sobota, 4 października 2014

"Byliśmy razem, na dobre i złe."

Autor: Gena Showalter
Tytuł: Alicja w krainie zombi
Tytuł oryginału: Alice in Zombieland
Wydawnictwo: Harlequin/Mira
Liczba stron: 505

Życie Alicji nigdy nie było łatwe. Jej ojciec nie pozwalała opuszczać swojej rodzinie domu po zmroku, stworzył liczne zabezpieczenia i uparcie twierdził, że świat opanowały potwory. Wszystko wyjaśniło się w dniu tragicznego wypadku, kiedy to Alicja straciła swoją rodzinę i pierwszy raz zobaczyła zombi. Następstwo wydarzeń było nieuniknione. Zdruzgotana zamieszkała u dziadków i zmieniła szkołę, w której poznała nie tylko przyjaciół, ale i potencjalnych wrogów. Nigdy by nie przypuszczała, że niedaleka przyszłość trwale ich ze sobą zwiąże.

"Znowu wyłącznie prawda - tyle, że nieco naciągana, zważywszy na kilka pominiętych szczegółów."
Alicja zostaje postawiona w niełatwej sytuacji. Straciła wszystkich których kochała, a zyskała możliwość widzenia zombi, o którą na pewno się nie prosiła. Inna bohaterka w jej przypadku już dawno użalałaby się nad swoim losem twierdząc, że jak najbardziej może by chciała coś z tym zrobić, ale nie może, bo przecież tak strasznie się boi! Alicja wcale taka nie jest. To silna dziewczyna, przepełniona determinacją i obdarzona niezwykle ciętym językiem. Kiedy spotyka Cole'a, chłopaka, który bynajmniej nie należy do zbioru tych najgrzeczniejszych, wcale nie kuli się w sobie i nie daje się zastraszyć. Alicja i Cole są bohaterami bardzo charakterystycznymi, kontrastującymi z lekką fabułą i dobrze wykreowani. Ich postacie od razu zaskarbiły sobie moje uznanie. Dlatego uważam, że obydwoje pasują do siebie idealnie, a prowadzone przez nich dialogi niezliczoną ilość razy wywoływały u mnie szeroki uśmiech.

Fabuła to zdecydowana wisienka na torcie. Także i w tym kontekście autorka udowodniła, że doskonale wiedziała co robi, pisząc o przygodach Alicji. Teoretycznie w fabule powinny wystąpić dwa równoważące się motywy: miłosny i zombi, patrząc na to co wskazuje opis wydawcy. W praktyce oczywiście jest zupełnie inaczej. Znaczną część zajmują wydarzenia związane z dwójką głównych bohaterów, którzy od samego początku mają się ku sobie. I to właśnie oni wiodą prym na łamach powieści, bez żadnych skrupułów zabierając tyle miejsca ile tylko się dało. Muszę przyznać, że w każdej innej książce byłabym rozczarowana takim posunięciem, ale poddana urokowi Cole'a uważam, że to było zdecydowanie za mało. Mówcie co chcecie, ale wpadłam po uszy. Na szczęście moje chwile słabości mogę schować za zachwytem wobec drugiego, zombicznego motywu. W tym przypadku pojawiło się inne spojrzenie na świat nieumarłych, zrywające po części z przyjętymi stereotypami. Kreacja zombie przez autorkę wypadła fantastycznie. Swobodny styl umila lekturę i w żaden sposób jej nie dłuży. Właściwie to byłam trochę zła, że cała historia tak szybko mi ucieka, bo faktycznie książkę czyta się w zaskakującym tempie.

 Pierwszoosobowa narracja Alicji.

"Umieranie to jedyny sposób, by żyć naprawdę."
Niewątpliwie autorka wykazała się ogromną pomysłowością. Wręcz przepadam za wszelakimi interpretacjami bajek, a "Alicja w krainie czarów" zawsze była mi w jakiś sposób bliska. Zombi też nie są mi obce, dlatego dla mnie to mieszanka doskonała. Chociaż faktycznie, nie jest to książka która wyróżnia się czymś wielkim, to mnie w całości oczarowała. I chyba zwariowała, ale dla mnie ta książka była fantastyczną odskocznią od dnia codziennego.  Rewelacyjni bohaterowie, swobodny styl i wartka akcja kupiły mnie z miejsca. W dodatku pojawił się ten smaczny humor, którego na próżno szukam w podobnych książkach. Dlatego powieść ląduje na liście ulubionych i tych, do których na pewno kiedyś wrócę.

Ocena: 5/6 - [powieść wielotomowa]

środa, 1 października 2014

"Dumna niczym Lucyfer!"

Autor: Charlotte Bronte
Tytuł: Niedokończone opowieści
Tytuł oryginału: Ashwort, Emma, The Moores, Willie Ellin
Wydawnictwo: MG
Liczba stron: 240

Moja domowa biblioteczka otrzymała zaszczyt przyjęcia do swojego grona nietypowego gościa. Wśród powieści autorek Bronte pojawiło się pierwsze polskie wydanie książki "Niedokończone opowieści", która kusi już na wstępie bardzo klimatyczną okładką. Do samego pierwszego spotkania nie wiedziałam co znajdę we wnętrzu, ale nie miałam wobec niej większych obaw. W końcu do tej pory nie zawiodłam się na żadnej z książek Bronte. 

"Nurkowie mogą wypłynąć znowu na światło dzienne, niedługo, trzymając w dłoniach perły, jakie znajduje się w ponurych morzach przeciwności."
"Niedokończone opowieści" to książka, która jak wskazuje sam tytuł, jest pewnym dopełnieniem twórczości Pani Charlotte. W jej wnętrzu znajdziemy cztery opowiadania, niestety nigdy nie skończone przez autorkę. W skład lektury wchodzą opowiadania: "Ashworth", "Emma", "Państwo Moore", "Historia Willego Ellina" a w każdym z nich można wyczuć swoisty styl towarzyszący każdej książce, która wyszła spod ręki utalentowanej siostry.

Niewiele mogę napisać nie zdradzając jednocześnie opisu fabuły którejś z opowieści, ponieważ wszystkie urywają się w momentach przed całkowitym rozwinięciem się sytuacji. "Emma" kończy się już po dwóch rozdziałach, a "Historia Willegro Ellina" liczy zaledwie trzydzieści stron. Każda z historii pozostawia po sobie niedosyt proszący się o dokończenie fabuły, a najgorsze jest to, że podobna możliwość już nigdy nie zaistnieje. Nie wiadomo jaki zamysł krył się w głowie autorki, ani co chciała zawrzeć w swoich dziełach. Mogę się jedynie domyślać, że zamierzała wpleść w nie swoje ponadczasowe dziś prawdy o ludzkich charakterach. Żałuję, że nie mogę poznać dalszych losów bohaterów, które zapowiadają się naprawdę ciekawie, a ze szczątkowych zarysów fabuły przebija się humor, zazdrość, śmiech i łzy.

Cztery niedokończone historie z dorobku Bronte.

"Kieszeni! Nie mam czegoś tak wulgarnego jak kieszeń."
"Niedokończone opowieści" to idealne dopełnienie twórczości Bronte. Delikatne, subtelne a zarazem intrygujące historie szybko zapadają w pamięć i pozostawiają przyjemny posmak na więcej. Mnie oczarowały wszystkie cztery opowiadania, do których z pewnością wrócę jeszcze wielokrotnie. Pierwsze polskie wydanie tej książki jest miłą niespodzianką dla wszystkich fanów autorek, a z pewnością dla mnie i cieszę się, że miałam szybką możliwość poznania "Niedokończonych opowieści".

Ocena: 4/6

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu MG.