Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo: INITIUM. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo: INITIUM. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 lipca 2018

"Mała baletnica" Wiktor Mrok

"Mała baletnica" Wiktor Mrok, Wyd. Initium, Str. 672

„Urodziła się tuż po południu.
Nikt nie oczekiwał z niecierpliwością jej przyjęcia na świat.
Nikt się z tego nie cieszył.
Nikt się nie zachwycił, gdy po raz pierwszy otworzyła oczy.
Nikt nie zwrócił uwagi, gdy po raz pierwszy się uśmiechnęła.
Nikt jej nie chciał.
Anastazja - takie imię miała.
Ona dała początek tej historii. "

Szokująca, dramatyczna, oparta na prawdziwych wydarzeniach powieść, która zapada w pamięć i mrozi krew w żyłach. "Mała baletnica" to książka, która otwiera oczy.

Nie jest łatwo czytać powieści oparte na faktach, gdy wiemy, że nie będą one ani słodkie, ani miłe w odbiorze. Szczególnie gdy chodzi o dzieci, niewinne istoty, którym powinniśmy zapewnić dobry start i poczucie bezgranicznego bezpieczeństwa. Wiktor Mrok odważnie podjął się tematu afery pedofilskiej i pokazał, że życie nie zawsze jest kolorowe pisząc książkę niezwykle intensywna w swoim odbiorze i perfekcyjnie przestawił dramatyczną historię młodej baletnicy.

O czym zatem dokładnie jest powyższa lektura? To rozgrywająca się we współczesnej Rosji demaskacja pracy szajki pedofilskiej, która od wielu lat pracowała na to, by ponad półtora tysiąca dziewczynek w wieku od pięciu do szesnastu lat zapomniało o szczęśliwym dzieciństwie. Kilka osób, począwszy od 1997 roku, wyprodukowało na masową skalę dziecięcą pornografię, której proceder został ukrócony dopiero w 2004 roku. 

Brzmi koszmarnie, prawda? Postawicie się zatem na miejscu tych skrzywdzonych dzieci, pomyślcie co mogły wówczas czuć i co czują teraz, kiedy sprawa wyszła w końcu na światło dnia a wiele z nich stanęło w blasku fleszy i żadnych sensacji ludzi. Nie stawiajcie się na miejscu rodziców, nie warto - o czym przekonacie się z lektury, bowiem znaleźli się tacy, którzy sami pchali swoje dzieci w ręce oprawców. To budzi jeszcze większy szok, niedowierzanie i masę kontrowersji, bo nagle Wiktor Mrok przewraca do góry nogami świat morałów i wartości wyznawanych do tej pory.

I choć cała historia mrozi krew w żyłach, napisana jest w sposób niezwykle ciekawy i z każdą kolejną stroną co raz bardziej zachęcający do lektury. Dwutorowa akcja obejmuje działania policyjne, które cały czas są o krok za oprawcami i wydarzenia ze świata ludzi zajmujących się rozpowszechnianiem pornografii. Obie perspektywy budzą mnóstwo emocji o których szybko nie zapomnimy i w połączeniu z poczuciem bezwzględnej prawdy kryjącej się za tym wszystkim sprawiają, że zaraz po lekturze będziemy zmuszeni przewartościować swoje poglądy.

Mocna tematyka została potraktowana zgodnie z jej wydźwiękiem - jest tutaj okrucieństwo świata i brutalność, od której na co dzień uciekamy. To trudna powieść, ale jakże potrzebna i konieczna do poznania. Napisana prostym językiem, z całą masą wiarygodnych bohaterów, z mocnym tematem i zaskakującym poziomem emocji "Mała baletnica" zabiera nas w sam środek piekła na ziemi, pozwalając nam na prywatne śledztwo i zrozumienie, ze nawet niepozorne sygnały mogą prowadzić do tragedii. Ważna i z problemem, którego skala nie ma końca, nie łatwa w odbiorze, ale jakże potrzebna.
https://dadada.pl/mala-baletnica-wiktor-mrok,p509342

czwartek, 25 lipca 2013

"Światła pochylenie" Laura Whitcomb

Autor:
Tytuł: Światła pochylenie
Tytuł oryginału: A Certain Slant of Light
Wydawnictwo: INITIUM
Liczba stron: 232

„Biblioteka pachnie starymi książkami, tysiącem skórzanych drzwi do innych światów. Słyszę ciszę niczym umysł Boga. Czuję czyjąś obecność na pustym krześle obok. Bibliotekarz patrzy na mnie podejrzliwie. Biblioteka to święte miejsce, a ja siedzę ze świętym patronem czytelników. Pulsująca bogini światła przenika przeze mnie niczym […] niczym od razu zapomniana chwila wieczności. Nie ma jej. Czuję stęchliznę, słyszę tykanie zegara, widzę puste krzesło. Jeśli ktoś mnie teraz spyta, odpowiem, że bibliotek to po prostu miejsce, gdzie nie można posłuchać muzyki, ani jeść. Nie ma jej. Biblioteka jest do dupy.”

