Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo: Mag. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo: Mag. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 3 lutego 2022

"Wampirze cesarstwo" Jay Kristoff

 "Wampirze cesarstwo" Jay Kristoff, Tyt. oryg. Empire of the Vampire, Wyd. Mag, Str. 896


Wampirze cesarstwo to pierwszy tom niewiarygodnej nowej serii dark fantasy Jaya Kristoffa, autora bestsellerów z listy „New York Timesa”.


Potężne, opasłe tomisko skrywa historię, która pobudza wyobraźnię i zabiera czytelnika w sam środek niebezpiecznych rozgrywek. Po otwarciu pierwszej strony zostajemy wciągnięci niczym Bastian w "Niekończącej się opowieści" do świata zupełnie innego niż otaczająca nas rzeczywistość. I choć wydaje się to ryzykowane - warto podjąć wyzwanie, porzucając codzienność na rzecz fenomenalnie przedstawionej fikcji literackiej.

Jay Kristoff wie jak w pełni skupić na sobie uwagę czytelnika o czym przekonaliśmy się już wielokrotnie. "Wampirze cesarstwo" to jednak jego nowy projekt, propozycja powieści, która ma szansę zyskać miano jednej z najlepszej w gatunku fantasy pod względem rozbudowanego świata przedstawionego, mnogości i dopracowania bohaterów a także samych wydarzeń, które wydają się nie kończyć na łamach niemalże dziewięciuset stron.

Fabuła ma swoje konkretne uzasadnienie, opowiedziana jest z pazurem (w typowym stylu Kristoffa za co go uwielbiam) oraz budzi zainteresowanie z każdą kolejno przerzuconą stroną. Mimo sporej objętości nie ma mowy o budzie, przestoju czy przegadanych momentach, ponieważ nieustannie coś się dzieje, mnogość wątków aż prosi się o uwagę a bohaterowie mają na swój temat tyle do powiedzenia, że czasami musiałam się zatrzymać i poukładać sobie w głowie wszystkie fakty. To zdecydowanie jedna z tych książek, które angażują, nie pozwalają czytelnikowi biernie śledzić tekstu, sprawiają, że czytając czujemy się w pełni obecni na planie nie tylko jako niemi obserwatorzy, ale i uczestnicy całej tej niebezpiecznej eskapady. 

Najpierw zaczyna się powoli (jak na Kristoffa oczywiście) a im dalej w las tym intensywniej się dzieje. Gabriel de Leon jak wprawny narrator prowadzi nas przez świat pogrążony w mroku i narażony na nieustanne niebezpieczeństwo. Opowiada swoją historię z ciemnej, wilgotnej celi do której trafił i niczym spowiedź traktuje to o czym informuje czytelnika. Wiemy na jego temat niewiele, ale wraz z upływem czasu pojawiają się nowe fakty i nowinki budujące konkretną całość, nawiązujące do walki między wampirami, do zła całego świata a wszystko to porozrzucane w różnych liniach czasowych, które pojawiają się znienacka, ale razem budują spójną, konkretną całość.

"Wampirze cesarstwo" było lekturą nieoczywistą i wręcz wyborną. Opowieść o świecie pełnym mroku, chaosu, bezwzględności oraz wampirów w nowej, zupełnie nie romantycznej odsłonie. Choć muszę przyznać, że Jay Kristoff pokusił się o wątek romantyczny w bardzo dobrym, pomysłowym stylu. Całość czyta się z wielkim zaangażowaniem, z ogromnym wpływem na wyobraźnię, z przyjemnością rosnącą ze strony na stronę oraz chęcią (mimo ponad ośmiuset stron czytania), by jak najszybciej sięgnąć po kontynuację. Tak dobra fantastyka jak zawsze dostępna w księgarni Taniaksiazka.pl.

niedziela, 31 stycznia 2021

"Dziewiąty dom" Leigh Bardugo

 
"Dziewiąty dom" Leigh Bardugo, Tyt. oryg. Ninth House, Wyd. Mag, Str. 480
 

Hipnotyzujący debiut w powieściach dla dorosłych Leigh Bardugo.

 

Znana z serii Grisza, ceniona i utalentowana Leigh Bardugo tym razem wychodzi do swoich czytelników z propozycją czegoś zupełnie nowego. Czy zaskoczy nas nową fabułą i wciągnie do świata bohaterów dokładnie tak, jak zrobiła to w przypadku poprzedniej serii? Czy "Dziewiąty dom" okaże się oryginalną powieścią i wartą każdego przeczytanego słowa?

Od początku czułam się zaintrygowana fabułą, która wskazywała na coś świeżego, oryginalnego, na historię z przekazem, pełną ukrytych znaczeń. Czy jest to pierwsza książka dla dorosłych od Leigh Bardugo to nie wiem, ponieważ jej wcześniejsze serie nie były typowo nastoletnie, więc z tym mogę polemizować, ale na pewno jest to książka, która ma w sobie wewnętrzny urok i przyciągnie każdego zainteresowanego, bez względu na wiek.

Na początku lektura wydaje się trochę toporna i potrzeba czasu, żeby wgryźć się w temat. Polecam więc przemęczyć się przez pierwszy rozdział, bo im dalej w las, jest co raz lepiej. Może to nowy temat przytłoczył na początku Bardugo, a może tak właśnie miało być, bo jak inaczej wprowadzić czytelnika w ten dość skomplikowany świat? Co by to nie było, lektur zasługuje na uwagę i chociaż chwilami przydługie opisy dawały się we znaki, to całość i tak imponuje przekazem oraz interpretacją.

Alex Stern nie jest typową dziewczyną. Jako jedyna wyszła cało z potwornych doświadczeń, które miały miejsce przed rozpoczęciem jej nauki w Yale. Nikt nie podejrzewał, że znajdzie się dla niej tutaj miejsce, a jednak szkoła otworzyła przed nią swoje drzwi. Niestety, darmowa nauka na prestiżowej uczelni wiąże się również z obowiązkami. Alex musi monitorować działania tajnych uczelnianych stowarzyszeń i stawić czoła niebezpieczeństwu, gdy dochodzi do morderstwa a policja bagatelizuje sprawę.

Mroczny klimat, ciężka atmosfera i nieoczekiwane zwroty akcji przypominają niejeden dobry kryminał, jednak to nie jest książka z tej kategorii. A przynajmniej nie tylko. Bardugo sięga po liczne motywy, miesza zbrodnie z magią, pozwala czytelnikowi kluczyć między faktami i nie wyjaśnia nic na wstępie. Sieć zawiłych zagadek i wszechobecne tajemnice składają się na bardzo dobrze napisaną historię, która kryje w sobie także niebanalne, złożone sylwetki licznych bohaterów.

"Dziewiąty dom" miał w sobie potencjał a Leigh Bardugo wyciągnęła z niego wszystko co najlepsze. To nie jest grzeczna książka z wyidealizowanym światem, tutaj wszystko ma swoje mroczne dno, pojawia się przemoc, zbrodnia i brak skrupułów ze strony tajnych stowarzyszeń. To wszystko składa się na oryginalna i wartą przeczytania lekturę, która zaskakuje do ostatniej strony. Oto fantastyka, której szukać możecie na półkach TaniejKsiażki.pl  w bardzo, bardzo dobrym wydaniu!

wtorek, 1 grudnia 2020

"Mag" John Fowles

 "Mag" John Fowles, Tyt. oryg. Magus, Wyd. Zysk i S-ka, Str. 704

 

Obfitujące w niezwykłe zwroty akcji arcydzieło literatury światowej, w którym młody mężczyzna zostaje wplątany w śmiertelną psychologiczno-erotyczną grę.

 

Imponująca, w każdym znaczeniu tego słowa. Niezwykła, ponadczasowa, zachwycająca. Piękne wydanie "Maga" to wznowienie powieści w nowej szacie graficznej. Mam nadzieję, że to będzie bodźcem dla Was do sięgnięcia po lekturę, która jest warta każdego przeczytanego słowa.

Jest coś takiego w potężnych powieściach, że kuszą mnie od pierwszego spojrzenia. Uwielbiam, gdy wciągająca fabuła trwa i trwa, ponieważ mogę wejść do świata bohaterów i pozostać w nim na długi czas. I o ile nie przepadam za szczegółowymi opisami czy silnym skupieniu się na detalach, w tej powieści wciąż było mi mało wszystkich elementów po które sięgał autor, ponieważ robił to z wprawą, precyzją i emocjami otaczającymi mnie z każdej strony.

To nietypowa powieść. Pierwsze wydanie miało miejsce w 1978 roku, więc minęło wiele lat. A jednak mam wrażenie, że dawno nie czytałam tak uniwersalnej a przy tym aktualnej historii przepełnionej zmysłowością, tajemnicą, zagadką oraz erotyzmem. Autor niejednoznacznie kieruje swoją fabułę wprost na granicę między jawą a snem, więc wiele razy zastanawiałam się co w tym wszystkim jest prawdą, w co tylko zmyśleniem. Bawiłam się jednak przy tym wspaniale, nie odstępowałam głównego bohatera i wraz z nim zagłębiałam się w ten zadziwiający, niemożliwy do zrozumienia świat.

Na pewno musicie przygotować się na lekturę, która zajmie Wam sporo czasu. Nie tylko przez dużą liczbę stron, ale i szczegółowe opisy, liczne detale, zaskakujące i dające do myślenia dialogi czy sam styl autora, który choć przyjemny, nie należy do najłatwiejszych. Tutaj wszystko ma swoje drugie dno. Podszepty nie mają końca, domysły mnożą się na potęgę. Dzięki temu nie brakuje emocji, gdy młody Anglik Nicholas Urfe podejmuje się roli nauczyciela na greckiej wyspie. Nie spodziewa się, że zaprzyjaźni się z właścicielem pewnej posiadłości i od tego czasu wszystko się zmieni. Urfe zostanie wciągnięty w sam środek gry zmysłów i niedopowiedzeń, rzeczywistość miesza się z fikcją a zmysłowość oraz erotyzm staną oko w oko ze śmiercią.

Zapewniam Was, że to żyjąca, oddychająca, tętniąca emocjami powieść, która wciąga na wiele długich, zaskakujących godzin. "Mag" wymaga trochę czasu, ale jest jednocześnie powieścią piękną, zachwycającą i dającą do myślenia. Moje szare komórki pracowały na pełnych obrotach a ja sama byłam pełna podziwu dla kreacji bohaterów czy samego pomysłu na fabułę. Niech Was nie odstrasza liczba stron, bo mam wrażenie, że tej powieści przysłużyłoby się ich nawet jeszcze więcej.

wtorek, 17 września 2019

"Cień i kość" Leigh Bardugo

"Cień i kość" Leigh Bardugo, Tyt. oryg. Shadow and Bone, Wyd. Mag, Str. 288

"Problem z pragnieniem polega na tym, że przez nie jesteśmy słabi."

Wybrana, by walczyć nie znała swojego przeznaczenia. Wybrana, by wyzwolić zdecydowała się walczyć. Czy wypełni przeznaczenie?

Uwielbiam Leigh Bardugo za jej nie oczywistość. Jej książki są świeże, odkrywcze, zrywające ze schematami. Nawet jeśli pojawia się wątek romantyczny to niczego nie można być ostatecznie pewnym - ani w jaką stronę się rozwinie, ani czy na pewno jest szczery, ani tym bardziej czy przetrwa kolejne wydarzenia. Takie podejście do tematu dotyczy każdego wątku: autorka kluczy między faktami, zaskakuje, zmienia zdanie, ale zawsze trzyma się wiarygodności, nigdy nie przekłamuje wydarzeń nawet jeśli zrani przy tym czytelnika. To ładnie wygląda na podstawie całej trylogii Griszy, ale możecie być pewni, że już pierwszy tom kryje w sobie mnóstwo dobrego.

Dwójka przyjaciół - Alina i Mal. Osieroceni, porzuceni, zdani na samych siebie. Poznali się w sierocińcu i nie spodziewali się, że ta znajomość przerodzi się w wielką przyjaźń dojrzewającą przez lata. Ich los splatał się ze sobą w sposób zaskakujący i chwytający za serce: gdy dążyli do szczęścia nie dostrzegając siebie nawzajem oraz gdy walczyli ze wszystkich sił zapominając o własnym poczuciu bezpieczeństwa. Tak rozpoczęła się ich historia, która w tomie "Cień i kość" jest dopiero wstępem do dalszych wydarzeń, ale nie mogę zdradzić zbyt wiele, by nie popsuć nikomu radości z czytania.

Można zachwycać się nad tą serią, szczególnie jeśli lubicie coś innego, oryginalnego. Widać to w kreacji bohaterów, którzy są silni i niezależni a którym autorka poświęciła wiele, wiele uwagi. Alina bierze na siebie niemal całą waleczność, chociaż Mal nie odbiega od niej temperamentem. Nie ma tutaj jednak mowy o smutnej, nieśmiałej dziewczynce, która tylko irytuje. Nie, kiedy każdy bohater odgrywa tutaj jakąś konkretną rolę. Jednak nie tylko bohaterowie zasługują na brawa, ponieważ świat przedstawiony, wydarzenia czy nawet potencjalna przyszłość - wszystko to jest czymś nowym w literaturze, czymś odkrywczym, czego jeszcze nie było a co intryguje niesamowicie i wciąga w sam środek niebezpiecznych rozgrywek.

Powyższe wydanie jest wznowieniem - nowa okładka, nowe tłumaczenie, dodatek w postaci listu Mala. Przyznaję, że całość prezentuje się przepięknie i nawet jeśli ktoś nie miałby większej ochoty sięgać po książkę (błąd) sama wizualna oprawa bardzo kusi. To fantastyka w nietypowej formie, oprawiona w niezbędną mapkę miejsc, która wciąga od pierwszej strony i zachęca do kontynuowania przygody chociaż styl pisania wymaga chwili, by się w nim odnaleźć.

"Cień i kość" to doskonałe wprowadzenie do serii. Imponująca rozmachem historia, w której każdy ruch bohaterów ma znaczenie. Zakochałam się w miejscach, które kreuje Bardugo i niezwykle polubiłam bohaterów, także tych stających po ciemnej stronie. Mimo fikcji wymyślonego przez autorkę świata w tle przejawia się kultura Rosji ze swoją monumentalnością, która staje się wspaniałym tłem dla wydarzeń. Znałam historię bohaterów z pierwszego wydania a drugie tylko utwierdziło mnie w wydaniu jak wyjątkowa jest ta trylogia ponownie dostępna w kategorii nowości.

czwartek, 4 maja 2017

"Królestwo kanciarzy" Leigh Bardugo

"Królestwo kanciarzy" Leigh Bardugo, Tyt. oryg. Crooked Kingdom, Wyd. Mag, Str. 608

"Cierpienie niczym się nie różni od innych rzeczy: kiedy człowiek z nim żyje dostatecznie długo, uczy się doceniać jego smak."

Są tylko trzy nazwiska, po których powieści fantastyczne sięgam w ciemno - Sarah J. Maas, Alexandra Bracken oraz Leigh Bardugo. Ta ostatnia w pełni zdobyła moje uznanie wyjątkową trylogią Grisza, choć fenomenalny pierwszy tom Szóstki wron również nie miał sobie równych. Po spektakularnym zakończeniu pierwszego tomu nie mogłam oprzeć się pokusie poznania kontynuacji.

Zastanawiałam się czym tym razem zaskoczy mnie autorka. Bo to, że zaskoczy miałam gwarantowane. Bardugo jak mało kto potrafi pisać z pasją nawet o trudnych, niemożliwych na pierwszy rzut oka do zrozumienia czynach i pozwala sobie na coś, co wielu autorów odrzuca na starcie - trochę niepewności o losach bohaterów i zwodniczym zakończeniu, nie zawsze takim, o jakim myśleliśmy. Doskonałym przykładem jest pierwszy tom tej serii, ale i kontynuacja trzyma poziom, o ile nie jest jeszcze lepsza - choć trudno mi to obiektywnie ocenić, bo zatraciłam się w świecie Griszy na całego.

Wielkim atutem tej serii są bohaterowie, którzy w szóstkę stanęli przede mną jako zestaw indywidualnych cech, charyzmy i kompletu pokręconych osobowości. Nie jestem w stanie przedstawić ich w skali od mniej do bardziej lubianej postaci, bo każdy z nich przekonał mnie do siebie czymś innym, czymś co wyróżniało go na tle innych. W kontynuacji autorka pociągnęła ten motyw postaci wielobarwnych i wielowymiarowych, jednocześnie narzucając na ich barki jarzmo życiowych doświadczeń. Tym samym, mając na uwadze to co ich spotkało wcześniej, musieli dostosować się do obecnej sytuacji, ale pokazali się od jeszcze lepszej strony. Doskonałym przykładem jest postać Kaza - głównodowodzącego kanciarza, który nie cofnie się przed żadnym wyzwaniem. W drugiej części dostał skrzydeł, rozwinął się i udowodnił, że nie ma dla niego rzeczy niemożliwych.

Leigh Bardugo postawiła w swojej najnowszej serii na kontynuację świata pełnego intryg, w którym nic nie jest takie, jakie wydaje się na pierwszy rzut oka. Przyznaję, że kilka razy skutecznie zaprowadziła mnie w ślepe zaułki, by nieoczekiwanie zmienić bieg akcji i zburzyć wszystkie moje wstępne założenia. To świadczy o dużym talencie autorki, bo w fabule wyczuwa się lekkość, swobodę, a mimo to klimat świata przedstawionego i wiszące w powietrzu intrygi, nie pozwalają czytelnikowi choćby na moment odejść od fabuły. Ale nie tylko machina knowań jest tutaj na wysokim poziomie - poboczne wątki miłosne, czy nieocenione więzi przyjaźni otrzymały wyjątkowe znaczenie. W świecie zła i ciągłych problemów okazały się jasnymi punktami, prowadzącymi bohaterów ku szczęści.

Nie da się nie pokochać tej serii. Nie sposób nie zżyć się z bohaterami i przeżywać ich problemów na własnej skórze. "Królestwo kanciarzy" to fantastyczna kontynuacja serii, która wskoczyła na wyższy poziom i skutecznie odnalazła się na półce, gdzie stoją najważniejsze bestsellery. Gwarantowana lawina emocji zapewniła mi rozrywkę na najwyższym poziomie - szczerze się śmiałam, uroniłam kilka łez i zamartwiałam się śledząc kolejne niepowodzenia grupy przyjaciół. I, to co najważniejsze - już teraz mam ochotę wszystko jeszcze raz powtórzyć. Bezapelacyjnie - Bardugo ma fenomenalny talent!

piątek, 18 listopada 2016

"Szóstka Wron" Leigh Bardugo

"Szóstka Wron" Leigh Bardugo, Tyt. oryg. Six of Crows, Wyd. Mag, Str. 496

"- To niezgodne z naturą, żeby kobiety walczyły.
- To niezgodne z naturą, żeby człowiek był równie głupi, jak wysoki, a jednak proszę, stoisz tutaj."

