piątek, 3 kwietnia 2026

"Chłód" Weronika Mathia

 
"Chłód" Weronika Mathia"Chłód" Weronika Mathia, Wyd. Czwarta Strona, Str. 352
 

Gdzie przebiega cienka granica przebaczenia? 

 

Historia niepokojąca, intensywna, dająca do myślenia. Pisana emocjami, dedykowana czytelnikom poszukującym mocnych wrażeń. Jesteście gotowi?

Kolejne spotkanie z twórczością Weroniki Mathii okazało się strzałem w dziesiątkę. Jako fanka kryminałów oraz thrillerów przeczytałam ich tak dużo, że momentami mam poczucie zbyt dużego podobieństwa pomiędzy historiami tego gatunku. Szukam zatem świeżości, która tutaj wysuwa się na pierwszym plan, pokazując, że często coś nietuzinkowego rodzi się z prostoty. Fabuła stawia na wiarygodność, mocno opiera się na prozie życia i nie sięga po żadne przerasowane tematy - problemy  tworzą się z codzienności, z ludzkich decyzji często prowadzących do ponurych konsekwencji a całość dopełnia gęsta atmosfera wiszących w powietrzu tajemnic.

Małe miasteczko zna prawdę, ale nie zamierza jej ujawniać. Szymon wraca w rodzinne strony po latach spędzonych w więzieniu za brutalną zbrodnię. Chce zachować pozory normalności, ale przeszłość nie daje o sobie zapomnieć. Jego wnuk zostaje znaleziony martwy a prowadzące śledztwo ujawnia zaskakujące fakty. Tylko czy wszyscy są gotowi na odkrycie prawdy?

Najlepszym dowodem twórczości autorki jest weryfikujące otoczenie. Okazuje się bowiem, że czytając "Chłód" w pewne ciepłe, słoneczne popołudnie, bez problemu potrafiłam odczuwać na skórze mroźne ugryzienia zimy. Wczułam się także w rodzinny dramat przedstawiony bardzo pomysłowo, dużo było główkowania, dużo analizowania i jeszcze więcej czytania między wierszami. Uwielbiam taką formę, ten brak wyłożenia wszystkiego na tacy, ponieważ mogę w pełni zaangażować się w lekturę i wraz z postaciami pisać historię. Autorka budując wielowymiarową akcję jednocześnie postarała się o wykreowanie złożonych postaci, które mierzyły się z różnorodnymi demonami i które, na własne życzenie, pakowały się w nowe problemy. Ta dobrze naoliwiona machina pracowała pełną parą od pierwszej do ostatniej strony trzymając mnie w ciągłym napięciu, wielokrotnie zaskakując, prowadząc do pomysłowego finału. 

Rodzina skrywająca wiele sekretów powoli prowadzi swoją opowieść ku upadkowi. My natomiast z zapartym tchem przerzucamy kolejne strony, by jak najszybciej dowiedzieć się o konsekwencjach podejmowanych decyzji. Weronika Mathia udowadnia swój literacki kunszt, zapewnia odpowiedni klimat i bawi się z nami w grę, której zasady zna wyłącznie ona sama. I wykorzystuje to do budowania kontrolowanego chaosu co wychodzi jej rewelacyjnie! 

czwartek, 2 kwietnia 2026

"Emily ze Srebrnego Nowiu" Lucy Maud Montgomery

 
"Emily ze Srebrnego Nowiu" Lucy Maud Montgomery, Tyt. oryg. Emily of New Moon, Wyd. Marginesy, Str. 416

 

Przyjaźnie, które uczą ją zaufania i odwagi. 

 

Są takie powieści, przy których czas się zatrzymuje. Istotne dla każdego czytelnika, przywołujące wspomnienia, pozwalające wracać do siebie w każdej możliwej chwili. Dla mnie taka jest właśnie proza Lucy Maud Montgomery - jedyna w swoim rodzaju.

Cieszę się, że powstają wznowienia, które najpewniej przyciągną do siebie nowych fanów. To historia, która łączy pokolenia, nawiązuje do ponadczasowych treści i pozwala nie tylko utożsamić się z główną bohaterką, ale i na własnej skórze odczuwać wszelkie przygody z jej udziałem. Niezawodna lekkość stylu Montgomery, plastyczny przekaz a także pełnowymiarowa wiarygodność w każdej jej powieści gwarantują moc atrakcji, więc i tym razem otrzymujemy lawinę silnych emocji, nieszablonową kreację postaci oraz - nie inaczej - wiele ważnych kwestii do indywidualnych przemyśleń. 

Emily ma zaledwie dziesięć lat, gdy po śmierci ojca trafia do Srebrnego Nowiu. Rodzinny dom matki jest dla niej pełen sprzeczności, ponieważ poznaje tam ciotkę o surowych zasadach, wujka o duszy poety oraz Laurę otwartą na drugiego człowieka. Dziewczynka uczy się więc nowych zasad pod bacznym okiem zastępczej rodziny, a szkolne rozczarowania, smutne myśli czy nazbyt wybujała wyobraźnia odnajdą zrozumienie w zaskakującej formie.  

To pierwsza część przygód Emily, którą każdy z nas będzie (świadomie lub też nie) porównywał z Anią. Czy słusznie? Pewnie po części tak, ale każdy autor chciałby wyróżniać się nie tylko jednym dziełem, więc analizując powieść pod kątem jej odrębności potwierdzam, że utrzymana jest w tym samym stylu, nadaje na podobnych falach, wciąż zaskarbia sympatię, rozgrzewa serce i pozwala mocno wgryźć się w akcję, ale Emily jest nową bohaterką i tak polecam ją traktować. Inny charakter, natomiast na pewno równie ciekawie wykreowany, inna rola w życiu, chociaż nie mniej ważna a także - niepodważalnie, pokazująca siłę przyjaźni, rodziny, potrzebę akceptacji, zrozumienia oraz obecności życzliwych nam ludzi wokół. To opowieść o prozie życia, nieustannych wyzwaniach czekających na każdym kroku a także o sile, determinacji, o harcie ducha, będących wspaniałą inspiracją do walki z własnymi demonami. 

Możliwe, że nie jestem obiektywna, ponieważ dorastałam z prozą Montgomery pod pachą, ale uważam, że to kolejna wyjątkowa odsłona autorki. Nieograniczona wyobraźnia w połączeniu z niepodważalnym talentem tworzą w naszej głowie plejadę barwnych scen, które chcemy odgrywać wciąż na nowo. Nie zawsze było kolorowo, ponieważ młoda bohaterka mierzyła się z licznymi trudnościami, ale znalazła własny sposób, by je pokonywać i udowodniła tym samym jak ważna jest droga ku odnalezieniu własnego miejsca. Dlatego jeśli szukacie książki mądrej, dojrzałej, wrażliwej - zdecydowanie polecam.