadoma każdej, najmniejszej nawet emocji, a wszystkie idealnie do siebie pasowały.”

Także motyw wilczej sfory i nowe wcielenie wilkołaków jest tutaj ukazane w sposób świeży i pozbawiony rutyny. Wilkołaki to w obecnym czasie temat rzeka i to od autora zależy czy jest w stanie pociągnąć go tak, aby czytelnik się nie nudził. W tym przypadku całkowicie się to udało.
Wilcza sfora w momencie, kiedy przeistacza się w ludzką postać mieszka w domu jednego z przywódców. Przez co mogą żyć ze sobą w hierarchii, która przypomina rodzinę. W wilki zmieniają się nie od woli, a tylko i wyłącznie od wpływu temperatury. Im niższa, tym pewniejsza jest przemiana. To właśnie dlatego Grace widziała swojego wilka wyłącznie w zimne dni.

To dobra książka na każdą porę roku, jednak jeśli ktoś sięgnie po nią w jesienny bądź zimowy wieczór zapewni sobie dodatkowy klimat. Powiew świeżości i zgrabnie poprowadzona fabuła zapewnią dobrą zabawę i przeżycie niezapomnianej historii.

Ocena: 4/6



W serii:
1. Drżenie,
2. Niepokój,
3. Ukojenie,




_____________________________________________

Już w następnej recenzji zabiorę Was w świat powieści z dreszczykiem!
Macie ochotę na chwilę grozy?
Czas uciec trochę od powieści z miłosnym nastawieniem i zagłębić się w innej tematyce.
Do zobaczenia w następnej recenzji, już niebawem!