"Angielskie lato" Małgorzata Mroczkowska, Wyd. Czwarta Strona, Str. 356
Pierwsze co przykuwa wzrok książki pani Mroczkowskiej to niezwykle klimatyczna okładka, obok której chyba nie mogłabym przejść obojętnie. Wobec tego pojawia się standardowe pytanie: czy pod wizualną ucztą kryje się apetyczne wnętrze?
Anna wyjechała z Polski dwadzieścia lat temu w poszukiwaniu lepszego życia i osiedliła się na stałe w Londynie. Jej mąż Walter pozwala jej odczuwać spokój i harmonię do której dążyła. Ale gdy pewnego dnia kobieta odbiera telefon od przyjaciółki i zgadza się zatrudnić jej syna Wojtka do pomocy przy remoncie starego domu nikt nie wie, że to początek życiowych zmian.
"Nie odczytywać znaków. Nie ma żadnych znaków, nic się nie dzieje."
Anna jest postacią, która budzi sympatię od pierwszych stron mimo, że pojawiła się trzecioosobowa narracja. Jednak bardzo łatwo utożsamić się z kobietą, która marzy o porządku w życiu, buduje sobie pewien schemat, którego się trzyma i żyje spokojnie z dnia na dzień. Łatwo też się zorientować, że chociaż Anna próbuje samą siebie przekonać, że tak właśnie powinno być, sama nie może tego zaakceptować i szuka zmian. Kiedy w jej życiu pojawiają się dwie obce osoby - syn przyjaciółki i jego dziewczyna już pojawia się wyczuwalne widmo katastrofy, które zawisło nad angielskim latem jak burzowa chmura. Przykro było mi patrzeć jak jej ustalony porządek rzeczy rozpada się na kawałki. Wszyscy obecni tutaj bohaterowie mają w książce wyznaczone pewne role w których odgrywaniu nieustannie miesza przypadek i tym samym trudno było mi się oderwać od lektury, nie wspominając już, że nieustannie zastanawiałam się nad tym jak jeszcze może się wszystko skomplikować. I - to trzeba oddać autorce - na podstawie tego wszystkiego do książki zawitał wybuchowy nastrój.
Tłem historii jest Wielka Brytania, w powietrzu wisi klimat Londynu i deszczowej pogody, a w centrum typowo ludzkie rozterki bohaterów. Anna ma prawo do błędów, Wojtek ma prawo do smakowania życia, to zwykli bohaterowie, którzy próbują się odnaleźć w tym co ich spotkało. Jedynie Walter wydaje się postacią płaską i nudnawą, jakby pozbawioną własnego zdania.
"Czyż nie tak kończą opuszczone przez wszystkich wojowniczki?"
Pierwsze zdanie opisu książki głosi, że "życie pełne jest niespodziewanych zbiegów okoliczności" i chyba idealnie oddaje temat tej lektury. Pani Mroczkowska świetnie zabrała się za igranie z losem, postawiła swoich bohaterów często w trudnych sytuacjach na które nie mieli szans się przygotować a z którymi musieli podjąć pełną konfrontację. To w tej książce jest najlepsze - fabuła, która - jak na książkę obyczajową przystało - nie do końca powinna zaskakiwać, a jednak pojawiły się momenty, które wzbudzały solidne zainteresowanie. W mojej głowie rodziło się mnóstwo pytań o to jak bohaterowie poradzą sobie w danej sytuacji, o to co czeka ich za rogiem i czy ich charaktery są na tyle silne, by mogli stanąć oko w oko z problemami. Historia sama w sobie nie jest skomplikowana, ale jest płynna, przez co śledzenie losów postaci przychodzi z łatwością, podobnie jak pojawianie się co raz to nowszych wątków, które - nie inaczej - zostały skończone i rozwiązane.
"Angielskie lato" to książka lekka, łatwa i przyjemna, idealnie nadająca się na każde lato, nie tylko to angielskie. Lektura tej książki bardzo przypadła mi do gustu, chociaż nie mogę się oprzeć wrażeniu, że czegoś jednak mi zabrakło, został posmak pewnego niedosytu, który niestety nie jest bliżej sprecyzowany. Niezależnie od wrażenia, jestem pewna, że książka przypadnie do gustu wielu z Was, czy to preferujecie powieści obyczajowe czy niecodziennie historie o miłości. Pod fabułą kryje się wiele emocji, które odkryć może wyłącznie sam czytelnik podczas indywidualnej przygody.
Ocena: 4/6
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.



















