Podczas wojny pisała i czytała wszystko, co wpadło jej w ręce.
Zafascynowana słowem pisanym szukała pocieszenia w książkach, gdy piekło dookoła niej nabierało rozpędu. Po latach spisała swoje wspomnienia pokazując każdemu z nas jak ważne jest dostrzeganie ulotności chwili.
Wiele powstało książek na temat wojennych realiów, wiele pierwszoosobowych relacji związanych z prywatnymi doświadczeniami. A jednak każda nowa historia to osobna odsłona tych trudnych doświadczeń, pozwalająca nam pogłębić świadomość oraz spróbować postawić się na miejscu bohaterów. Uważam, że powyższa publikacja to lektura dedykowana każdemu czytelnikowi gotowemu na to, by zmierzyć się z wszechobecnym niebezpieczeństwem, ponieważ została napisana w niezwykle osobisty sposób, emocjonalny, szczery, dojrzały i tak inteligentny, że całość pozostaje w głowie na długo po zamknięciu ostatniej strony.
Janina miała zaledwie trzynaście lat, gdy straciła ojca. Później było tylko gorzej, gdy wraz z matką i siostrą trafiły do getta. Cudem uniknęły zagłady, chociaż strach, głód i choroby naznaczyły ich swoim piętnem. Uciekły a ich tułaczka wydawała się nie mieć końca o czym autorka pisze otwarcie, bez owijania w bawełnę.
Straszny jest fakt, że te wszystkie historie dotyczące Żydowskiego piekła są boleśnie podobne. Każda relacja, jedna za drugą, wydaje się opisywać ten sam sposób myślenia, działania, unikania bliskiej śmierci. A jednak czytamy kolejne pamiętniki, biografie, opisy, doszukujemy się indywidualności w całej tej makabrycznej otoczce i wiemy, że wszystko uderza w formę człowieczeństwa, tą związaną z wolą walki i przetrwania oraz tą pozbawioną zahamowań. Sądzę jednak, że potrzebujemy każdej nowej treści jako przypomnienia o niesprawiedliwości, szczególnie tak silnie wpływających na serce i rozum czytelnika jak lektura od Janiny Bauman, ponieważ zawarte w tekście emocje oraz cała prostota tych niełatwych wspomnień wydają się jeszcze bardziej podbijać stawkę. Dziennik, który cudem przetrwał wojnę dziś pokazuje cały przekrój ludzkich zachowań, od szokującej bezinteresowności po pomoc wymagającą zapłaty. W ten sposób otrzymujemy nie tylko ważną książkę w samej swojej formie, ale przede wszystkim wartą głębszej analizy lekcję życia pod kątem obserwacji pojedynczej jednostki.
Przejmująca historia bohaterki na miejscu której mógł znaleźć się każdy z nas. Dawne czasy nie zwalniają nas z odpowiedzialności, z tego, by dostrzegać człowieka w człowieku. "Zima o poranku" to przejmujący dziennik dyktowany prawdą, realnością oraz silnymi emocjami, angażujący na wiele niezapomnianych wieczorów, który wypełni nasz umysł pytaniami na które odpowiedzi znajdziemy wewnątrz nas samych.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz