Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Dragon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Dragon. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 28 lipca 2024

"Szczęśliwy pech" Iwona Banach

 
"Szczęśliwy pech" Iwona Banach, Wyd. Dragon, Str. 320 

 

Czy temu osobliwemu trio uda się odnaleźć skarb?

Pozytywnie zakręcona, pomysłowa i podnosząca na duchu powieść od Iwony Banach to idealne rozwiązanie na leniwe popołudnie. 

Z uśmiechem na ustach przewracałam kolejne strony, ponieważ nikt nie potrafi tak szybko mnie rozbawić. Tym mocniej cenię sobie książki autorki. Nie pisze ona co prawda górnolotnych powieści z ważnym przesłaniem, ale lekkim piórem, z dystansem do otaczającego nas świata a także z inteligencją bacznej obserwatorki, składa na nasze dłonie przyjemną przygodę dla wyobraźni. Łącząc pseudo kryminał z prozą obyczajową otrzymujemy wybuchową komedię pomyłek, w której dosłownie wszystko może się wydarzyć. Towarzyszy nam radosny klimat a charyzmatyczni bohaterowie skupiają naszą pełną uwagę. Jeśli wydaje się Wam, że już tą książkę gdzieś kiedyś widzieliście – macie rację. To wznowienie tytułu, który zdecydowanie na to zasługuje i który warto przeczytać nawet kolejny raz! Lek na chandrę bez recepty.

Reginalda Kozłowska nie ma łatwo. Zmuszona do zamieszkania pod jednym dachem z Rafałem Markowskim jeszcze nie wie jakie będą tego konsekwencje. Dzieła dopełni obecność Carlosa Antoniego, który wciąż nie potrafi nauczyć się polskiego. Wspólnie zdecydują się odnaleźć skarb gospodarza, demolując cały dom. Ktoś z nich skrywa pewną tajemnicę, ktoś poczuje miętę do drugiej osoby. Jednak pewne jest jedno – nikt nie będzie się nudził. 

Komedia pomyłek z przewrotną akcją zbliża nas do bohaterów. Z przyjemnością śledziłam losy pechowej Reginaldy i jej nowych przyjaciół, którzy wydawali się pełni skrajności. Rozkładanie na czynniki pierwsze ich zachowań to jedno, pomysłowość fabuły – drugie. Działo się bowiem bardzo dużo, trójka bohaterów otwarta była na nieszablonowe pomysły a w tle przewijały się motywy skarbu do odkrycia, pułapki na mordercę budowane jedynie na potrzeby chwili, czy romantyczne chwile, które były jedynie wzmianką a jednak idealnie dopełniły dzieła. Iwona Banach zadbała o pomysłowość wydarzeń, wprowadziła ciekawe fabularne twisty, zaskakiwała oraz podsycała atmosferę subtelną tajemnicą w tle. Ciepła i serdeczna fabuła objęła mnie swoimi ramionami i nie chciała wypuścić do ostatniej strony. Niekoniecznie skomplikowana, łatwa do przewidzenia a jednak pełna uroku i serdeczności, które wyróżniały ją z tłumu, z kontrolowanym chaosem pięknie wpływającym na naszą wyobraźnię.

"Szczęśliwy pech" to książka idealna na leniwego południe. Angażuje, zaprzyjaźnia z bohaterami a przy tym lekka jak piórko i wywołująca szczery uśmiech. Pomysłowa akcja stoi na równi z kreacją bohaterów a w tle przewijają się wartości związane z poczuciem akceptacji, zrozumienia oraz przynależności. Historia trzyma poziom wszystkich książek autorki i gwarantuje niezapomnianą przygodę poprawiającą humor.

czwartek, 2 maja 2024

"Willa przy Perłowej" Paulina Molicka

"Willa przy Perłowej" Paulina Molicka, Wyd. Dragon, Str. 320

 

Na rozstaju dróg, z czerwoną walizką stoi ona – Michalina Sarnecka.

Są tutaj miłośnicy powieści obyczajowych, w których romans rozwija się intensywnie, ale i powoli? Dobrze się składa, ponieważ Paulina Molicka po raz drugi zaprasza nas do świata serdecznych emocji, w których króluje nadzieja na lepsze jutro.

To moje drugie spotkanie z twórczością autorki i po raz kolejny muszę napisać, że bardzo udane. Paulina Molicka w "Willa przy Perłowej" odwołuje się do tego co działo się w jej pierwszej książce, ale są to sytuacje wzmiankowe i zupełnie niepowiązane z aktualną fabułą. Nie musicie zachowywać chronologii czytania. Natomiast osobiście polecam twórczość autorki, ponieważ bardzo szybko zaskarbiłam sobie moją sympatię za sprawą lekkości stylu i umiejętności przełożenia na realne wydarzenia odpowiednich emocji. Obie jej książki pozytywnie mnie zaskoczyły wydźwiękiem a także podejmowanymi wartościami, nie wspominając o dobrze wykreowanej sylwetce postaci z którymi bez problemu mogłam się utożsamić.

Michalina Sarnecka miała przy sobie tylko jedną walizkę, gdy pojawiła się w drzwiach niewidzianego od dawna stryja. Jednak mała miejscowość w pełni zyskała jej sympatię i Michalina poczuła się tam jak w domu. Zaprzyjaźniła się z Olą z Księgarenki przy Miłosnej i poznała serdecznych mieszkańców, którzy przyjęli ją jak jedną ze swoich. Tak trafiła do Willi przy Perłowej, by jako specjalistka od marketingu pomóc starszej pani zareklamować pensjonat. Nie spodziewała się, że spotka na swojej drodze Adama, wnuka właścicielki, który zawróci jej w głowie. Jednak miała swoje demony od których uciekała i tym sposobem sekrety towarzyszące dziewczynie na każdym kroku nie do końca pozwoliły zaangażować się w nowe uczucie.

Prosta fabuła prowadzi nas przez skomplikowane dla bohaterów wydarzenia. Powoli odkrywamy demony z jakimi muszą się mierzyć a także doświadczamy uroków życia, zarówno tych pozytywnych i mniej przyjemnych, gdy plany i marzenia pojawiające się na pierwszym planie postaci konfrontują się z prawdziwym życiem. Tym sposobem fabuła zmienia się w opowieść o tym co znamy doskonale z własnego doświadczenia i z większą przyjemnością śledzimy losy głównej bohaterki, która doświadcza wzlotów i upadków związanych z jej przeszłością. Autorka w ciekawy sposób ujęła zmiany zachodzące w Michalinie a także pokazała, że prawdziwe uczucie pojawia się w najmniej spodziewanym momencie i wymaga od nas sporego zaangażowania, nawet jeśli na początku pojawia się niechęć oraz niezrozumienie. To wszystko otoczone jest pozytywnymi emocjami oraz wydźwiękiem niosącym nadzieje, dzięki czemu historia nastraja pozytywnie i sprawia, że czyta się ją lepiej niż dobrze.

"Willa przy Perłowej" to opowieść o drugich szansach, lepszym jutrze a także zrozumieniu, potrzebie akceptacji i bliskości drugiej osoby. Lektura utrzymana w typowym stylu obyczajowym, pozwalająca zrozumieć decyzje bohaterów oraz towarzyszyć im na każdym kroku. Autorka po raz kolejny zaskakuje pomysłem oraz dopracowaniem i nawet jeśli jej historia nie wprowadza na scenę licznych zaskoczeń to wciąż może pochwalić się ciekawą fabułą, w której los dyktuje własne warunki. Polecam przeczytać obie książki Pauliny Molickiej, by mieć większy pogląd na to jak przyjemne jest życie w małym miasteczku.

poniedziałek, 18 marca 2024

"Upiór w moherze" Iwona Banach

"Upiór w moherze" Iwona Banach, Wyd. Dragon, Str. 320

 

Kto okaże się strasznym zabójcą? Jak w śledztwie pomoże bohater literacki? I czy doczeka się upragnionej sceny?

Gdybym miała wybrać pozytywną lekturę na leniwe popołudnie, która dostarczy mi smacznego poczucia humoru oraz sympatycznej przygody, bez wahania wskazałabym prozę Iwony Banach. Jej książki pełne są wrażeń i ponadczasowych motywów a dodatkowo pozwalają złapać głęboki oddech po ciężkim dniu.

Proza autorki nigdy mnie nie zawiodła. Utrzymana w tematyce komedii kryminalnej za każdym razem dostarcza mi wrażeń idealnych na poprawę humoru. Iwona Banach posługuje się lekkim piórem i potrafi kreować wiarygodne sylwetki postaci z którymi bez problemu potrafimy się utożsamić. Stawia na prostą fabułę, w której nieustannie coś się dzieje a pozytywne emocje otulają nas niczym ciepły kocyk. W tym przypadku było dokładnie tak samo – pomysłowa historia prowadziła mnie od pierwszej do ostatniej strony i pozwoliła spotkać na swojej drodze przesympatyczne postacie zamieszane niespecjalnie w przewrotną kryminalną akcję.

Pewnej nocy, w bibliotece, dochodzi do nietypowego zdarzenia. Okazuje się wówczas, że bibliotekarze nie mają łatwego życia gdy przyjdzie im stawić czoła przeniesionym do rzeczywistości literackim postaciom. Bohater prosi o pomoc, ponieważ jak się okaże, autor jego przygód ma niebawem zostać zamordowany. Równolegle grupa pewnych autorów szukać będzie nieszablonowego sposobu na promocję swojej prozy. Jak w tym wszystkim pomoże im grasujący w mieście Upiór w Moherze?

Z jednej strony doskonale się bawimy, ponieważ właśnie to ma na celu cała fabuła – skupienie na sobie uwagi czytelnika, rozproszenie jego myśli po codziennych obowiązkach i pozwolenie wraz z bohaterami rozwiązać wszelkie przeciwności jakie stają na ich drodze. Robimy to z czystą przyjemnością, ponieważ bawimy się przy tym lepiej niż dobrze a jeśli w międzyczasie wyłapiemy współczesne motywy jakie towarzyszą bohaterom na każdym kroku – tym lepiej dla nas. Autorka w zabawny sposób przedstawia trudy dnia codziennego, pokazuje, że każdy z nas mierzy się z własnymi demonami i nawet jeśli w tej lekturze są one przerysowane to wydaje się, że takie powinny być również w naszym życiu, bo przecież chodzi o to, by cieszyć się chwilą obecną a nie zamartwiać tym na co nie mamy wpływu. Autorka zatem snuje komedię kryminalną w której wszystko może się wydarzyć a my z zapartym tchem przerzucamy kolejne strony, próbując przed ostatecznym finałem, zrozumieć o co w tym wszystkim chodzi.

"Upiór w moherze" bawi i intryguje. Daje do myślenia, pozwala czytać między wierszami, ale przede wszystkim gwarantuje dobrą, ponadczasową zabawę. Przemyślana i dynamiczna akcja staje na równi z wykreowanymi sympatycznymi postaciami a także z dobrą, pozytywną energią, która nieustannie nam towarzyszy. Jeśli szukacie idealnej lektury po ciężkim dniu, która rozładuje napięcie, szczerze rozbawi i zagwarantuje kilka godzin niekłamanej przygody – oto idealna propozycja dla Was.

wtorek, 24 października 2023

"Białe święta, zimny trup" Iwona Banach

"Białe święta, zimny trup" Iwona Banach, Wyd. Dragon, Str. 320


Jedno jest pewne: te święta, nie będą takie jak zawsze. Będą katastrofalnie prawdziwe!


Powieści tematycznie związane z okresem świąt Bożego Narodzenia są dla mnie najlepszym wyznacznikiem klimatu. Nie czekam na grudzień tylko przy pierwszej możliwej okazji sięgam po to co pojawia się wśród nowości i tak wypadło, że "Białe święta, zimny trup" zmusiły mnie do chwilowego odrzucenia wszystkiego co aktualnie czytałam.

Tak się złożyło, że twórczość Iwony Banach znam nie od dziś i jestem wielką fanką całej jej serii Z trupem. Komedia kryminalna zawsze dobrze wpływa na moje poczucie humoru a sama autorka czuje się w temacie jak ryba w wodzie. Nie może więc być lepiej! Dynamiczna akcja, ciekawa, treść, przesympatyczni bohaterowie a także lawina pomyłek związana z próbą rozwiązania zagadki prowadzą nas przez historię z uśmiechem na ustach ani przez moment nie pozwalając się nudzić. 

Emilia Gałązka wpadła w szał świątecznych zawirowań. Trudno jej się dziwić. Z ostrzy pił i gwoździ próbuje zmontować wyjątkową choinkę jak to na pewną siebie prepperkę przystało. Magda boi się jednak współczesnej wizji świąt i przenosi rodzinną imprezę jak najdalej od morderczego drzewka. A jednak tragedia i tak się dzieje. Gdzieś po drodze bohaterowie natykają się na zwłoki a plotki głoszą, że w okolicy grasuje wilkołak. Nadciąga prawdziwa katastrofa. Jesteście na nią gotowi? 

Dużo dobrej zabawy, momentów zawahania a także pozornego lęku przed tym co wcale straszne być nie musi. Rodzinne zawirowania, dziwne pomysły, charyzmatyczne postacie i fabuła tak wciągająca, że nie sposób odłożyć jej na później, czyli kolejna przygoda pisana rękami Iwony Banach zapewnia nam moc niezapomnianych atrakcji. Bawiłam się wybornie i nie wiem którego z bohaterów polubiłam bardziej, ponieważ każdy odegrał w tej opowieści ważną rolę, nawet psy po uszy w sobie zakochane! Mogę Was więc zapewnić, że już od pierwszych stron historia nabiera tempa i właściwie znalezione zwłoki okażą się najmniejszym problemem. 

Za każdym razem mówię, że to najlepsza powieść autorki, ale tym razem Iwona Banach naprawdę przeszła samą siebie. "Białe święta, zimny trup" w zaskakujący sposób przywołują nietypowy klimat świąt Bożego Narodzenia, udowadniają jednocześnie, że w rodzinie siła, nawet jeśli jest ona mocno odbiegająca od normalności. Mnóstwo emocji, dobrej zabawy i przygody z tajemnicą w tle, czyli idealna propozycja na leniwe popołudnie! 

wtorek, 26 września 2023

"Domki z kart" Anna Ziobro

"Domki z kart" Anna Ziobro, Wyd. Dragon, Str. 320


Czy relacja narzeczonych przetrwa tę próbę?


Bohaterowie serii Anny Ziobro nie mieli chwili na złapanie oddechu. W trzeciej odsłonie swoich przygód ponownie przyszło im się zmierzyć z prozą życia oraz powszechnymi problemami, które nie pozwalają o sobie zapomnieć. Czy zatem tym razem pokonają wszelkie trudności, by w końcu móc być szczęśliwym?

Utrzymana w klimacie powieści obyczajowej historia ludzi, których wydaje się, że znamy już od podszewki, ponownie otwiera przed nami ramiona i zaprasza do poznania nowych emocji. Zachęcam do zachowania chronologii czytania, ponieważ to saga, która nawiązuje do wcześniejszych wydarzeń i tylko w ten sposób będziecie mogli w pełni cieszyć się prezentowaną przygodą. To jednak tak klimatyczna, nastrojowa i otwarta na czytelnika seria, że nim się obejrzycie a zamknięcie ostatnią stronę z poczuciem, by autorka pokusiła się o jeszcze jeden tom.

Lena i Marcin, mimo kilku nieprzyjemnych momentów, wciąż planują wspólne życia. Na horyzoncie widać nadchodzący ślub mimo, że choroba chłopaka nie chce się zatrzymać. Jak na złość Lena nie odzyskuje pamięci i wydaje się, że zapomniała to co najważniejsze w ich związku. Jest też młoda matka Ada, która wspiera przyjaciółkę i Leszek mający na głowie trudy utrzymania rodziny. W międzyczasie do fabuły zawitają także inni bohaterowie, by wprowadzić kontrolowany chaos i zaprezentować cały przekrój intrygujących charakterów.

Prawdziwe życie towarzyszy nam na każdym kroku a refleksje przychodzą same, gdy dostrzegamy w tym wszystkim cząstkę naszej historii. Trudne doświadczenia, wybory oraz bolesne chwile przeplatają się z subtelnym uśmiechem na ustach oraz poczuciem, że bohaterowie zmierzają jednak ku dobremu. Autorka w cudownych słowach opisuje międzyludzkie relacje, pisze o sile przyjaźni, miłości a także komforcie posiadania drugiego człowieka obok siebie. Rozumiemy to wszystko, ponieważ wydaje się, że emocje zamknięte w tej książce są odbiciem tego co gra w naszym sercu a w tym wszystkim znalazły się również odniesienia do współczesnych zagrożeń w sieci co już w ogóle uznaję za bardzo pomysłową i dopracowaną miesankę.

Po raz kolejny nie pozostaje mi nic innego jak pochwalić Annę Ziobro za zaangażowanie. Trzeci tom jej serii utrzymany jest na równie wysokim poziomie a całość pięknie się ze sobą komponuje. "Domki z kart" to odzwierciedlenie prozy życia i po prostu opowieść, wielowymiarowa, skłaniająca do myślenia, dojrzała i otwarta na czytelnika, który zapomina o wszystkim co dzieje się dookoła, gdy ponownie wkracza do życia ulubionych bohaterów.

wtorek, 29 sierpnia 2023

"Klątwa utopców" Iwona Banach

"Klątwa utopców" Iwona Banach, Wyd. Dragon, Str. 320


Jakie tajemnice kryją ruiny szpitala psychiatrycznego?


W poszukiwaniu lektury, która umili mi popołudnie i dostarczy dobrej zabawy trafiłam na propozycję od Iwony Banach, która już wcześniej milo mnie zaskoczyła przy "Lokator do wynajęcia". W pewien letni upalny dzień kontynuowałam więc przygodę z twórczością autorki i po raz kolejny mogę potwierdzić, że to idealny czasoumilacz!

Wystarczy mała wzmianka o motywie związanym ze szpitalem psychiatrycznym i jestem kupiona! Uwielbiam wszelką tematykę związaną z takim miejscem, niezależnie od tego czy całość utrzymana jest w poważnym tomie, czy - jak w tym przypadku - raczej bawi się smacznym żartem. To ciągnie za sobą wiele sekretów i potencjał do wykorzystania jest ogromny z czego śmiało skorzystała autorka, serwując nam pomysłową i jednocześnie lekką jak piórko lekturę podczas czytania której uśmiech nie schodził mi z twarzy.

Dagmara nie może doczekać się najważniejszego dnia w swoim życiu i dopina ostatnie plany związane ze swoim ślubem. Nie spodziewa się jednak, że już niedługo przyjdzie jej jechać z pomocą do dziadka, który wciąż czuje się jak generał i uwielbia wszystkimi dyrygować. Na szczęście w podróż wyrusza z nią Kinga, przyjaciółka, która obiecuje ją wspierać w każdym momencie. Nawet wówczas, gdy okazuje się, że staruszek zniknął i najprawdopodobniej doszło do porwania! A to dopiero początek niecodziennych sytuacji, które przyprawią dziewczyny o prawdziwy zawrót głowy.

Tak rozpoczyna się przygoda od której nie mogłam się oderwać. Historia jest napisana płynnie, dynamicznie i z naciskiem na dobrą zabawę, więc uśmiechałam się od ucha do ucha przewracając kolejne strony i angażując się wraz z bohaterkami w detektywistyczne poszukiwania zaginionego. Po drodze przyjdzie nam rozwikłać zagadkę zwłok znalezionych w spiżarni a także bliżej przyjrzeć się narzeczonemu Dagmary, który nagle staje w kręgu podejrzeć. Nie można więc nudzić się z tą opowieścią i nawet jeśli nie jest szczególnie zagmatwana to na pewno może pochwalić się niezłym zakręceniem oraz osobistym urokiem.

Iwona Banach napisała przesympatyczną komedię kryminalną, w której wszystko może się wydarzyć. "Klątwa utopców" pozwala się zrelaksować, przegania potencjalny smutek i pozostaje w pamięci jako książka do której zdecydowanie warto wrócić, gdy będziemy potrzebować poprawy humoru. Przesympatyczne bohaterki, pomysłowo poprowadzone wydarzenia a także intensywność wrażeń zapewniają nam kilka godzin czystej przyjemności czytania.

wtorek, 15 sierpnia 2023

"Sprawy rodzinne" Iwona Mejza

"Sprawy rodzinne" Iwona Mejza, Wyd. Dragon, Str. 320


Czy Monice uda się uratować małżeństwo?


Lubię prozę Iwony Mejzy, ponieważ autorka w bardzo realny i wiarygodny sposób pisze o codziennych problemach. Pozwala nam zjednoczyć się z bohaterami, wejść w ich skórę a także po prostu w pełni zaczerpnąć przyjemność z lektury. Nic więc dziwnego, że jej najnowsza książka również wywarła na mnie pozytywne wrażenie i śmiało mogę napisać, że odnajdzie się w niej każda miłośniczka obyczajówek.

Spokojna, ale nie zdystansowana opowieść, prowadzi nas przez losy postaci takich samych jak my. Doskonale więc rozumiemy co trapi bohaterów, kibicujemy im w drodze ku lepszej przyszłości i jednocześnie doceniamy lekkie, obrazowe pióro autorki, które w odpowiednim momencie potrafi wprowadzić głębsze emocje. Motywy charakterystyczne dla gatunku a także skupienie się na indywidualnej kreacji postaci przywołują same pozytywne uczucia wobec otrzymanej treści.

Monika Olszewska zaprasza nas w swoje skromne progi i otwiera przed nami opowieść pełną zaskoczeń. Szczęśliwa żona, kobieta realizująca się zawodowo, nagle zaczyna dostrzegać, że nie wszystko wokół niej jest takie kolorowe. Mąż okazuje się podatny na zdrady a gdy znika jego nowa miłość to właśnie Monika decyduje się pomóc w jej odnalezieniu. Z ratunkiem przychodzi także teściowa Ewa i robi się całkowicie pokręcony misz-masz, który zdecydowanie warto poznać!

Autorka wpadła na ciekawy pomysł i wykorzystała go fabularnie tak bardzo jak to było możliwe. Z dystansem, ironią a także smacznym poczuciem humoru prowadziła mnie przez perypetie rozpadającej się rodziny. Z jednej strony bawiłam się więc lepiej niż dobrze podczas czytania, z drugiej mogłam poważnie przeanalizować całą sytuację, która przecież do najłatwiejszych nie należała. Zaginiona kochanka męża budziła różne emocje, Monika natomiast zdobyła moje wielkie uznanie, bo w tak trudnej sytuacji potrafiła zachować się po prostu jak człowiek.

"Sprawy rodzinne" przywołuje uśmiech na twarzy mimo trudnej sytuacji w jakiej znaleźli się bohaterowie. Iwona Mejza w bardzo trafny sposób pokazuje sojusz, który przychodzi z najmniej spodziewanej strony, udowadnia, że miłość nie zawsze musi kończyć się szczęśliwym zakończeniem a drugie szanse to ludzka rzecz, która należy się każdemu kto żałuje swojego postępowania. To czy Monika przebaczy mężowi i czy odnajdzie jego kochankę musicie odkryć sami, ale gwarantuję, że nie będziecie rozczarowani wyborem lektury. 

wtorek, 18 lipca 2023

"Zapisane w sercu" Agata Sawicka

"Zapisane w sercu" Agata Sawicka, Wyd. Dragon, Str. 320


Opowieść o miłości i przyjaźni w świecie ogarniętym wojenną zawieruchą.


Znacie twórczość Agaty Sawickiej? Nie? Czas to nadrobić! Zdecydowanie teraz, latem, kiedy upalne dni sprzyjają wędrówką w wyobraźni. W duecie z zimną lemoniadą, najlepiej w hamaku na ogrodzie, warto wziąć do ręki "Zapisane w sercu" i dać się porwać prezentowanej opowieści.

Okładka jest urocza, ale zupełnie nie oddaje czekającej na nas wewnątrz treści. Wydaje się, że przed nami lekka i niezobowiązująca obyczajówka jakich wiele a tymczasem pojawiają się trudne tematy, wspomnienia przeszłości a także wojenne realia, które uczyły bohaterów czerpać radość z życia, brać co jest i nie wybiegać daleko w przyszłość, gdy jest ona tak niepewna. Czasami niektóre momenty były trudne emocjonalnie, ale to jedynie dodało wartości lekturze, która miała do powiedzenia coś więcej niż inne historie z tego gatunku.

Ela uwielbiała swojego dziadka, więc z zainteresowaniem słuchała jego historii o Wołyniu. Ciężko przeżyła jego stratę, dlatego zdecydowała się wyruszyć do Łucka, śladami jego przeszłości. Nie spodziewała się, że przeżyje podczas tej podróży tak wiele emocji, szczególnie wertując stary dziennik. I w ten sposób poznamy nie tylko losy Eli, ale i Heleny, Wiry i Chajki, które żyły w trudnych czasach, i które mierzyły się z prawdziwymi wyzwaniami.

To przejmująca akcja, miejscami nostalgiczna, kiedy indziej niosąca nadzieję. Pojawia się w tym wszystkim wątek romantyczny, ale bardziej jako uzupełnienie fabularnej luki aniżeli cokolwiek silniejszego. Dla czytelnika najważniejsza jest przyjaźń trzech kobiet, Polki, Ukrainki i Żydówki, które rzucone na głęboką wodę musiały walczyć o wynurzenie. Uwielbiam połączenie przeszłości z teraźniejszością, lubię patrzeć jak wpływa to na wybory nowego pokolenia i zawsze cieszy mnie lekcja, którą mogę z podobnej opowieści wyciągnąć.

"Zapisane w sercu" pozwala popuścić wodzę wyobraźni. To spokojna, nastrojowa, wręcz kameralna lektura, w której liczy się sam nacisk na historię. Polubiłam bohaterki i z przyjemnością przewracałam kolejne strony, aby jak najszybciej dowiedzieć się co wydarzyło się dalej. Agata Sawicka prowadzi nas przez trudy przeszłości i ostrzega przed zapętleniem się historii. Książka daje do myślenia i daje naprawdę sporo radości z czytania.

środa, 5 lipca 2023

"Księgarenka na Miłosnej" Paulina Molicka

"Księgarenka na Miłosnej" Paulina Molicka, Wyd. Dragon, Str. 320


Ciepła opowieść o tym, że czasem szczęście czeka tuż za rogiem. Wystarczy tylko odważyć się po nie sięgnąć.


Szukacie lekkiej książki na popołudniowy relaks? A może lektury, która umili Wam czas w wakacyjnej podróży? Dobrze się składa! Paulina Molicka składa na nasze dłonie uroczy debiut rozgrzewający serca.

Od początku można wyczuć zaangażowanie autorki, które przekłada się na dopracowaną treść oraz wiarygodną kreację bohaterów. To ważne, szczególnie w powieściach obyczajowych, żeby postacie były jak najbardziej wymiarowe, gdy niosą na swoich plecach całą odpowiedzialność za fabułę. W tym przypadku jednak nie ma się o co martwić, ponieważ bardzo łatwo można utożsamić się z każdym pojawiającym nawet na drugim planie a królująca w fabule proza życia dodaje historii atrakcyjności.

Ola ma trzydzieści lat i uwielbia księgarnię na Miłosnej. Boi się więc, że straci wymarzoną pracę, gdy ogłoszona zostaje sprzedaż miejsca. Na szczęście nowa właścicielka, pani Aniela, jest zakochana w Oli i proponuje jej wspólny wyjazd nad morze. Tak rozpoczyna się wstęp do wielkiej przygody młodej bohaterki, gdy serce zostanie wystawione na próbę a Filip, wnuk Anieli, będzie miał w tym swój udział. Jednak szybko pojawi się na horyzoncie ktoś nowy, ktoś kto wprowadzi przyjemny uczuciowy chaos i mocno zawróci w głowie dziewczynie, która nie będzie potrafiła podjąć rozsądnej decyzji.

Kiedyś była zdana wyłącznie na siebie, dziś nie wie między którym kandydatem wybrać i czuje prawdziwy zawrót głowy. A my wraz z Olą! Filip ma swój urok, Janek jest uroczy a ich zaloty budzą szczery uśmiech. Nie czytamy jednak wyłącznie o sercowych problemach głównej bohaterki a raczej o przewrotności życia, gdy z ciszy i spokoju Ola wpada w prawdziwy chaos, poznaje nowe osoby, zacieśnia przyjacielskie więzi i dostrzega urok w zwykłych chwilach. To inspirujące i zdecydowanie dające do myślenia, by czasami się odważyć, przestać myśleć i po prostu zrobić krok w nieznane. 

Kogo wybierze bohaterka? A może nie o związek będzie tutaj chodzić tak naprawdę? W "Księgarenka na Miłosnej" pojawi się wiele zaskoczeń, pozytywnych chwil i sympatycznych emocji, które porwą nas w wir wartej poznania fabuły. Trudno dostrzec tutaj smak debiutu, gdy wszystko jest tak dopracowane i w pełni przemyślane a miłość konkuruje o uwagę ze szczerą przyjaźnią. Idealna lektura na wakacje, do poczytania na świeżym powietrzu, która przyprawia i rumieńce na twarz i zdecydowanie poprawia nastrój.

wtorek, 30 maja 2023

"Zagubiona pszczoła" Patrycja Żurek

"Zagubiona pszczoła" Patrycja Żurek, Wyd. Dragon, Str. 320


Przed kim Maciejka nieustannie ucieka?


"Serce lasu" oraz "Naszyjnik z jarzębiny" skutecznie przekonały mnie, że twórczość Patrycji Żurek to kawał treściwych opowieści. Każda jej książka dostarczyła mi mnóstwa atrakcji oraz niezapomnianych wrażeń, więc po "Zagubioną pszczołę" sięgałam z czystą przyjemnością. Liczyłam na wszystko co najlepsze a jednak i tak okazało się, że poczułam się bardzo miło zaskoczona. 

Obyczajowa fabuła utrzymana w klimacie tajemnicy oraz subtelnego romansu powoli prowadzi nas przez przekrój wydarzeń związany z życiem głównej bohaterki. Wszystko zostało rozplanowane, wątki ładnie się przenikały a akcja miała solidne, wiarygodne podłoże. Do tego warto dorzucić przyjemny, plastyczny styl autorki i talent do żonglowania potrzebnymi emocjami, by otrzymać książkę, która czaruje nas każdą stroną i sprawia, że trudno się od niej oderwać.

Maciejka odnalazła swoje miejsce w Mioduli, podejmując się pracy w miejscowym pensjonacie. Nie chce mówić o przeszłości i odcina się od tego co było. Woli skupić się na dniu dzisiejszym. Podobnie jest z Jacentym, który przeprowadził się z żoną do Mioduli w poszukiwaniu ciszy i spokoju. Niestety dochodzi do tragedii i jego żona Katarzyna zapada w śpiączkę. Maciejka i Jacenty szukając w sobie ukojenia zbliżają się do siebie co raz bardziej, ale nie wiedzą, że największym zagrożeniem dla ich przyszłości okażą się głęboko skrywane sekrety.

Nagromadzenie prywatnych tragedii oraz różnych nieprzyjemnych wydarzeń nie sprawiły jednocześnie, że powieść stała się smutna czy przytłaczająca. Chodzi w tym wszystkim o realność, o prawdę płynącą z naszych doświadczeń, bo życie nie zawsze jest proste czy kolorowe. Autorka postawiła swoich bohaterów w trudnej sytuacji, zmusiła ich do podjęcia ciężkich, moralnych decyzji a my jako czytelnicy odczuwamy to na swojej skórze z podwójną mocą, bo przecież chodzi właśnie o to, by z ich doznań wyciągnąć konkretne wnioski. Ani przez moment nie byłam więc obojętna na losy Maciejki i Jacentego, trzymałam kciuki za szczęście dla nich obojga, nawet jeśli nie mieliby znaleźć wspólnej przyszłości.

"Zagubiona pszczoła" budzi wiele emocji, angażuje czytelnika na wszystkie sposoby i jednocześnie udowadnia, że powieść obyczajowa ma największą siłę przebicia. Autorka pisze o trudach dnia codziennego, o naszej potrzebie bycia chcianym oraz kochanym a także o ludziach takich samych jak my, z którymi się utożsamiamy i za których do samego końca trzymamy kciuki. To idealna propozycja na leniwy wieczór, pozwalająca odciąć się od wszystkiego i zatopić w przejmującej opowieści.

sobota, 22 kwietnia 2023

"Czarci krąg" Iwona Banach

"Czarci krąg" Iwona Banach, Wyd. Dragon, Str. 320


Czy specjalnie zatrudnionemu detektywowi matrymonialnemu uda się znaleźć sprawcę wybuchu?


Lubię książki Iwony Banach, ponieważ to lekkie i przyjemne kryminały utrzymane w konwencji komedii. Szczerze więc bawią, dostarczają potrzebnej rozgrywki i umilają leniwe wieczory. "Czarci krąg" idealnie oddaje twórczość autorki, będąc lekturą, która praktycznie czyta się sama, z uśmiechem na twarzy.

Niby powiało niebezpieczeństwem, niby źle się zadziało w życiu bohaterów a jednak trudno nie śmiać się z perypetii postaci, gdy tak nieudolnie radzą sobie z odkrywaniem prawdy. Sięgamy więc po komedię pomyłek z zabarwieniem kryminalnym, w której wydarzyć się może wszystko a każde potencjalne rozwiązanie jest możliwe. Całość pisana lekkim językiem dobrze dopełnia dzieła a pojawiające się sylwetki różnych charakterów nie pozostawiają miejsca dla nudy.

Zagubin to miasteczko, które właśnie otrzymało złą sławę. Odkryto w nim bowiem pochówek wampiryczny a mieszkańcy podzielili się na dwa obozy, jedni przerażeni tym co się dzieje, drudzy zachwyceni wizją potencjalnego zysku. Na domiar złego ktoś w pensjonacie Krwiożerczy Piotruś wysadził w powietrze fioletową krowę a później odkryto zwłoki turystki nadjedzonej jakby przez wampira. Policja podejmuje działania ku racjonalnemu rozwiązaniu wydarzeń, ale czy rozum będzie tutaj właściwym wyznacznikiem?

Totalny fabularny misz-masz, ale w bardzo pomysłowym stylu. Nie jest to na pewno lektura dla poważnych czytelników, nie jest też przeznaczona dla tych, którzy nie są otwarci na wszelkie nowości, ponieważ w tej książce znajdzie się wszystko, od zabawy, po fioletowe krowy, nietoperze czy wampiry. Autorka dała się ponieść wyobraźni i stworzyła bardzo oryginalną opowieść, w której wszystko wydaje się mieć podwójne znaczenie a ja z ogromną przyjemnością łączyłam wszelkie fakty bawiąc się podczas czytania lepiej niż dobrze.

Przyznaję, że mnie "Czarci krąg" w pełni do siebie przekonał i jestem tą książką wręcz zachwycona. To idealna propozycja na poprawę humoru i odgonienie wszelkich trosk, ponieważ rewelacyjnie relaksuje, bawi i przywołuje na usta szczery uśmiech. Iwona Banach pokazała jak sprytnie można żonglować emocjami oraz pomysłami tworząc coś banalnego w jakże oryginalny sposób i wyszło jej to naprawdę wyśmienicie!

sobota, 25 marca 2023

"Miejsce na ziemi" Iwona Mejza

"Miejsce na ziemi" Iwona Mejza, Wyd. Dragon, Str. 320


W życiu Marty i Poli wreszcie zagościł spokój.


Są takie powieści po które sięga się ze szczerym uśmiechem na twarzy i bez wątpienia można do nich zaliczyć twórczość Iwony Mejzy. Śledzę przygody bohaterów z Anielina od samego początku i muszę przyznać, że długo musiałam szukać tak serdecznej, szczerej i życiowej opowieści.

Książki to cykl zdarzeń opisany w odpowiedniej chronologii, więc polecam czytać całość zgodnie z czasem wydawania poszczególnych tomów. Zapewniam jednak, że każdy miłośnik obyczajowych powieści odnajdzie się w tym cudownym miejscu i zadomowi, a już na pewno nikt nie będzie chciał opuszczać miasteczka Anielin, bo wydaje się, że tutaj wszystkie troski przestają mieć znaczenie. Autorka w cudowny, barwny i bardzo emocjonalny sposób uchwyciła przygody swoich bohaterów nawet w trzecim tomie nie zwalniając tempa choćby na minutę.

Ponownie wracamy do Marty i rezolutnej, ciekawej świata Poli. Dziś wiemy, że chociaż życie ich nie rozpieszczało to w końcu znalazły swoje szczęśliwe miejsce. Marcin również zadomowił się w Anielinie, podjął pracę w księgarni braci Pruskich i oświadczył się Marcie. Nawet jeśli wciąż ciągną się za nimi demony przeszłości i nie odkryta historia to wydają się zadowoleni z tego co wypracowali. Jednak żaden spokój nie trwa wiecznie, szczególnie, gdy do głosu zostanie dopuszczona energiczna starsza pani Eliza Prodi.

Fabuła dotyka problemów z którymi mierzymy się na co dzień, więc utożsamienie się z postaciami przychodzi bardzo łatwo. W dodatku autorka nie szczędzi nam emocji, nie omija uczuć goszczących w postaciach, więc doskonale rozumiemy z czym się mierzą. W tle przewijają się rodzinne sekrety, na pierwszym planie pojawia się rozgardiasz związany z przyjęciem pani Elizy, więc nikt nie będzie się ani nudził, ani nikt nie zarzuci, że opowieść jest monotonna, ponieważ uśmiech radości czasami równoważy łzy wazruszenia.

Cudownie było powrócić do Anielina i wszystkich bohaterów. Dobrze było również patrzeć jak układają sobie życie i dążą do równowagi. "Miejsce na ziemi" to zatem nastrojowa, klimatyczna i bardzo otwarta na czytelnika historia, której strony przerzucają się same. Iwona Mejza utrzymała równie wysoki poziom co w poprzednich częściach i pokazała, że powieść obyczajowa może być nie tylko zaskakująca, ale i bardzo wciągająca. Całą serię Miasteczko Anielin bardzo Wam polecam!

piątek, 24 lutego 2023

"Słoik z marzeniami" Anna Ziobro

"Słoik z marzeniami" Anna Ziobro, Wyd. Dragon, Str. 320


Ale czy jest w nim jeszcze miejsce na spełnione marzenia?


Nie trzeba daleko szukać romantycznej, życiowej powieści, która wzbudzi w nas lawinę emocji, ponieważ nowa powieść Anny Ziobro idealnie się do tego nadaje. Wiedząc na co stać autorkę zabrałam się do lektury pełna nadziei, ale nie spodziewałam się, że "Słoik z marzeniami" wywrze na mnie aż tak pozytywne wrażenie.

Autorka doskonale wie jak połączyć prozę życia z sercowymi rozterkami. Snuje swoją opowieść w pełni wiarygodnym stylu, niczego nie przerysowując. Lekkim i niezwykle plastycznym stylem porywa nas w sam środek wydarzeń, których bohaterami moglibyśmy być sami a to wiąże się nie tylko z przywiązaniem do pojawiających się postaci, ale i potrzebą zrozumienia ich działań. W stylu powieści obyczajowej z mocnym zabarwieniem romantycznym czytamy o marzeniach, które mają szansę się spełnić oraz o nadziejach kolidujących z prozą dnia codziennego.

Nadia i Michał poznali się w dzieciństwie i wtedy byli nierozłączni. Razem stworzyli słoik po brzegi wypełniony ich prywatnymi sekretami oraz marzeniami, ale nawet ten symbol nie uchronił ich od tragicznego zakończenia. Mimo rodzącej się pomiędzy nimi miłości Michał w tragiczny sposób stracił życie pozostawiając dziewczynę zdaną samą na siebie. Nadia nawet po latach nie jest w stanie znaleźć nikogo, w kim mogłaby się na nowo zakochać. Jednak pewnego dnia pojawił się Kuba i wydawało się, że odczarował jej złe myśli. Tylko czy faktycznie można pokonać tak wiele demonów przeszłości?

Możecie się domyślać, że to piekielnie wzruszająca powieść, ale gwarantuję, że żadne domysły nie oddadzą tego co czuje się przerzucając kolejne strony. Najpierw jest niedowierzenie, później smutek a następnie powoli kiełkująca nadzieja a to wszystko zanurzone w lawinie skrajnych emocji. Autorka nie bała się poruszyć wiele ważnych tematów, pisała o stracie, lęku, chorobie, nawet o drugiej szansie, która wcale do najłatwiejszych nie należy i tym sposobem udowodniła, że życie bywa czasami bolesne a kiedy indziej po prostu nieprzewidywalne.

Uwielbiam prozę Anny Ziobro, ale muszę przyznać, że "Słoik z marzeniami" wskakuje na pierwsze miejsce jeśli chodzi o mój najlepszy tytuł. To poruszająca, głęboka i bardzo świadoma historia, w której każdy z nas odnajdzie cząstkę siebie. Pomijając mnóstwo towarzyszących mi uczuć zachwyciło mnie wykonanie, kreacja bohaterów a także sam motyw przewodni, tak oczywisty i wymarzony jednocześnie. To lektura, która porusza serca i pozostaje w pamięci na długi, długi czas.

czwartek, 3 listopada 2022

"Bieszczadzka kolęda" Aleksandra Rak

"Bieszczadzka kolęda" Aleksandra Rak, Wyd. Dragon, Str. 320


Patrycja i Martyna planują wigilię w domu na wzgórzu. Chcą spędzić święta w gronie najbliższych.


Lubicie klimatyczne powieści, których akcja wprowadza czytelników w konkretny nastrój? Osobiście uwielbiam ten jesienno-zimowy przełom, kiedy półki księgarń wypełniają się świątecznymi lekturami, bo to książki, które niosą ze sobą mnóstwo pozytywnej energii, nadziei i miłości. Dlatego nie mogłam się doczekać kontynuacji serii Aleksandry Rak, która nie omieszkała w swojej czwartej części sięgnąć po bożonarodzeniowy klimat.

Wracamy do losów ulubionych bohaterek, więc obowiązkowo odsyłam Was do nadrobienia zaległości. Cała seria jest ze sobą ściśle powiązana, więc nie tracąc tempa czy poczucia rozeznania w historii musicie śledzić wydarzenia od samego początku. Na szczęście to sama przyjemność czytać książki Aleksandry Rak, ponieważ autorka posługuje się malowniczym językiem, stawia na pełną wiarygodność i sięga po ponadczasowe wartości dzięki czemu każdy z nas może się utożsamić z tym co dzieje się dookoła.

W czwartej odsłonie serii Patrycja i Martyna chcą spędzić wigilię w gronie najbliższych, więc robią wszystko, by przygotowania do kolacji przebiegły bez większych komplikacji. Klaudia natomiast robi wszystko, by wybronić się z rodzinnego świętowania a siostry zajęte własnymi problemami nie dostrzegają, że z dziewczyną nie dzieje się najlepiej. W życie trójki bohaterek wkroczy więc chaos i sporo nieoczekiwanych sytuacji, które udowodnią, że walka z przeciwnościami najlepiej wychodzi przy połączeniu sił. Sięgniemy po romantyczne tematy, wkroczymy w prywatne rodzinne życie i wraz z bohaterami będziemy przeżywać chwile radości oraz smutku, czyli w pełni zaangażujemy się w życie kobiet takich samych jak my.

Autorka nie zwalania tempa. Jej nowa powieść dorównuje poprzedniczkom, jest szczera, błyskotliwa i wielowymiarowa. Każdy czytelnik znajdzie w niej punkt zaczepienia z którym będzie mógł się utożsamić a podjęte motywy nadadzą fabule konkretnych kształtów. Nie podążamy bowiem jednym tropem, idziemy kilkoma ścieżkami, czytamy o wyzwaniach w związku, niełatwym rodzicielstwie, trudnych wyborach na drodze zawodowej czy walce z własnym sumieniem, gdy chodzi o zdrowie bliskiej nam osoby. Motywem przewodnim pozostaje jednak rodzina, jej wartość oraz wpływ na wszystkich dookoła co w sercu czytelnika budzi wiele ciepłych emocji.

"Bieszczadzka kolęda" to lektura przy której warto się zatrzymać i porozmyślać nad losami bohaterek. Pięknie napisana, świadoma oraz oparta na prawdziwym życiu budzi wiele pytań na które odpowiedzi znajdziemy w głębi własnego serca. Aleksandra Rak po raz kolejny zaserwowała mi powieść obyczajową mocno wchodzącą w ramy sagi rodzinnej, która opiera się na lawinie emocji i wprowadza do świata inteligentnych bohaterek.

niedziela, 18 września 2022

"Rodzinne strony" Iwona Mejza

"Rodzinne strony" Iwona Mejza, Wyd. Dragon, Str. 320


Marcin wraca do Anielina.


Po lekturze "Przyjaciółki", czyli pierwszego tomu serii Iwony Mejzy od razu wiedziałam, że zdecyduję się po raz kolejny wkroczyć do tego cudownego miejsca. Autorka poza dobrze przedstawionymi losami bohaterów zaoferowała mi bowiem bardzo plastyczne przedstawienia tła wydarzeń a tym samym miasteczko Anielin na moment stało się moim ulubionym miejscem.

Jestem ogromną fanką powieści obyczajowych i nie zadowalam się już byle jako poprowadzoną akcją. Oczekuję, żeby książka miała konkretną treść, świadome tło wydarzeń a losy bohaterów stały na równi z wiarygodnością. Wszystko to Iwona Mejza serwuje nam z pozazdroszczenia godnym zaangażowaniem a jednocześnie jej proza nie jest wydumana czy przesycona niepotrzebnymi wartościami - całość czyta się lekko, płynnie, z naciskiem na obrazowe uchwycenie akcji a my po prostu rozpływamy się w perypetiach mieszkańców Anielina z subtelną zazdrością, że nie my jesteśmy tam obecni.

Warunek jest jeden. Jeśli chcecie przeczytać "Rodzinne strony" najpierw sięgnijcie po "Przyjaciółkę". Co prawda obie książki możecie czytać osobno, ale razem nabierają mocniejszego wydźwięku, więcej dowiecie się o bohaterach a sam Anielin zauroczy Was tak samo jak  mnie, więc na pewno nie będziecie mieli ochoty go opuszczać. W tej części ponownie wkraczamy w życie postaci, które bez problemu możemy spotkać w codziennym życiu a ich troski, trudne wybory oraz nieoczekiwane zmiany planów będą dla nas zrozumiałe, ponieważ sami mierzyliśmy się z podobnymi tematami. Autorka zabiera nas w podróż szczerą i inteligentną oraz - co bardzo ważne - przesiąkniętą różnymi emocjami.

Marcin wraca do Anielina, ponieważ nie chce tracić dni a nawet godzin bez Marty i Poli na których co raz bardziej mu zależy. To dobry znak, prawda? Niestety demony przeszłości wciąż nie dają o sobie zapomnieć i powracają lęki związane z trudnym dzieciństwem. Marta jednak boi się mu ponownie zaufać, w dodatku sama mierzy się z własnymi problemami. Nad Anielinem zawisło wiele negatywnych emocji, dużo trosk i smutków, więc czytelnik pogrążą się w nostalgicznym nastroju, ale Pola potrafi skutecznie odciągnąć uwagę od wszelkiego zła pokazując swoją dziecięcą, szczerą radość i niepohamowany hart ducha.

"Rodzinne strony" wzruszają, hipnotyzują, otulają niczym ulubiony koc. Z przyjemnością powróciłam do twórczości Iwony Mejzy, ponieważ uwielbiam takie niespieszne powieści obyczajowe opierające się na typowej prozie życia. Autorka nie szczędzi nam skrajnych emocji, ale to tylko napędza akcję a losy bohaterów stają się bardziej wiarygodne. Jeśli więc szukacie zaufanej autorki, której twórczość Was nie zawiedzie - oto idealna propozycja.

sobota, 17 września 2022

"Życie last minute" Kamila Mitek

"Życie last minute" Kamila Mitek, Wyd. Dragon, Str. 320


Niebawem okaże się, że życie Izy skomplikuje się jeszcze bardziej.


Wskazując pierwszego winnego, odpowiedzialnego za wszystkie codzienne zawirowania, bez wahania każdy z nas pokaże na życie. To ono lubi mieszać nasze plany, ingerować w marzenia i stawiać na naszej drodze osoby, które w mniejszym lub większym stopniu wpłyną na nasze losy. O tym wszystkim przeczytamy również w powieści Kamili Mitek, która bardzo trafnie pokazała, że życie każdego z nas rządzi się własnymi zasadami.

To nie jest moja pierwsza powieść autorki, więc tym bardziej cieszy mnie jej rozwój, który widoczny jest jak na dłoni. Powieść po cichu wkrada się do serca i umysłu czytelnika, który z łatwością potrafi utożsamić się z bohaterami czy emocjonalnie wkroczyć w rozgrywane wydarzenia a sama historia wydaje się w pełni wiarygodna oraz osadzona w realiach otaczającej nas codzienności. Autorka porusza się pośród znanych nam tematów, sięga po lekki, skupiający się na konkretnych szczegółach styl i to sprawia, że całość nabiera świadomego wydźwięku.

Poznajemy losy Izy, graficzki komputerowej, która sprawdza się w swoim zawodzie jak mało kto. Niestety jej życie zawodowe nie odzwierciedla tego uczuciowego, które ma się znacznie gorzej. Iza bowiem wciąż przeżywa rozstanie z żonatym mężczyzną po wielu latach wspólnego, pozornego szczęścia. Falę negatywnych emocji przerwie jednak matka, która wprowadzi się do kobiety oraz jej brata i skupi na sobie niemal całą uwagę pokazując, że każdy z nas często staje na życiowym zakręcie. Jak bohaterowie wybrną z trudnej sytuacji? Czy pokonają wszystkie przeciwności?

Autorka sięga po prozę życia w typowo obyczajowym wydaniu. Śledzimy przewrotne losy bohaterów, którzy sami niekoniecznie wiedzą jak sobie ze wszystkim radzić, ale to sprawia, że są bardziej ludzcy, bliżsi czytelnikowi, który przecież doskonale rozumie, że rodzina potrafi najmocniej namieszać. Bo właśnie o to chodzi w tej książce: o brata, siostrę, matkę, którzy radzą sobie z indywidualnymi problemami i jednocześnie konfrontują się z nimi przy pomocy swoich bliskich co lepiej pozwala zrozumieć ich aktualną sytuację czy nawet podejmowane wybory. Łatwo nie będzie, ale Kamila Mitek zadbała także o to, by trudne momenty rozładować subtelnym poczuciem humoru.

"Życie last minute" to opowieść o życiu, o jego codziennych wyzwaniach, niepowodzeniach a także chwilach, kiedy wyjątkowo wszystko idzie po naszej myśli. Autorka pokazuje świat bohaterów bez przekłamać, czyli wplata w wydarzenia troski rodzinne, sercowe rozterki a także problemy z wyborem swojej życiowej drogi a my możemy obserwować działania bohaterów z dystansem i przełożeniem wszystkiego na własne życie.

poniedziałek, 5 września 2022

"Naszyjnik z jarzębiny" Patrycja Żurek

"Naszyjnik z jarzębiny" Patrycja Żurek, Wyd. Dragon, Str. 320


Jakie tajemnice skrywają rodziny Juliana i Bereniki?


Mam ogromną słabość do powieści, w których pewną rolę odgrywają panie zaangażowane w roślinne, magiczne leki. Nie ma znaczenia czy powieść dyktowana jest nutą magii czy może twardo stąpamy po realnym życiu jedynie wierząc, że dana nalewka czy wyszeptana do ogniska prośba zdziała cuda. Liczy się fakt, klimat i pomysł autora a ten, który zaprezentowała mi Patrycja Żurek sprawdził się rewelacyjnie.

Autorka urzekła mnie stylem w przypadku swojej poprzedniej książki ("Serce lasu") i ogromnie zauroczyła klimatem historii, który najwyraźniej jest jej mocną stroną, ponieważ i w nowej powieści odgrywa kluczowe znaczenie. Gęsta, przesiąknięta emocjami atmosfera prowadzi nas przez angażujące wydarzenia a samej akcji nie mogę nic zarzucić, ponieważ okazała się szczera, naturalna i w pełni wiarygodna.

Historia Bereniki i Juliana jest wyjątkowa. Poznali się przez przypadek, ale przy sobie zatrzymało ich przeznaczenie. On pojawił się, by odebrać lecznicą nalewkę dla matki, ona dostrzegła w nim bratnią duszę. Dzieliło ich wszystko, w tym przede wszystkim podejście do życia, ale może właśnie ta sprzeczność nadała bieg ich wspólnej opowieści. Przyznaję, że nie wiem kogo polubiłam bardziej: Berenikę zajmującą się magią ziół, duchami czy przesądami, czy może Juliana, patomorfologa, który doszukiwał się sensu tylko w potwierdzonych dowodami faktach. Autorka spisała się na medal składając na nasze dłonie wielowymiarowe sylwetki bohaterów, których losy ani przez moment nie były mi obojętne.

Fabuła sięga po liczne motywy, mniej lub bardziej widoczne na pierwszym planie, ale całość jest w pełni dopracowana oraz świadoma. Poza typowymi problemami, które towarzyszą nam na co dzień możemy poznać nastrojowe podejście do tematu alchemicznego, sięgamy po tajemnicę z przeszłości a także zagłębiamy się w rodzinne powiązania, czyli otrzymujemy bogaty obraz różnorodności i sięgamy po wiele, wiele urzekających emocji. Mogłabym zachwalać powieść Patrycji Żurek bez końca, tak bardzo mi się podobała, ale liczę, że sami zdecydujecie się na lekturę, ponieważ jest warta każdego poświęconego jej czasu.

"Naszyjnik z jarzębiny" to ukłon w stronę natury, ciche spotkanie z przeznaczeniem a także subtelna miłość, kiełkująca powoli i na podstawie przeżytych doświadczeń. Powieść lekka niczym piórko a piękna jak  niejedna klasyczna romantyczna opowieść, tym lepsza, że pisana na zasadzie przeciwieństw i odwołująca się do realnego życia. Patrycja Żurek przeszła samą siebie składając na nasze dłonie książkę, która na długo pozostanie w moim sercu.

piątek, 2 września 2022

"Nie pozwól mi odejść" Anna Ziobro

"Nie pozwól mi odejść" Anna Ziobro, Wyd. Dragon, Str. 320


Jak nastoletnia matka poradzi sobie z samotnym macierzyństwem?


Anna Ziobro za sprawą lektury "Moje życie przed tobą" wycisnęła ze mnie wszelkie możliwe emocje. To była wyjątkowa przygoda, pełna wzruszeń i mocnych motywów wyrwanych z prawdziwego życia, więc z przyjemnością sięgnęłam po kontynuację losów bohaterów. Wiedziałam, że i tym razem ich opowieść mnie nie oszczędzi, ale nie spodziewałam się, że autorka jeszcze bardziej spotęguje towarzyszące im troski.

W pierwszym tomie dwójkę bohaterów połączyło głębokie uczucie oparte na trudnych doświadczeniach. Piętno nieuchronnego końca rzutowało na ich szczęśliwe chwile, ale potrafili mimo to udowodnić czytelnikowi, że warto chwytać dzień, skupiać się na tu i teraz i na moment wyrzucić z głowy wszelkie troski. Ogromnie polubiłam wykreowanych przez autorkę bohaterów, trzymałam za nich kciuki i w pełni żyłam ich historią, więc w drugim tomie przepadłam od pierwszej strony. Muszę jednak przyznać, że autorka zmieniła odrobinę bieg fabuły i zaserwowała mi coś, czego zupełnie się nie spodziewałam a co jeszcze bardziej przypadło mi do gustu. 

Lena zrobiłaby dla Marcina wszystko, dlatego pojawiła się w Trójmieście. Nie bacząc na obawy bliskich, ostatnią operację mężczyzny oraz poczucie, że wszystko może pójść nie tak, kobieta walczyła o miłość swojego życia. Jednak nie skupiamy się cały czas na nieuleczalnie chorym Marcinie i jego ciężkiej walce, ale obserwujemy życie, jego problematyczne kwestie oraz codzienne wyzwania. Poznajemy nowych pobocznych bohaterów, w tym siedemnastoletnią Adę, mamę Krzysia i wczytujemy się także w jej dylematy. Tym samym autorka zabarwia lekturę nowymi wyzwaniami, zagęszcza motywy, pozwala spojrzeć z dystansem na podjęte tematy i ani przez moment nie pozostawia nas obojętnym na towarzyszące bohaterom dramaty.

Autorka mocno angażuje nas w rozgrywane wydarzenia, ponieważ pisze bardzo wiarygodnie. Wydaje się, że fabuła wyrywana jest z ram codziennego życia a bohaterów równie dobrze moglibyśmy spotkać na ulicy. To bardzo ważne, szczególnie w przypadku powieści obyczajowych, więc tym mocniej odbieramy samotną nastoletnią matkę, chorego mężczyznę, wsparcie bliskich czy choćby kosztowne leczenie. Jednak mimo ogromu nieprzyjemnych momentów powieść niesie ze sobą solidną porcję nadziei na lepsze czasy, więc wszystko jest tutaj odpowiednio zrównoważone.

Po raz kolejny Anna Ziobro zabrała mnie w piekielnie emocjonalną podróż, która nie dawała mi spokoju nawet po odłożeniu lektury. Losy bohaterów okazały się wyjęte z prawdziwego świata a lawina trudnych do zaakceptowania sytuacji przytłoczyła ich tak mocno, że oczekiwali ratunku od samego czytelnika. Mogłam więc zadedykować im tylko moje wsparcie, które trwało od pierwszej do ostatniej strony a "Nie pozwól mi odejść" zapisało się w mojej pamięci jako jedna z lepszych książek jakie miałam okazję czytać.

środa, 29 czerwca 2022

"Dziewczyna ze słonecznikiem" Aleksandra Rak

"Dziewczyna ze słonecznikiem" Aleksandra Rak, Wyd. Dragon, Str. 320

Nadchodzi moment, kiedy dziewczyna musi podjąć decyzję, z którym z przyjaciół chce się związać.


Piękna, letnia okładka, która od razu przyciąga wzrok czytelnika, wcale nie skrywa takiej nieznaczącej historii jakby się wydawało. Pod płaszczykiem prozy życia Aleksandra Rak przemyca bowiem ważne wartości za którymi podążają silne emocje.

Na początku i ja podeszłam do opowieści jak do prostej obyczajówki, idealnej na leniwe popołudnie. Miało być przyjemnie, niezobowiązująco, ale w towarzystwie ciekawych bohaterów. Szybko zorientowałam się jednak, że autorka dąży do czegoś więcej, wychodzi poza ramy, serwuje nam dojrzałą fabułę, w której liczą się detale a proza życia jest istotna, owszem, ale tylko po to, by nadać bieg towarzyszącym bohaterom problemom.

Łucja, dwudziestopięciolatka, jest bardzo dojrzała. To szczera postać, która wciąż szuka swojego miejsca w świecie. Prowadzi warsztaty artystyczne w domu kultury i tym samym przebija się przez nią artystyczna dusza. Jest dobra w tym co robi, więc przyciąga uwagę innych artystów, Kacpra (malarza) i Bonia (muzyka). Cała trójka bardzo szybko nawiązuje nić porozumienia i angażuje się we wspólny projekt, ale szybko wyjdzie na jaw, że połączy ich coś więcej poza zawodowymi sprawami.

Autorka pokusiła się o bardzo życiową prozę, której fabułę bez problemu potrafimy przełożyć na prawdziwe życie. Losy Łucji okazały się pełne sprzecznych znaków, trudnych wyborów i ciężkich chwil, bo poznała dwóch wspaniałych mężczyzn z którymi nawiązała przyjaźń a później pojawiło się uczucie. Mogła wybrać tylko jednego a oni sami mocno się w to wszystko zaangażowali, więc jak zdecydować pomiędzy sercem a rozumem, gdy wie się jednocześnie, że ktoś będzie cierpiał? W międzyczasie poruszamy ważne kwestie trudnych relacji rodzinnych, niedowartościowania, niezrozumienia, braku akceptacji. Przyznaję: pojawiały się momenty wzruszenia, kiedy chwytałam się za głowę rozumiejąc jak silny wpływ jeden człowiek ma na drugiego.

"Dziewczyna ze słonecznikiem" to przepiękna powieść. Bardzo niepozorna, napisałabym wręcz, że nieśmiała a jednak niesie ze sobą tak silne pokłady skrajnych emocji, że trudno się od niej oderwać. Przywiązałam się ogromnie do bohaterów, murem stałam za decyzjami podjętymi przez Łucje i miałam cichą nadzieję, że nikt w tym układzie nie będzie cierpiał. Aleksandra Rak stanęła na wysokości zadania składając na nasze ręce opowieść wyciągniętą z prawdziwego życia.

czwartek, 16 czerwca 2022

"Lokator do wynajęcia" Iwona Banach

"Lokator do wynajęcia" Iwona Banach, Wyd. Dragon, Str. 352


Czy ulubieniec turystów i kobieta zostali zamordowani przez tę samą osobę?


Lubicie komedie kryminalne? Ja za nimi przepadam! Szczególnie latam, gdy poszukuję niezobowiązującej, ale pochłaniającej lektury, której zadaniem będzie zaciekawienie czytelnika oraz przywołanie pozytywnych emocji. Idąc tym tropem trafiłam na lekturę "Lokatora do wynajęcia" i przyznaję, że był to strzał w dziesiątkę!

Tytuł możecie kojarzyć z pierwszego wydania, które swoją premierę miało kilka lat wcześniej. Przyznaję, że sama przeszłam wtedy obok tego tytułu obojętnie a dziś nadarzyła się okazja, by nadrobić zaległości. Na całe szczęście! Są bowiem takie książki, które idealnie wpasowują się w gust czytającego i bez wątpienia proza Iwony Banach do takich należy: świetnie bawiłam się śledząc losy bohaterów, szczerze śmiałam i z zaciekawieniem obserwowałam przebieg dalszych wydarzeń.

Już od pierwszych stron witają nas bardzo charyzmatyczni bohaterowie. Poznajmy Miśkę zarabiającą na życie jako tytułowy lokator do wynajęcia oraz Noldiego, jej oryginalnego wspólnika. Ich najnowszy projekt wiąże się z wyprawą do Zakopanego, ponieważ czeka tam na nich góralski domek. Niestety pech chce, że już pierwszego dnia pojawiają się znaki i problemy sugerujące, że nie będzie to zwykły wynajem a sam Noldi - osiłek o romantycznym sercu, będzie musiał przezwyciężyć swój strach do pająków i duchów, by rozwikłać zagadkę morderstwa oraz tajemniczej dziewczyny pojawiającej się na strychu.

Fabuła bogata jest w wydarzenia i nieustannie coś się tutaj dzieje. Lekki styl autorki dynamicznie popycha więc akcje na przód a my możemy delektować się tą uroczą oraz zabawną komedią pomyłek, która jednocześnie bardzo dobrze sprawdza się w roli kryminału. Ogromnie polubiłam głównych bohaterów w towarzystwie których spędziłam cudowny czas a ich kreacja okazała się wielowymiarowa i szczera. Miśka to silna dziewczyna, która musiała zakasać rękawy u boku wielkiego mężczyzny o słabym sercu i ta ich wspólna przygoda podniosła mnie na duchu, szczerze rozbawiła a także przywołała pozytywne emocje związane z niebanalnym wątkiem romantycznym.

"Lokator do wynajęcia" to książka, która aż prosi, by zabrać ją ze sobą na wakacje. Utrzymuje nas w dobrym nastroju, serwuje wielką przygodę i zapoznaje z bohaterami, z którymi od pierwszych stron nawiązujemy nić porozumienia. Lektura szczera, lekka i z błyskotliwymi dialogami na pierwszym planie, więc śmiało mogę napisać, że wyróżniająca się spośród tłumu i zdecydowanie zasługująca na uwagę. Polecam!