Zemsta najlepiej smakuje na zimno.
Mroczna, niepokojąca, naszpikowana wyzwaniami czekającymi na czytelnika. Katarzyna Sienkiewicz otwiera przed nami drzwi do pomysłowej rozgrywki.
Kryminał utrzymany na mocnych fasadach gatunku, pokazujący niełatwą drogę tych, którzy wzięli na siebie piętno pojmania ludzi pozbawionych wszelkich zasad. Przyznaję, że sięgając po lekturę nie spodziewałam się tak ciekawie poprowadzonej akacji a jednak nim się obejrzałam, pokonałam ponad czterysta stron w dwa wieczory. To mocne wejście na rynek literacki oraz - co ważniejsze - sprawne uniknięcie piętna debiutu, ponieważ autorka poprowadziła zarówno zagadkę jak i kreację bohaterów na wysokim poziomie. Motywy psychologiczne królowały na przestrzeni całej fabuły a odpowiednio dobrane emocje dopełniały dzieła.
Aaron odszedł z FBI lata temu, po starciu z mordercą, który doprowadził do jego kalectwa. Jednak przeszłość nie pozwala o sobie zapomnieć. W Waszyngtonie giną ludzie i wydaje się, że tylko były agent jest w stanie schwytać mordercę. Mówi się, że Cutthroat Killer powrócił, ale gdy jego ciało zostaje porzucone dokładnie na wzór stylu jego zbrodni, pojawia się więcej pytań niż odpowiedzi.
Typowa dla motywu kryminalnego tajemnica prowadzi nas przez zakamarki ludzkiego umysłu. Obserwujemy niełatwe zmagania głównych bohaterów, podążanie po nitce do kłębka a także błądzenie w labiryncie niedomówień. Autorka z dużą pomysłowością mąciła w wydarzeniach, odskakiwała od prawy i zmuszała naszą wyobraźnię do pracy, podrzucając mylne tropy oraz stawiając na pierwszym planie skomplikowane postacie. To one wiodły prym na przestrzeni całej opowieści, ponieważ zarówno ścigający jak i morderca mieli sporo do powiedzenia. Aaron mienił się paletą różnorodnych odcieni, z jednej strony człowiek pokonany prze podejmowane decyzje, z drugiej wciąż zdeterminowany do walki o sprawiedliwość. Morderca z kolei ukazał się jako człowiek nad wyraz inteligentny, skory do zacierania śladów, by do samego końca nie można było przewidzieć jego głównego założenia. Całość łączy duszna atmosfera, tętniąca życiem okazja oraz pełna wiarygodność zdarzeń, pozwalająca nam w pełni zaangażować się w prezentowane działania.
"Ostatni na liście" to propozycja na jesienne wieczory, pisana z pomysłem, stawiająca na mocno kryminalne wyzwania. Miejscami zaskakująca, kiedy indziej odwołująca się do istotnych wartości, cały czas stawiająca na mroczny klimat. Krótkie dialogi, cięte riposty oraz odpowiednio szczegółowe opisy w pełni zaprezentowały potencjał zagadki i właściwie nie mogę się do niczego przyczepić. Nawet jeśli obeszło się bez brutalnych scen to uważam, że fani gatunku odnajdą w lekturze coś dla siebie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz