piątek, 17 czerwca 2022

"Rodzina łgarzy" E. Lockhart

"Rodzina łgarzy" E. Lockhart, Tyt. oryg. Family of Liars, Wyd. Poradnia K, Str. 368


Kolejne lato. Kolejne pokolenie. Ta sama rodzina Sinclairów!


Na premierę tej powieści czekałam z ogromną niecierpliwością. "Byliśmy łgarzami" okazała się jedną z najlepszych przeczytanych przeze mnie lektur, więc prequel historii E. Lockhart miał wysoko postawioną poprzeczkę. Na szczęście przeskoczył ją z zapasem na nowo serwując mi niebanalną intrygę, która zaangażowała moje serce i rozum.

Obie historie łączą geny, ale tak naprawdę niewiele mają ze sobą wspólnego, więc zachowanie chronologii nie jest tutaj warunkiem koniecznym. Akcja "Rodziny łgarzy" rozgrywa się bowiem ponad dwadzieścia lat wcześniej i koncentruje się na innym miejscu, ale ponownie na pierwszym planie pojawia się oryginalna intryga oraz wszechobecna tajemnica dopełniająca klimatu. Autorka doskonale wie jak wzbudzić ciekawość czytelnika, zaangażować go do intensywnego myślenia oraz łączenia poszczególnych wydarzeń, ale prawda jest taka, że po raz kolejny zmierzymy się z finałem jakiego nikt nie mógł się spodziewać.

Akcja powieści rozgrywa się na prywatnej wyspie u wybrzeża Massachusetts. Opowiada o losach silnych i niezależnych bohaterów, których kreacja stoi na wysokim poziomie. Poznajemy bowiem barwne i charyzmatyczne osoby na których barkach spoczywa wielka tajemnica i gdyby nie oni - nie otrzymalibyśmy tak spektakularnego zakończenia. Do głosu doszły oczywiście źle podjęte decyzje, błędy i nieprzemyślane uczucia oraz miłość, narodzona znienacka, ale silna i głęboka, która zaangażowała porywczą dziewczynę i nieobliczalnego chłopaka. 

Bogactwo niesie ze sobą równie wiele zalet co wad. Okazuje się bowiem, że brak wyznaczonych granic oraz kompleks Boga wpływają na racjonalność. Nie mogę zdradzić zbyt wiele, by nie zepsuć solidnie wykonanej pracy przez E. Lockhart, ale zapewniam, że fabuła wyróżnia się na tle innych powieści zaangażowaniem, dopracowaniem oraz wielką oryginalnością o wspaniałym, wręcz mrocznym klimacie nie wspominając. Podczas lektury towarzyszyło mi więcej pytań niż odpowiedzi a oczekiwanie na odkrycie prawdy potęgowało napięcie co ostatecznie połączyło się w wielką, niezapomnianą przygodę.

Myślałam. że E. Lockhart nie przebije "Byliśmy łgarzami" a jedynie dorówna tej historii, bo przecież zbudowała ją na fasadzie podobnej konstrukcji. A jednak "Rodzina łgarzy" wskakuje na wyższy poziom, może to za sprawą przygotowanego gruntu, może po prostu na zasadzie jeszcze silniejszych emocji, ale ostatecznie cała seria autorki wypada fenomenalnie i wymyka się ramom wszelkich gatunków, by w oryginalny, niezależny sposób wpływać na nasze myśli, budować napięcie i kusić skrajnymi emocjami. Powiedzieć, że jestem zachwycona lekturą to jakby nie powiedzieć nic.

6 komentarzy:

  1. Nie czytałam jeszcze Byliśmy łgarzami, a chcę to zrobić w pierwszej kolejności.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam tej serii, ale skoro budzi multum różnorodnych emocji, to w wolnej chwili chętnie się na nią skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak ja uwielbiam czytać Twoje wyczerpujące recenzje. I znowu czuję się zachęcona do lektury.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie słyszałam wcześniej o tej książce. Na razie jednak nie mam jej w swoich planach 😉

    OdpowiedzUsuń
  5. Już się cieszę na lekturę! Mam nadzieję, że "wyrobię się" z inną książką i Rodzinę łgarzy zacznę czytać już jutro.

    OdpowiedzUsuń