czwartek, 12 lipca 2018

"#Delete" Sandi Lynn

"#Delete" Sandi Lynn, Tyt. oryg. #Delete, Wyd. Amber, Str. 272

"Mężczyźni. Totalne dupki, jeśli chodzi o traktowanie kobiet. Co do jednego."

Oto powieść o sile kobiet. O romantyczkach, które marzą o prawdziwych książętach a nie typowych bad boyach, porzucających nas nez skrupułów. O kobietach, które nie boją się głośno mówić o swoich uczuciach.

W taki sposób Sandi Lynn zaskakuje. Do tej pory znałam ją od strony banalnych, choć jakże sympatycznych, historii romantycznych, które były ciekawe, ale niekoniecznie wartościowe. Teraz utrzymując swoją najnowszą powieść w podobnym stylu wchodzi na wyższy poziom i tworzy historię, która nie tylko bawi i cieszy, ale pokazuje, że głos płci pięknej także ma znaczenie.

Eloise Moore, główna bohaterka powieści decyduje się na wprowadzenie w życie niebanalnego projektu. Po kilku nieudanych związkach i złych doświadczeniach z mężczyznami powołuje do życia #Delete, pokazując kobietą jak powinny zachowywać się w momencie, gdy mężczyzna je lekceważy. Pomysł jest prosty - nie chcesz się angażować, należy cię usunąć! Ostatecznie. Jednak jeden niefortunnie wysłany sms zmienia wszystko i wywraca projekt Eloise do góry nogami. Czy w życiu buntowniczki jest jeszcze miejsce na ostatnią szansę, dla mężczyzny, który idealnie pasuje do charakterystyki tego, z którym nie powinno się mieć nić wspólnego?

Pomysł trafny, wykonanie dobre, nawet humor znalazł się tutaj smaczny i wywołujący na twarzy szczery uśmiech. Nie jest to książka, która zmieni nasze życie czy wpłynie na nie w taki, bądź inny sposób, ale na pewno umili wolny wieczór i udowodni, że literatura kobieca potrafi porządnie tupnąć nogą. Sandi Lynn bawi barwnymi postaciami, zaskakuje pomysłem na dalsze wydarzenia i wprowadza do historii słowne przepychanki między dwójką głównych bohaterów, które na pewno przypadną do gustu fanką gatunku.

Eloise to silna dziewczyna walcząca o głos uznania, pomagająca na swoim blogu kobietą, by te mogły stanąć na własnych nogach. Jednak sama gubi się przy kontakcie z Christianem, idealnym odpowiednikiem mężczyzny pozbawionego skrupułów i wizji na wspólną przyszłość. Jak na złość on postanawia wygrać niewypowiedzianą rozgrywkę i zrobi wszystko, by przekonać do siebie główną bohaterkę. Czy skutecznie? O tym musicie przekonać się sami, ale zapewniam - dobrej zabawy przy tym nie zabraknie. 

Chociaż powyższa lektura nie łączy ze sobą zbyt wielu motywów i nie zaskakuje na każdym kroku, to przygodę z "#Delete" śmiało mogę uznać za bardzo udaną. Sandi Lynn pisze pomysłowo i zabawnie, słodko jak cukierek i bardzo romantycznie. Wszystko po to, by umilić nam czas, zabrać w podróż pełną miłosnych przepychanek i pokazać, że i przy tak niezobowiązujących powieściach można się dobrze bawić.

12 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Książkę polecam na leniwy wieczór ;)

      Usuń
  2. Nie moja bajka, ale najważniejsze, że Ty uznałaś tę czytelniczą przygodę za udaną. :)
    Pozdrawiam!
    DEMONICZNE KSIĄŻKI

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak kusząca okładka. Lektura idealna dla relaksu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawa pozycja, choć ja średnio lubię takiego rodzaju książki :)

    https://recenzentka-doskonala.blogspot.com/2018/07/szklany-tron-korona-w-mroku-dziedzictwo.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej samemu przekonać się czy warto :)

      Usuń
  5. Raczej się nie skuszę teraz, ale jeśli będę miała kiedyś więcej czasu może po nią sięgnę.
    Pozdrawiam!

    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
  6. Zapowiada się całkiem ciekawie. :)
    Pozdrawiam i obserwuję.

    OdpowiedzUsuń