niedziela, 25 września 2022

"Zbyt piękne, by było prawdziwe" K. Bromberg

"Zbyt piękne, by było prawdziwe" K. Bromberg, Tyt. oryg. Hard to Lose, Wyd. Editio, Str. 260


Co w twojej grze było kłamstwem od zawsze?


Są tacy autorzy po książki których sięgamy w ciemno. Są autorki, które piszą tak, że serce chce się wyrwać do poznanych bohaterów i wraz z nimi przeżywać wszelkie wzloty i upadki. K. Bromberg zauroczyła mnie lata temu i do dziś trwa moje uwielbienie kierowane w stronę każdej jej powieści. Śmiało mogę zatem potwierdzić, że "Zbyt piękne, by było prawdziwe" trzyma poziom poprzedniczek i po raz kolejny otwiera przed nami drzwi do romantycznej przygody.

Zaletą autorki jest jej skrupulatna praca nad kreacją każdego z bohaterów. Przed nami powstaje wielowymiarowy obraz osoby z problemami, z przeszłością, z lękami oraz oczekiwaniami i nie mam tutaj na myśli wyłącznie pierwszoplanowych postaci, ale i tych występujących zaledwie epizodycznie. Bromberg skupia się na drobiazgach, buduje całokształt, pozwala czytelnikowi lepiej zrozumieć ich losy i wybory na podstawie utożsamiania się czytelnika z występującymi na scenie osobowościami. I to wyróżnia ją spośród tłumu, ponieważ rzetelność przekłada się na wiarygodność.

Chase Kincade to dziewczyna z charakterkiem. Miło jest wkroczyć w jej przestrzeń, ponieważ nigdy nie możemy być do końca pewni co się wydarzy a o nudzie można zapomnieć. Walczyła o nowego klienta dla Kincade Sports Management, bo wiedziała, że weteran Gunner Camden jest dla agencji sportowej idealnym wyzwaniem. Chase miała w tym także swój ukryty cel, ale o tym już wolała nie mówić. Połączyło ich zrozumienie, przyjaźń oraz wzajemne przyciągania, ale niestety w powietrzu wisiały tajemnice oraz niedomówienia, które zaczaiły się w cieniu, by uderzyć w najmniej odpowiednim momencie.

Bardzo polubiłam głównych bohaterów, ponieważ byli odważni i pewni siebie. Nawet jeśli Chase udawała kogoś kim nie była to i tak z dumą i podniesionym czołem walczyła o to co jej się należy. Gunner miał swoje mroki przeszłości, wiele krzywd i niepowodzeń na karku a jednak również potrafił wyjść z danej sytuacji obronną ręką. Ta dwójka idealnie do siebie pasowała, więc przez cały czas trzymałam za nich kciuki, ale nie tylko romans skupił na sobie moją uwagę, ponieważ autorka w tle nawiązała do realiów wojny, zespołu stresu pourazowego, codzienny wyzwań, małych kroków w drodze do celu czy po prostu pisała o życiu, przewrotnym, nieprzewidywalnym i zawsze idącym pod górkę. To nadało głębszy sens powieści, sprawiło, że nabrała ona wewnętrznego pazura i pochłonęła czytelnika nim ten zdążył się zorientować. 

"Zbyt piękne, by było prawdziwe" to wiele skrajnych emocji, wiele wyzwań czekających na bohaterów oraz czytelnika i po prostu piękna, szczera, inteligentna opowieść o miłości wystawionej na próbę. Pojawiły się momenty wzruszenia, szczerej radości, niepewności o przyszłość bohaterów, czyli cała paleta uczuć, które nie opuściły mnie nawet po zamknięciu ostatniej strony. Niezawodna K. Bromberg pokazała, że nie trzeba wielu stron, by stworzyć obraz miłości, która trafi do serca każdego czytelnika.

4 komentarze:

  1. Czytałam dużo dobrych opinii o książkach tej autorki, ale jeszcze żadnej nie czytałam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam skrajne emocje w tego typu lekturze. Jestem mocno na tak.

    OdpowiedzUsuń