wtorek, 15 września 2026

"Mąż, którego zabiła" Mina Sakurai

 
"Mąż, którego zabiła" Mina Sakurai, Wyd. Czwarta Strona, Str. 216

 

Zepchnęłam męża z klifu. Pięć lat później on wrócił. I twierdzi, że niczego nie pamięta.

 

Nie trzeba mnie długo namawiać na żaden dobrze rokujący thriller. Odpowiednie napięcie i nietuzinkowe sylwetki bohaterów to najchętniej poszukiwane przeze mnie motywy. Czy Mina Sakurai zaserwowała mi zatem właściwą przygodę?

Tak, chociaż przyznaję, że trochę zbyt krótką. Lubię, gdy fabuła rozwija się bazując na detalach ujawnianych wraz z możliwością co raz lepszego poznawania postaci a na przestrzeni niewielu ponad dwustu stron trudno było uchwycić całość opisywanej tragedii. Autorka jednak robiła co mogła, by koncentrować moją uwagę na prezentowanej zagadce i powoli budowała atmosferę niepewności wobec pojawiających się faktów. Natomiast zabrakło mi w tym wszystkim trochę pazura, ponieważ o ile ważne treści obroniły się swoim wydźwiękiem, o tyle pewne momenty były za bardzo przegadane. 

Mana mieszka w Tokio i próbuje odciąć się od zdarzeń z dawnych czasów. Długo pracowała na to, by być w aktualnym miejscu. Zostawiła za sobą mężczyznę, który był jej przekleństwem. A jednak niespodziewanie martwy mąż stanął na progu jej drzwi i wszystko skomplikował. Czy to możliwe, by zapomniał jaki był, co go spotkało i sam dążył do lepszego życia? 

Fabuła ujawnia nam wiele już na początku. Znamy przeszłość bohaterki, widzimy również, że ma ona swoje mroczne sekrety. Jednak to co działo się kiedyś zostawiamy w tyle i koncentrujemy uwagę na teraźniejszości. Obserwujemy bohaterkę, mierzymy się z jej wewnętrznymi przeżyciami i wraz z nią czujemy się wstrząśnięci pojawieniem dawno uśmierconego męża. Mam jednak wrażenie, że nie chodziło tutaj o pokazanie tragedii i jej wpływu na bohaterów przez co motywy thrillera rozmysły się na rzecz prozy obyczajowej, gdy czytałam o trudach dorosłego życia, o rodzinnej patologii mającej wpływ na nieodstępujące Manę demony, czy po prostu, o człowieka ukształtowanego przez bardzo wyboiste drogi przeszłości, ponieważ dzieciństwo kobiety dalekie było od ideału. I chyba właśnie tutaj warto się zatrzymać, ponieważ największym atutem tej historii jest sama sylwetka bohaterki, jej problemy, jej walka z własnymi słabościami oraz cała ciekawie przedstawiona linia poszukiwania siebie. 

Prosta, niekoniecznie skomplikowana, mniej skupiająca się na promowanych motywach a bardziej szukająca człowieka w człowieku. "Mąż, którego zabiła" to książka inna niż oczekiwałam, ale nie żałuję swojego wyboru. Wręcz przeciwnie, cieszę się, że proza japońska pojawiła się na mojej półce, wprowadzając mnie w motywy zmuszające moją wyobraźnię do silniejszej analizy. Mina Sakurai zaintrygowała mnie w sposób inny niż oczekiwałam, ale chyba właśnie dlatego polecam Wam osobiście zmierzyć się z jej propozycją. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz