poniedziałek, 10 sierpnia 2020

"Systematyka miłości" Rachael Allen

"Systematyka miłości"
Rachael Allen, Tyt. oryg. A Taxonomy of Love, Wyd. Jaguar, Str. 230
książka tylko w formacie ebook

Spencer, domorosły naukowiec, stara się to wszystko uporządkować w swojej głowie, tworząc „systematykę uczuć”.

Ważny temat, ponadczasowe wartości, historia lekka a jednak z morałem. O czym pisze Rachel Allen i czy warto dać szansę jej powieści?

Wiem, że wielu z Was, z niechęcią jeszcze podchodzi do ebooków, ale mam nadzieję, że właśnie takie książki przekonają Was, że nie taki diabeł straszny. Przy e-książce również można pośmiać się radośnie oraz uronić łzy wzruszenia, więc nie przejmujcie się formatem a skupcie na samej treści, która warta jest poznania.

Akcja fabuły przenosi nas do świata dwójki bohaterów, których życie wydaje się bardzo typowe. Spencer i Hope poznali się po raz pierwszy latem przed siódmą klasów. Wówczas mieli po trzynaście lat. Ich relacje, często burzliwą, opartą na otaczającym ich świecie oraz problemach możemy śledzić przez wiele lat, a dokładnie do momentu, gdy kończą dziewiętnaście. To dobry zabieg pozwalający z bliska poznać rozterki oraz oczekiwania bohaterów, przyjrzeć się ich życiu, problemom, wartościom jakie wyznają - poznajemy ich jako dzieci, żegnamy jako młodych dorosłych dostrzegając przemianę jaka w nich zaszła. Autorka bardzo dobrze poradziła sobie z tym motywem i cieszę się, że mogłam poznać tak dojrzałych, świadomych bohaterów.

To nie jest powieść o miłości między nastolatkami, raczej o życiu, pięknej przyjaźni mimo niepowodzeń. Opowiada o trudach dorastania, rodzinnych problemach, sprzeczkach, nieporozumieniach, odrzuceniu i niezrozumieniu przez rówieśników (Spencer cierpi na zespół Tourette'a). Allen porusza wiele znanych nam wartości, nawiązuje do nieprzyjemnych wydarzeń dnia codziennego, które znamy z własnych doświadczeń przez co tak łatwo możemy utożsamić się z bohaterami. Przede wszystkim z Hope, dziewczyną pogodną i sympatyczną, ponieważ Spencer jest troszkę inny. On widzi świat niczym naukowiec i tak też próbuje postrzegać miłość choć z upływem czasu zaczyna rozumieć, że systematyka miłości, którą stworzył wcale nie jest tak prosta do zaszufladkowania.

Rachael Allen porusza tematy akceptacji, radzenia sobie z nieprzyjemnościami, opowiada o pięknej przyjaźni, ale i samotności. "Systematyka miłości" to książka napisana w lekkim stylu, którą czyta się bardzo szybko, ale nie ucieka z głowy tuż po odłożeniu czytnika. To jedna z tych książek, które dają do myślenia bez względu na wiek czytelnika i które pozwalają nam spojrzeć inaczej na świat, który nas otacza.

niedziela, 9 sierpnia 2020

"List" Anna Karpińska

"List"
Anna Karpińska, Wyd. Prószyński i S-ka, Str. 464

Ta historia zostanie z Tobą na długo. Emocje skradną Ci serce, jak i bohaterka, którą najlepiej zrozumie jedynie druga kobieta.

Często łapię się za głowę, gdy słyszę, że ktoś czyta tylko zagranicznych autorów. Później karcę się w myślach, bo przecież sama kiedyś robiłam to samo. Dziś już wiem jednak, że wiele przez to straciłam, bo niedaleko trzeba szukać dobrej, zapadającej w pamięć lektury. A nasi rodzimi autorzy wspaniale piszą przede wszystkim powieści obyczajowe czego dowodem niepodważalnie jest Anna Karpińska.

"List" zabiera nas w sam środek codzienności, czyli autorka nie ucieka do wygórowanych tematów a serwuje nam prozę życia. I to w tym wszystkim najlepsze, ponieważ bez problemu możemy wejść w rolę głównej bohaterki, zrozumieć jej działania i decyzje a w następstwie - jej skrywany sekret, który był powodem dalszych wypadków.

Małgorzata to szczęśliwa matka i żona. Przynajmniej na pierwszy rzut oka. Według jej najbliższych jej życie zawodowe jako pisarki i rodzinne u boku kochających krewnych jest bliskie ideału. Nikt nie pyta dlaczego w małżeństwie nie układa się tak jak powinno i dlaczego Małgorzata wydaje się coś urywać przed światem. Każdy widzi to co chce a bohaterce ciężko jest samej z własnymi problemami. Pewnego dnia jednak wszystko powoli zaczyna się zmieniać za sprawą listu od tajemniczego nadawcy.

Bez wątpienia pozytywną stroną książki Anny Karpińskiej jest jej umiejętność dobierana emocji do rozgrywanych wydarzeń. Śmiałam się wraz z bohaterami, czułam łzy wzruszenia w odpowiednich momentach i do ostatniej strony drżałam o szczęście głównej bohaterki. Teraźniejszość i przeszłość przeplatają się w rozdziałach, by powoli odkryć wydarzenia, które wciąż mają wpływ na Małgorzatę a pierwszoosobowa narracja ujawnia tajniki umysłu głównej bohaterki.

To chyba najpiękniejsza powieść obyczajowa jaką miałam szansę przeczytać. Mimo, że książka jest już od kilku dni za mną to wciąż rozmyślam o losach bohaterów i choć drugi tom leży gotowy do poznania dalszych wydarzeń pozostaję myślami przy "Liście". Autorka poruszyła mnie do głębi, zaskoczyła siłą przekazu i jedyne czego żałuję to, że wcześniej nie dałam tej książce szansy. Wspaniała!

"Szkoła dla wybranych" Samuel Miller

"Szkoła dla wybranych"
Samuel Miller, Tyt. oryg. Redemption Prep, Wyd. Burda Książki, Str. 384

Redemption Prep to szkoła, w której każdy uczeń jest wyjątkowy i został starannie dobrany by móc do prestiżowej placówki uczęszczać.

Pamiętacie "Między nami chaos", piękną, wzruszającą powieść, którą bardzo Wam polecałam? Dziś autor powraca z nową, młodzieżową książka, której opis wypadł bardzo intrygująco. Czy okazała się tak dobra jak zapowiadano? 

Tytułowa szkoła dla wybranych, czy raczej Redemption Prep to miejsce do którego uczniów selekcjonuje się już na starcie. Tutaj nie przyjmuje się każdego. Tutaj uczęszczają wyłącznie wybrani. Nie ma znaczenia status rodziny z jakiej wywodzi się dany uczeń. Liczy się jego wysoka inteligencja lub posiadana umiejętność. Wydaje się zatem, że to miejsce idealne. Jednak są pewne warunki, rygorystyczne zasady, których każdy musi przestrzegać. A gdy ginie jedna z uczennic pojawia się konkretne pytanie - kto zawinił w tak silnie monitorowanym środowisku?

Bohaterom narzucono zasady, których muszą przestrzegać a to było czasami trudne do zaakceptowania. Jak można przez wiele miesięcy nie móc kontaktować się ze swoją rodziną? Codzienne towarzystwo kamer nie ułatwia poczucia komfortu a prowadzenie dzienników, które czytać może każdy z wykładowców zakrawa na śmieszność. Nie mam pojęcia czy długo wytrzymałabym w świecie otoczonym tak restrykcyjnymi zasadami, ale bohaterowie nie mieli szczególnego wyjścia. Poznałam ich losy na zasadzie prowadzonych relacji w narzuconych dziennikach a i tak nie wyłapałam tragedii, która spadła na uczniów. Okazało się, że choć każdy z nich znał Emmę nikt nie przyznawał się do jej zaginięcia.

Podczas czytania w głowie pojawiało mi się wiele pytań. Jak to się stało, że w gronie tylu uczniów wszyscy znali akurat tą jedną dziewczynę? Skąd brał się ten mroczny klimat niepewności czający się gdzieś na drugim planie? Wyczuwałam fałsz, nie mogłam go jednak zlokalizować, bo choć wiedziała, że ktoś ukrywa sekrety, nie spodziewałam się, że sama szkoła także ma coś do powiedzenia w tej sprawie. Akcja więc jest wciągająca, trzyma w napięciu, mniej ciekawi sam wątek zaginięcia głównej bohaterki a sama tajemnica, którą owiana jest tytułowa szkoła. Jednie kwestia urywanych motywów, dziwne przeskoki między wątkami, dość rwany styl nie pozwalały w pełni delektować mi się lekturą. Autor trochę nie dopracował formy, ale samej fabule i jej klimatowi nie mam nic do zarzucenia.

Liczne grono ciekawych, złożonych dobrze wykreowanych bohaterów. Tajemnica, zagadki, niedomówienia. Lekki styl konkurujący z mrocznym klimatem. Przyznaję, że "Szkoła dla wybranych" ma w sobie zadatki na dobrą, wciągającą lekturę. Pojawiło się kilka widocznych niedociągnięć, ale jeśli lubicie mroczne, angażujące powieści młodzieżowe to nie powinniście poczuć się rozczarowani. Ja jestem z lektury zadowolona i czekam na więcej książek spod pióra autora.

sobota, 8 sierpnia 2020

"Dublerka" Sophie Hannah, Clare Mackintosh , B.A. Paris, Holly Brown

"Dublerka"
Sophie Hannah, Clare Mackintosh , B.A. Paris, Holly Brown, Tyt. oryg. The Understudy, Wyd. Albatros, Str. 384

Cztery autorki kryminałów i jedna wspólna powieść – to mógłby być przepis na katastrofę. Ale ten kwartet pisarek poradził sobie z zadaniem koncertowo!

Mówi się, że co za dużo to nie zdrowo. Jednak wyjątki potwierdzają regułę czego idealnym przykładem jest książka "Dublerka". Cztery indywidualne autorki połączyły siły, by stworzyć jeden niebanalny, oryginalny thriller psychologiczny.

Po powieść sięgnęłam z dwóch konkretnych powodów. Po pierwsze przekonały mnie nazwiska autorek, ponieważ wszystkie znam i bardzo sobie cenię. Po drugie opis książki w jakimś stopniu przypominał mi historię "Wielkich kłamstewek" Liane Moriarty, czyli książki, którą uwielbiam. Powodowana ciekawością i chęcią poznania obiecanej tajemnicy zabrałam się za lekturę, która dostarczyła mi sporo niezapomnianych wrażeń.

Autorki podzieliły swoją powieść na narrację każdej z czterech matek, dzięki czemu otrzymujemy wgląd w sytuację każdej z nich. To zbliża czytelnika do tych kobiet, jednak nie nazbyt blisko, ponieważ od początku wyczuwa się w nich dozę skrywanych tajemnic, które silnie bronią przed wyjawieniem ich światu. Podobał mi się ogromnie taki klimat tajemnicy, niedomówień, wręcz niebezpieczeństwa co powodowane było zawrotnym, zaskakującym poprowadzeniem fabuły.

Nie jestem pewna czy to w pełni thriller, raczej powieść mocno psychologiczna z klimatem thrillera jednak osadzona w ramach obyczajowych. Otrzymujemy historię czterech matek: Carolyn, Bronnie, Elise i Kendall, których córki się przyjaźnią i uczą w jednej Akademii Sztuk Performatywnych. Rok temu wydarzyło się coś co na moment brutalnie przerwało przyjaźń dziewczynek, ale dziś wydają się już o tym nie pamiętać i znów zacieśniają więzi przyjaźni. Rodzice jednak nie zapomnieli i gdy w gronie ich dzieci pojawia się nowa, tajemnicza uczennica zaczynają powracać demony przeszłości a wraz z nimi - głęboko skrywane sekrety.

Jest tajemnica, jest także zagadka, dużo niedomówień i stopniowanie akcji, która idealnie rozwija się wraz z wyborami bohaterów. Całość wypada wzorowo, choć jedyne do czego mogłabym mieć pretensję to mało wyrazisty klimat jak na całą opowieść, która trzymała mnie w napięciu od samego początku. Niewątpliwie jednak otrzymałam lekturę imponującą, z w pełni wykorzystanym potencjałem, której szybko nie zapomnę.

piątek, 7 sierpnia 2020

"Na ostrym ogniu" Elizabeth Acevedo

"Na ostrym ogniu"
Elizabeth Acevedo, Tyt. oryg. With the Fire on High, Wyd. Feeria Young, Str. 424

W świecie Emoni Santiago nie ma rzeczy niemożliwych… jest magia!

Kulinarna, zakręcona, pomysłowa powieść Elizabeth Acevedo zabiera nas w przyjemną podróż pełną smaków i zapachów. Odkrywa przed nami tajniki kuchennej magii a wraz z tym prezentuje oryginalną bohaterkę.

Na początku kompletnie nie wiedziałam czego mogę spodziewać się po tej książce, ale przyciągnęła mnie okładka. Tak, nie będę ukrywać, że ta minimalistyczna, dobrze uchwycona szata graficzna była dla mnie przełomem w wyborze książki. Na szczęście treść jej dorównała choć myślę, że dużą rolę odegrało w tym wszystkim brak mojego nastawienia na cokolwiek - miałam otwarty umysł i po prostu przyjęłam to, co zaoferowała mi autorka. 

Na wstępie zaznaczę, że to dość lekka, przyjemna, czasami mocno przerysowana książka, taka w słodkim wydaniu. Dużo dzieje się w życiu nastoletniej bohaterki a jej problemy są nie tylko oryginalne jak na wiek, ale i wyjaśniają się w zaskakujący sposób, więc można czasami pokręcić nosem na taką przelukrowaną formę. Ale! Czasami właśnie takie historie są mi potrzebne i być może trafiłam na nią w dobrym momencie, ponieważ jestem z niej bardzo zadowolona. Może i taki brak realizmu jest swojego rodzaju wadą, jeśli akurat tego się nie spodziewamy, ale kto powiedział, że spora porcja entuzjazmu, energii i dobrej wiary nie zasługuje na uwagę?

Elizabeth Acevedo pisze bardzo lekko i skupia się na otaczających bohaterkę emocjach. A tych w życiu Emoni Santiago nie brakuje. Nastolatka wychowuje dwuletnią córeczkę, jest obdarzona niezwykłym kulinarnym talentem i niestety brakuje jej czasu na wszystko to co jej rówieśnicy wykonują z taką lekkością. I choć Emoni wyróżnia się na tle innych nastolatków - nie da się jej nie lubić. To energiczna, przebojowa dziewczyna, która stawia czoła wyzwaniom i choć nie ma łatwo, wciąż podąża do przodu. Mieszka z babcią, malutką Emmą i dużym pokładem miłości. W takim domu warto mieć marzenia, bo chociaż dziewczyna zmaga się każdego dnia z nieprzyjemnymi komentarzami i trudnymi wyzwaniami to wciąż walczy, by utrzymać swoją pasję. 

Aceveo opowiada o trudnych relacjach z niedojrzałym ojcem Emmy, o nowym chłopaku w szkole Emoni, o jej lęku przed ponownym zaangażowaniem się. Ukazuje trudy nastoletniego macierzyństwa, walkę o pasję i spełnianie marzeń oraz wartości takie jak rodzina, miłość czy przyjaźń. Autorka ukazuje również jedzenie w nowej odsłonie - nie tylko zaspokaja głód, ale i wywołuje emocje oraz wspomnienia co dodaje historii zdecydowanego uroku.

"Na ostrym ogniu" to przesympatyczna powieść młodzieżowa, która jest może trochę zbyt urocza, ale jej zalety zdecydowanie przykrywają to jedno zbyt idealne wykończenie. To książka, która podnosi na duchu, daje motywację do działania i dzieli się z czytelnikiem porcją dobrej energii. Jestem pod jej urokiem i mam nadzieję, że i Wy docenicie jej przekaz.

czwartek, 6 sierpnia 2020

"Postscriptum" Anna Karpińska

"Postscriptum"
Anna Karpińska, Wyd. Prószyński i S-ka, Str. 448

Drugi tom cyklu "Pamiętaj o mnie", który skradł serca czytelniczkom. Ta historia zostaje w pamięci na długo. I bohaterka, której decyzje budzą emocje.

Po emocjonalnym "Liście" przyszedł czas na kontynuację losów Małgorzaty, czyli "Postscriptum". Anna Karpińska zamyka tym swoją dylogię pozostawiając czytelnika w przekonaniu, że to jedna z piękniejszych serii obyczajowych jaką czytał. Przynajmniej ja odnoszę takie wrażenie.

Finał pierwszego tomu nie odpowiedział na kluczowe pytania pozostawiając mnie w konsternacji, więc obowiązkowo sięgnęłam po ciąg dalszy, w którym Małgorzata w końcu spotyka się z tajemniczym nadawcą listów. Kim jest? Czego chce od kobiety? Odkrycie jego tożsamości na pewno zaskoczy kobietę. Przeszłość ponownie upomniała się o uwagę, ale w zdecydowanie złym momencie.

Małgorzata jest bohaterką, której wybory dają do myślenia. Nie zawsze zgadzałam się z jej decyzjami, czasami czułam wręcz złość na jej bierność wobec wykorzystującej jej rodziny. Ich szczęście stawiała na pierwszym miejscu, oczywiście, ale czy podstępny, manipulujący mąż faktycznie zasługuje na chwilę uwagi? Polubiłam Gosię i trzymałam kciuki za odnalezienie przez nią szczęścia, ale również przeżywałam silne, skrajne emocje w drugim tomie jej przygód, bo nie wiedziałam już w jaki sposób mogłabym przemówić jej do rozsądku.

Tym razem głębiej wchodzimy w toksyczną relację małżeństwa bohaterów, przyglądamy się problemom siostry głównej bohaterki oraz zatrzymujemy się przy skrytym uczuciu kierowanym do nadawcę listów. Kim jest? O tym przekonacie się sięgając po kontynuację, ale myślę, że wielu z Was domyśla się już jego tożsamości. Zapewniam jednak, że będzie się wiele działo, emocji jak zwykle nie zabraknie nie tylko jeśli chodzi o zawirowania w życiu głównej bohaterki, ale i jej siostry czy nawet zbuntowanych dzieci.

Drugi tom zamykający serię to kolejna życiowa przygoda, choć autorka tym razem wplotła ogrom wątków przez co czasami uciekała mi wiarygodność wydarzeń. Mimo wszystko wciąż jestem bardzo zadowolona z lektury, żałuję że nadszedł już koniec i mam nadzieję, że teraz - w idealnym okresie właśnie na takie przejmujące lektury - dacie namówić się na obie części. Jeśli nie, nic straconego - perypetie Małgorzaty jesienią, z kubkiem gorącej herbaty i kocem u boku, wypadną równie ciekawie!

"Falling fast" Bianca Iosivoni

"Falling fast"
Bianca Iosivoni, Tyt. oryg. Falling Fast, Wyd. Jaguar, Str. 416

Koniec z przesiadywaniem w domu i ukrywaniem się przed całym światem.

Bianca Iosivoni, niemiecka autorka, podbija literacki świat i wcale mnie to nie dziwi! Jej książki są piękne, mądre oraz piekielnie emocjonalne. Czytałam wszystko co wyszło spod jej pióra i nie mogę wybrać tej jednej, najlepszej choć przyznaję, że "Falling fast" zajmuje czołowe miejsce.

Czy ta piękna okładka skrywa dorównujące jej wnętrze? Owszem! Już od pierwszych stron porywa nas historia w stylu New Adult, która imponuje wiarygodnością i zatrzymuje przy sobie lawiną emocji. Nie jest to jednak historia wydumana, przerysowana czy słodka - nie, to powieść o życiu pełnym niepowodzeń, o chęci wyrwania się spod własnych tragedii i o miłości, która zawsze ma siłę przebicia.

W tej książce nie znajdziecie przewidywalności, ponieważ do samego końca nie mamy pewności jak potoczą się losy głównej bohaterki. To emocjonalna, wewnętrzna podróż Hailee DeLuca, dziewczyny, która nie chce się już ukrywać i pewnego dnia decyduje się otworzyć na świat. Marzy o tym, by robić wszystko to przed czym do tej pory powstrzymywał ją strach, choć nie spodziewa się, że na swojej drodze spotka także miłości. Tylko czy może się na nią otworzyć skrywając wielką tajemnicę?

Nie da się nie lubić Hailee DeLuca, nie da się nie trzymać za nią kciuków czy z zapartym tchem nie śledzić jej historii. To bohaterka wspaniale wykreowana, wiarygodna i dojrzała, która ma to szczęście otaczać się gronem pobocznych bohaterów dorównujących jej kreacją. W tej książce każdy zasługuje na chwilę uwagi, na zrozumienie jego opowieści, która idealnie dopełnia decyzję podejmowane przez główną bohaterkę. Autorka stanęła na wysokości zadania, powołała do życia wspaniałych ludzi, których losy fascynują i przyspieszają o bicie serca.

To opowieść o sile ludzkiej determinacji, siostrzanej miłości, pokonywaniu wyzwań, skrywanych sekretach aż w końcu o Chase’ie Whittakerze, który miał być dla Hailee jedynie przelotną znajomością a okazał się kimś znacznie ważniejszym. Wrażliwość autorki oraz jej czułość na świat i otaczające go emocje to zdecydowanie największy atut tej powieści, ponieważ otrzymujemy w pełni wiarygodną historię poruszającą istotne, ważne tematy, które odkryjecie poznając sekret głównej bohaterki.

Jestem zauroczona "Falling fast" i uważam, że to jedna z najpiękniejszych powieści jakie przeczytałam w tym roku. Fascynuje Was okładka? W środku jest dwa razy lepiej! Bianca Iosivoni ponownie stanęła na wysokości zadania kierując do nas jedną, konkretną radę - bądźmy odważni! Mam nadzieje, że nie przyjdzie nam długo czekać na kontynuację, ponieważ finał pozostawił mnie w wielkim osłupieniu.

środa, 5 sierpnia 2020

"Ten jedyny" Izabela M. Krasińska

"Ten jedyny"
Izabela M. Krasińska, Wyd. Czwarta Strona, Str. 352

Trudno poświęcić się nowej miłości, gdy do głosu dochodzi tęsknota za dawnym szczęściem. A przecież każdy zasługuje na drugą szansę. Prawda?

Jak to jest z tą miłością? Czy faktycznie wielkie uczucie zdarza się raz na całe życie? I jak w ogóle możemy rozpoznać czy druga połówka to na pewno "Ta" osoba? To dylemat stary jak świat i do dziś nie rozwiązany.

Izabela M. Krasińska powraca z nową powieścią obyczajową, w której na pierwszym planie pojawiają się problemy dnia codziennego i ludzkie rozterki. Uwielbiam czytać latem o takich tematach, bo podobne historie wydają się idealne na leniwe, słoneczne popołudnie. Tym razem również nie czuję się rozczarowana, ponieważ otrzymałam przyjemną choć nie pozbawioną dramatów historię o tym co w miłości jest takiego, że nie potrafimy o niej zapomnieć.

Autorka porusza znany temat i to chyba w jej powieści podobało mi się najbardziej. Bohaterowie rozdarci między teraz a przeszłością nie potrafili zdecydować się w którą stronę ostatecznie podążyć, bo ich stare, wielkie uczucie nie chciało dać o sobie zapomnieć. Choć rozstali się, zrezygnowali ze wspólnej przyszłości to w objęciach innych osób wcale nie czuli się lepiej. A przy tym ich historia nie jest pusta czy obca, bo wielu czytelników bez problemu utożsami się z podjętym tematem.

To nie jest tak, że Joasia i Kuba podjęli decyzję od razu. Coś wydarzyło się w ich życiu, doświadczyli straty, która zaważyła na ich szczęści. To było punktem przełomowym. Minęły dwa lata a oni wciąż czuli się niepewnie, choć postanowili rozpocząć życie na nowo. On odnalazł świetną dziewczynę, ona zaczynała przyzwyczajać się do tego co jest teraz. Ale choć próbowali ich serca dyktowały inne warunki. Nie dziwię się więc, że spotkanie po latach wzbudziło w nich nowe emocje, ponieważ sama stając na ich miejscu pewnie czułabym się podobnie.

"Ten jedyny" to lektura pełna emocji, podejmująca życiowy temat, z bohaterami wiarygodnymi i dojrzałymi. Idealna książka na lato, która trzyma przy sobie do ostatniej strony. Miło patrzeć jak rozwija się literacka kariera Izabeli M. Krasińskiej, ponieważ każda jej kolejna książka jest co raz lepsza.

"Sztorm i furia" Jennifer L. Armentrout

"Sztorm i furia"
Jennifer L. Armentrout, Tyt. oryg. Storm and Fury, Wyd. Filia, Str. 552

Wszystko może się zdarzyć, gdy rozpocznie się nadprzyrodzona wojna.

Z powieściami Jennifer L. Armentrout pierwszy raz spotkałam się wiele lat temu, kiedy jeszcze tworzyła pod pseudonimem J. Lynn. Wtedy to zaczytywałam się w jej cudownych powieściach romantycznych, które wyróżniały się lawiną emocji na tle podobnych książek. Później, gdy już zaczęła pisać jako Jennifer L. Armentrout powieści fantasy z mocnym wątkiem romantycznym - po prostu przepadłam.

"Sztorm i furia" to pierwszy tom kolnej serii w dorobku autorki (The Harbinger), który już od pierwszych stron wykazuje się dużym potencjałem. Osiemnastoletnia Trinity Marrow zabiera nas do świata, w którym duchy, zjawy i inne niestworzone byty nagle mają rację bytu. Dziewczyna posiada cenny i niebezpieczny dar, dlatego od lat skrywa się w posiadłości strzeżonej przez gargulców. Gdyby ktokolwiek niepowołany dowiedział się o jej mocach, nie miałaby szans. Fascynująca jest zatem jej historia, to poczucie zagrożenia nieopuszczające jej nawet na minutę, ten wyścig z czasem gdy nagle wszyscy odkrywają jej tajemnicę.

Świat w którym żyje Trinity jest rozległy i posiada własne zasady. Armentrout włożyła sporo pracy w stworzenie nowej społeczności i od podstaw, krok po kroku, wprowadza czytelnika w historię angażującą duchy, zjawy, gargulce, demony czy różne klany. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że rozpoznanie się w tym wszystkim będzie sporym wyzwaniem, ale to tylko pozory - autorka ma lekką rękę i pisze bardzo obrazowo przez co niemal od pierwszej strony czułam się niczym jeden z bohaterów.

Nie byłoby powieści Armentrout bez wątku miłosnego, więc spokojnie, tutaj również zawitał. Trinity, ciekawska i odważna, podsłuchuje rozmowę, które nikt słyszeć nie powinien i tak trafia na Zayne'a chłopaka z własnymi sekretami, który hipnotyzuje ją niczym magnes. Wcale się nie dziwię, ponieważ autorka ma rękę do kreowania męskich bohaterów i ja również nie oparłam się urokowi tego chłopaka. Razem tworzą mieszankę wybuchową, pełną spięć, ciętych ripost i chemii, która widoczna jest jak na dłoni.

Wątek duchów i zjaw idealnie wypełnia tło przygód nastoletniej bohaterki. "Sztorm i furia" to spin-off mojej ukochanej serii Dark Elements, ale bez znajomości tej historii również bez problemu odnajdziecie się w fabule. To lektura pełna emocji, humoru i wielkiej przygody, która zabrała mnie w niezapomnianą podróż i nie pozostaje mi nic innego jak z niecierpliwością wypatrywać kontynuacji.  Dobre książki dla młodzieży zawsze będą mi bliskie.

wtorek, 4 sierpnia 2020

"Życie na podglądzie" Len Vlahos

"Życie na podglądzie"
Len Vlahos, Tyt. oryg. Life in a Fishbowl, Wyd. Media Rodzina, Str. 344

Błyskotliwa, przewrotnie zabawna, mocna powieść dla młodzieży ze świetnie nakreślonymi bohaterami, wśród których niepoślednią rolę odgrywa sam zyskujący świadomość nowotwór.

Jak się zachowasz, gdy zawiśnie nad Tobą wyrok śmierci? Jakie decyzje podejmiesz najpierw? O kim pomyślisz w pierwszej kolejności? I czy odważysz się choć przez moment zapomnieć o tym co cię czeka?

Len Vlahos porusza mocny, emocjonalny temat w zaskakujący sposób - z humorem. Nie dystansuje się od tragedii, ale nadaje jej rangi prozy życia, pokazuje, że mimo prywatnego dramatu świat biegnie dalej. I niestety nie skupia się na jednostce. Nie byłam pewna czy autor udźwignie powierzone mu zadanie, ale po lekturze mogę śmiało napisać, że Vlahos stanął na wysokości zadania.

Już na wstępie zaznaczę, że jestem urzeczona, zachwycona "Życiem na podglądzie". Nie spodziewałam się, że to będzie tak dobra, wyjątkowa powieść z konkretnym przesłaniem, ale i lawiną emocji na pierwszym planie. Od początku śledzimy losy piętnastoletniej Jackie Stone i jej umierającego na guza mózgu ojca. Zaczęło się od tragicznej diagnozy a skończyło na postanowieniu, by sprzedać swoje życie na eBayu. To miało zapewnić rodzinie Jareda poczucie finansowego bezpieczeństwa po jego śmierci. Nikt się nie spodziewa, że licytację wygra producent telewizyjnego reality show, który wywróci życie tej rodziny do góry nogami.

Pomysł przedni, wykonanie jeszcze lepsza. Fabuła nieustannie porusza się do przodu, dynamicznie zmienia się akcja a bohaterowie idealnie dostosowują się do wydarzeń przez cały czas pozostając realnymi, w pełni wiarygodnymi jednostkami. Poznajemy ich myśli związane z aktualną sytuacją oraz lęk przed nieuchronnie zbliżającym się końcem. Autor utrzymał swoją powieść w humorystycznym stylu, ale nie prześmiewczym. Bawi nas, sprawia, że uśmiechamy się przy czytaniu, ale jednocześnie upomina, że to temat ważny i niestety bardzo trudny dla głównych bohaterów, rzez co nie możemy zapominać co było punktem zapalnym dla kolejnych wydarzeń.

Okazuje się, że można połączyć temat śmierci i reality show w bardzo oryginalny sposób. Nic tu się ze sobą nie gryzie, wręcz czytelnik ma poczucie, że wszystko jest na właściwym miejscu. Niemal cała powieść skupia się na działaniach Jackie, młodej bohaterki w niecodziennej sytuacji, której przygody wydają się nie mieć końca, ale w tle dostrzegalne są też motywy siły rodziny, miłości, lęku przed śmiercią czy po prostu - ogromnym bólem po stracie. W niektórych rozdziałach narratorem jest sam nowotwór co samo w sobie jest odważne i innowacyjne, ale idealnie zamyka koło tej historii.

Śmiałam się i płakałam przy tej książce na przemian, zastanawiając się dlaczego tyle zwlekałam z lekturą? To jedna z piękniejszych książek jakie czytałam w życiu, mądra i piekielnie dojrzała, która nie tylko bawi, ale również uczy. "Życie na podglądzie" zaskakuje formą przekazu i pozostaje w głowie czytelnika na długo po zamknięciu ostatniej strony. Wiem, że wrócę do niej jeszcze wiele razy.

poniedziałek, 3 sierpnia 2020

"Kochanie, wszystko będzie dobrze" Natalia Sońska

"Kochanie, wszystko będzie dobrze"
Natalia Sońska, Wyd. Czwarta Strona, Str. 328

Emocje, kłamstwa i miłość, które wciągają jak serial. Tych bohaterów na pewno nie zapomnicie!

Natalia Sońska powraca a wraz z nią ostatni, piątym tom serii Jagodowa miłość. Czym zaskoczy nas autorka? Jak zakończy losy bohaterów? O tym przekonacie się sięgając po "Kochanie, wszystko będzie dobrze".

Lubię książki autorki, ponieważ są lekkie i serdeczne. Właśnie tak powinny wyglądać powieści obyczajowe - życiowe, zaplątane, wciągające. Seria od początku opowiada o losach Jagody i Tomasza, więc warunek zachowania chronologii jest bardzo ważny, ale to jedna z tych historii, która doskonale sprawdzi się w każdej porze roku, więc czytajcie dla czystej przyjemności czytania.

Natalia Sońska buduje ciekawe sylwetki pierwszoplanowych postaci. Otrzymujemy ciekawe, barwne osobowości, które mają coś do powiedzenia w fabule i które nie giną w tłumie. Lubię Jagodę i Tomasza od pierwszej przeczytanej książki i z przyjemnością obserwowałam jak zmieniali się pod wpływem doświadczeń. Ich opowieść ani na moment nie była mi obojętna a to nie lada wyczyn napisać serię tak długą (pięć tomów to dla mnie spora liczba) i wciąż trzymać czytelnika w przyjemnym oczekiwaniu. Jednak zatrzymując się przede wszystkim przy aktualnym, finalnym tomie muszę przede wszystkim przyznać, że bardzo podobała mi się ostateczna forma spotkania z bohaterami i zakończenie ich przygody.

Jagoda zabiera nas jak zawsze do swojego, słodkiego świata. Jej wypieki dopełniają dzieła, budują przyjemny klimat. Od razu robi się cieplej na duszy. Jej cukiernia co raz lepiej prosperuje a w planach jest nawet jej rozbudowa. Tylko, że przeszłość wciąż nie daje o sobie zapomnieć. Tomasz postanawia zabrać ją na weekendowy wypad, porozmawiać o ich przyszłości i zadać ważne pytania, ale czy to odpowiedni czas? Jagoda nie czuje się jeszcze gotowa na kolejne kroki w przyszłość. Oto przyszedł czas, by odpowiedzieć sobie kto dla kobiety liczy się najbardziej, czy przyzwyczajenie to to samo co miłość oraz czy tajemnice rodzinne w końcu powinny wyjść na światło dnia.

Cieszę się z dobrego zakończenia serii i jednocześnie żałuję, że to już koniec. "Kochanie, wszystko będzie dobrze" zamyka rozpoczęte wątki z wcześniejszych tomów, ale i wprowadza kilka nowych faktów, więc ciągle coś się dzieje. Historia jest ciekawa, bohaterowie sympatyczni a słodki klimat nie opuszcza nas ani przez moment. Jeśli jeszcze nie mieliście okazji poznać serii Natalii Sońskiej - warto nadrobić zaległości.

"Serce na wietrze" Elżbieta Sidorowicz

"Serce na wietrze"
Elżbieta Sidorowicz, Wyd. Zysk i S-ka, Str. 740

Myślała, że wszystko stracone. I wtedy znowu dostrzegła promienie słońca.

Sięgając po pierwszy tom serii Elżbiety Sidorowicz ("Morze ciemności") nigdy nie spodziewałam się, że będzie to tak przejmująca, wartościowa lektura. Nie mogłam więc doczekać się więcej, a gdy pojawiły się pierwsze informacje na temat kontynuacji prawie skakałam z radości.

Plusem stylu autorki jest jej podejście do bohaterów. Od razu przekazuje nam postacie z krwi i kości, które nie mają łatwego życia, które popełniają błędy. Widzimy więc dojrzałych, świadomych bohaterów, otrzymujemy całą paletę towarzyszących im emocji a to wszystko bez problemu potrafimy przenieść do prawdziwego życia. Pojawia się w fabule dużo detali, opisów i konkretów a akcja nie jest szczególnie szybka, ale wcale nie jest to wadą dla tej historii - wręcz przeciwnie, ona wymaga koncentracji, skupienia i braku pośpiechu.

Drugi tom to kontynuacja losów Ani poznanej we wcześniejszej części, więc jeśli jeszcze nie mieliście okazji sięgnąć po książkę - teraz jest idealny moment. Dziewczyna po śmierci rodziców musiała przejść długą drogę, by wyjść z problemów z jakimi została. Nie było łatwo pogodzić się z odejściem ukochanych osób czy stanięciem w obliczu wyzwań, ale jakoś się udało. Drugi tom pokazuje jak silna stała się bohaterka mimo wszystkiego co ją spotkało, jak mądrze radziła sobie z życiem doroślejąc i ucząc się funkcjonować jako indywidualna jednostka. Jestem pod wrażeniem tak dobrze poprowadzonej dynamiki zmiany postaci, ale i samego wydźwięku fabuły - nie ma już tyle smutku czy tragedii a jest po prostu proza życia, doświadczenia, zawodowe wyzwania, miłosne potyczki.

To książka o życiu, która niesie ze sobą wiele wartości. Pokazuje jak definiują człowieka doświadczenia zdobyta w okresie dorastania wiedza oraz jak podejmujemy decyzje mając świadomość ulotności życia. Ania to wspaniała bohaterka, której losy chce się poznawać od początku do końca i choć często pojawiają się w jej życiu przeciwności - pogodzenie pracy z nauką, wyciszenie tęsknoty za rodzicami, próba ucieczki z sideł samotności, to jest w tym wszystkim jakaś nadzieja na przyszłość. W czasie lektury zmierzyłam się wraz z dziewczyną, z wieloma nieprzyjemnościami: niesprawiedliwością pracodawcy, manipulacją, przemocą czy nawet naruszeniem komfortu psychicznego, ale widząc jak dzielnie Ania znosi to wszystko, byłam z niej dumna.

"Serce na wietrze" to kolejna dobrze napisana książka Elżbiety Sidorowicz, która kierowana jest do czytelnika bez względu na wiek. Fascynuje, intryguje, uczy. Jest powieścią obyczajową opowiadającą o trudach życia, o przeciwnościach losu, ale i z jakimś poczuciem, że kiedy już wszystko pokonamy, czeka nas tylko poczucie spełnienia. Mam nadzieję, że dacie namówić się na oba tomy serii, która kryje w sobie wiele prawdy. 

niedziela, 2 sierpnia 2020

"Chłopiec na szczycie góry" John Boyne

"Chłopiec na szczycie góry"
John Boyne, Tyt. oryg. The Boy At The Top Of The Mountain, Wyd. Replika, Str. 272

Autor bestsellerowego Chłopca w pasiastej piżamie po raz kolejny zaskakuje i wzrusza!

Po książki John'a Boyne'a sięgam zawsze pełna nadziei na fabułę po brzegi wypełnioną emocjami, bo choć nie jest to mój ulubiony autor, to jego styl zawsze potrafi mocno zaangażować mnie w czytaną historię.

To była jazda bez trzymanki. Dosłownie. Powieść wstrząsa na całego, zaskakuje i daje do myślenia. Jak to byłoby znaleźć się na miejscu głównego bohatera? Czy postąpilibyśmy jak on? A może jednak zupełnie inaczej? Możemy gdybać, możemy snuć domysły, ale nikt nie odpowie szczerze do momentu, gdy nie znajdzie się w podobnej sytuacji. Na szczęście to nigdy nie będzie mieć miejsca, ponieważ Adolfa Hitlera już nie ma, podobnie jak rezydencji w której przyszło zamieszkać Pierrotowi.

Brzmi zaskakująco? Wierzcie mi, ja również dałam się porwać temu niecodziennemu tematowi. Na początku akcja jest banalna, wręcz powolna, przez co pierwsze strony było mi ciężko pokonać. Jednak im dalej w fabułę tym zdecydowanie lepiej. Najpierw poznajemy Pierrota jako małego chłopca, osieroconego, zdanego na pastwę przytułków. Później trafia do ciotki, która prowadzi willę na szczycie góry i pod nieobecność gospodarza wszystkim się zajmuje. Kim jest ten kto zarządza majątkiem? Pierrot szybko się przekona, że Adolf Hitler nie jest typowym mężczyzną jakich znał do tej pory.

Akcja powieści skupia się na przemianie młodego chłopca, który pod wpływem poznanego mężczyzny przyjmuje zupełnie inne wzorce. Pod wpływem doświadczeń, manipulacji oraz wpływu mentora młody chłopiec przechodzi w nastolatka a następnie w mężczyznę. Czytelnik może jedynie obserwować zachodzącą w nim przemianę i choć autor fantastycznie przedstawił tu profil psychologiczny Pierrota od początku do końca to przyznam, że czasami musiałam odłożyć na chwilę lekturę, ponieważ emocje aż we mnie wrzały. 

Można dyskutować na temat "Chłopca na szczycie góry" godzinami, ponieważ to książka wielopoziomowa, głęboka i poruszająca, ale przede wszystkim ważne jest, by samemu ją poznać i ocenić. Jestem zachwycona tym jak autor poprowadził temat oraz jego podszeptami czy cała historia nie miała miejsca w prawdziwym życiu, ale to co cieszy mnie najbardziej to fakt, że nie mogłam przestać rozmyślać o wydarzeniach nawet na długo po skończonej lekturze. 

"Prawdziwe kolory" Kristin Hannah

"Prawdziwe kolory"
Kristin Hannah, Tyt. oryg. True Colors, Wyd. Świat Książki, Str. 480

To napisana wartko i z uczuciową wnikliwością niezapomniana opowieść o siostrach, rywalizacji, przebaczeniu, odkupieniu - a wreszcie o tym, co tworzy rodzinę.

Kristin Hannah pisze od dawna jednak moja przygoda z jej twórczością zaczęła się od lektury "Słowika", piekielnie emocjonalnej, wzruszającej, chwytającej za serce. Uwielbiam powieści, które tak mocno mnie angażują, więc idąc za ciosem sięgnęłam po inne jej lektury i każdą śmiało mogę ocenić tak samo - napisane na wysokim poziomie powieści obyczajowe, w których odbija się prawda o życiu.

Najnowsza powieść Hanah, czyli "Prawdziwe kolory" wpisuje się idealnie w charakterystyczny styl tej autorki. Musicie więc przygotować się na dość średni początek, który raczej nie zapowiada dobrej lektury, ale im więcej stron za nami, im bliżej poznajemy losy bohaterów, nagle akcja nabiera tempa, emocji jest zdecydowanie więcej i podejście do lektury od razu się zmienia, ponieważ zaczyna ona intrygować i wciągać. Niestety jest to typowe dla wszystkich książek autorki, jakby potrzebowała czasu na wejście w rolę, więc zdążyłam się już przyzwyczaić i ten jeden minus w porównaniu do całej reszty plusów - wybaczam.

Lekka powieść obyczajowa, napisana plastycznym językiem, z wiarygodnymi bohaterami. I bardzo, bardzo emocjonalna. To właśnie ta umiejętność przekazywania przez Hannah wszystkich, nawet najdrobniejszych emocji wyróżnia ją spośród innych autorek tego gatunku a jej książki wpływają na czytelnika bardzo osobiście. Temat oczywiście robi swoje, ponieważ odpowiada na aktualne, ważne tematy świata, ale prawda jest taka, że niezależnie o czym pisze Kristin Hannah czytelnik wierzy jej we wszystko.

Fabuła "Prawdziwych kolorów" opowiada o losach trzech sióstr Grey, związanych ze sobą bardzo blisko, które jednak w pewnym momencie swojego życia mocno się poróżniły. Co zatem wpłynęło na ich los, skoro po śmierci matki, nie chcąc mieć wiele wspólnego z bezwzględnym ojcem, stały się dla siebie jeszcze ważniejsze? Rodzinne sekrety oraz prywatne tajemnice, których w tej powieści jest mnóstw. Winona, Aurora oraz Vivi Ann to trzy odrębne charaktery, których poznawanie było dla mnie czystą przyjemnością, ponieważ każda z nich miała coś do powiedzenia i odegrała w całej fabule kluczową rolę.

Najnowsza powieść Kristin Hannah (a właściwie jej wznowienie) po prostu mnie zachwyciła. Intrygująca saga rodzinna powoli odkrywa sekrety bohaterów i niczego nie koloryzuje pokazując prawdziwe życie z wielu różnych perspektyw. Oto historia o wartości rodziny wystawionej na próbę oraz o wielu różnych barwach miłości. Takie bestsellery warto czytać!

sobota, 1 sierpnia 2020

"Tylko matka" Elisabeth Carpenter

"Tylko matka"
Elisabeth Carpenter, Tyt. oryg. Only a Mother, Wyd. Albatros, Str. 352

Ale jak matka mogłaby się odwrócić od własnego syna?

Miłość matki nie ma sobie równych. Przynajmniej w wielu przypadkach. Ale czy kobieta jest w stanie wyrzec się dla swojego dziecka prawdy, zrozumienia, wolności? Oto dylemat przed jakim stanęła główna bohaterka powieści Elisabeth Carpenter.

Lubię thrillery psychologiczne i po ten gatunek zawsze sięgam z wielką przyjemnością. Zaintrygowana opisem i dość pozytywnymi zagranicznymi komentarzami z chęcią sięgnęłam po powyższą lekturę choć już znając całą fabułę muszę przyznać, że to raczej nie był thriller a powieść obyczajowa z fajnym klimatem tajemnicy i mocnym wątkiem psychologicznym. Warto więc podejść do "Tylko matka" bez konkretnego nastawienia a po prostu przyglądając się losom głównej bohaterki co na pewno wciągnie Was od pierwszej strony.

Syn Erici Wright, Craig, po kilkunastu latach opuszcza więzienie i wychodzi na wolność. Nie jest już jednak tym samym chłopcem, którego matka miała w pamięci. Choć Erica wierzy w niewinność syna to trudno jest od nowa odpierać ataki ze strony sąsiadów. Tylko czy Craig naprawdę zasłużył na zaufanie? Jego dziwne zachowanie sugeruje, że coś jest nie tak. Ginie kolejna młoda kobieta. Czy tym razem to wina chłopaka?

Fabuła opiera się przede wszystkim na wątku matczynej miłości, opowiada o wyrzeczeniach ze strony Erici, o jej walce z demonami podszeptującymi jej wątpliwości na temat syna. Sąsiedzi nie dają jej spokoju, ona uparcie uważa, że jej dziecko jest niewinne a cała atmosfera gęstnieje wraz z rozwojem fabuły. Czytelnik zastanawia się kto w końcu jest tu wszystkiemu winny, kto mówi prawdę a kto kłamie. Ciężko jest ocenić przy tym bohaterów, ponieważ znerwicowana Erica na pewno nie przekona do siebie od razu a Craig wcale nie zachowywał się tak, jakby opuścił po latach więzienie. Autorka wykreowała bohaterów pełnych wad, postawiła w wątpliwość ich działania oraz podejmowane wybory, ale jednocześnie pozwoliła czytelnikowi samemu podjąć decyzję co o tym wszystkim myśli.

Styl jest prosty, podobnie jak język jakim operuje autorka, bohaterowie nie są szczególnie złożeni a akcja nie ma drugiego dna. Książka jest zatem prosta, lekka, niekoniecznie skomplikowana. Dobrze się ją czytało, ale jeśli mam być szczera spodziewałam się czegoś znacznie lepszego. "Tylko matka" to dobry wybór na leniwe, wakacyjne popołudnie, ale z nastawieniem na dramat obyczajowy a nie thriller. Swojego wyboru nie żałuję i na pewno sięgnę po inne książki autorki, ale to czy Wy zdecydujecie się na lekturę pozostawiam już Wam. 

piątek, 31 lipca 2020

"Mur duchów" Sarah Moss

"Mur duchów"
Sarah Moss, Tyt. oryg. Ghost Wall, Wyd. Poznańskie, Str. 150

Niesamowita opowieść… Jednocześnie niepokoi i porusza.

To nie jest moje pierwsze i na pewno nie ostatnie spotkanie z książkami Sarah Moss. Jeśli lubicie głębokie, wartościowe, poruszające powieści obyczajowe koniecznie przyjrzyjcie się jej twórczości.

Chociaż "Mur duchów" liczy sobie niewiele stron to wystarczy, by książka w dobrych rękach okazała się treściwa oraz konkretna. W dodatku jeśli dobrze się wczytacie na pewno uda Wam się odkryć drugie dno tej powieści. Choć na pierwszym planie pojawia się wiele wartości (dobrych i złych co uważam za wielki atut dla tej książki) to najważniejsze jest w tym wszystkim płynące pod koniec przesłanie.

Ciężko było mi czytać tą powieść, ponieważ na zaledwie stu pięćdziesięciu stronach autorka zawarła ogrom emocji, niestety w dużej mierze negatywnych, pozostawiając bohaterów bezradnych wobec ich kata. Miałam ochotę wkroczyć do fabuły, porządnie potrząsnąć matką obojętną na działanie ojca, kobietą która nie robiła nic, gdy on wyżywał się na niej i na córce. Co z tego, że uważał się za lepszego od nich? Kto dał mu prawo do takiego samosądu? Z pozoru normalny człowiek, ojciec, kierowca autobusu, ktoś bardzo przyziemny wzbudził we mnie tak wiele nieprzyjemnych emocji, że byłam bliska rozpaczy z bezsilności kryjącej się na kartach tej książki.

Sarah Moss zagląda do naszego umysłu, puka do naszego serca i stawia wiele pytań bez wyraźnej odpowiedzi. Dlaczego rodzic decyduje się upokorzyć swoje dziecko? Dlaczego zatraca wartości bezgranicznej, bezwarunkowej miłości? Skąd bierze się obojętność w matce i bezwzględność u ojca? A w tym wszystkim tło antropologicznego wyjazdu na którym bohaterowie poznają życie w epoce żelaza, ówczesne warunki władzy, wartości rodziny, dyskryminacji płci. Dlaczego autorka zdecydowała się na takie połączenie akcji? O tym musicie przekonać się sami sięgając po tą głęboką i wyjątkową lekturę.

"Mur duchów" to przede wszystkim lawina przeróżnych emocji. Następnie zaangażowanie czytelnika w fabułę. To fantastyczna choć trudna kreacja bohaterów oraz piekielnie wartościowa treść. Uważam, że to najlepsza jak do tej pory powieść autorki potwierdzająca, że mniej czasami znaczy więcej. 

Przedpremierowo: Gra karciana SZKLANY TRON


PREMIERA: 12 sierpnia 2020r.

Niewiele jest czytelników, którzy choćby nie słyszeli o Sarah J. Maas i jej wyjątkowych seriach fantasy. Jeszcze mniej jest czytelników, którzy nie uwielbiają jej książek, ponieważ tworzy piękne, rozległe historie przy których można zatrzymać się na długie godziny. Dziś jednak mam dla Was propozycję ponownego wkroczenia do świata autorki, ale w nowej formie - gry karcianej.

Uwielbiam gry planszowe, pozwalające na kontakt z drugim graczem i z przyjemnością sięgnęłam po grę rozgrywającą się w świecie mojej ulubionej bohaterki. Na czym więc ona polega?


To karciana gra kooperacyjna, która łączy ze sobą dwóch graczy. Aby wygrać - trzeba współpracować! 

Pojawia się aż 8 stopni trudności, czy może jak jest zaznaczone, 8 rozdziałów, które co raz głębiej angażują graczy. Akcja gry osadzona jest w świecie serii Szklany tron a wiek gracza to 12+. Pierwotnie czas gry oszacowano na 45 minut, ale przyznaję po swoich doświadczeniach, że ciężko się oderwać od tak dobrej zabawy i gra się znacznie dłużej, nowe rozgrywki.

Instrukcja wszystko wyjaśnia, nie ma pytań, nie ma niedomówień. Wystarczy przeczytać raz i wszystko jasne.


Wykonanie graficzne - na najwyższym poziomie! Karty są pięknie wykonane, obrazy poruszają wyobraźnię a w dodatku śmiało mogę powiedzieć, że wszystko jest bardzo trwałe i karty wytrzymają nie jedną rozgrywkę.


Wcielenie się w ulubionych bohaterów, wyjątkowe ilustracje, doskonałe wykonanie. Jestem zachwycona. Uwielbiam serię Maas i to było powodem dla którego sięgnęłam po grę, ale teraz już wiem, że każdy doceni jej urok bez względu na to czy znacie serię Szkalny Tron, czy też jest ona dopiero przed nami. To wyjątkowy prezent dla bliskich nam osób czy nawet nas samych, ponieważ zabawa z tą grą wydaje się nie mieć końca, zbliża graczy i pozwala na moment oderwać się od rzeczywistości. Zdecydowanie jestem na tak i wystawiam jej wielką piątkę z plusem.

czwartek, 30 lipca 2020

"Uwieść ochroniarza" Katarzyna Kubera

"Uwieść ochroniarza"
Katarzyna Kubera, Wyd. Niezwykłe, Str. 309

Czy mężczyzna zaryzykuje swoją karierę i zdecyduje się na ten zakazany związek?

Zazwyczaj nie jestem miłośniczką książek przeniesionych z Wattpada na druk papierowy, ponieważ wiele razy przekonałam się, że to historie raczej nie warte uwagi. A jednak w tym przypadku dałam się namówić licznym pozytywnym komentarzom i nie żałuję.

