czwartek, 10 listopada 2022

"Wszystkie nasze kłamstwa" Jane Corry

"Wszystkie nasze kłamstwa" Jane Corry, Tyt. oryg. The lies we tell, Wyd. Albatros, Str. 480


Życie Sary przebiegało dotąd w przewidywalnym rytmie.


O tym, że macierzyństwo bywa prawdziwym wyzwaniem możemy przeczytać w niejednej powieści. Jednak zdarzają się skrajne przypadki, w których bycie matką wiąże się także z przekraczaniem moralnych granic. Jane Corry w zaskakującym thrillerze pokazuje jak długą drogę trzeba przejść, by udowodnić, że miłość wobec własnego dziecka jest szczera oraz bezinteresowna.

To mroczna historia pełna zawiłych zakrętów, w której tak naprawdę wszystko może się wydarzyć. Podczas lektury wielokrotnie zakładałam pewne rozwiązania, które w finale wcale się nie sprawdziły a pomysł autorki na zakończenie tego wszystkiego okazał się strzałem w dziesiątkę. Jednak zanim dojdziemy do ostatecznego rozwiązania po drodze mijamy wiele punktów pełnych skrajnych emocji, które pobudzają naszą wyobraźnię, zmuszają do intensywnego myślenia i poddają w wątpliwość zachowania bohaterów. Jednak czy naprawdę tak łatwo jest nam ocenić działania matki postawionej w tak ciężkiej sytuacji, gdy sami nigdy nie byliśmy na jej miejscu? Wiele jest tutaj znaków zapytania, wiele rozważań moralnych, ale niezależnie po której ze stron się opowiemy, jedno jest pewne: to kawał piekielnie ekscytującej opowieści.

Sara była przekonana, że wiedzie dobre, poukładane życie. Nie było w nim fajerwerków, ale była potrzebna stabilizacja. Jednak pewnego dnia wszystko to runęło niczym domek z kart, kiedy jej syn Freddy oznajmił, że zabił człowieka. I poprosił, by nie zgłaszała tego policji. Jak postąpić w takiej sytuacji? Czy wydać własne dziecko i żyć w zgodzie z prawem? A może podążać głosem serca i walczyć mimo jasnych sygnałów, by tego nie robić? Sara podejmuje wyzwanie, nie spisze swojego dziecka na straty i zaczyna zacierać ślady, ale intryga wokół niej się zacieśnia, co raz trudniej jej jasno myśleć a wszystko dookoła sugeruje, że to i tak na nic. 

To była historia, która okazała się lawiną skrajnych emocji. Pomijając poruszane wartości moralne oraz sam fakt ostatecznego wyboru głównej bohaterki najbardziej podobała mi się kwestia rodzicielstwa wystawionego na próbę. Autorka nie ocenia, nie filozofuje tylko pozwala czytelnikowi samemu zmierzyć się z niełatwym tematem okraszając to solidną porcją pytań bez odpowiedzi, licznych zaskoczeń oraz nieoczekiwanych fabularnych zwrotów związanych z nieprzewidywalnymi działaniami bohaterów. Kreacja postaci również zasługuje na uwagę, ponieważ niezależnie od intensywności ich występowania wszyscy okazali się w pełni dopracowani i wiarygodni a rozkładanie ich psychiki na czynniki pierwsze było wielką przyjemnością.

"Wszystkie nasze kłamstwa" to kawał rewelacyjnie przedstawionej historii. Thriller na najwyższym poziomie, jakiego dawno już nie czytałam. Jane Corry bardzo miło mnie zaskoczyła zabierając w ekscytującą, niemożliwą do przewidzenia podróż a przemyślenia jakie napotkałam po drodze towarzyszyły mi na długo po zamknięciu ostatniej strony. Historia idealna do poczytania w jesienne chłodne dni, w duecie z kubkiem gorącej herbaty, stawiająca w wątpliwość wszystkie przyjęte przez nas wartości, opowiadająca o macierzyństwie wystawionym na próbę. 

4 komentarze:

  1. Poprzednia książka tej autorki bardzo mi się podobała i tę również chcę przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja ja uwielbiam tak dobrze skrojone thrillery.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawa, chętnie bym przeczytała. Lubię takie książki

    OdpowiedzUsuń