Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Editio. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Editio. Pokaż wszystkie posty

sobota, 18 lipca 2026

"Adicción perfecta: W cieniu obsesji" K. M. KaroBella

 
"Adicción perfecta: W cieniu obsesji" K. M. KaroBella, Wyd. Editio Red, Str. 272

 

Czy w rzeczywistości, którą rządzi przemoc, jest miejsce na miłość? 

 

Trudne doświadczenia nadają bieg akcji. Czy dramaty mające swoje miejsce w przeszłości odbiją się na teraźniejszości głównej bohaterki?

Upalne dni to idealna pora dla romantycznych opowieści. Decydując się na lekturę liczyłam więc na ogrom silnych emocji oraz obecność bohaterów, których z miejsca polubię. Czy autorka spełniła moje oczekiwania? Nawet z nawiązką! Okazało się bowiem, że otworzyła przede mną drzwi do historii, która porwała mnie na jedną nieprzespaną noc! Nie można było inaczej, gdy wydarzenia raz za razem pobudzały moją wyobraźnię, plastyczny styl zachęcał do przerzucania kolejnych stron a postacie wykreowane na wzór nas samych odpowiadały za całą realność zdarzeń.

Celia kilka lat temu straciła ojca i do dziś trudno jej się pogodzić ze stratą. Żyje w cieniu matki o nazbyt surowych zasadach. Dlatego porzuca marzenia o studiach i podejmuje pracę, która pozwoli jej się usamodzielnić. Nie spodziewa się, że będzie to wstęp do jeszcze trudniejszych decyzji oraz walki o własne miejsce w świecie. Jednak podczas tej drogi pozna kogoś, dla kogo warto będzie to wszystko rozgrywać. Tylko czy na pewno jest na to gotowa? 

Zatrzymajmy się przy motywie romantycznym. Autorka wykorzystując niewielką ilość stron nakręciła akcję tak bardzo jak tylko mogła. Nieustannie coś się działo, słowne przepychanki prowadziły do nieporozumień a porywy serca zbliżały w uścisku namiętności. Bohaterowie tańczyli wokół siebie w szaleńczym wirze kontrolowanego przez autorkę chaosu, który pięknie pokazał siłę obecności drugiego człowieka, która wzmacnia nas wewnętrznie. Zaznaczam jednak, że to opowieść dla dorosłych, ponieważ pełna jest pikanterii, scen tylko dla dojrzałego czytelnika, momentów budzących wiele silnych, sprzecznych emocji. Dalej jest niebezpieczeństwo dyktujące własne warunki, mafia w tle oraz wiele prywatnych demonów przeszłości, które trzeba pokonać, by ruszyć do przodu. Wspomniane motywy połączone w spójną całość gwarantują niezapomniane wrażenia dla wszystkich, którzy oczekują przyspieszonego bicia serca podczas czytania. 

"Adicción perfecta: W cieniu obsesji" to mocna opowieść o sile wzajemnego przyciągania w zupełnie niesprzyjającym świecie. Dobrze napisana, intrygująco przedstawiona, przyprawiająca o wypieki na twarzy. Książka, której warto poświęcić wolny wieczór, ponieważ wciąga na całego, porusza zmysły, zapewnia przygodę pozostawiającą apetyt na więcej. I chociaż wciąż obracam w głowie to co dopiero przeczytałam już wypatruję kontynuacji! 

czwartek, 16 kwietnia 2026

"Zaborczy tatuażysta" Kamila Wiśniewska

 
"Zaborczy tatuażysta" Kamila Wiśniewska, Wyd. Editio, Str. 248
 

Miał jedynie zamaskować jej blizny. Postanowił ją naprawić. Kawałek po kawałku.

 

Miłość potrafi być zawodna. I niebezpieczna. Czasami ulokowane uczucia niosą ze sobą więcej szkody niż pożytku. A jednak ryzykujemy, w nadziej, że pojawi się moment przełomowy.

Na początku muszę zaznaczyć, że to romans, który należy potraktować z przymrużeniem oka. Pisany w stylu telenowel prezentuje mnóstwo przeróżnych wątków i tragedii, które raz za razem uderzają w bohaterów. W ten sposób rozmywa się wiarygodność zdarzeń, ponieważ trudno będzie przełożyć to wszystko na prawdziwe życie, ale jeśli będziecie przygotowani na podobny scenariusz - nic Was nie zaskoczy. Autorka stawiając na szybkie tempo oraz silne emocje stworzyła przyjemną dla wyobraźni mieszankę wybuchową w sam raz na jedno wolne popołudnie. 

Cassandra doświadczyła w życiu wiele złego. I chociaż od tych zdarzeń minęło wiele lat, wciąż ciężko jej żyć bez strachu. Przeprowadzka do Denver okazała się punktem przełomowym. Na drodze dziewczyny stanął bowiem ktoś kto miał okazać się lekiem na niezabliźnione rany. Miał tylko przykryć tatuażami to co wywoływało bolesne wspomnienia. A jednak dokonał czegoś znacznie lepszego... 

Niewielka ilość stron w kontraście z dużą dawką informacji buduje napięcie oraz prowadzi nas dynamicznie od jednego do drugiego wydarzenia. Z jednej strony nie ma przez to przestojów czy przegadanych scen, z drugiej natomiast czułam, że nie wszystko zostało przedstawione w szczegółach jakich oczekiwałam. Tutaj odrobinę się zawiodłam, nie zdążyłam bowiem odpowiednio poznać bohaterów a przez to postawić się na ich miejscu, ale ten niedosyt zrekompensowała mi fabuła stawiająca na liczne komplikacje. Pojawiło się wiele trudnych treści, smutnych momentów oraz drastycznych opisów przeszłości, pojawiła się również nadzieja na lepsze jutro. Główna bohaterka robiła wszystko, by przepracować bolesne doświadczenia i ta jej niełatwa droga została naprawdę intrygująco przedstawiona, towarzyszące jej emocje były skrajne a podejmowane decyzja, nawet te błędne, poparte konkretnymi przeżyciami. Wszystkie wątki spajała miłość, niełatwa, wymagająca poświęceń a jednak kojąca i niosąca nadzieję, że nawet po największej burzy w końcu wyjdzie słońce. 

Chociaż kilka kwestii mogło zostać bardziej dopracowanych to w ogólnym rozrachunku uważam lekturę "Zaborczego tatuażysty" za wartą uwagi. Umiliła mi czas w jedno spokojne popołudnie, pozwalając w pełni popuścić wodze fantazji. Delikatnych czytelników przestrzegam - opisy z przeszłości są bardzo drastyczne. Romantyków natomiast zachęcam do zaangażowania w opowieść pełną uniesień, gdzie rozum i serce konkurują o uwagę. To książka o przełomowym punkcie, w którym zmiany przestają być dla nas zagrożeniem a są realną wizją lepszego jutra. Wydaje się, że autorka ma w planach kontynuację serii losów braci, więc mam nadzieję, że niedługo przeczytamy o przygodach kolejnego z nich. 

sobota, 31 stycznia 2026

"Kill me First" Oliwia Kryspin

 
"Kill me First" Oliwia Kryspin, Wyd. Editio Red, Str. 320

 

Czy Mallory odnajdzie w sobie zabójczynię… czy ofiarę?

 

Tylko dla odważnych, tylko dla pełnoletnich. I przede wszystkim: tylko dla tych, którzy wybierają mrok oraz wszechobecne niebezpieczeństwo.  

Ależ to była dobra historia! Sięgając po nią nie spodziewałam się tylu wrażeń oraz pomysłowych zwrotów akcji, które tętniły życiem oraz zaskakiwały mnie na każdym kroku. Ta książka jest sporym wyzwaniem dla wyobraźni, więc przygotujcie dla niej spokojny wieczór a może nawet i dwa, jeśli tak jak ja, będziecie mieli ochotę specjalnie przedłużać czytanie. Autorka zdecydowała się na połączenie kilku wątków, więc odnajdziemy tutaj elementy romansu, thrillera, powieści erotycznej a nawet pewne kwestie społeczne czy moralne, które wyróżniają ją spośród tłumu oraz nadają wiarygodnych, realnych kształtów. 

Mallory zaczęła nowe życie z dniem swoich osiemnastych urodzin. Jako płatna zabójczyni zdecydowała, że musi lepiej poznać miasto, w którym będzie pracować. Nowej roli nauczy ją ojciec, który od lat zdobywał doświadczenie na własną rękę. Nie spodziewa się jednak, że znajomości jej opiekuna doprowadzą do szeregu wydarzeń, które całkowicie wywrócą jej świat do góry nogami.  

Fabuła na początku może wydawać się chaotyczna, ale to przemyślany zabieg kontrolowany przez autorkę. Chodzi o to, by skoncentrować naszą uwagę i zaznaczyć jak trudne, inne od naszego, było i jest życie głównej bohaterki. Warto czytać pomiędzy wierszami, wyłapywać detale oraz snuć własne przypuszczenia, ponieważ Kryspin (co podobało mi się najbardziej) nie widzi potrzeby, aby informować nas o wszystkim, nie zarzuca czytelnika przegadanymi wyjaśnieniami idąc obraną drogą, ukazując trudny świat morderców oraz dziewczynę pełną sprzeczności, ani pozytywną, ani negatywną w świetle rozgrywanych zdarzeń. Z jednej strony czytamy o tajemniczym prześladowcy, który chce skrzywdzić Mallory, z drugiej niewiele tajemnic wychodzi na światło dnia, co może sugerować nadchodzącą kontynuację, a dzieła dopełnia mężczyzna mający własną mroczną przeszłość, od pierwszego spotkania wykazując na punkcie dziewczyny silną obsesję. Konfrontacja tych dwóch charakterów zaowocuje więc wybuchową, ekscytującą akcją, którą koniecznie musicie poznać na własnej skórze. 

Opowieść o mrokach ludzkiej duszy, pokazująca w ponurym świetle jak wydarzenia z przeszłości ukształtowały charaktery bohaterów. Ciekawa historia miłosna, pomysłowo wymykająca się schematom. Idealna lektura do poczytania późnym popołudniem, angażująca zmysły, odrywająca myśli od prozy życia, pozwalająca wkroczyć do niebezpiecznego świata tajemnic oraz porachunków. Bardzo udana przygoda, która pozostawia jeszcze wiele kwestii do wyjaśnienia dla planowanej kontynuacji. Dużo tajemnic, scen tylko dla dorosłych, gęstego od niepewności napięcia, czyli mieszanka iście wybuchowa!

wtorek, 16 grudnia 2025

"Milionerka i barman" Roksana Zalewska

 
"Milionerka i barman" Roksana Zalewska, Wyd. Editio Red, Str. 312
 

Przelotny kaprys czy prawdziwe uczucie? 

 

Dwa światy konfrontują się ze sobą w najmniej spodziewanym momencie. Czy są na to gotowi? Czy udźwigną związane z tym silne uczucia? 

Roksana Zalewska zaprasza nas do świata wielkich namiętności, w którym emocje stają na równi z bohaterami. Autorka doświadczona w powieściach romantycznych przedstawi nam misternie skonstruowane relacje, zaskoczy zwrotami akcji i nie pozwoli odłożyć lektury choćby na moment. Za sprawą plastycznego języka poprowadzi nas drogą trudnej miłości, gdy na pierwszym planie staną postacie tak skrajnie od siebie różne. Czy nie chodzi jednak o to, by łamać bariery i podążać wyznaczoną ścieżką? Czy nie chodzi o to, by realizować swoje marzenia za wszelką cenę? O tym przekonamy się podczas lektury, która w zawrotnym tempie zaprezentuje niezwykle barwny spektakl. 

Zoe zawsze dostaje to czego chce. Nauczona, że pieniędzmi może kupić niemal wszystko z zaskoczeniem zauważa, że jest ktoś kto podąża inną ścieżką. Bogata córeczka wpływowego tatusia pewnego dnia poznaje Oliviera, nieśmiałego, skromnego barmana, który wywraca jej świat do góry nogami. I postanawia go zdobyć. On jednak nieustannie wymyka się z jej rąk, oddany swojej córeczce i własnym przekonaniom. Nie wie jednak, że przeznaczenie w końcu utoruje sobie drogę. 

Zaznaczam, że to powieść tylko dla dorosłych, przesiąknięta scenami miłosnych uniesień, dość sugestywnie opisująca odczucia bohaterów względem siebie. Autorka balansując na granicy wystawia czytelnika na pokuszenie, wprowadza go w mroczny świat głębokich namiętności i na tym buduje fasadę potencjalnego związku postaci. W tej rozgrywce liczy się bowiem przede wszystkim zdobycie, pogoń za króliczkiem z nagrodą na końcu i nie ma zbyt wielu pobocznych wątków. Kontrast między Zoe a Olivierem pozwolił z dystansem spojrzeć na dwa skrajne obozy, zrozumieć obie strony, spróbować postawić się na ich miejscu, gdy ta, która ma wszystko nie może mieć jednego, gdy ten, który został zraniony, chce jedynie walczyć o lepszą przyszłość swojego dziecka. 

Ciekawy zarys fabuły w połączeniu z lekkim stylem sprawia, że historię czyta się jednym tchem. Typowo romantyczne oblicze dedykowane dorosłemu czytelnikowi, w którym emocje często biorą górę nad umysłem. "Milionerka i barman" w kontrastowy sposób przedstawia siłę uczucia, jednoczy dwa różne od siebie światy i udowadnia, że osiągnięcie sukcesu możliwe jest jedynie za sprawą zrozumienia oraz pewnych kompromisów. Lektura dla miłośników niezapomnianych wrażeń, dla tych, którzy lubią, gdy serce mocniej bije. 

sobota, 1 listopada 2025

"Biurowy tyran" Nicole Snow

 
"Biurowy tyran" Nicole Snow, tyt. oryg. Office Grump, Wyd. Editio Red, Str. 472

 

Takie rzeczy po prostu się zdarzają. 

 

Pechowe dni uderzają w najmniej spodziewanym momencie i dotykają każdego z nas. Niestety tym razem trafiło na bohaterkę powieści Nicole Snow, wywracając jej życie do góry nogami.

Dla Sabriny to nic przyjemnego, dla czytelników natomiast to wachlarz pomysłowych zdarzeń i scen pełnych różnorodnych emocji. Autorka tworząc opowieść inspirowaną prozą życia wplotła do niej sercowe rozterki oraz chwilową komedię pomyłek, tym samym tworząc bogaty obraz niesprzyjającego losu. Każda strona niosła ze sobą moc atrakcji, dynamiczne dialogi czy przywoływała na pierwszy plan bohaterów, których nie dało się nie polubić, którym kibicowaliśmy do samego końca, ponieważ dostrzegaliśmy w ich przygodach cząstkę naszych własnych doświadczeń. Z lekkością i swobodą, poprzez plastyczne sceny, Nicole Snow prowadziła mnie zatem ku romansowi pisanemu na bazie wybuchowych incydentów.

Trzynastego, w piątek, Sabrina straciła pracę, złamała obcas, poszła na koszmarną randkę i pokłóciła się z jakimś aroganckim ważniakiem. Każdy zły dzień na szczęście dobiega końca i tak dziewczyna mogła odetchnąć, idąc na rozmowę o pracę. Wszystko wskazywało na to, że czeka na nią naprawdę dobre stanowisko. Niestety posada asystentki Magnusa Herona wiązała się z pewnymi komplikacjami, był bowiem człowiekiem wybuchowym i dynamicznym, a w dodatku tym samym ważniakiem z parku, któremu Sabrina wylała latte na drogo wyglądające buty.

Romans biurowy cieszy się dużą popularnością nie bez powodu, jest tutaj bowiem ogromne pole do popisu z czego doświadczone autorki świadomie korzystają. Nicole Snow również pokazała nam nowe spojrzenie na temat i czerpiąc inspirację z motywów gatunku wyprowadziła swoją fabułę na nowe wody. Trudne tematy (strata pracy, niepewne jutro, trudne doświadczenia z nowym pracodawcą czy poszukiwanie własnego miejsca w świecie) równoważyły zabawne zdarzenia, słowne przepychanki czy same wewnętrzne rozterki bohaterki, która w swojej głowie miała dużo do powiedzenia na każdy temat. Bawiłam się więc wspaniale przewracając kolejne strony a sam wątek romantyczny uważam za idealnie przedstawiony, odpowiednio rozwijający się motyw przewodni.

"Biurowy tyran" zapewnia kilka wieczorów niegasnącej przygody, ekscytujących scen oraz napięcia pomiędzy bohaterami. Lektura w pełni wykorzystująca potencjał gatunku, przywołująca smaczne poczucie humoru oraz momentami rozbrajająco szczera. Idealna jako przygoda po ciężkim dniu, angażująca serce oraz rozum, wpisująca się w tło ulubionego fotela, kocyka i gorącej herbaty. Taka prywatna przyjemność tylko dla romantyczek, polecam!

sobota, 27 września 2025

"Twarda sztuka" Meghan March

 
"Twarda sztuka" Meghan March, Tyt. oryg. Hard Charger, Wyd. Editio Red, Str. 120

 

Lia McLaren przeszła przez prawdziwe piekło. 

 

Meghan March nieodmiennie zachwyca techniką oraz pomysłowością nawet w krótszej wersji swoich romantycznych opowieści. Czy i tym razem stanęła na wysokości zadania? Zdecydowanie!

Na początek warto zaznaczyć, że zachowanie chronologii nie jest obowiązkowe. To bardziej uniwersum emocjonalnych uniesień niż ciąg przyczynowo-skutkowy, ale osobiście polecam zacząć od początku. Raz, March pisze bardzo dobrze, ekscytująco i z zabarwieniem ironiczno-sarkastycznym, więc jej bohaterowie mają pazur, wszyscy, także ci pozornie niewiele wnoszący do fabuły. Dwa, tutaj atmosfera romantyzmu dyktowana jest surowymi warunkami prozy życia, nie ma słodkich, naiwnych scen przyprawiających o mdłości a konkretne zdarzenia przyspieszające bicie serca. To, oraz znaczący, wysoki poziom, łączy obie części serii. 

Lia przeszła przez piekło, ale dzięki dwóm komandosom odnalazła swoje miejsce na farmie. Mogła zacząć od nowa i w końcu poczuć się bezpieczna. Cam i Travis byli przyjaciółmi walczącymi u swojego boku. Podzieliła ich natomiast obecność zniewalającej dziewczyny. Nikt nie spodziewał się, że Lia nie będzie chciał wybierać. Będzie chciała ich obu.

Myślę, że tło wydarzeń warto potraktować z przymrużeniem oka. Świat po apokalipsie pełen niekontrolowanego chaosu stanowił niemałe zagrożenie dla bohaterów, ale oni sami niekoniecznie wydawali się tym wszystkim przerażeni. Liczyły się emocje a tych było co nie miara, ponieważ autorka po raz kolejny sięgnęła po pełnokrwisty romans z silnymi namiętnościami. Fabuła wyraźnie dedykowana wyłącznie pełnoletnim czytelnikom mimo swoich niewielu stron rozpalała do czerwoności. Jednak March nie zapomina o akcji, jej fabuła ma sens oraz konkretny bieg, kilka wątków nakłada się na siebie tworząc spójną całość zachwycając podejściem do tematu oraz dużą szczegółowością zdarzeń.

"Twarda sztuka" to tytuł idealnie oddający sens całej fabuły. Czytamy bowiem o bohaterce wystawionej na ogromną próbę, która udowadnia czytelnikom siłę swojego charakteru. A romans? On podsyca osobowość postaci i udowadnia nieszablonowe myślenie Maghan March. Lektura w sam raz na jedno leniwe popołudnie, krótka, ale jednocześnie pomysłowa, treściwa i ekscytująca od pierwszej do ostatniej strony!

piątek, 20 czerwca 2025

"Dziewczyna na jedną noc" Penelope Ward, Vi Keeland

 
"Dziewczyna na jedną noc" Penelope Ward, Vi Keeland, Tyt. oryg. The Rules of Dating My One-Night Stand, Wyd. Editio, Str. 336

 

Czasami nawet najcudowniejsza noc kończy się tak samo...  

 

W literackim świecie pojawia się wiele książek opartych na powielonych schematach. Znaleźć takie, które wyróżniają się spośród tłumu jest naprawdę trudno. Dlatego tym, którzy nie mają ochoty na poszukiwania zdecydowanie polecam autorski duet Penelope Ward oraz Vi Keeland.

Obie panie mają swój własny, wypracowany warsztat oraz niewątpliwy talent literacki. Łącząc siły serwują nam zatem historie pełne ekscytujących momentów, silnych emocji oraz bohaterów, których losy ani przez moment nie są nam obojętne. "Dziewczyna na jedną noc" jest trzecią odsłoną serii Nie pasujemy do siebie, która za każdym razem przybliża nam inną parę bohaterów. Możecie więc czytać poszczególne tytuły dowolnie, ale jeśli Waszą domeną są romantyczne opowieści - polecam wgryźć się w temat od samego początku. Autorki piszą bardzo plastycznie, płynnie przeplatają wątki i stawiają na dużą realność zdarzeń, więc całość od razu angażuje w rozgrywaną przygodę. 

Owen uratował dziewczynę z opresji i jednocześnie zadurzył się po uszy. Od początku miał przeczucie, że są sobie pisanie. Ona jednak nie była łatwym celem. Najpierw wygarnęła mu w twarz co myśli, później zaprosiła na drinka a dalej już wszystko jakoś samo się potoczyło. Jednak jak się okazało jedna noc niewiele znaczyła. Devyn zniknęła na dłuższy czas, by zaskoczyć go w najmniej spodziewanym momencie. Wówczas okazało się, że jej historia nie należy do najprzyjemniejszych.  

To nie banalny romans o wzlotach i upadkach zwykłej pary a historia z przesłaniem, mająca coś do powiedzenia. Autorki zbudowały konkretne tło, poruszyły ważne motywy, nawiązały do spraw codziennych, których nie dostrzegamy a o których powinno się głośno mówić. Dopiero później obserwujemy chemię pomiędzy bohaterami, powoli kiełkujące uczucie, które jest wynikiem słuchania i zrozumienia, nie burzy hormonów. Wraz z Devyn i Owenem będziemy musieli pokonać wiele barier, zderzymy się z murem trudnych rodzinnych relacji, potrzebą akceptacji, zrozumienia a także poszukiwania własnego miejsca w świecie mimo świadomości, że nie należy się nam ten komfort. Ale o tym przeczytacie już sami w historii zaskakująco głębokiej, inteligentnej, dającej do myślenia.

"Dziewczyna na jedną noc" to książka, która wyróżnia się z tłumu za sprawą nieoczywistej treści. Penelope Ward i Vi Keeland po raz kolejny udowodniły, że łącząc siły potrafią stworzyć coś niebywałego. Całość czyta się bowiem z rosnącym zaangażowaniem, nowe fakty odkrywane na kolejnych stronach przywołują wiele silnych emocji a bohaterowie szybko łapią z nami wspólny kontakt, by za rękę prowadzić przez własne problemy, wraz z nimi wyciągać konkretne wnioski, być może nauczyć się czegoś na przyszłość. Coś niebywałego!

czwartek, 29 maja 2025

"Wszystkie barwy mroku" Chris Whitaker

 
"Wszystkie barwy mroku" Chris Whitaker, Tyt. oryg. All the Colours of the Dark, Wyd. Editio, Str. 632

 

Niepokojący thriller i epicka historia miłosna - wszystko to w jednej powieści, której akcja toczy się na przestrzeni kilku dekad. 

 

Sięgając po powyższą lekturę spodziewałam się romansu, który zapewni mi kilka dobrze spędzonych wieczorów. Muszę jednak przyznać, że Chris Whitaker przeskoczył moje oczekiwania i zapewnił lawinę skrajnych emocji, które nie opuszczają mnie nawet po zamknięciu ostatniej strony. 

To książka pełna wrażeń, po brzegi wypełniona przenikającymi się motywami, które tworzą spójną całość. Autor manewruje między faktami, powoli zaznajamia nas z losami bohaterów, ukazuje zachodzące w nim zmiany na przestrzeni całej fabuły. Nie jest to romans, nie jest to też kryminał a bardziej mieszanka życiowych zdarzeń, która mogła przydarzyć się każdemu. Gatunkowy misz-masz w pełni kontrolowany przez Whitakera prowadzi nas wyboistą drogą przeciwności, pokazując siłę nieszablonowego bohatera oraz jego determinację, by w końcu wyjść z cienia. Jakie będą tego skutki? Zupełnie inne niż każdy przypuszczał.

Akcja powieści rozpoczyna się w roku 1975 wyjawiając tajemnice małego miasteczka. Zatrzymamy się tu na chwilkę, by śledzić losy kluczowego bohatera, ale dalej, wraz z nim, podążać będziemy ku przyszłości. Autor rozłożył wydarzenia na ponad sześciuset stronach, sięgnął nie po lata a wręcz po dekady i nakreślił piękną, mroczną, pełną emocji wizję życia człowieka od samego początku skazanego na samotność. Jednooki Patch marzył, by jak pirat stawiać czoła nowym przygodom. Chciał też podbić serce Misty Meyer. Nie był jednak pewien czy to możliwe. Do czasu, gdy ocalił jej życie. Do czasu, gdy sam zmienił się nie do poznania. 

Głównym motywem jest przemiana Patch'a oraz jego postrzeganie świata. Jednak dookoła niego dzieje się wiele innych, fascynujących rzeczy, które również zasługują na pochwałę. Przeplatają się wątki, kłębią emocje, klimat napędza akcję a gęsta atmosfera dodaje wszystkiemu kolorytu. Trudno opisać co dokładnie dzieje się w tej historii, gdy myśli szaleją i wciąż wydają się niepoukładane w mojej głowie, ponieważ Whitaker nie odpowiada na niektóre zadane pytania pozostawiając nam pole do własnej interpretacji. Całość w pełni przemyślana skutecznie unika przegadanych momentów, zapewnia nawiązanie do współczesnych problemów i otwiera drogę do psychologicznej analizy postaci na bazie ich dzieciństwa oraz podejmowanych decyzji. Pole dla fantazji jest zatem ogromne, przerzucamy strony z zawrotną prędkością i nie możemy się nadziwić jak smaczne jest to wszystko, jak szokujące w labiryncie tajemnic i niedomówień a także jak silne emocjonalnie, po brzegi wypełnione mnogością wrażeń.

"Wszystkie barwy mroku" to tytuł idealnie oddający to co zamknięte na kartach tej powieści. Chris Whitaker napisał nieprzewidywalną, niepokojącą książkę, zdecydowanie inną niż wszystkie. Jednocześnie spełnił wymagania nawet najbardziej trudnych czytelników, bowiem sięgnął po wszystko co niezbędne i zmiksował to w spójnej, przenikającej do krwi całości. W poszukiwaniu lektury angażującej, wpływającej na wyobraźnię czy zachęcającej do wewnętrznego monologu o tym co przeczytamy - zdecydowanie polecam. Możecie spodziewać się tutaj wyłącznie niespodziewanego.

piątek, 21 marca 2025

"Not Pretending Anymore" Vi Keeland, Penelope Ward

 
"Not Pretending Anymore" Vi Keeland, Penelope Ward, Tyt. oryg. Not Pretending Anymore, Wyd. Editio Red, Str. 336

 

Pamiętasz, że miałaś tylko udawać?

 

Uczucia pisane rękami doświadczonych autorek nabierają nowego znaczenia. Vi Keeland oraz Penelope Ward doskonale wiedzą jak rozgrzać nasze serca a przy okazji rozbawić nas i zachęcić do interakcji z fabułą.

Lekka jak piórko, napisana z pomysłem oraz wykorzystując swój potencjał książka ma na celu przede wszystkim zapewnienie czytającemu kilka wieczorów sympatycznej przygody. Romantyczne sceny zostały połączone z prozą dnia codziennego, ale nie zabrakło także pewnych współczesnych wartości dopełniających dzieła. Autorki zadbało o wszystko, nadały bohaterom odpowiednich cech charakteru, wypełniły tło konkretnymi detalami, narzuciły akcji drogę pełną wybojów do pokonania, by ciekawić, intrygować do samego końca. Nie zabrakło momentów szczerego śmiechu, chwil nostalgii czy analizy podjętych przez postacie działań, więc całość naprawdę dobrze się zaprezentowała.

Fabuła zaczęła się spokojnie, dość przyziemnie. Molly szukała współlokatorki, ale wszystkie kandydatki wydały się dla niej nieodpowiednie. Odrzuciła także kandydaturę Declana, który wydał się dziewczynie aż nazbyt przystojny. Nie potrafiłaby mieszkać z jego urokiem pod jednym dachem. Jednak on nie zamierzał się poddawać i w końcu przekonał Molly do siebie. Mało tego! Zawarli nić porozumienia, szczerą przyjaźń i podjęli plan pomocy sobie nawzajem. Jako udawana para zamierzali wzbudzić zazdrość w tych, którzy nie chcieli zwrócić na nich uwagi. Nie spodziewali się jednak, że udawane uczucie zacznie nabierać realnych kształtów.

Chociaż brzmi schematycznie, całość czyta się z rosnącą przyjemnością. To zasługa głównych bohaterów, którzy mają w sobie mnóstwo uroku i potrafią przekonać do siebie każdego za sprawą swojej szczerości oraz otwartości. Autorki zadbały o dużą realność, pozwoliły nam utożsamić się z nimi oraz trzymać kciuki za niepowodzenie (oczywiście) ich planu, ponieważ od początku przeczuwamy, że ci dwoje jest sobie pisanych. W tym wszystkim pojawia się sporo emocji, dobrej zabawy a także (co podobało mi się najbardziej) poruszenie współczesnych problemów, gdy czytać będziemy o poszukiwaniu własnego miejsca w świecie, potrzebie zrozumienia, akceptacji, bycia chcianym oraz kochanym. Ciepło i serdeczność biją z tej powieści, która z uśmiechem prowadzi nas przez niełatwe meandry sercowych zawirowań. 

"Not Pretending Anymore" to gwarantowana dobra zabawa. Książka pozwala nam zrelaksować się po ciężkim dniu, odpłynąć myślami i po prostu popuścić wodze fantazji. Czas spędzony w towarzystwie Molly oraz Declana to mnóstwo pozytywnej energii, która pozostaje z nami na długo po zamknięciu ostatniej strony. Vi Keeland i Penelope Ward niezawodnie snują swoje wariacje na temat miłosnych uniesień, nie zapominając wpleść w to wszystko problemów z jakimi mierzymy się na co dzień. Polecam!

czwartek, 6 lutego 2025

"Nie randkuj z siostrą kumpla" Vi Keeland, Penelope Ward

 
"Nie randkuj z siostrą kumpla" Vi Keeland, Penelope Ward, Tyt. oryg. The Rules of Dating My Best Friend's Sister, Wyd. Editio Red, Str. 400

 

Istnieje jedna zasada randkowania z siostrą przyjaciela: po prostu tego nie rób!

 

W świecie literatury romantycznej duet autorski Vi Keeland oraz Penelope Ward sprawdza się lepiej niż dobrze. Obie panie wykazują się nie lada pomysłowością a także zdolnością pobudzania wyobraźni czytelnika, więc łącząc siły potęgują naszą radość czytania.

Powyższy tytuł jest drugim tomem serii Nie pasujemy do siebie, ale książki możecie czytać dowolnie, ponieważ każda z nich opowiada o losach innej pary głównych bohaterów. Natomiast obie zasługują na uznanie przez fakt prezentowania sobą silnych emocji, zaskakujących wydarzeń oraz licznych odcieni miłości, która nieustannie napotyka na swojej drodze bariery do pokonania. Autorki pisząc obrazowo skupiają się przede wszystkim na prywatnych losach postaci, więc tło wydarzeń (chociaż dopracowane w odpowiednich detalach) nie jest tak istotne jak ich wewnętrzne rozterki. Skupiamy uwagę wokół uczucia, które nie powinno mieć miejsca a przez całą akcję prowadzi nas motyw romansu z przyjacielem brata. 

Holden i Ryan byli przyjaciółmi. Jeden z nich umarł przedwcześnie, drugi obiecał, że zaopiekuje się jego siostrą. I robił wszystko, by dotrzymać słowa. Nie spodziewał się jednak, że czas zbliży go do Lali bardziej niż by tego chciał. Ona potrzebowała pomocy, on udzielił jej wsparcia. Próbowali trzymać się na dystans, ale czy można uciec przed przeznaczeniem? Częste spotkania komplikowały sytuację jeszcze bardziej, a dalej było tylko gorzej...

Historia pisana jest lekko, z przekąsem, ma bowiem zadanie przywoływać na ustach czytelnika szczery uśmiech. A jednak podszyta jest smutkiem i nostalgią, ponieważ sięga po poważne tematy. Obserwujemy nie tylko sercowe perypetie bohaterki, ale także próbę poukładania życia na nowo po stracie bliskiej osoby czy prywatny proces przechodzenia przez żałobę. Chociaż Ryana już od dawna nie ma, jego siostra wciąż czuła na sobie smutek związany z jego nieobecnością czy momentami przesadną wręcz opiekę ze strony przyjaciół. Nie mogła przez to rozwinąć własnych skrzydeł a przecież miała przed sobą całe życie. Sprawy nie ułatwiał związek dobrze rokujący na przyszłość, ale jakby jałowy, pozbawiony emocji, które niosła ze sobą bliskość Holdena. Miał być jedynie cichym wsparciem a zupełnie przewartościował życie dziewczyny. Czy dobrze? O tym musicie przekonać się sami za sprawą ciekawie poprowadzonego romansu pełnego wzlotów oraz upadków, odwołującego się do serca, na moment zapominającego o rozumie, wprowadzającego sceny łóżkowe tylko dla dorosłych, których celem było podsycenie atmosfery. 

"Nie randkuj z siostrą kumpla" to kluczowy motyw otoczony pobocznymi wątkami, który pokazuje nam niełatwy proces uzdrawiania własnej psychiki oraz poszukiwania bezpieczeństwa w ramionach ukochanej osoby. Autorki zadbały o spójność wydarzeń, nadały bohaterom wiarygodnych ram a całość okrasiły odrobiną pikanterii, aby zagęścić akcję. Vi Keeland i Penelope Ward niezawodnie wyznaczają rytm historii romantycznej, która roztopi nasze serca.

niedziela, 1 grudnia 2024

"Bez serca" Elsie Silver

 
"Bez serca" Elsie Silver, Tyt. oryg. Heartless, Wyd. Editio Red, Str. 392

 

Gburowaty ranczer i przebojowa dziewczyna.

 

Mam słabość do kowbojów, ranczerów i wszystkich tych miłośników natury żyjących w równowadze ze zwierzętami i samym sobą. Z przyjemnością więc zdecydowałam się na kolejny tom przygód serii od Elsie Silver i uważam, że nie mogło być lepiej!

Autorka prowadzi nas przez wydarzenia, w których serdeczne emocje odgrywają główną rolę. To druga część cyklu Chestnut Springs, który osobiście polecam czytać z zachowaniem chronologii, chociaż za każdym razem koncentrujemy się wokół losów innej pary bohaterów. Silver jednak smacznie połączyła całość pewnymi detalami, budując kompletny obraz ranczerskiego zakątka, więc jeśli lubicie podobną tematykę - nie będziecie żałować. Z lekkością, poczuciem stylu oraz umiejętnie odwołując się do ludzkich słabości, marzeń a nawet determinacji, prowadzi nas przez opowieść o pasji i miłości, które nie zawsze idą ze sobą w parze, ale które po wypracowaniu pewnych kompromisów niosą satysfakcję czy niepodważalne szczęście.

Cade Eaton szukał niani dla swojego syna, ale jego wymagania były wygórowane i podparte niepotrzebnymi kąśliwościami. Nikt nie zamierzał podejmować z nim współpracy. Gdyby nie Summer i jej przyjaciółka, Cade pozostałby sam ze swoimi problemami. Willa Grant nie była przekonana do nowej sytuacji, nie wiedziała jak zajmować się dzieckiem a ojciec Luke'a był pełen sprzeczności. Ona była temperamentna oraz pewna siebie, on zrzędliwy, ale i nad wyraz seksowny. Na pierwszy rzut oka nie łączyło ich nic. Jednak magnetyczne przyciąganie pojawiło się w odpowiednim momencie. Tylko czy obydwoje byli na nie gotowi?

Fabuła może pochwalić się wyjątkowym klimatem, lekkością prowadzonej akcji oraz bohaterami, którzy mają tutaj coś dopowiedzenia. Małomiasteczkowa przestrzeń, dojrzali ludzie, którzy niosą bagaże konkretnych doświadczeń a także proza życia zderzająca się z potrzebą akceptacji, zrozumienia oraz po prostu bycia sobą. Na bazie lekkiej prozy romantycznej autorka zaskakuje mocniejszym wydźwiękiem, porusza tematy o ponadczasowej wartości i pozwala nam zbliżyć się do bohaterów. Cieszy fakt, że wątek romantyczny prowadzony jest z głową, nigdzie się nie spieszy i pozwala bohaterom poznawać siebie w pełni, nie ma lukru czy przesadnej słodyczy a jest nadzieja, że każdemu z nas los wyznaczy odpowiednią drogę. W miłosnej atmosferze dnia codziennego, sięgając po motywy obyczajowe, Silver tworzy przyjemny dla wyobraźni obraz dwójki zagubionych dusz, które trafiły na siebie w odpowiednim momencie. I chociaż wszystko koncentruje się wokół nich, to warto bliżej się temu przyjrzeć, bowiem fabuła rozgrzewa serce a wydarzenia ani przez moment nie są nam obojętne. 

"Bez serca" jest powieścią otwartą na czytelnika, niezwykle pozytywną i otulającą nas swoimi ramionami niczym ciepły kocyk. Elsie Silver przedstawia miłość w nowym świetle, która musi podążać wyboistą drogą, by znaleźć równowagę oraz punkt zaczepienia. Bawiłam się wspaniale podczas czytania, mam wrażenie, że nawet lepiej niż w przypadku pierwszego tomu, ponieważ ranczerski świat zyskał na wartości, klimat wykreowany był idealnie a poczucie subtelnego humoru towarzyszące mi na drugim planie idealnie zamykało koło. Nie pozostaje mi zatem nic innego jak napisać - polecam!

niedziela, 29 września 2024

"Miasto grzechu" Ivy Smoak

 
"Miasto grzechu" Ivy Smoak, Tyt. oryg. City of Sin, Wyd. Editio, Str. 376
 

Czy naprawdę chcesz się pożegnać? 

 

Życie szybko weryfikuje wszystkie nasze plany. Pytanie tylko czy jesteśmy gotowi na nadchodzące zmiany? I czy odważymy się zrobić krok w nieznane, który może przynieść więcej szkód niż korzyści?

Ivy Smoak zaprasza nas do świata wielkich, prywatnych dramatów i prowadzi przez historię, która mogła przydarzyć się każdej z nas. W atmosferze nieplanowanych rozczarować wraz z główną bohaterką będziemy budować wszystko na nowo i spróbujemy postawić się w jej sytuacji. Nie będzie to trudne, ponieważ autorka pisze bardzo wiarygodnie i obrazowo, jej lektura bogata jest w doświadczenia inspirowane prawdziwym życiem a wszystko co związane z sercowymi rozterkami głównej postaci nikomu nie jest obce, jeśli nie z doświadczenia to na pewno ze słyszenia. Otoczy nas wiele emocji, na początku niekoniecznie dobrych, ale z czasem wszystko rozwieje się w poczuciu lepszego jutra. 

Bee miała plan, aby podbić Nowy Jork. Skończyła college, zaręczyła się i widziała przyszłość w świetlanych barwach. Jednak to wszystko pękło jak bańka mydlana, gdy okazało się, że Patrick jest aż nazbyt chętny do zdrad. Bee postanowiła więc zacząć wszystko od nowa, łącznie z miłością w stronę której została popchnięta. Jednak umówiona ranka okazała się tragedią, choć Mason miał inne zdanie. On postanowił zdobyć dziewczynę za wszelką cenę i porzucić ją zaraz po tym, by pokazać jej, że takich mężczyzn się nie odrzuca. Tylko czy na pewno był przygotowany na związane z tym konsekwencje?

To historia prosta i zupełnie nieskomplikowana. Pisana ku uciesze serca każdej romantyczki, stawiająca na silne i różnorodne emocje. Każdy poszukiwacz dobrych wrażeń odnajdzie w tej opowieści swoje miejsce i poza motywem romantycznym doszuka się także poruszania współczesnych wartości, ponieważ autorka pisać będzie o złamanym sercu, nadszarpniętym zaufaniu a także poszukiwaniu własnego miejsca w świecie. Koncentrując się wokół losów dwójki pokiereszowanych przez życie bohaterów docenimy lekkość stylu Smoak a także jej umiejętność do kreowania scen łóżkowych mocno naciskających na obrazowość. Balansując na granicy (ale jej nie przekraczając) autorka stworzyła zatem obraz miłości pełnej sprzeczności, w której fizyczność mieszała się z chwilami racjonalnych refleksji. Nastawiona na taką treść nie mogę narzekać na wykonanie a jedynie chętnie doszukałabym się dodatkowych szczegółów związanych z tłem przedstawionym, by całość była bardziej wiarygodna.

"Miasto grzechu" to lektura na leniwy dzień, której zadaniem jest pobudzenie zmysłów czytelnika i otworzenie drogi do głębszych emocji. Typowo romantyczna a jednak nieustannie ciekawa i zapraszająca do konfrontacji ze światem niełatwych problemów. Idealna w połączeniu z kubkiem gorącej herbaty, rozpalająca serce oraz zbliżająca do bohaterów, którzy w pewnym momencie zaczynają przypominać nas samych. Ivy Smoak porywa nas w swoje objęcia i nie wypuszcza do ostatniej strony.

piątek, 26 lipca 2024

"Bez skazy" Elsie Silver

 
"Bez skazy" Elsie Silver, Tyt. oryg. Flawless, Wyd. Editio Red, Str. 415

 

Oczekuj szalonego rodeo, dziewczyno!

Zagraniczne fora uginają się od pochwał nad twórczością Elsie Silver, więc z tym większą przyjemnością sięgnęłam po lekturę. Liczyłam na niezawodną opowieść poprawiającą humoru. Co otrzymałam? Coś znacznie lepszego! 

Autorka zaskoczyła mnie dopracowaniem oraz nawiązaniem do konkretnych wartości. Lektura nie była słodką opowiastką dla małych dziewczynek a świadomą opowieścią pełną intensywnych wrażeń. Nie miejcie złudzeń – romans odegra tutaj kluczową rolę, ale zostanie wyposażony w odpowiednie tło wydarzeń, przeszłość bohaterów a także aktualne liczne przeciwności, aby nadać całości intensywności oraz wiarygodności. Silver nie zapomina także o głębokich uczuciach towarzyszących bohaterom na każdym kroku i trudnych decyzjach kształtujących charaktery, sprawiając, że opowieść nabierze mocniejszego wydźwięku. A sam styl autorki? Plastyczny i lekki jak piórko, idealnie w punkt potrafiący przedstawić głębię przekazu oraz wszystkie istotne detale. Tak, proza autorki w pełni mnie oczarowała. 

Rhett Eaton, gwiazda rodeo, wpadł w ogromne kłopoty wywołując niepotrzebny skandal. Jego agent wykorzystał do pomocy Summer aby ta cudem odbudowała jego wizerunek. Prawniczka o złamanym sercu nie spodziewała się, że jej nowy podopieczny okaże się tak szaleńczo intrygujący. To Rhett wychodzi z inicjatywą, by początkową niechęć zmienić w lek na zranioną dumę Summer, nawet kosztem swojej reputacji. Tylko czy na pewno liczy się ze wszystkimi konsekwencjami? 

Mam słabość do kowbojów, ranczerów i całego tego klimatu, więc powieść Silver ogromnie przypadła mi do gustu. Starając się jednak ocenić ją możliwie obiektywnie dostrzegłam jej zaangażowanie w klarowność treści, złożoność wydarzeń czy wielowarstwową kreację postaci, którzy zmieniali się na naszych oczach. Silver uchwyciła siłę miłości, pokazała różne oblicza tego uczucia i zamknęła dwójkę zagubionych bohaterów w klimacie małego miasteczka, budując kameralną przestrzeń, abyśmy mogli w pełni skoncentrować na nich uwagę. Ich wspólna relacja rozwijała się powoli, początkowa niechęć przerodziła się w sympatię a my mogliśmy przyjrzeć się nie tylko Summer i Rhettowi, ale także ich najbliższym, rodzinie która odegrała niemałą rolę w tym przedstawieniu, prezentując wartości związane z siłą rodzicielskiej miłości, przyjaźni, poczucia przynależności, poszukiwania własnego miejsca w świecie czy zbawiennej sile poczucia bezpieczeństwa w ramionach bliskiej osoby. 

"Bez skazy" to romantyczna historia, która wychodzi o krok dalej. Autorka podąża tropem schematów, ale robi to z wyczuciem i swobodą, nie zanudzając nas tym co znane a w pełni angażując w treść, zbliżając do bohaterów i nie pozostawiając obojętnym na ich problemy. Idealna na leniwe popołudnie, pobudzająca wyobraźnię i sięgająca po konkretne emocje, opowiadająca o pasji, miłości a także o walce z własnymi słabościami. Tak dobra, że z przyjemnością sięgnęłabym od razu po drugi tom!

środa, 24 lipca 2024

"Uprowadzona" Karolina Marczewska

 
"Uprowadzona" Karolina Marczewska, Wyd. Editio Red, Str. 224
 

 Zabrał ją w długą, niebezpieczną drogę, którą ona wcale nie chciała iść.

 

Przychodzi czas, że w sercu każdej dziewczynki rodzi się potrzeba szalonych uniesień i niebezpiecznych chłopców. Główna bohaterka powieści Karoliny Marczewskiej na własnej skórze doświadczyła konsekwencje tych pragnień. 

W pewnym sensie lektura jest pościgiem za marzeniami i porywami serca, ale wyczytać to możemy między wierszami. Na pierwszym planie maluje się bowiem obraz mafijnego romansu, który uderza w główną bohaterkę zupełnie niespodziewanie. Autorka na 220 stronach musiała zamknąć cały swój pomysł, zatem wydarzenia były szybkie i intensywne, ale nie zaważyło to na jakości przekazu, ponieważ otrzymałam wszystko co niezbędne, aby dobrze się bawić, podjęte tematy były dopracowane i ładnie się przeplatały a uczucia dopełniały dzieła. Mimo krótkiej formy autorka poradziła sobie z podjętym wyzwaniem i od razu, pomijając niepotrzebny wstęp, wrzuciła nas w wir wielu wydarzeń. 

Czytamy o losach Janki Kruk, dziewczyny takie jak my, która wiodła spokojne życie w Holandii studiując medycynę. Lubiła czas spędzony z książką. Jednak pewnego dnia w jej życie wkradł się chaos. Tajemniczy mężczyzna pojawił się w jej samochodzie i postawił żądania. Porwał Jankę w wir niebezpiecznej przygody, całkowicie zmieniającej życie. Tylko czy na pewno był taki bezwzględny za jakiego chciał uchodzić? 

Nic nie jest takie, jakie wydaje się na pierwszy rzut oka. Początkowe niebezpieczeństwo zmienia się w wyścig z czasem a oprawca przyjmuje rolę wątpliwego bohatera. Janka nie wierzy w dobre intencje Nicka i ma ku temu powody, bowiem to jego trudna przeszłość postawiła ich w trudnej sytuacji. Jednak gdyby nie to, fabuła nie byłaby tak dynamiczna i gęsta od emocji. Dziewczyna próbując wyrwać się z rąk swojego oprawcy zaczęła dostrzegać w nim inne oblicze i tak narodziła się pomiędzy nimi nić porozumienia. Autorka wplotła w to wszystko mój ulubiony motyw drogi i chociaż jest on krótki to pięknie pokazuje zmiany zachodzące w postaciach pod wpływem doświadczeń. Dowiadujemy się także co wydarzyło się w przeszłości i dlaczego Nick wplątał się w całe to niebezpieczeństwo. Nie zabraknie ciekawych zwrotów fabularnych oraz scen przyspieszających bicie serca, więc śmiało mogę zapewnić, że spędziłam przy tej lekturze bardzo miłe chwile. 

"Uprowadzona" to historia pisana z dwóch perspektywy, przedstawiająca dwa skrajne charaktery. Lektura intensywna, nastawiona na wrażenia i pełna zaskoczeń, czyli opowieść, w której wszystko może się wydarzyć. Autorka debiutuje w ciekawym stylu, bawi się formą oraz przekazem, kreuje barwne, charyzmatyczne sylwetki postaci i angażuje nas na całego w podjęte ryzyko. Jesteście gotowi wraz z Janką podążyć w nieznane? Zapewnia, że będzie warto!

sobota, 1 czerwca 2024

"Zakochana w bandycie" Nicola Barańska

 
"Zakochana w bandycie" Nicola Barańska, Wyd. Editio Red, Str. 408

 

Kochałam cię tak bardzo, że nie widziałam twoich kłamstw.

Nie od dziś wiadomo, że niegrzeczni chłopcy przyciągają wszystkie dziewczyny. Przekonała się o tym główna bohaterka powieści Nikoli Barańskiej, która została wystawiona na wielką sercową próbę.

Autorka opierając fabułę na motywach powieści z gatunku New Adult, sięga po znany temat zwykłej dziewczyny, z którą każdy z nas może się utożsamić. Która z nas choć raz nie marzyła o zbuntowanym chłopcu koncentrującym na nas swoją pełną uwagę? Doskonale zatem rozumiemy rozterki głównej bohaterki, jej los a także trudne wybory, gdy wszystko co zbudowała zaczyna się przechylać ku upadkowi. Życie zmienia bieg i nabiera smaków gdy do ponurej codzienności wkrada się głębokie uczucie. Tylko czy warto się mu poddać? O tym przekonacie się sięgając po lekturę, która podbiła serca wielu czytelniczek na Wattpadzie, ponieważ właśnie tam pierwotnie publikowano historię.

Poznajemy losy Kim, zwykłej dziewczyny, która w drodze do szkoły staje się świadkiem napadu. Zamaskowani bandyci terroryzują pasażerów, ale jeden z nich zwraca szczególną uwagę Kim. Wydaje się, że dziewczyna także wpadła mu w oko, ponieważ mimo całej trudnej sytuacji tajemniczy chłopak zaczyna z nią flirtować. Do końca dnia dziewczyna nie może przestać myśleć o przenikliwych oczach, które zapamiętała z całego zdarzenia. Nie spodziewa się, że już niebawem morskie spojrzenie ponownie stanie na jej drodze, w nowej sytuacji i z tym samym trzepotaniem serca.

To prosta historia, łatwa do przewidzenia, która zaskakuje skrajnymi i silnymi emocjami. Dopracowana sylwetka bohaterów sprawia, że od pierwszej strony nawiązujemy z nimi nić porozumienia i trzymamy kciuki za ich wspólną szczęśliwą przyszłość, która wcale nie wydaje się taka oczywiste. Na naszych oczach rozgrywa się spektakl młodzieńczych naiwności, kłamstw, sekretów oraz niedomówień, które burzą wzajemne przyciąganie. Kim bowiem zauroczona tajemniczym Timosem wydała się w pewien sposób zaślepiona, naiwna wobec całej sytuacji. On bowiem był tytułowym bandytom, chłopakiem zdolnym do niebezpiecznych czynów, które nadawały mu charyzmy, ale jednocześnie otaczały klimatem niebezpieczeństwa. To napędzało akcję, przyspieszało bicie serca czytelniczki nastawionej na silne miłosną relację, która wypadła autorce całkiem dobrze. Tłem powieści były problemy bohaterów, ich lęki i niespełnione nadzieje, trudna przeszłość, która postawiła ich w takiej a nie innej sytuacji a także silne, rodzące się dość szybko uczucie, które było wyznacznikiem dalszych decyzji.

"Zakochana w bandycie" to propozycja idealna dla wszystkich romantyczek. Otwiera serce na zakazane uczucie i pokazuje, że łobuzy faktycznie kochają najbardziej. Autorka na bazie schematów wytyczyła własną ścieżkę dla pierwszoplanowych postaci, przywołując silne emocje i nie pozostawiając nas obojętnych na rozgrywane wydarzenia. Dobry styl, pomysłowość losów postaci a także realność rozgrywanych problemów sprawiają, że lektura cieszy wyobraźnię. Nie przedłużając, wszystkim romantyczkom - polecam.

wtorek, 21 maja 2024

"Sekret" Max Monroe

 
"Sekret" Max Monroe, Tyt. oryg. The Secret, Wyd. Editio, Str. 377 

 

Początkowo droga do zwycięstwa wydawała się całkiem prosta: wystarczyło się nie zakochać...

Bracia Winslow ponownie wracają na scenę, by pod bacznym okiem Max Monroe kolejny raz zaskakiwać czytelników. Jesteście zatem gotowi na dawkę silnych romantycznych emocji? Dobrze się składa, ponieważ w kontynuacji swojej serii autorka nie zwalnia tempa!

Całość możecie czytać bez zachowania chronologii, ponieważ za każdym razem czytamy o losach innych bohaterów. Wzmiankowo pojawiają się wcześniej poznane postacie, ale sama fabuła skupia się na nowych wydarzeniach i dla mnie to dobre rozwiązanie, ponieważ czytelnik może wybrać losy tego z braci, który zaciekawił go bardziej. Czytając cykl od początku uważam, że poza dobrą zabawą nie stracicie nic ze znajomości dalszych wydarzeń. Zachęcam natomiast do poznania wcześniejszych powieści autorki, ponieważ pisze ona z dojrzałością i otwartością na czytelnika, pozwala nam zaangażować się w losy bohaterów, których poznajemy od samego początku i którym towarzyszymy na każdym kroku. Znamy ich lęki, marzenie a także przeszłość z jaką muszą mierzyć się każdego dnia i to przekłada się na ich dalsze wybory a także dorosłe życie. I co w tym wszystkim najlepsze, nigdy nie możemy być pewni, w jakim kierunku potoczy się fabuła, ponieważ losy pojawiających się w powieściach Monroe bohaterów nigdy nie są oczywiste, ale zawsze zaskakujące i w pełni dopracowane.

Czytamy o Ty, który uważał się za najprzystojniejszego z braci. Jako wykładowca na Uniwersytecie Nowojorskim czuł się także inteligentny i sprawnie wplatał wiersze Walta Whitmana w rozmowę z każdym dookoła. Jednak to były tylko pozory. Ty był bowiem innym człowiekiem niż pokazywał. Szybko przekonała się o tym Rachel Rose, która tuż przed poważną nauką na Uniwersytecie Nowojorskim postanowiła zaszaleć. Jedna noc, jedno wyzwanie i zapadnięcie w pamięć najgorętszemu facetowi w klubie. Obydwoje już nigdy mieli się nie spotkać. A jednak los chciał inaczej, ponieważ spotkali się na uczelni, on jako wykładowca, ona jako jego asystentka. I ponownie stanęli oko w oko z nowym wyzwaniem, tym razem bardziej emocjonalnym.

W tej historii wydaje się, że każdy ruch bohaterów ma podwójne znaczenie. To oni budują własną ścieżkę przyszłości i podejmując czasami pochopne decyzje nadają życiu lepszy bieg. Nie od dziś wiadomo, że miłość rządzi się swoimi prawami i nawet jeśli bohaterowie bronili się przed nią jak tylko mogli, to uczucie oraz wytwarzająca się pomiędzy nimi chemia były znacznie silniejsze. Z przyjemnością obserwowałam jak zacieśniają swoją relację i jak uciekają w świat wyzwań, by sekrety i niedomówienia oddzielały ich od świadomego uczucia. I chociaż wątek romantyczny jest tu niezwykle silny oraz intensywny, to nie tylko miłość odgrywa kluczowe znaczenie, ponieważ autorka dopracowała tło wydarzeń na bazie powieści obyczajowej, dbając o szczegóły i zarzucając czytelnika detalami, by ten mógł w pełni zrozumieć otaczający świat postaci, realny, świadomy oraz opierający się na współczesnych wartościach. Akcja skupia się na dwóch perspektywach, abyśmy doskonale mogli zrozumieć obie strony, które różnią się motywami a także nastawieniem wobec wspólnej relacji. Mamy zatem ogólny pogląd na sytuację a także ten bardziej prywatny, zarówno od strony Ty jak i Rachel. Wszystko zatem wydaje się być na swoim miejscu, począwszy od dynamicznej i pełnej emocji akcji, na dopracowanej sylwetce bohaterów kończąc. W międzyczasie dostrzegamy możliwość czytania między wierszami, wyciągamy własne wnioski a także opieramy się na doświadczeniach pojawiających się osób, które nie pozostają nam obojętne.

"Sekret" to historia, która przyprawia o dreszcz ekscytacji, ponieważ z niecierpliwością przerzucamy kolejne strony, by poznać jak najwięcej szczegółów z rozgrywki pomiędzy głównymi bohaterami. Styl autorki oraz odpowiednio dobrany klimat powieści sprawiają, że sceny tańczą w naszej wyobraźni i przypominają najlepsze filmy. To lektura pełna wrażeń, uniesień a także motywacji do zmian, napisana tak, by każdy się w niej odnalazł, spróbował postawić na miejscu bohaterów i wraz z nimi dążył do wspólnego szczęścia. Książka nie pozostawia nas obojętnym na przygody postaci, zaprasza do interakcji i pozostaje w pamięci na długo po zamknięciu ostatniej strony.

piątek, 19 kwietnia 2024

"Wybuch" Ivy Smoak

 
"Wybuch" Ivy Smoak, Tyt. oryg. Eruption, Wyd. Editio, Str. 328

 

Dlaczego James z takim uporem coś przed nią ukrywał? Przecież ona była dla niego jak otwarta księga.

Życie pisze własne scenariusze i nawet jeśli nie zawsze zgadzamy się z jego propozycją, los uparcie będzie torował sobie drogę do własnych zamierzeń. Przekonali się o tym bohaterowie powieści Ivy Smoak, która za sprawą trzeciego tomu, składane nasze dłonie kontynuację pomysłowego romansu.

Lubię książki autorki, ponieważ zawsze mnie czymś zaskoczą. Nawet jeśli Smoak podąża tropem znany schematów, to zawsze potrafi zrobić odpowiedni unik, by zaskoczyć świeżością i oryginalnością. Nie inaczej było w przypadku powyższej serii, która kontynuuje losy poznanych wcześniej bohaterów i opierając się na ciągu przyczynowo-skutkowym (bez czytania z chronologią ani rusz!) opowiada o wielkim uczuciu, które nieustannie napotyka na swojej drodze bariery nie do pokonania. Dwójka zagubionych postaci bardzo chciałaby żyć długo i szczęśliwie, ale nagromadzone wokół nich sekrety, tajemnice oraz wszelkie przeciwności nieustannie prowadzą do prywatnych tragedii.

W tej fabule dzieje się naprawdę dużo. Z jednej strony obserwujemy uczucie, które mimo swojej ogromnej siły wciąż stawia bohaterów po dwóch stronach barykady, z drugiej trzymamy kciuki za ich powodzenie i odnalezienie wspólnej drogi, gdy dostrzegamy światełko w tunelu. Penny i James byli sobie pisani i tak odbierał to także czytelnik, który doskonale rozumie ich wielkie uczucie. James jednak wydawał się mężczyznom tajemniczym i otoczonym sekretami, które odsuwały Penny na drugi plan. Ona czuła się niedoceniana i w pewien sposób pokrzywdzona, gdy jego rodzice nie chcieli mieć z nią nic wspólnego a była żona Jamesa zaczęła snuć własne intrygi, by nie dopuścić do dobrej przyszłości.

Na przestrzeni ponad 300 stron rozpościera się akcja złożona z wielu motywów, dobrze dopracowanego tła wydarzeń a także skrajnych emocji, które otulają nas swoimi ramionami i nie wypuszczają do ostatniej strony. Towarzyszymy bohaterom na każdym kroku i z zaskoczeniem przerzucamy kolejne strony, ponieważ mając już nadzieję, że nic złego dalej się nie wydarzy wciąż napotykamy wraz z Penny i Jamesem na liczne w przeciwności. Ta historia opiera się na uczuciu, na silnej miłości, która naznaczona wieloma negatywnymi emocjami wymyka się z rąk bohaterów i wprowadza na pierwszy plan urazę oraz liczne wątpliwości. I właśnie na tym opiera się akcja, na niedomówieniach pojawiający się w najmniej odpowiednim momencie a także na analizie własnych oczekiwań wobec teraźniejszości oraz życiowych priorytetów.

"Wybuch" trzyma poziom swoich poprzedniczek i po raz kolejny zaprasza czytelnika do świata wielkich namiętności. Nie zawsze zgadzałam się z wyborami bohaterów, ale jednocześnie rozumiałam przesłanki jakimi się kierowali i z przyjemnością obserwowałam wyciągane później wnioski. Smoak po raz kolejny złożyła na nasze dłonie w pełni dopracowaną historię romantyczną, która opierając się na znanym motywie jednocześnie wymknęła się wszelkim schematom i zaprosiła nas do ekscytującego świata, w którym wszystko może się wydarzyć. To lektura stworzona dla wszystkich romantyczek, które uwielbiają spotykać na swojej drodze niepowodzenia oraz przeciwności, by wraz z bohaterami walczyć o lepsze jutro.

środa, 17 kwietnia 2024

"Poświęcenie" Ivy Smoak

 
"Poświęcenie" Ivy Smoak, Tyt. oryg. Devotion, Wyd. Editio, Str. 368

 

Szokująca i wzruszająca!

Ivy Smoak kontynuuje swoje dzieło na przestrzeni czwartego tomu serii The Hunted, w której wszystko może się wydarzyć. Jak dowiedzieliśmy się ze wcześniejszych części, losy bohaterów wystawione na próbę, wciąż wydają się dalekie od szczęśliwego zakończenia.

W poszukiwaniu serii, która nie będzie chciała wyjść z głowy i pozostawi więcej pytań niż odpowiedzi polecam przyjrzeć się twórczości autorki, ponieważ ta doskonale wie, jak zaskarbić sobie sympatię czytelnika. Plastyczny przekaz oraz mocne skupienie się na kreacji bohaterów prowadzi nas przez opowieść pełną ukrytych znaczeń, która bawi się z czytelnikiem żonglując skrajnymi emocjami. Fabuła od pierwszego tomu nie była ani banalna, ani przewidywalna, więc śmiało mogę napisać, że czwarta część trzyma wysoki poziom swoich poprzedniczek i na równi z nimi zachęca czytającego do przerzucania kolejnych stron, by jak najszybciej dowiedzieć się co dalej wydarzy się w życiu bohaterów.

Postacie są tutaj najsilniejszą stroną, ponieważ Smoak zrobiła wszystko, by nadać im cech wiarygodności i charyzmy. Stają przed nami silne osobowości pełne własnych celów do zrealizowania, marzeń, idei a także demonów przeszłości, które nie dają o sobie zapomnieć. Doskonale rozumiemy ich czyny i nawet jeśli nie zgadzamy się ze wszystkimi podejmowanymi decyzjami, to z przyjemnością obserwujemy jak wyciągają w przyszłości z nich wnioski. Penny i James wydawali się stworzeni dla siebie a jednak los nieustannie rzucał im kłody pod nogi. Ta dwójka nie mogła bez siebie żyć chociaż wydaje się, że więcej czasu spędzali osobno niż razem. Liczne problemy, przeciwności a także otaczające ich niebezpieczeństwa raz za razem dokonywały dzieła zniszczenia wielkiej miłości. Czytelnik z zapartym tchem obserwuje zatem przebieg wydarzeń i ma nadzieję, że wszystko dobrze się skończy, ale autorka już dawno pokazała nam, że ma własny pomysł na finały poszczególnych tomów.

Całą serię musicie czytać z zachowaniem chronologii, ponieważ został tutaj zastosowany ciąg przyczynowo-skutkowy. Smoak prowadzi nas skrupulatnie przez wymyśloną przez siebie drogę i realizuje założony w głowie plan – robi to dobrze, wykorzystuje swój potencjał a także wciąż pozostawia otwarte drzwi do jeszcze większych możliwości. Tym sposobem maluje się przed nami dramatyczny obraz miłości, która wydaje się spisana na straty i budzi to skrajne emocje, które otulają nas z każdej strony. Drżymy o losy bohaterów, angażujemy się w ich historię i wraz z nimi pokonujemy wszelkie niebezpieczeństwa, mając nadzieję, że na ostatnich stronach wszystko jednak skończy się dobrze. Jak będzie w rezultacie? O tym musicie przekonać się sami.

"Poświęcenie"skrupulatnie realizuje plan wyznaczony przez autorkę i prowadzi czytelnika przez szereg zaskakujących momentów, które składają się na jedną spójną całość. Lawina uczuć, charyzmatyczne sylwetki postaci na pierwszym planie a także mnóstwo moralnych wyborów prowadzi nas przez przedstawioną fabułę od której trudno się oderwać. To szablonowy romans pełen ukrytych znaczeń, który jednak na swój sposób wymyka są znanym schematom i buduje coś własnego, świeżego i pomysłowego, coś tak smacznego, że nie sposób nie polecić całej serii wszystkim romantyczkom. Ja osobiście jestem zachwycona!

środa, 6 marca 2024

"Słodkie przeznaczenie" Patrycja Szymańska

"Słodkie przeznaczenie" Patrycja Szymańska, Wyd. Editio, Str. 352 

 

Czy wierzysz w swoją bratnią duszę?

Już na pierwszy rzut oka można się domyślić, że debiutancka powieść Patrycji Szymańskiej  będzie słodką opowieścią o romantycznych uniesieniach. Niech Was jednak nie zraża cukierkowa otoczka, ponieważ historia broni się dopracowaniem oraz ciekawie poprowadzoną fabułą.

Powieści romantyczne lubię w każdym wydaniu. Sięgam równie często po mroczne opowieści, jaki te bardziej stonowane i opowiadające o prozie życia. W tym przypadku autorka zaprasza nas do romantycznego świata słodkich uniesień i przykrywa nas warstewką uroku oraz pozytywnych emocji. Nie martwcie się jednak, że tym samym w fabule powieje nudą – nic bardziej mylnego! Rzecz opiera się bowiem na relacjach damsko-męskich, na ludzkich potrzebach oraz niepotrzebnych zahamowaniach co przekłada się na wiarygodność wydarzeń a także intensywniejszy odbiór rozgrywanej akcji.

Mia Montgomery ma 22 lata i wciąż rozgląda się za prawdziwą miłością. Nie było jej dane szczerze pokochać i nikt również nie zwrócił na nią uwagi. Dziewczyna jednak spokojnie czekała, nie panikując przed staropanieństwem i nie doszukiwała się pozytywnych cech w ludziach którzy ich nie mają. Pewnego dnia spotkała na swojej drodze chłopaka, który wydawał się spełnieniem jej marzeń. Archer Sharewood również zwrócił na nią uwagę. I tak rozpoczęła się droga ku powoli kiełkującemu uczuciu, mającemu perspektywy na związek jak z bajki.

Główną zaletą tej powieści jest ciekawa kreacja bohaterów. Otrzymujemy sylwetki postaci zbliżonych do nas samych, z którymi bez problemu potrafimy się utożsamić i którym kibicujemy do samego końca. Ich decyzje często mają poparcie w lękach jakie kryją się przed odrzuceniem, brakiem akceptacji czy nieszczęśliwą miłością, ale walczą o swoje miejsce w świecie i wzajemnie budują nić porozumienia. W tle pojawiają się motywy rodzicielskiej miłości, braterskiej siły krwi a także niezachwianej niczym przyjaźni co pięknie dopełnia dzieła i pokazuje jak bystra jest perspektywa autorki, która ukazuje swoją baczną stronę obserwatorki ludzkich zachowań. Otrzymujemy zatem słodki i uroczy romans, który jednocześnie nie zalewa nas lukrową polewą a pozwala wierzyć, że każdemu z nas gdzieś w świecie pisana jest ta druga wyjątkowa połówka.

"Słodkie przeznaczenie" to idealna lektura na zapomnienie o codziennych problemach i oderwanie się na moment od rzeczywistości. Historia napisana dobrze, w pełni wykorzystująca swój potencjał i jednocześnie stawiając na naszej drodze bohaterów wartych poznania. Dużo pozytywnych emocji otula nas niczym ciepły kocyk a w połączeniu z kubkiem ulubionej gorącej herbaty otrzymamy rozrywkę od której nie będziemy mogli się oderwać. Takie historie są nam potrzebne, ponieważ podnoszą nas na duchu, dają nadzieję i serwują odpowiednią ilość szczęścia oraz pozytywnej energii.

czwartek, 29 lutego 2024

"Rose in Devil's Arms. Miłość mimo wszystko" Kamila Wiśniewska

"Rose in Devil's Arms. Miłość mimo wszystko" Kamila Wiśniewska, Wyd. Editio, Str. 312

 

Ta noc zmieni wszystko.

Nieprzemyślane czyny mogą okazać się naprawdę niebezpieczne, o czym przekonałam się główna bohaterka powyższej powieści. Jedna noc miała być zapomnieniem od tego co wydarzyło się w jej życiu, ale nikt nie spodziewał się, że pociągnie ze sobą aż takie konsekwencje.

Oto przed nami powieść gangsterska w zupełnie nowym stylu. Romans nabiera rozpędu, ale wydaje się podążać w kierunku innym niż ten znany nam do tej pory a autorka rozkręca atmosferę podsycając nieustannie niepewność, ponieważ to co wydarzy się na kolejnych stronach wydaje się trudne do przewidzenia. Umiejętnie poprowadzona fabuła spotyka po drodze ciekawie wykreowanych bohaterów, z charyzmatycznymi cechami. które trudno przypisać jednoczesne dobrej lub złej stronie, więc na naszej drodze pojawiają się skrajności pięknie dopełniające dzieła. To lektura, która wymyka się schematom i jest to bez wątpienia najmocniejsza jej strona, ale im dalej w historię tym więcej pojawia się pozytywnych aspektów.

Zacznijmy od tego, że już na starcie główna bohaterka otrzymała od losu lekcję życia. Jej dwuletni związek zakończył się porażką, gdy okazało się, że Sam jest homoseksualistą. Przez dwa lata zwodził ją i udawał kogoś kim nie jest, by ostatecznie dogłębnie zranić Rose. I właśnie to popchnęło ją w ramiona mężczyzny, który miał być jedynie pocieszeniem na jedną noc. Okazało się jednak, że dziewczyna zawróciła mu w głowie i właściwie nie byłoby w tym niczego złego, gdyby Ryan nie był niebezpiecznym gangsterem, z którym nikt nie powinien nigdy zadzierać.

Otrzymujemy romans, który wymyka się wszelkim schematom. I chyba to w tym wszystkim jest najciekawsza. Do samego końca trudno przewidzieć rozwój wypadków, gdy bohaterowie kluczą pomiędzy skrajnymi emocjami i wymykają się sobie z rąk. Rose nie do końca wie co powinna czuć i jak się zachować a Ryan nieustannie podąża jej tropem niekoniecznie dla uczucia, ale dla zasady, ponieważ nikt nigdy mu nie odmówił. Zagęszcza się więc atmosfera, akcja nabiera dynamizmu i nieustannie coś się dzieje, więc strony praktycznie przerzucają się same. Na naszych oczach buduje się skomplikowana relacja, którą trudno nazwać jednoznacznie miłosną, ale kto wie? O tym jak to wszystko się poukłada dowiecie się sami sięgając po lekturę, która jest tego warta.

Na początku wydaje się, że przed nami maluje się zwykły romans gangsterski jakich wiele. A jednak autorka zaskakuje pomysłem i wykonaniem, które naprawdę warte są pochwały. Dobrze poprowadzona fabuła, dynamiczne dialog a także konkretna kreacja bohaterów przekładają się na czystą przyjemność czytania. Niebezpieczeństwo wisi w powietrzu, gęste emocje podsycają intensywność wrażeń a my z zapartym śledzimy rozwój wypadków, mając nadzieję, że wszystko jednak dobrze się zakończy.