Dziewczynka, chłopiec i serce, które ich połączyło.
Wiele hałasu pojawiło się wraz z pierwszymi zapowiedziami tej książki, więc na własnej skórze postanowiłam sprawdzić o co z tym wszystkim chodzi. Przecież jak wiadomo, reklama dźwignią handlu.
Ale nie tym razem.
Mocna tematyka transplantologii szybko łapie kontakt z czytelnikiem za sprawą stylu autorki. Clarke pisze emocjonalnie, wie jak odwołać się do naszej podświadomości i trafić w czułe struny nawet najtwardszego serca. Z resztą, niewiele tutaj trzeba, by w oczach pojawiły się łzy wzruszenia, ponieważ już na wstępie przemawia do nas fakt realności zdarzeń. Bohaterowie okazali się prawdziwymi osobami, ich historia wydarzyła się naprawdę i nie była jedynie inspiracją dla książki, ale przede wszystkim ogromną prywatną tragedią. Na szczęście autorka uchwyciła całość ze smakiem i delikatnością, wiedząc, że pisze o dzieciach, o bólu, stracie oraz przeżywanej żałobie, co jeszcze bardziej przekonało mnie do jej twórczości.
Keira miała zaledwie dziewięć lat, gdy pod wpływem wypadku doznała śmierci klinicznej. Mimo ogromnego bólu rodzina zdecydowała się na oddanie jej organów. Serce dziewczynki pojedzie do Maxa, który od dawna walczy z wirusem. I tak rozpoczyna się wędrówka serca, którą autorka opisuje z dbałością o szczegóły, zapewnia spojrzenie na wydarzenia z wielu perspektyw i nie pomija niczego, nawet jeśli dla wszystkich będzie to boleśnie trudne.
Rachel Clarke łączy literaturę faktu z prozą piękną, opisując coś co wydarzyło się naprawdę, sięgając po konkretne fakty, zagadnienia medyczne, daty czy wspomnienia, jednocześnie snując fabułę z dialogami. Dzięki temu jej historia jest płynna, dynamiczna i - nie inaczej - piekielnie emocjonalna, więc na czas czytania polecam zarezerwować sobie kilka wolnych od codziennych obowiązków chwil, ponieważ trudno odłożyć lekturę choćby na moment. Wszystko pisane jest z delikatnością, ale nie nostalgicznie czy ze smutnym wydźwiękiem. Dużo jest tutaj ulotnej nadziei, dużo chwil wzajemnego pocieszania, siły rodziny, potrzeby bliskości i akceptacji. Droga bohaterów była trudna, ale stała się wstępem do czegoś wyjątkowego, nie dziwi więc fakt powstania tej książki, o takich wydarzeniach bowiem musimy czytać. To one kształtują nasze charaktery.
Smutna, szczera, inteligentna, dojrzała, uniwersalna, przejmująca do szpiku kości. Mogłabym tak wymieniać bez końca, ale najlepiej będzie jeśli sami zdecydujecie się na lekturę. Wówczas dostrzeżecie jej niepowtarzalne piękno oraz głębię obok której nie sposób przejść obojętnie. W prozie zwykłych dni i w otoczeniu problemów, które wydają się dla nas wyjątkowo trudne nagle zaczyna nam się zmieniać sposób rozumowania, gdy zderzymy się z tak trudną tematyką pokazującą losy ludzi takich samych jak my.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz