czwartek, 15 stycznia 2015

"Gdy nadejdzie czas" Susane Colasanti

Autor:
When It Happens

Szukając niezobowiązującej lektury, która dostarczy mi lekkiej i zabawnej historii trafiłam na "Gdy nadejdzie czas". Nie jestem pewna, czy sięgając po lekturę zdawałam sobie sprawę co mnie czeka.

"Gdy nadejdzie czas" to typowa książka młodzieżowa, obejmująca akcją jeden rok ostatniej klasy licealnej w której są Sara i Tobey. Sara marzy o wielkiej miłości, pełnej uniesień i ekscytacji, ale zarazem takiej, która spełnia jej wszystkie wymagania. Tobey z kolei zamierza zrobić wszystko by w tym roku zwrócić na siebie uwagę Sary i chociaż trenował przez całe wakacje, nie wie, że to nie wystarczy. Historia o miłości nie byłaby jednak sobą, gdyby nie połączyła tych dwoje mimo pewnych przeciwności.

"Muzyka to jedyna ucieczka przed cierpieniem. To mój narkotyk, który sam sobie wybrałem."

Tak właśnie w skrócie można opisać całą fabułę książki, która opiera się wyłącznie na miłosnych rozterkach bohaterów w, moim zdaniem, bardzo słabym stylu. Sama nie wiem czy określenie "niedojrzali" dokładnie opisze wrażenie jakie odniosłam przy bliższej znajomości z bohaterami. Sara, wielka fanka nauki wszelakiej marzy o chłopaku dorównującym jej intelektem, ale kiedy tylko na horyzoncie pojawia się przystojny, aczkolwiek nie grzeszący intelektem, Dave natychmiast dołącza do jego paczki. Chociaż nie czuje się z nimi dobrze sama siebie przekonuje, że wszystko jest w porządku. Z kolei Tobey był dla mnie jakby wyrwany z kontekstu. Muzykalny chłopak, który w ogóle nie stara się zrobić czegokolwiek by dostać się na uczelnię z umysłem pięciolatka. Kiedy w końcu drogi Sary i Tobey'a się krzyżują ich związek z fazy poznania momentalnie przeskakuje na poziom wielkiej love story. Efekt? Wiarygodność historii na poziomie zero.

Taka ilość lukru przytłoczyłaby nawet najbardziej kalorycznego pączka świata. A to za sprawą faktu, że ta sama historia w pewnym sensie opowiedziana jest podwójnie. Narratorami naprzemiennie są Sara i Tobey, którym to poświęcone są osobne rozdziały. Bohaterowie opowiadają historię z własnej perspektywy, w sposób aż za bardzo dosadny. Niemal każdy rozdział cofa się o kilka wydarzeń do tyłu, aby ukazać ten sam moment z dwóch perspektyw - dziewczyny i chłopaka. I tutaj zadawałam sobie pytanie: ile można? Dzięki skrupulatności autorki dostałam dwie identyczne historie w jednej książce. Na szczęście język lektury okazał się swobodny i przyjemny, a co najważniejsze ograniczony w ilości młodzieżowych wtrąceń.

"Trzeba czasem korzystać z życia, a nie pozwalać mu płynąć obok. Żyć chwilą!"

Nastawiłam się na to, że książka nie wzbudzi we mnie szalonych emocji, ale liczyłam po cichu, że delikatna aura miłości może niekoniecznie mnie oczaruje, ale na pewno pozwoli się zrelaksować. W efekcie siedziałam spięta nad lekturą i wzywałam o pomstę do nieba za brak zrozumienia młodzieży. Dobrze, że nie jestem już nastolatką, bo czułabym się obrażona. Niestety ani lektura, ani bohaterowie nie wzbudzili mojej sympatii, dlatego obawiam się, że przy kolejnej "lekkiej" książce dwa razy się zastanowię, czy na pewno jestem na nią gotowa.

Ocena: 1/6

23 komentarze:

  1. Słyszałam kiedyś o tej książce i sama miałam na nią ochotę, jednakże widzę teraz, że raczej szybko po nią nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba po raz pierwszy spotkałam u ciebie tak negatywną recenzję. Widać, książka bardzo cię rozczarowała. Szkoda, wielka szkoda. Ja też w takim razie spasuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od jakiegoś czasu mam w sobie więcej krytyki niż książkowej empatii ;)

      Usuń
  3. Raczej jej nie przeczytam, pomysł na książke w miarę fajny, ale wykonanie go niezachwyciło by mnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nigdy nie słyszałam o tej książce i chyba niewiele straciłam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Na pewno nie sięgnę po tę książkę. Szkoda marnować czas na takie słabe powieści. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Generalnie uważam dokładnie tak samo, ale i tak po nie sięgam, sama nie wiem dlaczego ;)

      Usuń
  6. Bardzo niską ocenę dałaś, więc nie mam zamiaru czytać tej książki, zwłaszcza, że typowych powieści młodzieżowych nie lubię ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pierwsze raz słyszę o tej książce. Dlatego posłucham Ciebie i jej nie przeczytam. W ogóle chyba teraz już trochę wyrosłam z młodzieżówek, bo już dawno nie spotkałam jakieś naprawdę dobrej... A może to pech.
    Pozdrawiam serdecznie :)
    http://lustrzananadzieja.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, dokładnie tak. Też myślę czasami, że już wyrosłam z młodzieżówek i dlatego mnie nie zachwycają tak jak powinny. Ale może to i w tym pechu coś jest, że trafiają się same słabe powieści ;) Sama nie wiem co gorsze ;)

      Usuń
  8. Szkoda, że książka tak słabo wypada. Ja teraz szukam takich romansów młodzieżowych - mam remont w domu i takie naiwne, lekkie historie teraz potrzebuje. Jednak na tę pozycje nie będę się rzucać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z reguły lekkie książki lubię, ale bez przesady ;) Chętnie poczytam u Ciebie recenzje podobnych (ale lepszych!) książek. Może akurat coś wypatrzę dla siebie ;)

      Usuń
  9. Nienawidzę takich przesłodzonych książeczek, które przeznaczone są dla tych lukrowych trzynastolatek, które marzą tylko o posiadaniu chłopaka. Współczuję, że wpadłaś na taką lekturę! :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, ja sobie niestety też współczuję ;)

      Usuń
  10. Ojej, naprawdę Ci się tak bardzo nie podobała? Ja czytałam tę książkę kilka lat temu i pamiętam, że właśnie wywarła na mnie pozytywne wrażenie - nie była jakaś odkrywcza, ale podobały mi się te dwie perspektywy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to już starość u mnie się odzywa i dlatego? Bardzo prawdopodobne ;)

      Usuń
  11. Będę unikać jak ognia. Dla mnie nie ma nic nudniejszego niż niewiarygodni, irytujący bohaterowie bawiący się w związki. Współczuję, że musiałaś przebrnąć przez tak słabą powieść.

    OdpowiedzUsuń
  12. Po Twojej recenzji na pewno się na nią nie skuszę...

    OdpowiedzUsuń
  13. Matko, tyle lukru to chyba i ja bym nie przetrawiła, koneserka słodyczy.

    OdpowiedzUsuń
  14. Po takiej opinii będę omijała ją z daleka :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam z wymiany ten tytuł - czeka już latami na lekturę XD Teraz się chyba nie zmotywuję XD

    OdpowiedzUsuń
  16. Takie książki sprawiają, że zaczynam widzieć na czerwono, bo krew mnie zalewa!

    OdpowiedzUsuń