niedziela, 2 kwietnia 2023

"Tracąc nadzieję" Lily Madaleine

"Tracąc nadzieję" Lily Madaleine, Wyd. Niezwykłe, Str. 337


Drugi tom historii Josselin i Deana z Zyskując nadzieję.


Ponownie wracamy do serii Przysługa, która w drugim tomie przybliża dalsze losy młodych bohaterów. Czy tym razem los będzie dla nich łaskawszy i pozwoli im na chwile wspólnego szczęścia?

Lily Madaleine zabiera nas w romantyczną podróż ku młodzieńczym uniesieniom i buduje historie pełną wzlotów i upadków. Serce dyktuje warunku postaciom pojawiającym się na pierwszym planie a ich nie zawsze słuszne wybory pokazują, że są ludzcy i podobni do nas. Wyciągają wnioski, zmieniają się na naszych oczach a ich romantyczna przyszłość wciąż jednak stoi pod znakiem zapytania, ponieważ autorka nie szczędzi przeszkód na ich drodze i wciąż miesza w fabule. 

Joss przeszła przez prywatne piekło i dziś próbuje stanąć na nogi. Ma u swojego boku Deana, ale i on wydaje się jakiś inny. Skrywa tajemnice, które dotyczą również dziewczyny i jak się niedługo okaże, nie będą dla niej pozytywne. Jednak i ona skrywa mroczny sekret, który niebawem wyjdzie na światło dnia i całkowicie zmieni Deana. Pogrążony w smutku chłopak zatraci się we własnych emocjach i zapomni, że to przecież Joss teraz liczy się najbardziej. Padnie dużo słów, niektóre okażą się bez pokrycia a chłopak zmieni się na naszych oczach w kogoś zupełnie innego. Już nie będzie pewnym siebie mężczyzną walczącym o ukochaną a typowym uciekinierem od problemów. Joss natomiast udźwignie fabułę na swoich barkach i pokaże, że to w kobietach drzemie największa siła.

Niekoniecznie przekonało mnie poprowadzenie fabuły, ponieważ nałożyło się na siebie aż nazbyt dużo przeciwności, ale z drugiej strony nie mogę powiedzieć, żebym żałowała swojego wyboru. Dobrze było powrócić do historii tej dwójki i dowiedzieć się jak dalej potoczyły się ich losy, chociaż spodziewałam się bardziej romantycznej atmosfery a nie strachu przed tym co ich czeka. Pojawiła się choroba, to zawsze trudne i zrozumiałe, ale on zamiast walczyć zostawił Joss samą sobie i pogrążył się w smutku zamiast stanąć na wysokości zadania. Miałam ochotę porządnie nim potrząsnąć i zasugerować, by przejrzał na oczy, ale z drugiej strony jestem wdzięczna autorce, że dostarczyła mi tyle wewnętrznych przeżyć.

"Tracąc nadzieję" to dobra kontynuacja. Osobiście zupełnie inaczej widziałam przebieg fabuły, ale musiałam zdać się na wizję autorki i ostatecznie przyznaję, że jestem zadowolona z rozwiązania sytuacji. To opowieść o codziennych wyzwaniach, niełatwym życiu i miłości, która zmusza nas czasem do szaleńczych czynów. Polecam przeczytać, żeby postawić się na miejscu bohaterów i samemu zadecydować jak postąpilibyśmy w ich sytuacji.

1 komentarz: