środa, 28 stycznia 2026

"Siła męskiego honoru" Edyta Świętek

 
"Siła męskiego honoru" Edyta Świętek, Wyd. Mando, Str. 368
 

Rodowy skarb, małżeńskie problemy i odwaga, aby zacząć od nowa. 

 

Sagi rodzinne mają to do siebie, że czyta się je niczym angażujący film. Dostrzegamy w nich bowiem cząstkę nas samych i nie mamy ochotę na więcej.

Proza Edyty Świętek jest tego idealnym przykładem, ponieważ towarzysz mi od dłuższego czasu a ja wciąż z niecierpliwością wypatruję kolejnych części. Saga Sandomierskie wzgórza opowiada o postaciach takich jak my, przeżywających własne dramaty, dążących do realizacji marzeń, czasami mierząc się z porażką, kiedy indziej chwytając ulotne momenty szczęścia. Całość opisana z perspektywy złożonych postaci pięknie podkreśla motywy psychologiczne uchwycone na drugim planie a odpowiednia realność zdarzeń dopełnia całości.

Dwa napady i próba rabunku rodowych pamiątek staje się dla Eustachego wstępem do wyciągnięcia zaskakujących wniosków. Michał chyli się ku upadkowi, co raz mocniej pogrążając w świecie alkoholizmu. Weronika chcąc dla swoich dzieci jak najlepiej tkwi w małżeństwie bez przyszłości. Wszyscy szukają własnej drogi, każdy pragnie jedynie zaznać poczucia bezpieczeństwa.  

Bohaterowie nie mają łatwo. Autorka raz za razem pakuje ich w solidne kłopoty, by napędzić akcję i przywołać silne emocje. Dla nas to wspaniale, dla nich już trochę gorzej. Nie mniej nie możemy przez to narzekać na brak wypadków, których jest tutaj cała masa, problemy, które potrafimy zrozumieć, dylematy serca i rozumu czy same budowanie charakterów na bazie nabytych doświadczeń. A droga ku temu była długa i wyboista, tutaj więc odeślę Was do przeczytania wcześniejszych tomów serii, jeśli jednak tak jak ja jesteście fanami gatunku i sagi rodzinne to Wasza domena - to lektura wręcz obowiązkowa. Tutaj czas płynie swoim rytmem, skupia się na detalach, pięknie kształtuje postacie, nadaje im konkretnych rys i zmienia ich na naszych oczach. Żyjemy u ich boku, nawiązujemy przyjaźnie, czujemy smak niepewnego jutra.

Aż trudno uwierzyć, że to już finał wszystkich wydarzeń. Na szczęście autorka z rozmachem zamknęła zapoczątkowane wątki nadając im bieg jakiego oczekiwaliśmy. W pełni świadoma, słusznie poprowadzona akcja sprawia, że czyta się ją z wypiekami na twarzy a jedyną przeszkodą do pokonania jest pożegnanie się z postaciami, które odnalazły w sercu czytelnika wyjątkowe miejsce. Z nostalgią czytamy o utraconej miłości, walce o swoje miejsce w świecie a także próbie odgonienia demonów, by po raz kolejny zachwycić się piórem autorki. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz