Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo: Ya!. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo: Ya!. Pokaż wszystkie posty

sobota, 23 kwietnia 2022

"Roxy" Jarrod Shusterman, Neal Shusterman

"Roxy"
Jarrod Shusterman, Neal Shusterman, Tyt. oryg. ROXY, Wyd. Ya!, Str. 416
PREMIERA: 18 maja 2022r.

Mrożące krew w żyłach spojrzenie na epidemię opioidów, autorstwa Neala Shustermana i Jarroda Shustermana, bestsellerowego duetu „New York Timesa”.

Jarrod Shusterman i Neal Shusterman wystąpili już w duecie, w przypadku książki "Susza", która bardzo trafnie oddała potencjalny problem społeczeństwa. Ich lektura była nie tylko dobrze dopracowana, ale jednocześnie bardzo aktualna, śmiała i emocjonalna, więc liczyłam, że kolejna książka będąca wynikiem ich współpracy okaże się równie dobra.

"Roxy" spełnia wszystkie wymagania. Autorzy rewelacyjnie się dobrali, ponieważ uzupełniają swoje style i pomysły a dzięki temu ich książki są błyskotliwe, dojrzałe oraz wielowymiarowe. To już drugi projekt, który zdobył moje pełne uznanie, ponieważ tak dobre lektury czyta się z rosnącym apetytem i pełnym zaangażowaniem. Szczególnie, gdy historia jest złożona, dosadna i podejmuje aktualne społeczne problemy.

Tym razem autorzy przeszli samych siebie, ponieważ o ile "Susza" była lekturą bardzo dosadną o tyle "Roxy" wręcz mrozi krew w żyłach. Panowie się nie patyczkują i serwują nam przejmujący obraz możliwej przyszłości bez zbędnych wyjaśnień pokazując w jak nieprzyjemnym kierunku zmierzamy. I chociaż historia jest osobliwa, często nawet intensywna w odbiorze oraz wymagająca, to nie mogę odmówić jej prawdy czy szczerości, ponieważ z dopracowanych zdań czy świetnej kreacji bohaterów można wyczytać konkretne wnioski - autorzy wychodzą do nas z przesłaniem, które warto wziąć sobie do serca.

Temat epidemii jest nam bliski, więc nic dziwnego, że fabuła wpłynęła na mnie bardzo osobiście. Autorzy co prawda piszą o opioidach, substancjach uzależniających, ale czy nie każda szerząca się epidemia nie ma tych samych fundamentów? Tym razem jest jednak gorzej, mroczniej. Dla śmiertelników świat ponad nimi to wieczna Impreza, w której udział biorą nie ludzie a nazywanie ogólnie narkotykami samozwańczy bogowie, którzy właśnie założyli się kto pierwszy doprowadzi swoją ofiarę na samo dno. Kto wygra w tym wyścigu na śmierć i życie? Czy Roxy i Addison pokażą swoje najgorsze oblicze? A może to ich ofiary wykażą się większym intelektem?

Chociaż kieruję wobec autorów pełne uznanie i akceptuję "Roxy" jako powieść dojrzałą i wręcz konieczną do przeczytania przez wszystkich to przyznaję, że po zamknięciu ostatniej strony miałam w głowie totalny mętlik i nie mogłam dojść z emocjami do ładu. Ta historia mocno mną wstrząsnęła, dała niezłego mentalnego kopniaka i otworzyła oczy na podjęte tutaj problemy, które do tej pory świat bagatelizował. Jarrod Shusterman oraz Neal Shusterman spisali się na medal składając na nasze dłonie książkę o wielu obliczach, zmuszającą do wyciągania wniosków, czytania między wierszami oraz w pełni angażującą każdego kto zdecyduje się dać jej szansę. A zapewniam, że jest tego warta!

niedziela, 13 marca 2022

"Czy to sen?" Natalia Klewicz

"Czy to sen?" Natalia Klewicz, Wyd. Ya!, Str. 288


Niepokojąca i mroczna opowieść o miłości, przyjaźni i niedopasowaniu.


O tym, że sny mogą być prorocze a to co od dziecka dla nas normalne, dla innych może być czarną magią pisze w swojej powieści Natalia Klewicz - udowadniając, że w polskiej fantastyce jest miejsce na romans oraz na zaskakujące zwroty akcji.

Zaintrygowana opisem z okładki dałam się porwać lekturze oryginalnej i bardzo pomysłowej. Debiutancka powieść autorki zaskoczyła mnie wykonaniem oraz inteligentnym połączeniem gatunkowym, ale najbardziej przypadł mi do gustu styl autorki - przyjemny, opierający się na właściwych detalach, pozwalający zrozumieć to co dzieje się dookoła głównej bohaterki a gdy do głosu zostaje dopuszczony także wątek romantyczny od razu wyczuwamy chemię pomiędzy bohaterami oraz towarzyszące im emocje.

Całość wydaje się w pełni dopracowana i jeśli szukacie lekkiej choć może niekoniecznie zobowiązującej lektury - oto propozycja dla Was. Autorka wstąpiła z przytupem na scenę literacką prezentując ciekawą wyobraźnię oraz umiejętność przełożenia na papier tego co siedzi w jej głowie. Poznajemy losy Łucji, nietypowej nastolatki, której sny wydają się aż nazbyt realistyczne. Każdej nocy dziewczyna zatraca się w nowych wydarzeniach z trudnością odróżniając jawę od snu a wszystko pogarsza się w momencie, gdy pojawia się tajemniczy chłopak z hipnotyzującym spojrzeniem.

Autorka bardzo ładnie ujęła wartości przyjaźni oraz miłości. Łucja może pochwalić się cudowną przyjaciółką u swojego boku. Ma również chłopaka, który jej towarzyszy w tej trudnej wędrówce ku zrozumieniu siebie, ale jak można się spodziewać ich związek będzie już mniej oczywisty przez wzgląd na konkretne wydarzenia. O tym jednak przekonacie się sięgając samemu po lekturę - a zapewniam - warta jest poznania nie przez wzgląd na wątek fantasy (ciekawy, ale zredukowany do minimum) a właśnie poprzez ujęcie prawdziwego życia wywróconego do góry nogami.

Ciekawie uchwycone relacje między bohaterami, nawiązanie do ponadczasowych wartości a także swoboda w budowaniu wyjątkowych snów przekładają się na "Czy to sen?", czyli bardzo udany debiut. Natalia Klewicz bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła, oczarowała sympatycznym klimatem a także pozwoliła oderwać myśli od spraw codziennych, które powędrowały w stronę Łucji i jej tajemniczych snów. Innymi słowy - jako przyjemna lektura na leniwe popołudnie sprawdzi się idealnie.

wtorek, 19 października 2021

"A gwiazdy niech płoną" Danielle Jawando

 "A gwiazdy niech płoną" Danielle Jawando, Tyt. oryg. And The Stars Were Burning Brightly, Wyd. Ya!, Str. 400

Pełna emocji, niezwykle aktualna opowieść o samobójstwie, bullyingu, żałobie i zagrożeniach dorastania w erze mediów społecznościowych.


Czy trzymam właśnie w dłoniach jedną z najważniejszych książek tego roku? Owszem. Czy jest to lektura pełna emocji, zaskoczeń oraz prawdy? Zdecydowanie. Czy powinien przeczytać ją każdy bez względu na wiek? Tak! Czy przed lekturą warto przygotować sobie paczkę chusteczek? Niezaprzeczalnie.

Raz na jakiś czas zdarza się powieść, która wpływa na czytelnika znacznie silniej niż mógł przypuszczać. Biorąc w swoje dłonie "A gwiazdy niech płoną" nie spodziewałam się, że ta powieść zabierze mnie na koniec świata otwierając drzwi do nieznanych wcześniej emocji bazując na wartościach, które otaczają mnie każdego dnia. Brzmi skomplikowanie? Ależ skąd. Danielle Jawando pokazała po prostu jak silny wpływ na każdego z nas ma aktualny tryb życia.

Świat Nathana legł w gruzach, ponieważ jego starszy brat popełnił samobójstwo. Nikt się tego nie spodziewał, ponieważ Al miał przed sobą świetlaną przyszłość. Dlaczego bystry i utalentowany chłopak posunął się do takiego czynu? Odpowiedzi na pytania postanawia odnaleźć Nathan, który wyrusza w drogę ku ostatnim miesiącom życia swojego brata. Nie spodziewa się jednak, że prawda, którą odkryje będzie zgubna dla całej jego rodziny.

Bardzo trudno otrząsnąć mi się po lekturze tej powieści. Z jednej strony zadziałała na mnie sama piekielnie emocjonalna, szczera i prawdziwa do bólu historia, z drugiej sam styl autorki, który idealnie oddawał wszystkie problemy oraz wydarzenia a także ukazał empatyczną stronę Jawando. Wraz z Natahnem wyruszyłam w podróż, która nie jeden raz wycisnęła z moich oczu łzy a to co wspólnie odkryliśmy na temat życia Ala okazało się wielką lekcją życia. Samobójstwo bowiem to tylko kluczowy punkt tej powieści wokół którego gromadzą się liczne, istotne wątki poboczne budujące opowieść o tęsknocie, bólu, stracie oraz wyzwaniach czekających na nas we współczesnym świecie.

"A gwiazdy niech płoną" to powieść młodzieżowa, ale napisana tak, że przypomina nie jedną lekturę dla starszych czytelników. Danielle Jawando otwarcie pisze o bullyingu, znęcaniu się psychicznym i psychicznym, który jest prawdziwym złem tego świata a jej historia jest nie tylko w pełni wiarygodna, ale i osobista o czym przekonacie się czytając kilka słów na samym końcu. To książka, która koniecznie powinna znaleźć się na półce każdego z nas, ponieważ jest ważną lekcją dla rodziców, młodzieży oraz wszystkich dookoła, którzy pozostają obojętni na bullying lub sami stali się jego ofiarą. Opowieść aktualna, ważna i ponadczasowa, która okazała się dla mnie jedną z najważniejszych czytelniczych przygód tego roku.

wtorek, 10 sierpnia 2021

Przedpremierowo: "Susza" Jarrod Shusterman, Neal Shusterman

"Susza"
Jarrod Shusterman, Neal Shusterman, Tyt. oryg. Dry, Wyd. Ya!, Str. 416
PREMIERA: 11 sierpnia 2021r.


Piekący skwar, rażące słońce, suchość w gardle. Ile jesteś w stanie przeżyć bez wody, nim zamienisz się w zwierzę?

Wyczekiwana, wypatrywana premiera tego roku niosła ze sobą wielkie oczekiwania. Miało być zaskakująco, szokująco oraz piekielnie wciągająco nie tylko przez połączenie dwóch cenionych pisarzy, ale i z uwagi na poruszaną treść. Czy zatem "Susza" przyniosła ze sobą to co obiecywała? 

Zdecydowanie! Uwielbiam dystopie a szczególnie takie, które wpadają w moje ręce po długiej przerwie w kontakcie z tym gatunkiem. Dawno nie czytałam już nic co wiązałoby się z antyutopijnym światem, bo motyw ten odszedł na drugi plan ustępując miejsca nowym historiom. Szkoda, ponieważ jest w tym potencjał na wiele oryginalnych powieści czego dowodem jest powyższa lektura - aktualna, ponadczasowa, ogromnie wciągająca i inteligentna.

Tytułowa susza rozpoczyna panowanie i zagania bohaterów do konta. Wszechobecny żar leje się z nieba, temperatura konkuruje z bezwzględnym słońcem a woda staje się towarem deficytowym. Nigdzie nie ma choć kropli, która mogłaby pomóc przetrwać. Zmieniają się więc bohaterowie, pod naporem tragedii, chaosu oraz żywiołowej apokalipsy mieszkańcy Kalifornii powoli zmieniają się w zwierzęta.

Muszę przyznać, że autorzy bardzo trafnie podeszli do tematu. W związku z wszechobecnymi głosami o ocieplaniu się klimatu potrafimy znacznie lepiej wczuć się w rozgrywane wydarzenia i zrozumieć losy bohaterów, bo sami mierzymy się z falą potężnych upałów. Nam wody wystarcza, przynajmniej na razie, ale wizja tego co wydarzyło się w lekturze jest boleśnie prawdziwa. Jak my zachowamy się więc w takiej sytuacji? W fabule zaczęło się bardzo spokojnie, od fali upałów, które nawiedziły Kalifornię. Zakazano więc podlewania trawników czy marnowania wody, ale ta jednak i tak przestała płynąć z kranów. Wówczas rozpętało się piekło fizyczne i emocjonalne, które czytelnik odbiera jako prywatną groźbę.

"Szusza" to kawał świetnej lektury. Nie chodzi tylko o podjęcie aktualnego, ważnego tematu, ale także o przekazanie czytelnikowi zmian zachodzących w człowieku wystawionym na najcięższą próbę. Przeciw sobie stają nie tylko sąsiedzi, ale również członkowie rodziny a rodzice Alyssy, głównej bohaterki przepadają bez wieści zmuszając ją do indywidualnej walki z tym co ją otacza. Przyznaję - nie mogłam oderwać się od historii tej dziewczyny, wszystko przeżywałam na własnej skórze i uważam, że to jedna z powieści, którą powinien przeczytać każdy. 

wtorek, 20 kwietnia 2021

"Jeszcze większy przypał" Beth Garrod

 "Jeszcze większy przypał" Beth Garrod, Tyt. oryg. , Wyd. Ya!, Str. 368

 

Co mogłoby pójść źle? A tak, racja. Absolutnie wszystko.

Jak to się stało, że zdecydowałam się na lekturę "Jeszcze większy przypał" nie znając pierwszego tomu - nie wiem. Właściwie sam tytuł powinien mi zasugerować, że to kontynuacja, ale widocznie zaślepiona chęcią przeczytania kolejnej książki nawet nie pomyślałam, że może być to ciąg dalszy przygód bohaterki. Na całe szczęście historia jest tak poprowadzona, że brak znajomości wcześniejszych wydarzeń wcale mi nie doskwierał.

To historia Belli Fisher, młodej bohaterki, która jest przekonana, że w życiu ma ciągle pod górkę. Pokonuje jednak problemy z podniesionym czołem i w dość radosnym stylu. Nie brakuje jej humoru, dobrego nastawiania oraz wspaniałych przyjaciół, więc wszystkie troski i doskwierające jej troski wieku dorastania omija z precyzją.

Jeśli mam być szczera to niekoniecznie polubiłam się z główną bohaterką. To jedna z tych postaci, która próbuje być zabawna i elokwentna, ale nie zawsze jej to wychodzi. Mam wrażenie, ze Beth Garrod na siłę próbowała zrobić z dziewczyny wyluzowaną postać do naśladowania, ale niekoniecznie jej to wyszło. Bella ginie w tłumie podobnych jej bohaterek, ponieważ nie wyróżnia ją charyzma ani nawet sposób rozwiązywania problemów - jest podobna do każdego z osobna i przez to niepodobna do nikogo tak naprawdę. Nie mówię, że to bardzo źle, ponieważ nie jest łatwo wykreować zapadającą w pamięć bohaterkę, ale mnie, starszego czytelnika ona po prostu nie przekonała.

Fabuła jest prosta, wręcz banalna. Typowe losy zwariowanej dziewczyny. Dzieje się wszystko co tylko możliwe, ale nie ma jednego kluczowego motywu przewodniego. A może jest nim właśnie historia samej Belli? Ciężko powiedzieć, ponieważ to ona skupia na sobie uwagę, dowiadujemy się o jej miłości, przyjaźni czy rodzinie, czyli to taka typowa kartka z pamiętnika amerykańskiej nastolatki.

Było dobrze, ale nie idealnie. "Jeszcze większy przypał" dla starszego czytelnika raczej się nie nada, ponieważ ginie w tłumie i nie wyróżnia się niczym szczególnym. Przynajmniej mnie ta książka nie porwała tak jak oczekiwałam. Opis był ciekawy, okładka zachęcająca, po gatunek też często sięgam - nie zagrał więc jedynie potencjał powieści, który nie został w pełni wykorzystany. Wybór lektury jednak, jak zawsze, pozostawiam Wam.  

sobota, 13 marca 2021

"Sweetfreak" Sophie McKenzie

 "Sweetfreak" Sophie McKenzie, Tyt. oryg. Sweetfreak, Wyd. Ya!, Str. 328

Jak daleko się posuniesz, by odkryć prawdę, gdy wszyscy wokół są pewni, że kłamiesz?

Ta słodka okładka kryje w sobie mało przyjemne wnętrze. Przynajmniej jeśli czyta się między wierszami. Na pierwszy rzut oka można sądzić, że trzymamy w ręku typową, banalną młodzieżówkę, ale podjęta w niej tematyka wcale taka oczywista i przyjemna nie jest.

Sophie McKenzie napisała wiele powieści i zyskała uznanie autorki historii młodzieżowych. Sama kojarzę ją z cyklu Flynn chociaż przyznaję, że na początku musiałam dobrze się zastanowić skąd znam nazwisko. Do "Sweetfreak" przyciągnęło mnie jednak nie nazwisko autorki a sama fabuła, która od razu wydała mi się bardzo aktualna.

Książka utrzymana jest w stylu typowo młodzieżowym, miejscami bohaterki są trochę zbyt naiwne, przez co całość wypada mniej ważnie jak wskazywałby na to temat. Gdyby dodać do tego trochę dramaturgii, więcej napięcia i dreszczyk przerażenia to przyznaję, że widzę te wydarzenia nawet w formie porządnego thrillera. To jednak nie wydarzyło się w przypadku tej lektury co nie umniejsza jej przesłania, bo dzisiejszy świat wirtualny potrafi być dużo bardziej krzywdzący niż rzeczywisty. Cieszę się, że autorka postawiła właśnie na taki motyw, skierowała swoją lekturę do młodzieży i spróbowała dotrzeć do młodego pokolenia poprzez wciągającą fabułę, bo mimo dość lekkiego podejścia do tematu, jak na dłoni dostrzegamy problemy głównej bohaterki.

Carey i Amelia to wielkie przyjaciółki. BFF. Jednak ich przyjaźń wystawiona na próbę nie przetrwała wyzwania i to budzi pytanie, czy na pewno ich relacja była trwała i tak silna jak uważały? Ktoś podszywa się pod nick Sweetfreak i zaczyna trollować w internecie Amelię a podejrzenia padają na Carey. Lubiana przez wszystkich dziewczyna nagle czuje, że każdy się od niej odwraca i na bazie plotek, zaczyna szufladkować dziewczynę. Przyznaję, że czasami miałam ochotę wkroczyć do fabuły i potrząsnąć nie jednym drugoplanowym bohaterem, który tak łatwo wydawał krytyczne osądy! Czy naprawdę współczesna młodzież jest tak łatwowierna? Moje zdenerwowanie fabułą przekłada się jednak na pozytywną opinię, bo lubię, gdy powieść tak silnie na mnie działa a tutaj bez wątpienia się zaangażowałam i trzymałam kciuki za Carey, by ta ujawniła swoją niewinność, odkryła tożsamość sprawcy i w końcu uwolniła się od tej trudnej sytuacji.

Gdyby nie naiwność bohaterów i trochę lakoniczne podejście do tematu przewodniego mogłabym uznać "Sweetfreak" za powieść wiodącą w młodzieżowym gatunku. Niestety ma trochę niedociągnięć, więc nie jest idealna, ale wciąż oceniam ją wysoko, ponieważ na mnie wpłynęła emocjonalnie, dała mi do myślenia i pozwoliła od kuchni spojrzeć na współczesny problem internetowego trollowania. Cieszę się, że pojawiają się młodzieżowe powieści z przekazem i lekturę od Sophie McKenzie naprawdę Wam polecam. 

środa, 6 stycznia 2021

"Tiny Pretty Things" Sona Charaipotra, Dhonielle Clayton

 "Tiny Pretty Things" Sona Charaipotra, Dhonielle Clayton, Tyt. oryg. Tiny Pretty Things, Wyd. Ya!, Str. 464

 

Połączenie „Czarnego Łabędzia” i „Pretty Little Liars” – poruszająca historia o uczennicach elitarnej szkoły baletowej, które zrobią wszystko w walce o tytuł najlepszej na roku.

Przyznam, że o powieści nie słyszałam nic, ale gdy Netflix ogłosił swoją premierę, nagle zrobiło się głośno. Nic w tym dziwnego, bo w końcu byle jakie książki nie otrzymują filmowych adaptacji. Zaintrygowana postanowiłam więc sprawdzić w czym tkwi urok tej historii i najpierw - obowiązkowo - zmierzyłam się z książką a dopiero później z jej filmową serią. 

Balet nigdy nie był w moim zasięgu, ale gdzieś w głębi serca zawsze marzyłam, by mieć taki talent. Dlatego zawsze z przyjemnością oglądam wszystkie przedstawienia baletowe i śledzę mistrzów w ich najlepszych dziełach. Filmów powstało sporo na temat tej dyscypliny, ale książek jest na lekarstwo. A szkoda, bo jak się okazuje, można to przedstawić bardzo obrazowo i nie jednego czytelnika przekonać, że balet ma w sobie wiele gracji i uroku. Choć może nie w szkole z powyższej lektury, bo tam, wśród tych intryg i kłamstw, raczej nie miałabym ochoty się znaleźć.

Duetu autorskiego nie znam, twórczości autorek z osobna również. Muszę jednak przyznać, że obie panie połączyły siły i wyszło im to naprawdę ciekawie. Niemal od pierwszej strony wciągnęły mnie w intrygujący świat rządzący się dość rygorystycznymi zasadami. Poznajemy losy dziewcząt uczęszczającej do bardzo elitarnej szkoły baletowe a to wywiera na nie wielką presję. Czują się niedowartościowane, rzucone w środek chorego wyścigu i przez to same wzajemnie rzucają sobie kłody pod nogi. A są przy tym bezwzględne! Z rosnącym zainteresowaniem obserwowałam jak trzy przyjaciółki walczą o pozycję w szkole a z każdą kolejną stroną na jaw wychodziły nowe tajemnice. 

Gigi, Bette i June to trzy przyjaciółki i jednocześnie trzy najlepsze przyjaciółki, które do tej pory trzymały się razem. Jednak nacisk ze strony nauczycieli oraz rosnące wokół nich oczekiwania zmieniają ich w odrębne jednostki co okazało się najciekawszym motywem dla tej historii. Brak skrupułów, bezwzględność, prawdziwe oblicze człowieka widziane oczami trzech bohaterek wciąga czytelnika od pierwszej do ostatniej strony i zapewnia mu nie lada rozrywkę.

Śmiało mogę określić "Tiny Pretty Things" bardzo intrygującą powieścią. Autorki fantastycznie przedstawiły targające bohaterkami emocje, ujęły popadnie ze skrajności w skrajność a dodatkowo wprowadziły mroczny klimat dodający historii uroku. Kłamstwa, poniżanie oraz nieustająca presja wciągają czytelnika w wir zaskakujących wydarzeń,  ukazując mu świat baletu od tej najgorszej strony. Jestem pozytywnie zaskoczona lekturą i cieszę się, że autorki postawiły na sporo detali i dużą wiarygodność historii.

niedziela, 15 marca 2020

"Piekielna głębina" Lindsay Galvin

"Piekielna głębina" Lindsay Galvin, Tyt. oryg. The Secret Deep, Wyd. Ya!, Str. 336

Ekscytująca, pełna tajemnic fabuła. Niezwykle oryginalna powieść, łącząca elementy thrillera o walce o przetrwanie, realistycznej opowieści o eksperymentach genetycznych i fantastyki.

Masz odwagę wkroczyć do świata, w którym wszystko jest możliwe? Nie tylko dobre, ale i złe rzeczy?

Lindsay Galvin zabiera nas w podróż, która może okazać się inna dla każdego. Nie od dziś wiadomo, że czytelnik odbiera wybraną historię indywidualnie i interpretuje ją na swój sposób a powyższa historia idealnie nadaje się jako przykład takiej lektury, w której każdy znajdzie coś dla siebie. Autorka podejmuje ważne tematy, nie unika aktualnych kwestii i nawiązuje do tego co jest dla nas najtrudniejsze - choroby bliskich osób.

Patrząc na okładkę myślę sobie: ciekawa młodzieżówka. Czytając odczuwam to samo, jednak przestrzegam - to lektura dla młodszego czytelnika! Dużo w niej takiego nawiązania dla nastolatków wchodzących na drogę dorosłego życia, którzy potrzebują zrozumienia, pocieszenia, pokazania że każdy mierzy się z jakimś problemem. Bardzo podoba mi się takie przedstawienie sprawy, ponieważ opowieść znajdzie swoich odbiorców wśród dużych i małych, staje się uniwersalna choć wiadomo, że dla starszego odbiorcy wyda się mniej angażująca przez plastyczny, choć jednocześnie bardzo prosty język.

Fabuła łączy ze sobą kilka gatunków. Mamy historię młodzieżową z pogranicza fantasy oraz thrillera a w międzyczasie pojawia się kilka wątków medycznych czy społecznych. Jest ciekawie, to na pewno. I chociaż zazwyczaj uciekam od typowo nastoletnich lektur to ta mnie wciągnęła i chętnie poznawałam losy bohaterów, być może przez fakt, że fabuła była nie tylko posortowana na kilka intrygujących motywów, ale i życiowa mimo odniesienia do fantastycznego świata czy tajemniczego wirusa. Na pewno zaletą będzie wcześniejszy brak znajomości historii - dlatego i ja nie chcę zdradzać zbyt wiele - bo przyjemność czytania pojawia się wraz z odkrywaniem kolejnych faktów.

Historia dotyczy Aster, która budzi się niespodziewanie na tropikalnej wyspie. Poppy, jej młodsza siostra, gdzieś przepadła a dziewczyna niewiele pamięta z tego co działo się w poprzednich dniach. Jednak jest jeszcze Sam, chłopak którego dziewczyny poznały w samolocie, który odkrywa tajemnicze powiązanie między ich trójką. Okazuje się, że choroba nowotworowa dotknęła ich bliskich co może nie być przypadkiem. Jednak to dopiero początek niewyjaśnionych zagadek, ponieważ podwodny świat i tajemnicze istoty dopiero czekają na swoje odkrycie. 

Trochę magii, fantastyki i problemów z jakimi mierzymy się codziennie - choroba najbliższych, samotność, potrzeba akceptacji, bliskości czy przyjaźni. Lindsay Galvin zbudowała ciekawe postacie, ponieważ widzimy wspaniałą i troskliwą Aster oraz Sama, chłopaka który zrobi wszystko, by dowiedzieć się prawdy. Są realni i pewni swego a ich narracja oddaje klimat powieści. Autorka poświęciła też chwilę czasu na zbudowanie ciekawego świata podwodnego co na pewno spodoba się wielu. "Piekielna głębina" to taka lekka, przyjemna lektura na leniwe popołudnie, która przenosi czytelnika na tropikalne wyspy i pozwala puścić wodze fantazji. 

niedziela, 8 marca 2020

"Alan Cole nie tańczy" Eric Bell

"Alan Cole nie tańczy" Eric Bell, Tyt. oryg. Alan Cole Doesn't Dance, Wyd. Ya!, Str. 272

 Kontynuacja głośnej powieści "Alan Cole nie jest tchórzem".

Pewność siebie, akceptacja oraz zrozumienie nie zawsze idą w parze. Czy można uciec od prześladowań, gdy tak mocno się wyróżniamy?

Eric Bell powraca a wraz z nim jego nietuzinkowy bohater Alan Cole. Lubicie młodzieżowe historie z subtelnym przesłaniem? Jeśli tak, sięgnijcie najpierw po pierwszy tom ("Alan Cole nie jest tchórzem") a następnie zajrzyjcie do kontynuacji, w której poznajmy dalsze losy chłopaka. Co w nim takiego niezwykłego? Przede wszystkim odwaga, która pozwala mu wyrażać prawdziwego siebie, choć - co dowiedziałam się z fabuły poprzedniego tomu - wcale nie jest takie proste.

Prawdę mówiąc nie spodziewałam się, że doczekamy się kontynuacji. Pierwsza część była ciekawa, książka mnie wciągnęła, ale zamknęłam ją i przeszłam do innych książek, raczej nie pamiętając o młodym bohaterze. Zaskoczył mnie więc fakt, że autor zdecydował się na ciąg dalszy, ale sądzę, że wyszło mu to na dobre, ponieważ to co dzieje się z chłopakiem teraz jest idealnym uzupełnieniem jego pierwszego występu. Warto więc poznać część pierwszą, ponieważ chodzi o to, że Alan walczy ze swoją orientacją i boi się ujawnić, by nie zostać napiętnowanym przez rodzinę oraz rówieśników.

Chociaż Alan w końcu dogadał się ze swoim bratem a cała szkoła dowiedziała się, że chłopak jest gejem - nie skończyły się jego kłopoty. Wręcz wzrosły ponad normę, ponieważ nie wszyscy akceptują jego wybór a rodzice wciąż nie poznali prawdy. Jak więc iść do przodu, kiedy wciąż napotyka się kłody pod nogami? Chłopak walczy z przeciwnościami, choć wie, że nie będzie łatwo i gdy nadarza się okazja kursu artystycznego o którym marzył, musi spełnić tylko jedno rządnie ojca. Pójście na bal z nielubianą koleżanką nie jest takim złym pomysłem, choć Alan przecież nie tańczy.

To co zasługuje na pochwałę w tej książce, to przyziemność problemów młodego bohatera, prawda podjęta w motywie przewodnim oraz tak mądrze poprowadzona akcja, że czytelnik może bez problemu utożsamić się z głównym bohaterem. Nie jest to skomplikowana książka, nie jest nawet jakaś przełomowa przez co pewnie szybko o niej zapomnę, ale czytając nie chciałam odłożyć jej na półkę, ponieważ byłam ciekawa jak Alan - chłopak równy nam, który śmiało mógłby mieć swoje odbicie w rzeczywistości - poradzi sobie z przyziemnymi problemami. Bell w szerokim aspekcie podejmuje temat nienawiści, dręczenia oraz różnego rodzaju oprawców stawiając to naprzeciw miłości, która w końcu znajdzie swoje miejsce. Jedyne co nie podoba mi się w tej historii to wiek bohaterów - nie kupuję tego, dla mnie dwunastoletni bohater z takim bagażem doświadczeń na koncie jest po prostu nieautentyczny.

"Alan Cole nie tańczy" to bardzo prosta młodzieżówka, napisana lekkim językiem, która czyta się właściwie sama. A jednak jest w niej wiele aktualnych wartości - o akceptacji, nienawiści, miłości, zrozumieniu, przeciwnościach, walce o marzenia. Do wyboru do koloru a wszystko to wydaje się nam bliskie, ponieważ znamy te problemy z codziennego życia. Lektura Erica Bella ma w sobie to coś, czego szuka się w powieściach młodzieżowych, więc polecam poznać losy głównego bohatera i samemu przekonać się co w nim takiego interesującego.

czwartek, 5 marca 2020

"Prawie zupełnie nikt" William Sutcliffe

"Prawie zupełnie nikt" William Sutcliffe, Tyt. oryg. The Gifted, the Talented and Me, Wyd. Ya!, Str. 384

Pozostanie przeciętnym, normalnym nastolatkiem może się okazać najtrudniejszą i najbardziej nieprzeciętną rzeczą.

A gdyby tak pozostać sobą nawet w najcięższych momentach swojego życia? Czy jest to na pewno wykonalne?

To moja pierwsza książka Williama Sutcliffe'a, ale wiem że pojawiły się jeszcze inne. W tym bardzo chwalony kiedyś "Zły wpływ". W morzu wszystkich innych powieści nie miałam jednak okazji zapoznać się z twórczością autora aż do dzisiaj, gdy pojawiła się jego kolejna propozycja w bardzo młodzieżowym stylu.

Główny bohater, Sam, to chłopak jak każdy w jego wieku. Zwykły, prosty, nieskomplikowany. Nie ma w nim nic oryginalnego i Sam uwielbia tą swoją prostotę nad wyraz. Ma piętnaście lat, wszystko to co każdy w jego wieku potrzebuje mieć i nie chce się zmieniać. Jednak pewnego dnia jego rodzina otrzymuje wielkie pieniądze, przeprowadza się do Londynu a chłopak trafia do Akademii Zdolnych i Utalentowanych. Niestety czuje się tutaj jak piąte koło u wozu, ponieważ czuje się zupełnie inni niż tamtejsi rówieśnicy.

Przygoda głównego bohatera napisana jest z przekąsem, ale właśnie to w niej podoba mi się najbardziej. To historia, która ma trafić do konkretnego odbiorcy - nastolatka wchodzącego w dorosłe życie, który boi się, że życie go przerośnie, nie spełni oczekiwań i nie osiągnie narzuconych mu sukcesów. Myślę, że będąc w wieku Sama na pewno lepiej utożsamiłabym się z jego przygodą, ale i dziś, kiedy jestem starsza, cieszę się, że mogłam zajrzeć w głąb jego umysłu i zrozumieć chęć pozostania sobą, normalnym sobą w tym bardzo zdziwaczałym świecie. On sam nie miał łatwego zadania, gdy w Akademii otaczali go sami pewni swego, uzdolnieni uczniowie, ale nie zagubił swoich wartości za co należy się temu chłopakowi pochwała a autorowi podziękowanie, że pokazuje młodzieży sens bycia po prostu sobą.

To prosta książka, nie znajdziecie w niej morałów, życiowych rad czy możliwości zmiany świata. Może za wyjątkiem wartości rodzinnych, chociaż są one tutaj mocno pokręcone. Sam, środkowe dziecko, czuje się niedowartościowany, rodzice mają swoje wady, podobnie jak rodzeństwo, więc mamy tu prawdę dnia codziennego - coś co znamy i rozumiemy. To przygoda w młodzieńczym stylu, napisana z humorem i energią równą młodemu bohaterowi. Wiele razy uśmiechałam się pod nosem przy zaczepnych dialogach, wiele razy także śmiałam się z różnych dziwnych sytuacji, ponieważ styl autora jest luźny i nie naciągany przez co historia praktycznie czyta się sama. 

Czasami właśnie takiej książki potrzebuję: nie pędzącego na złamanie karku kryminału, nie dramatu zamkniętego w obyczajówce a napisanej z przekąsem, radosnej i zabawnej historii o młodym bohaterze. William Sutcliffe miło mnie zaskoczył kreacją Sama oraz jego rodziny a także ich przygodą. Spędziłam w ich towarzystwie czas, który śmiało mogę uznać za dobrze zainwestowany a Was odsyłam do lektury, której warto dać szansę.  

wtorek, 20 sierpnia 2019

Przedpremierowo: "Skrzynia ofiarna" Stewart Martin

"Skrzynia ofiarna" Stewart Martin, Tyt. oryg. The Sacrifice Box, Wyd. YA!, Str. 400
PREMIERA: 18 września 2019r.

"Maszerując tam, Roxburgh zrozumiał, co znaczy strach. Nie zwykłe wzdrygnięcie się na niespodziewany odgłos, ale prawdziwy, pierwotny strach – przeżuwanie rozumu przez pożółkłe zęby instynktu."

Ich przysięga miała być trwała. Nikt nie miał prawa zerwać podjętej decyzji. Jednak los postanowił zmienić ich plany i wprowadzić chaos, którego nikt się nie spodziewał.

Lubię powieści młodzieżowe w których króluje solidna dawka mroku a Stewart Martin właśnie taką historię mi zaproponował. Właściwie nie wiedziałam czego konkretnie mogę spodziewać się po tej lekturze, ponieważ minimalistyczna okładka i lakoniczny opis niewiele mi mówiły. Odważyłam się jednak zaryzykować i nie żałuję swojego wyboru. Wręcz przeciwnie - znalazłam się w samym środku niebezpiecznej przygody, która wciągnęła mnie na kilka godzin. Połączenie historii dla młodzieży z mocnym klimatem thrillera okazało się w przypadku tej książki strzałem w dziesiątkę.

Wielką rolę odgrywa klimat, który stylizowany na przeszłe lata przypomina wszystko to co było wówczas dobre: skupia się na człowieku, nie na technologii. Zapominamy zatem o szybkim kontakcie, o łatwiejszym zdobywaniu informacji a posiłkujemy się jedynie samemu zebranymi dowodami i powolnym poszukiwaniem poszczególnych bohaterów. Zajrzyjmy zatem do roku 1982, gdzie upalne lato rozpoczyna zaskakującą i przerażającą historię a autor podsyca atmosferę niebezpieczeństwa od której nie można się oderwać.

Tajemnicza skrzynia, grupa przyjaciół i ofiara złożona pod wpływem chwili. Tak w dużym skrócie prezentuje się fabuła z wielkim potencjałem. W dodatku wykorzystanym! Wszystko rozwija się powoli, na początku czytelnik czuje się zagubiony i wie wyłącznie tyle ile zdradzą bohaterowie. Jednak im dalej w opowieść tym więcej tajemniczych faktów wychodzi na jaw i gdy bohaterowie po latach spotykają się na nowo wiedzą, że skrzynia została otwarta. Chociaż obiecali sobie, że nigdy do tego nie dojdzie. Nie spodziewają się, że uwolniono wówczas wielkie zło, które rozpoczęło polowanie.

Nie mogę zdradzić zbyt wiele, ponieważ samą przyjemnością jest odnajdywanie się w zawiłej fabule, która skrywa wiele. Wystarczy tylko poświęcić jej chwile czasu a dobra zabawa w mocnym klimacie dreszczowca na pewno Was nie ominie. Do tego oczywiście dochodzą bohaterowie - pełnowymiarowi, wiarygodni, wystylizowani na czasy w których żyją. Przypominają naszych przyjaciół, śmiało można utożsamić się z każdym z nich a odkrywanie ich tajemnic wydaje się czystą przyjemnością. Sep, Arkle, Mack, Lamb i Hadley połączeni przez więzi przyjaźni zaprosili mnie do swojej paczki i towarzyszyli do samego końca w grze pełnej strachu, zagrożenia, ale i humoru który doskonale radził sobie z napięciem.

Mam wrażenie, że "Skrzynia ofiarna" to niepozorna książka, która nie zwiastuje wybuchu jaki czeka na czytelnika wewnątrz. Dlatego musicie porzucić oczekiwania i z otwartym umysłem dać jej szansę. Jeśli thriller, młodzieżowy dramat czy masa zagadek nie są Wam obce - zaryzykujcie, śmiało. Osobiście jestem bardziej niż zadowolona z propozycji Stewarta Martina i liczę, że to nie koniec jego literackiej przygody. Jest lekko, przyjemnie i z wyzwaniem dlatego zdecydowanie polecam. 

poniedziałek, 27 maja 2019

Przedpremierowo: "W skali od 1 do 10" Ceylan Scott

"W skali od 1 do 10" Ceylan Scott, Tyt. oryg. On a Scale of One to Ten, Wyd. Ya!, Str. 304
PREMIERA: 19 czerwca 2019r.

Niezwykle prawdziwa, poruszająca historia o mrocznych stronach osobowości, przyjaźni i wybaczeniu samemu sobie.

Okazuje się, że każdy człowiek kryje w sobie mrok. Nie każdy potrafi z nim walczyć. Jak zatem ustrzec się przed tragedią?

Niełatwa, poruszająca istotne kwestie, wciągająca powieść Ceylan Scott to historia bazująca na ramach powieści młodzieżowej, chociaż wychodząca znacznie poza granice. Opowiada o bólu i prywatnej tragedii, o ludzkich dramatach i osobowości podzielonej na stronę dobra i zła. Wciągająca, niebanalna, bardzo ważna historia przy której spędziłam kilka wartościowych godzin. "W skali od 1 do 10" to zdecydowanie współczesna tematyka problemów z którymi mierzy się społeczeństwa a na które wciąż nie zawsze mamy konkretne rady.

Tamar, główna bohaterka powieści, trafiła do szpitala psychiatrycznego. Nie bez powodu, oczywiście. Próbowała bowiem targnąć się na swoje życie. Jej destrukcyjna natura doprowadziła dziewczynę do aktualnej sytuacji i zmusiła innych, by w końcu się nią zainteresowali. Lekarze postanowili jej pomóc a w nowym miejscu dziewczyna odkryła towarzystwo jakiego nie spodziewała się tu poznać. Okazało się bowiem, że pośród mieszkańców szpitala są ludzie podobni do niej - zatraceni we własnym świecie, odrzuceni, pozbawieni poczucia własnej wartości. To oni opowiedzą jej swoją historię, by Tamar mogła zrozumieć kim tak naprawdę jest.

To główny atut tej powieści - masa przeróżnych osobowości z główną bohaterką na czele. Autorka postanowiła przybliżyć nam wiele niebanalnych portretów psychologicznych osób z licznymi problemami nie bawiąc się w żadne ugładzanie wydarzeń. Dobitnie i świadomie opisywała losy młodej bohaterki, która próbowała popełnić samobójstwo poprzedzone latami samookaleczenia oraz uzależnienia alkoholowego. Otwarcie nakreśliła sylwetkę Jaspera, chłopca chorego na anoreksję czy Elle, nastolatki z chorobą afektywną dwubiegunową. A każdy z tych bohaterów miał swoją ważną kwestię do przekazania, refleksję na temat swojego życia, która być może znajdzie swoje uznanie wśród czytelników z podobnymi problemami. 

Lekko napisana, bogata w doświadczenia i interesująca historia młodej bohaterki to nie tylko liczny spis chorób możliwych do spotkania na salach szpitalnego psychiatryka czy różne pobudki stojące za nimi, ale i podejście lekarzy do przypadku. Nie zawsze indywidualnie, raczej zbiorowo, proszą Tamar o odpowiedź na pytanie. Codziennie to samo, zawsze beznamiętne określenie samopoczucia w skali od 1 do 10. Zainteresowani pobudkami dziewczyny i motywami z czasem dążą do uzyskania prawdy na kolejne pytanie - co stało się z Iris, jej przyjaciółką? Zatem z tajemnicą w tle przedzieramy się przez powieść ważną i aktualną, w której spotka nas wiele zaskoczeń.

"W skali od 1 do 10" to książka, która ma głos w dojrzewaniu młodego pokolenia. Nawiązuje do współczesnych problemów niedowartościowania, zatracenia poczucia własnej wartości, niezrozumienia ze strony swoich rówieśników. Od początku poczułam więź z główną bohaterką i z dużym zainteresowaniem śledziłam jej przygodę. Scott napisała powieść, której warto poświecić wolną chwilę i postawić sobie pytanie czym nasze życie różni się od losów Tamar.

piątek, 3 maja 2019

Przedpremierowo: "Wynajmij sobie chłopaka" Steve Bloom

"Wynajmij sobie chłopaka" Steve Bloom, Tyt. oryg. The Stand-In, Wyd. Ya!, Str. 360
PREMIERA: 15 maja 2019r.

Brooks Rattigan nie robił tego dla pieniędzy. W każdym razie nie na początku. 

Niewinny pomysł przerodził się w zysk. Miało być szybko, łatwo i przyjemnie. Jednak czy można dla pieniędzy manipulować ludzkimi emocjami?

Oto książka w sam raz dla młodzieży. Lekka, sympatyczna oraz zabawna. Steven Bloom wpadła na dobry pomysł, by napisać powieść przewrotną, z motywem który właściwie bardzo łatwo przełożyć na wydarzenia możliwe w realnym życiu. Nie spodziewałam się, że podczas lektury będę bawiła się aż tak dobrze - kibicowałam głównemu bohaterowi, który wielokrotnie mnie zaskakiwał i nie mogłam się doczekać jak rozegra się cała ta historia.

Wszystko zaczęło się właściwie od przypadku. Brooks Rattigan zabrał kuzynkę Brudette’a, którą chłopak wystawił do wiatru, na bal absolwentów. A później dostrzegł okazję do zarobienia pieniędzy na upragnione studia. Proponował siebie jako towarzystwo dla córek zamożnych rodziców, którzy marzyli jedynie o tym, by ich pociechy przeżyły wspaniałe chwile na szkolnych imprezach. Plan chłopaka okazał się trafiony i owocny, jednak gdy na jego drodze stanęły dwie dziewczyny: Celia Lieberman oraz Shelby Pace, wszystko zaczęło się zmieniać.

Brooks to bohater, który budzi przeróżne emocje. Dobrze wykreowany, wiarygodny w tym co robi, zabawny i szczery (oczywiście nie zawsze). Nie zgadzałam się z wieloma jego decyzjami, czasami nie popierałam działań, które podejmował, ale zawsze potajemnie trzymałam za niego kciuki. Tak właśnie na mnie działał - był uroczy i przesympatyczny, dlatego chociaż przesadzał nie mogłam przestać go lubić. Autorka nie tylko postawiła go w ciekawej sytuacji, ale i przyłożyła się do jego kreacji co zaowocowało mocną, charyzmatyczną osobowością w fabule. I chociaż Brooks skradł niemal całą moją uwagę dostrzegałam także tych drugoplanowych bohaterów, którym warto było poświęcić chwilę uwagi oraz dwie konkurentki, które mocno namieszały w jego planach. Shelby i Celia różne jak woda i ogień wniosły do całej historii powiew kobiecości, który idealnie wpasował się w podjęty motyw.

Tematyka banalna a jednak na drugim planie poruszająca ważne kwestie. Odrzucenie w najważniejszym dniu, poszukiwanie akceptacji u płci przeciwnej, problemy dorastania. W tym wszystkim oczywiście studia Brooksa, jego ciężka praca ku zdobyciu oszczędności, by móc uciec od małego miasteczka i zdobyć wymarzone wykształcenie. Może jego działania można podważać pod względem moralnym, ale jednocześnie wierzy się w jego dobre intencje. Jednak najlepszy jest w tym wszystkim dystans - do fabuły, bohatera do samego siebie, do szaleństwa związanego z balem absolwenta. To wszystko owiane poczuciem humoru i dobrą zabawą.

"Wynajmij sobie chłopaka" to pomysłowe i dobre wykonanie. Książka jest pełna uroku, niebanalnych dialogów i przesympatycznych bohaterów. Nie spodziewałam się, że spędzę przy niej tyle miłych godzin a jednak trudno było mi oderwać się od lektury do ostatniej strony. Nie pozostaje mi nic innego jak odkryć filmową wersję, jednak sądzę że nie przebije ona wykonania Steve Bloom. Po raz kolejny przekonałam się, że powieści młodzieżowe jeszcze potrafią  mnie zaskoczyć.

środa, 13 marca 2019

Premierowo: "Prawda o kłamstwach" Tracy Darnton

"Prawda o kłamstwach" Tracy Darnton, Tyt. oryg. The Truth About Lies, Wyd. Ya!, Str. 352
PREMIERA: 13 marca 2019r.

"Ale kiedy w twoja głowa pęka w szwach od informacji, jak odróżnić prawdę od kłamstw?"

Czy pamięć może być nieomylna? A może to tylko człowiek steruje nią według własnego uznania? Jedno jest pewne - czasami dobrze jest nie pamiętać.

Ostatnio zauważyłam rosnący trend w powieściach młodzieżowych, który bardzo przypadł mi do gustu. Mianowicie pośród powieści New Adult o problemach młodych dorosłych pojawia się thriller młodzieżowy, który nawiązuje do znacznie bardziej świadomych problemów i jeszcze lepiej je wyjaśnia. Było wiele książek w tym temacie i wciąż jeszcze jest wiele nieodkrytych stref co potwierdza powieść Tracy Darnton, która zaskakuje wykonaniem i samą opowieścią.

Główna bohaterka zabiera nas do świata swojej pamięci, w której zachowała każdy, najdrobniejszy szczegół. Także te z momentów swojego życia, które chciała by zapomnieć. Program badawczy, który kontrolował ją przez lata okazał się najgorszym koszmarem. Do czasu, kiedy uwolniła się spod jego władzy i rozpoczęła nowe życie w szkole z internatem w Dartmoor. Tu wszystko miało się zmienić, jednak gdy jej przyjaciółka wypadła z okna ponownie rozpoczął się wyścig z czasem. Wraz z pierwszą niepokojącą wiadomością, którą Jess otrzymuje pojawia się pytanie: komu można ufać?

Akcja dorównuje dynamice rasowego thrillera, płynne przejścia między wątkami nie pozwalają ani na moment nudzić się przy historii a osobowość głównej bohaterki przekonuje do poznawania jej dalszych losów. Tak oto otrzymujemy książkę niby młodzieżową, a jednak idealna dla każdego - odważną, świadomą, dobrze napisaną i bardzo intrygującą. Od początku z zaciekawiłam przebieg wydarzeń, który wciągał mnie ze strony na stronę i przyznaję, że nie mogłam oderwać się od historii przede wszystkim dzięki inteligentnie poprowadzonej fabule i błyskotliwości z jaką wyjaśniała konkretne fakty.

Także postać głównej bohaterki ma tutaj znaczenie. Jess jest dziewczyną, której wierzy się we wszystko. To inteligentna, pewna siebie, fantastycznie wykreowana postać, która już przy pierwszym spotkaniu przekonuje swoją wiarygodnością. Jej niezawodna pamięć możliwa przypomnienie sobie wszystkich faktów, które w życiu przeżył, gdy tylko wymaga tego sytuacja. I tak rozpoczyna się jej opowieść - o tym, czy dar który posiada jest jej błogosławieństwem czy przekleństwem, bowiem doprowadził do smutnych wydarzeń i bezwzględnych działań laboratorium, które nie liczy się z drugim człowiekiem a dąży jedynie do rozwoju podjętych przez siebie badań.

Samo tło fabuły nie jest odkrywcze. Młoda dziewczyna w mrocznej posiadłości internatu, który wydaje się skrywać wiele tajemnic. Pierwsze zakochania, problemy z rówieśnikami. Pierwsze tragedie. Jednak konstrukcja tej książki nie pozwala, by zarzucić jej schematyczność. Nie kiedy w rozpaczy nad utratą przyjaciółki widzimy zmagania Jess z własnym umysłem, by połączyć fakty, zrozumieć to co pamięta i stanąć oko w oko z przeszłością od której tak bardzo chciała uciec.

Może się wydać, że Jess nie jest bohaterką, którą można polubić. Może się wydać, że jest zestresowana i przerażona. Jednak znając jej problemy i tragiczne doświadczenia nie można nie zrozumieć jej decyzji i przekonań postaci. "Prawda o kłamstwach" to złożona opowieść pozwalająca czytelnikowi doszukiwać się znaczeń i rozwiązywać zagadki. Zaskakuje, budzi wiele emocji i zmusza nas do głębszego zaangażowania się w fabułę, by razem z bohaterką zrozumieć przebieg wydarzeń. To jedna z ciekawszych książek swojego gatunku, która nie zawodzi. 

poniedziałek, 18 lutego 2019

"Kiedy Pan Piecho gryzie" Brian Conaghan

"Kiedy Pan Piecho gryzie" Brian Conaghan, Tyt. oryg. When Mr Dog Bites, Wyd. Ya!, Str. 384

"Nie znosiłam jeździć autobusami komunikacji miejskiej, bo ludzie rechotali, gapili się i gromili mnie wzrokiem, mając głęboko w czterech literach, jak ja się wtedy czuję." 

Mówi się, że to my decydujemy o własnym życiu. Ale to ono samo o sobie decyduje. Także o końcu, którego przecież nikt nie chce. Jak zatem poradzić sobie z nieuchronną tragedią?

Powstało mnóstwo powieści młodzieżowych, których zadaniem jest przybliżenie trudnych tematów i motywów z pogranicza tabu. Ile razy mieliśmy okazję przeczytać historię, która poruszyła w nas nieznane emocje i zmusiła do myślenia? Odpowiedź jest jedna - wiele. Jednak nie zawsze wykonanie idzie w parze z podjętym tematem i czasami bywa tak, że chociaż autor chce dobrze, nie wywiera na nas takiego wrażenia jak zamierzał. w przypadku powieści Conaghan'a jest inaczej. Wzorowo wykonał swoją pracę przekonując, że być może właśnie powstała jedna z najlepszych książek swojego gatunku.

Co dzieje się w głowie osoby, która ma zespół Tourette’a? Jak funkcjonuje? O czym myśli? Dylan Mint doskonale wie to wszystko z własnego doświadczenia. Niekontrolowane tiki i słowa, których nie chce wypowiadać, a mimo wszystko każdy je słyszy uprzykrzają mu życie każdego dnia. Jednak się nie poddaje. Działa, walczy, bo w końcu to jego historia, prawda? Jednak, gdy pewnego dnia podsłuchuje swojego lekarza, który zapewnia, że chłopcu pozostało tylko kilkanaście miesięcy życia, przestaje się oszukiwać. Sporządza listę rzeczy, które chce wykonać przed śmiercią i rozpoczyna proces ich wykonywania. Nie wie jeszcze, że to wywróci jego świat do góry nogami.

Prawdziwy problem z miejsca dodaje historii wiarygodności. Szczególnie, gdy zostaje podjęty w taki sposób - z dystansem, swobodą, widoczną lekkością i delikatnym poczuciem humoru. Dzięki temu chociaż czasami odczuwamy chwile wzruszenia, nie mamy potrzeby zalewać się łzami, gdy czeka na nas naprawdę nietypowa przygoda u boku Dylana. Z ciekawością śledziłam życie nastolatka objętego nie często spotykaną chorobą i jego poczynania w kwestii przyjaźni i miłości - zgodnie z nowo ustaloną listą. Kibicowałam mu jak tylko mogłam i z uśmiechem na ustach nie mogłam doczekać się kolejnych perypetii. I właśnie za to cenię najbardziej powyższą książkę: za spokój mimo poważnych tematów i możliwość rozładowania emocji w naturalny sposób.

Autor nie bał się poruszyć także poważniejszych kwestii. Pod płaszczykiem emocji kryje się przecież obraz chłopca, który zmaga się z poważną chorobą. Widzimy jak sobie radzi, jak nie poddaje się łatwo i przyznaję, że byłam pod wrażeniem jego wewnętrznej siły. Z ciekawością śledziłam także relacje rodzinne, które jak się okazało miały swoje rysy na szkle i nie zawsze były kolorowe. Ale o tym musicie przekonać się już sami - to prosta książka, jeśli zdradzę zbyt wiele zepsuję Wam radość czytania, a możecie mi wierzyć, że jeśli sami zdecydujecie się na lekturę na pewno nie poczujecie się rozczarowani.

"Kiedy Pan Piecho gryzie" mimo trudnego tematu jest uroczą powieścią. To książka, w której dystans odgrywa główną rolę, więc bardziej krytyczni być może zarzucą jej nieśmieszne żarty i przeciąganie struny. Jednak zapomnijcie o tym na moment, przestańcie analizować a dostrzeżecie autentyczne życie, które Brian Conaghan przedstawia. Jeśli podejdziecie do tej powieści z otwartym umysłem czeka na Was historia, której na pewno szybko nie zapomnicie.

poniedziałek, 17 września 2018

Przedpremierowo: "Alan Cole nie jest tchórzem" Eric Bell

"Alan Cole nie jest tchórzem" Eric Bell, Tyt. oryg. Alan Cole Is Not a Coward, Wyd. Ya!, Str. 340 
PREMIERA: 19 września 2018r.

Przezabawna i przejmująca opowieść o dorastaniu, coming oucie i na pozór normalnej rodzinie. Któż tego nie zna?

Książek z motywem coming out w ostatnim czasie jest więcej niż można było się spodziewać. Otwartość literatury na dynamicznie zmieniający się świat jest ukłonem w stronę czytelników, którzy poszukują zrozumienia i drugiego człowieka, który zmotywuje ich do działania. Dlatego powstała kolejna książka w tym stylu - moim zdaniem jedna z lepszych.

Dedykowana pierwotnie młodzieży, jest historią w której odnajdzie się każdy czytelnik. I każdy znajdzie w treści wartości istotne i niepodważalne. O sensie bycia, o przyjaźni, miłości, rodzinie i poczuciu zrozumienia w obliczu niełatwych wydarzeń. A wszystko to wplecione jedynie w treść, by można było czytać między wierszami i jednocześnie zachwycać się treścią bez poczucia nachalności.

Tytułowy Alan Cole to bohater, którego kreacja zachwyciła mnie w każdym wydaniu. Poznałam go jako szczerego chłopca w wieku dorastania, który w szkole żył blisko swoich przyjaciół i robił wszystko by go zauważono. W domu jednak zmieniał się nie do poznania. Uciekał przed surowym ojcem, znęcającym się bratem i matką, która w stanie głębokiej depresji nie dostrzegała otaczającego jej świata. Bardzo trudno było mi śledzić losy tego bohatera, bo chociaż kibicowałam mu pełnią sił - miałam poczucie końca, który być może nie będzie miał zakończenia na jakie liczyłam.

To jednak nie jest powieść tylko o perypetiach młodego bohatera. To literackie wyzwanie, w którym czytelnicy podążają za Alanem i jego wewnętrznymi poglądami. Podły brat zmusza go do wykonywania koszmarnych zadań, każdego dnia, przez cały tydzień. Inaczej zdradzi sekret chłopaka - to, że Alan jest gejem i na dodatek podkochuje się w koledze z klasy. Takie wyznanie raz na zawsze zmieniło by jego świat i zaprzepaściło szansę na normalne życie. Tylko jak długo można ulegać terrorowi ze strony najbliższej rodziny? Czy przyjaciele, którzy nie zrozumieją jego wyborów naprawdę mogą nazywać się przyjaciółmi?

Wbrew pozorom to nie jest ciężka książka. Wręcz przeciwnie! Czytanie historii głównego bohatera jest czystą przyjemnością - smaczny humor, dynamiczne dialogi, bohaterowie o charyzmatycznych charakterach. Podczas lektury czytelnik spędza czas w gronie radości i dystansu do samych siebie co w podobnych książkach jest niezwykle rzadkie.

"Alan Cole nie jest tchórzem" to książka z pazurem. Przyjemna, serdeczna, otwarta na czytelnika. Napisana bardzo lekkim stylem, z pomysłem i dopracowanymi detalami. Osobiście - jestem zachwycona i serdecznie polecam Wszystkim bez wyjątku.

sobota, 14 lipca 2018

Przedpremierowo: "Historia pewnej dziewczyny" Sara Zarr

"Historia pewnej dziewczyny" Sara Zarr, Tyt. oryg. Story of a Girl, Wyd. YA!, Str. 272
PREMIERA: 18 lipca 2018r.

"- Jak mam znaleźć własną drogę - powtórzyłam, zalewając się łzami - skoro gdziekolwiek się odwrócę... natykam się na mnie?"

Jedno zdarzenie wywróciło życie dziewczyny do góry nogami. Nikt nie pytał o jej racje. Nikt nie chciał wiedzieć dlaczego. Wszyscy oskarżyli i wygnali na skraj społeczeństwa, bo tak było łatwiej. Tak było prościej.

Tak właśnie prezentuje się powieś Sary Zarr, która mimo swojej niewielkiej objętości dotyka bardzo ważnego tematu i robi to w sposób jakże przyziemny. Na przykładzie sytuacji możliwej do zaakceptowania. Na przykładzie bohaterki podobnej do nas samych. Autorka w zaskakujący sposób - bez ogródek, zbędnego upiększania - stawia swoją bohaterkę w obliczu jej prywatnej tragedii, która wystawia na próbę relację dziewczyny z ojcem, sąsiadami i rówieśnikami.

Ponad trzy lata temu, gdy Deanna miała zaledwie trzynaście lat, jej ojciec nakrył ją w jednoznacznej sytuacji ze starszym chłopakiem. To zdarzenie zmieniło wszystko. Naderwały się ich relacje, a ludzie dookoła dowiedzieli się jakie oblicze skrywa dziewczyna. Pojawiły się plotki, które nie cichną do dziś, pojawił się ból ze strony ojca, który nigdy nie przebaczył córce. Jednak czy nie czas zapomnieć o dawnych ranach i zacząć żyć od nowa? 

Zrozumienie bohaterki przychodzi niezwykle łatwo. Kiedyś dziecko, teraz wchodzące w dorosła życie młoda dziewczyna stara się żyć normalnie, choć sprawa ta wydaje się z góry przegrana. Autorka wiele pracy włożyła w kreację bohaterów i widać to na pierwszy rzut oka - choćby za sprawą jednego z ciekawszych motywów w tej powieści, czyli rodzinnej relacji. Ojciec dziewczyny przez wiele lat żywiący urazę do córki nie przypomina kochającego rodzica. Zamiast wyjaśnić, porozmawiać, spróbować zrozumieć, odwraca się do Deanny plecami raniąc jej i tak złamane serce. Na szczęście po jej drugiej stronie stoi fenomenalna kreacja brata, który chociaż ma swoje za uszami, stoi murem za siostrą i przyprawia o chwile wzruszenia, gdy pojawia się na pierwszym planie. Daren w oka mgnieniu zdobywa serce czytelnika przez swoją szczerość i można pozazdrościć bohaterce kogoś takiego u swojego boku.

Chociaż powieść jest krótka a motywów w niej niewiele - historia Deanny czyta się sama. Dużo w niej emocji, niestety w większej mierze negatywnych, kierowanych w stronę małomiasteczkowego społeczeństwa nie dopuszczającego do siebie odstępstw od normy, miejsca które pamięta wszystkie pomyłki i nie wybacza, jedynie przemilcza i w stronę rodziny, zapracowanej, zatraconej w swoich problemach, która nie potrafi wyjść z sercem do zranionej córki. Jednak jest też w tym wszystkim promyk nadziei - związany z dwójką przyjaciół dziewczyny, którzy udowadniają, że na każdego czeka miłość i z samą Deanną, która mimo wielkich przeciwności losu nie poddaje się łatwo i z determinacją poszukuje własnego celu.

"Historia pewnej dziewczyny" to powieść bardzo aktualna. Trafiająca do czytającego masą emocji i ponadczasowymi wartościami. Mimo swojej prostoty i lekkości w pierwszoosobowej narracji, kryje prawdy, za którymi warto podążać. Porusza głęboko ukryte emocje, zmusza do myślenia i chwili refleksji - nad życiem wszystkich bohaterów tej powieści, ale w pewnym sensie także nas samych. Wiarygodna w swoim odbiorze, choć niekoniecznie skomplikowana na pewno trafi do każdego fana powieści młodzieżowej, w której warto poszukać głębszego przesłania.

poniedziałek, 30 kwietnia 2018

"Dziewczyny nie biją" T.S. Easton

"Dziewczyny nie biją" T.S. Easton, Tyt. oryg. Girls Can't Hit, Wyd. Ya!, Str. 336


"-Dlaczego ten pan uciekł?
-Ten pan jest bardzo wrażliwy - wyjaśniła. - I nie chciał zostać zabity."

"Dziewczyny nie biją" oraz "Chłopaki nie dziergają" to dwie odrębne książki spod pióra T.S. Easton'a, w których jest tyle samo humoru co mądrości. Powyższa lektura (nie tylko dla dziewczyn!) pokazuje, że nie trzeba wiele by napisać historię z morałem, do której chce się wracać.

Szesnastoletnie Fleuer mieszka w małym miasteczko niedaleko Hastings i widzie dość monotonne życie - szkoła, nauka, praca w weekendy. Nie ma w tym nic specjalnego, prawda? Na szczęście ten czas umila jej Georg, starszy o trzy lata, zdystansowany chłopak, którym można się pochwalić i z którym można się pokazać. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie przewrotność losu. Jedna decyzja sprawiła, że dziewczyna znalazła w sobie talent do boksu i walki wychodzą jej naprawdę dobrze. Pech tylko w tym, że jej mama jest przewrażliwiona na punkcie każdej aktywności swojej córki. Widzi w niej bowiem potencjalne zagrożenie. Jak zatem poradzić sobie z przepełnionym złością rodzicem i potężną rywalką, z którą przyjdzie się niedługo zmierzyć Fleuer? 

Oto kolejna walka ze stereotypami, które nie powinny mieć miejsca. Dziewczyny nie biją? A kto tak powiedział? Główna bohaterka zaglądając do klubu bokserskiego nie była pewna swojej decyzji, ale z dnia na dzień nowa pasja pozwoliła jej rozkwitnąć i widzi to każdy - a w tym także czytelnik, który kibicuje jej w drodze ku realizacji marzeń i trzyma kciuki za to, by zdobyła zrozumienie w oczach najbliższych. Trudno podążać drogą, którą nikt dookoła nas nie akceptuje, ale autor w swojej powieści stworzył silną, zdeterminowaną postać, która udowadnia nam, że należy walczyć: dosłownie i w przenośni o własne życie. Tym sposobem przyjemnie jest obserwować zmagania Fleuer i śmiało można w jej przykładzie odnaleźć samego siebie - na przykładzie dążenia do celu czy zewnętrznych przeszkodach, które wcale tego nie ułatwiają.

Plusem książki jest styl autora: przyjemnie czyta się historię pełną smacznych żartów, dynamicznych dialogów czy subtelnych życiowych rad, które można odnaleźć na wielu stronach. Z dużym zaangażowaniem i poczuciem humoru, beż żadnego dystansu T.S. Easton prowadził mnie przez przewrotną fabułę i - to najważniejsze - bardzo wciągającą historię. Okazało się bowiem, że nie można stereotypowo podchodzić do nikogo: dziewczyny mają prawo do męskich marzeń i odwrotnie a każdy powinien kibicować w drodze ku szczęściu swoim najbliższym. Jednak nie tylko ten motyw liczy się w tej historii, ponieważ w tle dostrzec można zakręcone relacje rodzinne, wartość przyjaźni czy miłość, która nie zawsze jest tak szczera jak być powinna.

Miło mieć świadomość, że pojawiają się wśród propozycji dla młodych dorosłych książki pozytywnie nastawiające na przyszłość. "Dziewczyny nie biją" to propozycja, która poza wewnętrznym urokiem kryje w sobie także szczerą prawdę i motywuje do działania. Przyjemna, lekka w odbiorze, z niesłychanie sympatyczną główną bohaterką to pozycja obowiązkowa dla każdego bez względu na wiek!

niedziela, 29 kwietnia 2018

"Chłopaki nie dziergają" T.S. Easton

"Chłopaki nie dziergają" T.S. Easton, Tyt. oryg. Boys Don't Knit, Wyd. Ya!, Str. 320

"Ty stara wariatko! [...] Nie stanowię zagrożenia!"

Zastanawialiście się kiedyś jak to jest być innym, niż każdy nas postrzega? Jak to jest wyłamać się z ram przyjemnych założeń i schematów? Na pewno nie łatwo. Przekonał się o tym główny bohater książki T.S. Eastona, który niespodziewanie odnalazł w sobie zamiłowanie do czegoś, co absolutnie nie wydaje się... męskie.

Co można napisać o powyższej powieści? Dużo i nic jednocześnie. Myślę, że tytuł sam w sobie jest dla niej świetną reklamą, ponieważ oddaje cały klimat historii. "Chłopaki nie dziergają" to typowo młodzieżowa powieść z gatunku tych bardziej zabawnych i humorystycznych, przy której nie liczy się czasu i doskonale się relaksuje. Napisana lekkim stylem, w pierwszoosobowej narracji przyciąga uwagę czytelnika i zapewnia kilka godzin dobrej zabawy, jednocześnie zbliżając nas do postaci głównego bohatera i angażując mocniej, niż można było przypuszczać.

Zastanawiacie się o czym jest ta lektura? Słusznie. W tym tkwi bowiem cała kwintesencja. To opowieść o chłopcu, który mógłby być każdym z nas. Ben, nieśmiały nastolatek z wrażliwym nastawieniem skrycie pisze pamiętnik i marzy o tym, by zdobyć uznanie grupy swoich rówieśników. Pech chce, że wybrał sobie niewłaściwe towarzystwo i by zyskać ich przychylność wpakował się w wielkie kłopoty. On sam, ponieważ pozostali wyszli jak zwykle obronną ręką. Ben trafił pod opiekę kuratora i musiał zaprzyjaźnić się z programem resocjalizacji, który jasno mówił: czas na wybór zajęć pozalekcyjnych. Pech chciał, że nie było nic ciekawego do wyboru, więc padło na robótki ręczne: tylko dla atrakcyjnej nauczycielki. Okazało się jednak, że chłopak ma talent i nie ma co ukrywać - należy go rozwijać!

Możecie się śmiać, ale to jedna z przewrotniejszych i zabawniejszych fabuł jakie mogłam przeczytać. Nie spodziewałam się, że tak szybko polubię Bena, ale ma on w sobie urok i czar, które raz dwa zjednują sobie sympatię czytelnika. W dodatku autor ma talent do kreowania wiarygodnych postaci i wydarzeń - mimo ich pewnego absurdu, które idealnie oddają współczesne problemy młodych ludzi. T.S. Easton ze swobodą opowiada o perypetiach Bena, który zafascynowany robótkami ręcznymi nie wie jak powiedzieć o tym pozornym przyjaciołom, dziewczynie o której względy się stara czy nawet własnemu ojcu, który wciąż przekonany że jego syn będzie mechanikiem zachęca go do wspólnego naprawiania samochodów. To tylko potwierdza jak dużo jest w naszym życiu stereotypów, które wyznaczają nam pewien rytm życia i nie pozwalają na swobodny oddech. Autor w chwilach zabawnych i wzruszających (emocji bowiem w tej książce nie brakuje) poucza swoich czytelników, że każdy z nas jest kowalem własnego losu.

"Chłopaki nie dziergają" to intrygująca, zaskakująca i bardzo zabawna lektura. Poprzez zabawę uczy i daje solidną lekcję życia: nie warto podążać za stereotypami, warto walczyć z pozorami. Mądrość płynie z treści, a zabawa z perypetii głównego bohatera, który wykreowany z krwi i kości stanowi idealny przykład każdego z nas. To taka powieść, która powinna znaleźć się na półce każdego bez wyjątku: niemal przez cały czas trwania lektury przywołuje na twarzy szczery uśmiech i pokazuje, że niewiele trzeba by zmienić własne życie.

wtorek, 17 kwietnia 2018

"Wieczór filmowy" Lucy Courtenay

"Wieczór filmowy" Lucy Courtenay, Tyt. oryg. Movie Night, Wyd. Ya!, Str. 320

"No wiesz, zanim zrobimy coś, co rzeczywiście odmieni nasze życie. Jeśli odmówisz, to jesteś tchórz."

Hasło "wieczór filmowy" od razu przywodzi mi na myśl komedię romantyczną, zapach popcornu i relaks, jakiego potrzebujemy po ciężkim dni. Jaki film jednak wybrać na złamane serce i próbę odbudowy swojego świat? Czy taki film w ogóle powstał? Główni bohaterowie powieści postanowili znaleźć odpowiedź na to pytanie oraz samemu przekonać się czy podczas filmowych spotkań, można zbudować coś nowego.

"Wieczór filmowy" to utrzymana w lekkim tomie młodzieżowa powieść o tym, że w życiu nigdy nie jest tak, jak być powinno. Hanna, główna bohaterka i narratorka jednocześnie wpadła w sidła podstępnej miłości, która niestety skończyła się zdecydowanie za szybko. Jej chłopak, Dan, postanowił zakończyć związek bez większego powodu. Teraz on stał się celem jej koleżanek (w końcu taki chłopak nie może być długo sam), a dziewczyna postanowiła chwilę pomyśleć nad swoim życiem. W tym czasie przychodzi jej na ratunek niespodziewany towarzysz - dawno przyjaciel, Sol (również narrator), który rzuca Hannie wyzwanie: raz w miesiącu obejrzą wspólnie jeden film, by dziewczyna mogła w nich znaleźć pocieszenie po rozstaniu. Jednak czy comiesięczny wieczór filmowy będzie w stanie ukoić ból?

Oto przed nami pojawiła się kolejna słodko-gorzka propozycja dla młodzieży i nie tylko, która - uwaga! - zdecydowanie wyróżnia się na tle innych. Nie tylko pomysł na fabułę wydał mi się intrygujący, ponieważ okazało się, że można stworzyć coś z niczego. Autorka wybrała bardzo błahą jak na nasze czasy historię i zmieniła ją w urokliwą opowieść o niespełnionej miłości. Motyw przewodni w postaci comiesięcznych spotkań przerodził się w historię o zwykłym życiu, gdzie przyjaciele nagle przestają odgrywać swoje rolę i odwracają się od Hanny by szukać własnych korzyści, a ci, którzy mieli na zawsze zniknąć z jej życia nagle chcą w nim aktywnie uczestniczyć. Tak autorka prowadzi nas do kolejnego pozytywnego aspektu swojej książki: bohaterów. Młodość tutaj rządzi się swoimi prawami prezentując bogate sylwetki pierwszo- oraz drugoplanowych postaci, które mają wiele do powiedzenia.

Lucy Courtenay napisała lekką powieść, którą czyta się z zapartym tchem licząc, że na samym końcu czeka nas szczęśliwe zakończenie. Czy tak jest naprawdę, musicie przekonać się sami. Zapewniam Was jednak, że to lektura zaskakująca i wprowadzająca kilka nieoczekiwanych zwrotów akcji, które w finale mogą odmienić wszystko. Tak sympatycznej książki potrzebowałam, z barwnymi bohaterami i zabawnymi dialogami, która - kiedy tylko wymagała tego sytuacja - potrafiła zmienić się w poważną i wartościową lekturę. I chociaż motywem przewodnim jak na dłoni widoczne jest nieodwzajemnione uczucie oraz tęsknota za akceptacją, jest tutaj mnóstwo innych - równie ważnych tematów. Autorka nawiązana do rodzinnych relacji, definicji prawdziwej miłości oraz sile plotki, która zawsze potrafi wyrządzić wiele niepotrzebnych szkód. W tym wszystkim przyszło żyć dwójce bardzo sympatycznych bohaterów, których nie sposób nie polubić już na starcie.

"Wieczór filmowy" to przyjemna historia o tym, że życie może skomplikować się w każdym momencie. Ważne jednak, by mieć przy sobie szczerych przyjaciół. I być może znaleźć również miejsce na nieoczekiwaną miłość. Napisana z pomysłem i swobodą czasami rozbawia, a kiedy indziej zmusza do myślenia. To jedna z tych książek, które szybko znajdą honorowe miejsce na Waszej półce i wymuszą obietnicę, że jeszcze kiedyś do niej wrócicie. Ja właśnie tak zrobię. Na pewno.