Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Jaguar. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Jaguar. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 17 marca 2025

"The Tearful Girl" Kornelia Pierz

 
"The Tearful Girl" Kornelia Pierz, Wyd. Jaguar, Str. 544

 

Jak go odzyskać, nie zatracając przy tym samej siebie? 

 

Sercowe rozterki jeszcze nigdy nie były tak intensywne. Kornelia Pierz podwaja emocje w drugim tomie swojej romantycznej serii udowadniając nam, że najlepsze wciąż przed nami.

Najpierw odsyłam Was do nadrobienia zaległości. Jeśli jeszcze nie poznaliście przygód bohaterów, koniecznie sięgnijcie po pierwszy tom. Kontynuacja przyjdzie Wam wówczas z odsieczom, ponieważ po finałowych wydarzeniach jak najszybciej będziecie mieli ochotę odkryć dalsze losy bohaterów. To sprawka przyjemnego stylu autorki oraz jej umiejętności w kreowaniu plastycznych postaci, z pełnymi osobowościami, z własnymi problemami, z demonami, które nie dają im spokoju. Szybko zatem łapiemy kontakt z fabułą, odczuwamy na własnej skórze wszelkie dramaty i doszukujemy się promyków nadziei w historii, która cały czas zmierza w kierunku niepowodzeń oraz losowych przeszkód. 

Haley od początku nie wiedziała czego oczekuje od miłości. Kiedy już to zrozumiała - ta wymknęła się z jej rąk. Dziś zamierza zrobić wszystko, by odzyskać Camerona. Niestety on nie chce już angażować się w związek bez przyszłości a jej zaniżone poczucie wartości nie pozwala na głębsze zaangażowanie. Wydaje się, że obydwoje zostali postawieni w sytuacji bez wyjścia. Demony przeszłości nie ułatwiają sprawy a wszechobecne kłamstwa oraz intrygi pociągną wszystkich w dół. Czy uda im się znaleźć równowagę? 

Przyznaję, że kontynuacja zaskoczyła mnie pod względem dopracowania. Autorka poprawiła niewielkie niedociągnięcia pierwszego tomu i wyszła naprzeciw czytelnikom podnosząc poprzeczkę. Na ponad pięciuset stronach została poruszona cała gama różnorodnych problemów, bohaterowie mierzyli się ze skrajnymi emocjami a ich charaktery kształtowały się na naszych oczach. Fabuła pełna była ciekawych zwrotów, dynamizmu oraz dyktujących własne warunki sekretów, które poprzewracały wszystko do góry nogami. Był ból, smutek i strach przed niepewnym jutrem, były też wielkie oczekiwania wobec przyszłości a także miłość mieniąca się różnorodnymi odcieniami. Nie zabrakło zatem niczego co zabarwiłoby lekturę na odpowiedni kolor, postacie grały według skomplikowanych zasady a my w tym wszystkim czuliśmy się w pełni zaopiekowani a odpowiednio dobrane detale pięknie dopełniły dzieła.

"The Tearful Girl" to powieść pisana z myślą o nastolatkach, ale myślę, że odnajdzie się w tej historii także starszy czytelnik. Kornelia Pierz pozwala nam popuścić wodzę fantazji, zaangażować się w losy bohaterów, wraz z nimi przeżywać wszelkie tragedie i jednocześnie trzymać za nich kciuki. Dużo wrażeń, zaskoczeń oraz pomysłowych scen łączy się w spójną całość, idealną na leniwy wieczór po ciężkim dniu. Polecam zaopatrzyć się od razu w oba tomy, dając się porwać namiętności oraz miłości, w której każdy krok jest dozwolony.

piątek, 14 marca 2025

"Nasze nieskończone życia" Laura Steven

 
"Nasze nieskończone życia" Laura Steven, Tyt. oryg. Our Infinite Fates, Wyd. Jaguar, Str. 352

 

Opowieść o dwóch duszach i tragicznej miłości trwającej przez całe millenium! 

 

Laura Steven bardzo szybko podbiła serca polskich czytelników, ponieważ jej książki pełne były współczesnych prawd i nieszablonowych treści. Dziś mamy okazję sięgnąć po kolejną jej propozycję a świeżo po lekturze "Nasze nieskończone życia" przyznaję, że naprawdę warto było jej poświęcić czas. 

To lektura pisana z pomysłem, wykorzystująca swój potencjał oraz poruszająca się jasno wyznaczoną drogą. Pisana w typie młodzieżowym, z uwzględnieniem motywów fantasy, jednocześnie otwarta na czytelników w każdym wieku. Nietypowa, ponieważ łącząca w sobie wątki zaskakująco realne jak na wyznaczony gatunek, pochłaniająca na kilka przejmujących godzin, ponieważ intensywna w swoich emocjach. Autorka dysponuje plastycznym stylem, który wita nas już od pierwszych stron i to on jest kluczowy dla naszej wyobraźni, bowiem odbija się na dynamicznej treści, pomysłowych zwrotach akcji a także na kreacji bohaterów, z którymi się utożsamiamy, za których trzymamy kciuki.

Evelyn nie zapomniała o żadnym swoim wcieleniu. Nie zapomniała tego co przeszła a doświadczyła wiele, zmieniała także płeć. Nie zapomniała wroga, który mordował ją za każdym razem tuż przed jej osiemnastymi urodzinami. Złowroga istota podążała za nią krok w krok uniemożliwiając uniknięcie przeznaczenia. Jednak to aktualne życie wydaje się najlepsze i Evelyn nie chce go kończyć. Tylko czy ma cokolwiek do powiedzenia?

Warto mieć pod ręką coś do notowania, bowiem w tej książce jest mnóstwo cytatów wartych zapamiętania. Nie są wydumane, nie są przesadne a bazują na prozie życia, na otaczających nas prawdach oraz mądrościach i z siłą pocisku trafiają do naszego serca. Przyznaję, że specjalnie przedłużałam sobie czytanie na rzecz tak pięknych słów, które były kwintesencją całości, ale i pozostałe motywy miały w tym nie małą zasługę. Romans, który przecież miał być fasadą akcji spisał się fantastycznie momentami zapierając dech, kiedy indziej zaskakując, budząc lęk przed niepewnym jutrem, zwiastując nadzieję na potencjalnie dobre zakończenie. Wszystko w tej powieści było na swoim miejscu, dokładnie takie jak oczekiwałam a nawet lepsze, porywając mnie w wir pasjonującej przygody, zapewniając kilka wieczorów opowieści wokół której nieustannie towarzyszyły moje myśli. Autorka spisała się na medal pokazując mnogość żyć, które kończyły się w skrajnych momentach, świadome, że nigdy nie powrócą do tego co było.

"Nasze nieskończone życia" to wariacja na temat miłości wymykającej się z rąk. Piękna lekcja życia o tym co liczy się najbardziej a o czym w całym pędzie zapominamy. Mądra, szczera, dojrzała oraz świadoma podejmowanych tematów zapada w pamięci nie tylko za sprawą wspaniałych bohaterów i ich przejmującej opowieści, ale i słów, które poruszają najczulsze struny naszych serc. Książka być może na pierwszy rzut oka niepozorna, ale w głębi skrywająca wyjątkowe wnętrze.

wtorek, 4 lutego 2025

"Skyshade" Alex Aster

 
"Skyshade" Alex Aster, Tyt. oryg. Skyshade, Wyd. Jaguar, Str. 432

 

Jednak teraz Isla jest już gotowa na wszystko… 

 

Moc potężniejsza od jej właścicielki wyznaczy nowe szlaki przygód dla bohaterów powieści Alex Aster. Autorka zabierze nas do świata mroku oraz niebezpieczeństwa, manipulując faktami, by do samego końca trzymać nas w niepewności.

Cała seria aż pęcznieje od rosnącego napięcia. Każda część nie tylko wprowadza nowe problemy na drodze postaci, ale i umiejętnie pokazuje proces zachodzących w nich zmian. Ważne jest, aby zachować chronologię czytania, ponieważ ciąg przyczynowo-skutkowy odpowiada za intensywność wrażeń. Jeśli jednak lubicie młodzieżową fantastykę z romantycznym zabarwieniem na pewno odnajdziecie się w wizji autorki, która barwnie kreuje świat przedstawiony wzbogacając go o odpowiednie szczegóły. Płynny przekaz utrzymany na poziomie poprzednich książek nawiązuje do bieżących kwestii stawiając kolejne pytania, ale jednocześnie nie zapomina dorzucić kilku wyjaśnień na temat tego co działo się wcześniej.

Historia opowiada losy bohaterów po brutalnej bitwie, która wszystko spustoszyła. Isla mając poczucie, że los świata leży w jej rękach próbuje zapanować nad mocą, która jest dla niej zbyt potężna. Niestety do problemów dochodzą także sercowe rozterki, gdy trudno jej wybrać pomiędzy Grimem a Orem. Przepowiednia jasno wskazuje, że jednego z nich przyjdzie jej zabić osobiście. Czy Isla poradzi sobie z czekającymi na nią wyzwaniami? 

To historia skoncentrowana na czystej rozrywce. Dzieje się całkiem sporo a dynamiczna akcja raz za razem przywołuje nowe problemy, żeby bohaterowie nie mieli czasu na zbędne analizy. A jednak i tak odnajdą w tym wszystkim chwile własnym niepewności, gdy będą marzyć jednie o spokoju, drugiej osobie przy sobie oraz cieple domowego ogniska. Nie będzie im jednak pisane szczęśliwe zakończenie, ponieważ ich losy zapisane są w przyszłości pod znakiem zapytania. Czytelnik więc z rosnącą przyjemnością przewraca kolejne strony, by jak najszybciej dowiedzieć się w którą stronę to wszystko zmierza a konkretna dawka emocji, zawirowań oraz niekoniecznie logicznych decyzji bohaterów sprawią, że cała intryga wypełniająca tło wzbogaca się o dodatkowe wartości.  

"Skyshade" to idealna lektura po ciężkim dniu, która zaangażuje naszą wyobraźnię, pozwoli odpłynąć myślami od codziennych obowiązków i zbliży do bohaterów. Nie jest historią unikającą schematów, ponieważ trójkąt miłosny między mrokiem a światłem nikogo nie zdziwi, ale nie przemawia to na niekorzyść lektury, ponieważ akcja cieszy tak samo jak w przypadku poprzednich części.

poniedziałek, 6 stycznia 2025

"25. grudnia" K.K. Smiths

 
"25. grudnia" K.K. Smiths, Wyd. Jaguar, Str. 336

 

Stawia sobie cel – w ciągu pięciu dni zmieni nastawienie dziewczyny do świąt. 

 

Propozycja jest banalna - typowo romantyczna historia o świętach, które nie każdemu przypadają do gustu. Tylko czy na pewno?  Okazuje się, że K.K. Smiths w przewrotny sposób podejmuje temat i robi to tak dobrze, że od jej historii nie można się oderwać!

Lekka jak piórko a jednak tak serdeczna i otwarta na czytelnika, że angażuje nas od pierwszych stron. Nie ma znaczenia, że podobnych historii już powstało całkiem sporo, nie ma znaczenia również fakt, że w pewnym stopniu fabuła jest przewidywalna. Prym wiedzie bowiem styl autorki oraz jej umiejętne przedstawienie wiarygodnych postaci i głębokich emocji. To typowo świąteczny romans pełen ukrytych znaczeń, domysłów a także niedomówień, którego główną rolą było zarażenie czytelnika klimatem oraz poczuciem nadziei na lepsze jutro. A to bez wątpienia tej książce się udało, ponieważ przewracałam kolejne strony z uśmiechem na ustach a w sercu czułam przyjemne ciepło. Brawa dla autorki za tak realne przedstawienie zdarzeń. 

Malia dba o rozwój swojej zawodowej kariery i wie, że zadowolony klient zawsze wraca chętniej. Dlatego nie zapomina o nich w okresie świąt. Niestety sama robi wszystko, by uniknąć bożonarodzeniowego klimatu. Niestety pech chce, że nowy sąsiad, Cameron, jest ogromnym fanem światełek i dekoracji. I próbuje w to wszystko wciągnąć dziewczynę. A kiedy ta stawia czynny opór - on podejmuje wyzwanie, by zmienić jej nastawienie. Nie wie jeszcze, że 25 grudnia nie bez powodu jest dla Malii dniem, który chciałaby wymazać ze swojego kalendarza.

W zaskakujący sposób autorka przemyca do fabuły ważne treści. Z jednej strony czytamy o bohaterce, która jest antyświąteczna oraz urokliwym sąsiedzie, który aż z przesadą celebruje pieczenie pierników, jazdę na łyżwach czy dekorowanie mieszkania. Jest to na swój sposób urocze i podnoszące na duchu, ponieważ z każdej strony bombardują nas serdeczne emocje. Jednak Malia ma swoje powody, by nienawidzić gwiazdki o czym pewnego dnia informuje wszystkich dookoła. Jej sekret wydaje się duszący i wpływający na psychikę dziewczyny, która przez demony przeszłości nie potrafi radośnie spojrzeć w przyszłość. Tak czytamy o samotności, braku zrozumienia, potrzebie bycia chcianym i kochanym a momentami łzy wzruszenia cisną się do oczu kontrastując z anielskim sposobem bycia Camerona.

"25. grudnia" to obowiązkowa grudniowa lektura. Pięknie napisana, z wartymi poznania głównymi bohaterami. Inteligentna, dająca do myślenia, pozostająca w głowie na długo po zamknięciu ostatniej strony. K.K. Smiths pokazuje się jako logicznie myśląca autorka, która wie jak zjednać sobie serce i rozum czytelnika, utalentowana, pisząca plastycznym językiem popartym emocjami. To historia, która idealnie sprawdzi się z gorącą czekoladą pod ręką, poprawi nasz humor, przywoła same pozytywne emocje. Zdecydowanie polecam!

czwartek, 2 stycznia 2025

"Niosący słońce" Hannah Kaner

 
"Niosący słońce" Hannah Kaner, Tyt. oryg. Sunbringer, Wyd. Jaguar, Str. 384

 

Przebudzeni bogowie zaczynają bowiem szeptać o nadchodzącej wojnie... 

 

Nadszedł czas wyjawić kolejne tajniki świata wykreowanego przez Hannah Kaner. Otrzymujemy odpowiedzi na zadane pytania, ale wciąż pozostaje wiele kwestii do rozwiązania. Autorka kusi nas magicznym wydźwiękiem, intryguje światem bogów, nie pozostawia obojętnymi na wszystko co dzieje się dookoła.

To jedna z tych opowieści, które trzymają w napięciu i odgrywają w naszej wyobraźni wciąż nowe sceny. Losy bohaterów stają się nam bliskie a ich przygoda wyznacza drogę także dla nas, abyśmy wspólnie mogli pokonywać przeciwności i w pełni zaangażować się w fabułę. Autorka pisze plastycznie, odwołuje się do głębokich emocji a jej styl przypomina bardziej opowieść przekazywaną słownie przy ognisku aniżeli klasyczną fabułę. Mam na myśli oczywiście niepowtarzalny klimat, który towarzyszy nam przez całą akcję a wielowymiarowa, złożona sylwetka postaci tylko potęguje efekt dopracowania każdego detalu. Przyjemnością jest zatem możliwość kontynuowania losów postaci, szczególnie, gdy druga część wydaje się jeszcze lepiej przedstawiona niż jej i tak pełna uroku poprzedniczka. 

Kissen, bogobójczyni, dokonała swojej zemsty. Niestety wie, że moc Hseth może się odrodzić. Ona również będzie chciała dokonać zemsty. Na tym polega władza w ich świecie. Niestety nie tylko to będzie stanowić problem. Przyjaciele dziewczyny bowiem również zostaną wystawieni na niełatwą próbę. Inara i Skedi zdecydują się dowiedzieć więcej na temat łączącej ich więzi. Elogast zostanie wytyczony do zabicia swojego przyjaciela. Cała trójka na nowo zjednoczy siły, by spróbować cało wybrnąć z sytuacji. 

Fabuła jest dynamiczna i stawiająca na liczne zaskoczenia. Kaner przemyślała wszystko w sposób pozwalający spójne połączyć stare motywy z nowymi, więc zachęcam do zachowania chronologii czytania. Dostrzegamy zmiany zachodzące w bohaterach, wpływ jaki mają na nich podejmowane decyzje oraz wyciągane konsekwencje. Całość koncentruje się wokół niepowodzeń, problemów jakie ponownie los będzie rzucał im pod nogi, więc na ponad trzystu stronach nikt nie zazna nudy a liczne rozgałęzienia kierować nas będą w zaskakujące strony. Dynamiczna akcja nieustannie zmieniając swój bieg sięgnie po głębokie emocje i w obliczu gęstej atmosfery ukaże prawdziwe oblicza bohaterów, które podziwiać będziemy mogli z pięciu punktów narracyjnych. W tej części autorka zdecydowała się przekroczyć niepisaną granicę i popchnąć postacie w bardziej mroczne zakamarki, więc całość wyróżnia się napięciem oraz możliwością czytania między wierszami, gdy surowe przeznaczenie uderza we wszystkich ze zdwojoną siłą. 

"Niosący słońce" zaskakuje, intryguje i udowadnia, że Hannah Kaner wciąż ma jeszcze wiele asów w rękawie. Przyznaję, że drugi tom podobał mi się jeszcze bardziej (a poprzednią książką byłam zachwycona), ponieważ tutaj wszystko nabiera mocniejszego wyrazu, bohaterowie zmieniają się na naszych oczach a plastyczny język odbija się w obrazach naszej wyobraźni. Lektura dedykowana czytelnikom w każdym wieku pokonuje barierę schematów i udowadnia, że fantastyka potrafi zaskakiwać na każdym kroku.

środa, 1 stycznia 2025

"Zabić Cień" Katherine Quinn

 
"Zabić Cień" Katherine Quinn, Tyt. oryg. To Kill a Shadow, Wyd. Jaguar, Str. 464 

 

W królestwie opanowanym przez złowrogą mgłę zdeterminowana dziewczyna walczy o powrót słońca.

 

Gotowi na przygodę, w której wszystko może się wydarzyć? Katherine Quinn otwiera przed nami drzwi do niezwykłego świata, kusząc niebezpieczeństwem oraz pomysłowymi zwrotami akcji.

Warto już na wstępie zaznaczyć, że zaletą prozy Katherine Quinn jest jej wszechstronność, ponieważ w wykreowanym przez autorkę świecie odnajdzie się każdy, bez względu na wiek czy czytelnicze upodobania. Wszystko to za sprawą podjętych tematów, licznych wątków oraz niebezpieczeństw czyhających na główną bohaterkę zamkniętych w plastycznym i emocjonalnym przekazie, który podbijają konkretne detale. Autorka zauważalnie podążała wyznaczona przez siebie drogą i miała konkretny pomysł na pierwszy tom serii, dzięki temu zaostrzyła apetyt czytelników na więcej, jednocześnie zabierając nas w niezapomnianą podróż na kilka długich wieczorów.

Dla osiemnastoletniej Kiary Frey dołączenie do Rycerzy Wiecznej Gwiazdy to ogromny zaszczyt. Żadna kobieta nie objęła tej posady od ponad pół wieku. Bractwo ma na celu ochronę królestwa Asidii przed okrutną mgłą, która zatruwa złem wszystko na co opadnie. Nikt nie spodziewa się jednak, że Kiara odegra już niebawem znaczącą rolę. Niektórzy szepcą o jej sekrecie skrywanym pod rękawiczkami, ale dopiero po spotkaniu Jude'a wszystko zacznie się porządnie komplikować. Czy bohaterowie na pewno są gotowi na to co ich czeka?

Romans zabłyśnie w świecie fantasty, gdy Kiara zacznie odczuwać do Jude'a coś więcej niż powinna. Ta dwójka związana będzie magnetycznym przyciąganiem, ale ich relacja rozwijać się będzie stopniowo i zupełnie nienachalnie. Autorka zadbała, by wszystko było na swoim miejscu i wykazywało się jak największą realnością, więc wciąż pozostaje więcej pytań niż odpowiedzi zarówno w przypadku uczuć jak i samego świata przedstawionego. Został on pokazany naprawdę dobrze - wyposażony we własne zasady, moralne społeczne kwestie, magiczne nieścisłości, które najpewniej nabiorą rozpędu w kolejnych tomach (ale już intrygują) a także wartości takie jak poszukiwanie własnego miejsca w świecie, walkę o lepsze jutro, realizację ambicji za wszelką cenę. Całość oprószona została sarkazmem oraz ciętym językiem głównej bohaterki, podbijając stawkę humorem oraz inteligencją. 

"Zabić Cień" to bardzo dobry wstęp do serii. Katherine Quinn co prawda podąża ścieżką znanych schematów a jej książka przypomina dawny nur paranormal romance, ale dla mnie to tylko na plus! Mam ogromny sentyment do podobnych historii i brakowało mi fabuł pisanych właśnie w tym stylu, więc z ogromną przyjemnością przerzucałam strony, obserwowałam rozwój uczucia pomiędzy postaciami a także bawiłam się wybornie pokonując wraz z nimi kolejne przeciwności. Z niecierpliwością czekam na kontynuację, mając nadzieję, że będzie ona równie intrygująca.

wtorek, 31 grudnia 2024

"The Glass Girl" Kathleen Glasgow

 
"The Glass Girl" Kathleen Glasgow, Tyt. oryg. The Glass Girl, Wyd. Jaguar, Str. 440

 

Rozdzierająca opowieść o nastolatce zmagającej się z nałogiem i o podróży, którą musi odbyć, aby wyzdrowieć.

 

Każdy z nas w pewnym momencie odnajdzie autora, któremu będzie mógł w pełni zaufać. Żałuję, że poznałam prozę Kathleen Glasgow kiedy już dawno wyrosłam z nastoletnich czasów, ale wciąż uważam, że to jedna z najmądrzejszych pisarek, która doskonale potrafi odnieść się do problemów współczesnych czasów. 

Glasgow precyzyjnie potrafi przedstawić temat otaczając go wiarygodnością oraz odpowiednimi detalami. W jej  historii wszystko dopięte jest na ostatni guzik a dołączone do pakietu emocje idealnie współgrają z trudną opowieścią. Lekkość stylu oraz plastyczna forma przekazu to jedno, natomiast dojrzała kreacja bohaterów, których od pierwszej do ostatniej strony rozkładamy na czynniki pierwsze - drugie. Czeka na nas niełatwa przygoda, zmuszająca wyobraźnię do intensywnej pracy a silne uczucia kontrastujące z motywem psychologicznym nie pozwolą nam złapać głębszego wdechu, bowiem będziemy analizować, gdybać, przekładać całość na realne życie i dostrzeżemy, że to co opisywane jest w powieści bez problemu mogłoby wydarzyć się tuż obok nas. 

Bella ma zaledwie piętnaście lat a już musi stawić czoła emocjonalnym wyzwaniom. Każdy w jej krótkim życiu zawsze czegoś od niej oczekiwał. Tylko dla babci była idealna taka jaka była. Jednak starszej pani już nie ma a dziewczyna zmuszona jest koić ból i presję w alkoholu. Wszyscy tak robią, prawda? Będzie mogła przestać w każdej chwili. Przynajmniej tak sobie wmawia do momentu, gdy nie budzi się w szpitalu a jej jedyną dalszą drogą jest odwyk.

Fabuła pisana jest w stylu, który trafi do czytelnika w każdym wieku. Młodzież spróbuje utożsamić się z główną bohaterką, ktoś starszy wyciągnie wnioski z jej doświadczeń. Wszyscy z zapartym tchem będziemy obserwować zmiany zachodzące w Belli, jej analizę niedalekiej przeszłości a także próbę zbudowania siebie na nowo, gdy zacznie rozmawiać z rówieśnikami, którzy w jakimś stopniu doświadczyli podobnych problemów. Tutaj postacie drugoplanowe są równie istotne jak Bella a sam styl Glasgow wydaje się zupełnie nietuzinkowy, naciska na emocje, na to co dzieje się w głowach postaci, na przeżycia fizyczne oraz psychiczne, dzięki czemu czytelnik na własnej skórze odczuwa całą fabułę z siłą pocisku.

"The Glass Girl" to historia, której nie da się oprzeć. Emocjonalna, rozdzierająca serce, mocno dająca do myślenia. Analizujemy losy głównej bohaterki na długo po zamknięciu ostatniej strony i dostrzegamy w niej cząstkę nas samych. Każdy gubi się w pewnym momencie swojego życia szukając odpowiedniej drogi a w tym przypadku bolesny jest fakt, że Bella musiała podjąć swoją walkę tak szybko. Mądra i błyskotliwa powieść dedykowana każdemu czytelnikowi to pozycja obowiązkowa w drodze do zrozumienia drugiego człowieka.

niedziela, 27 października 2024

"The Devil's Toy" Natalia Grzegrzółka

 
"The Devil's Toy" Natalia Grzegrzółka, Wyd. Jaguar, Str. 400

 

Okoliczności zaginięcia Aureliana Chevaliera zostały wyjaśnione. Winni zostali ukarani.  Ale czy na pewno?

 

Natalia Grzegrzółka niedługo kazała na siebie czekać i ponownie zaprosiła nas do świata pełnego wyzwań czekających na bohaterów. Zaprezentowała drugi tom serii Mulberry Tales, by na nowo zaskoczyć nas pomysłowością. 

Na wstępie odsyłam Was do nadrobienia zaległości. Obowiązkowo należy zapoznać się ze wcześniejszymi wydarzeniami, aby móc spojrzeć na całość z odpowiedniej perspektywy. Autorka zdecydowała się na ciąg przyczynowo-skutkowy, jedno wydarzenie jest konsekwencją innego, więc połączenie wymusza na czytelniku pełne zaangażowanie. Dla mnie to jednak zaleta historii, ponieważ lubię zaglądać w zakamarki powieści, które mocno wpływają na moją wyobraźnię. W powyższej serii autorka sprytnie żonglowała faktami, budowała napięcie, pozostawiała kwestie otwarte, by nie udzielać na wszystko odpowiedzi i prowadzić nas niepewną drogą. To kusiło, intrygowało i dawało do myślenia oraz budowało spójną całość.

Wydaje się, że Charmaine może w końcu złapać oddech po tragicznych wydarzeniach. Wraca do Mulberry Heights po półrocznej przerwie, ale czuje, że wokół niej ponownie roi się od sekretów. Jej towarzysze wydają się wiedzieć więcej niż chcą powiedzieć. Decyduje się zatem na własną rękę poprowadzić śledztwo. Ginie jeden z nauczycieli a Charmaine wie, że tylko ona jest w stanie zakończyć ten szaleńczy wyścig z czasem. Wydawało się, że sytuacja została opanowana więc wszyscy przestali się angażować w problem i dziewczyna zdana wyłącznie na siebie ponownie stanie oko w oko z prawdziwym niebezpieczeństwem.

Wyobraźnię cieszy fakt, że kontynuacja trzyma poziom poprzedniczki a nawet wydaje się jeszcze bardziej obfita w dodatkowe zaskoczenia. Akcja jest dynamiczna, nieustannie coś się dzieje a główna bohaterka wykazuje się logicznym postępowaniem co uważam za największy atut. Z przyjemnością śledziłam losy Charmaine a także wraz z nią pokonywałam kolejne przeciwności w drodze do rozwiązania piętrzących się tajemnic. Towarzyszył mi przy tym wyjątkowy klimat, atmosfera gęstniała ze strony na stronę i wcale nie miałam poczucia, że trzymam w dłoniach młodzieżowy kryminał. Natalia Grzegrzółka zadbała o spójność przekazu, intensywność wrażeń a także odpowiednią ilość podjętych wartości na drugim planie, bowiem mogliśmy nie tylko czytać o bezwzględności zamkniętej w ludzkiej skórze, ale także o potrzebie akceptacji, zrozumienia, sile rodziny czy przyjaźni.

"The Devil's Toy" to lektura zdecydowanie warta poświęconego jej czasu. Opowieść o wyzwaniach czekających na główną bohaterkę a także analiza postaci wystawionych na najcięższą próbę. Dużo emocji, zaskoczeń oraz ślepych zaułków a także moc atrakcji trzymały mnie w swoich objęciach przez cały czas trwania opowieści. Autorka wykazała się talentem, bystrością oraz wielką wyobraźnią co przełożyło się na mój pozytywny odbiór jej książki i całej stworzonej serii.

sobota, 26 października 2024

"What Did You Do?" Jeneane O'Riley

 
"What Did You Do?" Jeneane O'Riley, Tyt. oryg. What Did You Do?, Wyd. Jaguar, Str. 352

 

Miłość, która nie umrze. Zemsta, która nadejdzie. Trzy rodziny, których losy na zawsze się odmienią.

 

Nigdy nie możemy być pewni tego co zgotował dla nas los. Przekonała się o tym główna bohaterka powieści Jeneane O'Riley, która po raz kolejny została wystawiona na wielką próbę. Czy i tym razem uda jej się pokonać przeciwności?

Oto przed nami elficki romans nastawiony na silne emocje. Autorka zadbała o to, by życie głównych bohaterów było bardzo burzowe, ale mam wrażenie, że potknęła się gdzieś po drodze. Pierwszy tom był ciekawy i mimo kierowania do nastoletniego odbiorcy bawiłam się całkiem nie najgorzej. W kontynuacji pierwszoplanowa postać zaczęła burzyć mój wypracowany spokój. Nielogiczne decyzje, zbyt duża koncentracja na własnej osobie a także brak walki o miejsce pośród tłumu niekoniecznie przekonały mnie do kreacji Caly. Nie mogę jednak odebrać autorce pomysłu na wykonanie, ponieważ klimat oddał wszystko co niezbędne, wydarzenia były dynamiczne a wnioski z popełnionych błędów jasno zarysowane. Gdyby mniej było sercowych dramatów a więcej nowych motywów, myślę że całość wypadłaby lepiej.

Caly podjęła niewłaściwą decyzję i dziś musi mierzyć się z jej konsekwencjami. Ceremonia podczas której otrzyma drugą połowę serca zbliża się wielkimi krokami. Zmuszona poślubić Aureliusa udowodni swoją lojalność wobec Świetlistych. Niestety trudno jej będzie zapomnieć o księciu Mrocznych. Wydaje się, że ukochany towarzyszy jej na każdym kroku. Jak się szybko okaże Malum Mendak nie spocznie, nim nie osiągnie zamierzonego celu, nawet jeśli będzie musiał stanąć do konfrontacji na śmierć i życie. 

To opowieść dedykowana młodzieży, która poszukuje atrakcji fabularnych koncentrujących swoją uwagę wokół sercowych rozterek. To właśnie ten wątek będzie centralną częścią powieści i trochę nad tym ubolewam, ponieważ książka miała potencjał na więcej. W tle przewijają się co prawda dodatkowe motywy a główna bohaterka wystawiona jest na liczne próby, ale niebezpiecznych scen było jak na lekarstwo. Mam również wrażenie, że drugi tom pisany był po to, by podsycić emocje, ale nie wyjaśnić podjęte wcześniej tematy, bowiem w powietrzu wciąż wisiały pytania na które nie otrzymałam odpowiedzi. Kto wie, może autorka pokusi się o trzecią część domykającą dzieła? Mam nadzieję, ponieważ mimo delikatnego spadku tempa a także mniejszej ilości wyzwań czekających na czytelnika wciąż pozostaję otwarta na prozę Jeneane O'Riley.

"What Did You Do?" to idealna propozycja na leniwe popołudnie. Ciekawa, niezobowiązująca a jednak wpływająca na wyobraźnię. Chętnie podciągnęłabym pewne kwestie dla lepszego efektu i niekoniecznie złapałam wspólny język z główną bohaterką, ale nie oznacza to, że bawiłam się źle podczas czytania. Dobry klimat, sporo emocji oraz dramaty sercowe połączyły się w opowieść o dążeniu do realizacji celu za wszelką cenę. Czy warto poświęcić tej serii wolną chwilę? Warto, choćby dla pełnych uroku męskich postaci (którzy starają się być niebezpieczni i niezależni)!

wtorek, 15 października 2024

"Czarna Wiedźma" Laurie Forest

 
"Czarna Wiedźma" Laurie Forest, Tyt. oryg. The Black Witch, Wyd. Jaguar, Str. 594

 

Elloren Gardner jest wnuczką Carnissy Gardner, Czarnej Wiedźmy z przepowiedni.

 

Wciąż szukam swojego miejsca w świecie fantasty, więc każda wzmianka o nowatorskim podejściu do gatunku niesłychanie mnie ciekawi. Z przyjemnością więc dałam szansę pierwszej części serii Laurie Forest i muszę przyznać, że autorka naprawdę pozytywnie mnie zaskoczyła.

Zacznijmy od grupy wiekowej, ponieważ wbrew pozorom nie jest to typowo nastoletnia opowieść. Owszem, bohaterowie są młodzi, ale bardzo rozwinięci jak na swój wiek a także świadomi podejmowanych decyzji. Również opisy kierowane są do czytelnika, który potrafi snuć własne domysły i czytać między wierszami a kreację postaci rozkładamy na czynniki pierwszego, ponieważ pojawia się subtelny motyw psychologiczny. Autorka zatem pokazuje się od najlepszej strony, nie bawiąc się w półśrodki sięga po głębsze emocje, dynamikę i liczne zaskoczenia budując tym samym nieszablonową całość od której ciężko się oderwać. Na każdej stronie towarzyszy nam mroczny klimat, wydarzenia podyktowane są konsekwencjami wyborów a ciąg przyczynowo-skutkowy nadaje całości sensu.

Elloren Gardner nie przypomina swojej babki. Nie ma nawet mocy, które są tak pożądane w jej społeczeństwie. Chcąc realizować marzenia podąża drogą kariery i dołącza do swoich braci na uniwersytecie, który zapewni jej nauki adekwatne do roli aptekarki. Ma nadzieję zostawić przeszłość i oczekiwania daleko za sobą. Niestety wszystko wskazuje na to, że przyjdzie się jej zmierzyć z prawdziwym złem, które obierze ją sobie za cel. Nie można bowiem udawać kogoś innego i zapominać o swoim przeznaczeniu.

Autorka na przestrzeni prawie sześciuset stron porusza ogromną tematykę pochodzenia, mierzenia się z oczekiwaniami społecznymi, poszukiwania własnego miejsca w świecie, dążenie do celu, wyciągania konsekwencji z podejmowanych działań. W tym wszytskim pojawia się także wątek fantasty, magii, posiadanych zdolności, istot nie z tego świata charakteryzujących się różnymi mocami. Ogrom wątków, postaci, działań i licznych zaskoczeń łączy się zatem w spójną całość, która jednocześnie pozostawia apetyt na więcej, bowiem Forest ewidentnie snuje opowieść rozpisaną na więcej części. To co otrzymujemy teraz jest wyjątkową przygodą, ale wciąż pozostawiająca więcej pytań niż odpowiedzi, za to niesłychanie angażującą i zbliżającą do wszystkich bohaterów, nie tylko do Elloren, ale i pozostałych. Nic nie wskazywało na to, że będzie to tak dojrzała i dynamiczna bajka o konfrontacji dobra ze złem a jednak - bawiłam się wybornie.

"Czarna Wiedźma" nie rozdziela czytelników na wiek a serwuje nam moc atrakcji i przygód, które pozostawiają apetyt na więcej. Książka poszukująca nowych dróg, wprowadzająca powiew świeżości, intensywna, bogata w emocje i z wartą bliższego poznania bohaterką na czele. Przyznaję, że Laurie Forest wywarła na mnie zaskakujące wrażenie, jej pomysłowe podejście do tematu trafiło w mój gust a sześćset stron minęło nie wiadomo kiedy. Od początku do końca wykorzystano potencjał gwarantując kilka niezapomnianych wieczorów. Polecam!

niedziela, 13 października 2024

"Blizny jak skrzydła" Erin Stewart

 
"Blizny jak skrzydła" Erin Stewart, Tyt. oryg. Scars Like Wings, Wyd. Jaguar, Str. 384

 

Każdy z nas ma blizny. Niektóre po prostu lepiej widać…

 

Piękna powieść z bardzo silnym wydźwiękiem, kierowana do czytelników gotowych na emocjonalne wyzwania. Erin Stewart zaskakuje po raz drugi i pokazuje w jak łatwy sposób można przedstawić trudną tematykę.

To powieść kierowana do każdego, bez względu na wiek, bowiem wszyscy odnajdziemy w niej cząstkę siebie. Niezwykle plastyczny język, czuły i odpowiednio manewrujący pomiędzy emocjami pokazuje nam dramat rozgrywający się na pierwszym planie. I nawet jeśli na pierwszy rzut oka wydawać się będzie, że lektura ślizga się po temacie to zaledwie złudne pozory, początkowa subtelna droga ku co raz mocniej rozwijającej się presji społeczeństwa z jaką przyjdzie się mierzyć głównej bohaterce. Autorka w odpowiedni sposób podeszła do motywu, pozwoliła nam obracać go na wszystkie strony, by lepiej wszystko zrozumieć a także okrasiła całość dużą dozą wiarygodności, dzięki czemu bez problemu potrafimy wyobrazić sobie podobne wydarzenia w odbiciu prawdziwego życia.

Ava ma zaledwie szesnaście lat a już musi radzić sobie z ogromną traumą. Rok temu przeżyła pożar, ale do dziś jej skóra nosi znamiona tych wydarzeń. Powrót do liceum wiąże się z mnóstwem współczujących spojrzeń a nawet niewybrednymi komentarzami. Nowa rzeczywistość nie pozwala się zaaklimatyzować. Jednak Ava nie będzie sama. Pozna bowiem Piper, która tak jak ona będzie zmagała się z ranami i prywatnymi demonami. Raz za razem będzie wyrzucać Avę z jej strefy komfortu, by ta nauczyła się żyć na nowo. Tylko czy ta walka przyniesie trwałe osiągnięcia?

Powieść trudna i wymagająca, niosąca ze sobą ogromny nakład trudnych emocji. Debiutancka propozycja od Stewart zupełnie nie niesie ze sobą znamion pierwszej książki, bowiem już od pierwszej strony wydaje się w pełni dopracowana oraz przemyślana. W dużym stopniu skupia się na profilu psychologicznym, pozwala nam analizować sylwetki bohaterek, przypatrywać się im z każdej strony oraz próbować postawić na ich miejscu. Nie będzie to łatwe, ale również nie niemożliwe, bowiem z każdej strony otacza nas doza wiarygodnych scen. Czytamy o bólu i stracie, ciężkich emocjach i doświadczeniach do przepracowania a także próbie stanięcia na nogi w świecie, której nie potrafimy już zrozumieć. Blizny zarówno te wewnętrzne jak i zewnętrzne wpływają na decyzje bohaterek a te uczą czytelnika, że nie wygląd zewnętrzny powinien prowadzić nas przez życie. 

"Blizny jak skrzydła" to przejmująca, do bólu piękna i niezwykle emocjonalna lektura, która pozwala nam z dystansem spojrzeć na pewne sprawy i niesie ze sobą wyjątkową lekcję życia. Erin Stewart otwarcie porusza tematykę blizn i tego jak mocno wpływają na nasze życie, konfrontuje świat piękna ze światem indywidualnej brzydoty. I nie mówimy tutaj wyłącznie o fizycznych sprawach. To jedna z tych książek, które powinny znaleźć się na półce każdego czytelnika jako otwierające oczy i uczące pokory.

niedziela, 22 września 2024

"Zostań moją gwiazdą" Victoria Grace Elliott

 
"Zostań moją gwiazdą" Victoria Grace Elliott, Tyt. oryg. Please Be My Star: A Graphic Novel, Wyd. Jaguar, Str. 240

 

Erika wie, że ludzie uważają ją za dziwną i odpychającą.

 

Są tutaj może fani komiksów? Dobrze się składa! Przyszedł czas na kolejną odsłonę emocjonalnych rozterek naznaczonych dobrą kreską i pobudzających wyobraźnię czytającego. 

Książka już od pierwszych stron budzi pozytywne emocje, ponieważ grafika wykonana jest w zachwycający sposób. Kreska prowadząca nas przez cały komiks wypełnia karty powieści barwnymi i dającymi do myślenia ilustracjami, które przekazują więcej niż same dialogi czy to co kryje się pomiędzy. Miło patrzy się na tak dobre wykonanie, jeszcze lepiej przewraca kolejne strony, gdy całość budzi nieustanne zaciekawienie a losy bohaterów zmuszają nas do próby postawienia się na ich miejscu.

Erika nie potrafi odnaleźć się wśród rówieśników. Nie próbuje się przebić do towarzystwa na siłę, szuka bowiem ukojenia we własnym towarzystwie oraz pasjach. Jednak nic nigdy nie trwa wiecznie i tak jej wypracowany spokój burzy Christian, wyjątek w jej klasie teatralnej, który nie tylko dostrzega dziewczynę, ale jest także wyjątkowo miły. Wspólnie poprowadzą projekt i zawiążą nić porozumienia, ale czy to co wypracują pod względem emocji na pewno będzie prawdziwe?

Bardzo dobra fabuła, mimo mocno lukrowanej treści. Sporo słodyczy i przewidywalnych scen ma w tym wszystkim swój konkretny udział, ponieważ przykrywa pojawiające się na drugim planie problemu. Wielu z nas będzie mogło utożsamić się z główną bohaterką, zrozumieć jej prywatną krytykę oraz strach przed wyjściem do społeczeństwa, które jest kąśliwe, egoistyczne i wykazuje się brakiem zrozumienia. Ukojenie niesie pocieszenie w postaci drugiej połówki, która nie jest skłonna do nadmiernej analizy, ale i sercowe problemy niosą ze sobą pewne konsekwencje. O tym przekonacie się sięgając po powieść, która - zapewniam - zauroczy Was na wielu płaszczyznach i do samego końca nie pozostawi obojętnym.

"Zostań moją gwiazdą" to ciekawie poprowadzony i dobrze wykonany komiks, który poza pierwszoplanową historią miłosną ma coś do powiedzenia. Działająca na wyobraźnię kreska, poruszane wartości a także złożone sylwetki postaci pokazują merytoryczną wartość komiksów, które w odpowiednim wykonaniu mogą stać na równi z fabularnymi powieściami. Victoria Grace Elliott nie bazuje co prawda na prozie życia, ale każdemu z nas przyda się trochę słodyczy i pocieszenia po ciężkim dniu.

piątek, 20 września 2024

"Miłość i czekolada" Ravynn K. Stringfield

 
"Miłość i czekolada" Ravynn K. Stringfield, Tyt. oryg. Love Requires Chocolate, Wyd. Jaguar, Str. 304

 

Whitney Curry jest gotowa na spektakularny semestr na szkolnej wymianie w Paryżu. 

 

Paryż zawsze był moją ogromną fascynacją, więc z przyjemnością sięgam po lektury nawiązujące do tego miejsca. Tak trafiłam na propozycję od Ravynn K. Stringfield, która w pierwszych zapowiedziach brzmiała na lekką i przyjemną opowieść. 

W rzeczywistości to faktycznie sympatyczna lektura, której głównym celem jest przede wszystkim dostarczenie czytelnikowi relaksu i emocjonalnej przygody. Autorka posługując się lekkim stylem i kreując podobnych do nas bohaterów pozwala zaangażować się w treść oraz odnaleźć cząstkę siebie w rozgrywanych wydarzeniach. To historia, której celem nie jest skonfrontowanie nas z pewnymi wartościami a po prostu możliwość płynięcia nurtem zdarzeń wyciągniętych z życia głównej bohaterki. Zrównoważona całość nie nudzi w żaden sposób a za to kojąco wpływa na naszą wyobraźnię i po prostu umożliwia czysty relaks w objęciach pełnej paryskiego uroku książki.

Whitney Curry rozpocznie ten semestr zupełnie inaczej. Jest przekonana, że Paryż zagwarantuje jej niezapomniane przeżycia. Stworzyła listę obowiązkowych punktów do zwiedzenia a także teatrów do zwiedzenia. Chciała podążać drogą swojej idolki, Josephine Baker. Niestety rzeczywistość szybko zweryfikowała nastawienie dziewczyny. Pojawiły się liczne licealne obowiązki a także tęsknota za domem. W dodatku język francuski wydawał się niemożliwy do opanowania. A gdyby mało było problemów, na drodze Whitney stanął Thierry i... pokazał jej Paryż inny niż ten z obrazków i zdjęć.

Bardzo subtelny a jednak przebijający się przez tło wydarzeń motyw drogi koncentrujący się na przemieszczaniu uliczek Paryża pięknie wpływał na charakter głównej bohaterki. Whitney zmieniała się na oczach czytelnika, dorastała i podejmowała zupełnie inne decyzje niż na początku co wypełniło fabułę i dodało jej znaczenia. Skupiając uwagę wokół zmian, koncentrując się na romansie, który był centralnym punktem wydarzeń a także pobudzając wyobraźnię opisami Paryża spędziłam sympatyczne chwile u boku lektury otwartej na czytelnika. I nawet jeśli podążamy drogą typowych schematów i łatwo przewidzieć kolejne kroki bohaterów - nic w tym złego, gdy całość ma taki pozytywny wydźwięk. 

"Miłość i czekolada" to lektura w sam raz na zakończenie lata. Lekka i przyjemna, bogata w emocje i pozostawiająca słodki smak czekolady. Warto poświęcić chwilę, by wraz z bohaterami przespacerować się paryskimi uliczkami i na własnej skórze doświadczyć kiełkującej miłości. Licealny wiek bohaterów mocno wpływa na fabułę książki, ale nie sądzę, aby dorosły czytelnik czuł się zagubiony podczas czytania, ponieważ Ravynn K. Stringfield zadbała, by każdy odnalazł w jej książce coś dla siebie.

czwartek, 19 września 2024

"Pamiątki po moim eks" Jennifer Chen

 
"Pamiątki po moim eks" Jennifer Chen, Tyt. oryg. Artifacts of an Ex, Wyd. Jaguar, Str. 304

 

Chłopak Chloe zrywa z nią korespondencyjnie. 

 

A gdyby tak przekuć rozstanie w coś dobrego i pożytecznego? Jennifer Chen podrzuca pomysł, który sprawdził się w jej fabule rewelacyjnie! Przywołał powiew świeżości, wprowadził na scenę potrzebne emocje. 

Za każdym razem cieszę się podwójnie, gdy sięgam po ulubiony gatunek i już na starcie mam poczucie, że będzie to historia w jakiś sposób wymykająca się schematom. Jennifer Chen wykorzystała pomysł pozwalający jej wybić się z tłumu i z banalnej historii stworzyła plaster na złamane serce. Wyszło jej to zaskakująco dobrze, szczególnie biorąc pod uwagę plastyczny przekaz oraz kreację bohaterów. W pełni potrafiłam utożsamić się z postaciami, ich problemami czy aktualną sytuacją nawet jeśli nigdy nie byłam w podobnych okolicznościach, ponieważ Chen zadbała, by całość była wiarygodna. I nawet jeśli potrafiłam przewidzieć bieg wydarzeń - bawiłam się naprawdę dobrze!

Chłopak Chloe zdecydował się na rozstanie i zrobił to w najbardziej nieprzyjemny sposób - korespondencyjnie. Nawet nie pofatygował się, by powiedzieć jej o tym osobiście. Dlatego dziewczyna już na starcie pomyślała o wyrzuceniu wszystkich pamiątek do kosza. Ale później przyszła inna myśl. Zdecydowała się kupić wszystkie dostępne "porozstaniowe kolekcje" i zrobić z nich wystawę. Daniel Kwak miał być po części jej sojusznikiem. Jednak początkowo dobry pomysł przerodził się w emocjonalny problem, gdy serce zaczęło konkurować o uwagę z rozumem. 

Lekka jak piórko i bardzo przyjemna dla naszej wyobraźni historia pokazuje meandry ludzkich słabości. W końcu sercowe rozterki to te z którymi na ogół najtrudniej nam sobie poradzić a dzięki Chen możemy spojrzeć na nie w bardziej radosnym świetle. Mimo prywatnych dramatów z jakimi mierzyli się bohaterowie, potrafili oni z uśmiechem na twarzy przemierzać kolejne kręte drogi. Nie była to zatem dla nich łatwa podróż, ale tym samym czytelnik otrzymał coś więcej poza banalnym romansem i wymykając się schematom wraz z Chloe i Danielem uczył się na nowo ufać drugiej połówce oraz dążyć do miłości, która nie będzie już ranić. Oczywiście sercowe problemy pojawią się na pierwszym planie, ale nie będą one jedynymi jakie zagoszczą na kartach tej powieści, więc zdecydowanie musicie na własnej skórze przekonać się o tym co wydarzy się na kolejnych stronach.

"Pamiątki po moim eks" to pełna uroku i dobrych emocji książka idealna na leniwe popołudnie. Niby niezobowiązująca a jednak czas płynie przy niej zdecydowanie szybciej. Jennifer Chen wykorzystała potencjał swojego pomysłu i budując dodatkowo wiarygodne oraz złożone kreacje postaci zaprosiła nas w sam środek nietuzinkowej akcji. Z zaskoczeniem przyznaję, że zupełnie nie spodziewałam się takiego obrotu wypadków a jednak lektura umiliła mi kilka wieczorów i na pewno będą wspominać ją bardzo pozytywnie!

sobota, 31 sierpnia 2024

"Flirtation or Faceoff" Leah Brunner

 
"Flirtation or Faceoff" Leah Brunner, Tyt. oryg. Flirtation or Faceoff, Wyd. Jaguar, Str. 320

 

Po tym, jak złamano mi serce, na zawsze wyrzekłam się sportowców.

 

Gotowi na potężną porcję nauki flirtowania? Doskonale! Rozsiądźcie się wygodnie w fotelu, czas bowiem na romantyczne wydarzenia przygotowujące do dalszej drogi poznania miłości swojego życia.

Leah Brunner powraca z drugim tomem serii D.C. Eagles Hockey i przypomina nam co tak bardzo lubimy w romansach sportowych. Z uśmiechem na ustach i w pogodnej atmosferze prowadzi nas przez wydarzenia, które wraz z upływem stron będą się co raz bardziej komplikować. Najważniejsze będzie jednak dążenie do celu, które wyznaczy drogę bohaterom a my, niczym po nitce do kłębka, będziemy mogli obserwować jak ich relacja zmienia się w odpowiednim dla czytelnika kierunku. Nie obawiajcie się jednak nudy, ponieważ mimo pewnych znanych schematów, autorka stworzyła tak barwnych i sympatycznych bohaterów, że czas spędzony w ich towarzystwie na pewno nie będzie zmarnowany!

Noel nie chciała mieć ze sportowcami nic wspólnego. Wiedziała jak to się kończy. A jednak pojawił się Colby, którego można było wykorzystać jako przewodnika w drodze do łamania wszystkich serc. Miał być jedynie przystankiem do celu, ale jego osobowość zaczęła przyciągać Noel bardziej niż mogła się spodziewać. On jednak miał swój własny plan a ona nieświadomie wpadła w jego sieć. Tylko czy to wszystko na pewno może się dobrze skończyć?

Chociaż to drugi tom serii, nie musicie martwić się chronologią. Autorka sięga po nowe wydarzenia, wprowadza na scenę inną parę głównych bohaterów i chociaż odwołuję się w detalach do tego co działo się kiedyś, maluje się przed nami indywidualny obraz nowej sercowej rozgrywki. To opowieść o codziennych wyzwaniach, poszukiwaniu własnego miejsca w świecie a także błędnych założeniach, które rozwiewają się w momencie poznania drugiego człowieka lepiej niż poprzez wychwycone wcześniej pozory. Mimo lekkości Brunner odwołuję się zatem do ponadczasowych wartości, sprawia, że jej fabuła otrzymuje konkretny wydźwięk i tym sposobem nie spisuje książki na zapomnienie, ponieważ rozmyślamy o losach bohaterów nawet po zamknięciu ostatniej strony. Uśmiech na ustach przywoływało wiele zakręconych, radosnych scen a dopracowana kreacja postaci pozwoliła nam analizować ich zachowania z bliska, dzięki czemu ani przez moment nie czułam się nieobecna w lekturze. 

"Flirtation or Faceoff" to gwarantowana dobra zabawa, dużo smacznego poczucia humoru oraz romans z w pełni przemyślanej, mądrze poprowadzonej komedii romantycznej. Czas spędzony przy tej lekturze uważam za doskonałą inwestycję, która nie tylko poprawiła mój humor, ale i wpłynęła emocjonalnie na serce. Idealna opowieść na leniwe popołudnie, w pełni angażująca oraz wykorzystująca swój potencjał, która pokazuje, że miłość przychodzi do nas zawsze w najmniej spodziewanym momencie. Jeśli więc potrzebujecie serdeczniej lektury rozgrzewającej od środka - polecam.

wtorek, 27 sierpnia 2024

"Talk Flirty to Me" Livy Hart

 
"Talk Flirty to Me" Livy Hart, Tyt. oryg. Talk Flirty to Me, Wyd. Jaguar, Str. 384

 

Płomienne nastoletnie uczucie dostaje drugą szansę, gdy dorośli bohaterowie spotykają się w pracy.

 

Przeszłość powraca do nas w najmniej oczekiwanym momencie i potrafi szybko wywrócić nasze założenia do góry nogami. Czy jesteśmy na to gotowi? A może warto zrobić krok w nieznane i sięgnąć po nieoczywiste?

Oto przed nami opowieść o tym, co może przydarzyć się każdemu z nas. Czasami bowiem wydarzenia z nastoletnich lat odgrywają w życiu dorosłego człowieka zaskakującą rolę. Przekonali się o tym główni bohaterowie powieści Livy Hart, która wyciągnęła to co działo się kiedyś na rzecz aktualnych problemów. I zrobiła to zaskakująco dobrze, bowiem opowieść była barwna, szczegółowa i niezwykle plastyczna a przy tym radosna oraz zabawna we wszystkich potrzebnych momentach. Autorka żonglując emocjami oraz budując pozytywną atmosferę popchnęła swoje postacie w sam środek sercowych rozterek, a czytelnik wraz z nimi mógł nabywać doświadczenia dorosłego życia i próbować przed czasem połączyć tą dwójkę w szczęśliwą parę. 