Chętnie sięgam po książki, które są mniej znane lub z założenia stanowią kompletny niewypał.Nie przepadam za książkami pełnymi rozgłosu i pochwał nad ich wspaniałą formą i treścią.
Zazwyczaj lektura ma swój początek w okładce i tytule, które stanowią swoistego rodzaju wstęp do fabuły. Tym razem opis książki nie mówi czytelnikowi nic, a okładka stanowi totalną abstrakcję po przyrównaniu do wiadomości jakie można zebrać z tylnej części. Przyznam, ze wizualnie wpadła mi w oko. Kolory całkiem ładnie się komponują. Dużym plusem jest fakt, że nie widać twarzy dziewczyny ze zdjęcia. Nie lubię kiedy okładki sugerują wygląd bohaterów. To nie o to chodzi w czytaniu, przecież książki mają pobudzać naszą wyobraźnię, a nie stawiać nas przed faktem dokonanym. Tytuł lektury stanowi pewnego rodzaju zagadkę. Cóż, przyznam, że długo główkowałam o czym mogłoby to być, gdybym opierała się na samym tytule i stawiałam raczej na motyw o Aniołach. Dopiero po przeczytaniu książki odkryłam sekret zarówno tytułu jak i okładki.

Główną bohaterka ma na imię Helen, i jest kimś nietypowym; bowiem Helen jest duchem. Jako duch z gatunku nawiedzających ludzi, musi mieć swojego Gospodarza, którego będzie miała zawsze na oku. Nie wolno jej go opuścić, gdyż w tedy pojawia się ból silny i niewyobrażalny. Helen przebywa wraz e swoim Gospodarzem, nauczycielem języka angielskiego w klasie, podczas trwania lekcji kiedy całe jej życie pod postacią ducha wywraca się do góry nogami. Marzyła o tym, aby z kimś porozmawiać i zostać usłyszaną, aby kogoś dotknąć i przekazać mu ten dotyk. Po raz pierwszy od ponad stu lat, ktoś na nią patrzył; na nią, nie przez nią na przedmiot znajdujący się gdzieś opodal niej.
Los bohaterów łączy w sposób szybki i pozbawiony przeszkód. Choć może nie do końca - on, w ciele człowieka, ona pod postacią ducha. Co musi zrobić Helen, aby móc żyć wraz ze swym ukochanym? I jakie przygody na nich czekają?

„To nie był sen. Wiatr pachniał jaśminem, światło nakrapiane było cieniem ruchomych liści, drozdy nawoływały się nawzajem. Wszystko jaskrawiło się szczegółami. A ja nie byłam cieniem. Byłam równie prawdziwa co ogród, który rozkwitał wokoło.”

Plusy? Oczywiście. Lekka fabuła i styl sprawiają, ze powieść czyta się zaskakująco szybko i przyjemnie.Bohaterowie zarysowani również w sposób lekki, jednak to zbliża czytelnika do ich postaci. Wszystko przewija się w sposób naprawdę bardzo lekki, przez co książkę czyta się z wielką przyjemnością.
Jak dla mnie największym plusem jest wspaniale zarysowana dusza głównej bohaterki i jej zamiłowanie do literatury. Czytelnik czytając "Światłą pochylenie" natrafia na piękne opisy oddające cały szacunek dla biblioteki i książek.
Mankamenty może stanowić fakt, że akcja nie jest zawiła i nie rozwija się w zaskakującym tempie. Brak zwrotów akcji i wielu bohaterów sprawia, że nie jest to wielki kunszt literacki. Wszystko toczy się łatwo i szybko, choć można było pociągnąć fabułę mocniej, aby zarysować konkretny kontekst.

Mimo to książkę polecam na obecny wakacyjny okres wszystkim tym, którzy chcą przeczytać coś lekkiego. Książka opowiada o pięknej historii miłości i dzięki swojej prostocie nadaje się do czytania w każdej chwili, a lekka forma i brak obszernej treści ułatwiają zabieranie książki w każde miejsce.

Ocena: 4/6