Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo: Czarna Owca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo: Czarna Owca. Pokaż wszystkie posty

środa, 23 kwietnia 2025

"Mężczyzna, który rozmawiał z hienami" Przemysław Piotrowski

 
"Mężczyzna, który rozmawiał z hienami" Przemysław Piotrowski, Wyd. Czarna Owca, Str. 344

 

To miało być proste zlecenie.

 

Fani mrocznych kryminałów doskonale wiedzą, że Przemysław Piotrowski potrafi pisać z przytupem. Każda jego powieść pełna jest fabularnych twistów a "Mężczyzna, który rozmawiał z hienami" idealnie uwypukla wszystkie literackie pozytywy autora.

To mroczna powieść pełna pułapek czekających na czytelnika. Intensywna w odbiorze a tym samym zachwycająca z każdej możliwej strony. Po raz kolejny autor w pełni zaangażował się w swoje dzieło, aby ostatecznie pochwalić się kryminałem dusznym od gęstego klimatu, tworzącym napięcie trzymające nas w swoich objęciach do samego końca, z mnogą ilością bohaterów idealnych do głębszej analizy. Przemysław Piotrowski wie w którym momencie tupnąć nogą, aby jego opowieść odmieniła bieg wydarzeń, zaskakuje nas zatem w najmniej oczekiwanych momentach a pisząc wyjątkowo plastycznie angażuje nas w pełni, więc nie przestajemy rozmyślać o tym co się dzieje nie tylko odkładając lekturę na rzecz codziennych obowiązków, ale i na długo po zamknięciu ostatniej strony.

Nawiązano współpracę, która upomniała się o wyrównanie długu po latach. Ktoś poprosił o pomoc, ktoś inny czuł się zobowiązany, by odpowiedzieć. Bernard Dubois przyleciał do Kenii po ponad dwóch dekadach nieobecności. Dał się namówić Mosesowi na safari. Piękne przestrzenie, natura oraz dzikość przyniosły jednak zaskakujące dary. Wystarczyło zaledwie kilka dni, by odkryto ciało a dalej było tylko gorzej. 

Pościg za mordercą w mrocznej scenerii Kenii pobudza naszą wyobraźnię do pracy na najwyższych obrotach. Autor poprowadził śledztwo na równi z drobiazgowością tła, więc otrzymaliśmy nie tylko dopracowane dzieło, ale i opowieść pochłaniającą nasze wszystkie zmysły. Wspaniale bawiłam się odkrywając nowe fakty pośród zabójczo pięknych krajobrazów, łączyłam kropki, dopatrywałam się winnych, zrywałam obiecane w opisie maski, które rewelacyjnie nałożone, zbudowały grę pozorów idealną do głębszej analizy. Autor połączył wiele motywów, zbudował złożone sylwetki postaci, sprawił, że jego fabuła mieniła się wieloma silnymi, skrajnym emocjami. W ten sposób utorował sobie drogę do każdego, w tym najbardziej wymagającego czytelnika, pokazując się od jak najlepszej strony.

"Mężczyzna, który rozmawiał z hienami" to popis kunsztu i wyobraźni. Książka wybija się spośród tłumu, wymyka się schematom i buduje własną, niepowtarzalną atmosferę. Polecam czytać ją późnym popołudniem, kiedy nie mamy już nic do zrobienia, ponieważ ciężko odłożyć ją choćby na moment, ciężko oderwać myśli od sprawy, która wydaje się podejrzana. Jeśli więc szukacie książki wartej każdej poświęconej jej minuty - zdecydowanie polecam!

niedziela, 13 września 2020

"Dracul" J. D. Barker, Dacre Stoker

 "Dracul" J. D. Barker, Dacre Stoker, Tyt. oryg. Dracul, Wyd. Czarna Owca, Str. 544

 

Zainspirowany notatkami i tekstami pozostawionymi przez autora klasycznej powieści, „Dracula. Początek” jest paranormalnym thrillerem, który ujawnia nie tylko prawdziwe pochodzenie Draculi, ale także Brama Stokera – i opowiada o enigmatycznej kobiecie, która ich łączy.

Od pierwszej zapowiedzi wiedziałam, że muszę przeczytać "Dracul". Nie tylko przez fakt, że oryginał jest jedną z moich najukochańszych powieści, ale i przez połączenie dwóch nazwisk, którzy w świecie literatury mają coś do powiedzenia. Dacre Stoker to potomek słynnego na cały świat Bama Stokera a J.D. Barker to nie kto inny niż autor wspaniałej kryminalnej serii Sam Porter, czyli już na starcie mamy poczucie, że to będzie wyjątkowa lektura.

O czym jest ta historia? O tym co wydarzyło się przed wydarzeniami z "Draculi", oryginału Brama Stokera, historii o wampirze skazanym na życie w mrocznej samotności. To paranormalny thriller z elementami horroru, który wciąga czytelnika od pierwszej strony w niecodzienny, duszący klimat i sprawia, że ten oryginalny prequel zabiera nas w sam środek niezapomnianej przygody.

Autorzy zdecydowali się napisać powyższą powieść na podstawie notatek i tekstów pozostawionych przez Stokera. To, samo w sobie, powinno być gratką dla miłośników klasycznego horroru, ponieważ ja byłam ogromnie ciekawa co się za tym kryje. Okazało się, że historia porwała mnie od pierwszych stron i mimo dość potężnej liczby stron, przeczytałam ją w jeden wieczór.

Akcja powieści skupia się na roku 1868. Bram Stoker ma wówczas dwadzieścia lat i czeka w opuszczonej, mrocznej wieży na konfrontację ze złem. Z przerażeniem i determinacją spisuje wydarzenia, które doprowadziły go do tego miejsca a pod ręką ma tylko strzelbę, wodę święconą i krucyfiks. Brzmi przerażająco? Możecie mi wierzyć, że fabuła przyprawia o dreszcz przerażenia! Czytając w nocy, jedynie przy lampce nieświadomie stworzyłam dla tej historii drugi klimat, który idealnie skomponował się z wydarzeniami i o ile horrory książkowe rzadko mnie straszą, o tyle tutaj aż czułam ciarki na plecach.

Tajemnica, groza, wszechobecny strach. "Dracul" zyskuje miano jednej z moich ulubionych powieści tego roku. Choć przygotowałam się na dobrą książkę i tak jestem pełna podziwu jeśli chodzi o wykonanie i samą fabułę. Kawał dobrze wykonanej pracy, która skutkuje nie tylko rewelacyjnym klimatem, ale i doskonałym przedstawieniem bohaterów co na pewno ma wpływ na odbiór historii. Jestem zachwycona i wiem, że fani gatunku również docenią to wykonanie, więc - czytajcie, koniecznie!

niedziela, 21 stycznia 2018

Przedpremierowo: "Kredziarz" C.J. Tudor

"Kredziarz" C.J. Tudor, Tyt. oryg. The Chalk Man, Wyd. Czarna Owca, Str. 384
PREMIERA: 28 lutego 2018r.

"Bycie dobrym człowiekiem nie polega na śpiewaniu hymnów czy modleniu się do jakiegoś mitycznego bóstwa. Nie chodzi o noszenie krzyżyka i chodzenie co niedziela do kościoła, ale o to, jak traktujesz innych ludzi. Dobry człowiek nie potrzebuje religii, bo wystarczy mu przekonanie, że postępuje właściwie."

O tej książce było głośno już w czasie pierwszych zapowiedzi. Miała szokować, zmuszać do myślenia i trzymać przy sobie do ostatniego przeczytanego słowa. Hasło chwytliwe i wykorzystywane tak często jak to tylko możliwe, więc co raz rzadziej daję wiarę podobnym zapewnieniom. Jednak to zdecydowanie jeden z moich ulubionych gatunków, dlatego postanowiłam osobiście przekonać się czy faktycznie warto głośno mówić o fenomenie "Kredziarza".

Powieść jest debiutanckim projektem autorki, która ma na swoim koncie pacę jako copywriterka, prezenterka telewizyjna i lektora. To zobowiązuje, ponieważ nie od dziś jak widać C.J. Tudor bawi się słowem. Miałam wobec tego duże nadzieje co do stylu jakim będzie się posługiwała i przyznaję - autorka mnie nie zawiodła. Napisała historię pełną wartkiej akcji, w której słowo ma kluczowe znaczenie. Z wprawą dojrzałego autora prowadziła mnie przez wydarzenia opisując drobiazgowo to co najistotniejsze, wprowadzała oryginalne porównania, pojawiło się dużo wartych zapamiętania sentencji. W przypadku tego gatunku język zazwyczaj spełnia drugorzędną rolę, a jednak w tym przypadku stał się jednym z głównych bohaterów - to styl autorki w dużej mierze przysłużył się do jej sukcesu.

Idąc tym tropem przyjrzałam się bohaterom, którzy pojawili się na stronach powieści. Pierwszoosobowa narracja zawsze zobowiązuje do głębszego zaangażowania w psychikę bohatera, by w pełni oddać wszystkie odczuwane przez niego emocje. Lubię tą formę opisywania wydarzeń w książce, bo znacznie łatwiej jest mi utożsamić się z bohaterami czy zrozumieć ich postępowania. Dlatego uważam, że C.J. Tudor mądrze postąpiła decydując się na taką narrację i łącząc ją ze swobodą tworzenia słowa. Jej bohaterowie własnymi przemyśleniami nie spłycili akcji a jedynie dodali jej niezbędnego kolorytu w postaci stopniowanego napięcia, przede wszystkim przez zatajone sekrety i rozdziały, które skaczą od współczesności do przeszłości.

Wszystko rozpoczęło się w roku 1986, gdy Eddie usłyszał od nowego nauczyciela pomysł na porozumiewanie się z innymi. Za sprawą kredy i niewielkiej części wyobraźni zaczął rysować, by jednocześnie tworzyć indywidualny kod. To miała być tylko niewinna zabawa, a jednak doprowadziła do tragedii. Odnaleziono ciało dziewczynki i przerwano zabawę. Jednak po latach dorosły już Ed nie zaznaje spokoju. Otrzymuje kopertę, a w niej - kredę i rysunek człowieka z pętlą na szyi. To on bierze w swoje ręce rolę narratora powieści i stawia czoła demonom przeszłości, bo wie, że to co wydarzyło się wcześniej nigdy nie zostało przerwane. 

Historia z miejsca chwyta czytelnika w swoje sidła tajemniczości i niepewnych wydarzeń na kolejnych stronach. Tajemnice, sekrety, niewyjaśnione sprawy - wszystko to tworzy indywidualny klimat, nawet trochę przyciężki, w którym czytelnik doskonale się bawi próbując na własną rękę rozwiązać zagadkę. A nie jest to takie łatwe, bo "Kredziarz" jest książką przemyślaną i drobiazgową, więc w kwestii dobrego i mocnego zakończenia mogę śmiało potwierdzić, że autorka naprawdę się spisała. C.J. Tudor zaprosiła swoich czytelników do mrocznego świata ludzkiego umysłu, który szokuje, budzi kontrowersje i hipnotyzuje. Jesteście gotowi odkryć zagadkę sprzed lat?

środa, 12 lipca 2017

"Najsztub i Sumińska. O Polsce, strachu i kobietach" Irena A. Stanisławska

"Najsztub i Sumińska. O Polsce, strachu i kobietach" Irena A. Stanisławska, Wyd. Czarna Owca, Str. 164

"Dla mnie najgorsza byłaby choroba skazująca na zależność."

Nie często sięgam po podobne publikacje, ponieważ nie jest to gatunek, który trafia w mój gust. Nie znam się na podobnych lekturach, więc trudno jest mi je jakkolwiek oceniać. Jednak zdarzają się wyjątki, kiedy podobne książki naprawdę mnie intrygując i by potwierdzić regułę - zabieram się do lektury.

Tekst podzielony na zwykły dialog wykorzystał różne kolory książki i pogrubienia, dzięki czemu odnalezienie się w pytaniach i odpowiedziach jest banalnie proste. Gorzej jest już z samym tekstem, ponieważ pytania są mądre, ale odpowiedzi jeszcze mądrzejsze. Są to jednak rozmowy subiektywne i w pełni dotyczące rozmówcy, więc czytelnik może się z nimi zgodzić lub negocjować jeśli nie zgadza się z jakimś stwierdzeniem. Nie jest to może dobra forma dyskusji, bo książka nam nie odpowie, ale wyrażać zdanie możemy zawsze, szczególnie w przypadku podobnej publikacji.

Piotr Najsztub podchodzi do życia w sposób lekki i przyjemny, dziennikarz o szerokim zakresie wiedzy. Dorota Sumińska - lekarz weterynarii, która podchodzi do wszystkiego najpierw sercem. W rozmowie z Ireną Stanisławską po prostu plotkują o rzeczach ważnych i ważniejszych, gdzie przejawiają się różne tematy a czytelnik może dostrzec wiele aktualnych tematów. Szczególnie, że tekst jest naprawdę mądry, z każdej wypowiedzi biją życiowe doświadczenia mówców i ich respekt wobec świata oraz życia.

Mogę ocenić tą lekturę wyłącznie subiektywnie, jako ktoś, kto z podobnymi książkami mierzy się bardzo rzadko. Ale przyznaję - lektura naprawdę przypadła mi do gustu. Żarty, anegdoty, subtelne przepychanki słowne rozluźniły atmosferę i z książki o wszystkim stworzyły lekturę o życiu. Przeczytałam całość w zaledwie kilka godzin i myślę, że jeszcze nie jeden raz do niej wrócę, bo choć nie ze wszystkimi odpowiedziami się zgadzałam - miałam możliwość również dodać swoje zdanie. Można kilka pozytywnych rzeczy wyciągnąć z lektury i warto po nią sięgnąć - dla dwóch różnych charakterów, którym przyszło się zmierzyć w jednej rozmowie i choć książka liczy sobie niewiele stron, śmiało można zatrzymać się nad każdym tematem by wspólnie z zainteresowanymi omówić wybrane zagadnienia.

poniedziałek, 20 marca 2017

"Outliersi" Kimberly McCreight

"Outliersi" Kimberly McCreight, Tyt. oryg. The outliers, Wyd. Czarna Owca, Str. 384

"Ciągle słyszę, że jestem zbyt wrażliwa i za bardzo się przejmuję. W dodatku nie tym, czym należy się przejmować."

Kimberly McCreight swoim thrillerem młodzieżowym bardzo szybko zwróciła na siebie moją uwagę. Nie tylko sama okładka wydaje się bardzo intrygująca, ale już wstęp powieści zapewnia dobre wrażenia. Przyznaję, że bardzo szybko dałam się wciągnąć do fabuły i z zaciekawieniem śledziłam dalsze losy. Powieść "Outliersi" pozytywnie mnie zaskoczyła mimo kilku niewielkich wad.

Zacznę od tego, że powieść obiecywała mi dobrze nakreślony wątek tajemnicy rozgrywany w mrocznej atmosferze. To zaleta thrillera, więc również wymóg konieczny. Sam pomysł na rozegranie fabuły okazał się naprawdę trafiony i faktycznie otrzymałam tą dozę niepewności co też kryje się na kolejnych stronach. Wylie po otrzymaniu sms'a do swojej przyjaciółki, która błaga w nim o pomoc nie ma pojęcie co robić. Powoli otrzymuje kolejne, co raz bardziej niezrozumiałe wskazówki jak odnaleźć Cassie, ale jest jeden warunek - Wylie musi wyruszyć na pomoc u boku Jaspera, chłopaka o którym nie ma najlepszego zdania. Każda kolejna wiadomość wysyłana jest z większą desperacją i co raz bardziej lakonicznym wydźwiękiem, więc im dalej podążają główni bohaterowie tym mniej wiedzą, są dalej od domu niż przypuszczali i nie mają najmniejszego pojęcia jak to wszystko rozegrać.

Przy pierwszych stronach akcja rozwija się z minuty na minutę i dozuje napięcie, które idealnie łączy się z  zapowiedzianą tajemniczością. Jednak im dalej w fabułę tym więcej zaczęłam dostrzegać przejrzystych motywów, które były banalnie proste do rozgryzienia. Coś nieoczywistego jak na złość zaczęło ujawniać tajemnicę zdecydowanie zbyt szybko i chociaż w pewnym momencie autorka przystopowała z ujawnianiem szczegółów i zaskoczyła mnie zakończeniem - nie było to tak spektakularne jak powinno. Stopniowanie napięcia w połowie historii na moment przestało istnieć, stąd ten problem, ale finał jednocześnie pozwala mi mieć nadzieję, że to chwilowy kryzys w rozgrywkach. Autorka niewątpliwie ma dobre pióro i potrafi operować zaskakującymi zwrotami akcji wymieszanymi z tajemnicami z przeszłości, więc wymaga jedynie dopracowania poszczególnych scen.

Niestety nie jestem przekonana co do kreacji głównych bohaterów. Byli ciekawi, owszem - ale jakby mało wiarygodni. Wylie nie jest postacią, którą polubiłam od razu, a nawet teraz - po skończonej lekturze - zastanawiam się czy jest bohaterką, która dorównuje samej fabule. Mam wrażenie, że nie do końca, bo gdzieś po drodze zagubiła się jej zdolność do racjonalnego myślenia, jakby strach przed nieznanym i walka z lękiem przed wychodzeniem z domu po śmierci matki podziałały na nią bardziej paraliżując niż można by przypuszczać. To wszystko na całe szczęście rozmywa się w dalszej fabule, gdzie dziewczyna płynnie przechodzi do bohaterki, która przestaje irytować a jedynie intryguje swoimi kolejnymi posunięciami. Podobnie jest z Jasperem, który niesłusznie oceniony zmienia się w chłopaka nie do poznania. Jakby wspólna wyprawa odmieniła tych dwojga, którym przyszło się zmierzyć nie tylko z traumatyczną walką o uratowanie przyjaciółki, ale i ponownym przeanalizowaniem wartości rodzinnych i przyjaźni.

Choć historia ma swoje wady, to nie znaczy, że nie jest dobra. Przede wszystkim gra pozorami, które trzeba ominąć, by móc zrozumieć o co w tym wszystkim chodzi. Pokręcona historia zaczyna rozjaśniać się dopiero w finale, gdy sprawnie łączy ze sobą wszystkie mało logiczne do tej pory wydarzenia, a bohaterowie odmieniają się na oczach czytelnika. To jak wejście do wody, która na początku wydaje się przeraźliwie zimna, ale im głębiej wchodzimy tym mniej odczuwamy chłodu. Nie napiszę, że "Outliersi" to zła powieść, bo minę się z prawdą - przypadła mi do gustu mimo kilku wad i to nawet bardzo. Jestem zaskoczona pomysłem i już wyczekuję kontynuacji. To bez wątpienia dobra pozycja w kategorii tegorocznych nowości. Polecam!

Za możliwość przeczytania dziękuję Księgarni Taniaksiazka.pl

środa, 8 marca 2017

"SuperBetter. Życie to gra, naucz się wygrywać" Jane McGonigal

"SuperBetter. Życie to gra, naucz się wygrywać" Jane McGonigal, Tyt. oryg. SuperBetter. A Revolutionary Approach To Getting Stronger, Happier, Braver And More Resilient - Powered By The Science, Wyd. Czarna Owca, Str. 480

Nie jestem fanką poradników, więc rzadko kiedy po nie sięgam. Trudno jest mi je również oceniać, bo nie wiem czy są lepsze od innych czy gorsze. Ale czasami zdarza się, że jednak decyduję się na lekturę danego poradnika i staram się wyciągnąć z niego jak najwięcej - skoro już czytam, to dlaczego wiedza ma się marnować? Wybór SuperBetter był tym razem czymś oczywistym - wiedziałam, że przeczytanie tej lektury będzie moim obowiązkiem. Nie znam się na grach komputerowych, ale doskonale wiem jak poruszać się po planszówkach - wiem więc o co w nich chodzi, czyli o spryt, inteligencję, wygraną.

Co więc zrobić, żeby odwrócić swoje życie w grę? I jak sprawić, by być zawsze na wygranej pozycji? Temat trudny, ale nie niemożliwy. Jane McGonigal, autorka poradnika któregoś dnia doznała wstrząśnienia mózgu i to wywróciło jej świat do góry nogami. Musiała odejść z wymarzonej pracy i pojawiły się napady lęku, paniki, depresji. Próbując wyjść z tej pokręconej sytuacji przedstawiła się jako bohaterkę jednej z gier nad którymi pracowała i - osiągnęła sukces. Wypracowała teorię, że życie jest jak gra i zawsze chodzi o to, by wygrać.

Autorka obnażyła się przed czytelnikiem - pokazała się jako osoba z problemami, która nie chciała tego wszystkiego, ale nikt nie pytał jej o zdanie. Stało się, a jej zadaniem było albo to zaakceptować, albo walczyć. Nie pogodziła się ze stanem, który ją dopadł i na własnych doświadczeniach oparła zasady gry SuperBetter - nowatorskiej walki z depresją, lękami czy nawet z samym życiem. Nie ma w tej książce pustej treści, która nic nie wnosi, ale są badania, podpierające wysuwane tezy, pojawiły się fakty przedstawiające skuteczność gry w przypadku walki z różnymi chorobami. Autorka udowodniła mi swoją publikacją, że jej pomysł ma sens i gra w życie wcale nie musi być czymś absurdalnym - wręcz przeciwnie, dałam się wciągnąć w jej historię i przekonałam się, że wystarczy dobre nastawienie by móc osiągnąć konkretne cele.

Aby udowodnić czytelnikom, że życie może być dobrą zabawą i grą wartą świeczki autorka przywołała kilka istotnych ćwiczeń umożliwiających zyskanie odporności fizycznej, psychicznej, emocjonalnej i społecznej. Ćwiczenia te okazały się tak oczywiste, że niemal absurdalne - a jednak umożliwiające nam spojrzenie na własne życie z innej perspektywy. Całość jest logicznie uporządkowana, podzielona na trzy części - w pierwszej pokazuje jakie działanie na człowieka mają gry, w drugiej poznajemy ćwiczenia SuperBetter, w trzeciej (najlepszej!) mamy wyzwania, które stawia przed nami autorka.

"SuperBetter" to świetna motywacja i jednocześnie doskonała zabawa. Ani przez moment nie przeszło mi przez myśl, że trzymam w swoich rękach typowy poradnik, który może mnie jedynie znudzić. Doskonale bawiłam się w czasie lektury i także po niej, bo udało mi się wyciągnąć kilka dobrych lekcji, które z łatwością mogę przełożyć na własne życie. Książka jest napisana w sposób łatwy i przystępny, wprowadza w zupełnie świeżą perspektywę widoku na własne życie i - przede wszystkim! - nie oszukuje, nie wymyśla, bo podparta badaniami i dowodami obiecuje zapowiedzianą zmianę, jeśli tylko otrzyma z naszej strony trochę zaangażowania. To nowatorski i odważny sposób na naukę samego siebie, ale jestem pod wrażeniem i czuję się w pełni przekonana do gry. Ja podjęłam wyzwanie. A Wy?

wtorek, 5 kwietnia 2016

Przedpremierowo: "Nie oddam szczęścia walkowerem" Agnieszka Jeż-Kaflik, Paulina Płatkowska

"Nie oddam szczęścia walkowerem" Agnieszka Jeż-Kaflik, Paulina Płatkowska, Wyd. Czarna Owca, Str. 464
PREMIERA: 13 kwietnia 2016r.

Nie od dziś wiadomo, że słowa czasami trudno przechodzą przez gardło i znacznie lepiej jest przekazać swoje uczucia na papierze. W końcu on zniesie wszystko, prawda? A jeśli papier zamienimy na Internet, a listy na e-maile - czy taka relacja również ma szansę przekazać wszystko co istotne?

"Ciekawe, czy to się skończy stertą chusteczek, czy – no właśnie, czym?"

Magda i Jagoda, kiedyś nierozłączne, z czasem zapomniały o sile swojej przyjaźni. Niepozorne spotkanie w sklepie z używaną odzieżą przywróciło pamięć o dawnych czasach i na nowo odbudowało zapomniane relacje. Po latach, ponownie wracają do wspólnego wymieniania trosk i radości, ale już w zupełnie innej formie. Poprzez e-maile relacjonują swoje życie i rozkładają je na czynniki pierwsze, by zrozumieć sens życia, miłości i szczęścia, które chociaż ulotne - należy się każdemu.

Bohaterki mają po trzydzieści kilka lat i wiodą typowe, proste życie - mnóstwo zobowiązań, niezaplanowane problemy, wzloty i upadki. To zwykły świat zwykłych kobiet, które odnalazły się po latach i próbują nadrobić stracone chwile. Wymieniają się wspomnieniami i relacjami z obecnych wydarzeń, a przy tym nie tracą pogody ducha i pozytywnego nastawienia. Zastanawiam się, jak to się stało, że te dwa światy dały się rozdzielić, bo po wymianie korespondencji nie zauważyłam żadnego początkowego dystansu, który powinien się pojawić między osobami, które choć kiedyś się znały, obecnie nie utrzymują ze sobą kontaktu. A w przypadku tych dwóch pań - jakby nie liczyła się rozłąka. Od razu zabrały się do relacjonowania tego co najistotniejsze i kibicowania sobie w codziennych sukcesach. Magda jest zabawniejsza, a Jagoda rozmarzona, ale obie wspierają się na wzajem ze wszystkich sił. I obie potrafią cieszyć się każdą upływającą sekundą, czego naprawdę można im pozazdrościć.

Książka została napisana przez dwie autorki, które poważnie podeszły do swojego zadania. Pokusiły się o napisanie epistolarnej powieści na miarę XXIw., w której tradycyjne listy zastąpiły zwykłe e-maile. A jednak napisały przy tym powieść różniącą się od innych: opowieść zwykłego życia. To naprawdę dobra rzecz, szczególnie dla osób, które nie boją się czytania między wierszami. Łatwiej jest przelać na papier to, co siedzi w naszej głowie, a bohaterki udowodniły, że taka forma kontaktu może równać się zwykłej rozmowie. Można pomyśleć, że skoro w książce zawarte są same listy - czytelnik poczuje się jak intruz ingerujący w cudze sprawy. Nie martwcie się! Magda i Jagoda to przyjazne dusze, które chętnie goszczą w swoim gronie nowych przyjaciół i właśnie dla swoich czytelników tworzą nowe rozdziały historii. Całości dopełnia prosty, nieskomplikowany styl, który nie męczy wielkimi słowami a jedynie zaprasza do świata normalnych ludzi, w którym miejsce mają nie do końca normalne sytuacje. Jakie? Bardzo życiowe. Przekonajcie się sami!

"PS Głupot nie rób.
PS 1. Nie wiem, jakich głupot. Po prostu ich nie rób!"

Ta książka, to smak tego co w życiu liczy się najbardziej. Pokazuje, że nawet szara rzeczywistość, może okazać się zupełnie wyjątkowa, a marzenia - chociaż niewygórowane - mają swoją ponadczasową moc. Pobudza zmysły, zaskakuje siłą przekazu i prostotą formy. To zachwycająca powieść pełna uroków zwykłego życia. Wciąga, bawi i pozostaje na długo w pamięci. To także barwna i wielowymiarowa powieść, która czasami zmusza do chwili refleksji a kiedy indziej wywołuje szczery uśmiech. Właśnie do takich historii wraca się po latach. Wyjątkowa i ponadczasowa - bez dwóch zdań.

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

poniedziałek, 28 marca 2016

Przedpremierowo: "Dziewczyna, którą nigdy nie byłam" Caitlin Moran

"Dziewczyna, którą nigdy nie byłam" Caitlin Moran, Tyt. oryg. How to build a girl, Wyd. Czarna Owca, Str. 392
PREMIERA: 27 kwietnia 2016r.

"Będę musiała umrzeć. To nie ulega wątpliwości."

Poznajcie Johanne Morrigan, 14-latkę, która niestety nie miała możliwości odziedziczyć po rodzicach urody, a w dodatku ma jeszcze widoczną nadwagę. Dziewczyna pochodzi z wielodzietnej, nieszczególnie zamożnej rodziny, w której szalony ojciec stara się wywalczyć kontrakt płytowy, a wiecznie zmęczona matka nie przykłada wagi do tego co robią jej dzieci. Więc gdy Johanna otrzymuje nietypowa propozycję wyjazdu do wielkiego świata - nie waha się ani chwili, wyrusza na głębokie wody i wkracza w zwykłą codzienność, w której dzieją się niezwykłe rzeczy.

Caitlin Moran potrafi czarować słowem. Nie mam tutaj na myśli bogatych i kwiecistych zdań, ale konkretnie uformowane, w sposób który przyciąga czytelnika do lektury. Przyznaję otwarcie, że zdaniem po zdaniu podążałam prowadzoną fabułą z niekłamaną przyjemnością - czułam się jak w opisywanych przez autorkę latach 90-tych. Uwierzcie mi na słowo, można w tej historii przepaść na długie godziny niezależnie od tego czy książka należy do Waszego ulubionego gatunku, czy dopiero stawiacie w nim pierwsze kroki. W dodatku polityka tamtejszych czasów, poglądy i nastawienie na świat u starszego czytelnika przywołują wiele wspomnień. Nie wiem jak wy, ale ja lata 90. uważam, za te przełomowe, najbardziej wartościowe - w których prawdziwa wolność jednostki była tuż tuż i wszystko było możliwe. Tak właśnie jest w tej powieści: odkrywanie sensu siebie, seksualność i na dokładkę Margarete Thatcher ze swoimi poglądami w tle.

Fabuła rozgrywa się na przełomie lat 80/90-tych a wiarygodność ówczesnych bohaterom czasów przenika czytelnikowi krwi. Przyznaję, że na początku byłam zainteresowana losami głównej bohaterki i to jej poświęciłam swoją uwagę, ale im dalej w las, tym bardziej otoczenie i klimat historii pobudzały moją wyobraźnię. Johanna to bardzo spostrzegawcza - mimo swojego młodego wieku - dziewczynka, pełna nadziei i pewności, że los może się odmienić w każdej chwili. Pamiętajcie, że fabuła rozgrywa się w czasach o innej niż obecna ludzkiej mentalności, w której prostota klas robotniczych mocno kontrastuje z wysoko postawionymi osobowościami. Johanna podąża nowo wyznaczoną drogą, kształtuje swoją osobowość i uczy się panujących w świecie wartości, jednocześnie poznając ówczesną historię sceny muzycznej. Jak wygląda nastoletni świat dziewczyny, która niespodziewanie trafiła do wielkiego miasta? Jest przede wszystkim barwny, zabawny i pełen emocji, dzięki niespodziewanym wydarzeniom. Czy można mu się oprzeć? Nie można. 

"Muszę zapamiętać. Nazywam się Morrigan. Nie Palant."

"Dziewczyna, którą nigdy nie byłam" to bystra, kontrolowanie nieograniczona i pewna siebie lektura, która potrafi zapewnić czytelnikowi kilka godzin naprawdę dobrej historii. Jeśli macie ochotę choć na chwilę przenieść się na nowo do przeszłości, do najwspanialszych lat 90-tych, w których wszystko było możliwe - poświęćcie swoją uwagę nieodkrytemu talentowi Caitlin Moran - naprawdę warto!

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

czwartek, 16 lipca 2015

"Jej wszystkie życia" Kate Atkinson

"Jej wszystkie życia" Kate Atkinson, Tyt. oryg. Life after life, Wyd. Czarna Owca, Str. 586

Jedno życie się kończy, ale zaczyna się drugie. Uwielbiam książki o podobnej tematyce. W końcu czyż to nie byłoby wspaniałe przeżywać swoje życie raz po raz, by w końcu móc zrobić wszystko tak jak należy?

Niestety nie wszystko jest tak dobre, na jakie się zapowiada. W fabule jedna bzdura zderza się z drugą. W momencie, gdy jedno życie Ursuli się kończ, rozpoczyna się drugie - w tym samym miejscu, tym samym czasie i z tym samym nudnym okresem dorastania. W połowie książki z utęsknieniem wypatrywałam kolejnej śmierci głównej bohaterki licząc po cichu, że być może kolejne życie mnie zaskoczy, zainteresuje, albo wyda się choć odrobinę lepsze - o ciekawym już nawet nie wspominając. Niestety, moja nadzieja rozbiła się o solidny mur nudy i braku sensu a odetchnęła z ulgą przy ostatniej stronie tej historii. 

"Skoro już mamy tylko jedno życie, powinniśmy je jak najlepiej wykorzystać. Nigdy nie zrobimy tego jak należy, ale zawsze można próbować"

Trudno napisać o fabule, która przez kilkaset stron nie dotyczyła niczego - puste słowa, pusty tekst, puste wydarzenia. Ursula okazała się bohaterką bez wyrazu, osobą odbijającą się od jednego życia do drugiego, w ogóle nie wykorzystując szansy, którą otrzymała. W rezultacie tak wygląda cała historia dziewczyny - przychodzi na świat w mroźną, zimową noc i żyje do momentu, kiedy śmierć puka do jej drzwi i ponownie odradza się w zimową noc.

Książka miała dotykać trudnego tematu - opowieść osadzona w hitlerowskich czasach powinna drażnić zmysły, razić w oczy okrutną prawdą i dogłębnie przypominać o brutalnych czasach. Miejscami fabuła próbowała to wszystko osiągnąć - prezentując biedę i podłą stronę wojny - ale to jedynie marne wyczyny, które nie osiągnęły żadnego skutku. Urszula ginie w różnych okolicznościach: raz przyczyną jest bomba, raz głód a jeszcze indziej depresja czy morderstwo. Niestety żadne życie, ani tym bardziej śmierć nie niosą ze sobą konkretnego przesłania, nie wspominają o poszanowaniu życia czy wydarzeń. Jakże łatwo zapomnieć o matczynej miłości, jak łatwo zmienić się od jednego tylko ruchu - to jedyne prawdy, których się dopatrzyłam.  

"- A gdybyśmy tak mogli przeżywać nasze życie raz za razem - rozmarzył się Teddy - żeby wreszcie zrobić coś tak jak należy? Czyż nie byłoby to wspaniałe?"

Styl Atkinson nie jest zły - jest tylko oszczędny w słowa, nudny i pozbawiony życia. Gdyby nie to, myślę, że całość prezentowałaby się inaczej. W książce zapanował nie tylko chaos, ale i bark konkretnego powiązania. Raz jedna sytuacja w życiu doprowadziła Urszulę do strasznych konsekwencji, ale szybko o tym zapomniano i w nowym życiu już przeżywała inne problemy, które w kolejnych życiach już powtarzały się do znudzenia. Urszula ma świadomość tego, że kiedyś podobna sytuacja już miała miejsce i wie, że w pewnych momentach swojego życia musi podjąć inną decyzję, ale ponownie pojawia się ten sam problem - nierozwinięty temat i brak jakichkolwiek konsekwencji.

Trudno nawet stwierdzić, że ta książka mnie zawiodła. Ona mnie wynudziła, wymęczyła i skutecznie uśpiła. Dopiero później przyszło rozczarowanie. Ponad pięćset stron fabuły, która nie ma związku z niczym konkretnym, właściwie to opasły tom pełen mnóstwa pustych słów. Wielka szkoda, bo książka zapowiadała się na prawdziwą perłę wśród wyjątkowych lektur. W rezultacie okazała się niczym szczególnym, z naciskiem na "niczym".

poniedziałek, 4 listopada 2013

"Krąg" Mats Strandberg, Sara B. Elfgren

Autor:
Tytuł: Krąg
Tytuł oryginału: Cirklen
Wydawnictwo: Czarna Owca
Liczba stron: 574

Życie często płata przeróżne figle. I często przychodzi na nie czas w najmniej spodziewanym momencie. Czasami losy nieznanych sobie osób krzyżują się łącząc ich przeznaczenie nierozerwalną nicią.

"Jesteś tylko tym, kim inni myślą, że jesteś".
W miejscowym liceum właśnie rozpoczyna naukę sześć dziewczyn.Nie łączy ich ze sobą nic, a każda z nich jest zupełnie inną osobą. Jednak los sprawia, że ich drogi krzyżują się w nieoczekiwanym momencie. Kiedy niebo zdobi krwawy księżyc niewidzialna siła kieruje je wprost do nieuczęszczanej leśnej polany. Tam dowiadują się o drzemiących w ich ciałach nadprzyrodzonych mocach. Od tej pory muszą działać wspólnie, choć to nie będzie łatwe. W miasteczku pojawiło się zło, któremu tylko one mogą się postawić. Giną nieprzypadkowi ludzie...


"Krąg jest odpowiedzią.
Krąg jest bronią."
Krąg stanowią nieznane sobie do tej pory dziewczyny: Vanessa, Minoo, Ida,  Anna-Karin, Rebecka i Linnea. Do Kręgu powinien należeć jeszcze Elias, jednak jemu nie udało się uciec przed złem.

Miejscem akcji "Kręgu" jest mroczne, małe miasteczko Engelfors które zamieszkują wszyscy bohaterowie. Tu także ulokowana jest szkoła, która jest głównym miejscem skupiającym akcje. Całe zło kumuluje się w lokalnym liceum, a leśna opuszczona polana staje się jedynym wybawieniem od zła.

Engelfors to ładna nazwa dla prowincjonalnego miasta, jak stwierdza jedna z bohaterek. Położone w środku niczego otoczone jest rozległymi lasami.

"Jeśli teraz czegoś nie zrobimy, będziemy żyć w poczuciu wstydu przez resztę życia".
"Krąg" łączy ze sobą gatunki takie jak: kryminał i horror. Pojawiają się tutaj także wątki paranormalne, gdzie część bohaterek odznacza się nadprzyrodzoną siłą. Połączenie tych gatunków zamieniło "Krąg" w nietypową pozycję na liście współczesnych lektur. Dreszcz emocji i chwile niepewności pozwalają czytelnikowi porwać się fabule.

Książka młodzieżowa stworzona na bazie thrilleru to dość nietypowy pomysł na dzieło. Gama różnorakich postaci, całkowicie się od siebie różniących nie ułatwia lekkiego czytania. Jedno jest pewne, ta książka jest jedyna w swoim rodzaju. Nietypowa? Owszem! Choć fabuła miejscami staje się przewidywalna, rekompensatą są momenty grozy i przechodzących przez ciało dreszczy napięcia.
To dobra książka, idealna na jesienne wieczory - nie tylko dla młodzieży, ale dla wszystkich fanów eksperymentalnych dzieł współczesnych.

Ocena: 4/6

W serii:
1.Krąg,
2. Ogień,
3. Klucz,

środa, 7 sierpnia 2013

"Zamek z piasku, który runął" Stieg Larsson

Autor:  
Tytuł: Zamek z piasku, który runął
Tytuł oryginału: Luftslottet som sprängdes
Wydawnictwo: Czarna Owca
 Liczba stron: 784 

„My jesteśmy tymi, których nie ma. Jesteśmy tymi, którym nikt nie dziękuje. Jesteśmy tymi, którzy muszą podejmować decyzję, z jakimi nikt inny by sobie nie poradził..."

Ona jedna przeciwko całemu światu.
A gdyby to właśnie Ciebie służby specjalne Państwa kontrolowały na każdym kroku?  
Gdyby to Ciebie chciały usunąć?
Ojciec, to radziecki spzieg.
Brat, to sadystyczny morderca.  
Giną ludzie, którzy jako jedyni potrafią podać klucz do zagadki.
Lisbeth musi walczyć o swoje.  Tylko jak, skoro jest uwięziona w szpitalu i pozbawiona jedynej mocnej strony, jaką jest dostęp do internetu?
W tym momencie do akcji wkracza niezawodni Mickael, który jako jedyny zna całą prawdę o bohaterce. Tylko czy zdoła jej pomóc? 
Czas działa na ich niekorzyść. Owszem, Lisbeth ma niewielkie grono sprzymierzeńców, które wierzy w jej niewinność, jednak w porównaniu do jej wrogów, obecna grupa jest słaba i mało znacząca. 
Czy Lisbeth Salander zostanie oskarżona o potrójne morderstwo?
Nieszczęściem Lisbeth było posiadanie ojca, który zarysował się w kartach Państwa i który podlegał jego prawom. To tajne służby specjalne nadzorowały jego postępki i to one starały się zatrzeć ślady po Zalachence. Kiedy pobił do nieprzytomności matkę Lisbeth i sprawił, ze już nigdy miała nie odzyskać psychicznej równowagi trzeba było usunąć znaczącą osobę, która jako jedyna znała prawdę - Lisbeth Salander, nieodrodną córeczkę tatusia. 
Tym samym Lisbeth musi walczyć nie tylko z policją, ale i z ludźmi, którzy chcą jej ponownego zniknięcia. 
Kiedy bohaterce udaje się w końcu uzyskać dostęp do sieci i znaleźć klucz do zagadki kończy się jej czas. Czy Mikael'owi uda się dokończyć to co ona zaczęła i wyrwać ją z macek ludzi zła?
Mikael pisze kolejny demaskujący reportaż o ludziach Rządu. Zbiera niezbite dowody, których nie da się w żaden sposób podważyć. Szykuje się kolejna afera na skale światową. Czas się kończy, a reportaż demaskujący ludzi istotnych jest nieskończony. Czy prawda o Lisbeth Salander ujrzy w końcu światło dzienne i pozwoli by sprawiedliwość wygrała? 

„Tak to wygląda. Rodzimy się. Żyjemy. Starzejemy się. Umieramy. Zrobił swoje. Jedyne co pozostało, to rozkład.” 

Stieg Larsson powraca wraz z trzecim i ostatnim już tomem kultowej trylogii "Millennium". Tym razem nie spotykamy nowej historii tak jak w przypadku pierwszej i drugiej części. Tom trzeci jest poniekąd kontynuacją i rozwinięciem historii Lisbeth Salander z tomu drugiego. Akcja dzieje się po przywiezieniu rannych do szpitala. Trwa walka o życie. 
Po rozwiązaniu zagadki Lisbeth definiowanej mianem "Całego Zła" Mikael w dalszym ciągu stoi po stronie dziewczyny, która igrała z ogniem. Czy poradzi sobie ocalić jedną, kruchą dziewczynę i wyrwać ją z macek Państwa?
Trzeci tom trylogii jest najdłuższą częścią, co nie oznacz, że czytelnikowi zaczyna się obecna historia dłużyć. Jak już  wspomniałam przy poprzednich częściach objętość tomów świadczy tylko i wyłącznie na korzyść opowieści. Historie Mickaela i Lisbet chce się czytać i czytać, bez przystanku. A kiedy już wszystko się kończy czytelnik odczuwa żal, ponieważ znaczące ilości stron o przygodach nietypowych bohaterów związały się z nim w pewien sposób.
Jestem szczęśliwa, że miałam zaszczyt poznać historię "Millennium" i wraz z bohaterami przenieść się do Sztokholmu, by tam rozwiązywać zagadki godne Sherlock'a Holmes'a. 
Polecam wszystkim tym, którzy nie boją się wielkich tomów, ponieważ czeka Was niesamowita przygoda!

Ocena: 4/6

W serii:
1. "Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet",
2. "Dziewczyna, która igrała z ogniem",
3. "Zamek z piasku, który runął",

wtorek, 30 lipca 2013

"Dziewczyna, która igrała z ogniem" Stieg Larsson

Autor:  
Tytuł: Dziewczyna, która igrała z ogniem
Tytuł oryginału: Flickan som lekte med elden
Wydawnictwo: Czarna Owca
 Liczba stron: 704

Drugi tom kultowej trylogii Stieg'a Larsson'a wprowadza nas w inną problematykę, niż ta, którą poznaliśmy w tomie "Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet".
Tym razem na plan pierwszy wysuwa się postać charakterystycznej Lisbeth Salander, która w pierwszym tomie ukazała się jako osoba o własnym światopoglądzie i dekalogu zasad ustalonych według jej mniemania. Jednak tom pierwszy ukazuje nam wyłącznie zarys bohaterki, zachęcając do zagłębiania się w jej przeszłość i osobowość.
Taką okazję daje nam właśnie tom drugi.

„Nigdy nie zadzieraj z Lisbeth Salander. Jej nastawienie do świata jest takie, że jeśli ktoś grozi jej pistoletem, ona załatwi sobie większy.”

Lisbeth po wydarzeniach z tomu pierwszego znika na rok, nie dając żadnych znaków życia i nie żegnając się z nikim. Podróżuje do miejsc, które ją fascynują i odwiedza spokojne zakamarki świata, gdzie może uciec od społeczeństwa i spokojnie spacerować odludnymi plażami. Nieplanowane roczne wakacje niosą ze sobą wiele przygód. Lisbeth przebywa w hotelu, który jest atakiem najstraszniejszego huraganu od lat. Tam również nawiązuje się lekki romans pomiędzy nią, a młodszym i mniej doświadczonym szesnastolatkiem. Ponadto Lisbeth poznaje nietypową parę, w której dominacja męża nie daje Salander spokoju. Właściwie to nie jej sprawa, ale czy można pozostawić znęcającego się nad żoną pastora bezkarnie?
Lisbeth po powrocie z wakacji zmienia gruntownie swoje życie. Odkąd nie musi się martwić o gotówkę, a jej opiekun prawny nie zagraża już w żaden sposób może żyć tak jak ma ochotę.
Jest tylko jeden problem. Ktoś dopuszcza się morderstwa przyjaciół Mikaela Blomkvista, dawnego partnera Lisbeth, a po dogłębnym śledztwie policji wychodzi na jaw, iż opiekun prawny Salander padł ofiarą morderstwa tego samego przestępcy.
Jaką rolę odgrywa w tym wszystkim Lisbeth? Czy mogłaby się dopuścić morderstwa trzech osób?
Losy Mikaela i Lisbbeth ponownie się splatają, jednak tym razem w zupełnie innych okolicznościach. Lisbeth ścigana jest listem gończym i okrzyknięta psychopatycznym mordercą. Mikale musi wyjaśnić sprawę na własną rękę i powiązać okoliczności tak, aby odkryć powiązanie Lisbeth ze sprawą.
Adwokat Bjurman łamie zasady, które wyłożyła jasno Lisbeth. Jakie poniesie za to konsekwencje?
Czy sprawa definiowana jako "Całe Zło" zostanie wyjaśniona?
To wszystko i wiele więcej czeka na czytelnika w drugim tonie kultowej trylogii.

„Lisbeth Salander nienawidzi mężczyzn, którzy nienawidzą kobiet.”

Fenomenem trylogii Stieg'a Larsson'a jest postać Lisbeth Salander - nietypowej researcherki. Jej postawa pozostawia wiele do życzenia, ale tym samym sprawia, że "Millennium" odbiega od formy typowego kryminału, gdzie dobra i zła strona walczą o wypłynięcie na powierzchnię w chwale i wygranej.
Lisbeth jest osobą kontrowersyjną, ale uważam, że bez niej książka nie odniosłaby takiego sukcesu. Kiedy w książce pojawia się bohater odbiegający konwencją od typowej formy postrzegania postaci literackiej wiadomo, że książka będzie dobra.
Tym samym Salander zachęca do sięgnięcia po kolejny, drugi tom serii "Millennium" nie tyle ze względu na zagadkę do rozwiązania, a właśnie na wgląd jej postaci.
Przyznam, że "Dziewczyna, igrała z ogniem" nie przebija swojego poprzednika, czyli "Mężczyzn, którzy nienawidzą kobiet". W tym tomi zagadka nie jest już tak ciekawa, choć czytelnik w dalszym ciągu z chęcią zagłębia się w całą sprawę.
Poprzez fakt, iż czytelnik odkrywa trochę więcej faktów z życia Lisbeth Salander książka staje się ciekawa i wciągająca, jednak nie tak dobrze ukazana historia pociąga za sobą w dół fabułę.
Mimo to książka dalej stanowi fenomen wśród powieści kryminalnej, przez co polecam drugi tom wszystkim, którzy czują niedosyt po pierwszym spotkaniu ze Stieg'iem Larsson'em w "Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet", a także tym, którzy uwielbiają postać Lisbeth Salander i maja ochotę na odkrywanie jej tajemnic.

Ocena: 4/6

 W serii:
1. "Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet",
2. "Dziewczyna, która igrała z ogniem",
3. "Zamek z piasku, który runął",

sobota, 27 lipca 2013

"Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet" Stieg Larsson

Autor:
Tytuł: Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet
Tytuł oryginału: Män som hatar kvinnor
Wydawnictwo: Czarna Owca
 Liczba stron: 640

On ma cel, ona żyje chwilą...
On wypełnia zadanie, ona dobrze się bawi...
On ma zasady, ona je łamie...
Razem stanowią zespół...
Razem są  niepokonani.

 "Przypomniała sobie, że ona wie o nim wszystko, a nie na odwrót. Wiedza to władza." 

W życiu stawiamy przed sobą cele, do których sumienie dążymy. To one zaprzątają nasze myśli i spędzają nam sen z powiek. To one pozwalają się nam realizować.
Mikael Blomkvist, wydawca czasopisma „Millennium” miał niezbite dowody, dzięki którym mógł osiągnąć zawodowy cel i zdemaskować nieczyste zagrania znanego biznesmena. Dowody okazały się niewystarczające, a Mikael posądzony o zniesławienie. Otrzymał karę w postaci trzech miesięcy więzienia.
Dziennikarz posądzony o czyn haniebny w jego zawodzie musi odejść w cień i pozwolić „Millennium” wrócić do dawnej świetlności. Jednak kiedy już wypowiedziało się wojnę komuś wpływowemu, nie można się już wycofać.
Mikael nie wierzy w niewinność swojej ofiary i choć, jak sam mówi ucieka z podkulonym ogonem nie rezygnuje ze swojego celu.
Kiedy jego kariera stoi pod znakiem zapytania bohater otrzymuje niecodzienną propozycję – ma podjąć się odnalezienia zaginionej w 1966r. Harriet Vanger. Zleceniodawcą jest wpływowy właściciel wielkiego koncernu i członek rodziny Harriet, jedyny, którego obchodzą losy dziewczyny. Mikael pod przykrywką pisania rodzinnej kroniki Vangerów otrzyma wgląd we wszelkie możliwe dokumenty związane z rodziną zaginionej.
Jednak czy można odnaleźć mordercę po ponad czterdziestu latach?
Mikael podejmuje się zadania, choć wie że nie zdoła wyjaśnić zagadki Harriet. Do całej sprawy podchodzi sceptycznie, aż do czasu kiedy następuje przełom w jego osobistym śledztwie. Odkrywa coś, co pominęła policja wiele lat temu.
Sprawa zaczyna się komplikować, a bohater co raz mocniej angażuje się w powierzone mu zadanie.
Do pomocy otrzymuje ambitną i nietuzinkową asystentkę – researcherkę Lisbeth Salander.
Razem stanowią zespół. Razem odkrywają sekret Vangerów. Ich duet jest niepowtarzalny i jedyny w swoim rodzaju.

"Przez lata przysporzyłem sobie wielu wrogów. Nauczyłem się jednego: nie podejmuj walki kiedy wiesz, że z pewnością przegrasz. Ale nigdy nie pozwól, żeby komuś kto Cię znieważył uszło to na sucho. Czekaj na stosowny moment i oddaj kiedy znajdziesz się w dużo lepszej sytuacji, nawet jeśli nie pragniesz odwetu." 

„Millennium” to kryminał o niepowtarzalnej konstrukcji.
Mimo swojej objętości, choć wizualnie powinien zniechęcać, sprawia, że czytelnik chce więcej i więcej. Fabuła rozwija się z doskonale zaplanowaną i rozłożoną precyzją. Każdy szczegół jest dopracowany, a wszelkie fakty i wydarzenia są tak sformułowane, że czytelnik nie może oderwać się od lektury.
„Millennium” okrzyknięto bestsellerem z powodu nietuzinkowych postaci. Siteg Larsson dokonał trudnej rzeczy – ukazał bohaterów tak, że każdy z nich wyróżnia się charyzmą u przebija się do czytelnika doskonałą kreacją. Świadczy to o doskonałym warsztacie literackim autora.
Doskonała kreacja Lisbeth Salander przyciąga uwagę czytelnika jeszcze bardziej niż fabuła, choć bohaterka postacią drugoplanową. Nie sposób jej nie zauważyć. Nietypowy styl i zachowanie, pozostawiają wiele do życzenia irytując i zachęcając jednocześnie. Bez Lisbeth trylogia nie byłaby tak efektowna.
Larsson prowadzi czytelnika przez fabułę w sposób lekki i przyjemny. Czytając „Millennium” ma się wrażenie, że odbiega od typowej formy kryminału. W momencie, kiedy czytelnik zapoznaje się z fabułą, która nie wymaga szerszej interpretacji sytuacji, autor zaskakuje wprowadzając przełom w śledztwie czy wyjawiając sekrety bohaterów, które nie powinny ujrzeć światła dziennego.
Dużym plusem jest fakt, że brakuje tutaj typowego i co raz częściej powtarzanego w literaturze miłosnego wątku. Bohaterowie co prawda mają swoje za uszami, jednak czytelnik może śmiało zająć się historią Harriet i wątkiem kryminalnym. Na pierwszym planie bowiem jest to co w kryminale najważniejsze. Bohaterowie co jakiś czas wspominają o miłosnych podbojach, jednak pomiędzy Lisbeth a Mikaelem nie dochodzi do wymiany słodkich słówek o miłości i uczuciach, a bohaterowie nie padają sobie w ramiona już od pierwszych stron jak zakochane gołąbki. Nic z tych rzeczy, to kryminał pełną parą, nikt tu nie znajdzie powiązania z tanim romansidłem.
Mimo, iż zagadka Harriet nie jest nowym tematem literackim, to z przyjemnością zagłębia się w tajniki jej historii. Ponadto wszystko jest doskonale przemyślane i nie brakuje elementów wywołujących dreszcze, zapierających dech i mrożących krew w żyłach. W całej historii brak czasu na nudę.
Nie należy również zapominać o języku lektury. Nie mogę pozbyć się przekonania, że jest on niepowtarzalny, dokładnie tak jak całe dzieło Larssona. Choć język nie wyróżnia się niczym szczególnym, układ zdań i wypowiedzi bohaterów stanowią jedną z głównych atrakcji lektury.
Pierwszą część trylogii „Millennium” polecam wszystkim tym, którzy szukają odskoczni od typowych powieści kryminalnych. Stieg Larsson stworzył dzieło, które nie bez powodu okrzyknięto światowym bestsellerem.
To obowiązkowa lektura dla miłośników trzymającej w napięciu akcji, która nie pozwala czytelnikowi odjeść aż do ostatnich stron.

Ocena: 5/6


 W serii:
1. "Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet",
2. "Dziewczyna, która igrała z ogniem",
3. "Zamek z piasku, który runął",