Katarzyna Kubera debiutuje i wprowadza wśród podobnych historii lekturę lekką, zabawną, przewrotną oraz z dużym poczuciem humoru. "Uwieść ochroniarza" to przyjemna propozycja na leniwe popołudnie, niezobowiązująca a jednak wciągająca. Plusem bez wątpienia są tutaj bohaterowie, ale o tym za chwilę.

Julliet, córka przyszłego prezydenta USA, zaledwie osiemnastoletnia dziewczyna ma konkretny plan. Zrobi wszystko, by uwieść starszego od siebie o dziesięć lat ochroniarza. Czy jej się to uda? Plan ułożony przez Julliet wydaje się dopracowany w każdym szczególe a i jej determinacja nie ma sobie równych. Clark zaczyna dostrzegać wybryki swojej podopiecznej i ma już dość całej tej dziecinady. Tylko czy zabawa nie zmienia się powoli w prawdziwe pożądanie?

Pomysł na książkę był i został w pełni wykorzystany. Autorka od początku do końca ciągnie zamysł zakręconej dziewczyny dla zabawy kuszącej swojego ochroniarza i gdy w czasie tych rozgrywek dołączają miłosne uczucia - robi się co raz ciekawiej. Wszystko rozwija się powoli, mamy możliwość obserwowania wydarzeń prowadzonych z rozumem, nic na siłę, nic wymuszonego, więc historia zyskuje na realności i po prostu cieszy każdego romantyka.

Julliet to dziewczyna szalona, odważna, z temperamentem. Bardzo polubiłam jej kreację i uważam, że to ona stanowi centralny, najważniejszy punkt tej historii. Nie da się nie uśmiechać pod nosem, gdy realizuje kolejne punkty swojego plany, podobnie jak nie można przejść obojętnie obok Clarka, mężczyzny nieporuszonego a jednak widocznie nastawionego na coś więcej. Powoli poddaje się urokowi dziewczyny choć wie, że ryzykuje tym swoją karierę? Co z tego wyniknie? O tym już musicie przekonać się sami.

"Uwieść ochroniarza" to bardzo przyjemna, dobrze napisana, zabawna historia na leniwe popołudnie. W towarzystwie dwójki głównych bohaterów na pewno nie będziecie się nudzić. Miłość, przewrotne dialogi, pełnowartościowa akcja kierowana do wszystkich romantyczek to propozycja od Katarzyny Kubery, która w pełni mnie do siebie przekonała. 

środa, 29 lipca 2020

"Woda księżycowa" Agnieszka Janiszewska-Szczepanik

"Woda księżycowa"
Agnieszka Janiszewska-Szczepanik, Wyd. Novae Res, Str. 612

Masz w sobie siłę, by odmienić całe swoje życie. A gdy ją odnajdziesz, nic nie będzie w stanie cię zatrzymać.

Piękna okładka oczarowała mnie od pierwszego spojrzenia i muszę przyznać, że to właśnie dla niej zdecydowałam się na książkę Agnieszki Janiszewskiej-Szczepanik. Byłam pewna, że to powieść obyczajowa o życiu i choć faktycznie opowiada o przyziemnych sprawach to okazała się zupełnie inna niż podejrzewałam.

Tematem przewodnim jest tutaj korporacja. Coś czego nie znoszę i od czego staram się trzymać jak najdalej. A jednak w tak dobrze napisanej historii wciągnęła mnie psychologia tego motywu, podejście autorki do przedstawionych wydarzeń oraz same wnioski wyciągane przez główną bohaterkę. C prawda po lekturze tej książki dalej uważam, że od korporacyjnego świata należy trzymać się jak najdalej, ale mam na to przynajmniej podparcie w doświadczeniach związanych z życiowymi wyborami bohaterki.

Musicie przeczekać kilka pierwszych stron, ponieważ początek jest mało wciągający. Powieść jest obszerna, ponieważ autorka nigdzie się nie spieszy i to widać przede wszystkim na wstępie. Jest mało zachęcający, ale im dalej w fabułę tym ciekawiej się robi i już w połowie nie ma się ochoty odkładać tej książki choćby na moment. Styl autorki jest prosty, obrazowy i skupia się na przedstawieniu wiarygodnych scen czy bohaterów, więc wszystko ma swoje podłoże w prawdziwym życiu.

Zaskoczy na pewno Was fakt, że gdzieś na drugim tle przebłyski ma realizm magiczny co i dla mnie było miłym dopełnieniem. Nie zdradzę w jakim aspekcie przewija się ten motyw, ale na pewno sami dostrzeżecie jak ładnie dopełnił dzieła. Słowiański styl przeplata się z realnością dnia powszedniego, Noc Kupały ma swoje konkretnie odniesienie do dalszych wydarzeń a sama powieść zmienia swoje barwy jak w kalejdoskopie.

Natalia, główna bohaterka powieści, to kobieta jakich wiele. Zatracona w korporacyjnym świecie nie dostrzega tego co ją otacza aż przychodzi punkt kulminacyjny. Wówczas rzuca wszystko i wyrusza w podróż, która zmieni ja nieodwracalnie. Ta droga to przemiana przede wszystkim wewnętrzna, ale bardzo dobrze przedstawiona, pozwalająca ocenić psychologicznie stan Natalii oraz jej podejście do życia przed i po. 

To nie jest książka oczywista i jestem pewna, że wiele razy podczas czytania Was zaskoczy. Agnieszka Janiszewska-Szczepanik zadebiutowała w dobrym stylu a jej "Woda księżycowa" niesie ze sobą konkretne przesłanie. Okładka przyciąga wzrok, ale to treść zatrzymuje na dłużej, ponieważ jakby się dłużej zastanowić miło byłoby przeżyć taką przygodę jak Natalia. Wierzcie mi na słowo - magiczna szata graficzna jest odbicie magii kryjącej się we wnętrzu. I to dosłownie! 

"Jej wina i grzech" Meghan March

"Jej wina i grzech"
Meghan March, Tyt. oryg. Guilty as Sin, Wyd. Editio, Str. 248

Pokaż mi dowód, wtedy zaufam.

Oto kontynuacja losów Whitney Gable i Lincolna Riscoffa. Finał pierwszego tomu pozostawił nas w konsternacji i sięgnięcie po kontynuacje było obowiązkowe dla każdego fana autorki. Pytanie więc brzmi, co dalej z tą dwójką?

Meghan March to autorka, która specjalizuje się w powieściach romantycznych a to co najbardziej podoba mi się w jej twórczości to brak wulgarności. Nawet jeśli sięga po sceny łóżkowe są one zrównoważone i zmysłowe a to ładnie łączy się z konkretną, wciągającą fabułą. March odchodzi od powszechnej opinii, że romantyczność musi być banalna a jej książki są intrygujące, naszpikowane akcją i zawsze zaskakujące.

"Jej wina i grzech" to ścisła kontynuacja pierwszej części, więc bez znajomości wcześniejszych wydarzeń ani rusz. Szkoda psuć sobie radość z czytania zaczynając od środka czy gubić się w fabule, która jest odpowiedzią na wiele zadanych wcześniej pytań. Jednocześnie autorka podejmuje nowe wątki, ponownie pozostawia nas w osłupieniu, gdy przychodzi czas na finał i kontynuuje burzliwy, zakręcony związek Whitney Gable i Lincolna Riscoffa.

Dwójka fantastycznie wykreowanych bohaterów przekonuje do siebie zadziornym charakterem i poczuciem, że nikt nie narzuci im swojej woli. To oczywiście prowadzi do wielu spięć, ale jednocześnie zapewnia czytelnika, że nie ma w ich relacji miejsca na nudę. Choć tą może wykluczyć wiele innych problemów, ponieważ ta para spotkała na swojej drodze wiele przeciwności. Whitney walczy z niesławną reputacją męża już po jego śmierci, wydaje się, że jej majątek wisi na włosku a dwa zwaśnione rody nie spoczną dopóki nie osiągną swojego celu. Nie mogę Wam zdradzić zbyt wiele jeśli chodzi o przebieg fabuły, ale zapewniam, że autorka postawiła na rodzinne ambicje w konfrontacji do zakazanej miłości czy odwagi i poświęcenia w momencie najcięższej próby, więc emocji na pewno nie zabraknie.

"Jej wina i grzech" to kolejna udana lektura spod pióra Meghan March. Autorka utrzymuje status jednej z moich ulubionych, które doskonale radzą sobie w powieściach romantycznych. To opowieść o związku wystawionym na próbę, o uczuciu, które nie powinno się pojawić oraz o miłości, która walczy chociaż powoli traci siły. Lekkim piórem pisze historie pełną zawiłości, zaskoczeń i emocji przez co nie sposób się oderwać a finał ponownie pozostawił mnie w osłupieniu i zmusił do wypatrywania ostatniego tomu. 

wtorek, 28 lipca 2020

"A jednak" Krzysztof Galas

"A jednak"
Krzysztof Galas, Wyd. Czwarta Strona, Str. 350

"Tomek cały czas przysłania oczy piąstkami. Po powrocie do domu przesunęła delikatnie dłonią nad twarzą maleństwa. Kompletnie zaskoczona stwierdziła, że nie ma najmniejszej reakcji."

Mężczyzna piszący powieści obyczajowe? Cóż, to zjawisko rzadko spotykane choć nie niemożliwe. Krzysztof Galas wyłamuje się ze schematu i zabiera nas w życiową podróż ku codziennym problemom.

Nie ukrywam, że na początku miałam obawy i nie byłam przekonana do tej książki. W głowie wciąż siedziało mi poczucie, że to kobiety najlepiej radzą sobie z tym gatunkiem, bo przecież wiele moich ulubionych powieści napisały właśnie panie. Lubię jednak literackie ryzyko, lubię eksperymenty i nowe doświadczenia, więc postanowiłam zaryzykować.

Najpierw przejrzałam notkę o autorze, dowiedziałam się kilku ciekawych faktów i stwierdziłam z zaskoczeniem, że wcale nie jest taki anonimowy. Wręcz przeciwnie! To uznany, nagradzany paraolimpijczyk, który w dodatku zadebiutował tomikiem poezji. Okazało się również, że "A jednak" to bardzo osobista powieść oparta w pewnym stopniu na losach samego autora, który na ręce głównego bohatera powieści składa swoje własne problemy związane z niemożliwością widzenia.

Tomek Wilczek, główny bohater, zabiera nas w bardzo emocjonalną podróż. Choć pamiętał twarze swoich rodziców, rozpoznawał kształty i kolory to musiał pogodzić się z panującym dookoła mrokiem. Pewnego dnia przestał widzieć. I tak rozpoczęła się jego trudna, pełna przeciwności losu droga. Trafił do ośrodka szkolno-wychowawczego gdzie przeżył wiele przykrych chwil, rozstał się z rodziną i musiał sam o siebie zawalczyć, więc jego życie nie należało do najłatwiejszych. Jednak od samego początku śledzimy losy bohatera i widzimy jego siłę, determinację oraz chęć walki mimo słabszych momentów, które przecież zdarzają się każdemu z nas. Otrzymujemy zatem ludzkiego, wiarygodnego bohatera, którego losy dają do myślenia.

Krzysztof Galas pisze w prosty sposób choć umiejętnie przekazuje nawet te głębokie emocje, które zazwyczaj musimy wyszukiwać między wierszami. Być może to osobiste przeżycia bohatera przełożyły się na odbiór tej powieści, ale bez wątpienia jest w niej bardzo dużo lekcji dla każdego z nas, gdy obserwujemy młodzieńcze lata Tomka, jego potrzebę akceptacji, zrozumienia czy w końcu poznania pierwszej miłości.

Cieszę się, że poznałam książkę Krzysztofa Galasa i mam nadzieję, że pojawi się jeszcze nie jedna powieść spod jego pióra. "A jednak" jest historią wartą poznania nie tylko przez wzgląd na podjęty trudny temat życia osób niewidomych, ale przede wszystkim dlatego, że uczy nas piękna życia w zupełnie inny sposób. To urocza, życiowa lektura, która zdecydowanie daje do myślenia. 

"Nocny tygrys" Yangsze Choo

"Nocny tygrys"
Yangsze Choo, Tyt. oryg. The Night Tiger, Wyd. Poradnia K, Str. 504

Opowieść o tancerce, która pragnie zostać lekarką, i osieroconym chłopcu osadzona w brytyjskiej kolonii – Malezji – w latach trzydziestych dwudziestego wieku.

Uwielbiam sięgać po powieści w których poznaję nową kulturę, szczególnie tą zazwyczaj niedocenianą w literaturze. Dlatego "Nocny tygrys" to historia, która intrygowała mnie od dnia pierwszej zapowiedzi a po którą sięgnęłam zaraz po tym jak pojawiła się na mojej półce.

Malezja, lata 30. XX wieku. Klimat - obłędny. Widoki - malownicze, obrazowe. Autorka snuje swoją powieść w powolnym tempie, ale to przemawia na korzyść opowieści, ponieważ przyjemnie jest zanurzyć się w tym świecie, docenić urok ówczesnych czasów, bliżej przyjrzeć się przedstawionej kulturze. Pojawia się wiele szczegółów, istotnych detali oraz kwestii, które sprawiają, że bardzo łatwo możemy wyobrazić sobie siebie podążających drogami Malezji.

Fabuła na początku wydaje się absurdalna. Dwójka bohaterów oplata swoje losy wokół odciętego palca nieżyjącego już człowieka. A jednak im dalej w akcję, im więcej dowiadujemy się na temat głównych bohaterów, których losy na przemian śledzimy, tym więcej rozumiemy i tym większe znaczenie nabiera przesąd nakłaniający jedenastoletniego Rena do poszukiwania palca swojego mistrza.

Ren ma 49 dni na zrealizowanie swojej misji. Jeśli nie uda mu się osiągnąć celu - dusza jego mistrza nie zazna spokoju. W międzyczasie Ji Lin, tancerka marząca o karierze lekarza pragnie rozstać się z pamiątką zostawioną jej przez byłego partnera, którą jest właśnie ów odcięty palec. Postanawia oddać go właścicielowi, by odwrócić od siebie nieszczęście.

Choć historia wydaje się prześmiewcza, wcale tak nie jest. To klimatyczna, dojrzała, oryginalna powieść o sile przyjaźni, miłości oraz wartości rodzinnych. Życie głównej bohaterki nie jest usłane różami, w rodzinie też nie układa się jej najlepiej a to jest tłem dla poszukiwań nie tylko właściciela palca, ale i samego siebie. Wątków w tej powieści jest sporo, każdy przedstawiony dokładnie choć osobiście potrzebowałam czasu, by odnaleźć się w tym wszystkim i czytanie szło mi dość powoli. Nie żałuję jednak, ponieważ otoczona niezwykłym klimatem poznałam bardzo magiczną historię.

"Nocny tygrys" to połączenie folkloru z realizmem magicznym w bardzo oryginalnej postaci. Nie jest to na pewno książka dla każdego, ale mnie osobiście urzekła. Prosta w przekazie a złożona jeśli chodzi o wielowątkowość potrafi zatrzymać przy sobie czytelnika na długie godziny. Odważycie się poznać historię Ji Lin oraz Rena? Jeśli tak, przygotujcie się na niezapomnianą podróż pełną tajemnic, wierzeń a nawet szczypty magii. 

"Zawsze będziemy razem" Gabriela Gargaś

"Zawsze będziemy razem"
Gabriela Gargaś, Wyd. Czwarta Strona, Str. 350

Drogi, które rozdzielił los, tak trudno połączyć na nowo.

Gabriela Gargaś pisze pięknie. Po prostu. Jej powieści są dojrzałe, mądre, niezależne i piekielnie życiowe. Kiedy już myślę, że napisała historię idealną i lepiej być nie może, ona serwuje nam kolejną swoją książkę, która jeszcze bardziej chwyta za serce. Nie inaczej było z drugim tomem Sagi Dobrzyńskich, czyli jednej z najbardziej wzruszających polskich książek obyczajowych jakie czytałam.

Powieść rozpoczyna się w momencie, gdy poznajemy losy Teresy i Kateryny, które mają wspólną siostrę. I chyba tylko to je łączy. Ich odmienne losy skłaniają do refleksji nad tym jak układa się życie każdego z nas. Niestety przeszłość nie pozwoliła kobietom na poznanie się i zrozumienie swoich problemów. Coś jednak je łączy, więc nadszedł czas, by w dorosłym już życiu, naprawić to co wydarzyło się przed laty.

Otrzymujemy wiele barwnych bohaterów, których losy ani przez moment nie są nam obojętne, ale to co cieszy mnie najbardziej to fakt, że każda z wymienionych postaci posiada indywidualne cechy charakteru. Wiarygodne, realne osoby przemykają przez treść tej książki snując swoją bolesną, życiową, pełną emocji opowieść. Nie jestem w stanie wytypować kogo polubiłam najbardziej, ponieważ każdy popełniał błędy i wyciągał z nich konsekwencje a to cenię sobie ogromnie.

Plejada współczesnych problemów składa się na fabułę tej powieści. Rodzinne problemy, pozory, które rozwiewają się za zamkniętymi drzwiami. Niedocenienie, porzucenie, samotność, potrzeba czegoś nowego, możliwe że zdrada. Pojawia się też typowo ludzkie negatywne emocje: zawiść, zazdrość, knucie. W życiu bohaterek zatem nie jest łatwo, ale to jak dzielnie stawiają czoła wszystkim przeciwnością warte jest pochwały.

Lekki styl, dużo emocji, obrazowe sceny i brak przegadanych momentów. Gabriela Gargaś po raz kolejny zabiera nas w sam środek historii, która pozostaje w głowie czytelnika na długo po zamknięciu ostatniej strony. "Zawsze będziemy razem" na zmianę wzrusza i przywołuje uśmiech na twarzy nie pozostawiając nas obojętnym na losy głównych bohaterek.