Piper znała Sama od zawsze. Kiedyś był jej wielką miłością, do dziś pozostał najlepszym przyjacielem brata. Przez jedno niepotrzebne nieporozumienie ich drogi się rozeszły a nastoletni związek odszedł w niepamięć. Przynajmniej tak się im wydawało. Dziś ponownie ich drogi się skrzyżują, gdy dziewczyna powróci w rodzinne strony w próbie budowania swojego życia na nowo a on - przystojny strażak kandydujący na burmistrza - okaże się niezbędny w rozwoju jej kariery. Tylko czy Sam na pewno jest gotowy na to co go czeka?

Utrzymana w pozytywnej atmosferze, bardzo klimatyczna i podnosząca na duchu powieść prowadzi nas przez perypetie bohaterów z którymi bez problemu potrafimy się utożsamić. Czas spędzony w ich towarzystwie uważam za bardzo owocny, ponieważ zarówno Piper jak i Sam okazali się charyzmatyczni i świadomi swoich życiowych celów, więc ich wybory były logiczne oraz pozbawione niepotrzebnego chaosu. Autorka koncentrowała się wokół dnia codziennego, nastawiła fabułę na prozę życia, pokusiła się o komediowe pomyłki, drożyła kilka ciekawych zwrotów akcji i okrasiła to wszystko powoli kiełkującym wątkiem romantycznym, który odwoływał się do zabliźnionych ran z przed lat i w ten sposób nakreśliła uroczą (ale nie przesłodzoną!) historię, która pięknie wpływa na wyobraźnię czytelnika. I nawet jeśli porusza się na torze pewnych schematów, nie ma to znaczenia, bowiem całość jest dopracowana a tym samym naprawdę wciągająca.

"Talk Flirty to Me" idealnie sprawdzi się jako czasoumilacz po ciężkim dniu. To książka, która pobudza wyobraźnię i przywołuje same pozytywne emocje, ponieważ odwołuje się do serdecznych bohaterów, którym być może życie pokrzyżowało plany, ale którzy nastawieni na walkę o swoje pokazali, że trzeba iść przed siebie nawet jeśli wieje silny wiatr. Przyjemna atmosfera, plastyczne sceny i dobrze poprowadzona akcja pozwolą odnaleźć się w wydarzeniach każdej romantyczce.

poniedziałek, 26 sierpnia 2024

"Gra o miłość" Katarzyna Białkowska

 
"Gra o miłość" Katarzyna Białkowska, Wyd. Jaguar, Str. 384

 

On wpadł po uszy. Ona nadal tego nie czuje. 

 

Czasami bywa tak, że nasze wielkie uczucie nie zostaje odwzajemnione. Wówczas trudno podjąć decyzję czy walczyć dalej, czy może jednak się poddać. Nigdy bowiem nie wiemy co wydarzy się na kolejnym zakręcie o czym przekonali się bohaterowie powieści Katarzyny Białkowskiej.

To kontynuacja serii Gra o serce, którą polecam czytać z zachowaniem chronologii. Wcześniejsze wydarzenia rzutują na aktualne wybory bohaterów i prowadzą ich w konkretnym kierunku. Autorka uzupełnia fabułę o odpowiedzi na zadane wcześniej pytania i jednocześnie dorzuca nowe fakty, aby intrygować czytelnika, kusić go obietnicą intensywnych emocji a także zbudować całą przestrzeń wokół skomplikowanego wątku romantycznego. Wydaje się również, że drugi tom nabiera mocniejszego wydźwięku, potęguje wrażenia i wprowadza na scenę jeszcze więcej wydarzeń, dzięki czemu nieustannie coś się dzieje a akcja nabiera rozpędu z każdą kolejno przerzuconą stroną. 

Shy i Sky to urocza para. Przyciągają się i odpychają niczym w szalonej i pozbawionej zasad grze a jednak wszyscy doskonale wiemy, że są sobie pisani. Trzymamy kciuki za to, by w końcu zrozumieli na czym polega ich szczęście, ale jednocześnie mamy nadzieję, że ich przepychanki jeszcze chwilę potrwają, ponieważ nadają one intensywności wydarzeniom i sięgają po konkretne uczucia. Wciąż czujemy wiszącą w powietrzu tajemnicę i dostrzegamy pytania na które nie ma konkretnych odpowiedzi co zagęszcza atmosferę a sama relacja postaci ukazująca siłę miłości otula nas swoimi ramionami. Pięknie bowiem obserwuje się uczucie, które zacieśnia swoje więzi mimo narastających problemów i walczy o miejsce, gdy wydaje się, że nic już nie można odbudować.

Dwa różne światy stanęły na swojej drodze, aby zbudować spójną całość. Shy i Sky różnili się od siebie tak bardzo jak to tylko było możliwe a jednak ich wzajemne przyciąganie było znacznie silniejsze. Autorka stworzyła wokół nich piękny wątek romantyczny, jednocześnie nie zawłaszczając jednym motywem całej fabularnej przestrzeni, bowiem skomponowała całość na bazie kilku wątków, które idealnie się uzupełniały. Plastycznym stylem, kreując skomplikowane postacie i budując napiętą atmosferę związaną z sekretem w tle Białkowska stworzyła intrygującą opowieść od której trudno było mi się oderwać. Nadała historii cech wiarygodności, zbudowała ją z wielu warstw i jeszcze bardziej zaskoczyła niż w przypadku pierwszego tomu. 

"Gra o miłość" to opowieść o miłości walczącej z wielkimi przeciwnościami, o sile uczucia a także o pasji, która pozwala nam wypłynąć na powierzchnię. Napisana z pomysłem, wykorzystująca swój potencjał a także wprowadzająca powiew świeżości na dobrze znanym nam gruncie. Nie ma w tej relacji żadnego przekłamania ani nielogicznych zachowań, jest za to poczucie akceptacji i zrozumienia z czym bez problemu potrafimy się utożsamić. Jeśli zatem poszukujecie dojrzałej romantycznej serii - polecam.

niedziela, 25 sierpnia 2024

"Five Broken Blades. Pięć pękniętych ostrzy" Mai Corland

 
"Five Broken Blades. Pięć pękniętych ostrzy" Mai Corland, Tyt. oryg. Five Broken Blades, Wyd. Jaguar, Str. 464

 

Król musi umrzeć. Tylko jak zabić nieśmiertelnego?

 

Są takie powieści, które zapierają dech nawet tym, którzy na co dzień wybierają inne gatunki literackie. "Five Broken Blades. Pięć pękniętych ostrzy" jest tego idealnym przykładem, ponieważ wybierając na co dzień thrillery czy powieści obyczajowe zdecydowałam się na fantastykę a ta porwała mnie bez reszty!

Na wstępie koniecznie muszę zaznaczyć, że to książka w pełni wykorzystująca swój potencjał, ale jednocześnie stawiająca sporo pytań z niekoniecznie konkretnymi odpowiedziami. Wyczuć można, że autorka pokusi się o dalsze rozwiązania w kontynuacji losów bohaterów i jest to strzał w dziesiątkę, ponieważ napięcie jest odpowiednio stopniowane a atmosfera aż przyprawia o dreszcze ekscytacji. Łącząc kilka motywów, dopracowując świat przedstawiony, składając na nasze dłonie odpowiednie detale uwiarygadniające całość a także kreując nieszablonowych, złożonych bohaterów Corland  udowadnia, że trzyma w swoich dłoniach spory talent. Jej książka porwała mnie w wir wielkiej przygody już od pierwszych stron i nawet nie wiem kiedy stanęłam w obliczu finału, z utęsknieniem patrząc w stronę nadchodzącej kontynuacji. 

Jooan, król-bóg, nie potrafi odpowiednio rządzić królestwem Yusanu. Podzielił społeczeństwo na zbyt wyraźne klasy i sprawił, że bogaci odebrali biednym ostatnie resztki. Piątka nieznajomych pisząca własną historię zawiąże sojusz, by zmienić tego kto zasiądzie na tronie. Każde z nich jest inne, każde kieruje się własnymi intencjami i skrywa prywatne tajemnice a morderstwo przychodzi im zaskakująco łatwo. By zasiąść na tronie będą zdolni do wszystkiego. Jak zatem skończy się ich gra?

Kawał dobrze poprowadzonej fabuły, historia doprecyzowana, dojrzała i porywająca od pierwszych stron. Przyznaję, że od początku akcja zapowiadała się dobrze, ale to w jaką stronę poprowadziła ją autorka sprawiło, że książka przełamała wszystkie schematy i wprowadziła potrzebny powiew świeżości. Na ponad czterystu stronach rozgrywa się zaskakująca akcja okraszona mrocznym klimatem, która pozwala nam przyjrzeć się piątce nietuzinkowych bohaterów, jednocześnie nie odkrywając wszystkich kart. Każda z postaci jest charyzmatyczna i broniąca własnych sekretów, niebezpieczna i gotowa na wszystko, i każda zasługuje na bliższą analizę, ponieważ są złożeni, nietuzinkowi oraz dopuszczona do osobnej narracji, by jeszcze bardziej podsycić zainteresowanie czytelnika. Całość okraszona wyjątkowym klimatem, napędza i tak już dynamiczną akcję nie pozostawiając wątpliwości, że to jedna z ciekawszych lektur jakie mogłam przeczytać. Trudno powiedzieć coś więcej bez zdradzania konkretnych szczegółów, ale zapewniam, że zarówno akacja, bohaterowie jak sam finał wydarzeń nie pozostawią Was obojętnych ani na sekundę.

"Five Broken Blades. Pięć pękniętych ostrzy" to lektura, która przypadnie do gustu każdemu czytelnikowi, bez względu na literackie upodobania. Książka w pełni przemyślana, błyskotliwa i szalenie klimatyczna, która wprowadza na scenę tak barwnych bohaterów, że poświęcenie uwagi każdego z osobna okazało się idealnym rozwiązaniem. Powiedzieć, że jestem zachwycona prozą Mai Corland to jakby nie powiedzieć nic, ale zrozumiecie to dopiero sami decydując się na lekturę. Zapewniam jednak - moc atrakcji wynagrodzi zainwestowany czas! A ja już wypatruję kontynuacji, by jak najszybciej dowiedzieć się co wydarzy się dalej.

środa, 21 sierpnia 2024

"Do zobaczenia jutro" Kinga Boruczkowska

 
"Do zobaczenia jutro"  Kinga Boruczkowska, Wyd. Jaguar, Str. 384

 

Poruszająca historia o stracie i ponownym odnalezieniu szczęścia, gdy straciło się już całą nadzieję.

 

Trudne doświadczenia kształtują nasze charaktery. Jak jednak pogodzić tragiczne wspomnienia z nadchodzącą przyszłością? Czy rany w sercu są w stanie zabliźnić się na tyle, by pozwolić nam złapać głębszy oddech? 

To moje pierwsze spotkanie z prozą Kingi Boruczkowskiej, ale już na wstępie uważam je za bardzo udane. Decydując się na lekturę nie sądziłam, że wypłynie ona na mnie tak silnie emocjonalnie a jednak historia dała mi nie tylko do myślenia, ale i poruszyła najczulsze struny. Autorka poruszając trudne tematy w niezwykle wiarygodny sposób pozwoliła mi po części utożsamić się z losami głównej bohaterki i chociaż nie doświadczyłam na własnej skórze podobnej straty to doskonale rozumiałam rozpacz z jaką przyszło się jej mierzyć. Łącząc kilka motywów, przeplatając ze sobą wydarzenia i wprowadzając na scenę skomplikowane kreacje głównych bohaterów autorka porywa nas w skomplikowany świat międzyludzkich relacji bazując na ciężkich i jednocześnie obrazowych emocjach.

Leah była światkiem szkolnej strzelaniny i chociaż sama uszła z życiem, straciła siostrę bliźniaczkę. To był krok w stronę jej destrukcji. Nie potrafiła pójść przed siebie mając poczucie ogromnej straty. Pewnego dnia na jej drodze staje Noah, psycholog, który wydaje się wiedzieć jak pomóc dziewczynie. Słynac z niekonwencjonalnych metod leczenia słynie jako najlepszy w swojej dziedzinie. Tylko czy sam mając wiele do ukrycia okaże się lekiem na złamane serce Leah?

Dzieląc rzeczywistość na to co działo się przed i po wydarzeniach zamkniętych na kartach tej powieści dostrzegamy zmiany zachodzące w bohaterach. Na naszych oczach kształtują się charaktery, nastolatkowie nabierają kształtów dorosłych ludzi a bolesna trauma nie daje o sobie zapomnieć mimo próby jej przepracowania. To zatem trudna opowieść, nacechowana stratą i walką z własnymi demonami a jednak na swój sposób piękna, dojrzała i w pełni przemyślana, pokazująca jak szybko potrafi zmienić się nasz świat, niekoniecznie w dobrym kierunku. Autorka pisze o ulotności chwili, pokazuje, by czerpać z życia garściami i zawsze mówić bliskim osobom to co chcemy im powiedzieć, by słowa nie zostały zapomniane a ludzie nieświadomi. Pomijając aspekty związane ze strzelaniną skupić się możemy także na relacji pomiędzy Leah a jej psychologiem, który wydaje się jako jedyny dostrzegać prawdziwe oblicze dziewczyny. Relacja rozwija się w stronę, której nikt nie przypuszczał i pojawiają się tym samym kwestie moralne, bo czy na pewno wypada zacieśniać relację z kimś, kto miał być obiektywny? Z drugiej strony życzymy bohaterce jak najlepiej a każdy wątek romantyczny jest przez nas pożądany i goi najtrudniejsze rany, ale trudno samemu ocenić czy w tym przypadku był faktycznie tym co potrzebne było Leah. 

"Do zobaczenia jutro" opowiada o bólu i stracie, o demonach z którymi mierzymy się na co dzień a także o nadziei na lepsze jutro, która nieśmiało pojawia się wraz z upływem czasu. Kinga Boruczkowska napisała przejmującą historię mocno nastawioną na emocje, porywając czytelnika w sam środek trudnych doświadczeń i nie pozostawiając go obojętnym na to co działo się dookoła bohaterów. Książka niełatwa, ale dzięki obrazowej formie przekazuj mocno zakorzeniająca się w głowie czytającego i zapraszająca do analizy wyborów postaci według własnych moralnych osądów.

wtorek, 20 sierpnia 2024

"Kiss cam" Emilia Jachimczyk

 
"Kiss cam" Emilia Jachimczyk, Wyd. Jaguar, Str. 448

 

Jak jeden pocałunek może zmienić całe życie.

 

Jesteście gotowi na romans rodem z bajki? A może szukacie historii opartej na filmowej scenerii? Doskonale się składa! Emilia Jachimczyk zaprasza nas w podróż utrzymaną właśnie w takim temacie.

Opis sugeruje pewną schematyczność, którą znamy z innych powieści i to było dla mnie pewnym zwątpieniem, czy na pewno warto sięgać po lekturę. Nauczyłam się jednak, aby nie polegać na przedwstępnych informacjach, ponieważ nigdy nie oddają one w pełni tego co zamknięte na przestrzeni całej fabuły. Powyższy tytuł jest tego idealnym przykładem, bowiem okazało się, że wnętrze jest intrygujące i pełne współczesnych wartości i chociaż - owszem - są widoczne pewne schematy, to zupełnie nie odbierają książce atrakcyjności. Autorka zaangażowała się w treść, dopracowała wydarzenia i dopełniła je odpowiednimi szczegółami pokazując jak blichtr i oczekiwani wobec wielkiego życia często zderzają się z porzuceniem siebie i wewnętrznego spokoju.

Melody Ray zafascynowana charakteryzacja filmową od najmłodszych lat marzyła, by współpracować z największymi gwiazdami. Miała talent, dlatego została przyjęta do wytwórni filmowej Parabow Pictures, ale miała również tendencję do błędnych wyborów i zatrzymywania się w świecie wielkich imprez. Działając spontanicznie poznała Christiana Wooda, który szybko zdecydował na podbój serca dziewczyny i nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby ich związek nie był wystawiony na opinię publiczną, bowiem chłopak okazał się słynnym piosenkarzem.

Na uwagę zasługuje kreacja bohaterów, której niczego nie brakuje. Stają przed nami dojrzałe sylwetki naznaczone własnymi marzeniami i oczekiwaniami, które w konfrontacji z wielkim światem szybko muszą zostać na nowo zinterpretowane. Obserwujemy zatem proces zmian, podejmowanie błędnych decyzji i wyciąganie z nich wniosków nie tylko na przestrzeni życia uczuciowego, ale i zawodowego czy prywatnego. Z zaskoczeniem muszę przyznać, że na ponad czterystu stronach rozpościera się akcja w pełni wykorzystująca swój potencjał, która nie jest ckliwą opowieścią o wielkiej miłości, ale historią opartą na prozie życia, pokazującą wzloty i upadki bohaterów podobnych do nas. Nie zawsze zgadzałam się z decyzjami bohaterów, ale to tylko pozwoliło mi wejść w większą interakcję z fabułą i na własnej skórze doświadczać wszelkich zawirowań, których w całej akcji nie brakowało a które pociągnęły za sobą konkretne emocje. Czytamy o bogactwie, które nie daje szczęścia, o marzeniach weryfikowanych przez życie a także budowaniu siebie w obiektywie kamery, która widzi tylko to co chce widzieć. 

"Kiss cam" to sympatyczna i pełna uroku lektura idealna na leniwe popołudnie. Angażuje, daje do myślenia i sprawia, że rzeczywistość na moment rozmywa się, ustępując pola lekturze opartej na silnych emocjach. Emilia Jachimczyk skonfrontowała ze sobą dwa światy i pokusiła się o analizę współczesnych wartości, nie zapominając o realności scen oraz odpowiedniej dawce poczucia humoru. Otrzymujemy zatem możliwość spędzenia czasu w przyjemnej atmosferze, która pobudzi nasze szare komórki i zaangażuje wyobraźnię.