Nic nie buduje klimatu tak dobrze, jak pomysłowa szata graficzna. "Szóstka wron" kusi od pierwszego wejrzenia - genialna okładka mocno konkuruje z mroczną otoczką, gdzie końce stron zostały zabarwione na czarno. Kto nie ma ochoty na tak intrygującą lekturę? Ja sama dałam się namówić przez polecenie tej historii, ale książka sama w sobie wyglądała tak pięknie, że z góry wiedziałam, że czeka mnie naprawdę dobra historia.

I wiecie co? Wcale się nie pomyliłam. Znam twórczość Bardugo ze strony trylogii Grisza i wiem, że potrafi tak zakręcić czytelnikowi w głowie, że za nic nie ma się ochoty na opuszczenie rozgrywanych wydarzeń. Po raz kolejny autorka udowodniła, że potrafi stworzyć długi i szeroki świat fantasy, niesamowicie wiarygodny i bogaty w cudowne miejsca. A do tego wszystkiego bohaterowie - błyskotliwi i inteligentni, tacy których nie da się nie lubić z dawką szczerego i miejscami wręcz rozbrajającego poczucia humoru.

Bohaterów w książce jest całkiem sporo, bo w końcu mamy całą szaloną Szóstkę Wron. Ale to co najlepsze w tym wszystkim to fakt, że chociaż jest ich dużo, to żaden nie jest w najmniejszym stopniu podobny do kogoś z ekipy. Tutaj postacie mają własne cechy charakterów, sami definiują swoją osobowość i otwarcie mówią co im się podoba, a co nie do końca. A można ich polubić nie tylko za przebojowość charakterów, ale i prawdziwe życie, bo Bardugo stworzyła ich od początku do końca: z przeszłością, teraźniejszością i planami na przyszłość.

To z kolei prowadzi do jednego prostego wniosku - autorka ma niesamowity warsztat literacki. Dla mnie to Sarah J. Maas jest mistrzem w powieściach fantastycznych, ale Bardugo wskakuje na jej poziom i idzie na przód. Obawiam się, że niedługo może wyprzedzić moją ulubioną autorkę z dużą przewagą, bo jej lekkie pióro, pomysłowość na rozgrywane wydarzenia i dobrze wpleciony w fabułę humor z miejsca zdobyły moją sympatię. Ta historia jest jedną z bardziej wartościowszych nowości gatunku fantasy.

"Szósta Wron" to historia pełna życia. Obawiam się, że żadne słowo może nie oddać prawdy na temat jej świeżości i uroku, a już o bohaterach nie wspomnę. Płynna akcja, humor, żywe dialogi - czy można chcieć czegoś więcej? Od tej książki za nic nie można się oderwać, a kiedy już zmierzyłam się z ostatnią stroną, pożałowałam, że całość już za mną. Bo takie książki mogłabym czytać bez końca. Polecam!

Za możliwość przeczytania dziękuję Księgarni Taniaksiazka.pl.

wtorek, 15 grudnia 2015

"Tonąca dziewczyna" Caitlín R. Kiernan

"Tonąca dziewczyna"  Caitlín R. Kiernan, Tyt. oryg. The Drowning Girl, Wyd. Mag, Str. 336

"To straszne uczucie, gdy męczą cię myśli, które odmawiają ułożenia się w zdania."

Pierwszy raz spotkałam się z książką, o której kompletnie nie wiem co myśleć. Wiele pozytywnych opinii zachęciło mnie do zapoznania się z - jak wynikało z zapewnień - niesamowitą historią o wielowymiarowej treści. Trudno się z tym nie zgodzić, ale jednocześnie opowieść zawarta pomiędzy stronami książki "Tonąca dziewczyna" to całe mnóstwo sprzeczności.

India postanawia napisać pamiętnik ze swojej przeszłości, opisując to co skłoniło ją do wierzenia w syrenę i wilkołaka. Jak to możliwe? Burzliwa przeszłość dziewczyny i geny, które odziedziczyła zmusiły ją do trudnej egzystencji. Matka i babka Indii cierpiały na choroby psychiczne i przekazały w spadku swojej potomkini schizofrenię. Mimo nieskomplikowanego w gruncie rzeczy życia, główna bohaterka nie zawsze radzi sobie z własnymi myślami i świat, który ją otacza wydaje się zupełnie inny, niż ten znany do tej pory.

India to bohaterka, która mimo swojego młodego wieku zdobyła wiele życiowych doświadczeń. Każdego dnia musi stawiać czoła chorobie, spotyka się z terapeutką i mieszka sama, bo nie ma rodziny na którą mogłaby liczyć. W dodatku zmaga się z trudnym problemem swojej seksualności i przez pewien czas spotyka się z Abalyn, dziewczyną rozumiejącą jej problemy, ale nie do końca radzącą sobie z tym co najważniejsze. Kiedy India przeżywa swoje pierwsze załamanie i spotyka na swojej drodze Evę opowieść zmienia się w metaforyczne przesłanie, w którym naprawdę ciężką się odnaleźć.

Schizofrenia nie jest łatwą chorobą i w tym temacie autorka spisała się naprawdę dobrze - przedstawiła świat Indii pełen chaosu i niewiedzy, jednocześnie kierując jej życie na normalne tory. Wszelkie zachwiania emocjonalne, zapomnienia i napady depresji na tle całej opowieści wypadły naprawdę wiarygodnie i panujący w głowie Indii chaos przekonał mnie do historii od samego początku. Nie jest to jednak książka łatwa. Balansując na granicy metaforycznych znaczeń, przeplatana filozofią i dogłębną analizą ludzkiej psychiki zmusza do myślenia przez cały czas trwania lektury. India spotyka Evę, która raz wydaje się jej syreną a jeszcze innym razem - wilkołakiem. Jednak czy w rzeczywistości istnieje? A może jest tak naprawdę zwykłym człowiekiem? Wiele z elementów tej opowieści nie rozwiało w mojej głowie pytań nawet po skończonej lekturze.

"Martwi ludzie, martwe myśli i pozornie martwe chwile nigdy tak do końca nie umierają i kształtują każdą sekundę naszego życia. Lekceważymy je i na tym zasadza się ich potęga."

Z pozoru intrygująca historia przeistoczyła się w opowieść z mnóstwem różnych rozwiązań, które tworzyły w mojej głowie dokładnie taki sam chaos z jakim zmierzyła się India. Naprawdę ciężko było mi odnaleźć się w świecie pełnym złudzeń, a liczne fakty, informacje i ciekawostki, które kolekcjonowała główna bohaterka nie ułatwiły mi sprawy. Mimo tego, że język okazał się łatwy i przyswajalny, skomplikowana fabuła nie pozwalała mi na szybkie przeczytanie lektury ani tym bardziej, na natychmiastowe jej zrozumienie. W kliku słowach - powieść dobra, ale ciężka i czasami męcząca, a nawet nudząca.

"Tonąca dziewczyna" to nie jest łatwa książka. Wymagająca treść zmusza do myślenia i nie każdego przekona. Nastawiając się na zupełnie inną historię nie czuję się usatysfakcjonowana treścią, chociaż doceniam jej formę. Czy polecam? Osobom wymagającym i ciekawym  świata skomplikowanych fabuł - zdecydowanie. Tym którzy poszukują lekkiej opowieści na jeden wieczór odradzam, bo to książka wyższych, bardziej filozoficznych lotów.

sobota, 3 stycznia 2015

"Miłość to nie choroba."

 Autor:
Tytuł: Serafina
Tytuł oryginału: Seraphina
Wydawnictwo: MAG
Liczba stron: 472

Królestwo Goreddu, to miejsce gdzie na równi ze sobą żyją ludzie i smoki. Zawarty wiele lat temu pakt porozumienia wciąż obowiązuje, jednak pokój pomiędzy rodami pozostaje niepewny. Kiedy ginie członek rodziny królewskiej, podejrzenie o jego śmierć pada na smoka. Oskarżenie poważnie wstrząsa i tak kruchym już traktatem pomiędzy rasami. W sam środek wydarzeń trafia Serafina, nowa utalentowana muzyczka. Wkrótce sama angażuje się w śledztwo i odkrywa mroczny spisek. Czy uda jej się przechytrzyć mordercę?

"Smoki nie mają dusz. Nikt nie oczekuje od nich pobożności."
Serafina to tytułowa, a za razem główna bohaterka książki wokół której toczy się cała akcja. Dziewczyna skrywa tajemnicę, o której wiedzą nieliczni - jest pół smokiem, pół człowiekiem. Skrywany sekret sprawia, że jest cichą, wycofaną bohaterką, którą przepełniają liczne obawy. Musi także walczyć z odziedziczonym przez matkę genem smoków wywołującym wizje. I tutaj zaczyna się ta przyjemna część książki. Serafina, pragnąc uporać się z własnym umysłem tworzy w głowie Ogród Grotesek i umieszcza w nim wszystkich zdeformowanych członków wizji. Ten motyw wypadł rewelacyjnie - niestety został okrojony do minimum. Serafina codziennie zagląda do umysłu, by skontrolować postacie a sam czytelnik odczuwa przy tym wszystkie towarzyszące jej emocje - niepewność, zaciekawienie i nawet strach wiążący się z jedną postacią. Z czasem rozwiązuje zagadkę swojego Ogrodu Grotesek, ale autorka pozostawiła ten motyw otwarty i do końca nie wyjaśniony.

Wychodziłam z założenia, że ta książka w dużej mierze będzie opierała się na smoczym motywie. Czy czasami nie wskazywała na to bajeczna okładka? Zaczęło się naprawdę dobrze - pojawił się niecodzienny motyw smoków, które mogą zmieniać się w ludzką postać. Chociaż sama przemiana nie jest skomplikowana, to smokom bardzo trudno zaakceptować ludzkie uczucia i emocje, którymi w smoczej skórze się nie kierują. W książce bardzo dobrze widać różnicę, kiedy postacie smoków muszą uporać się z sytuacjami w których odczuwają radość, smutek czy miłość. Jednak jako ludzie nie zyskują przychylności społeczeństwa, które wyraźnie się ich obawia mimo zawartego porozumienia pomiędzy dwoma gatunkami - ludzi i smoków. Ten motyw ratuje wymieniony przeze mnie brak zrozumienia smoków co do ludzkich zachować, który naprawdę dobrze wypadł. Jednak to wszystko co mogę napisać o głównym motywie książki. Zdecydowanie za wąsko rozwinięty i za mało smoków w smokach.

"Wszyscy byliśmy potworami i bękartami, i wszyscy byliśmy piękni."
"Serafina" kryje w sobie wielki potencjał, który po prostu nie został wykorzystany. Kto wie, może w dalszych częściach autorka nadrobi to co straciła w tomie pierwszym. Niestety ja już nie jestem tak pozytywnie nastawiona na kontynuacje po przygodzie z pierwszą częścią. Książka jest bardzo intensywna, przepełniona trudnymi nazwami i za długimi imionami, zabrakło w niej zapowiedzianej intrygi i okrojono wszystkie motywy. Miałam wrażenie, że czytając błądzę myślami wszędzie, gdzie to możliwe, żeby tylko odpocząć trochę od fabuły.

Ocena: 3/6

Za egzemplarz dziękuję niezastąpionej M.!